czwartek, 11 listopada 2010

pierwsze lush-owe wrazenia

Paczuszka z pierwszym Lush-owym zamowieniem tez w koncu do mnie dotarla :) ... i choc coraz bardziej interesuja mnie produkty tej firmy... to zaluje, ze nie mam w poblizu sklepu, gdzie moglabym to wszystko powachac... bo z kupowaniem na slepo roznie moze byc. Wiele z tym produktow zawiera cytrusy... lub rozne olejki eteryczne... miete... i tu musze uwazac bo wiele z tych zapachow delikatnie mowiac nie lubie ;) ... A poniewaz innej mozliwosci nie ma to musze na zasadzie prob i bledow znalezc produkty, ktore mi pasuja. Trzy juz mam :)

Wiccy Magic Muscles to maselko do masazu... na ktore skusilam sie po wpisie na blogu Sweet & Punchy ... i musze przyznac, ze bardzo udany zakup. A przede wszystkim produkt jest skuteczny i przynosi ulge moim napietym miesniom... i staram sie nie zwracac uwagi na ten eukaliptus i miete :] ... w koncu nie mozna miec wszystkiego ;)

Poniewaz wybor na stronie Lush jest niesamowity i trudno sie na cos zdecydowac... wzielam sobie jeden z malych swiatecznych zestawow... a w nim peeling cukrowy i mydelko. Wszystko slicznie zapakowane... az mi bylo szkoda otworzyc...

w koncu jednak ciekawosc zwyciezyla :D


Sugar Plum Fairy Body Scrub LE (100g)... jeszcze go nie wyprobowalam ale musialam sie naprawde opanowac zeby go w pierwszym momencie nie polizac ;) ... zawiera min. jasmin, pomarancze, olejek ylang ylang, olejek z pestek sliwki... no i oczywiscie cukier. Zastanawiam sie tylko czy uda mi sie odlamac kawalek nie demolujac calej kostki.

Sklad: Sucrose, Sodium Bicarbonate, Tartaric Acid, Sodium Laureth Sulfate, Liquidambar Styraciflua Balsam Extract, Vetiveria Zizanoides Root Oil, Jasminum Grandiflorum Flower Extract, Cananga Odorata Flower Oil, Citrus Aurantium Amara Flower Water, Prunus Domestica Seed Oil, Cocamide DEA, Lauryl Betaine, Parfüm, Titanium Dioxide, Gardenia Florida Extract, Cl 14700, Cl 45410, Cl 17200

Ostatnim produktem jest mydelko... ktore pewnie na dluzszy czas zagosci w mojej lazience... jest to The Godmother (70g) o tak niesamowitym apetycznym zapachu, ze trudno mu sie oprzec :) ... wiec natychmiast wieczorem przetestowalam i choc od wiekow nie uzywam juz mydel w kostkach... i te mydleka sa tez zupelnie inne jak typowe drogeryjne... przyznaje, ze jest bardzo przyjemne w uzyciu.

Sklad: Aqua, Propylene Glycol, Brassica Campestris Seed Oil; Cocos Nucifera Oil, Sodium Lauryl Sulfate, Parfüm, Sodium Hydroxide, Sodium Stearate, Ethylene Brassylate, Sodium Chloride, Benzyl Benzoate,CI 45410, CI 17200.

Podsumowujac to moje male zakupy narobily mi ochoty na inne produkty tej firmy... i za jakis czas pewnie znowu sie na cos skusze... juz nawet mam pare faworytow :)

20 komentarzy:

  1. Kiedys sama sie napalilam na te produkty ale bardziej do wlosow,nio i maseczke jedna :)
    Maska jest dobra,odzywka do wlosow hmmm jeszcze nie mam zdania,szampon z sola morska hmmm ,szampon w kostce hmmm wlosy mi przetluszcza a szkoda :(
    Takze powodzenia Desti w dlaszych zakupkach oby Twoje dalsze wybory byly trafne.

    OdpowiedzUsuń
  2. na szampony tej firmy raczej bym sie nie zdecydowala :) ... najbardziej interesuja mnie peelingi, kostki do masazu... od czasu do czasu jakies mydelka... albo zele pod prysznic :)

    tak samo jak produkty do pielegnacji twarzy mnie nie przekonuja... duzo w nich natury a to moze uczulac :] ... moja twarz nie lubi naturalnych kosmetykow...

    OdpowiedzUsuń
  3. To Ty moze nie probuj tej maski co Ci poslalam,jak twoja cera zle reaguje.
    A ta kostka do masazu fajnie wyglada,a jak sie jej uzywa? na mokro czy jak?

    OdpowiedzUsuń
  4. sprobowac moge :) ... nie musze od razu na cala twarz... wyprobowac moge na nosie hihi...

    kostke sie uzywa na sucho bo ona sie topi pod wplywem ciepla skory...

    OdpowiedzUsuń
  5. Cześć! :) Właśnie dzisiaj, pierwszy raz tu zaglądnełam. Poczytałam, pooglądałam i bardzo mi się tu podoba. Oczywiście od razu subskrybuje no i bd odwiedzać ;) A ten Lash..mmm kusi ;)
    Ja niestety też nie mam dostępu do tych produktów, ale pomyśle ;) Oczywiście zapraszam do mnie! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapraszam czeciej :)

    ja moge lupowac Lusha w sklepie online ale z moimi dziwnymi upodobaniami zapachowymi to i tak nie jest proste ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Desti widze ze skusiłas się na lusha, w moje łazience-prysznic króluje lush jedne myełka sa mniej udane zapachowo ale mam juz swoje ulubione i kolej na paczusia w drodze do nas tzn d Redshine i do mnie - zamawiamy razem sobie i testujemy połówki:))

    OdpowiedzUsuń
  8. niop... skusilam sie :) ... wiadomo ciekawosc ;) ... w sumie fajnie z kims do spolki zamawiac bo ceny to oni czasami maja niezle...

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiesz ceny to raz a dwa to to że zapachy lush ma czasami delikantie mówiąc dal mnie nie do przyjęcia, kupujemy na pól do testu, bo nie wszystkie produkty sa super. ja uwielbiam mydełka honey I wash the kid, sultana of soap i rock star, to ostatnie podkrada mi moja córcia :DDD

    OdpowiedzUsuń
  10. no wlasnie te zapachy :] ... dlatego ja tak ostroznie... bo czasami z opisu wyglada ciekawie a potem sie okazuje, ze jednak to nie to i wychodzi porazka po calosci...

    OdpowiedzUsuń
  11. Desti jak jeszcze nie testowalas maseczki to masz jeszcze tydzien,bo wlasnie nakladalam sobie ja na buzke i popatrzylam na date,takze jeszcze tydzien jest wazna.One ogolnie maja krotkie daty waznosci.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. o dzieki :) ... testowalam... ostroznie hehe... twarz jeszcze mam... ciekawa ale chyba nie dla mnie tak do konca ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja mam lush'a niedaleko wiec zapraszam do mnie i sie razem wybierzemy :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Juz lece ;) ... pewnie jakies pareset km :D
    Bylam ostatnio w sklepie Lusha w Norymberdze i owszem fajnie to wszystko wyglada ale fanka tych produktow nie zostane. Co jakis czas moze cos kupie z ciekawosci :)

    OdpowiedzUsuń
  15. To tak jak ja- fanka ze mnie zadna :D, mam Lusha "pod reka" a nie mam nic od nich, a pewnie jedena osoba by sie ze mna z chęcia zamieniła :))

    OdpowiedzUsuń
  16. juz pomijajac, ze niewiele produktow mi odpowiada to ceny do tego maja kosmiczne ;]

    OdpowiedzUsuń
  17. Ceny powalają to fakt... Ale moze być to dobry pomysł na prezent, chyba na zajaca kupie cos kumpeli w Lushu.

    A na marginesie mam tez tak z The Body Shop- wchodze i zaraz wychodze zniesmaczona cenami hehehe.

    OdpowiedzUsuń
  18. Na prezent faktycznie mozna cos fajnego kupic pod warunkiem, ze uda sie wybrac odpowiednie zapachy a te lushowe czasami bywaja podstepne ;))

    z TBS jestem szybciej w stanie przelknac, jakos bardziej do mnie przemawia, choc tez wiele lat bronilam sie zawziecie :] I jakas karte rabatowa mam, wiec co jakis czas cos sobie tam kupie. Na szczescie w poblizu zadnego nie mam wiec za czesto mnie nie kusi ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja również ostatnio mam wielką fazę na Lusha. Ciekawe, czy zamówisz coś znowu. Na razie tylko 3 wpisy o Lushu widzę :):) Skuś się skuś Sroczko, ja tak lubię o Lushu czytać :_

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o watpie... to byla raczej jednorazowa zabawa :) mnie nie odpowiada ta forma i zapachy sa dla mnie za intensywne...

      Usuń