środa, 23 lipca 2014

Vichy Capital Soleil Transparentes Sonnenspray SPF 50


 Jezeli chodzi o ochrone przeciwsloneczna, to od paru lat stawiam na produkty Vichy. Swietnie mi sluza i dlatego nawet nie szukam czegos innego ale jak juz pojawi sie cos nowego to nie ma innego wyjscia, musze sie temu przyjrzec.


 I tak ostatnio w aptece wpadl mi w oko spray, ktory oprocz tego, ze chroni... to nawilza i nie pozostawia bialego filmu ani nie tlusci. Poniewaz stal tester to oczywiscie trzeba bylo psiknac probnie. Produkt bardzo mnie zainteresowal ale slubny wyciagnal mnie zanim zdazylam zareagowac. Na szczescie mamy internet i kupilam jeden na probe... do tego taniej jak w stacjonarnej aptece.


 Nie znalazlam informacji o tym filtrze na polskich stronach, wiec calkiem mozliwe, ze w pl jeszcze sie nie pokazal. Wystepuje w wersji SPF 30 i 50. Ja standardowo zdecydowalam sie na SPF 50. Opakowanie zawiera 200 ml. Zawiera wode termalna i nadaje sie dla osob z wrazliwa skora. Jest bez alkoholu i parabenow. Wodoodporny. Zapach ma typowy filtrow Vichy, mi sie on podoba... skora pachnie delikatnie ale przyjemnie :)


 Zainteresowal mnie glownie dlatego, ze nie pozostawia tlustej powloki i nie bieli. Owszem w momencie wycisniecia mamy lekka biala pianke...


 ... ale po tym jak rozetrzemy na skorze, to bardzo szybko sie wchlania i kompletnie nic nie widac. Skora jest sucha ale przy tym przyjemna w dotyku. Tak sobie mysle, ze bedzie on bardzo przydatny na teraz a nie tylko na wakacje, jak jest to w przypadku mleczka w tubce, ktore do codziennego uzytku srednio sie nadaje. W pracy na bank przykleilabym sie do samochodu i pobrudzila tapicerke ;)


 Wstepne testy sa bardzo obiecujace. Jedyne co mnie zastanawia to mozliwosc stosowania go do twarzy. Jedyna opcja to psiknac sobie na dlon, na opakowaniu jest napisane, zeby nie nakladac sobie bezposrednio na twarz. Podejrzewam, ze jak dostanie sie do oka, to jest to srednio przyjemne.


Uzywac bede juz teraz... na weekend zapowiadaja powrot tych koszarnych upalow a tym razem bede pracowac. Mimo tego, ze sporo czasu spedzam w klimatyzowanym aucie, to jednak nie nalezy zapominac, ze slonce przez szybe tak samo przypieka, wiec warto sie chronic. Oczywiscie zabiore tez ten spray ze soba na urlop i tam go porzadnie przetestuje... w warunkach ekstremalnych ;)




poniedziałek, 21 lipca 2014

Clinique Chubby Stick... po raz kolejny :)


 Uwielbiam te kredki odkad sie pojawily i to nie musza byc koniecznie te z Clinique, bo na chwile obecna praktycznie kazda firma ma swoje kredki. Ta bardzo lubie, bo jest to typowy i uniwersalny nudek.


 Kupilam ja juz dosc dawno temu i namietnie uzywam. Musze przyznac, ze ogolnie te kredki sa calkiem wydajne. Co mnie troche zaskoczylo, jak wysuniemy caly sztyft, to nie wyglada to na jakas szalona ilosc. W tym przypadku sa to 3g. I jest to jedna z wiekszych pojemnosci ale tez cena jest wieksza w porownaniu do tych drogeryjnych.


 09 Heaping Hazelnut to tak jak napisalam wyzej typowy nudziak.


 Na skorze widac lekkie brazowe tony...


 ... ale na moich ustach wyglada o wiele bardziej bezowo.


 Kredka mimo dosc delikatnego odcienia jest widoczna na ustach. Choc to pewnie zalezec bedzie od koloru ust... moje jak wiecie sa dosc blade.


Siegam po nia dosc czesto w ciagu dnia, lubie efekt jaki daje na ustach. Szczegolnie wtedy gdy chce po prostu troche podkreslic moj (blady) odcien. Wiecie, ze ja nie przepadam za ciemnymi ustami, wiec jak nie mam praktycznie makijazu, to usta sa jeszcze jasniejsze... dopasowane do reszty ;). Lubie tez to jak Chubby Stick pielegnuje usta, bo radzi sobie z tym bardzo dobrze. Nawet gdy kolor zjem to nie mam wrazenia, ze usta mi wysychaja. Na razie pozostane przy moich dwoch kredkach z Clinique, czy kiedys dolaczy do nich kolejna, to sie okaze. Glownie dlatego, ze lubie tez kredki IsaDora czy Catrice... wiec wybor mam spory. Jakosciowo ja nie widze duzej roznicy, w cenie za to owszem. 


niedziela, 20 lipca 2014

Rock & Republic Powder... z bliska :)


Nazwa Rock & Republic wielu osobom nie powie nic... innym moze kojarzyc sie z ubraniami. Firma znana glownie w stanach. I oczywiscie po raz pierwszy zobaczylam te kosmetyki u Urbi. Slinotoku dostalam natychmiast jak tylko zobaczylam opakowania. I bardzo bylam ciekawa co to za cuda. Niestety dostepnosc w Europie zerowa i dlatego bardzo mnie to ucieszylo, jak w urbankowych darach losu znalazlam wlasnie ten puder.


 Puderniczka co prawda nalezy do tych, ktore moga sluzyc do samoobrony ale mi sie niesamowicie podoba polaczenie czerni i srebra... cacuszko :)


 Zawartosc to 9g wiec calkiem przyzwoicie... kolor ktory mam to Chiffon.


 Jest to dosc neutralny bez, idealny do torebki... w celu dokonania poprawy lub przymatowienia noska, ewentualnie jak pisalam wyzej w celu samoobrony.


 Puder jest bardzo drobno zmielony, dobrze dopasowuje sie do skory. Dlatego wlasnie dla mnie jest to idealny puder do poprawek. Puderniczka ma lusterko, co tez sie przydaje.


Bardzo sie z tym produktem polubilam i chetnie bym przyjrzala sie innym probuktom ale raczej nie ma na to szansy. W kazdym badz razie ciesze sie, ze moge ten puder pouzywac. Smuteczek bedzie jak sie skonczy ale moze wtedy znajdzie sie cos innego na otarcie lez ;)


sobota, 19 lipca 2014

zapach na lato...

 Kwiatowy zapach Hermès jest zmysłowy i kobiecy. Na kompozycję składają się nuty jaśminu, konwalii, gardenii, róży, a także kwiat pomarańczy. W bardzo lekkiej i zwiewnej woni, pierwsze skrzypce zdecydowanie gra jaśmin. To bomba kwiatowości, który z rozkoszą przenosi do rozgrzanego słońcem ogrodu.


 Nutami głowy są grejpfrut, cytryna i nuty wodne; 
Nutami serca są gardenia, groszek pachnący, nuty zielone i białe kwiaty; 
Nutami bazy są piżmo i nuty drzewne.


Przy dluzszy czas nie moglam znalezc nic nowego na lato. Chodzilam wachalam i za kazdym razem krecilam nosem. Do tego stopnia, ze zapachy ktore mi sie podobaly i ktore chcialam kiedys tam sobie kupic, tez mi sie przestaly podobac. Na ten zapach tafilam przez przypadek podczas pobytu w pl i tak mnie zauroczyl, ze po powrocie do domu kupilam EdP 50ml.


Urzekla mnie prostota tego flakonu. Prostota i klasyka.


Ma one jednak swoja wage... masywny szklany flakon. Podoba mi sie tez to, ze moge sobie dokupic Refill EdP 125 ml i uzupelniac moja butelke. Czy tak zrobie to sie okaze, ja ogolnie dosc zmienna jestem i mimo wszystko rzadko wracam do perfum. Nawet jezeli je bardzo lubie. Dlatego tez kupuje gora 50ml, zeby mi sie nie znudzil w polowie ;)


Prawde mowiac troche mnie zaskoczyl fakt, ze ten zapach tak mi sie spodobal. Moja skora go kocha. Ja lubie swieze zapachy ale do tej pory unikalam cytrusow, ogolnie unikam wszelkich cytrusow zarowno w kosmetykach jak i chemii... zawsze mi to przeokrutnie smierdzialo. I z tego co widzialam w recenzjach wielu osob, te cytrusy dzialaja na nie podobnie. A mi sie niesamowicie spodobaly i byla to milosc moze nie od pierwszego niuchniecia ale na pewno od drugiego, kiedys to psiknelam sobie na skore. Na pewno nie jest to ostatni zapach tej firmy, ktory u mnie zagoscil. I oczywiscie Jour d'Hermès Absolu (2014) tez mnie niesamowicie kusi.


piątek, 18 lipca 2014

Real Techniques Night Owl Makeupkit... z bliska :)

Bardzo lubie produkty Real Techniques i dlatego nie moglam sie oprzec i skusilam sie na jedna z paletek, ktora Sam pokazala w jednym z filmikow. Uzywam ja juz od jakiegos czasu, bo pojawila sie u mnie w trakcie blogowej przerwy, wiec mysle, ze moge juz pare slow na jej temat powiedziec. Ogolnie paletki sa dwie, ja kupilam tylko ta, ktora mi bardziej pasowala. Wszystkie produkty RT mozna kupic na ich stronie, maja wysylke na caly swiat.


Paletka kosztuje 25,00$ czyli okolo 18,50€ i czy jest tego warta czy nie to kazdy musi sam ocenic. Ja uwazam, ze cena jest ok... paletka jest porzadnie wykonana, produkty w niej zawarte sa dobrej jakosci ale lepiej jest nie wymagac niewiadomo czego, bo mam wraznie, ze sa osoby, ktore przesadzaja ze swoimi oczekiwaniami i wszystko musi im tylek urywac, bo jak tego nie robi to dno i babelki.


Sam i Nic zadbaly o strone wizualna (tak zeby sroki byly zadowolone) a do tego dostalam maly upominek, czyli pedzelek do eyelinera.


Calosc jest w tekturowym opakowaniu, zamykanym na magnes.


W zestawie mamy trzy blyszczace i jeden matowy cien, kremowy eyeliner, pudrowy roz, kremowy rozswietlacz i dwa mini blyszczyki (jeden z drobinkami, drugi bez).


Podoba mi sie to zestawienie kolorow. Jak dla mnie idealne :)
Jedyne do czego moglabym sie przyczepic to eyeliner. Jest chyba najslabszym elementem tej paletki. Niby kremowy ale nie taki prosty w uzyciu, fajnie jakby to byla taka intensywna czern do wieczorowego makijazu. Ta czern jest dosc slabo napigmentowana i bardziej wyglada to na mazniecie kredka jak kremowym linerem ale w dziennym makijazu sie sprawdzil. Przynajmniej dobrze sie trzyma powieki.


Jedynie czerwony blyszczyk to nie moja bajka, choc na ustach sie calkiem ladnie prezentuje. Podkresla posiadany kolor i wyglada bardzo nauralnie... nie jest to taka krwista czerwien. I jest to bardziej balsamo - blyszczyk, bo daje takie satynowe wykonczenie, na pewno nie jest to lustro.


Ten jasny posiada mikroskopijne drobinki, ktorych na ustach nie widac. Jest to delikatne dzienne blyszczydlo... nie ma specjalnie koloru, daje tylko ladny polysk. Blyszczyki nie kleja sie, nie wysuszaja i maja calkiem przyjemny (taki macowy) zapach.


Roz i rozswietlacz tez mi przypadly do gustu. Choc przyznam, ze nie mialabym nic przeciwko, zeby roz byl w chlodniejszym odcieniu. Tylko dlatego, ze ja po prostu lubie chlodne. Kolor rozswietlacza za to bardzo mi pasuje.


Roz w kolorze koralowym, jak mu sie przygladam w opakowaniu to cos zlotego tam blyska ale na skorze tego nie widac. Rozswietlacz jest w kolorze szampana. Jak widac oba produkty maja dobra pigmentacje.


Tak samo zreszta jak cienie. W sumie nie moge im nic zarzucic. Bardzo przyjemne w uzyciu i dobrze sie trzymaja. Rozcieranie nie sprawia problemu i kolor na szczescie nie znika na oku.


Ten pierwszy cien jest co prawda slabo widoczny na zdjeciu ale tylko dlatego, ze jego kolor jest bardzo zblizony do skory. Idealny do rozjasniania i rozswietlania wewnetrznego kacika... cudna perla. Fiolet jest cieniem matowym. Kolejny ma takie bardziej satynowe wykonczenie, bardzo fajny ciemny granat. Ostatni czarny posiada drobinki, jeszcze go nie uzywalam, wiec nie wiem czy migruja.



Tak sie prezentuja cienie w makijazu. Uzylam trzy cienie, jak juz pisalam wyzej bez tego czarnego. Przy okazji moze zrobie mocne, wieczorowe oko i wtedy zobaczymy jak ten cien sobie radzi :)


 Bonusik ;) ... tak sie prezentuje calosc lacznie z rozem i blyszczykiem. 
Rozswietlacz troche sie zgubil na zdjeciu ale tez byl.


Wiadomo jest to bardziej gadzet, cos co mozna miec ale nie trzeba. Ja jestem zadowolona z zakupu, lubie testowac takie paletki i oczywiscie bylam ciekawa, wlasciwie glownie bylam ciekawa i musze przyznac, ze Sam i Nic wypuscily calkiem porzadny produkt i zwazywszy na to, ze jest to ich  pierwsza paletka tego typu.


:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...