czwartek, 9 czerwca 2011

wiesci z lini frontu... srocze gotowanie

W komentarzach pod rozdaniem pojawily sie prosby o wiecej gotowania. Ja juz pare razy pisalam, ze nie jestem milosniczka stania w kuchni. Tym bardziej jak pracuje, bo jak mam wolne to czasami chce mi sie cos zrobic... co wymaga wiecej czasu i przewaznie nie jest to danie niskokaloryczne :]

Gotuje bo musze... musze nakarmic slubnego, ktory wraca z pracy i zasiada w jadalni jak ta mala ptaszyna w gniazdku z rozdziawionym dziobkiem. No i w ten dziobek trzeba cos wepchac, bo wiadomo facet najedzony, to facet w 85% szczesliwy. Do pelni szczescia potrzebuje pozniej kanapy i pilota ;D

I tak w zwiazku z tym korzystam z roznych ulatwien. Tak jak w tym przypadku z sosu Uncle Ben, pomijajac ze je lubie... wiec dlaczego nie. Do tego ciagle niewsakazne jest u mnie konsumowanie ogorkow, salaty, pomidorow... a co za tym idzie pewnie wielu innych produktow, na ktorych bakcyla nie znalezli ale to nie znaczy, ze nie moze tam byc. Nie da sie ukryc mam mieszane uczucia patrzac na niektore rzeczy co to powinny byc zdrowe i w duzych ilosciach jedzone. Na szczescie dla mnie sa mieszanki mrozone, ktore tez ogolnie maja czesto wiecej wartosciowych skladnikow jak swieze warzywa. I z nich mozna wyczarowac proste i szybkie dania, ktore sa smaczne i pasuja do mojej akcji. Sa osoby, ktore kochaja gotowac, bawic sie w kuchni... eksperymentowac ale w koncu nie kazdy musi. Ja staram sie znalezc zloty srodek.



Dzis mialam azjatycka wariacje, czyli piers indyka w sosie slodko - kwasnym z warzywami i ryzem. Wiecej na temat potrawy zamiescilam oczywiscie w zakladce "srocze eksperymenty kuchenne" .

Ogolnie uwielbiam azjatycka kuchnie i juz od jakiegos czasu chodzi po mnie kaczka... ale na nia to sie wybiore do restauracji :D

A tak w ogole to musze zaciagnac pasa... ostatnio sie lekko rozbrykalam. Gubia mnie lody ehhh... moje ulubione, moglabym je wcinac codziennie. Te miliony smacznych kalorii. W zwiazku z tym niestety mam przestoj. Co prawda dopinam sie juz w spodniach o rozmiar mniejszych jak obecnie posiadane a jest to dokladnie ten sam model... ale jakbym usiadla to guzik pewnie by strzelil albo zostalabym przecieta na pol ;)

16 komentarzy:

  1. No i poczułam się głodna ;D
    Szkoda, że nie mieszkam blizej Ciebie , bo wpadłabym na ten pyszny obiad:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zmalowanalala,
    obiadek zostal pochloniety zanim wstawilam posta... tak na wszelki wypadek ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. mniam mniam a ja wlasnie zjadlam i mnie foto nie rusza ;) co nie zmienia faktu ze wyglda bardzoooo smakowicie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Również lubię kuchnię azjatycką i KOCHAM kaczkę (najlepsza to ta domowa, pieczona przez mamę, kupiona od wiejskich sprzedawców :)) Ale również nie jestem ani wybitna w gotowaniu, ani wybitnie za tym nie przepadam. Mój miły jest cudownym kucharzem, ale co ciekawe, sam nie przepada za kucharzeniem - a powinien, bo z jego eksperymentów czasem wychodzą cuda *_*
    Też się ostatnio rozbrykałam ze słodkościami :) Trzeba wrócić na zdrowe tory!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygląda pysznie ! Aż mi ślinka cieknie... :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Smieti,
    :)) a co dobrego jadlas :D

    Kolorowy Kot,
    ja jednak najbardziej lubie jak kaczke zrobia azjaci :D

    Anikowa101,
    takich zdjeci sie nie powinno ogladac jak sie jest glodnym ;))

    OdpowiedzUsuń
  7. Też uwielbiam azjatycką kuchnię i ja akurat należę do osób, które dla relaksu mogą spędzić kilka godzin w kuchni na gotowaniu, by w 5 minut potem gotowe danie zjeść =]

    OdpowiedzUsuń
  8. Przez Ciebie teraz poczułam się głodna ;P

    OdpowiedzUsuń
  9. I bardzo dobrze, że korzystasz z tych ułatwień! Skoro nie przepadasz za gotowaniem, to nie rozumiem, czemu miałabyś tracić na to długie godziny.

    Hehe a ja się nie zrobiłam głodna na widok zdjęcia, bo moim sztandarowym daniem podczas ostatniego roku był kurczak w chińskim sosie z ryżem :D Co najmniej trzy razy w tygodniu to jadłam i trochę mi się znudziło ;) Ale wygląda pysznie, lepiej niż w moim wykonaniu :D

    OdpowiedzUsuń
  10. uwielbiam takie jedzonko takze hmmm,Sroczka jeszcze fajna wersja jest cury i do tego tez daje warzywka mrozone i jeszcze puszke mleka kokosowego i tam kurkume i cury mniammmmmmmmm nawet z kuskusem,szybko i pysznie

    OdpowiedzUsuń
  11. Mogłybyśmy razem zamieszkać - też kocham azjatyckie smaki i na dodatek lubię gotować ;))))

    OdpowiedzUsuń
  12. Natasza Miszczuk,
    podziwiam ja bym nie potrafila... zdecydowanie wole jak ktos ugotuje i ja dostane gotowe pod nos ;))

    Goskaaa,
    upsss... ;P

    Jyyli,
    no tak... tez by mi sie pewnie znudzilo :D

    Agawcia,
    na pewno ale ja nie lubie curry... i mleka kokosowego w potrawach tez nie za bardzo. Choc czegos czego w zadnym wypadku nie zniose to Zitronengrass, po prostu mi sie dzwiga :]

    Viollet,
    :)) ... to juz w ogole moglabym zapomniec o schudnieciu ;))

    OdpowiedzUsuń
  13. ehh.....ja tez uwielbiam lody....

    i uwielbiam gotowac, odpreza mnie to bardzo, ale tylko jak mam czas :D

    OdpowiedzUsuń
  14. No proszę, akurat wczoraj wcinałam na obiad kuraka w sosie słodko-kwaśnym :)
    A co do lodów, to ja uważam, że można sobie pozwalać, wszak to najmniej kaloryczne słodycze :D

    OdpowiedzUsuń
  15. seriooo a ja jakos nie zwracam uwagi na nia w potrawach hihihi,za to wszedzi kminek wyczuje ihihhi ale akurat nie przeszkadza mi on

    OdpowiedzUsuń
  16. Neomedia,
    ja ostatnio uwielbiam jedna firme, ich lody moglabym jest na okraglo :D

    Kate,
    w lodach jest sporo cukru i mleko i inne dodatki, do niskokalorycznych raczej nie naleza ;)

    Agawcia,
    kminku tez niecierpie hehe...

    OdpowiedzUsuń