sobota, 1 stycznia 2011

LIOELE Perfect Essence Mask (Brightening)

Co prawda mam ta maseczke w kupionym zestawie ale jak juz dostalam jako gratiska to mozna od razu przetestowac. Po pozytywnych wrazeniach z uzycia maseczki z Collagenem, przy tej sie nawet nie wachalam :)

LIOELE Perfect Brightening Essence Mask

Jej glownym zadaniem jest nawilzanie i rozjasnianie. Nie zawiera alkoholu, jest bardzo delikatna dla skory z przyjemnym zapachem. Zawiera arbutyne odpowiedzialna za rozjasnianie... a takze wyciag z zielonej herbaty, owocow morwy i pomaranczy.

Wrazenia: jak ostatnio bardzo pozytywne... skora jest zrelaksowana i wyglada jednolicie... wiadomo nie ma co po pierwszym uzyciu oczekiwac jakiegokolwiek wiekszego wplywu na kolor ale tak jak po maseczce z kolagenem, skora wyglada bardzo swiezo i to mi sie podoba. Bawelna maseczki jest bardzo mocno nasaczona, wiec trzyma sie dobrze na buzi i mamy pewnosc, ze kazdy zakatek twarzy na tym skorzysta :) ... po zdjeciu "maseczki" wmasowalam to co pozostalo na twarzy a reszte starlam wacikiem... i tak pozostawilam na jakis czas. Skora jest po niej dobrze nawilzona, nie potrzebuje natychmiast kremu. Po paru godzinach uzylam kremu na noc.

4 komentarze:

  1. Kiedys takie maseczki urzywalam z Olay i tez fajny efekt pozostawal na buzce,ale pewnie duzo ma swinstewek w sobie,nie sprawdzalam tylko sie domyslam :)ale buzka byla na prawde super po niej,pewnie po tej bylaby jeszcze lepsza,moze kiedys przetestuje.

    OdpowiedzUsuń
  2. te sa swietne :)) ... ja zdecydowanie wole takie jak normalne, ktore potem trzeba zmywac :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Desti a ty dalej od rubby(nie wiem czy dobrze pamietam nica na ebayu) to klikasz ,te wszystkie produkty?

    OdpowiedzUsuń
  4. nie tylko... od innych tez :D

    OdpowiedzUsuń