czwartek, 22 maja 2014

...

Drogie robaczki... zawsze powtarzalam, ze bede pisac tak dlugo, dopoki bedzie mi to sprawialo przyjemnosc. Niestety ostatnio doszlam do wniosku, ze tak nie jest. Nie podoba mi sie to jak sie blogosfera zmienila, komercja zastapila indywidualizm... stracilam jakos do tego serce :( ... coraz mniej blogow odwiedzam, coraz mniejsza ochote mam sama cos napisac...

Dlatego postanowilam na razie zawiesic bloga... uwierzcie mi, to wcale nie jest dla mnie proste, jakby nie bylo ten blog to moje baby ale niestety nie potrafie robic czegos na sile...

Buziam :*

Wasza sroczi

wtorek, 20 maja 2014

REN Bio Retinoid Anti - Ageing


 Kolo kosmetykow REN chodzilam dosc dlugo. Jakos tym razem moja intuicja nie mogla sie zdecydowac i wysylala sprzeczne sygnaly. A poniewaz sa to kosmetyki o troche wyzszych cenach, to nie chcialam ryzykowac. I tak kiedys trafily mi sie okazyjnie taniej. W jednym z moich ulubionych outletow online pojawiaja sie od czasu do czasu i w sumie oba kosmetyki kupilam w cenie jednego.


 Kosmetyki REN nie zawieraja synthetic fragrance, mineral oil, petrolatum, sulfate detergents, synthetic colours, animal ingredients and parabens. In addition, REN products do not contain potential irritants including: glycols and diglycols (such as propylene glycol), PEG's, PPGs, urea, D.E.A, T.E.A, PABA and other synthetic sunscreens, aliphatic alcohols/hydrocarbons, phthalates, fumarates, amines, alkanolamines, synthetic AHAs/BHAs, polyacrylamide, metacrylate, elastomer, poloxamer, styrene, vinyl, polyquaternium, synthetic chelating agents, nylon, nitriles, nitrates, nitrosamine releasers, bromates, fluor, aluminum and alumina et al.


      Wg producenta: Synergistyczny zestaw witaminy A, prowitaminy A i analogów retinoidów – czystych, silnie działających i w 100% naturalnych. Zmniejsza optycznie zmarszczki, niedoskonałości i przebarwienia, które powstają z wiekiem. Cera staje się jaśniejsza i bardziej stonowana.  Skóra staje się bardziej jędrna, miękka i zdrowa.
  • Witamina A z oleju nasion andyjskiej róży piżmowej, Prowitamina A z miąższu jagód rokitnika arktycznego, Analogi retinoidów z białych kwiatów uczepu brazylijskiego – zwiększają produkcję kolagenu, redukują zmarszczki i linie, poprawiają napięcie i regenerują skórę uszkodzoną na słońcu
  • Tokoferol  (witamina E) – zwalcza wolne rodniki, ma działanie przeciwutleniające
  • Omega 6 i 7 z miąższu jagód rokitnika arktycznego – wspomaga odnowę zdrowych komórek
 50 ml w opakowaniu z pompka. Krem jest lekki i dobrze sie rozprowadza i wchlania.


 Sklad: Rosa Damascena Flower Water, Rosa Rubiginosa Seed Oil, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Caprylic/ Capric Triglyceride, Oryza Sativa (Rice) Germ Oil, Oleyl Alcohol, Myristyl Myristate, Cetearyl Glucoside, Gossypium Harbaceum (Cotton) Seed Oil, Dipalmitoyl Hydroxyproline, Triheptanoin, Lauryl Laurate, Phenoxyethanol, Hydroxypropyl Methylcellulose , Bidens Pilosa Extract, Bakuchiol, Oryzanol, Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Oil, Pullulan, Kappaphycus Alvarezii Extract, Levan, Olea Europaea (Olive) Leaf Extract, Tocopherol, Sodium Hyaluronate, Xanthan Gum, Ethylhexylglycerin, Parfum (Fragrance), Decyl Glucoside, Porphyridium Cruentum Extract, Sodium Hydroxide, Zizyphus Jujuba Fruit Extract, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Linalool, Phenethyl Alcohol, Beta-Carotene, Daucus Carota Sativa (Carrot) Root Extract, Daucus Carota Sativa (Carrot) Seed Oil, Ascorbyl Palmitate.


 Koncentrat z bioaktywnymi retinoidami przeciwdziałający starzeniu to zestaw witaminy A, prowitaminy A i analogów retinoidów czystych, silnie działających i w 100% naturalnych. Zwalcza zmarszczki, niedoskonałości i przebarwienia pojawiające się z wiekiem na skórze, pozostawiając cerę wyraźnie odmłodzoną, gładszą i jaśniejszą. Dzialanie ma ogolnie takie samo jak krem.

Koncentrat ma wygodna w uzyciu pipetke. Jest dosc oleisty ale po chwili ladnie sie wchlania, nie pozostawia na skorze myziajacej sie warstwy. W szklanym opakowaniu mamy 30ml.


 Skad: Rosa Rubiginosa Seed Oil, Glycine Soja (Soybean) Oil, Gossypium Harbaceum (Cotton) Seed Oil, Bidens Pilosa Extract, Hippophae Rhamnoides Fruit Extract, Parfum (Fragrance), Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Oil, Tocopherol, Linalool.
*100% Natural Fragrance Parfum 100% Naturel

***

Moje wrazenia: ogolnie chyba powinnam utworzyc zakladke "ja i kosmetyki naturalne". Bo przewaznie sa to dosc intensywne i czasami srednio przyjemnie spotkania. Do tego na wlasne zyczenie. Opisy brzmia tak zachecajaco i naprawde bylam bardzo ciekawa dzialania, w internecie mozna znalezc sporo pozytywnych recenzji. Niestety tak jak w przypadku wielu innych produktow  zabil mnie zapach. Jest bardzo intensywny i bardzo specyfinczy. Nie mam pojecia czym to smierdzi ale sa to smrodki naturalne. Probowalam go uzywac ale smierdzi dosc dlugo po nalozeniu na twarz i nie powiem, zeby to mi pomagalo zasnac. Nie wiem co zrobie. Moze zuzyje krem bo ten jestem jeszcze w stanie zniesc a nad koncetratem podumam. Niestety nie jestem uzywac produktow, ktore powoduje u mnie odruch wymiotny. Ja wiem, ze jestem dziwadlo i do wszystkiego mozna sie przyzwyczaic ale czasami bywa to ponad moje sily :] ... tak wiec ogolnie smuteczek.


niedziela, 18 maja 2014

Diopticreme Lierac... regenerujacy krem pod oczy


 Krem ten kupilam juz jakis czas temu i zuzylam juz ponad polowe, dlatego postanowilam skrobnac o nim pere slow. Jest to krem regenerujacy do cer dojrzalych przy istniejacych juz zmarszczkach.


 Wg producenta: dzięki skoncentrowanym wyciągom roślinnym redukuje zmarszczki, uelastycznia i doskonale nawilża skórę wokół oczu. Krem doskonale działa nawilżająco na skórę wokół oczu.
  • Wektory akceleracji syntezy kolagenu III 6%, białka odpowiedzialnego za jędrność i elastyczność skóry     
  • Ekstrakt z pestek jabłek przywraca skórze gęstość     
  • Ekstrakt z alg Cydotella usprawnia mikrokrążenie i redukuje opuchnięcia     
  • Roślinny składnik liftingujący przywraca skórze odpowiednie napięcie


 Opakowanie ma 10 ml i spodobalo mi sie to, ze tubka byla zabezpieczona.


Prawde mowiac jakos ciezko mi okreslic jaki jest moj stosunek do tego kremu. Moge powiedziec, ze nie jest zly ale to chyba nie jest do konca to co ja lubie. Nie zauwazylam tez, zeby jakas naprawde mi sluzyl. Kosztuje prawie 19€ i tak mi sie wydaje, ze wiecej po niego nie siegne. Niby robi to co ma robic ale jakos nie moge sie z nim zaprzyjaznic i nie jest to produkt po ktory naprawde chetnie siegam. Wydaje mi sie, ze zadowolone moga byc osoby, ktore potrzebuja w miare lekkiego kremu o srednim nawilzaniu. Bo tego odzywczego (regenerujacego) dzialania to nie wiem czy sie doczekam. Zobaczymy co bedzie jak mi sie skonczy.




piątek, 16 maja 2014

Diorshow Iconic Overcurl... chyba bedzie z tego milosc :)


 Bardzo dlugo omijajam tusze Dior szerokim lukiem. Moja pierwsza wysokopolkowa tuszowa miolsc to wlasnie byl diorek, potem go oczywiscie wycofali i tak dlugie lata nie pasowalo mi kompletnie nic. Jak nie szczotka, to konsystencja... po prostu ciagle to byly porazki. Iconic Overcurl pewnie tez bym przegapila gdyny nie Marti, ktora oczywiscie przedstawila ten tusz tak kuszaco, ze nie pozostalo mi nic innego jak zaryzykowac.


 Wg producenta: Łukowaty kształt szczoteczki zainspirowany został profesjonalnymi narzędziami do stylizacji włosów i zalotkami. Więc ma nam zapewnić natychmiastowe i trwałe podkręcenie i łączy w sobie ekstremalną objętość i efekt spektakularnego podkręcenia.

Specjalna formuła:

- polimery K, daj
ą ponadwymiarowe podkręcenie,
- wosk i olejki, ekstremalną objętość,
- kompleks lipidowy - efekt naprawczy,
- nektar roślinny/nektar z bawełny - silniejsze i zagęszczone rzęsy,
- białka soi - rewitalizację i stymulację wzrostu rzęs


 Jak zwykle wzielam kolor czarny, w takim sie najlepiej czuje i to sie raczej nie zmieni.


 Szczoteczka jest lekko wygieta ale ogolnie jest dosc "zwyczajna"... co mnie bardzo cieszy, bo ja nie przepadam za udziwnionymi. Jest dokladnie taka jak powinna. Nie za duza, nie za mala o dobrym ustawieniu wloskow i pewnie dlatego malowanie nia rzes to sama przyjemnosc. Konsystencja tuszu tez mi bardzo odpowiada, wlasciwie jest dokladnie taka jak lubie. Nie za kremowa ale tez nie za rzadka... dzieki temu idealnie otula nasze rzesy, nie robiac owadzich nozek. Moja co prawda musi jak dla mnie troche dojrzec ale i tak jest dobrze. Nie musze po niej uzywac grzebyczka do rzes a to juz jest cos. Jezeli tak pozostanie, to jest szansa, ze bardzo sie polubimy.


 Bonusik ;)


Oczywicie nie ma sie co czarowac. Moje rzesy sa wyhodowane na RevitaLash i to jak wygladaja zawdzieczam temu produktowi a nie tuszowi. Niemniej jednak cudnie prezentuje sie na rzesach, jest trwaly ale latwo sie go zmywa z oka. 


środa, 14 maja 2014

Tisse Cambon... czyli kolejne czworki w akcji :)


 Dosc dlugo musialy czekac na to zebym w koncu mogla sie za nie zabrac. Wiadomo brak aparatu mnie uziemil, bo nieobfocone to nie ma macania ;)


 Gabryske i makijaz nia wykonany pokazywalam wam tu i tu. Dzis mamy za to cos lekkiego i bardzo pasujacego na wiosne czyli paletke 228 Tisse Cambon.


Jest to swietny dzienny zestaw, z gatunku... jak nie wiem co machnac na oku, to zawsze moge siegnac po ta paletke, bo zawsze bedzie sie swietnie prezentowac. Te kolory rewelacyjnie pokreslaja niebieska teczowke. 


 Ja co prawda nie mam problemu z wypiekanymi cieniami Chanel ale musze przyznac, ze te nowe sa bardzo przyjemne... swietnie sie z nimi pracuje.


Tak prezentuje sie delikates na oku. Oczywiscie mozna zrobic ta paletka mocniejszy makijaz, wystarczy, ze skorzysta sie glownie ze sliwki. Moze kiedys tez cos takiego zrobie. 


 Bonusik ;)


Prawde mowiac nie wiem czy kupie jeszcze jakies czworki ale to nie dla tego, zeby mi sie nic nie podobalo ale niestety sa troche wtorne i trzy podobne do tego co jeszcze maja w ofercie, znajduja sie w moim kuferku. Ten lifting na pewno wyszedl im na dobre i jezeli nie ma sie tych paletek w kolekcji to warto sie im przyjrzec.  Szczegolnie jezeli do tej pory odstraszal fakt, ze byly wypiekane. 


sobota, 10 maja 2014

odzywka Xlash... pare slow wstepu :)

 Czesc z was pewnie wie, ze od ponad 1,5 roku uzywam RevitaLash. Jak mizernie wygladaly moje rzesy mozecie zobaczyc tutaj. I zeby nie bylo... fanka tego produktu pozostane. Dzieki niemu moje oko odzyskalo wyglad i nie pamietam kiedy ostatnio musialam sobie przykleic sztuczne rzesy. To co teraz mam, w zupelnosci mi wystarcza.


Dlaczego tym razem siegnelam po cos innego. Pomijajac, ze z czystej ciekawosci... to chcialam po tym dosc dlugim okresie odpoczac troche od RL a nie jest to takie proste. Chyba juz wszystkim jest wiadomo, ze w przypadku produktow z pochodnymi prostaglandyny wzrost rzes jest w sumie skutkiem ubocznym, ktory zostal zaadaptowany i dostosowany na potrzeby wszystkich tych "odzywek". I rzesy wygladaja ladnie, dopoki sie ja uzywa... po odstawieniu wroca do pierwotnego stanu i to czasami z predkoscia swiatla. Nie ma co krecic nosem, tak to juz po prostu jest, to nie osmy cud swiata, tylko sprytnie wykorzystana substancja chemiczna. Jak jej rzesom nie bedziemy dostarczac, to efekt zniknie.


Tak aktualnie wygladaja moje rzesy z jedna warstwa tuszu i efekt podoba mi sie na tyle, ze chcialabym go mimo wszystko zachowac.


 Kupilam Xlash bo jest to jedna z nielicznych naturalnych odzywek i nie zawiera pochodnych prostaglandyny, czyli jest odpowiedzia na moje poszukiwania. Tu za wzrost rzesy odpowiedzialny jest wyciag z czerwonego korala.


 Mamy 3 ml serum ale sa tez 7 ml i moje ma jeszcze stare opakowanie, teraz sie troche zmienilo. Na kartoniku mamy pelny sklad, termin produkcji oraz termin waznosci a takze hologram. Typowy pedzelkowy aplikator, ktory jest bardzo wygodny jezeli chodzi o nakladanie produktu na lini rzes. Aktualnie serum kosztuje (w de) 45,00€


Sklad:  
  • Ekstrakt z liści Folium Isatidis dzięki zawartości polisacharydów  i aminokwasów sprawia, że rzęsy są grubsze, dłuższe i ciemniejsze. 
  • Ekstrakt z ziela Cacumen Platycladi wspomaga wzrost nowych rzęs. 
  • Ekstrakt z Nigella sativa zawiera naturalną melaninę roślinną, sprawia że rzęsy są grubsze i ciemniejsze. 
  • Owoce Fructus Chebulae wzmacniaja cebulki włosów. 
  • Wyciąg z koralowca aktywuje mieszki włosowe wpływając na wzrost rzęs
  • Ploygonum multiflorum, znany także jako Fo - Ti , to chińskie zioło z funkcją odmładzającą. Jest stosowane w przypadku osteoporozy i utraty włosów. Zapobiega, przedwczesnemu siwieniu włosów.


 Bonusik :)


Uzywam od okolo tygodnia. Co prawda efekty maja sie pojawic po miesiacu ale nie wiem czy u mnie beda one naprawde widoczne. O wiele wazniejszy byl dla mnie fakt, ze moje rzesy zaakceptowaly przejscie na Xlash bez problemowo. Rzesy mi nie polecialy, oczu mi nie podraznilo... moge odetchnac z ulga. Wyglada na to, ze ta odzywka bedzie swietnym zamiennikiem RL i pewnie zostanie ze mna na dluzej. 

piątek, 9 maja 2014

dobra ochrona na lato poszukiwana...

 Oprocz tego, ze kosmetyki moga wywolac alergie to w niewielu przypadkach jestesmy w 100% pewne, ze to co uzywamy jest bezpieczne. Owszem w momencie uzywania niekoniecznie nam szkodza, lub jest to praktycznie "niewidoczne". Pierwszy byl formaldehyd w produkcie do paznokci pewnej firmy i wiele osob wzrusza ramionami mowiac "mi pomaga"... ale kto zastanawia sie nad tym, ze przy kazdym uzyciu czesc zostaje wchlonieta przez nasz organizm i laduje w watrobie, kiedys sie to moze zemscic, bo biedna musi sobie z wieloma innymi truciznami radzic, ktore jej dostarczamy a w obecnych czasach jest tego sporo. Kolejne byly pochodne prostaglandyny takie jak bimatoprost zawarty w wiekszosci produktow na porost rzes albo Trifluoromethyl Dechloro Ethylprostenolamide, ktory znajduje sie w tej co ja uzywam. Osoby, ktorym odbarwilo teczowki mialy po prostu pecha i znalazly sie w tej malej grupie, ktora dopadly skutki uboczne. Bo to, ze kosmetyki nie maja papierka z wyszczegolnionymi skutkami, to nie znaczy, ze w ogole nie moga takie sie pojawic. Dlatego wazne jest zeby uzywac preparaty znanych i sprawdzonych firm, ktore dbaja o jakosc skladnikow i testuja swoje wynalazki. Troche mnie to przeraza gdy widze te "odzywki" wyskakujace jak grzyby po deszczu, na zasadzie modne to mozna na tym zarobic... tansze to bedzie mialo wziecie. Na pewno nie ma co porownywac lekow do oczu z bimatorpostem i preparatow na rzesy... w tych drugich zawartosc skladnika na pewno jest duzo mniejsza ale pecha mozna miec zawsze. Nie dajmy sie zwiesc bezpiecznej nazwie "odzywka" :P

Ale nie o tym dzis chcialam... a o kolejnym skladniku, ktory co jakis czas powraca, robi troche zamieszania a potem znowu popada w zapomnienie, glownie ze wzgledu na to, ze jest to w sumie jedyny sprawdzony i skuteczny skladnik, ktory pomaga sobie poradzic z problemem, ktory dotyka bardzo wiele osob. Szczegolnie latem...



 Wiekszosc z nas uzywa antyperspiranty a te zawieraja sole aluminium, ktore potrafia byc bardzo szkodliwe gdy przekroczy sie dawke dopuszczalna dla organizmu. Tylko kto tak z biegu moze powiedziec ile to jest. Zwazywszy, ze wieksza ilosc aluminium pochlaniamy wraz z jedzeniem. 

Pare razy slyszalam, ze sole aluminium zawarte w antyperspirantach maja zwiazek z rakiem piersi. I cos w tym jest. Pamietam na wizazu watek o powiekszonych wezlach chlonnych, gdzie przyczyna byly dozodoranty... ten sam problem miala kolezanka w pracy, pojawily sie jej cysty. Ostatnio bylo dosc duzo szumu w niemieckiej telewizji... co sprawilo, ze ponownie zastanowilam sie nad tym tematem. Problem jest w tym, ze aluminium zatyka gruczoly... uzywamy go w poblizu wezlow chlonnych... latami. Osoby kore maja problem z poceniem, jeszcze czesciej jak inne.

Uzywac... czy nie uzywac. Na to pytanie kazda z nas musi sobie sama odpowiedziec. Nasze cialo, nasza odpowiedzialnosc. Nie nalezy tylko zapominac, ze kiedys moze byc za pozno. Ja kiedys namietnie uzywalam dezodoranty Garnier. W tej chwili calkowicie je odstawilam ale nie zrezygnowalam zupelnie z aluminium, staram sie tylko ograniczyc do minimum.


Moim jedynym antyperspirantem z zawartoscia soli aluminium jest deo w kulce SyNeo5. Zdecydowalam sie na niego poniewaz mnie nie podraznia, jest skuteczny i stosuje sie go co 5 dni.

Sklad:  Alcohol denat., Aqua, Aluminum Chloride, Aluminum Chlorohydrate, Glycerin, Propylene Glycol, Alcloxa, Saccharomyces Ferment, Dimethicone Copolyol, Hydroxyethyl Cellulose, CI 42051


Codziennie od jakiegos czasu uzywam dezodorantu CL med+, ktory nie zawiera cynku, silkonow i aluminium. Nie wiem jak bedzie latem ale do tej pory ten duet calkiem dobrze sobie radzil.

Sklad: Aqua, Propylene Glycol, Ethylhexylglycerin, Polyglyceryl-6 Caprylate, Parfum, Xanthan, Inulin Lauryl Carbamate, Octenidine HCl


 Dzis kupilam sobie do przetestowania dwa dezodoranty z La Roche Posay i choc ta kulka ma miazdzace recenzje na KWC, to ja chce sie sama przekonac jak sobie beda oba radzic jako uzupelnienie na dni, kiedy nie uzywal SyNeo5. Te deo sa jednymi z nielicznych aptecznych, ktore nie zawieraja alu.


 Spray ma 150 ml pojemnosci.

Sklad: Isobutane, Dimethicone, Triethyl Citrate, Allantoin, Dimethiconol, Isopropyl, Palmitate, Perlite, Stearalkonium Bentonite, Zinc PCA, Parfum, Fragance


Spray opiera sie na minerale o nazwie perlit i glince. W wersji kulkowej mamy tylko perlit.


W sumie to kulka ma takie slabe opinie i prawde mowiac tez nie wierze, zeby "naturalne" skladniki mogly w 100% pomoc osobie z nadmierna potliwoscia ale tak sobie mysle, ze u mnie moze sie on calkiem dobrze sprawdzic. 

Zawartosc to 50ml. 


 Sklad :)


Ciagle obcowanie z ludzkim cierpieniem zmienia troche spojrzenie na swiat i wlasna osobe, dlatego w tym przypadku bede szukala jakis bardziej bezpiecznych opcji, choc zdaje sobie sprawde, ze nie uda mi sie calkowicie wykluczyc produktow z aluminium. Wole zapobiegac, jak potem z czyms walczyc a nie jest to latwy przeciwnik.

Ciekawa jestem jak sobie te oba produkty poradza. Na pewno sie podziele wrazeniami. I moze przy okazji przyjrze sie dezodorantom Isany, bo wiem, ze tez maja takie bez aluminium. 


czwartek, 8 maja 2014

Hourglass Immaculate... podklad idealny ?!

 Jak sie dzieci nudza, to je swedza lapki... 
jak maja pod reka dostep do internetu, 
to konczy sie to na szalonych zakupach ;) 

Nie zebym chwilowo potrzebowala podklad, Armanek Maestro mi jak najbardziej wystarczal ale ten sie po prostu do mnie usmiechal i machal... wysylal fale. A poniewaz i tak chcialam kupic male opakowanie serum No.28 to przy okazji mi sie kliknal. Moge tylko powiedziec, ze po raz kolejny moja intuicja mnie nie zawiodla.


 Nieskazitelny ma szanse zostac podkladem idealnym... podkladem No.1 ... detronizujac Maestro i Parure Extreme. Ja w ogole nie wiem dlaczego wczesniej na niego nie wpadlam :P


 Immaculate Liquid Powder Foundation jest ogolnie podkladem przeznaczonym do skory tlustej ale ja mieszaniec tez jestem nim zachwycona. Z tym, ze ja jestem takim troche bardziej tlustym mieszancem... te ktore ida w kierunku sucharka musza sie dobrze nawilzac. 

Wydaje mi sie, ze wyjatkowosc tego podkladu, to jest to przejscie z postaci plynnej w pudrowa, ktora tu w 100% procentach funkcjonuje i nie ma obawy, ze uzyskamy maske na twarzy. Pozostajwiajac na dlugie godziny cudne aksamitne matowe wykonczenie. Podklad jest lekki ale swietnie kryje (u mnie) i mozna go stopniowac. Do tego natychmiast stapia sie ze skora i wyglada bardzo naturalnie. Cos niesamowitego... naprawde dawno nic mnie tak nie zachwycilo jak efekt tego podkladu na skorze.


 Podklad ma szklana buteleczke i do tego mamy osobno pompke. Zawartosc to standardowe 30 ml ... cena za kaluza to 55,00 $... na wyspach £50.00 ... u mnie w zaleznosci od kursu funta do euro, bo niestety Hourglass nie jest dostepny na terenie Niemiec.


 Po dluzszym namysle zdecydowalam sie na bezpieczny dla mnie kolor Nude i okazal sie strzalem w 10. Jest to medium light dla neutralnych odcieni w kierunku zoltkow. Ogolnie dostepnych jest 16 odcieni, wiec kazda powinna znalezc cos dla siebie. Tak jak w przypadku MAC mamy tu odcienie dla neutralnych, rozowych i zoltych cer. W sieci mozna znalezc porownania do kolorowki MAC co moze ulatwic dobor tego podkladu przy zakupie w sieci, bez mozliwosci pomacania. Tu macie genialne zestawienie wszystkich odcieni, mi ten post bardzo pomogl w doborze koloru.


 Jest to "high-tech" podklad, ktory absorbuje nadmiar sebum i maskuje niedoskonalosci. Ma bezolejowa formule odporna na wilgoc. Zawiera biala glinke, ktorej drobne czasteczki pochlaniaja sebum ale pozostawiaja przy tym skorze wode. Wyciag z szarotki jest bogaty w przeciwutleniacze, zwieksza elastycznosci i pomaga splycic zmarszczki. Wyciag z hiszpanskiej lawendy tez ma pomagac w zwalczaniu zmarszczek.

To dopasowywanie sie do skory, widac juz na ponizszym zdjeciu.


 Sklad: Cyclopentasiloxane, Methyl Perfluorobutyl Ether, Water, Silica, Butylene Glycol, Polymethylsilsesquioxane, Kaolin, Cetyl peg/ppg-10/1 Dimethicone, Polysilicone-11, peg/ppg-18/18 Dimethicone, Dimethicone, Decyl Glucoside, Quaternium-90 Bentonite, Propylene Carbonate, Dimethicone/Methicone Copolymer, Magnesium Sulfate, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Tribehenin, Glycerin, Leontopodium Alpinum Meristem Cell Culture, Xanthan Gum, Caprylic/Capric Triglyceride, Lavandula Stoechas Extract. May contain (+/- ): Titanium Dioxide (ci 77891), Iron Oxides (ci 77491, 77492, 77499).


Uzylam go na moje kochane serum No.28 to jest naprawde rewelacyjny produkt i swietnie wspolpracuje ze wszystkimi podkladami jakie mam. Kiedys juz o nim pisalam.


 Bonusik ;)


To oczywiscie nie jest recenzja tego podkladu, bo na to jest zdecydowanie za wczesnie. Mam nadzieje, ze tak pozostanie... uzylam go bez korektora a jedynym wykonczeniem jest puder Hourglass Ethereal Light. Zadnych pudrow fixujacych, zadnych utrwalaczy w sprayu. Podklad trzyma sie na twarzy bez jakiejkolwiek zmiany, dalej jest aksamitno - matowy  i mimo, ze minelo juz ponad 4 godziny nie musze nic poprawiac. Jak dla mnie bajka. 


wtorek, 6 maja 2014

powrot do swiata zywych... i pare sroczych nowosci ;)

Jak widac na ponizszym zdjeciu, w koncu przyszlo moje malenstwo i moge spokojnie powrocic do blogowego swiata. Trwalo to dluzej jak przypuszczalam ale czasami tak bywa a do tego gosci mialam i takie tam rozne inne atrakcje.  Poniewaz moj EOS 500D zakonczyl nieoczekiwanie swoj zywot, jak to powiedzial slubny... zajechalam biedaka :P
Jego miejsce zajal nowszy model EOS 700D, ktory i tak mialam w planach kupic. Moze niekoniecznie teraz natychmiast ale jak widac przypadek zadecydowal za mnie.


 Jak juz jestem przy niekosmetyczych rzeczach, to przyszla tez materialowa torebka Love Moschino, ktora zamowilam juz jakis czas temu. Cos takiego chodzilo juz po mnie od jakiegos czasu. A do tego pasuja mi aktualnie te zlote wykonczenia, wiec nie moglam sie jej oprzec. Jes swietnie wykonana i calkiem spora... jestem bardzo zadowolona z zakupu.


 No coz... przy okazji wpadl mi w oko portfel i co tu duzo mowic, sie kliknal.


 Reszta juz jak najbardziej kosmetyczna :)

 Skusilam sie tez na trzy produkty Shiseido z serii Ibuki, wszystko przez Marti ale tak ciekawie napisala o tej serii, ze nie mialam innego wyjscia a od tego kwaszenia to moja skora mimo wszystko spragniona jest nawilzenia jak szalona.


 Powrocilam tez do produktow Biotherm. Bo tych koszmarkach Vivo, ktore spowodowaly, ze zrezygnowalam z ich produktow... widze, ze powrocili do swojego stylu i nowe kosmetyki zapowiadaja sie bardzo ciekawie. Na razie kupilam krem pod slepia, ktory mam zamiar uzywac na noc.


 Wzielam tez zel do ciala Body Sculpter. Oczywiscie nie wierze w zadne tam wyszczuplania ale bardzo lubie efekt jaki daja na skorze. Nic tak dobrze nie wygladza :)


W miedzyczasie chyba upadlam na glowe, bo kliknal mi sie podklad Hourglass. Bardzo jestem ciekawa jakie beda wrazenia, bo cena przyprawia o opad szczeki. Do kompletu kupilam tez male opakowanie serum No.28 ktore w dalej uwielbiam. 


 Ulubiona baza pod lakier Essie Grow Stronger i lakier z aktualnej u mnie LE 309 hide & go chic. Widze, ze baza troche sie rozni od tej co mi sie konczy i mam tylko nadzieje, ze jej przypadkiem nie "ulepszyli". Bo to sie przewaznie zle konczy ;)


 Z ciekawosci wzielam tez preparat do usuwania skorek Sally Hansen. Slyszalam na jego temat wiele dobrego, zobaczymy czy u mnie sie sprawdzi.


To byloby tak na szybko... pora dosc pozna i czas spac, bo jutro to bedzie dla mnie dosc dlugi i intensywny dzien. Mam nadzieje, ze stesknilyscie sie za mna tak samo jak ja za wami :)

Buziam :*