piątek, 19 listopada 2010

Tuchmaske - maseczki do twarzy

W oczakiwaniu na cudne maseczki z Azji... przypomnialo mi sie, ze mam dwie firmy Montagne Jeunesse i w sumie moglabym je wykorzystac. Kiedys juz jedna zuzylam... nie mam pojecia jaka to byla... ale wrazenia pozostawila raczej neutralne... wiec sobie pomyslalam co tam.

Na zdjeciu widac dwie: po lewej Dead Sea Anti-stress Face Tonic with Dead Sea Minerals i obok Ultra Fast Pore Cleansing with Spearmint & Tea Tree

Zdecydowalam sie na ta antystresowa i relaksujaca... coby po tej calodniowej walce z rzesami troche odpoczac ;)) ... skladniki wygladaly calkiem interesujaco... firma zapewnia, ze produkty nie sa testowane na zwierzetach... i naturalne... maseczka ma przy tym nawilzac... skora ma byc po niej wypoczeta... i ach i och...


Otworzylam... i hmmm... pierwsze co ogluszylo moj dosc delikatny nos to bardzo intensywny zapach... perfumowany i zalatujacy na miete (ktorej niecierpie) ... potem sie dopatrzylam w skladzie tej miety ale to bylo juz za pozno ;) . W kazdym razie zapach musze przyznac, troche mnie odrzucil... ale pomyslalam sobie... jak ma mi dobrze zrobic to i te 15 min wytrzymam.
Zarzucilam sobie plachte na twarz i zaleglam na kanapie w celu odstresowania... wytrzymalam moze 5 min. ... pomijajac ten drazniacy zapach... mialam wrazenie, ze skora zaczyna mnie piec... co raczej malo ma wspolnego z relaksem :/ .
I tak skonczyla sie moja dosc krotka przygoda z ta maseczka... drugiej w zyciu nie rusze bo tam jeszcze wiecej miety... twarz mialam faktycznie lekko zaczerwieniona a smierdzialo mi jeszcze dosc dlugo, pomimo tego, ze dokladnie umylam buzie.

6 komentarzy:

  1. uwielbiam tego miętowego śmierdziocha :D Dla mnie the best jeżeli chodzi o oczyszczanie - ale tak raz na 2 tygodnie, też mam buzię czerwoną,ale na 2 dzień ma normalny kolor :)

    Tej drugiej niebieskiej maseczki w PL nie widziałam, a szkoda bo to moja ulubiona maseczkowa firma *_*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ishi,
    ja nawet nie chce myslec jakbym po 15 minutach wygladala hehe... ale tak to jest... kazdej z nas sluzy co innego... choc musze przyznac, ze i tak bylam zdziwiona bo nie mialam zadneych negatywnych wspomnien a wiem, ze wlasnie jakas juz uzywalam... i byla ok.. dlatego kupilam inne na przetestowanie... a tu taki zonk...

    u mnie jest chyba 5 albo 6 rodzajow...

    OdpowiedzUsuń
  3. Uuu ja nawet do 20 minut dociągam - ja się zapomnę :D Lubie takie masochistyczne maseczki :P

    Kiedyś mi Młoda (82Inze) z MM przywiozła z Niemiec jadalną maseczkę czekoladową - firmy nie pamiętam -ale to bajer był ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. ja bardzo lubie maseczki Merz Spezial... tej firmy co robi tabletki sa wlosy :D ... maja tez fajne w piankach ale te trudniej spotkac...

    OdpowiedzUsuń
  5. Nio to Lushowej maseczce to bedziesz miala odlot,moze lepiej nie testuj,bo wlasnie na poczatku jest zimno i szczypanko :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja ja przetestowalam... ostroznie ;)... faktycznie odlot... ale to nie do konca maska dla mnie... z tym, ze przynajmniej mi sie lushowy zapach bardziej podobal :) ... ale ja jednak musze miec bardziej delikatne maseczki...

    OdpowiedzUsuń