czwartek, 18 listopada 2010

L'egere Vitamin B12 - dwa tygodnie minely


Nie jest to moze dlugi czas uzywania ale powiedzmy pierwsze wrazenia juz za mna... wiec co nieco moge napisac :) Podstawowe informacje o kremie B12 podalam tutaj. Przede wszystkim kremik jest wydajny... uzywam go codziennie rano, porcje jak ziarenko groszku, co wystarcza na cala twarz i ciagle korzystam z probnej 10 ml tubki.

Krem mi bardzo ale to bardzo odpowiada. Jest lekki, szybko sie wchlania, nie pozostawia na skorze wyczuwalnego filmu... ma rozowy kolor po wycisnieciu z tubki na twarzy koloru nie daje. Idealnie nadaje sie jako krem pod podklad albo BB krem. Mozliwe, ze przedluza jego dzialanie i wspiera, w kazdym razie swiecenie w strefie T to dla mnie juz przeszlosc :) . Z tym, ze odpowiedni BB tez jest wazny... oba musze wspolgrac. Przy nieodpowiednim u mnie np. srebrnym Dr.Jart efektu ogolnie brak.

A co do samego dzialania... krem cudnie uspokoil moja buzie... moje zaczerwienione policzki w koncu wygladaja normalnie... poprawil wyglad mojej skory kolo oczu. Od jakiegos czasu mam tam dosc sucha skore... co rano objawialo sie suchymi i zaczerwienionymi zewnetrznymi kacikami i zaden krem sobie z tym nie radzil. Teraz moje slepia wygladaja o wiele lepiej... mlodziej i jakby gladziej heh...
Kremik swietnie nawilza... i to uczucie nie znika... tylko pozostaje... skora nie jest napieta. Co do wyrownania koloru skory to trudno mi cos powiedziec, bo dluzej uzywam BB kremy ale na pewno ten proces wspomaga... bo skroa twarzy wyglada u mnie o wiele lepiej... nie wygladam juz jak pozszywana z roznych kawalkow ;) ... i pewnie sie skusze na wieksza tubke jak ta mi sie skonczy... bo dawno nie mialam lepszego kremu pod makijaz... do tego stopnia, ze nie potrzebuje zadnych baz... i te dziela teraz los moich podkladow... kurza sie nieuzywane w szufladce :]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz