sobota, 1 stycznia 2011

ulubione roze - Chanel Joues Contraste

Tak sie ostatnio rozpisalam o MACowych rozach, ze zupelnie zapomnialam o moich ukochanych i najlepszych, ktorych chyba zaden inny roz nie pobije :) ... a chodzi mi o Joues Contraste firmy Chanel. Przede wszystkim ich zapach... niesamowity i przyciagajacy... po prostu swieze roze. Ale najbardziej cenie je za latwosc i przyjemnosc nakladania... za sliczne kolory i dosc spory wybor. Do tego czesto pojawiaja sie wersje limitowane. Zaden inny roz nie naklada mi sie tak latwo... i efekt mi sie najbardziej podoba.



Mam dwa kolory i nie wiem czy kiedys je zuzyje bo sa wyjatkowo wydajne. Pierwszy byl 54 Rose Dust... w normalniej sprzedazy, ostatnio dokupilam 60 Rose Temptation, ktory byl czescia jesiennej kolekcji 2010. Opakowanie zawiera 4 g.



Rose Dust jest zdecydowanie chlodnym rozowym odcieniem... bardziej matowym... choc one wszystkie daja bardziej satyne jak mat... pomijajac te z drobinkami. Pierwsza wersja pedzleka raczej sredio mi odpowiadala i roz nakladam przewaznie pedzelem z Sephory nr 40.



Rose Temtation to tez rozowy odcien ale bardziej cieply i jest on minimalnie bardziej blyszczacy ale na twarzy w sumie tego nie widac. Nie jest to typowo drobinkowy roz. Oba sa miekkie ale nowy pedzelek jest o wiele lepszy i z tego mozna spokojnie korzystac. Nie jest taki sztywny i ma zupelnie inne wlosie... w koncu nasze roze zblizyly sie troche do amerykanskiej wersji.



Zdjecie zrobilam w swietle dziennym, bez lampy... i bardzo dobrze oddaje kolory obu rozy. I jest to w sumie ta sama ilosc co na zdjeciu nizej... widac wiec, ze roz jest dobrze nasycony i niewiele go trzeba zeby uzyskac ladny efekt.



Dodatkowo zdjecie z lampa... tu lepiej widac to, ze nie sa do konca matowe... nawet jezeli tak wygladaja w opakowaniu i w swietle dziennym.



Na pewno jeszcze niejeden roz z tej serii zagosci w moim kuferku... z tego co widzialam, bedzie tez jakis w kolekcji wiosennej, wiec na pewno przyjrze sie mu z bliska :)

18 komentarzy:

  1. Na jakimś zagranicznym blogu,czytałam że burzujki to tańszy zamiennik tych Chanelkow :)
    Wyglądają cudnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ishi,
    z tego co kojarze burzujki sa podobnie wykonane ale na pewno tak cudnie nie pachna ;)) ... no i ja nie mam do burzuja dostepu... a do chanela mam za to sentyment ;]

    OdpowiedzUsuń
  3. Rose Dust wygląda mi na mój typ ;)))

    OdpowiedzUsuń
  4. mowilam Ci juz, ze Cie nie lubie:>?? :P

    OdpowiedzUsuń
  5. kocham te roze :) sczerze jest to produkt ktory zawsze dobrze wyglada niezaleznie od umiejetnosci nakladania ;) był to moj pierwszy roz, ktory dostalam od cioci a krzywdy sobie nim nie zrobilam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wstyd się przyznać, ale ja do tej pory nie mam różu chanela, fascynacja tą firmą mi chwilowo przeszła, ale jak widzę te twoje cuda, rose dust wygląda cudnie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. ten dust mi sie podobuje,a wymaziaj sie kiedys pliss na policzkach i tym i tym i takie zdjatko zrob ze beda 2 policzko kolo siebie z bliska :):):)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cammie,
    na jasnej karnacji wyglada cudnie :))

    Dimiti,
    hyhy ;D

    Swirusko,
    jest dokladnie tak jak napisalas :))

    Norbit,
    a co Cie tak zrazilo ?? ... ja tam ta firme kocham... pewnie nie wszystkie produkty, bo z lakierami sie nie lubie ale wiele rzeczy bardzo mi przypadlo do gustu

    Agawcia,
    takie zdjecia mi srednio wychodza i przewaznie wtedy nic nie widac albo kolor jest przeklamany :] ... ale jak by mi sie udalo to wrzuce.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie że zraziło, też lubię Chanel(w końcu to chanel:))a puder brzoskwiniowy kocham dozgonnie;) ale ja mam takie jakby sezonowe fascynacje, jak mi się coś spodoba z danej firmy to bym chciała wszystko, najdłużej to trwało chyba z Clinique. Aktualnie się fascynuję azjatyckimi specyfikami i właśnie dziś kliknęłam róż EtudeHouse:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Norbit,
    hehe... no tak... u mnie dziala to nie tyle sezonowo co bardzo wybiorczo :) ... czesto na pierwszy rzut oka wszystko jest fajne... a potem wychodze z jednym produktem :] ... ale te roze kocham... i bardzo mnie cieszy, ze co jakis czas daja nowe odcienie...

    OdpowiedzUsuń
  11. hehe no tak, Ty sobie możesz przynajmniej spokojnie pomacać, u mnie w S. albo D. Panie które powinny pomagać, często traktują każdego jak jakiegoś pasożyta...:/ więc często kupuje w ciemno, a wiadomo w internecie wszystko kusi:) Te róże kuszą mnie od dawna, jak się trafi jakaś fajna promocja to pewnie zakupię:)

    OdpowiedzUsuń
  12. ja tez czesto kupuje w ciemno... a panie w Douglasie gonie bo mi tylko przeszkadzaja... nie lubie jak mi ktos wisi na plecach :]

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak, ale Ty jak widzę masz szczęście do tych kupionych w ciemno, co zakupisz to jakaś perełka:) ja tak jednak nie zawsze trafiam, ale teraz odkryłam twój blog i jest łatwiej, wole poczekać na twoją recenzję i wtedy już spokojnie można klikać:D Nie podlizuję się, żeby nie było:D

    OdpowiedzUsuń
  14. ciesze sie, ze moj blog komus pomaga :) ... w koncu po to on tez jest :))

    OdpowiedzUsuń
  15. Lubię róże Chanel. Ale ostatnio najczęściej sięgam po ten lekko pomarańczowy Mac z kolekcji Tartan tale. Fajnie wygląda zimą w parze do czerwonego nosa:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Pieknosc,
    hehe... ja ostatnio tez siegalam po macowe ale na szczescie moj nos dzielnie sie trzyma (kolorystycznie) :))

    OdpowiedzUsuń
  17. Rose Dust wygląda kusząco ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Klasyczna,
    bo to najladniejszy roz jaki Chanel do tej pory wypuscil :))

    OdpowiedzUsuń