poniedziałek, 22 listopada 2010

Dior 5 Colour Eyeshadow - 173 Night Butterfly


W sumie dopiero po tym jak kupilam ta paletke... pokochalam sliwki i fiolety u mnie na slepiach. Cienie Diora ja dla mnie jednymi z najlepszych. Zadne sie tak dobrze nie naklada... a cieniowanie to sama przyjemnosc. Jeszcze mi sie nie trafila paletka (z tych zwykylch z piecioma cieniami), z ktorej nie bylabym zadowolona. Trwale ale na bazie... z tym, ze u winne sa moje oczy a nie cienie.

Night Butterfly byla czescia kolekcji 'Jazz Club' 2009.
Swietne zestawienie kolorow... dla mnie idealne.

4 komentarze:

  1. Przyznaję, że dopiero ta paletka sprawiła, że doceniłam jakość cieni do powiek. Wcześniej wydawało mi się, że na podkładzie czy pudrze oszczędzać nie wolno, ale cienie to tylko... Cienie.
    Mam Tender Chic i naprawdę jest tak, jak piszesz: nakłada i cieniuje się bez najmniejszego wysiłku.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jakis czas temu nie szukalam dobrych cieni... kiedys trzymalo mi sie na oku wszystko, z czasem to sie zmienilo :] ... i juz nie pamietam, ktora diorowa paletka byla pierwsza ale wrazenie na mnie zrobily duze. Te cienie sie slizgaja po powiece i choc kolory sa nasycone to przy odrobinie wyczucia kazda paletke mozna uzywac na dzien... ale mozna tez wyczarowac mocny wieczorowy makijaz.

    OdpowiedzUsuń
  3. No, na mocny, wieczorowy się nie odważę. Z kilku powodów. Ale reszta jest jak piszesz. Z Inglotami na przykład nijak sobie nie radzę... A z Diorem bez problemu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja kiedys mocnej sie malowalam... pozniej przez dlugi czas raczej w jasnych odcieniach... teraz znowu mi sie czegos mocniejszego zachcialo. Moze dlatego, ze o wiele rzadziej sie maluje... do pracy mam minimum... BB krem, sypaniec, tusz i blyszczyk.

    OdpowiedzUsuń