sobota, 30 czerwca 2012

look... Oh, My!

W zawiazku z tym, ze mam wolne a na dworze cos na ksztalt piekla i siedze schowana w mojej norze (jak na mysz przystalo) ... to postanowilam pobawic sie rzesiskami od Katy Perry, ktore pokazywalam tutaj. Oczywiscie na pierwszy rzut poszly zaslonki. Musze przyznac, ze faktycznie zadne rzesy do tej pory nie dawaly mi cienia... te owszem, dosc dziwne uczucie bo co spojrzalam na dol, to robilo sie ciemno ;)


Oh, My ! W pierwszym momencie bylam delikatnie mowiac przestraszona i niepewna, wydawalo mi sie, ze w zyciu mi sie to na oku nie utrzyma. Rzesy sa dosc ciezkie nie da sie ukryc, przymocowane na dosc grubym pasku, z tego co sie dopatrzylam sa to wlasciwie dwa rzedy rzes. Dosc sztywne i ja je oczywiscie przycielam troszeczke, na dlugosc moich ardellowych rzesisk.


Zeby nie bylo... inspiracja do tego makijazu byla oczywiscie Katy, skoro jej rzesiska to i look tez musi pasowac. Aczkolwiek ciemne usta i niebieskie wlosy sobie odpuscilam ;)


Zdecydowalam sie na paletke Dior Misty Mauve 884, ktora mi najbardziej pasowala...
 kolorystyka bardzo podobna do tego co Katy ma w teledysku.


Tak sie to prezentuje na slepiach. Wydaje mi sie, ze takie cienie... ciemne ale nie za bardzo najlepiej pasuja do tych firanek. Przy jeszcze ciemniejszym oku, wygladaloby to jak dwie czarny dziury. Rzesy sa na poczatku ciezkie, przynajmniej takie sie ma wrazenie ale cos co mnie bardzo zaskoczylo, na kleju Duo trzymaja sie rewelacyjnie. Jak juz mi sie udalo je przykleic, co w sumie przebieglo bezproblemowo, to wygladaly lepiej jak wiele innych tego typu "masywnych" rzes. Na impreze bym tak poszla ale miedzy ludzi w ciagu dnia hmmm... to juz troche za bardzo ekstremalne ;)




Bonusik ;)


Na ustach blyszczyk Illamasqua, podklad to oczywiscie Givenchy... uzylam tez rozu Illamasqua ale potem rozjasnilam calosc pryzmami Doctor White Givenchy i przelecialam meteorytami White Pastel Guerlain, wiec wyszla mi porcelanka i rozu w sumie nie widac. Uzylam tez kredki Zoeva w kolorze NYX i pozniej czarnego zelowego eyelinera Maybelline. Brewki standardowo kredka Artdeco.


ulubiency czerwca

Czas zapiernicza jak szalony, prawde mowiac wcale mi sie o nie podoba. Nawet nie wiem kiedy ten miesiac zlecial ale ciesze sie, ze sie konczy, bo byl dosc meczacy... a teraz moge 16 dni lezec i pachniec... urlop to cos pieknego, szczegolnie przy tej wscieklej letniej pogodzie. Powyzej 30 stopni to ja lubie jak leze pod palma w tropikach a nie w "domowych warunkach".

W kazdym badz razie wracajac do tematu, czerwiec sie konczy czyli czas na ulubiencow.


 Givenchy Eclat Matissime... uwielbiam ten podklad, co prawda raz matuje lepiej, raz gorzej i nie jest to 100% palski mat. Ten podklad wyglada po prostu bardzo naturalnie, czyli tak jak lubie. Jest trwaly, lekki i ma calkiem dobre krycie, wiecej o nim mozna poczytac tutaj.


 Chyba nikogo nie zdziwi, ze w tym miesiacu w ulubiencach pojawia sie te dwa pyndzle. Real Techniques blush brush i stippling brush. Oba bardzo lubie i namietnie uzywam testujac na rozne sposoby :)


 Roz Illamasqua z letniej LE. Zygomatic awansowal na mojego ulubienca i mimo wstepnych obaw naprawde nie mozna nim sobie zrobic kuku. Uzywam codziennie, bo daje sliczny naturalny rumieniec i bardzo dobrze sie trzyma na skorze. Poczytac o nim mozna tutaj, oczywiscie swatche tez mozna poogladac.


 O tym blyszczyku juz pare razy pisalam. Jest to Lioele 3 D Enamel Lipgloss. Pokazywalam go tutaj i z tego co pamietam w ulubiencach tez juz sie pojawil.


 Matowa paletka Sleek Ultra Mattes V2 Darks. Naprawde nie przypuszczalam, ze tak polubie matowe cienie ale oglarnicza sie to do tej paletki... inne dalej uwazam za oporne we wspolpracy i srednio napigmentowane. Swatche sleekowej paletki mozna znalezc tutaj.


 Tego cienia tez nie trzeba specjalnie przedstawiac... Maybelline Color Tattoo 24h. Jest to najlepszy cien w kremie jaki do tej pory spotkalam. I to nie tylko ten kolor ale takze fiolet (pozostale kolory tez). Choc zdecydowanie najlepiej spisuje sie jako kolorowa baza pod makijaz. Pokazywalam go tutaj.


To byloby na tyle. Nie jest tego duzo ale to byly zdecydowanie perelki tego miesiaca. 

:)


piątek, 29 czerwca 2012

Illamasqua... wyprzedaz do 60%

 Jak milo... Illamasqua zaliczyla mnie do swoich stalych klientow heh... dostalam rabat 10% na nastepne zakupy ale wlasciwie nie o tym chcialam, bo tak pozatym to maja wyprzedaz dla zarejstrowanych uzytkownikow i mozna kupic pare rzeczy do potestowania i to faktycznie sporo taniej... w przypadku braku konta na ich stonie, wystarczy sie najzwyczajniej zarejstrowac, bez obowiazku dokonania zakupow.

www.illamasqua.com/shop

I jak juz tam zajrzalam, to nabylam droga kupna pare rzeczy, bo takie okazje rzadko sie trafiaja a pare rzeczy wpadlo mi w oko i nie chcialo go opuscic. Jak widac bez wysylki moje zakupy wyszly 32,50£ ... kupilabym te produkty po regularnej cenie, to wyniosloby mnie to 82,50£ ... roznica ha! ... 50,00£


Teraz bede czekac z niecierpliwoscia na paczuszke :D ... Illamasqua wysyla za darmo na terenie uk... miedzynarodowo aktualnie to 8,50£ z tym, ze od 75£ przesylka tez jest darmowa.


czwartek, 28 czerwca 2012

Fizia Pończoszanka... 12 miesiecy pozniej ;)


Ostatnio zauwazylam, ze minal rok odkad sypiam w moich szalenie seksownych skarpetach ;D ... i tak sobie pomyslalam, ze czas na male podsumowanie. Scholl Medi Qtto Sleeping Stockings  pokazalam wam po raz pierwszy na poczatku czerwca 2011 i ciagle mam ta sama pare, mimo prania nic sie z nimi nie dzieje. Caly czas calkiem dobrze dzialaja, nie stracily na "ucisku" i przede wszystkim sie nie rozpadly ale w koncu jakby nie bylo tylko w nich spie. Choc troche obawialam sie prania ale jak widac, wcale im to nie szkodzi. I w sumie tak powinno byc, bo nie sa one najtansze. Na ebayu w dlaszym ciagu kosztuja ca. 25€

O dziwo latwiej mi spac w nich wiosna, latem i wczesna jesienia jak zima ale z drugiej strony wlasnie latem potrzebuje je najbardziej. Po 7 dniach czesto mam wrazenie, ze moje nogi sa z olowiu. Do tego gdy jest cieplo, to mam tendencje do gromadzenia wody, przez co ma sie wrazenie, ze nogi puchna... zreszta to u mnie nie tylko nogi... czasami mam palce jak serdelki. 


Jak juz pisalam w pierwszym poscie, poczytac mozna tutaj... nie ma co liczyc na wyszczuplenie nog, bo jest to tylko efekt uboczy dzialania tego rodzaju uciskowych produktow ale przy tym faktycznie dzialaja jezeli chodzi o wspomaganie pracy pompy zylno-miesniowej. Lagodza objawy takie jak bol lydek, ciezkosc i obrzek a do tego dbaja, zeby woda sie w tkance nie odkladala przez co nogi wygladaja na szczuplejsze. Nie sa to typowe (medyczne) produkty kompresyjne, bo te akurat trzeba na noc sciagac i te Scholla nie daja takiej kompresji ale mimo wszystko spelniaja swoja funkcje i nie jest to chwyt reklamowy. Pewnie spanie w czyms takim wymaga odrobiny poswiecenia ale po jakims czasie mozna sie przyzwyczaic i wypoczete nogi o poranku... to uczucie jest po prostu bezcenne.

I jak beda mi ciagle robic dobrze, to zostana ze mna na dluzszy czas. Ja sie do nich przyzwyczailam i tez nie musze w nich spac kazda noc... tylko wtedy jak czuje sie moje nogi tego potrzebuja. Mam od jakiegos czasu druga pare i uzywam na przemian. Bo naprawde latwiej mi w nich spac jak chodzic w takich przeznaczonych na dzien. Podsumowujac uwazam, ze byl to dobry zakup... ja jestem z nich zadowolona i mam nadzieje, ze tak pozostanie :)

look... z pigmentem i oczywiscie lekkie fiolety ;)

Post mial sie pojawic wczoraj ale po prostu poleglam, dzien mnie tak wykonczyl, ze nie mialam na nic ochoty. Ale urlop zbliza sie wielkimi krokami, wiec dzis juz mi troche lepiej.

Jak widac na zdjeciu ponizej, kupilam kolejny pigment HIP z L'oreal. Prawde mowiac nie wiem, czemu ten ma jasne opakowanie, czy to ma jakies znaczenie ale pigment sam w sobie jest rownie swietny jak pierwszy, ktory wam pokazywalam. Makijaz wykonany nim mozna zobaczyc tutaj.


Tym razem zdecydowalam sie na jasny kolor nr 102 Exciting. Zauwazylam, ze firma lubi dawac ciekawe nazwy tym pigmentom. Ten jest nie tyle ekscytujacy co na pewno zaskakujacy. Jak go kupowalam, to bylam nastawiona na bez. Myslalam, ze bedzie to cos w rodzaju macowego pigmentu wanilia.


Choc jak go wzielam w rece to zauwazylam, ze opalizuje pod swiatlo.


Jednak wysypany na kartke i na palcu tez wygladal bezowo.


Dopiero jak go roztarlam to ujawnil swoja prawdziwa nature. Jest to faktycznie bez ale mieniacy sie na roz z odrobina fioletu. Fantastyczny odcien, ktory wcale nie tak latwo bylo uchwycic na zdjeciu.


Ponownie siegnelam po moja paletke MAC, ktora wam pokazalam tutaj. Nie moglo zabraknac moich ostatnio ukochanych polowek Ardell, tym razem siegnelam po 301.


Bonusik ;)


A pozatym
  • podklad Givenchy Eclat Matissime nr 5
  • Puder Chanel Cristalline
  • meteorki Guerlain Pucci 2012
  • blyszczyk Illamasqua - Tantrum
  • roz Illamasqua - Zygomatic
  • linia wodna cielak Illamasqua
  • brwi kredka Artdeco
  • zelowy eyeliner Maybelline - Black
:)

środa, 27 czerwca 2012

Tony Moly Cat's Wink Mascara

 Co jakis czas najdzie mnie ochota na przetestowanie kolejnej azjatyckiej mascary. One przewaznie nie sa drogie, kosztuja po pare euro a jak wiadomo jestem ciekawska jednostka i jak mi jakas w oko wpadnie, to ja dorzucam do faktycznego zamowienia, ktore akurat robie. Tak tez bylo z tuszem TonyMoly, ktory mnie rozbawil kocim lepkiem ale zainteresowal glownie mala i wygieta szczoteczka. Czegos takiego szukalam do dolnych rzes. Czasami trudno uchwycic rzesy w kacikach a duze szczoteczki tez nie ulatwiaja sprawy.


 Ten tusz jak widac po opakowaniu ma glownie za zadanie wydluzac i podkrecac. Ma tez typowa dla takich tuszy szczoteczke i jak juz pisalam jest ona stosunkowo mala i waska... bardzo wygodna w uzyciu. Moge nia chwycic kazda rzese. Tusz ma ladny gleboki czarny kolor. I jest oczywiscie za rzadki, wiec musze znowu poczekac az dojrzeje.


 Jedna warstwa sie tez za duzo nie osiagnie. A juz na pewno nie wydluzenie na ktorkch rzesach ale troche mi podkrecilo, choc do porzadnego efektu na pewno potrzeba dwoch warstw ale na to to musze poczekac, bo teraz to wyszlaby z tego katastrofa. W kazdym razie szczoteczka ladnie rozdziela rzesy, rowno pokrywajac je tuszem.


W opakowaniu jest 6,5g koszt to bylo jakies 7€. Zobaczymy jak sie bedzie sprawowac dalej, mam nadzieje, ze jak zgestnieje to bede mogla z niej troche wiecej wyciagnac :)

wtorek, 26 czerwca 2012

Innisfree Mineral Sun Waterproof BB Cream


Zainteresowal mnie ten produkt z wielu powodow. Po pierwsze ma byc wodoodporny do 12 godzin ale jak wytrzyma 6 to tez bede zadowolona, wiadomo te wszystkie obietnice producentow lepiej zanizyc, zeby sie potem ewentualnie przyjemnie zdziwic a nie zawiesc. Ma tez kontrolowac wydzielanie sebum i byc odpornym na pot i wode. Do tego Innisfree obiecuje, ze jej kosmetyki sa ECO... ten kremik jest mineralny. Zawiera wyciag z zielonej herbaty i skladniki mineralne z wulkanicznej wyspy Jeju. Jest to krem z dosc wysokiem filterm i bardzo mnie interesuje z jakim wlasciwie, bo oczywiscie na opakowaniu krzaczki i nie udalo mi sie znalezc skladu. Na opakowaniu mamy podane, ze krem ma SPF 50+/PA+++ co mi sie bardzo spodobalo, pomyslalam sobie, ze bede miala dwa w jednym... krycie i ochrone, czyli nie musze uzywac dwoch produktow, wystarczy ten jeden. Krem ten wg producenta a z braku skladu musze mu wierzyc... nie zawiera olejow mineralnych, alkoholu, ftalanu, acrylamidu, dioxyny ale za to zawiera silikony, co chyba nikogo nie zdziwi, bo zawieraja go praktycznie wszystkie kremy. Calosc prezentuje sie calkiem ciekawie, dlatego tez kliknelam na ebayu i dzis dostalam paczuszke, wiec beda to wstepne przemyslenia.


Krem zapakowany jest w tubke o pojemnosci 50 ml. 


 Dostepny jest w dwoch kolorach #1. Light Beige i #2. Natural Beige. Ja profilaktycznie wybralam 2, bo w zoltym mi w lecie bardziej do twarzy jak w rozach a w koncu teraz mam go zamiar uzywac a nie zima.


Konsystencja przyjemna... nie jest za rzadki ale tez nie jest gesty, w sumie bezzapachowy. I cale szczescie, bo mialam male obawy, ze bedzie smierdzial lawedna. Troche sie na poczatku zdziwilam i mialam tez lekkie obawy. Bo krem nie jest tak do konca zolty. Przyzwyczailam sie, ze kremy ktore maja podzial na dwa kolory przewaznie roznia sie tym, ze jeden idzie w roz a drugi w zolc. Ten jest bezowy ale ma tez w sobie cos rozowego. Mi to akurat az tak strasznie nie przeszkadza ale osoby, ktore rozowe swinkuje moga miec problemy. 


Podeszlam do niego jak pies do jeza. Na poczatu zaczelam nakladac sunksowym pedzlem RT ale jednak o wiele lepiej funkcjonuje nakadanie palcami. W pierwszym momencie wygladalam jak corka mlynarza, krem wyglada zaraz po nalozeniu bardzo jasno ale przynajmniej mozna go dokladnie nalozyc. I chwile po nalozeniu wydawalo mi sie, ze podkresla wszystko co tylko moze ale po chwili, jak to dobre bb kremy potrafia zaczal sie dopasowywac. Nie tyle, ze sciemnial ale dopadowal sie do mojej skory, zrobi sie bardziej zolty i ta bladosc tez zniknela. Naprawde odetchnelam z ulga, tym bardziej, ze po tych 5 minutach mialam wszystko... no dobrze prawie wszystko ladnie przykryte, ten poczatkowe podkreslenie tez zniknelo, tu nastapilo wielkie uffff... z mojej strony. Do tego krem calkowicie stopil sie ze skora, jest niewyczuwalny i nie ma tego mokrego "glow" efektu jaki bb kremy potrafia pozostawic. Mamy naturalny lekki mat na twarzy. Tu nastapilo wooowww... bo to w koncu rzadkosc w przypadku bebikow. Nie zebym ja mat lubila ale to co mam na twarzy wyglada naprawde fajnie.

Jak widac u mnie musial glownie sobie poradzic z nierownym kolorytem i plamkami... i to mu sie w 90% udalo ale tez nie wymagam od niego calkowitego krycia, bo w koncu nie takie jest jego zadanie. Skora jest bardzo mila w dotyku i jak juz pisalam wyzej w ogole nie mam wrazenia, ze cos mam na twarzy. W tym momencie jak pisze posta, to mam go na twarzy od prawie 4 godzin i wyglada tak jak po nalozeniu... jestem naprawde pozytywnie zaskoczona.


Wiadomo zeby wyrobic sobie zdanie na temat tego kremu, musze go dluzej pouzywac ale jezeli nic sie nie zmieni i dalej bede zadowolona, to bedzie to idealny produkt na lato. 

Edit: mamy godzine 18.00 krem wyglada jak wygladal... nic sie nie ruszylo, wiec jestem bardzo zadowolona. U mnie dzis swiecilo slonce, temeratura ca. 25 stopni, bylam na zakupach wiec sie troche zmachalam. Oby tak dalej :)

Dziekuje za sklad :* ... tak jak myslalam ma tylko fizczne filtry ale na poczatku skladu. Prawde mowiac ciagle trudno mi uwiezyc, zeby te dwa daly tak wysoka ochrone ale ja mimo wszystko jestem z gatunku niedowiarkow :)

Sklad: Water, Cyclopentasiloxane, Titanium Dioxide, Dimethicone, Zinc Oxide, Butylene Glycol, Cyclohexasiloxane, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Sodium Chloride, Orbignya Oleifera Seed Oil, PEG-8, Hydrogenated Polydecene, Arbutin, Butylene Glycol Dicaprylate, Polyglyceryl-4 Isostearate, Talc, Hexyl Laurate, Aluminum Hydroxide, Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Stearic Acid, Sorbitan Isostearate, Sorbitan Olivate, Disteardimonium Hectorite, Calcium Stearate, Triethoxycaprylylsilane, Beeswax, Propylene Carbonate, Magnesium Aluminum Silicate, Mother of Pearl, Mineral Salts, Citrus Unshiu Peel Extract, Opuntia Coccinellifera Fruit Extract, Camellia Japonica Leaf Extract, Orchid Extract, Camellia Sinensis Leaf Extract, Natto Gum, Adenosine, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Ethylhexylglycerin, 1,2-Hexanediol, Ferric Oxide, Hydrated Ferric Oxide , OxideIron Oxides

poniedziałek, 25 czerwca 2012

nyxowe pomadki... Smacking Fun Colors :)


 NYX Lip Smacking Fun Colors


 Cztery pomadki przylecialy do mnie w Urbankowej paczce. Nie mialam specjalnego wyboru, bo to byly cztery w zestawie ale kolory maja rozne, wiec co nieco moge na ich temat powiedziec. Ja mimo tego, ze w ostatnim czasie kupilam pare pomadek, to ciagle jestem bardziej blyszczykowa ale wiadomo, potestowac zawsze mozna.


Opakowania proste, czarne... spody sa przezroczyste, wiec dobrze widac jaki kolor ma dana pomadka, co jest dosc praktyczne. W opakowaniu mamy 4 g. NYX ma bardzo duzy wybor kolorow, ktore w opakowaniu wygladaja bardzo ladnie. Niestety dla mnie sa za miekkie, niby kremowe ale mi ta konsystencja nie za bardzo podchodzi. Zapachu praktycznie nie maja.


 Na swatchach prezentuja sie calkiem przyjemnie.


Ale krycie na ustach maja takie sobie. Ja dosc szybko zajadam pomadki i te znikaja z moich ust bardzo szybko. 612 i 617 najbardziej mi sie podobaja na ustach... 556 ma perlowy polysk. 510 wyglada najslabiej zarowno pod wzgledem koloru jak i krycia. 


Pomadki te kosztuja 4,95€ wiec nie ma tez co od nich wymagac wysokiej klasy ale prawde mowiac nawet za taka kwote mozna znalezc fajne i lepsze jakosciowo, chocby te z Catrice, ktore wedlug mnie sa o wiele lepsze.

Katy Perry Lashes (Eylure)


 Dzis przy okazji zakupow wpadlam na chwile do DM, bo dawno tam nie bylam. I pierwsze co mi w oko wpadlo to sztuczne rzesy z kolekcji Katy Perry. Rzesika sa produkowane przez firme Eylure, ktora swoja droga ma ciekawe rzesy ale o tym innym razem. 

U mnie te rzesy na razie spotkalam tylko w DM ale calkiem mozliwe, ze i w innych sklepach sie pojawia. Cena hmmm... do przezycia, choc za te 7,95€ to mam dwa do trzech opakowan Ardell. 


W ofercie sa 4 zestawy... od delikatnych po prawdziwe firanki albo wlasciwie zaslonki ;)

Ja sie skusilam na te Sweetie Pie czyli te najdelikatniejsze i wlasnie na te niesamowicie geste Oh,My! Jestem ciekawa jak mozna sobie cos takiego na oko zalozyc i potem w tym pare godzin funkcjnowac tak zeby nam nie opadaly powieki :] ... oczywiscie w zestawie jest klej ale ja pewnie dalej bede korzystala z Duo, bo mi najlepiej sluzy.


 Oh,My! sklada sie z dwoch albo trzech rzedow rzes, na czarnym pasku.


Sweetie Pie sa delikatne ale geste. Wg producenta zrobione sa z naturalnego wlosa.


Bardzo jestem ciekawa jak beda sobie radzic. Czy beda rownie dobre jak Ardell, bo niestety tez Red Cherry sa mimo wszystko slabsze ale o tym tez bedzie osobny post. Jedyne na co trzeba uwazac, te rzesy zawieraja latex, wiec dobrze jest wiedziec, czy sie na niego nie reaguje alergicznie. Bo stwierdzenie tego w momencie jak rzesy beda na oku, nie bedzie nalezalo do przyjemnosci.


niedziela, 24 czerwca 2012

Dior Fall 2012 Golden Jungle Collection


Kolekcja na... pewnie jesien 2012 Golden Jungle

 

  •   Golden Jungle Palettes  (Golden Brown i Golden Kaki)

  •  5 Couleurs Designer  in khaki 
  •   3 Couleurs Glow palettes (Ivory Glow i Nude Glow).

  •   Dior Addict: Wild, Instinct, Fatale, Daring
  • dwa nowe odcienie Diorblush
  • lakiery Dior Vernis: gold, khaki, brown i crackle duo

No coz... o ile ta firme lubie, to juz od dluszego czasu nie wypuscili nic co by mnie zainteresowalo. Tak samo jest z ta kolekcja. W ogole mi sie nie podoba. Nie lubie zlota, ta LE to zupelnie nie moje kolory.