wtorek, 31 maja 2011

troche rozrywki... czyli sroka w kinie

Lubie chodzic do kina, pewne filmy o wiele lepiej oglada sie na duzym ekranie, nie wpominajac juz o 3D ... bo te to tylko w kinie :) I tak tez w ostatni weekend wybralam sie do kina. Moje ulubione kino Cinemaxx znajduje sie w Regensburgu, jest to typowe multikino z kilkoma salami iiii... slizgawka, jakby nie bylo calkiem spora, bo ona jest dluzsza ale mi sie w kadrze nie zmiescila ;)



Wlasnie sie dopatrzylam, ze serwuja tam tez crepy, nie wiem jak moglam to przegapic. Bilety na filmy w trojwymiarze nie naleza do najtanszych, szczegolnie gdy do tego chce sie siedziec w gornych rzedach, bo te tez wiecej kosztuja jak od polowy w dol. I tak same bilety dla dwoch osob to kwota 28 €. Do tego cos do pochrupania i do picia. Tych 100 km w ta i z powrotem nie licze ;) A czesto jak mam czas to zalicze jeszcze przelot po sklepach, przy kinie jest centrum handlowe albo przed filmem zaliczamy ktoras z ulubionych restauracji :D



W kazdym badz razie wybralam sie na film 3D "Pirates of the Caribbean - On Stranger Tides", bo ja po prostu uwielbiam Johnnego Deepa. Szczegolnie w charakterystycznych rolach takich jak ta z piratow. Jako Jack Sparrow jest po prostu genialny, choc bardzo podobal mi sie tez jako kapelusznik w "Alicji z krainy czarow". Usmialam sie niezle i teraz nie pozostaje mi nic innego jak czekac na kolejna czesc.



A przy okazji... w Niemczech wszyskie filmy sa z dubbingiem i bardzo mi to odpowiada. Przynajmniej spokojnie moge sie skupic na ogladaniu, bo musze przyznac jak sie czlowiek odzwyczai to mozna dostac zeza rozbieznego, gdy nagle przyjdzie mu ogladac i czytac ;P

Artdeco Rich Caviar Eye Cream

Kupilam go juz dawno temu ale przy tej calej azjatyckiej pielegnacji jakos nie mialam czasu zeby go wyprobowac. Mowa oczywiscie o kremie pod oczy anti - aging Artdeco z serii Caviar Performance. Zainteresowal mnie on glownie ze wzgledu na kawior, ktory czesto tez jest skladnikiem azjatyckich kremow oraz kwas hialuronowy. A poniewaz wlasnie wykonczylam moj krem z BRTC, to postanowilam pouzywac ten.



Wg producenta: Ekstrakt z kawioru zawiera wiele witamin, mineralow i pierwiastkow sladowych, ktore intensywnie pielegnuja skore. Kwas hialuronowy ma zdolnosc do wiazania duzych ilosci wilgoci. Suchosc i zmarszczki sa wyraznie zredukowane. Algisium C to specjalny zastrzezony skladnik przeciwstarzeniowy. Ekstrakt z alg dziala na skore kojaco, zapewnia intensywne nawilzenie i jest skuteczny w walce ze zmarszczkami. Krem zawiera tez olej z avocado, ktory jest bogaty w witaminy A i E oraz zawiera nienasycone kwasy tluszczowe, powodujace ze skora staje sie miekka i gladka. Ruszczyk kolczasty dziala tonizujaco i sciagajaco. Zmniejsza obrzek i zaczerwienienie.



Cena to 36 € za 15 ml... wiec krem ten nie nalezy do najtanszych. Zamkniety jest w praktycznym opakowaniu z pompka, ja osobiscie bardzo lubie takie rozwiazanie.



Kremik ma odpowiednia konsystencje, nie jest ani za rzadki ani za gesty.



Moje wrazenia: przede wszystkim krem faktycznie swietnie nawilza, skrora staje sie bardziej miekka i wypoczeta. Poczatkowo chcialam go stosowac rano pod makijaz ale jak na moja poranna przestrzen czasowa to krem za dlugo potrzebuje, zeby sie wchlonal i nakladajac bb krem mialam potem wrazenie, ze te calkowicie scieram. W zwiazku z tym uzywam go teraz wieczorem i jestem bardzo zadowolona. I pewnie bym przy nim dluzej pozostala, gdyby nie to, ze niektore azjatyckie kremy maja te same wlasciwosci a czesto maja bardziej atrakcyjna cene :) Co do dzialania przeciwzmarszczkowego to trudno mi teraz juz cos napisac. Opuchnietych slepi ani sincow nie posiadam, wiec tu tez nie moge sie wypowiedziec ale calkiem mozliwe, ze i z tym by sobie calkiem dobrze poradzil.

poniedziałek, 30 maja 2011

Dior 5 Color Lift Eyeshadow Palettes

Dior wypuszcza 4 nowe paletki. Cena okolo 60 dolarow. Na szczescie nie przyspieszylo to bicia sroczego serduszka. Nie przepadam za takimi paletkami, ktore zamiast 5 cieni maja 4 plus eyeliner. W tym samym stylu sa te z serii Designer All-In-One Artistry Palette, mialam jedna i dosc szybko ja puscilam w swiat, bo nie za bardzo mi sie podobalo jak wygladaly na oku. Cienie sa zupelnie inne jak te ze standardowych paletek, bardziej brokatowe i slabiej nasycone... trwale tez zreszta nie byly.

  • Lifting Rose i Lifting Amber


  • Lifting Ivory i Lifting Grey


niedziela, 29 maja 2011

rozdaniowy polmetek i takie tam rozne ;)

Tydzien juz minal... jeszcze tylko pare dni do konca rozdania, wiec sobie dzis usiadlam, poczytalam wasze komentarze i zrobilam mala liste. Ilosc zgloszen mnie powalila i cale szczescie, ze wybierac bedzie za mnie maszyna, bo ja najchetniej to bym kazdej cos dala.



W kazdym razie spisalam sobie co chcialybyscie dalej/ lub jeszcze na moim blogu zobaczyc.
  • makijaze, tzn. jeszcze wiecej. Nie ma sprawy, w miare mozliwosci bede regularnie wstawiac.
- co do kolorystyki... uzywam cienie, ktore lubie i mam w kuferku. Trudno zrobic kolorowy makijaz jak sie nie posiada tego typu cieni. Nie przepadam za intensywnymi kolorami na oku i dlatego tez takich makijazy u mnie nie ma. Zle sie w takich czuje i moze gdybym miala z 15 lat mniej to byloby inaczej ;)
- tusze... malo ich owszem ale pare recenzji jest, ja mam swoje ulubience i te uzywam. Nie kupuje kolejnych, dopoki ktorys mi sie nie konczy i nie kupuje firm drogeryjnych, bo mi te tusze nie odpowiadaja :)
- wiadomo przy nowym produkcie pojawiaja sie swache, bo trudno zebym wszystko natychmiast pakowala na twarz ale kazdy z kosmetykow pojawia sie pozniej w makijazach i tam tez pisze co uzylam
- bronzery... beda sie pojawiac. Nie mam ich za wiele, bo do tej pory nie moglam trafic na odpowiednie odcienie i rzadko kiedy ich uzywalam
- i prosby o tutoriale, stepy ehhhh... ja naprawde nawet juz sprobowalam cos takiego zrobic ale po prostu mi to nie wychodzi, na poszczegolnych zdjeciach nic nie widaci roznia sie miedzy soba. Myslalam, ze szlag mnie trafii kosztowalo to kupe czasu. O wiele prosciej jak sie kreci filmik, to wtedy mozna zdjecia powycinac ma sie ladnego tutka. A co do sposobu jak sie maluje to tyle razy juz odsylalam do tutoriala Sam (Pixiwoo), wstawilam go na bloga tutaj. Bo wlasnie wg jej tutka sie maluje i uwazam, ze ona to rewelacyjnie pokazala. I ten sposob mozna dowolnie kombinowac z kolorami.
  • akcesoria wszelkiego rodzaju mozna znalezc na blogu tutaj, i pare postow juz tam jest ale zapisalam sobie i postaram sie czesciej cos wstawiac :)
  • eksperymenty kuchenne... tu sprawa wyglada tak, ze ja ogolnie gotuje bo musze a nie dlatego, ze lubie ;) aczkolwiek ciagle szukam nowych inspiracji, szczegolnie odkad zaczelam akcje "mniej zrec" i takie posty dalej sie beda pojawiac w polaczeniu z akcja. Przepisy lub opisy potraw, bede dalej wrzucac do zakladki, ktora mozna znalezc na gorze strony, o tutaj. Mialam pare przygotowanych zdjec, niestety siedza uwiezione na dysku komputera.
  • azjatyckie kosmetyki :) tego na pewno nie zabraknie
  • lakiery hmmm... ja wiem, ze wiele z was to milosniczki lakierow. Ja jak wiekszosc z was wie, rzadko kiedy maluje paznokcie i nie za czesto kupuje nowe lakiery, bo co ja mam potem z nimi zrobic, zanim zuzyje to sie popsuja. LE Cartice lub Essence beda sie pojawiac, bo te na szczescie tanie, wiec plakac po nich nie bede ;) ale zapisalam i postaram sie co jakis czas cos wstawic :)
  • wiecej o mnie... bedzie i to juz wiecie wiec nie ma sie co rozpisywac :)
  • ciuchy heh...
- droga Veloute, moja szafa jest strasznie nudna i monotematyczna, ja nie podazam za "moda" ani nie eksperymentuje, wiec nic specjalnego w niej nie ma :D
- ze strojem dnia tez nie za prosto, gdyz ja mam stroj sluzbowy, ktory potem w domu zamieniam na dres ;D
- za nowinkami ciuchowymi tez nie nadazam... te mazidlowe juz mi wystarczajaco czasu pochlaniaja ;)
  • wlosy. W tym przypadku tez jestem dosc monotematyczna, pielegnacje jaka uzywam opisywalam juz w wielu postach, poczytac mozna tutaj. Uzywam glownie jednej firmy pielegnacyjnej i eksperymentowac nie bede, poniewaz moja skora glowy jest bardzo fanaberyjna i musze niezle uwazac, Kerastase mi sluzy i przy tych produktach pozostane. Ale w zakladce wlosy mozna tez poczytac o tym czym farbuje wlosy i jakie jeszcze kosmetyki uzywam. I jak kupuje cos nowego to oczywiscie post o danym produkcje sie pojawia :)
  • depilacja uuuu... w tej dziedzinie jestem dinosaur i ciagle uzywam maszynki do golenia, ktora zabralam kiedys slubnemu. Chcialam sprobowac (profesionalnego) odklaczania woskiem ale ciagle brak mi na to czasu i odwagi :]
  • perfumy... kiedys tutaj pokazalam te pare sztuk co posiadam. I od tej pory w sumie nic sie nie zmienilo. Tu tez jestem dosc nudna, bo zapach przede wszystkim musi dobrze na mnie pachniec a po drugie nie moze byc migrenogenny, wiec dlatego tez nie mam za duzo zapachow. Koncze jakis to wtedy szukam sobie nastepnego.
  • filmiki... droga Dimiti, szalona kobieto ja moge robic zdjecia i pisac pare postow dziennie ale robienie filmow raczej odpada. To nie jest moja forma przekazu ;)

Ufff... to bylo by na tyle z waszych zyczen. Wszystko zanotowane i postaram sie w miare mozliwosci wstawiac to co chcecie zobaczyc ale z drugiej strony prosze tez o wyrozumialosc. Jestem jednostka dosc chaotyczna i pracujaca, wiec z czasem tez roznie... z checiami, sila i wena tworcza tak samo. Staram sie wstawiac posty regularnie i sa one w pewien sposob odzwierciedleniem mojej osoby. To co uzywam, co lubie. Oprocz postow z produktami Make - up studio, ktore dostalam do przetestowania... wszystkie inne produkty kupuje sama, wiec nie moge tez przesadzac... i kupuje to co ma mi pasowac a co na szczescie pasuje tez potem wiekszosci z was ;). I bardzo mnie to cieszy, ze moje opisy w jakis sposob sie wam przydaja i oczywiscie jeszcze bardziej mnie cieszy, ze mnie ciagle odwiedzacie... za to duze buzi :*

Missha All Around Safe Block Ice Sun Gel

Z gory uprzedzam, ze to co przetestowalam bylo probka ale ogolnie wystarczylo mi to do wyrobienia sobie opini. Chodzi o filtr firmy Missha Safe Block Ice Sun Gel SPF 27/PA++.



Pomijajac ochrone i nawilzenie, to glowna cecha ktora odroznia ten produkt od innych z serii "all around" mial byc efekt, przyjemnego chlodznia przy nakladaniu. Zel jak to zel, ten jest bialy... co do nakladania nie mam zastrzezen. Z tym, ze ja mimo checi nie zauwazylam tego chlodzenia. Probka wystarczyla mi na 3 razy i za kazdym razem czekalam na to, ze bede sie czula "odswiezona" ... niestety efektu zero. A szkoda, bo taki chlodzacy zel z filtrem bylby calkiem dobry do pracy na upalne dni. Nic z tego... wiec prawde mowiac mozna sobie darowac.



sobota, 28 maja 2011

troche prywaty ;)

Przegladajac komentarze pozostawione pod postem rozdaniowym, zauwazylam sporo wpisow z zyczeniem, zebym czesciej wstawiala cos o sobie. Prawde mowiac nigdy nie przypuszczalam, ze to moze was zainteresowac. A wrecz przeciwnie mialam obawy, ze moze to sie okazac dla was nudne. Posty takie troche bardziej prywatne znajduja sie na tej calej ogromnej liscie po prawej pod "o sroce" i cos tam juz jest ale postaram sie od czasu do czasu napisac cos wiecej albo jeszcze lepiej napisac i pokazac. Tak nie do konca wiem co by was interesowalo, wiec zaczne ogolnie.



To ze mieszkam w najpiekniejszym Landzie to wiadomo :D Bawaria jest cudna i ja uwielbiam... zeby opisac wszystko co warto tu zobaczyc, musialabym zalozyc osobnego bloga a na to nie mam czasu i sily ;). Mieszkam wsrod tej masy zieleni widocznej na zdjeciu... bo dookola mam lasy, pola, laki i jeszcze raz lasy. I nie zamienilabym tego na zadne inne miejsce, choc ogolnie dorastalam i mieszkalam w sporym miescie, bo Szczecin nigdy nie byl dla mnie duzy ale w kazdym badz razie nigdy wiecej duzych miast. Po prostu mnie mecza. W ramach szalenstw zakupowych moge wybierac miedzy 3 miastami, ktore sa hmmm... niedaleko. Odkad tu mieszkam zmienilo sie tez moje nastawienie co do odleglosci. 50 km w jedna strone do kina to calkiem normalne :D ... w kazdym razie miast mam pod dostatkiem (Nürnberg, Regensburg, Amberg). Na zdjeciu ten zielony placek po lewej, to ogromny amerykanski poligon.

Przyjechalam do de ponad 8 lat temu, no coz... serce nie wybiera. Rok temu przeprowadzilam sie tu gdzie mieszkam, w sumie 3 km dalej od starego mieszkania ale przynajmniej z dala od glownej drogi, wiec teraz mam cisze i spokoj... co bardzo sobie cenie. I aktualnie mieszkam w zamku ha! W zwiazku z tym mam metrowa grubosc scian i zero zasiegu w mieszkaniu. Na stanie oprocz mnie jest slubny i dwa futra, ktore jak ktos jeszcze nie wie... maja wlasnego bloga -> klik.

Ja czuje sie tu jak u siebie, tubylcy sa przyzwyczajeni do obcokrajowcow i nikt krzywo nie patrzy. A wrecz przeciwnie, bawarczycy sa dosc otwarci i serdeczni. Choc mimo to cierpie na dosc znana przypadlosc emigrancka... brak mi tu bratniej duszy. Takiej na ploty, polatanie po sklepach i kawe w Starbucks ale z czasem to zaakceptowalam. Pewnych rzeczy mimo szczerych checi nie da sie zmienic. Za to mam bloga i was...

I zeby nie przynudzac skoncze na dzis ten elaborat... nastepnym razem skrobne cos na temat pracy, choc to tez temat rzeka.

Buziaki :*

Chanel Fall 2011 - Illusion D'Ombre

Pojawily sie piewrsze zdjecia jesienno - zimowej kolekcji Chanel Illusion D'Ombre. W koncu cos co mi sie podoba i tak sobie siedzie i glaskam monitor. Paletka mi sie podoba, co prawda na tym zdjeciu jest podobna do Mystic Eyes ale i tak bede musiala ja pomacac. I roz... sliczny, cudny. Uwielbiam te roze, nie tylko za niesamowity zapach ale tez za efekt, ktory daja. Zaciekawily mnie tez te zelowe jedynki, ciekawa jestem jak bedzie z trwaloscia. I obie pomadki na zdjeciu wygladaja interesujaco. Niedobrze, to zdecydownie nic dobrego dla mojego portfela, bedzie kwiczal straszliwie ;)



  • Illusion d’Ombre cien zelowy w 6 kolorach (Fantasme, Illusoire, Mirifique, Emerveillé, Epatant, Ebloui)



  • Les 4 Ombres - Prélude



  • Joues Contraste - Rose Écrin



  • Lèvres Scintillantes - Pampille i Braise
  • Crayon Lèvres lip pencils - Rose Cuivré i Coralline



  • Rouge Coco Plumetis i Étole



  • Le Crayon Yeux - Khaki Platine



  • Le Vernis nail polish: Graphite, Peridot, Quartz


Cell Fusion C - Derma Blemish Balm... recenzja

Sporo o tym kremie napisalam tutaj, wiec nie ma sensu zebym sie powtarzala, co do dzialania i aktywnych skadnikow. Za to napisze co ja o tym produkcie sadze. Z tym, ze tez nie jest to taka 100% recenzja, bo trudno mi powiedziec, czy jest skuteczny... na to to na razie za krotko go uzywam.



Moje wrazenia: sa jak na razie mieszane, co tez nie znaczy, ze negatywne. Bo krem sam w sobie ciekawy i bede go dalej testowac. Glownie dlatego, ze ciekawi mnie... jak sie beda mialy obietnice producenta do tego co bede mogla u siebie zaobserwowac. Ten krem jest inny. Inny jak wszystkie Missha albo Skin79. Moim zdaniem jest on bardziej leczniczy. Wg producenta mozna go stosowac 2 - 3 razy dziennie. A co za tym idzie nie jest to wyjatkowo trwaly kosmetyk, ten bb krem jest bardziej kremem jak podkladem. Owszem kryje calkiem przyzwoicie i to praktycznie matowo ale mam wrazenie, ze po 4 - 5 godzinach to krycie sie zmniejsza. To samo dotyczy strefy T, z innymi kremami praktycznie nie mam problemow ze strefa T, w przypadku Cell Fusion C zaczynam sie po tych 4 godzinach lekko swiecic. Jest to stan tez do przezycia, bo nie robi mi z czola latarni morskiej ale nie bedzie to krem dla osob szukajacych trwalosci.
Krem sam w sobie przyjemny i ja go uzywam w dni gdy mam wolne i czas ten spedzam w domu. Wtedy i tak malo co pakuje na twarz, wiec ten krem calkiem dobrze sie nadaje a do tego ma filtry, wiec bez obawy moge wystawic nos za drzwi ;)

Bardzo chetnie polaczylabym uzywanie go z innymi produktami tej firmy, bo w dalszym ciagu jestem bardzo zainteresowana. Oprocz krycia na codzien interesuja mnie kosmetyki, ktore pomoga mi utrzymac moja skore pod kontrola.

piątek, 27 maja 2011

delikatny zwyklaczek... i testy paru produktow :)

Dzis nie mialam czasu na dluzsza zabawe ale korzystajac z tego, ze mialam wolne to robiac makijaz przetestowalam ostatnie nabytki z Zoevy. Mialo byc dalikatnie z kreseczka i tak tez wyszlo :)

Do makijazu wzielam paletke Chanel Les 4 Ombres - No. 51 Stage Lights.



Ale wracajac do Zoevy, uzylam dwoch produktow:
bialej grubej kredki i zelowego linera.
  • Forever Eye Crayon w kolorze Cotton. Jest to biala matowa kredka, ktora uzylam jako bazy, nakladajac na ruchoma powieke. Kredke roztarlam palcem, wyjezdzajac lekko poza zalamanie powieki. I w tej roli kredka spelnia swoje zadanie w 100%. Makijaz po 8 godzinach wyglada tak jak po pomalowaniu. Cienie sie swietnie na niej trzymaja, dobrze rozcieraja. Nic nie zbiera sie w zalamaniu powieki.
  • Cream Eye Liner w kolorze Night Violet.Wiele razy juz o nim pisalam, jak dla mnie jest po prostu swietny. Latwosc i przyjemnoc z uzytkowania plus swietna trwalosc. Pewnie nie wszystkim musi sie jego kremowa konsystencja podobac ale na szczscie mamy tylke produktow na rynku, ze kazdy cos dla siebie znajdzie :)




Na lini wodnej cielaczek MF, na rzesach YSL Singulier w kolorze Plum, na ustach Lancome Fever Gloss 385 Lavande Ballerine iiiii... podklad Guerlain Lingerie De Peau ale o nim bedzie innym razem :)


paczka zza kaluzy :)

W koncu przyszla moja paczka zza kaluzy... a w niej same smakolyki :)
Urbi duze buzi za kolejne niespodzianki, przede wszystkim praktycznie nowy podklad Guerlain, musze przyznac, ze kolor pasuje mi idealnie :D ... slicznosci z Physicians Formula, na ktore czekalam... i wiele innych ciekawych rzeczy. Bedzie co testowac. Jupiii...


czwartek, 26 maja 2011

jagody pod prysznicem ;)

Uwialbiam zapachy pod prysznicem. Im bardziej apetyczne tym lepiej. Pare dni temu wpadl mi w rece zel po prysznic niemieckiej firmy Hildegard Braukmann. Wlasciwie zauwazylam go w lazience u jednej z pacjentek i nie moglam sie powstrzymac przed powachaniem. I tak wpadlam po uszy, zakupilam zel z wyciagiem z jagod "Blueberry Dusch Creme" oraz drugi z mango, ktory tez fajnie pachnie ale to nie to co jagody. Firma ta ma swoje produkty glownie w salonach kosmetycznych ale takze w dougim online i w innych sklepach internetowych. Produkty te lacza badania i wiedze z sila roslinnych skladnikow i witamin. Maja byc one szczegolnie lagodne i dostosowane do skory w kazdym wieku.

Cena to 4,95 € za 200 ml, czyli nie jest zle.



Zapach ma po proatu niesamowity. Swiezych jagod ze smietana i moje biedne szare komorki sa tak omotane tym zapachem, ze musze sie za kazdym razem powstrzymac, zeby nie polizac. Bo przeciez cos co tak bosko pachnie powinno tez rownie dobrze smakowac ;)

W kazdym razie zele te sa w kolekcji limitowanej (sezonowej) i tak sobie mysle, ze chyba zakupie na zapas... bo jak mi sie skonczy to sie zaplacze.



Zel jest troche bardziej kremowy, przez co czesc nie laduje mi w wannie, lekko sie pieni i pozostawia skore miekka i nawilzona. Zapach jest najlepiej wyczuwalny podczas kapieli ale przy tym pozostaje naturalny i nie zmienia sie w szare mydlo. Na skorze nie utrzymuje sie dlugo ale to mi akurat nie przeszkadza, gdyz mleczko do ciala lub maselko i tak ma swoj wlasny zapach. Wymieszanie wielu zapachow doprowadziloby mnie tylko do ataku migreny :]



Sklad



Moze kiedys przyjrze sie lepiej innym produktom tej firmy, na razie jestem zakochana w jagodowym zelu i moglabym go wachac bezustannie. Chyba po truskawce mam teraz faze jagodowa. Znacie moze inne "powalajace" jagody w kosmetykach ??

Dior Summer 2011 Electric Tropics... z bliska

Bylam dzis przelotem w drogerii i wpadla mi w oko letnia kolekcja Dior, zdjecia reklamowe mozecie zobaczyc u Urbi (klik). Aczkolwiek wiedzialam, ze to co pokazali bedzie sie srednio mialo do tego co znajdziemy w sklepie. Chociaz na piewrszy rzut oka nie wyglada to zle, jakby nie bylo przyciagnelo moja uwage.



Jedyne co mi sie podoba to zelowe blyszczyki. Dwa bezdrobinkowe i dwa z delikatnymi i niewyczuwalnymi srebrnymi (w rozowym) i zlotymi (w bezowym) drobinkami.


Wypuscili tez nowy Lip Maximizer, tym razem w kolorze cielakowatego bezu.

Tragedia za to okazaly sie hmmm... bronzery. O ile cudnie wygladaja w opakowaniu, tak zabily mnie cegla, ktora wylazi z nich okrutnie. Nie wiem juz ktory jest ktory, oba sa paskudne do granic mozliwosci, bo zdjecie bardzo dobrze oddaje ich kolor i naprawde nie wiem komu w czyms takim do twarzy.



Szminek jest co prawda 4 ale tylko trzy testery byly dostepne. Kolorki takie nawet sympatyczne ale zaden szal.



I cienie... masakra jak dla mnie. Wtorne, mdle i do niczego.




Byly tez te cudaki... Nude Glow ale odcienie nie dosc, ze ciemne to rownie urocze jak bronzerow. Nie wiem do czego by to mozna uzywac... bo watpie zeby to sie sprawdzilo jako baza.

To by bylo na tyle... wyszlam ze sklepu wymalowana jak indianin ruszajacy do boju. Mine pewnie mialam podobna. Rownie ciekawie musialo wygladac jak usilowalam zrobic porzadne swatche, chowajac sie w zaulku ale czego sie nie robi dla potomnych :]

Giorgio Armani Gloss d’Armani Lip Gloss

To, ze ja kocham blyszczyki to tez nic nowego :D ... i lekko zakwililam jak zobaczylam nowe blyszczyki Armaniego Gloss d’Armani Lip Gloss , podoba mi sie prawie sporo. Z lewej piewrsze 4 i z 4 rozowe. Bede musiala przyjrzec sie im z bliska, co pewnie nie bedzie latwe, bo malo gdzie jest GA wystawiony.



18 odcieni i kaza moze znalezc cos dla siebie :)



cena w stanach to $ 28

środa, 25 maja 2011

cala prawda na temat...

... mojej cery ;]



Wiele razy w komentarzach piszecie, ze mam ladna cere a ja za kazdym razem powtarzam, ze niestety tak nie jest ale w koncu po to mamy mazidla, zeby dobrze wygladalo :)

Co prawda nie mam problemu z porami i odkad przestawilam sie na azatycka pielegnacje, nie mam tez problemow z niespodziankami ale tak jak wiele razy juz pisalam mam dosc duzy problem z bardzo nierownym kolorem cery, jeden z moich policzkow ma problemy z naczynkami i mam pare (jak na twarz) sporych przebarwien. Na dole policzka, przy brwi i nad nia... z drugiej strony na gorze policzka. I wiadomo u siebie wszystko widzi sie jeszcze wyrazniej... do tego niestety czas leci i skora sama w sobie tez sie zmienia. Nieladnie z jej strony ale niestety pozostaje mi walka... ja kontra ona. A przy okazji, zeby na codzien nie straszyc... przy pomocy kremow min. BB... purdu i innych ciekawych rzeczy ze sroczego kuferka, po chwili wygladam tak jak na zdjeciu ponizej. I nie ma to za wiele wspolnego ze swietna cera, raczej z dobrym kamuflazem ;)



:)

MAC Bornzing Powder - Refined Golden (LE Surf Baby)

Co prawda ja srednio bronzerowa ale ostatnio cos sie z nimi oswajam i wpadl mi w oko ten z LE Surf Baby. Ogolnie to przezylam szok... sugerowalam sie zdjeciem na blogu Pieknoscdnia... z tym, ze to zdjecie przedstawialo inny produkt z tej kolekcji... zgadzala sie tylko nazwa. Tak to jest jak sie sroka zagapi. W pierwszej chwili nie wiedzialam zostawic czy odeslac, bo kolor w opakowaniu wyglada bardzo ciemno i ma zlote drobinki :]



Kolor jak w tylule Refined Golden. Wbrew pozorom opakowanie choc kolorowe na zywo mi sie spodobalo. Puderniczka jest porzadnie wykonana i dobrze sie prezentuje.



W opakowaniu mamy 10 g bronzera. I jak juz pisalam, na pierwszy rzut oka wyglada ciemno i drobinkowo... co mnie troche przerazilo, nie przypuszczalam ze kolor bedzie mi pasowal, bo na twarzy wcale nie wyglada tak ciemno. I moge go uzywac teraz, mimo ze jestem jeszcze dosc blada. Do konturowania sie bardzo fajnie nadaje i na szczescie drobinki tez na twarzy nie sa zbyt widoczne.



Bronzer jest drobno zmielony i miekki ale raczej nie zrobi sie nim sobie kuku.



Wiadomo to czego sie obawialam to cegielka na twarzy... to na szczescie tez mnie ominelo. Bronzer jest trwaly i bardzo ladnie wyglada na skorze. Tak wiec ostatecznie jestem zadowolona, ze go sobie zostawilam :)



Zdjecie na twarzy pojawi sie oczywiscie w ktoryms makijazu/looku. Pewnie bede go teraz czesciej uzywac, bo wyjatkowo go polubilam :)

wtorek, 24 maja 2011

douglasowy Box of Beauty - maj 2011

W konce sie doczekalam, troche to trwalo... jakby nie bylo zamowilam 02.05 ale rozumiem, cos nowego, duzo zamowien... cierpliwe czekalam i tylko do czasu do czasu dostawalam napadu nerwowego dreptania. W kazdym badz razie mam nadzieje, ze z czasem bedzie lepiej :)
A zainteresowanie musi byc spore, skoro box na czerwiec jest wyprzedany i ci co przegapili moga sie od 10.06 na lipcowy czaic.



To, ze jestem straszna sroka wiecie dobrze i pomijajac zawartosc, niesamowita frajde sprawia mi odpakowywanie takich rzeczy. Szczegolnie, ze Douglas zawsze dba o szczegoly i naprawde milo na to popatrzec. I tak w duzym katronie znajdowal sie mniejszy a wlasciwie nasz docelowy box... zabezpieczony dodatowo firmowym papierem. Sam box jest bardzo fajny, wykonany z twardego katronu... w wersji szufladka :)



A w srodku ponownie zapakowane w firmowy papier z wstazeczka, znajduja sie probki na dany miesiac.



Jeden produkt pelnowymiarowy... w tym przypadku lakier do paznokci ANNY zawierajacy 15 ml (cena w sprzedazy 9,50 €, co juz nam zwraca koszt boxu) i 4 spore probki innych produktow.



W tym miesiacu sa to: Hercut specjalny produkt do stylizacji "konskiego ogona" (30 ml), tusz Artdeco All in One mascara (3 ml), Shiseido Bio Preformance Advanced Super Revitalizer Night Creme (7 ml) i Cavin Klein CK One (15 ml)



Najbardziej interesuje mnie to cudo do wlosow i krem Shiseido :)

Oczywiscie dolaczony jest tez kupon rabatowy na 10% gdybym chciala ktorys z produktow kupic w formie pelnowymiarowej. Kupon jest wazny do 30.06. czyli troche ponad miesiac. Na odwrocie mamy dodatkowo opis wszystkich produktow.



Podsumowujac: Idea bardzo fajna. Nie zaluje, ze zamowilam... choc mogliby naprawde popracowac nad terminem dostawy ale tez nikt nie obiecywal, ze dostane go natyczmiast ;) Abonament pozostawie, bo bardzo ciekawa jestem jak to sie bedzie dalej rozwijac... i jakby nie bylo ciekawa jestem produktow w przyszlym miesiacu. A wszystkie przetestowane rzeczy pojawia sie oczywiscie na blogu.

Dla tych co przegapili, pare slow wstepu na temat Box of Beauty napisalam tutaj.