piątek, 31 grudnia 2010

...


Szampańskiej zabawy,
szalonych chwil,
udanego Sylwestra...

Wszelkiej pomyślności oraz spełnienia najskrytszych marzeń w nadchodzącym Nowym Roku życzy Wam
sroka :)


kosmetyczne objawienia w 2010

Poniewaz jestesmy juz prawie na finiszu... czas na male podsumowanie. Nie bylo to proste bo ten rok wyjatkowo obfitowal w kosmetyki, ktore mnie zachwycily... co zreszta spowodowalo lekkie zamieszanie w sroczym kuferku ;) ... i najtrudniej bylo mi wybrac te z kolorowki ale w koncu sie spielam i oto wynik :)

Kolorowka

  • przede wszystkim zafascynowaly mnie azjatyckie BB kremy. To byla milosc od pierwszego uzycia i jestem na tyle uniwersalna, ze wiekszosc mi pasuje... nie mam problemu z odcieniami. Uwielbiam te kremy bo niesamowicie poprawila stan mojej skory... w stopniu jakim nie udalo sie zadnemu kosmetykowi. Moje zaczerwienienia sa prawie niewidoczne... moje przebarwienia troszke zbladly... przede wszystkim poprawil sie koloryt i praktycznie nie mam juz problemu z wypryskami i swiecaca strefa T. I tu nie chodzi o konkretna firme bo bardzo lubie Missha ale takze na rowni z Lioele, Hanskin i serie Black Label z Dr. Jart. O wiekszosci kremow juz pisalam a dla niezorientowanych... wystarczy kliknac tutaj.
  • w tym roku odkrylam cienie i baze firmy Urban Decay. Z cieni moim zdecydowanym faworytem jest niesamowita paletka "The Black Palette". A o bazie pos cienie tez juz chyba kazdy slyszal. Dla mnie jedyna i najlepsza... wiele przetestowalam ale tej bazie jak dla mnie zadna inna nie jest rowna.
  • serum i podklad Lancome Teint Miracle to bylo dla mnie kolejne duze "wow". Ogolnie bardzo lubie podklady tej firmy ale ten przebil wszystkie inne. I jest to jedyny podklad, ktory sobie zostawilam... bo jest dla mnie rownie dobry jak BB kremy. Serum uzywam glownie pod podklad... daje ladne rozswietlenie i pielegnuje skore.
  • dosc dlugo szukalam idealnego tuszu do rzes... w tym roku znalazlam... jest to YSL Singulier... po prostu najlepszy... daje mi to czego od tuszu oczekuje :)
  • krysztalek czyli Poudre Cristalline firmy Chanel... najlepszy puder fixujacy..
  • pare rzeczy z firmy MAC... do ktorej dosc dlugo podchodzilam jak pies do jeza. Jednak pare rzeczy mnie do siebie przekonalo... takich jak: eyeliner zelowy, cienie pojedyncze, roze...
  • to samo dotyczy produktow Bobbi Brown ale tu zauroczyl mnie glownie zelowy eyeliner... rewelacja :)
  • kredki do oczu firmy Zoeva... dosc nowej raczkujacej niemieckiej firmy, ktora jakoscia i cena przewyzsza MACa... pokazujac, ze dobre nie musi byc drogie.
  • moje malenstwo... puder prasowany Skin79 Crystal Finish Pact... dajacy cudny mat ale taki satynowy... lubie go za to, ze swietnie sie stapia ze skora i dobrze wspolgra z BB kremami...
Pielegnacja

  • kremik Clinique Redness Solution, ktory bardzo ladnie i szybko lagodzi wszelkie podrazenia na twarzy
  • Hanskin BB krem na noc... pielegnuje i rozjasnia... kontynuuje to co robia zwykle BB w ciagu dnia
  • ukochany krem na dzien to L'egere Vitamin B12... lekkie krem, ktory ma wszystkoe czego skora potrzebuje... bez nieprzyjemnych efektow ubocznych ;)
  • Bioderma Sensibio, o ktorej napisalam tutaj... swietny plyn miceralny...
  • krem pod oczy BRTC Medi Stem Eye Cream z komorkami macierzystymi... uwielbiam bo daje namacalne efekty ;) ... najlepszy krem pod oczy jaki do tej pory mi sie trafil.
  • maseczki bawelnianie Lioele Perfect Essence Mask... ja akurat mam zestaw pieciu roznych i jestem bardzo zadowolona... swietnie dla skory... i delikatne da nosa ;)
  • zel do mycia twarzy L'oreal Perfect Clean Purifying... pokochalam glownie za gumowa "szczoteczke"... swietnie oczyszcza pozostawiajac twarz gladka i miekka.
  • krem na noc Missha Super Aqua... jest to wlasciwie zel nawilzajacy... zuzylam probke i pokochalam do tego stopnia, ze natychmiast kliknelam duze opakowanie... skora na drugi dzien jest jeszcze miekka i przyjemna w dotyku... ale o tym kremie jeszcze bedzie osobny post :)
Wlosy (stylizacja)

  • Tigi Rockaholic Dry Shampoo... co prawda to najnowszy produkt... ale zalapal sie na podsumowanie 2010... podchodzilam sceptycznie i zostalam milo zaskoczona :)
  • Chi Silk Infusion najlepszy jedwab do wlosow jaki mialam... wydajny jak diabli, slicznie pachnie i skuteczny
  • Liese Smooth Hair Cocktail... czyli cudo w sprayu, ktore ukrocilo moje meki przy rozczesywaniu wlosow
  • Liese - I Tidy straight... plynny zel do stylizacji na zimno. Ujarzmil moje puszace sie koncowki a przy okazji lekko i naturalnie faluje wlosy
  • Liese - II swing wave... troche mocniejsza wersja zelkow... glownym zadaniem jest robienie fali w pare minut... wlosy wygladaja naturalnie, nie sa sklejone... produkt daje ladny polysk... a wszystko to bez uzycia lokowek czy suszarek.

I to byloby chyba na tyle... na pewno cos zapomnialam i pozniej mnie oswieci. W kazdym razie sa to produkty, ktore w tym roku zrobily na mnie najwieksze wrazenie... ktore mi bardzo dobrze sluza i wlasciwie nie wiem jak moglam zyc bez nich ;))) ... jak zwykle do wiekszosci produktow dorzucilam od razu linki... mozna sobie o poszczegolnych produktach poczytac szczegolowe opisy w postach :)

z pamietnika testera... Dr. Jart + PORE MEDIC Recover Pre-Base

Zupelnie zapomnialam, ze chcialam jeszcze cos napisac o drugiej probce Dr. Jart, ktora dostalam. Ostatnio opisalam Multi Action Essence Lotion... tym razem mamy baze pod makijaz :)

PORE MEDIC Recover Pre-Base zaskoczyla mnie bardzo pozytywnie i chyba jest to najlepsza baza jaka do tej pory uzywalam. Choc ostatnio w ogole spadlo moje zapotrzebowanie na tego typu produkty... z prostego powodu... BB kremy maja moja skore pod kontrola ;)

Wg producenta: Nie zawiera konserwantow, alkoholu, barwnikow, olei... nie powoduje podraznien. Kontroluje wydzielanie sebum i przedluza trwalosc makijazu. Zawiera kwas hialuronowy... wygladza i zmniejsza pory... jednoczesnie pielegnujac skore. Matujacy efekt utrzymuje sie dosc dlugo... szczegolnie w strefie T.

Moje wrazenia: jak juz pisalam... bardzo pozytywne i moze na lato sie w ta baze zaopatrze, bo wiadomo przy wyzszych temperaturach ma sie wieksze sklonnosci do robienia za latarnie. Baza ma fajny, lekki zapach... zelowa konsystencje (podobna troche do bazy YSL Matt Touch) i bardzo szybko sie wchlania... pozostawiajac twarz matowa i gladka. Moj jedyny ocalaly podklad TM Lancoma bardzo sie z nia lubi... BB kremy jeszcze lepiej :) ... baza mnie nie zapchala... podklad/BB kremy jest lepiej na niej rozprowadza... przedluza trwalosc. Z tych paru produktow Dr. Jart +, ktore do tej pory przetestowalam... ten mi sie najbardziej spodobal.

czwartek, 30 grudnia 2010

Bioderma SENSIBIO H2O płyn miceralny

Tak jeszcze na szybko pare slow na temat plynu micaralnego Bioderma. Bo sie Agawcia nie moze doczekac ;)) ... tak wiec od paru dni uzywam Sensibio i jestem bardzo zadowolona. I mam wrazenie, ze lepiej zmywa makijaz jak ten co uzywalam do tej pory z Lancome. Sensibio nie podraznia i faktycznie jest delikatny... tak wiec bez problemu zmywam nim oczy. Jedynym minusem jest brak stalej sprzedazy na terenie Niemiec... i moje przychodza z czeska naklejka z aptyki internetowej :]. Zastanawiam sie jak bedzie z wydajnoscia... bo przez te 4 dni, troche juz ubylo ;) ... Lancome na co prawda wieksza pojemnosc (400ml) ale jest zabojczo wydajny.

Podsumowujac: chyba sie z nim zaprzyjaznie... przetestuje za jakis czas ten drugi, ktory zakupilam... rozjasniajacy przebarwienia... i potem albo bede kupowac na zmiane albo pozostane przy tym, bo mozna spokojnie powiedzec, ze spelnia zapewnienia producenta i daje mi to czego potrzebuje :)

Tigi Rockaholic Dry Shampoo

Poniewaz zima zagoscila na dobre... i temperatury w okolicach - 20 juz nikogo nie dziwia... zmuszona jestem do noszenia czapki, za czym nie przepadam... poniewaz robi katastrofe z moich swiezo umytych wlosow. Dlugie i cienkie po paru godzinach ciaglego zakladania i zdejmowania czapki, wygladaja po prostu rozpaczliwie.



Tak wyglada fragment mojej codziennej drogi do pracy... tudziez do domu :] ... zima po prostu czysta rozkosz... bo oprocz tego prostego kawalka to ogolnie przewazaja gorki i zakrety... ale nie o tym chcialam ;P

W zwiazku z tym, ze nie chce mi sie codziennie myc wlosow... i fakt, ze jak umyje to na drugi dzien efekt znika zanim wroce do domu... postanowilam przetestowac suchy szampon. I musze przyznac, ze to cos dziwnego. Bo ogolnie o suchych szamponach sie slyszy... ale dorwac jakis u mnie to graniczy z cudem. W zwyklym skepie panie patrza jak na kosmitke... ale to te z gatunku "mocno zorientowanych" ehhh... w koncu znalazlam na ebayu.
Padlo na Tigi Rockaholic Dry Shampoo :)



Dostalam dzis duza flaszke (spray) zawierajaca 300 ml. Cena: 19,30 € ... i musze przyznac, ze bardzo jestem ciekawa dzialania.
Wg producenta
szampon pielegnuje i absorbuje nadmiar sebum... do tego daje objetosc i ksztalt fryzurze. Nalezy popsikac wlosy u nasady... poczekac troche i wyczesac. Wydaje sie banalnie proste i az mi trudno uwiezyc, ze bedzie dzialac ale to sie okaze... moze juz jutro :)



A Wy macie jakies doswiadcznie z suchymi szamponami ?? ... polecacie jakies firmy ??

MAC Jeanius LE





Diva in Distress

Stove Pipe Black

White Jeanius

Motorhead


Docile, Indigo Pink, Painted On


Riveting Rose, Pretty Please, Acid Washed


Pink Cult

Overdyed

Frayed-to-Order,Biker Blue


Kolekcja pojawi sie w marcu 2011 :)
  • Eye Shadow € 19,50
  • Lipglass € 16,50
  • Lipstick € 18,00
  • Powder Blush € 22,00
  • Nail Laquer € 13,00

środa, 29 grudnia 2010

Lioele - kolorowka

Poniewaz naleze do ciekawskich stworzen... to jakby to moglo byc, ze tyle roznych azjatyckich ciekawostek przetestowalam i nic z tego nie bylo mazidlem upiekszajacym :) ... pomijajac puder i pryzmy ;) ... tylko chyba tuszu sie nie odwaze, bo te azjatyckie maja opinie... ze sa bardzo trudne do zmycia. W kazdym razie dzis przyszla paczusia... a w niej blyszczyk i kredka do oczu firmy Lioele.



Blyszczyk jest z serii 3 D Enamel... nr 3 w kolorze Dreaming Pink... i jest dokladnie taki jak na zdjeciu reklamowym... cudny cukierkowy roz. Blyszczyk nie klei sie, pachnie calkiem apetycznie. Opakowanie zawiera 4,5 ml. Z pacynkowatym aplikatorem... takie lubie najbardziej. I efekt mi sie bardzo podoba... daje tafle i calkiem dobrze kryje. Jak do tego okaze sie trwaly i bedzie pielegnowal usta to dokupie inne kolory :) ... zaplacilam ok. 13 €


Druga zakupiona rzecza jest Eyeliner wodoodporny nr 1 w kolorze Black. Ciagle jestem w poszukiwaniu trwalej kredki na dolna powieke... i bardzo jestem ciekawa jak ta sie spisze. Jak przetestuje to dam znac ;) ... cena: ok. 9 €


Kolory sa dobrze nasycone i obie rzeczy sa dobre jakosciowo.


Blyszczyk na szybko... z lampa :) ... uwielbiam takie kolory...


A przy okazji dostalam takie gratiski... maseczke z serii, ktora bardzo lubie... pisalam o niej tutaj... i calkiem sporo tubke BB kremu Beyond The Solution... ktory tez juz mialam przyjemnosc testowac... i ktory bardzo mi przypadl do gustu... pare slow o nim tutaj.

eyelinery zelowe


Obiecalam to wrzucam... porownanie dwoch zelowych linerow...
MAC Fluidline Eyeliner gel
w kolorze Blacktrack
i Bobbi Brown Long Wear Gel Eyeliner w kolorze Black Mauve 23.

Oba sloiczki zawieraja po 3 g linera. Opakowania sa tez dosc podobne... drobna roznica w cenie... BB kosztuje 21 euro... MAC 19 euro.

Uzylam jednego... uzylam drugiego... i jak dla mnie jakosciowo stoja na tej samej pozycji. Oba sie bardzo dobrze naklada i latwo namalowac kreseczke... o takiej grubosci jaka chcemy. Mac jest matowy... BB ma male drobinki ale na oku tego pozniej praktycznie nie widac. Specjalnie wzielam dwa rozne kolory... MAC typowy czarny... BB nalozony na powieke jest ciemny ale bardzo dobrze nadaje sie na dzienna kreske... bo wyglada na oku delikatniej... kolor to faktycznie polaczenie ciemnej sliwki i czarnego.


Podsumowujac: Musze przyznac, ze nie potrafie powiedziec, ktory jest lepszy... bo jak dla mnie po prostu sie nie da. Oba sprawuja sie swietnie... sa trwale... i bardzo mi sie podobaja na oku. Zobaczymy jak bedzie z czasem bo bywa, ze MACowe szybciej twardnieja ale to tez moze byc wina danego egzemplarza. W kazdym razie polecam oba... tu mozna kierowac sie upodobaniem do danej firmy... bo roznicy w jakosci nie ma. Oba nakladam pedzelkiem do linerow MAC 210 Precise Eye Liner Brush... z ktorego tez jestem bardzo zadowolona :) ... i prawde mowiac nie wiem jak ja sobie wczesniej radzilam... i po co sie wlasciwie tak meczylam skoro linerami zelowymi tak prosto i przyjemnie mozna narysowac kreske :)

sztuczne rzesy Ardell

Poniewaz ostatnio mnie mania sztucznych rzes dopadla... to tak sobie testuje rozne... bo o ile wydawalo mi sie, ze trafilam na faworyta czyli rzesy MACa... to trafilam na filmik Katosu o przyklejaniu rzes... i bardzo zainteresowaly mnie uzyte przez nia i zachwalane rzesy firmy Ardell.

I tak dlugo sie nie zastanawialam... tylko na ebayu... za grosze (ca. 2 € za opakowanie) kupilam dwa zestawy Wispies i nr 122. Rzesy z tego co widze produkowane sa... jedne w Sri Lnace... drugie w Indonezii... ale za to oba zestawy zrobione w 100% z wlosow ludzkich. Moze i opakowanie nie jest ladne i troche toporne ale same rzesy mnie zachwycily.


Wygladaja bardzo naturalnie (co w sumie nie jest dziwne, ze wzgledu na material), sa przyczepione do przezroczystego paska i bardzo porzadnie wykonane. To co mi sie bardzo spodoblao to to, ze sa dobrze wyprofilowane... i jeszcze zadne rzesy tak latwo nie zalozylam. Do tego paseczek jest miekki... wiec konce nie odstaja i nie dziabia w powieke. W sumie jak klej zasechl to nie mialam tego uczucia, ze mam cos przyklejone. Sa bardzo delikatne i wygladaja na oku naturalnie... podkreslajac je... i dajac wymarzone firanki :))

Na szybko przetestowalam wczoraj jedne. Zdecydowalam sie na bardziej naturalne 122. I nawet A. powiedzal, ze wygladaja najlepiej z tych co do tej pory mialam. Podoba mi sie tez to, ze jak dotkne oka to nie ma tej sztywnosci sztucznych rzes... naturalny wlos daje zupelnie inne odczucie. Rzesy bez problemu odkleilam i oczyscilam z kleju...tak wiec nie sa one tylko na jeden raz. I calkiem mozliwe, ze skusze sie kiedys jeszcze na inne zestawy... bo przy tej cenie to naprawde warto.

wtorek, 28 grudnia 2010

tadam... zapowiedz !!

Chyba ogolnie nie musze pisac co mam zamiar zapowiedziec :P ...
wystarczy rzut okiem na zdjecie... i nie o Juliana mi chodzi ;)

Tak sobie pomyslalam, ze moze by tak zorganizowac pierwszy sroczy giveaway ?!

Co Wy na to ?!

Wszystko juz mam... ale bedzie to noworoczne rozdanie... mam nadzieje, ze te kilka dni roznicy nie zrobi :) ... pare drobiazgow z Essence, Catrice i Artdeco. Podziele na ladne zestawy i serdecznie zapraszam w przyszlym roku :D

na problemy z wlosami - Merz Spezial

Chyba wszyscy slyszeli juz o tabletkach Merz Spezial. Polecane glownie przy problemach z wlosami... choc dobre sa takze na skore i paznokcie. Dostepne w opakowaniach po 60 i 120 drazetek.

Wg producenta: Wyważona kompozycja specjalnych, odżywczych substancji pomaga skórze w jej codziennej regeneracji. W Merz Spezial Dragees składnikami odpowiedzialnymi za skórę są: witaminy B i ß-karoten. Gęste, zdrowe włosy. Odnowienie zdrowej struktury włosa jest możliwe tylko od wewnątrz. Włosy, które są odżywiane poprzez cebulki włosowe stają się zdrowsze, mocniejsze i piękniejsze. W Merz Spezial Dragees składnikami odpowiedzialnymi za włosy są: witamina A, panotenian wapnia, kwas foliowy. Piękne, zdrowe paznokcie. Paznokieć jest odżywiany poprzez system naczyń krwionośnych skóry. Istotne jest, aby wspomagać paznokcie od wewnątrz dla zachowania ich dobrej kondycji. Odpowiednio odżywione paznokcie nie rozdwajają się, nie łamią i mają gładką powierzchnię. O piękne paznokcie dbają zawarte w Merz Spezial Dragees: biotyna, żelazo i aminokwasy.

Moje wrazenia: biore te drazetki z przerwami okolo 7 lat. I prawde mowiac nie znalazlam jeszcze nic lepszego. Chodzi mi glownie o to, zeby wlosy wspomagac i wzmacniac... choc pomogly mi kiedys gdy mi strasznie wypadaly. Bo wtedy po miesiacu lykania 2 tabletek dziennie... faktycznie wyczuwalam pod palcami jezyka... a i wypadanie wlosow sie uspokoilo. I na pewno nie jest to zloty srodek na wszelkie problemy z wlosami... bo wiadomo te moga miec rozne podloze. Ale zdecydowanie polecam przy oslabionych wlosach... bo same odzywki nie pomoga... trzeba tez od srodka ;) ... i tu MS calkiem dobrze sobie radzi.
Merz spezial ma takie tabletki tylko na wlosy... opakowanie jest chyba z zielonym... ale jak dla mnie te standardowe sa o wiele lepsze... tamte nie dawaly mi takiego efektu... a tymi przy okazji wzmacniami paznokcie i skore.

L'oreal Perfect Clean Purifying - zel do mycia twarzy


Przez ostatnie pare dni uzywalam sobie jeden z zakupionych nowosci L'oreal, o ktorych pisalam tutaj. I jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Zel jest delikatny, ladnie oczyszcza... nie podraznil i nie zapchal. Twarz po umyciu jest miekka i gladka... dla mnie mieszanca jest idealny. Jest bardzo wydajny i podejrzewam, ze zaprzyjaznie sie z tymi produktami... a jak juz sie u mnie pokaza to przetestuje pozostale.

Zel jest przezroczysty o lagodnym, swiezym zapachu. Dorzucam przy okazji skad dla zainteresowanych. Jak widac zawartosc opakowania to 150 ml.

Scrublet jest mieciutki i wygodny w uzyciu.

Tu zeby pokazac przyssalam go do lustra... moj wisi zamkniety w szafce w lazience jak nietoperz ;) ... przyczepiony do szklanej poleczki... i trzyma sie calkiem porzadnie :)