niedziela, 27 grudnia 2015

Smashbox 24 Hour CC Spot Concealer

Jakis czas temu kupilam pare produktow Smashbox i miedzy innymi korektor. Szukalam wtedy czegos porzadnego, trwalego co wytrzyma urlopowe upaly. 


 Smashbox 24 Hour CC Spot Concealer jest wodoodporny, wedlug producenta trwaly i dobrze kryjacy. Ma sobie radzic z przebarwieniami i niedoskonalosciami... nawet do 24 godzin, aczkolwiek (nie-)wiadomo jak to jest z dlugotrwalymi produktami. Nie zdaza mi sie, zebym miala makijaz przez cala dobe na twarzy, wiec trudno to stwiedzic, czy faktycznie tak jest.


 Musze przyznac, ze jest to malenstwo... 2,5ml ale za to dostepny w 8 roznych odcieniach, wiec kazda znajdzie cos dla siebie. Ja zdecydowalam sie na odcien Light/Neutral.


 Korektor sam w sobie jest dosc gesty i faktycznie swietnie kryje ale tez dosc szybko wysycha, wiec trzeba go szybko nalozyc i rozprowadzic tam gdzie chcemy. Zalaczony pedzelek swietnie sobie radzi ale ja korzystam z niego tylko do nakladania, rozprowadzam innym pedzlem. Kolor ktory wybralam jest dosc jasny i teraz pasuje mi idealnie ale jest to tez dosc ciezki produkt, wiec tak mi sie wydaje, ze nie powino sie go stosowac po oczy, bo odlozy sie wszedzie, gdzie tylko bedzie mogl. Natomiast na twarzy swietnie sie stapia i ukrywa wszystko co jest do ukrycia a do tego jest trwaly... i calkiem wydajny.


Kolor to taki neutralny bezyk. Na zdjeciu ponizej widac krycie. 
Mozna by powiedziec, ze to bardziej kamuflaz jak korektor. 


Podsumowujac jest to bardzo fajny produkt jezeli ktos szuka czegos kryjacego, bo wiadomo lepiej ukrywac niedoskonalosci pod korektorem niz siegac po mocno kryjace podklady, ktore robia z twarzy maske. Ten swietnie sprawdzic sie na urlopie... pot i woda mu nie sa straszne a teraz zima tez chetnie po niego siegam jak mam cos do ukrycia.


środa, 23 grudnia 2015

niekosmetycznie w obrazkach... wyspa tysiaca swiatyn oczami sroki cz.1

Wiem, ze pare osob czeka na te posty i bardzo mi przykro, ze tak dlugo kazalam wam czekac ale ciagle mi bylo nie po drodze a nie chcialam tez zrobic tego na odpiernicz. Bali jest tak niesamowity miejscem, ze nie daloby sie tego opisac w jednym poscie. To zupelnie inny swiat i chcialabym go wam przyblizyc najlepiej jak sie da, takze z tej praktycznej strony.

Na wstepie chcialam jeszcze zaznaczyc, ze wybierajac sie w takie miejsce nalezy zapomniec o europejskich standardach i nie porownywac... bo jest to po prostu bez sensu. Najlepiej sie otworzyc i chlonnac ta innosc, w ten sposob pozostana nam wspaniale wspomnienia i zaoszczedzimy sobie rozczarowan. Ja w ogole sie nie nastawiam i w sumie jest to dosc irytujace jak ktos wybiera sie w takie miejsce z glowa napakowana wyobrazen jak to powinno wygladac. Duzy blad. 


Moja wiedza na temat Bali byla przed wyjazdem dosc ograniczona. Co prawda zaopatrzona w przewodnik, znalam pare faktow i obrazkow ale wydawalo mi sie, ze bedzie to mniej wiecej tak jak w Tajlandii. Nic bardziej mylnego... Bali zaskoczyla mnie niesamowicie i bardzo pozytywnie, faktycznie w tej wyspie mozna sie zakochac. Nie oznacza to oczywiscie, ze wszystko jest piekne i cukierkowe... rzeczywistosc mieszkancow bywa dosc ciezka ale prawde mowiac jeszcze nigdy nie spotkalam tak pozytywnie zakreconych ludzi. 
 Jezeli chodzi o planowanie to wszystko zalezy od tego co chcemy i jakie mamy mozliwosci finansowe. Ja ze wzgledu na roznice w czasie z wygody wybralam oferte biura podrozy. Po raz kolejny skorzystalam z holidaycheck.de i moj urlop zamowilam w Neckermann Austria. Warto porownac oferty bo niemiecki Neckermann mial ten sam hotel, w tym samym czasie ale w wyzszej cenie. Jezeli chodzi o przeloty to jestem dosc fanaberyjna i wybieram z maksymalnie jedna przesiadka i do tego zalezy mi zeby przyleciec w miare wczesnie a wyleciec jak najpozniej. Niestety przeloty licza sie do naszego pobytu, wiec szkoda mi tracic czas. Oczywiscie wiaze sie ta z troche wyzsza cena ale jak dla mnie warto. Lecialam z Singapore Airlines do Singapuru i tam mialam drugi lot do Denpasar. Z lini lotniczych jestem bardzo zadowolona. Koce, poduszki i zestaw od Givenchy: skarpety i pasta do zebow ze szczoteczka. Do tego swietne jedzenie, smialam sie ze tucza nas przez te 10 godzin jak swinki przed ubojem. Karta z wyborem trzech dan na obiad i dwoch w przypadku sniadania/kolacji a do tego ciagle cos w miedzyczasie. Obsluga przesympatyczna... naprawde niczego mi nie brakowalo. No moze oprocz wiekszej ilosci miejsca na racice, choc i tak bylo w porzadku. Z tym, ze moje kolano bywa niemozliwe. Starosc nie radosc :P

Hotel to wiadomo indywidualna sprawa, w zaleznosci co kto lubi. Aczkolwiek zwracam uwage nie tylko na gwiazdki ale tez na inne rzeczy. W przypadku Bali nie chcialam hotelu przy plazy. I to nie tylko ze wzgledu na to, ze jest to rejon o duzej aktywnosci sejsmicznej a co za tym idzie mozliwoscia wystapienia tsunami. Przy plazy mamy glownie olbrzymie resorty z milionem ludzi, baseny z lezakami na ktore nastepuje atak bladym switem i tak owszem plaza aleee... nie nalezy zapominac, ze oceany maja dosc mocne przyplywy i odplywy. W zwiazku z tym moze sie potem okazac, ze owszem mozemy lezec na plazy ale jezeli chodzi o wode, to dwa kilometry w glab... mamy tak po kolana. 
Zalezy tez na jakie miasto lub region sie zdecydujemy. Kuta to typowe imprezowe miasto... glosne i pelne surferow oraz malolatow nastawionych na 24h party. Nusa Dua to luksusowe resorty, ogolnie okreslana jako miejsce dla snobow :P ... dla mnie nie wchodzilo w gre glownie dlatego, ze jest najbardziej na poludniu a ja chcialam bardziej po srodku, zeby mi latwiej bylo ustawic moje wyprawy. Zdecydowalam sie na Sanur i to byl strzal w 10. Moj hotel to The Oasis Lagoon 4* i to co mnie do niego przekonalo to pokoj z dostepnem do basenu, cos wspanialego. Polozony przy glownej ulicy ale budynki z pokojami byly w glebi, wiec ulicy nie bylo slychac. Pokoje urzadzone surowo i w drewnie... mi bardzo sie podobaly aczkowiek mialy sporo nie dociagniec. I tu wracamy do tego co napisalam wyzej... nie ma co oczekiwac, ze wszystko bedzie mialo nasze standardy. Balijczycy maja bardzo luzne podjescie co do wykonczenia i optycznego ladu. Tak samo jak nie potrafia myc wielkich powierzchni szklanych, to znaczy owszem umyc jak najbardziej ale ze pozostaja tu i tam smugi... shit happens. Nikt sie takimi drobiazgami nie przejmuje. Dla mnie bylo wazne, ze bylo czysto... a pokoj mimo tego, ze byl przy wodzie nie mial problemow z wilgocia. Lozko bylo ogromne i wygodne, koldra tak wielka, ze bez problemu nam wystarczala i kazdy mogl sie zawinac. Codziennie miala dwie buteli z woda oraz kawe i herbate. Lodowka i klima dzialay bez problemu. Pod prysznicem miejscily sie spokojnie dwie osoby i jak widac byl to prysznic z widokiem na basen. Jedzenie bylo dobre, swieze i spory wybor. Hotel nalezy do muzelmanina, wiec nie bylo wieprzowiny. Becon z krowy to jakas pomylka... tak samo szynka ale na szczescie mozna sobie darowac. Ja zawsze biore pokoj ze tylko sniadaniem... zywimy sie w setkach roznych knajp i restauracji. Tyle pysznosci bylo do sprobowania, ze naprawde szkoda inaczej. A ogolnie jedzenie nie jest drogie ale o tym bedzie innym razem.

Do samej plazy mialam 5 minut spacerkiem a do tego moj hotel mial swoj kawalek plazy z lezakami, bez problemu moglam korzystac ale prawde mowiac ani razu nam sie to nie udalo... jakos nie bylo czasu albo wody ;)

Patrzac na zdjecia w necie... glownie te reklamowe, to wszystko zawsze jest podane w takiej wyprasowanej i naciagnietej formie. Typowa ulica wyglada tak jak na zdjeciu ponizej. Ma to swoj urok... waskie chodniki, krzywe krawezniki i pierdyliard zasad, ktorych nikt nie rozumie hehe...

Taksowkarze, ktorzy doprowadzaja do szalu bo trabia za kazdym razem jak cie mijaja, czyli co pare sekund. Najlepiej jak juz korzystac z oficjalnych taksowek Blue Bird (samochody sa w jasnym niebieskim kolorze), te jezdza wg taksometru, aczkolwiek lepiej od razu sie upewnic. Bo mnie chcial taki mlody naciagnac i to niezle, wkurzylismy sie i wysiedlismy po parunastu metrach. Wynajecie auta lepiej sobie darowac, na drogach chaos i malo szyldow, wiec czasami nie wiadomo gdzie jechac i calkiem latwo sie zgubic. Slubny potrafi wszedzie jezdzic, nie straszna mu kierownica z prawej strony ale tam stwierdzil, ze pewnie by go szlag trafil, wiec lepiej sobie darowac ten stres.

Tak jak na ponizszym zdjeciu potrafia wygladac drogi gdzies w glebi wyspy. Nagle konczy sie asfalt, bo pewnie ktos sie z kims poklocil albo jakis burmistrz nie dostal wsparcia i koniec nie ma. Co do samodzielnego podrozowania, wiele razy widzialam budki gdzies przy ulicy, gdzie nasz przewodnik cos placil. Do tej pory nie wiem tak dokladnie za co i dlaczego. Placi sie tez za praktycznie wszystkie parkingi i za wiele innych rzeczy. Ja bylam szczesliwa, ze ktos to zalatwia za mnie i nie musze sobie tym glowy zawracac. 


Rzeczywistosc balijczykow nie jest taka kolorowa jak oferty urlopowe, ktore my mamy w katalogach. Takie obrazki tez sa typowe. Zreszta podjescie do wielu rzeczy jest zupelnie inne i to co dla nich jest calkiem normalne, nas moze bardzo dziwic. Na przyklad dlaczego przystanki autobusowe to metalowe konstrukcje z wieloma stopniami. Wyjasnilo sie dopiero jak zobaczylam autobus, ktory na drzwi na wysokosci metra nad ziemia (klik). Na moje pytanie dlaczego, dostalam odpowiedz... " zeby nie bylo schodow w autobusie". Yyyy... no nasze niskopodwoziowe tez nie maja, naszemu balijczykowi nie miescilo sie to w glowie, ze taki niski autobus moze jezdzic... LOL. 
 

Balijczycy produkuja bardzo duzo roznych produktow. Cale wsie maja rozne specjalizacje i kazda robi cos innego. I wszystko to odbywa sie przy ulicach, tam tez nastepowala prezentacja wyrobow. To ogolnie bardzo pracowity narod albo inaczej mowiac obrotny... bo z ta pracowitoscia to tez troche inaczej funkcjnuje jak u nas ale jakby nie bylo funkcjonuje. Wielu balijczykow pracuje na polach ryzowych jak jest czas zbiorow ale pozatym maja rozne inne zajecia i sa w tym naprawde pomyslowi.

***

To byloby tyle slowem wstepu :) ... kolejne balijskie posty juz w trakcie przygotowywania, 
wiec jakis na pewno pojawi sie jeszcze w tym roku ;). 


niedziela, 13 grudnia 2015

Chanel Hydra Beauty Gel Creme... moje wrazenia :)

 Powoli beda sie pojawiac posty o mojej aktualnej pielegnacji. Jakis czas temu przedstawilam tylko tak bardzo ogolnie, teraz po paru miesiacach uzywania moge napisac cos wiecej na ich temat. Po dlugich poszukiwaniach postanowilam po raz ostatni sprobowac wysokopolkowej pielegnacji a poniewaz Chanel chodzila po mnie od jakiegos czasu, to zaufalam intuicji... i to byl strzal w 10.


Na poczatek chcialam napisac pare slow o kremie, ktory dokupilam troche pozniej ale ktory bardzo polubilam i namietnie uzywam. Z tego co widze opinie ma rozne ale wiadomo ile rodzajow skor, tyle roznych wrazen. Kupilam go, bo potrzebowalam na balijski urlop czegos lekkiego a zarazem porzadnie nawilzajacego. Hydra Beauty Gel Creme wydal mi sie idealnym kandydatem. 


Co prawda podczas urlopu uzywalam go glownie na noc ale teraz czesto siegam po niego rano... wtedy gdy mam dzien bez makijazu ale sprawdzilam i pod makijaz u mnie tez sie sprawdza. 

Jesto to lzejsza wersja dostepnego kremu o tej samej nazwie. Ma on nawilzac i otulac nasza skore a przy tym chronic przed wolnymi rodnikami. Jednym ze skladnikow jest wyciag z kamelii, ktora odswieza skore i reguluje wydzielanie sebum... uspokaja i przywraca rownowage.


 Prostota opakowan Chanel jak zwykle na plus, tu dodatkowo poniewaz opakowanie jest plastikowe. Co w podrozy jest bardzo mile widziane. Zawartosc to standardowo 50g. Krem byl zabezpieczony, co daje nam gwaracje swiezosci produktu a do tego zalaczona jest praktyczna szpatulka, nie musimy wtedy grzebac palcami w kremie.


Konsystencja jest na pewno lzejsza niz kremu ale nie jest tez to typowy zel... tylko cos pomiedzy. Na pewno nie wszystkim osobom to odpowiada, bo jednak krem nie wchlania sie natychmiast... chwile potrzebuje. Dla mnie logiczne, wiec nie widze problemu. Nie kazda skora chlonie takie produkty jak gabka. Dlatego jak dla mnie jest to swietny krem na noc na lato. A jak komus pasuje to moze na dzien i na noc uzywac. Z tym, ze dla mnie teraz to nie jest wystarczajacy produkt i zdecydowanie wole serie Le Lift.


Krem jest przeznaczony do wszystkich typow skory... na mojej mieszanej sprawdza sie swietnie ale jak juz pisalam, na szczescie milosc jest obustrona i wiekszosc pielegnacyjnych produktow Chanel spelnia moje oczekiwania. Na pewno kupie kolejne opakowanie, z tym ze poczekam do wiosny. Ten wystarczy mi na jakis czas, jest bardzo wydajny i niewielka ilosc wystarcza mi na cala twarz.


sobota, 5 grudnia 2015

John Masters Organics deep scalp follicle treatment and volumizer...


Czy macie tez czasami cos takiego, ze wlasciwie bardzo trudno sie ustosunkowac do jakiegos kosmetyku. Ja mam tak wlasnie w przypadku tego produktu do wlosow... a wlasciwie skory glowy i wlosow. Opinie w sieci tez rozne, czesc jest zadowolona, inne osoby raczej zawiedzione. A ja tak prawde mowiac nie wiem. Mam tez cos takiego, ze jak nie widze jakiegos efektu albo cos mnie naprawde nie wciagnie... to dosc szybko zapominam o regularnym uzywaniu, wiec wychodziloby na to, ze w sumie nie mam co oczekiwac efektow... i tak mamy kosmetyczne bledne kolo a ja dalej wiem, ze nic nie wiem ;)


 John Masters Organics deep scalp follicle treatment and volumizer ... ach te nieskomplikowane i wpadajace w ucho nazwy. Trafilam na produkty tej firmy jakis czas w drogerii Müller. Zrobili tam caly "BIO/ECO" dzial i miedzy roznymi innymi wpadly mi w oko te opakowania. Mam slabosc do prostego, nieprzekombinowanego wizerunku. Akurat skonczyl mi sie spray do cienkich wlosow z Bumble&Bumble (i z tego co widze, to przestali go produkowac... zastepujac innym o koszmarnej cenie ale o tym innym razem). Ja... dziecie chemii powinnam wlasciwie wiedziec, ze cos co jest naturalne, to u mnie sie nie sprawdzi, przynajmniej nie tak jak ja bym chciala.


 Spray (nazwijmy go tak w skrocie) przeznaczony jest do fanaberyjnej skory glowy, takiej podraznionej i z problemami. Do tego przeznaczony jest tez do cienkich wlosow, czyli takich jak moje... trzy w pieciu rzedach. 

Zawarte w nim skladniki... polaczenie ziol i olejkow eterycznych maja wspomagac/stymuowac wzrost, dezynfekowac, odzywiac, wzmacniac, poprawiac ukrwienie, pogrubiac, uspokajac i zrownowazyc stan skory na glowie... ogolnie szal cial i orgia uprzezy. Nie moglam sobie odmowic. W koncu krzywdy nie powienien zrobic... i nie robi :). Sklad podalam nizej i faktycznie jest swietny, same przyjazne skladniki, oczywiscie ECO i Vegan.

Glowne skladniki:
- tymianek (antyseptyczny, pomaga stymulowac skore glowy),
- mech irlandzki (naturalnie usuwa toksyny),
- arnika (nawilza skore glowy, stymuluje porost wlosow),
- che qian zi (redukuje zapalenia),
- gotu kola (dziala przeciwzapalnie oraz przeciw podraznieniom).


W plastikowym opakowaniu z pompka mamy 125 ml, cena to okolo 30,00€. Zapach ma na szczescie delikatny i nie utrzymuje sie na wlosach. Plyn sam w sobie lekki i nie obciaza wlosow, bo nawet jezeli uzywamy na skore glowy, to tez mozna sobie zrobic kuku i zamiast podniesionej czupryny, mozna nabawic sie krowiego placka. Spray uzywamy po myciu, na wilgotne wlosy... nie splukujemy.

Sklad: Aqua (water), glycerin, sorbitol, panthenol (vitamin B), centillica asiatica (gotu kola) extract,* chondrus crispus (irish moss) extract,* plantago asiatica (chegian zi) extract,* arctium lappa (burdock root) extract,* hydrolyzed wheat protein, urticia dioica (nettle) extract,* yucca schidigera (yucca) extract,* hamamelis virginiana (witch hazel) distillate, arnica montana (arnica) extract,* anthemis nobilis (chamomile) extract,* hyaluronic acid, camellia sinensis (white tea) extract,* lavandula angustifolia (lavender) extract,* calendula officinalis (calendula) extract,* tocopherol acetate (vitamin E), carica papaya (papaya) extract, cucumis sativa (cucumber) extract,* soy protein, sodium benzoate, potassium sorbate, simmondsia chinensis (jojoba) oil,* triticum vulgare (wheat germ) oil,* thymus vulgaris (thyme) oil,* linum usitatissimum (flax seed) oil,* rosmarinus officinalus (rosemary) oil* -* Certified Organic 

***

  I tak jak napisalam wyzej. Krzywdy mi nie robi ale tez jakos nie widze zadnych efektow a moj skalp jest wyjatkowo wredny i o ile nie wymagam tego zeby jakos szalenie pogrubil ale myslalam, ze moze wzmocni. Wiadomo, ze jak firma obiecuje tyle efektow w trakcie uzywania, to jest to praktycznie niemozliwe. Moze sama jestem sobie winna, bo z systematycznoscia roznie bywa. Najlepiej jak teraz postawie sobie go w lazience na wysokosci oczu i bede uzywac. Jak skoncze to wtedy powinnam miec w koncu o nim jakies zdanie. Jedno co wiem, to ze nie siegne po inne produkty... zbyt ryzykowne. Pouzywam tego cudaka i zobaczymy. Milo by bylo gdyby faktycznie regulowal wydzielanie sebum, bo moja skora zima przetluszcza sie jeszcze szybciej.