niedziela, 31 sierpnia 2014

and the winner is...

Pare z was pewnie z niecierpliwoscia czekalo na ten post... przepraszam, ze tak dlugo to trwalo ale mialam przedurlopowe urwanie glowy ;) ... w kazdym razie dzis sie zbieralm, zagonilam leniwa maszyne losujaca do pracy i mamy trzy (mam nadzieje szczesliwe) posiadaczki blyszczydla Maybelline. 


Przebieg losowania wygladal jak zawsze. Z tym, ze szanowna komisja lezala pod suszarka z praniem ale wszystko miala pod kontrola. 


 Kudlaty wybieral karteczke, po czym wypluwal zwyciezczynie na podloge.


 Po dluzszej chwili i paru szturchancach ze strony personelu, bo maszyna losujaca laniwa jak malo co... mialam trzy karteczki a na nich trzy nicki.


Tadaaaammmm...!!

Trzy lakiero-balsamy ColorElixir Maybellin leca do:

  • 710 Pomalowana na niebiesko
  • 135 katarzyna.marika
  • 505 Niezniszczalna

 Gratuluje :)

Zwyciezczynie prosze o kontakt mailowy
cosrocewokowpadnie@freenet.de

Jak dzis dostane adresy, to paczuszki pojda jutro poleconym :) ... w przeciwnym razie bedziecie musialy poczekac az wroce z urlopu, bo we wtorek wybywam.

sobota, 30 sierpnia 2014

Nourishing deeply sweet scrub... moje pierwsze spotkanie z Phemone :)

Dawno nie bylo na blogu zadnego peelongu do ciala a poniewaz aktualnie uzywam kolejny, ktory przyjechal do mnie w paczce od Marti, to postanowilam o nim napisac. Tym bardziej, ze jest to firma jak najbardziej dla was dostepna. Dla mnie niezbyt ale jak sie chce to wiadomo... wszystko jest mozliwe ;)


 Szukajac peelingu idealnego nie moglam ominac produktow Phemone. Wiekszosci z was pewnie znana, aczkolwiek pewnie ich produkty nie wszystkim beda odpowiadac. Ja musze ostroznie podchodzic do "naturalnych" kosmetykow ale na szczescie ogranicza sie to glownie do twarzy, reszta mnie nie ma nic przeciwko i dlatego tez padlo na ten a nie inny produkt.


 Prostota i elegnacja cechuje opakowanie Phemone. Lubie takie klimaty. Dopracowane szczegoly... niby nic a potrafia wiele zdzialac. Ja jestem wzrokowiec, mi musi sie tez optycznie podobac. W przypadku tego peelingu jest maly minus. Opakowanie jest szklane... czyli przy tym ciezkie i gladkie... jak sie wyslizgnie pod prysznicem i pacnie w stopie, calkiem mozliwe, ze zlamie nam jakas kosteczke ;). Dlatego lepiej jak ma sie mozliwosc postawienia sloika na polce albo uzywania w wannie. Ja korzystam z tej drugiej opcji i peeling stoi sobie spokojnie na brzegu wanny, bo jak znam siebie, na pewno bym go sobie w koncu zrzucila na noge :P


 Wg producenta: produkt peelingujący do ciała, którego istotę stanowią kryształki brązowego cukru zawieszone w organicznym kompleksie olejów roślinnych. Jego formuła wykorzystuje naturalną i skuteczną metodę usuwania zanieczyszczeń oraz martwych, zrogowaciałych komórek naskórka, z jednoczesnym pobudzeniem skóry do odnowy. Peeling odżywia i natłuszcza skórę, pozostawia ją aksamitnie gładką, miękką w dotyku. Po zabiegu na skórze pozostaje przyjemny film, który w naturalny sposób chroni ją przed utratą wilgotności.

Opakowanie zawiera 200ml


Skladniki aktywne:

  kryształki brązowego cukru  w naturalny sposób złuszczają martwe komórki naskórka, działają antyseptycznie i łagodząco 
oleje: migdałowy i makadamia  odżywiają, zmiękczają i wygładzają naskórek 
olej winogronowy  nawilża, regeneruje, działa antyoksydacyjnie 
olej kokosowy i z oliwek  optymalnie nawilżają 
ekstrakty: ze skórki cytryny i skórki pomarańczy  delikatnie pobudzają i odświeżają naturalna kompozycja zapachowa  o kojącej waniliowej nucie, przełamanej aromatem kwiatów i zielonych cytrusów, otula ciało aurą zmysłowości, potęgując przyjemność w trakcie domowego zabiegu spa


Firma zapewnia, ze skladniki da w 99,5% naturalne... na tyle na ile jest to mozliwe, sklad dosc dlugi i ciekawy. Rownie dluga jest lista tego czego peeling nie zawiera. Dla osob, ktore cenia sobie sklady powinno byc to plusem. Ja az tak bardzo nie zwracam na to uwagi, peeling ma zdzierac i nie podrazniac a do tego pielegnowac skore. 


 Jezeli o mnie chodzi, to jestem zadowolona. Swietnie zdziera i pozostawia ta przyjemna warstwe, ktora pieknie nawilza i pielegnuje skore. Kocham olejki w peelingach, choc wiadomo, ze nie zawsze to funkcjonuje tak jak powinno (na wspomnienie peelingu P&R dalej dostaje gesiej skorki). Zapach jest przyjemny, dosc specyfiny i z cytrusowa nuta ale taka, ze mi to nie przeszkadza. Nie przebije mojego ulubienca z B&BW ale mimo wszystko siegam po niego z przyjemnoscia.

***

PS Jak juz czesc z was wie, mam aktualnie urlop, wiec postaram sie zeby wyniki mojego malego blyszczykowego rozdania pojawily sie juz dzis... tak zebym mogla (o ile dostane adresy) wyslac wam blyszczydla przed wyjazdem :)


czwartek, 28 sierpnia 2014

Vichy Idealia Pro... krem redukujacy przebarwienia :)

Dzis pare slow o moim sierpniowym... i w sumie lipcowym ulubiencu.


 Wg producenta: Aktywna formuła Idéalia PRO działa zarówno na powierzchni i w głębi skóry. Innowacyjna konsystencja produktu, pomiędzy serum a fluidem, pozwala wnikać głęboko w skórę, aby działać na źródło powstawania przebarwień i redukować ich 5 rodzajów. Idéalia PRO nawilża skórę do 24 godzin. Konsystencja Idéali PRO wzbogacona o masę perłową pozwala osiągnąć natychmiastowy efekt upiększający. Pozostawia skórę rozświetloną oraz ujednoliconą.

 Kompleks DRM Bright™ działa głębiej, w skórze właściwej, hamując proces powstawania przebarwień. Kwas LHA pozwala dotrzeć do głęboko położonego źródła przebarwień. DRM Bright™ to opatentowane przez Vichy połączenie 3 składników aktywnych, wybranych ze względu na ich komplementarne działanie i skuteczność:  

Eperulina – naturalny składnik pozyskiwany z kory drzewa z lasu Amazonki Eperua falcata, który zmniejsza stany zapalne w skórze właściwej. Działa przeciwzapalnie i kojąco, hamuje melanogenezę, zmniejsza opuchnięcia oraz dyskomfort.  
Procysteina – opatentowana cząsteczka, która zwalcza stres oksydacyjny. Wzmacnia działanie antyoksydacyjne fibroblastu i jego otoczenia.  
Witamina Cg – glikozylowana i ustabilizowana witamina Cg, która stopniowo uwalnia się w skórze. Chroni fibroblast i pobudza aktywność skóry, a w szczególności biosyntezę kolagenu przez fibroblasty. Zwalcza wolne rodniki i wpływa na poprawę połączenia skórno-naskórkowego.  Zapewnia działanie antypigmentacyjne, przeciwzapalne i anytyoksydacyjne.


 Wygodne plastikowe opakowanie z pompka a w nim 30 ml kremu.

 Wskazania:
 
- plamy brunatne
- przebarwienia słoneczne
- przebarwienia i zmiany po niedoskonałościach
- plamy starcze


Stosuje ten krem na dzien, pod makijaz. Swietnie sie u mnie sprawdza w roli bazy ale krem robi tez to co powienien. Widzialam wiele negatywnych recenzji, w sumie zanim zaczelam uzywac ale w zadnym stopniu mnie to nie zniechecilo... od jakiegos czasu podchodze ostrozniej do tego co czytam na stronach ktorych "nie znam". Polubilam sie z serum, pisalam o nim jakis czas temu i dlatego postanowilam sprobowac tego kremu. To co widze, spodobalo mi sie na tyle, ze kupilam kolejne opakowanie. Nie wiem na ile to sila samego kremu a ile wspolnych wysilkow calej mojej pielegnacji, bo zmenilam ja calkowicie, o czym tez jakis czas temu pisalam ale efekty po prawie zuzytym opakowaniu widze, zauwazyl tez slubny. I choc zdaje sobie sprawe, ze to nie 8 cud swiata, wiec pewnych rzeczy nie jest w stanie cofnac lub wymazac ale bardzo dobrze dba o moja skore.  


 Choc wlasciwie bardziej to jest emulsja jak krem. Lekka i szybko sie wchlania, jak widac na zdjeciu ponizej calkowicie, nie pozostawiajac nic na skorze, co mogloby wplynac w jakis sposob na nasz makijaz (lub jego trwalosc).


Dziewczyny na insta narobily mi juz ochoty na krem pod slepia, wiec pewnie tez mu sie w koncu przyjrze z bliska... dobrych kremow pod oczy nigdy za duzo ;)


wtorek, 26 sierpnia 2014

Bumble and bumble serum zwiekszajace objetosc wlosow :)

Wiekoszsc z nas... posiadaczek cienkich piorek w nieduzej ilosci, marzy skrycie o tym, zeby nadac wlosom objetosci, bez skomplikowanych zabiegow typu walki... lub innych atrakcji. Ja tez sie zaliczam do tej grupy, moje wlosy ogolnie zyja wlasnym zyciem i staram sie ich zbytnie nie obciazac stylizacja, bo w koncu mnie calkowice opuszcza ;)


Wg producenta:  Serum do bardzo cienkich włosów - stosować na noc (pozostawić na włosach do rana).  Używane regularnie pogrubia i wzmacnia włosy - dzięki niemu stają się mocniejsze i bardziej wytrzymałe oraz lepiej układają się. Pomaga zwiększyć grubość każdego włosa.

Sklad: Alkohol Denat., Wsser\Aqua\Eau, Butylene Glycol, Salvia Sclarea (Salbei) Extrakt, Poria Cocos Sclerotium Extrakt, Glycyrrhiza Glabra (Süßholz) Wurzelextrakt, Serenoa Serrulata (Sägepalme) Fruchtextrakt, Humulus Lupulus (Hopfen) Extrakt, Betula Alba (Birke) Extrakt, Laminaria Saccharina Extrakt, Cholesterol, Saccharomyces Lysate Extrakt, Acetyl Glucosamine, Centella Asiatica (Hydrocotyl) Extrakt, Algenextrakt, Rosmarinus Officinalis (Rosmarin) Blattextrakt, Hefeextrakt\Faex\Extrait De Levure, PEG-40 gehärtetes Rizinusöl, Koffein, Trideceth-9, Adenosine Phosphate, PPG-28-Buteth-35, Creatine, Hydroxypropylcellulose, Ethylhexyl Salicylate, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Eugenol, Alpha-Isomethyl Ionone, Limonen, Linalool, Duftstoff (Parfüm) .


Pompka ulatwia dozowanie, co jest tu dosc wazne, bo serum ma postac plynna i trzeba uwazac, zeby nam nie przecielko miedzy palcami. Bb pisze, zeby uzywac dwa razy dziennie, ja sotosuje raz... wieczorem zanim pojde spac. W przypadku tego serum nie trzeba uzywac suszarki, tak jak to jest ze sprayem i innymi produktami do stylizacji.


Tak sie serum prezentuje. Zapach ma calkiem przyjemny, choc w pierwszym momencie lekko zalatuje alkoholem. No coz... w koncu z jakiegos konkretnego powodu napisali na opakowaniu, ze latwopalne (drukowanymi literami). Produkt w zaden sposob nie obciaza wlosow a najlepszy efekt jest jak naloze na swiezo umyte wlosy. Efekt jest swietny. Jak wiadomo moje cienkie piorka maja tendencje to smetnego zwisania... po tym serum sa w koncu podniesione do gory. Cena nie jest moze zbyt przyjemna ale jak na razie wydajnosc jest calkiem w porzadku. Choc zderzenie tych 30,00€ z niewielka 50ml buletka potrafi troche ogluszyc ;)


Ten filmik dobrze pokazuje sposob dzialania tego produktu... koncowka mnie rozbroila ;)


A poniewaz serum mnie tak mile zaskoczylo, to postanowilam sprobowac szamponu i odzywki. Poniewaz nie sa to tanie produkty a moje wlosy (wlasciwie to skora glowy) sa dosc fanaberyjne, to ucieszyla mnie mozliwosc zakupienia miniaturek. 50ml pozwoli mi na pewno sprawdzic, czy sie z produktami polubie i czy warto kupic pelnowymiarowe.



niedziela, 24 sierpnia 2014

Dior 5 Couleurs Palettes for Fall 2014

 Malo co mnie tak uszczesliwia jak nowe paletki Dior. Lubie to u Diora, ze jak wymieniaja to rowno... wszystko jak leci zostaje odswiezone. Tak bylo w przypadku pomadek, blyszczykow i o ile dobrze kojarze rozy. Teraz po raz kolejny sa to paletki 5 Couleurs. Dla osob, ktore sa ze mna od dluzszego czasu nie jest to nic nowego, ze wywoluje to u mnie szybsze bicie serca, plus powiekszenie sie posiadanego stanu o kolejne egzemplarze. Z tym, ze nie tak latwo mnie zadowolic... zawsze czekam na ciekawe zestawienia kolorystyczne i musze przyznac tym razem Dior stanal na wysokosci zadania.



W sklepie oczywiscie dostalam oczoplasu. Jak na razie spotkalam nowe paletki tylko w Douglasach ale na pewno powoli beda sie pojawiac we wszystkich sklepach z kolorowka tej firmy... w Müller niemrawo zabierano sie za montowanie nowych elementow w szafie, wiec napewno nastepnym razem bedzie to dluzsze posiedzenie, panie w tym sklepie wiedza, ze ja lubie spokoj i na sepy reaguje agresywnie, wiec zostawiaja mnie w spokoju, pozwalajac mi grzebac tak dlugo az dojde do tego co chce ;)


 Na poczatek zdecydowalam sie na jedna paletke. Ta wpadla mi w oko od pierwszego momentu jak tylko zobaczylam zdjecia zapowiadajace kolekcje i wiedzialam, ze to jest moj "must have".


 Ogolnie zostajac jeszcze na chwile przy puderniczkach... to przeszly one tez maly lifting. Sa takie bardziej zgrabne, granat jest coraz glebszy... wyglada prawie na czarny. Jak widac srebrny paseczek z poprzedniej wersji znajduje sie teraz po srodku a nie na kancie... zniknely tez zupelnie te duze litery CD, ktore widac na najstarszym moim opakowaniu. Na szczescie nie zmienila sie gramatura cieni i w dlaszym ciagu jest to 6g ... natomiast cene maja koszmarna i niehumanitarna, w dougim kosztuja okolo 55,00€ ... pamietam jak te paletki kosztowaly o prawie 10€ mniej. 

 Przejdzmy do mojej perelki. Oczywiscie glownym magnesem byl cien znajdujacy sie po srodku. Takiej czerwieni dlugo juz szukalam i ta na szczescie jest intensywna i dobrze napigmentowana.


876 Trafalgar to takie dosc odwazne zestawienie kolorow i na pewno nie dla kazdego. Ja uwielbiam takie "maszkarony" bo czesto bardzo zaskakuja w uzyciu... i oczywiscie jak najbardziej pozytywnie. 


Jak dla mnie jest to swietna paletka dla niebieskookich lubiacych mocniej podkreslone oko. 


Jak to przewaznie bywa mamy lepsze i slabsze cienie. Dwa dolne i srodkowy sa rewelacyjne, czerwien jest satynowym matem... to zloto tez takie dosc trudne do okreslenia. Braz wpadajacy w sliwke to ladna perla. Dwa slabsze cienie to dwa gorne. Sa dosc twarde i ten rozowy po lewej nie jest zbyt przyjemny w uzyciu... nie jest to typowa perla, bardziej taka polyskujaca rybia luska, ten jasny perlowy po prawej bedzie sie nadawac do rozswietlenia kacika. W opakowaniu wyglada na zlamana biel, natomiast roztarty tez polyskuje na zloto i rozowo ale nie sa to drobinkowe cienie albo drobinki sa tak niesamowicie drobno zmielone, ze w ogole ich nie widac. Bardzo jestem ciekawa jak beda sobie radzily na oku i juz nie moge sie doczekac az bede miala chwile wolna, tak zebym mogla spokojnie potestowac i machnac oko.


Ponizsze zestawienie paletek pochodzi ze strony nailderella.com
tam tez mozecie zobaczyc pozostale kosmetyki z tej kolekcji.
kliknij zeby powiekszyc :)

Podobaja mi sie jeszcze trzy paletki ale czy jakas jeszcze kupie, to sie okaze.

I jak... wpadlo wam cos w oko ??

:)

piątek, 22 sierpnia 2014

Trzy sztuki ColorElixir Maybelline szukaja nowego domu...

... a wlasciwie trzech domow :)


Poniewaz pisalyscie mi na insta, ze Maybelline nie zamierza na razie (o ile w ogole) wprowadzic tych malych slicznosci, to pomyslalam sobie, ze dam wam mozliwosc przetestowania. Oczywiscie nie jestem w stanie wszystkich uszczesliwic ale przynajmniej (jak na razie) trzy osoby mieszkajace na terenie Polski. Bo jest to jeden z niewielu warunkow jakie trzeba spelnic. W innych krajach sa juz dostepne... lub powoli sie pojawiaja (np. skandynawia, uk).


 Wybralam trzy rozne kolory, bo wiadomo kazda z nas lubi cos innego. I tym razem siegnelam po te mocniejsze kolory, wiec mysle, ze bedziecie zadowolone.


 Tak sie prezentuja. Oczywiscie te trzy sa nowki, oryginalnie zamkniete. Swatche zrobilam w sklepie jak wybieralam dla was kolory i jak robilam swatche calej reszcie :)


Warunkiem oprocz mieszkania na terenie Polski, jest pozostawienie pod tym postem komentarza z wyrazeniem checi posiadania jednego z tych blyszczydel... z zaznaczeniem, ktory kolor wybieracie 710,135 czy 505. 

Koniec imprezy nastapi w poniedzialek 25.08.2014 o 12.00 w poludnie. 
W zalezosci od zainteresowania, wybiore potem losowo po 10 osob do kazdego koloru a to, kto dostanie blyszczyk zadecyduje maszyna losujaca (pewnie ta kudlata ale to zalezy od checi wspolpracy).




czwartek, 21 sierpnia 2014

srocze blyskotki... bronzery :)

 Czyli drugi z postow z tej serii i jak widac po tytule tym razem sa to bronzery. W tym przypadku post bedzie dosc krotki, jak widac ta grupa kosmetykow nie jest zbyt liczna... w porownaniu do rozy ale o nich bedzie innym razem.


 Niewielka ilosc wynika pewnie z tego, ze ja ogolnie lubie sie w bladej wersji, wiec bronzer nie za bardzo w ten koncept pasuje. Aczkolwiek latem czasami zlapie troche slonca i wtedy nie mam nic przeciwko podkreslenia opalenizny bronzerem.


 Choc prawde mowiac taki "sloneczny" jest tylko jeden... pozostale dwa na zdjeciu plus Inglotowy, ktorego tu nie pokazalam ale za to znalazl sie na swatchu, uzywam glownie do konturowania.


Tego spodka chyba nie trzeba przedstawiac. Jest to oczywiscie Terra Soleia Guerlain... czyli mega puder o wadze 27g. Nie wiem czy kiedys uda mi sie go zuzyc. Produkt ten ma dosc specyficzny "babciny" zapach ale mi on specjalnie nie przeszkadza, nie wszystko moze pachniec jak meteoryty ;). Zlota warstwa dawno sie starla i bronzer sam w sobie nie ma zbyt mocnej pigmentacji. Jest to wlasnie kosmetyk, ktory wspomaga optycznie opalona skore. W sumie jest to jedyny bronzer tej firmy, ktory moge uzywac. Wszystkie inne sa dla mnie zbyt pomaranczowe. 


To jest jeden z moich ukochanych kosmetykow i moj ulubiony brozner, jak widac po niego siegam najczesciej. I podejrzewam, ze jak sie skonczy to bedzie duzy smuteczek.Na szczescie jest szalenie wydajny, wiec jeszcze jakis czas ze mna zostanie. Mowa tu o limitowanej wersji bronzera z firmy MAC Gold-Go-Lightly. Zawartosc to 9g. Bardzo chetnie po niego siegam... pasuje mi zarowno latem jak i zima.


 Ostatni to znany wszystkim Hoola firmy Benefit. Idealny do konturowania i wydajny jak diabli. Tu nie widac zuzycia a to tylko dlatego, ze ciagle uzywam moja miniaturke, ktora chyba nie ma dna. Tu mamy 8g i jest to bardzo drobno zmielony bezdrobinkowy bronzer, warto go miec w swoich zbiorach.

Guerlain,                                   MAC,                                 Benefit,                             Inglot

Bronzer Inglot HD w kolorze 505 pokazywalam wam tutaj. Jest to najpiekniejszy chlodny odcien do konturowania jaki do tej pory spotkalam. Genialny produkt, bardzo przyjemny w uzyciu a przy tym w porownaniu do reszty gromadki ma bardzo brzyjemna cene i jest dla osob mieszkajacych w Polsce bez problemu dostepny. Moge tylko polecic... na pewno jak go kiedys zuzyje to kupie kolejny.


wtorek, 19 sierpnia 2014

Biotherm Body Sculpter zel modelujacy do ciala

 Zanim sie obrazilam na Biotherm, miedzy innymi wlasnie za to, ze zaczeli wycofywac produkty ktore lubilam... to wlasnie bardzo chetnie siegalam po ich produkty do ciala. Glownie z tych serii, ktore mialy wyszczuplac-modelowac-wygladzac. Wiadomo zaden produkt do ciala nie sprawi, ze stanie sie cud... natomiast ja bardzo lubie efekt napiecia i optycznego wygladzenia jaki daja tego typu produkty i te Biothermu sprawdzaly sie u mnie bardzo dobrze. Dlatego przy okazji powrotu do kosmetykow pielegnacyjnych, postanowilam wyprobowac nowosci do ciala.


 Jednym z pierwszych ktory wpadl mi w rece jest Body Sculpter.


 Wg producetna: Body Sculpter to żel modelująco-wyszczuplający do ciała. Świeży żel został wzbogacony o innowację opartą na defragmentującym składniku aktywnym z ekstraktu z czerwonych alg oraz czystej kofeinie. Wyjątkowa formuła działa, by redukować widoczność zgrubień i ujędrnić skórę. Żel przeznaczony do ud, bioder i talii.


 W plastikowej tubce mamy 200 ml zelu. Dziurka jest dosc mala, dzieki temu mozna dokladnie sobie dozowac... bez obawy, ze pol opakowania wyladuje nam na dloni. Zel jest dosc plynny albo wlasciwie plynny staje sie pod wplywem naszego ciepla.


 Jasno zielony i dosc intensywnie pachnacy, ja nie potrafie dokladnie powiedziec co to za zapach ale jest dosc typowy dla tego typu produktow. Zel daje na skorze uczucie chlodzenia. I tak jak pisalam wyzej dobrze napina skore a przy tym ja troche wygladza. W wyszczuplenie nie wierze, choc moze to tez zalezy od ilosci posiadanego tluszczyku... mojego taki krem nie ruszy. Ja jestem zaopatrzona jak foka na dluga arktyczna zime. Co nie zmienia faktu, ze bardzo sie z nim polubilam. Podoba mi sie to jak wyglada moja skora jak go uzywam, szkoda tylko, ze nie jest to efekt dlugotrwaly i najlepiej wyglada podczas (regularnego) uzywania.


W zelu widac delikatne zlote drobinki. Prawde mowiac nie wiem czy one maja zadanie tylko ladnie wygladac, czy maja moze inne zadanie... jakby nie bylo nie przeszkadzaja i na skorze sa niewidoczne. 


niedziela, 17 sierpnia 2014

Maybelline Color Elixir... z bliska :)


Zainteresowaly mnie w momencie, gdy gdzies przez przypadke w sieci zobaczylam opakowania. Wiadomo na co sroka leci ;) ... i jak juz cos w oko wpadnie, to musi sie przyjrzec temu dokladniej. Z tym, ze okazalo sie to niemozliwe. Wtedy jeszcze nie byly dostepne. Wczoraj podczas buszowania po sklepach w Norymberdze, natknelam sie na nie w DM. 

Mayballine Color Elixir dostepne sa u mnie w 11 kolorach, choc mi sie wczoraj wydawalo, ze mniej tego bylo ale wiadomo ja sie glownie na rozowych odcieniach skupilam, wiec reszta mi umknela ;)



 Opakowania wzorowane tak troche na Dior Fluid Stick, ogolnie to bardzo podobny produkt. Okreslany przez producenta jako lakier o wlasciwosciach balsamu pielegnujacego.


 Zdecydowalam sie na trzy kolory i pewnie z ciekawosci wzielabym wiecej, gdyby nie to, ze kosztuja prawie 10€ za sztuke a w opakowaniu mamy 5 ml... co na produkt drogeryjny nie jest mala cena.


 Dwa kolory od lewej zaliczaja sie do rozowych odcieni, ten po prawej to nudziak.


Jak widac do nakladania mamy pacynke. Pigmentacje maja calkiem konkretna i z tego co widzialam nawet te ciemne kolory bardzo fajnie sie prezentuja.


 Blyszczyki maja mikroskopijne i niewyczuwalne drobinki. Czego nie widac gdy patrzymy na opakowanie, bo wyglada to tak jakby to bylo wypelnione farba dla lepszego oddania koloru i zachowania ksztaltu... mi to osobiscie nie przeszkadza ale pewnie by mnie to troche zirytowalo gdybym szukala kompletnie bezdrobinkowych blyszczydel. Na szczescie sa testery i mozna do woli probowac :)


705 Blush Essence


105 Petal Plush


725 Carmel Infused

Na moich jasnych ustach ten nudkowy carmel tez wypada troche rozowawo, ja bym powiedziala, ze to bardziej brudna roza jak carmel... w kazdym badz razie kolor jest piekny i taki bardzo moj.

Po tym jak pokazalam wczoraj na insta i fb, to dziewczyny napisaly, ze one sie kleja. No i kurcze nie rozumiem dlaczego... bo jak dla mnie to one sie nie kleja. Wiadomo ja nie cierpie klejuchow. Te sa jak najbardziej w porzadku. Tak samo zachowuja sie lakiery Shiseido czy wspomniany juz Dior. To juz Cremsheen Glass od MAC klei sie bardziej jak te. Wiadomo one maja byc jak lakiery, wiec powinny byc bardziej trwale i co za tym idzie, zawsze beda mialy troche inna konsystencje jak zwykly typowy blyszczyk. Jedynie zauwazylam, jak robilam swatche... jak wytarlam blyszczyk zeby nalozyc kolejny, to to co siedzialo na ustach, trzymalo sie na nich dosc mocno i w tym momencie faktycznie kleilo sie troche bardziej. Z tym, ze jak nakladam normalnie do noszenia to nie wycieram tego po chwili chusteczka... wiec tego problemu tez nie mam. Zdjecia do posta robilam rano i tak sobie do teraz myziam blyszczydla w celu lepszego poznania i naprawde nie mogle o nich nic zlego powiedziec. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona i przypuszczam, ze bedzie mi sie je bardzo milo uzywalo. 

***

Dodane 19.08 ... swatche zrobilam u mnie w DM ale nie pytajcie mnie jakie to kolory, testowalam z prawej na lewo ale te odcienie co juz mam ominelam. Jak widac jednego koloru w ogole tu nie bylo.