poniedziałek, 15 listopada 2010

srocze pachnidla



Nie umiem pieknie opisywac zapachow... a juz tym bardziej okreslac co w ktorej nucie. Ogolnie zapachy szybko mi sie nudza... dlatego staram sie nie kupowac wiekszych buteleczek bo potem tylko je mecze... bez wiekszej przyjemnosci. Pomijajac, ze zdazaja sie takie co wywoluja u mnie migrene i nie moge miec za wiele zapachow na raz :] . Lubie zapachy swieze... i przewaznie nie sa to takie co wywoluja wielkie ochy i achy... ale jest w nich dla mnie cos na tyle interesujacego, ze dolaczaja na jakis czas do mojej skromnej kolekcji. Choc mam tez zapachy, ktore lubie... starsze zapachy... do ktorych czasami powracam... ale w sumie rzadko... bo przy tej predkosci z jaka pojawia sie na rynku cos nowego... to doprawdy nie jest to proste :]

Jedynie do Niny Ricci - Les Belles de Ricci... slynnej "kupy z korona" mam slabosc od lat :) ... i choc to slodkosci... to jak mi sie co jakis czas uda upolowac na ebayu to ciesze sie jak dziecko. Przypomina mi lata szalenczej mlodosci... powiedzmy tak w okolicach cwiercwiecza ;) ... okres, ktory mimo wielu przeszkod mile wspominam...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz