wtorek, 2 września 2014

na kazdego przychodzi pora...

zrodlo: internet

... takze na telesfora ;)


Urlop.

Ten wlasciwy, najwazniejszy i dlugo wyczekiwany. Yeahhh...


Do zobaczenia robaczki :* 


 Gdzie mnie mozna znalezc jak mnie nie ma,
to tez juz chyba wszyscy wiedza ;) 

poniedziałek, 1 września 2014

blyszczydlo od Burberry


 To jest moj pierwszy i jedyny blyszczyk tej firmy. Kupilam je juz dosc dawno temu, wtedy jeszcze nie bylo Burberry w dougim online i w zakupach pomogla mi Maja (:*). Blyszczyczlo lezalo i cierpliwie czekalo na swoja kolej, bo mimo wszystko (tzn. mimo dosc duzego stanu posiadania), staram sie nie otwierac wszystkiego natychmiast, bo nie moglabym tego zuzyc a blyszczyki to jeden z tych produktow, ktory potrafi sie dosc szybko zepsuc.


 Opakowanie jest proste, klasyczne... na zakretce typowa burberrkowa kratka. 
Pojemnosc calkiem spora, mamy tu 6 ml.


 Kolor to brudny, dosc neutraly roz. Na moich jasnych ustach wypada dosc nudkowo. Jest to odcien 01 Rosewood. Pacynka standardowa, przyjemna w uzyciu.


 Blyszczyk sie nie klei i nie zawiera zadnych drobinek. Zapach ma owszem ale trudno mi powiedziec co to jest... troche slodko, bardzo podobnie jak podklad, wiec mozliwe, ze jest to typowy zapach w przypadku produktow tej firmy. Mi on nie przeszkadza, na ustach pozniej sie go nie czuje.


 Mimo wszystko pieknie, naturalnie podkresla usta... dajac cudna talfe.


 Wiadomo trwalosc to rzecz wzgledna. U jednych bedzie sie trzymal lepiej u innych gorzej. Blyszczyki, ktore sie nie kleja nie maja tez szalonej trwalosci... w koncu cos za cos ;)


 Bonusik ;)


Bardzo go lubie, wiec calkiem mozliwe, ze kiedys zawita u mnie jeszcze jakis inny kolor :)


niedziela, 31 sierpnia 2014

and the winner is...

Pare z was pewnie z niecierpliwoscia czekalo na ten post... przepraszam, ze tak dlugo to trwalo ale mialam przedurlopowe urwanie glowy ;) ... w kazdym razie dzis sie zbieralm, zagonilam leniwa maszyne losujaca do pracy i mamy trzy (mam nadzieje szczesliwe) posiadaczki blyszczydla Maybelline. 


Przebieg losowania wygladal jak zawsze. Z tym, ze szanowna komisja lezala pod suszarka z praniem ale wszystko miala pod kontrola. 


 Kudlaty wybieral karteczke, po czym wypluwal zwyciezczynie na podloge.


 Po dluzszej chwili i paru szturchancach ze strony personelu, bo maszyna losujaca laniwa jak malo co... mialam trzy karteczki a na nich trzy nicki.


Tadaaaammmm...!!

Trzy lakiero-balsamy ColorElixir Maybellin leca do:

  • 710 Pomalowana na niebiesko
  • 135 katarzyna.marika
  • 505 Niezniszczalna

 Gratuluje :)

Zwyciezczynie prosze o kontakt mailowy
cosrocewokowpadnie@freenet.de

Jak dzis dostane adresy, to paczuszki pojda jutro poleconym :) ... w przeciwnym razie bedziecie musialy poczekac az wroce z urlopu, bo we wtorek wybywam.

sobota, 30 sierpnia 2014

Nourishing deeply sweet scrub... moje pierwsze spotkanie z Phemone :)

Dawno nie bylo na blogu zadnego peelongu do ciala a poniewaz aktualnie uzywam kolejny, ktory przyjechal do mnie w paczce od Marti, to postanowilam o nim napisac. Tym bardziej, ze jest to firma jak najbardziej dla was dostepna. Dla mnie niezbyt ale jak sie chce to wiadomo... wszystko jest mozliwe ;)


 Szukajac peelingu idealnego nie moglam ominac produktow Phemone. Wiekszosci z was pewnie znana, aczkolwiek pewnie ich produkty nie wszystkim beda odpowiadac. Ja musze ostroznie podchodzic do "naturalnych" kosmetykow ale na szczescie ogranicza sie to glownie do twarzy, reszta mnie nie ma nic przeciwko i dlatego tez padlo na ten a nie inny produkt.


 Prostota i elegnacja cechuje opakowanie Phemone. Lubie takie klimaty. Dopracowane szczegoly... niby nic a potrafia wiele zdzialac. Ja jestem wzrokowiec, mi musi sie tez optycznie podobac. W przypadku tego peelingu jest maly minus. Opakowanie jest szklane... czyli przy tym ciezkie i gladkie... jak sie wyslizgnie pod prysznicem i pacnie w stopie, calkiem mozliwe, ze zlamie nam jakas kosteczke ;). Dlatego lepiej jak ma sie mozliwosc postawienia sloika na polce albo uzywania w wannie. Ja korzystam z tej drugiej opcji i peeling stoi sobie spokojnie na brzegu wanny, bo jak znam siebie, na pewno bym go sobie w koncu zrzucila na noge :P


 Wg producenta: produkt peelingujący do ciała, którego istotę stanowią kryształki brązowego cukru zawieszone w organicznym kompleksie olejów roślinnych. Jego formuła wykorzystuje naturalną i skuteczną metodę usuwania zanieczyszczeń oraz martwych, zrogowaciałych komórek naskórka, z jednoczesnym pobudzeniem skóry do odnowy. Peeling odżywia i natłuszcza skórę, pozostawia ją aksamitnie gładką, miękką w dotyku. Po zabiegu na skórze pozostaje przyjemny film, który w naturalny sposób chroni ją przed utratą wilgotności.

Opakowanie zawiera 200ml


Skladniki aktywne:

  kryształki brązowego cukru  w naturalny sposób złuszczają martwe komórki naskórka, działają antyseptycznie i łagodząco 
oleje: migdałowy i makadamia  odżywiają, zmiękczają i wygładzają naskórek 
olej winogronowy  nawilża, regeneruje, działa antyoksydacyjnie 
olej kokosowy i z oliwek  optymalnie nawilżają 
ekstrakty: ze skórki cytryny i skórki pomarańczy  delikatnie pobudzają i odświeżają naturalna kompozycja zapachowa  o kojącej waniliowej nucie, przełamanej aromatem kwiatów i zielonych cytrusów, otula ciało aurą zmysłowości, potęgując przyjemność w trakcie domowego zabiegu spa


Firma zapewnia, ze skladniki da w 99,5% naturalne... na tyle na ile jest to mozliwe, sklad dosc dlugi i ciekawy. Rownie dluga jest lista tego czego peeling nie zawiera. Dla osob, ktore cenia sobie sklady powinno byc to plusem. Ja az tak bardzo nie zwracam na to uwagi, peeling ma zdzierac i nie podrazniac a do tego pielegnowac skore. 


 Jezeli o mnie chodzi, to jestem zadowolona. Swietnie zdziera i pozostawia ta przyjemna warstwe, ktora pieknie nawilza i pielegnuje skore. Kocham olejki w peelingach, choc wiadomo, ze nie zawsze to funkcjonuje tak jak powinno (na wspomnienie peelingu P&R dalej dostaje gesiej skorki). Zapach jest przyjemny, dosc specyfiny i z cytrusowa nuta ale taka, ze mi to nie przeszkadza. Nie przebije mojego ulubienca z B&BW ale mimo wszystko siegam po niego z przyjemnoscia.

***

PS Jak juz czesc z was wie, mam aktualnie urlop, wiec postaram sie zeby wyniki mojego malego blyszczykowego rozdania pojawily sie juz dzis... tak zebym mogla (o ile dostane adresy) wyslac wam blyszczydla przed wyjazdem :)


czwartek, 28 sierpnia 2014

Vichy Idealia Pro... krem redukujacy przebarwienia :)

Dzis pare slow o moim sierpniowym... i w sumie lipcowym ulubiencu.


 Wg producenta: Aktywna formuła Idéalia PRO działa zarówno na powierzchni i w głębi skóry. Innowacyjna konsystencja produktu, pomiędzy serum a fluidem, pozwala wnikać głęboko w skórę, aby działać na źródło powstawania przebarwień i redukować ich 5 rodzajów. Idéalia PRO nawilża skórę do 24 godzin. Konsystencja Idéali PRO wzbogacona o masę perłową pozwala osiągnąć natychmiastowy efekt upiększający. Pozostawia skórę rozświetloną oraz ujednoliconą.

 Kompleks DRM Bright™ działa głębiej, w skórze właściwej, hamując proces powstawania przebarwień. Kwas LHA pozwala dotrzeć do głęboko położonego źródła przebarwień. DRM Bright™ to opatentowane przez Vichy połączenie 3 składników aktywnych, wybranych ze względu na ich komplementarne działanie i skuteczność:  

Eperulina – naturalny składnik pozyskiwany z kory drzewa z lasu Amazonki Eperua falcata, który zmniejsza stany zapalne w skórze właściwej. Działa przeciwzapalnie i kojąco, hamuje melanogenezę, zmniejsza opuchnięcia oraz dyskomfort.  
Procysteina – opatentowana cząsteczka, która zwalcza stres oksydacyjny. Wzmacnia działanie antyoksydacyjne fibroblastu i jego otoczenia.  
Witamina Cg – glikozylowana i ustabilizowana witamina Cg, która stopniowo uwalnia się w skórze. Chroni fibroblast i pobudza aktywność skóry, a w szczególności biosyntezę kolagenu przez fibroblasty. Zwalcza wolne rodniki i wpływa na poprawę połączenia skórno-naskórkowego.  Zapewnia działanie antypigmentacyjne, przeciwzapalne i anytyoksydacyjne.


 Wygodne plastikowe opakowanie z pompka a w nim 30 ml kremu.

 Wskazania:
 
- plamy brunatne
- przebarwienia słoneczne
- przebarwienia i zmiany po niedoskonałościach
- plamy starcze


Stosuje ten krem na dzien, pod makijaz. Swietnie sie u mnie sprawdza w roli bazy ale krem robi tez to co powienien. Widzialam wiele negatywnych recenzji, w sumie zanim zaczelam uzywac ale w zadnym stopniu mnie to nie zniechecilo... od jakiegos czasu podchodze ostrozniej do tego co czytam na stronach ktorych "nie znam". Polubilam sie z serum, pisalam o nim jakis czas temu i dlatego postanowilam sprobowac tego kremu. To co widze, spodobalo mi sie na tyle, ze kupilam kolejne opakowanie. Nie wiem na ile to sila samego kremu a ile wspolnych wysilkow calej mojej pielegnacji, bo zmenilam ja calkowicie, o czym tez jakis czas temu pisalam ale efekty po prawie zuzytym opakowaniu widze, zauwazyl tez slubny. I choc zdaje sobie sprawe, ze to nie 8 cud swiata, wiec pewnych rzeczy nie jest w stanie cofnac lub wymazac ale bardzo dobrze dba o moja skore.  


 Choc wlasciwie bardziej to jest emulsja jak krem. Lekka i szybko sie wchlania, jak widac na zdjeciu ponizej calkowicie, nie pozostawiajac nic na skorze, co mogloby wplynac w jakis sposob na nasz makijaz (lub jego trwalosc).


Dziewczyny na insta narobily mi juz ochoty na krem pod slepia, wiec pewnie tez mu sie w koncu przyjrze z bliska... dobrych kremow pod oczy nigdy za duzo ;)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...