sobota, 18 kwietnia 2015

Lancome Teint Miracle Cushion... no coz do cudu to mu daleko...

Mialam go wrzucic do kolejnego denkowego posta ale oczywiscie to znowu bedzie post tasiemiec i zeby lancomowy "cud" nie zginal w tlumie, to postanowilam poswiecic mu osoby post.


Pisalam o nim dwa miesiace temu, poczytac mozna tutaj, jezeli ktos przegapil. Kupilam z ciekawosci i mialam tez nadzieje, ogolnie lubie sie z podkladami Lancome... to i w tym przypadku nie powinno byc problemu. Hmmm... moje pierwsze wrazenia nie zmienily sie zbytnio w trakcie uzywania. Wygladal dobrze ale trwalosc jak dla mnie zbyt slaba. Im mniej go bylo w opakowaniu tym bardziej trzeba bylo sie namachac, zeby go z tej gabki uwolnic. A i tak na koniec troche podkladu w niej zostaje.

Z tym, ze w sumie nie o tym chcialam. Bo jak pewnie wiekszosc z was zauwazyla, zdenkowalam go w dwa miesiace... i wcale nie uzywalam codziennie. Wystarczyl mi moze na 20 razy... no moze 25 ale na pewno nie wiecej. WTF?! No dobrze... 14g to ogolnie nie powala. Pomijajac, ze jestem przyzwyczajona do produktow w ml. Te gramy sa takie dosc mocno mylace i nijak to mozna oszacowac. Ale jakby nie bylo to wydajnosc tego podkladu to jakis kiepski zart i jak sobie pomysle, ze wystarczyloby wycisnac gabeczke i to co z niej wyleci to cala zawartosc ughhh... szczegolnie przy tej cenie. Jakby mi tylek urwalo z wrazenia, to moze uronilabym lezke, ze sie skonczyl ale tak to pozostal glownie lekki niesmak. Cena takiej sztuki to ponad 40€ ... sam wklad to 30€

Ja podziekuje.


poniedziałek, 13 kwietnia 2015

by Terry Velvet Rouge.. czyli mat na moich ustach ;)


 Kosmetyki kolorowe byTerry kusza mnie juz od dluzszego czasu. Kiedys przygladalam sie im na angielskich stronach, od jakiegos czasu jest dostepny u mnie w Douglasie. Oczywiscie online... w zadnym stacjonarnym sklepie nie widzialam szafy, moze w Monchium udalo by sie trafic ale tam nie bywam za czesto. Nie pozostalo mi nic innego jak zamowic ze strony. Na szczescie rzadko kiedy nie trafie z kolorem i przewaznie jestem zadowolona z zakupu. Interesuje mnie wiecej kosmetykow ale tym razem ograniczylam sie do dwoch, czyli na hybryde pomadko-blyszczyk i zeby bylo weselej matowy oraz na tusz do rzes. O tuszu napisze przy okazji.


 Tak tak... maty u mnie sa jeszcze rzadziej spotykane jak pomadki ale efekt na zdjeciach podobal mi sie na tyle, ze postanowilam zaryzykowac. I jestem bardzo zadowolona, bardzo chetnie po niego siegam. W opakowaniu z przyjemnym w uzyciu aplikatorem mamy 2ml produktu.


 Jak zwykle wybralam nudny kolor ;) ... ale nie dosc, ze takie sa najbardziej bezpieczne, to w takich najlepiej sie czuje. Lady Bare jest dosc cieplym nudziakiem z takim troche brzoskwiniowym odcieniem.


Ten mat jest bardzo przyjemny... cremowy. Nie zbiera sie w zalamaniach i przede wszystkim nie wysusza ust, co maty niestety potrafia. Wyglada bardzo naturalnie i utrzymuje sie na ustach o wiele dluzej niz zwykly blyszczyk ale tez dluzej niz inne hybrydowe produkty, bo cos takiego ma teraz praktycznie kazda firma w swojej ofercie... tylko wykonczenia sa rozne. 


 Znacie jakies inne produkty byTerry, macie swoich ulubiencow ??


poniedziałek, 6 kwietnia 2015

ALTERNA Caviar Clinical Daily Detoxifying Shampoo

 To, ze szampony Alterna zaliczaja sie aktualnie do moich ulubionych, to juz w sumie wiadomo. Kazdy kolejny jaki trafia w moje rece okazuje sie swietny i z czasem stwierdzilam, ze w moim przypadku sa one warte ceny, ktora niestety jest dosc wysoka ale cos za cos. Na szczescie sa szalenie wydajne i przy moich dlugich wlosach i myciu co drugi/trzeci dzien wystarczaja mi na wiele tygodni.


Aktualnie najczesciej siegam po szampon z serii Caviar Clinical, ktory oczyszcza i pogrubia wlosy. Dla mnie to idealne polaczenie... bez zbednego obciazenia. 

Wg producenta: Szampon przeznaczony do codziennej pielęgnacji włosów cienkich i słabych, zapewnia gruntowną pielęgnację i ochronę zarówno skóry głowy jak i włosów, na całej ich długości. Koktajl witamin i składnikow odżywczych, stymulujący skórę głowy i wspierający zdrowy wzrost włosów. Tworzy naturalną barierę ochronną przed przed podwyższeniem poziomu DHT, redukuje nadmiar sebum i zanieczyszczeń, przeciwdziałając tym samym wypadaniu włosów. Koi i nawilża podrażnioną skórę głowy.
  • Wyciąg z czerwonej koniczyny - składnik detoksykujący, głęboko oczyszcza skórę głowy i dostarcza niezbędnych witamin oraz składników odżywczych takich jak wapń, magnez, witamina C, witamina B1, niacyna, potas czy fosfor
  • Witamina B6 - zamienia węglowodany w glukozę, pomaga pobudzić funkcje komórkowe
  • Ekstrakt z korzenia pokrzywy oraz palmy sabałowej - pomaga w blokowaniu enzymu odpowiedzialnego za konwersję testosteronu do DHT
  • Tauryna i biotyna - wzmacniają włosy
  •  Proteiny sojowe i keratynowe wzmacniają naturalną strukturę włosa i pomagają zapewnić  efekty pogrubiające oraz ekstrakt z alg, który łagodzi skórę głowy i chroni przed nadmiernym wysuszeniem
 

250 ml szamponu w plastikowej butelce z typowym zamknieciem. Swietnie sie pieni i spelnia swoje zadanie... a przy tym nie podraznia w zaden sposob. Moj fanaberyjny skalp go kocha a wlosy po nim bardzo ladnie wygladaja. Czy faktycznie sa pogrubione hmmm... optycznie moze sprawiac wrazenie, ze jest ich troche wiecej i pewnie o to chodzi. Bo wlos sam w sobie grubszy nie jest... a przynajmniej golym okiem tego nie widac. 


Sklad: Water (Aqua), Cocamidopropyl Betaine, Disodium 2-Sulfolaurate, Sodium Methyl 2-Sulfolaurate, Cetrimonium Chloride, Sodium Methyl Cocoyl Taurate, PEG-120 Methyl Glucose Dioleate, Silicone Quaternium-8, Lauramide MEA, PEG-150 Distearate, Mentha Piperita (Peppermint) Oil, Methyl Gluceth-10, Panthenol, Glycerin, Polyimide-1, Polyquaternium-55, Hexyl Cinnamal, Silicone Quaternium-16, Amodimethicone, Sodium Benzoate, Limonene, Panthenyl Hydroxypropyl Steardimonium Chloride, Phospholipids, Undeceth-11, Linalool, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Butyloctanol, Disodium EDTA, Undeceth-5, Geraniol, Hydrolyzed Vegetable Protein PG-Propyl Silanetriol, Methylchloroisothiazolinone, Algae Extract, Aminomethyl Propanol, Methylisothiazolinone, Polysilicone-15, Taurine, Acetyl Tetrapeptide-3, Dextran, Soy Amino Acids, Wasabia Japonica Root Extract, Butylene Glycol, Polyquaternium-10, Silanetriol Melaninate, Superoxide Dismutase, Trifolium Pratense (Clover) Flower Extract, Urtica Dioica (Nettle) Extract, Serenoa Serrulata Fruit Extract, Biotin, Bromelain, Papain, Keratin, Hydrolyzed Keratin, Saccharomyces/Magnesium Ferment, Caviar Extract, Saccharomyces/Iron Ferment, Saccharomyces/Copper Ferment, Saccharomyces/Silicon Ferment, Saccharomyces/Zinc Ferment, Fragrance (Parfum).

sobota, 28 marca 2015

czasami trzeba sobie zrobic dobrze ;)

To dla nikogo nie bedzie niczym nowym, ze ja od lat bylam wierna Pandorze. W dlaszym ciagu bardzo lubie i chetnie nosze ale niestety ostatnio coraz mniej rzeczy mi sie podoba i jak we wczesniejszych latach z kazdej kolekcji cos przygarnelam, tak teraz jest o wiele spokojniej. Z tym, ze rozne takie rzeczy ktore bym chciala chodza mi po glowie... i postanowilam poszukac ich gdzie indziej. Salon Thomas Sabo znajduje sie miedzy innymi w Norymbedze i tam tez w zeszlym roku wpadlo mi w oko zlote piorko. I jak wpadlo tak utkwilo...


... az w koncu... w sumie w ostatnim momencie udalo mi sie kupic. To byla kolekcja a jak wiadomo, te po jakims czasie znikaja i wtedy dopiero zaczyna sie polowanie. Mi sie udalo. Co prawda w sklepach stacjonarnych juz nie ma ale mozna jeszcze kupic online. Ja dokupilam sobie lancuszek, bo nie mialam zadnego w rozowym zlocie.


I jest to dokladnie to czego oczekiwalam. Zakochalam sie od pierwszego spojrzenia i ciesze sie, ze w koncu stalo sie moja wlasnoscia. Jest po prostu idealne, proste ale przy tym urocze. Jak najbardziej w moim stylu.


Calkiem mozliwe, ze zaprzyjaznie sie z bizuteria TS. Nie wszystko mi sie podoba. W przypadku charmsow, to jednak wole wykonanie Pandory ale w koncu nie na charmsach sie oferta tej firmy konczy. Wrecz przeciwnie... maja wiele ciekawych propozycji, miedzy innymi cudne zegarki. 


poniedziałek, 23 marca 2015

Guerlain Terracotta Joli Teint Powder Duo... z bliska :)


Kazdego roku zachwycam sie kolejnymi wydaniami bronzerow Terracotta ale niestety sa one przewaznie tak nasycone pomaranczowym pigmentem, ze nawet wersja dla blondynek wyglada u mnie tragicznie. Nie wiem dlaczego ktos nie pomysli, ze nie wszystkie kobiety musza lubic cegielke i efekt jaki daja produkty z tej serii jest daleki od tego co widzimy na zdjeciach reklamowych.



Tym razem zamiast bronzerow Guerlain wypuscil pudry rozswietlajace. W czterech odcieniach... dwa dla blondynek i dwa dla brunetek. Na zdjeciach promo wygladaja bajkowo, w rzeczywistosci tez. Niestety pewna doze pomaranczy zawieraja ale na pewno jest to mniej niz na przyklad w bronzerach. 

Z zalozenia ma dawac efekt musniecia sloncem... z tym, ze nie jest to typowy rozswietlacz. Nie ma w sobie polysku, wykonczenie powiedzialabym jest bardziej satynowe. Wedlug producenta nalezy go uzywac do konturowania na 3, czyli skron, kosc policzkowa i zuchwa. Hmmm... ciemniejszym kolorem moze by mi sie udalo ale wtedy tez mialabym pomarancz i cieple odcienie. Jak to sobie G wymyslilo, mozna zobaczyc w zalaczonym filmiku. Na szczescie kosmetyki mozna dostosowac do swoich potrzeb i zachcianek. Tak tez zrobilam.



I zdecydowalam sie na zakup jasnego odcienia 00 clair/light przeznaczonego w sumie dla jasnych blondynek. Jest najbardziej chlodny z tej czworki i faktycznie przy tym dosc jasny.


Puder zamkniety jest w malej, porecznej puderniczce. Mnie jak zwykle urzekla prostota. 


Zawartosc to 10g wiec w sumie standardowa waga tego typu produktow. 
 

Choc prawde mowiac mialam w glowie i przed oczami moj spodek Terra Soleia z 27g i jak wyciagnelam to malenstwo z kartonika, to wydalo mi sie mikroskopijne. No coz... zobaczymy jak bedzie z wydajnoscia. 
 

W srodku oczywiscie lusterko. Nakladac powinni sie (duzym) pedzlem, wiec nic innego w puderniczce nie mamy. 
 

Na zdjeciach widac, ze puder ten niewiele ma wspolnego z bronzerami ale faktycznie moze to byc bardzo przyjemny produkt na wiosne i lato. Polaczenie pudru i rozu ma dac skorze swiezy i wypoczety wyglad... taki wlasnie urlopowy :)

Wzor na pudrze nie jest moze w tym roku jakis wyjatkowy ale nie mozna mu odmowic uroku. Do tego ma nowy zapach. Oczywiscie o nie meteoryty wiec zapach tez zupelnie inny. O ile Terra Soleia zalatuje babcinymi perfumami sprzed kilkudziesieciu lat i nigdy mi sie nie podobal jej zapach, tak ten uwielbiam. Pachnie frezjami i kwiatem pomarnaczy z dodatkiem bobu tonka.  
 

Drobno zmielony bardzo dobrze stapia sie ze skora i ten satynowy efekt utrzymuje sie u mnie przez wiele godzin. Z tym, ze oczywiscie nie moge uzywac tego pudru do konturowania. Jest na tyle jasny, ze jest to dla mnie bardziej puder wykonczeniowy... cos w stylu Hourglass Ambinet. Uzylam wczoraj Terracotte do wykonczenia i bardzo mi pasuje w tej roli.


Dostepny jest aktualnie (dla osob z Niemiec) na parfumdreams.de i kosztuje 42,95€ ... 
na stronie dougiego puder jest jeszcze niedostepny i jego cena jest tez wyzsza 47,99€.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...