niedziela, 29 kwietnia 2012

grrrrr...





... jedna pociecha, to ze kiedys minie O_o

***

EDIT 01.05.2012: mam lenia... ale kiedys tez minie ;)


Skin Food Acai Berry Facial Mask... z bliska

 Zupelnie zapomnialam o maseczce, ktora juz uzywam od jakiegos czasu. Jest to produkt Skinfood zawierajacy owoce acai, znane ze swoich przeciwutleniajacych wlasciwosci do tego wspomaga gojenie i regeneracje komorek. Mnie zauroczylo glownie opakowanie, typowo azjatyckie i przyciagajace oko.


 W uroczym szklanym sloiczku mamy 100g produktu. Do tego dolaczona jest "lyzeczka" ktora pomaga nam wydostac maseczke z opakowania.


 Sama maseczka ma forme takiej powiedzmy rzadkiej galaretki o delikatnym zapachu i cos co mnie troche na poczatku zdziwilo, zawiera drobinki... i tak sie na poczatku zastanawialam czy to w koncu maseczka czy peeling. Potem stwierdzilam, ze w sumie wszystko jedno i uzywlam jako maseczkowy pilindzek (Digg :*) ... bo jest ona mimo wszystko na tyle delikatna, ze nie robi mi kuku. Dzieki niej sie znowu przekonalam do mechanicznego zdzierania ;)


Jezeli chodzi o dzialanie... to powiedzmy szczerze, tylka nie urywa ale ja lubie tego typu bajery a poniewaz ta jest calkiem przyjemna to sobie ja pouzywam ale raczej nie kupie ponownie. W koncu jest jeszcze tyle ciekawych produktow. Fajnie oszyszcza i odswieza ale nie zauwazylam specjalnego nawilzania i ten efekt, ktory daje to mozna wiekszoscia peelingow uzyskac. 


sobota, 28 kwietnia 2012

kiwi z drobinkami... czyli Essence "One Kiwi a Day"

lakiery sa bardzo interesujace, swietnie sie je kula...

 Zdjecia tego lakieru pokazywalam tutaj. Ostatnio zrobilam sobie mani na szybko, zeby zobaczyc jak wyglada. Bo w sumie to nie jest moj kolor ale spodobal mi sie, taki soczysty na lato :) ... jeden taki egzemplarz mozna miec w zbiorach, tym bardziej ze te drobinki bardzo fajnie sie prezentuja.

w swietle dziennym... w cieniu i po prawej w slonku :)

 One Kiwi a Day z LE Fruity :)

z fleszem w swietle dziennym

milego dlugiego weekendu robaczki... ja oczywiscie pracuje :]


piątek, 27 kwietnia 2012

cyber metalic z Nulkowej paczuszki :)


Te cienie zaintrygowaly mnie jak tylko zobaczylam ich zapowiedz. Wygladaly tak soczyscie i intensywnie. Z tym, ze oczywiscie spotkac je na zywo okazalo sie nie takie proste. Kiedys gdzies mi mignely w dougim podczas wizyty w Norymberdze ale jakos nie bylo dane mi kolo nich przystanac, nie wspominajac o pomacaniu. I tak juz myslalam, ze to byloby na tyle... ale Nulka dala mi mozliwosc zapoznania sie z jednym z tych cieni, wrzucajac go do paczuszki. 


Cudny kolor wybrala, bardzo mi sie podoba i juz go widze w makijazach :) ... okami duszy widze, bo na malowanie chwilowo czasu brak ekhmmm... i zapalu ;)


Pare faktow i mitow:  Cien zawiera pierwszy na rynku, „trybrydowy” system, który odmienia oblicze makijażu, mokrego i suchego, zapewniając aplikację i stosowanie, które rewolucjonizuje dzisiejszą klasę cieni do powiek. „Trybrydowa” technologia Prisma Shine™ to połączenie płynu, proszku i żelu, które tworzy futurystycznie sprężystą i plastyczną fakturę, sprawiając, że cień rozprowadza się gładko, jak stopiony metal, nadając powiekom wyjątkowego blasku. Cień zachowuje swoją wyjątkową strukturę i fakturę po nałożeniu suchym lub mokrym pędzelkiem, jest trwały, nie ściera się, nie osypuje i nie gromadzi w załamaniach powiek, zapewniając optymalną trwałość makijażu.  Ta wyjątkowa formuła pozwala uzyskać dwa rodzaje wykończenia: nakładaj na mokro, aby uzyskać mocno metaliczny blask koloru lub na sucho, aby uzyskać delikatnie błyszczące wykończenie. 

Mamy sześć intensywnych odcieni, Cyber Copper, Cyber Pink, Cyber Lilac, Cyber Silver, Cyber Green oraz Cyber Teal.


Kolor, ktory mam to 06 Cyber Teal.


Ja tak do konca nie rozumiem gdzie tu ta zelowa konsystencja. Cien co prawda jest niesamowicie kremowy i ma cudne nasycenie koloru ale naprawde nie wiem, moze jak go sie na mokro nalozy. W kazdym razie jak juz sobie poeksperymentuje, to sie podziele wrazeniami.


Cien nalozony na sucho. Faktycznie ma lekki metaliczny polsk ale wyglada to ladnie, nie jest to bazarkowy blink blink. 

czwartek, 26 kwietnia 2012

TAG: 11 questions

Zostalam otagowana przez Magde z bloga cosmetics lady. A poniewaz sa to jej pytania a nie jakies standardowe to postanowilam odpowiedziec, w koncu wypada skoro ktos pyta :P

 Zasady 
1. Każda oznaczona osoba musi odpowiedzieć na 11 pytań przyznanych im przez ich "Tagger" i odpowiedzieć na nie na swoim blogu 
2. Następnie wybierasz 11 nowych osób do tagu i połącz je w swoim poście( tak jak na blogu (EyeGraffiti) 
3. Utwórz 11 nowych pytań dla osób oznaczonych w TAGu i napisz je w swoim TAGowym poście 
4. Wymień w swoim poście osoby które otagowałaś !!! 
5. Nie oznaczaj ponownie osób, które już są oznakowane.



1.Od jakiego produktu rozpoczynasz dzień i na jakim kosmetyku go kończysz (podaj nazwę i producenta)?

 Rozpoczynam od pasty do zebow (Crest) i zelu micelarnego do mycia twarzy (aktualnie biedronkowego a pozatym Biothermu) ... koncze... hmmmm... tu troche trudno mi sie zdecydowac, ktory jest koncem. Olejek arganowy na rzesy, czy moze balsam do ust (Carmex), ktory mam w szufladzie szafki nocnej... albo krem do stop (Scholl), bo jest to zdecydowanie ostatni kometyk, ktory uzywam przed zgaszeniem swiatla ;)
 
2.Czy używasz gadżetów do pielęgnacji twarzy i ciała (np. szmatka muślinowa, gąbka lufa)?

 Nie uzywam albo jak uzywam to bardzo rzadko w przypadku tych do twarzy. Tylko maseczki, ktore tez zreszta rzadko uzywam zmywam gabka... a reszta lezy i siegne po nie od czasu do czasu. Do ciala uzywam gabki, bo lubie sie pozadnie poszorowac ;)

3.Czy używasz baz pod makijaż (jeśli tak to jakich)?

Poniewaz staram sie oganiczac te wszystkie warstwy, ktore pakuje na twarz... to od czasu do czasu  zima stosuje baze Dior Skinflash Primer na zmiane z Lancome Eclat Miracle... teraz wiosna i latem moja baza jest filtr DHC, Missha, Vichy.

4.Jaki jest  Twój ulubiony kosmetyk plażowy?

krem z wysokim filtrem i woda termalna

5.Czy stosujesz fotoprotekcję?

Jak juz sprawdzilam co to ma byc ta fotoprotekcja, to tak jak widac w dwoch powyzszych odpowiedziach stosuje :)

6.Ile kosmetyków znajduje się w Twojej podręcznej kosmetyczce noszonej w torebce?

nieduzo... jak widac na zdjeciu mojej aktualnej zawartosci podrecznej kosmetyczki.


7.Jaki kosmetyk ciągle odkupujesz jeżeli Ci się skończy?

Tej samej firmy ?? Bo ogolnie odkupuje wszystkie, na miejsce skonczonego pojawia sie nowy. Z tym, ze firmy sie zmieniaja. Jedyne co to od dluzszego czasu kupuje micel Vichy i plyn do demakijazu oka Innisfree. Kremy do rak i stop... tez kupuje ciagle te same, te ktore mi najlepiej od lat sluza (Neutrogena i Scholl).

8.Jaki makijaż preferujesz - delikatny,dzienny, make up no make up czy kolorowy,mocny,w zwariowanych kolorach?

To zalezy. Czasami lekki dzienny, czasami mocny ale w zadnym wypadku w zwariowanych kolorach. Przewaznie w fioletach, sliwkach i tego typu odcieniach.

9.Twój największy grzech przeciwko urodzie (np.palenie papierosów,niewysypianie się, niedokładny demakijaż itd.)?

Hmmm... ja jestem spioch, wiec ogolnie rzadko kiedy jestem wyspana ;) ... ale nie pale i dokladnie zmywam makijaz... nic mi do glowy nie przychodzi, wiec chyba w tym temacie nie grzesze ;)

10.Twoje ulubione tanie rozwiązanie?

Na co ?? :P 
Kosmetyczne ?? 
Nie ma...  
O_o

11. Czym kierujesz się przy zakupie kosmetyków? (np. opinie znajomych, internet, prasa)?

okami sie kieruje glownie, wiadomo jak mi cos w nie wpadnie to pozamiatane ale ogolnie to kieruje sie intuicja, impulsem, zachcianka oraz dla spokoju ducha i szalonej radosci :)

Bitte schön... to byloby na tyle...


ps. czesc zasad zignorowalam ale doprawdy nie mam do tego zaciecia

:)

niekosmetycznie w obrazkach cz.VIII

 Tym razem zabieram was znowu nad morze Polnocne. A wlasciwie na morze... bo bedzie to znowu wyspa Helgoland. Jest to najdalej polozona wyspa niemiecka i warto ja odwiedzic, nie tylko dlatego, ze jest to strefa wolnoclowa ;) ... o czym ja w sumie nie wiedzialam jak sie tam wybieralam. Na wyspe mozna sie dostac statkiem, co trwa dosc dlugo albo katamaranem, ta opcje tez wybralismy. Dla tych co maja nadmiar gotowki pozostaje jeszcze samolot, bo mini lotnisko dla awionetek tez sie na wyspie znajduje. A jeszcze przy okazji zakupowego szalenstwa, trzeba uwazac bo w porcie snuja sie pracownicy urzedu celnego, ktorzy przekopuja ludziom torby. Ja wtedy kupilam ciepla, podwojna kurtke Wolfskin (za polowe regularnej/ladowej ceny) i sprzedawca mi od razu poradzil, rozpiac ja na dwie czesci i schowac po tym jak zlikwiduje sie wszystkie metki, paragony tez schowac tak zeby nie rzucaly sie w oczy. Na szczescie ja na wyspie bylam pare dni, wiec mialam walizke i slubny tez, wiec zostalismy przez celnych potraktowani jak porzadni turysci hehe...

Hummerbuden, czyli odrestaurowane rybackie budy... w ktorych teraz sa knajpy, sklepiki itp.

Wlasciwie wyspa sklada sie z dwoch czesci, ktore kiedys stanowily calosc, po burzy a musiala byc dosc gwaltowna wyspa zostala podzielona. 

I tak mamy glowna wyspe, gdzie sa wszystkie budynki i port. Czesc wyspy to wielka czerwona sklala, ktora sprawia, ze wyspa jest dwupoziomowa i podejrzewam, ze jest to jedyne miejsce gdzie mamy w skale zrobiona winde, laczaca dol z gora... glownie dla tubylcow, zeby nie musieli codzennie po schodach latac (256 stopni).

widok od strony "dlugiej Anny", czyli praktycznie z konca wyspy

Jak widac morze jest bezlitosne i niszczy czerwone klify, powodujac ze z czasem wyspa sie zmniejsza i pewnie kiedys w dalekiej przyszlosci calkowicie zniknie.


Symbol wyspy "dluga Anna"  ... 47 m wysokosci.


Druga czesc wyspy to jedna wielka plaza, po srodku ma wydme, gdzie znajduje sie camping i lotnisko. Z glownej wyspy na wydme plywa tramwaj wodny. 


Glownymi mieszkancami wyspy i na pewno przewazaja liczba osobniki dwunozne... sa gluptaki, ktore zakladaja na klifie gniazda i wychowuja potomstwo.



 Ale mnie bardziej ucieszylo spotkanie z fokami, ktore w przeciwienstwie do ptactwa, zdecydowanie wola plaze na wydmie... i mozna je tam bez problemu spotkac jak grzeja sie w slonku. I to w calkiem duzych grupach, czesto z malymi. Przesiedzialam tam z nimi pol dnia. Niesamowicie rozkoszne stworzenia, ktorym nasza obecnosc nie przeszkadza ale tez nie wolno za blisko do nich podchodzic. Przy plazy sa tablice, ze podziwiac je mozna ale z bezpiecznej odleglosci, tak zeby sie nie czuly zagrozone.


Na obu mordkach widac pelnie szczescia i samozadowololenia ;)


 Oprocz calkiem sporej ilosc atrakcji jak na taka mala wyspe i dobrego jedzenia... co wieczor mozna bylo podziwiac, jak slonce znika w wodzie. Zachody na pelnym morzu sa troszke inne jak te widziane z ladu.


Obiecalismy sobie, ze na ta wyspe tez kiedys wrocimy. Jest to naprawde swietne miejsce jak chce sie odciac od cywilizacji i odpoczac. Swietnie miejsce do ladowania baterii...

środa, 25 kwietnia 2012

Lancome Teint Idole Ultra 24H... pierwsze wrazenia :)

W Nulkowej paczuszcze znalazlam takze podklad  Teint Idole Ultra 24H. Nie od dzis wiadomo, ze ja podklady tej firmy bardzo lubie... na szczescie z wzajemnoscia, dlatego tez ochoczo przystapilam do testow nastepcy TIU.

Wg producenta:  24 godziny niezwykle trwałej perfekcji makijażu Po 8 latach badań marka Lancôme przedstawia swój pierwszy podkład zapewniający efekt 24-godzinnej perfekcji makijażu. Dzięki technologii EternalSoft, podkład Teint Idole Ultra 24h walczy z oznakami zmęczenia. Bez konieczności poprawy makijażu, cera pozostaje wygładzona, ujednolicona i nieskazitelna.

 Skład: aqua/water, cyclohexasiloxane, alcohol denat., isodecane, butylene glycol, acrylates/polytrimethylsiloxymethacrylate copolymer, nylon-12, ethylhexyl methoxycinnamate, peg-10, dimethicone, isohexadecane, silica, perlite, aluminium hydroxide, magnesium sulfate, disodium stearoyl glutamate, cetyl peg/ppg-10/1 dimethicone, parfum/fragrance, linalol, geraniol, eugenol, alpha-isomethyl ionone, hydroxyhexyl 3-cyclohexene carboxaldehyde, citronellol, butylphenyl methylpropional, hexyl cinnamal, benzyl alcohol, benzy salicylate, [+/- may contain: CI 77491, CI 77492, CI 77499/iron oxides, CI 77891/titanium dioxide]
 Ogolnie podklad dostepny jest w 50 odcieniach z czego 15 trafilo na rynek europejski. Podkad (30 ml) zamkniety jest w szklanej butelce z pompka. Zapach okreslony jako rozany lekko mnie zaskoczyl, bo jak dla mnie to ten podklad troche za mocno pachnie. Nie jest to jakis odpychajacy zapach ale dla wrazliwych nosow podejrzewam calkowicie zbedny. Podklad ma SPF 15.


 Dostalam kolor, ktory mi aktualnie bardzo pasuje. Choc doszlam ostatnio ze tak samo pasuja mi zoltki (podklad Givenchy) jak i rozowe tony... czyli wlasnie odcien 02 Lys Rose. W tym samym kolorze mam mojego lancomka "matujacego", czego oczywiscie nie robi ale bosko wyglada na zdjeciach.


 Wracajac do TIU to jest on dosc rzadki, moze nie tak jak wspomniany matujacy, ktory jest lejacy ale mimo wszystko jest tez dosc plynny. Mi to nie przeszkadza, takie podklady mi sie nawet lepiej naklada i rozprowadza. O wiele gorzej jest jak podklad jest za gesty. Daje aksamitne wykonczenie, ktore wyglada bardzo naturalnie, nie jest to mat ale nie jest tez polsk... czyli jak dla mnie bajka.


Jak widac jest to jasny bez z rozowymi tonami. 


Bardzo ladnie sie stapia ze skora, co mnie pozytywnie zaskoczylo.
 Nie wlazi w zalamania i nie podkresla skorek.


Nakladalam go pedzem, choc pewnie tez slicznie bedzie sie prezentowal nalozony beauty blenderem. Podklad jest lekki ale mimo wszystko ma calkiem dobre krycie, ktore mozna stopniowac. W kazdym razie bardzo mi sie podoba na mojej buzi i po raz kolejny sie utwierdzilam w tym, ze podklady tej firmy sa swietne a co najwazniejsze rewelacyjnie mi sluza :)


Oczywiscie te 24H mozna wsadzic miedzy bajki, jednak podklad przypudrowany pudrem bambusowym wytrzymal bez zmian wiele godzin i nie wymagal poprawek.  Jezeli tak pozostanie, to wyladuje na mojej liscie podkladow, ktore jak najbardziej mozna kupic. 

przelot po DM... czyli obrazkowo i sadystycznie ;)

 Norymberga przywitala mnie piekna pogoda, oczywiscie zjadlam loda w ksztalcie rozyczki... tym razem kokosowego, po prostu bajka. Ogolnie chcialam zobaczyc co tam nowego w sklepach, oczywiscie po puckowych kulkach jeszcze sladu nie ma, za to widzialam w Karstadt na stoisku Guerlain dwie sprzedawczynie z przedstawiecielka firmy... skupione i tajniackim wyrazem twarzy a na ladzie lezal kuferek a w nim widzialam niebieski wzorek... szkoda tylko, ze pewnie LE wejdzie do sprzedazy jak mi Nbg nie bedzie po drodze ehhh... Ogolnie nic ciekawego mi sie w perfumieriach nie rzucilo w oczy, pomijajac fakt, ze rzucaly sie na mnie sepy... dzis nie bylo ruchu i widocznie im sie nudzilo.


Za to po raz kolejny przekonalam sie, ze dla wszelkiego rodzaju srok drogeria DM, to po prostu raj. Gdzie mozna godzinami grzebac w tych wszystkich mazidlach i zawsze sie cos ciekawego znajdzie... no i oczywiscie pielegnacja :)

Pierwsze co mi w oko wpadlo, to wystawione lakiery ESSIE. Trudno bylo tam nie przystanac ale bylam twarda i nie kupilam zadnego :P 


 Kawalek szafy Essence i Catrice... cale nie mieszcza sie w kadrze ;)


Najnowsza LE Catrice - Cruise Couture. Ciekawy granatowy eyeliner, dwa fajne roze i lakiery tez maja zachecajace odcienie. Paletka ma dosc specyficzne kolory ale pewnie tez znajdzie zwolenniekow. Bronzery niestety zbyt pomaranczka zalatuja, pomadki z blink blink czyli nic dla mnie.


Plus nowe odcienie lakierow.


Najnowsza LE Essence Rebels, akurat kompletnie nic ciekawego. 


Tak wyglada dodatkowy regal z roznymi limitowanymi kolekcjami, lacznie z tymi co byly.


I tam znalazlam obie kolekcje p2Mission: Summer Look! i Denim delight.


Oraz aktualna z Alverde alverdissima LE


Szafa p2 tez w sumie jest zawsze pelna.


I najnowsza kolekcja Viva Argentina, ktora akurat wpadla mi w oko.


Linery z Maybelline dostepne w 6 kolorach. 


Ja wzielam dwa i juz wam szepne na uszko, ze jeden z nich bedzie mozna u mnie niedlugo wygrac, do tego zwyciezczyni bedzie mogla sobie wybrac, ktory kolor chce dostac.


I moje male zakupy. Z p2 wzielam puder a wlasciwie matowy bronzer w odcieniu 010 gaucho chic, ktory jest podzielony na trzy czesci i jest to braz... bez cegly. Z najnowszej catricowej kolekcji wzielam granatowy eyeliner CO1 Nautica, bo mnie zaciekawil... jest to faktycznie ciemny, ladny granat. Ciekawa jestem czy na oku tez bedzie tak intensywnie wygladal. I ostatnim produktem z kolorowki jest rozswietlacz z najnowszej LE z Alverde w kolorze Frappe. Jest to rozswietlacz w kremie i o ile ja nie przepadam za takimi cudakami, to ten mnie zauroczyl. Jest po prostu sliczny.


Do tego dorwalam kolosowy zel pod prysznic z Lavera, pasujacy do mojego mleczka do ciala, o ktorym pisalam tutaj. Zapach ma rownie boski, po prostu uwielbiam. Pinacolada rzadzi ;). Do tego z Alverde wpadl mi w lapki spray do ciala o zapachu pigwy i melona. Idealny na lato, do tego naturalny, schlodzony w lodowce bedzie rozkosza dla cieplej skory i mojego nosa. O ile melonow nie lubie jako owocow, to ich zapach w kosmetykach bardzo.  Ostatnia rzeczy jest zmywacz do paznokci z p2, ktory bardzo lubie a poniewaz aktualna buteczka dobiega konca, to kupilam na zapas. 


I to byloby na tyle. Teraz juz chyba wiecie dlaczego kocham DM. Z tego sklepu nie sposob wyjsc z pustymi rekoma, zawsze sie cos ciekawego znajdzie.