niedziela, 2 stycznia 2011

Missha Super Aqua Good Sleeping Gel Cream

Wlasciwie do recenzji tego kremu zabieralam sie juz pare razy ale jakos ciagle nic mi z tego nie wychodzilo :P ... dzis postanowilam sie spiac i w koncu cos wiecej o nim napisac. Jakis czas temu z innymi kosmetykami dostalam probke tego kremu... i z ciekawosci poniewaz coraz bardziej lubie kosmetyki tej firmy... przetestowalam. I musze przyznac dawno nie trafilam na krem na noc, ktory by mnie rownie zachwycil.

Super Aqua Good Sleeping Gel Cream to wlasciwie bardziej zel jak krem... albo cos pomiedzy. Opakowanie przyciagajace oko... zawartosc to 50 ml. Mamy zalaczona szpatulke do nakadania co mnie bardzo pozytywnie zaskoczylo. Dzieki temu kozysta sie z kremu higieniczniej. Firma nie testuje swoich produktow na zwierzetach. Sklad zalaczylam nizej wiec nie bede wymieniac co to on w sobie zawiera :) ... ale ogolnie mamy 9 ziol... gdzie lavenda i rumianek maja nam pomoc redukowac stres w trakcie snu... milorzab dba o regeneracje komorek... krem zawiera takze collagen i keratoline...

A teraz do rzeczy.

Wrazenia: Sam krem przypomina mi troche Aquasource Biothermu (ktory zreszta lubie). Zarowno konsystencja jak i swiezym zapachem. Ale o ile Biotherm jest lekkim kremem nawilzajacym Missha daje mi o wiele wiecej. Jest to krem na noc... wiec ma regenerowac i odzywiac. I faktycznie tak jest. Po pierwszym nalozeniu na twarz... bylo duze "wow". Krem sie bardzo szybko wchlania ale pozostawia na twarzy cos w sumie niewyczuwalnego... co sprawia, ze twarz wydaje sie gladsza i hmmm... zdrowsza, swiezsza. Stan ten utrzymuje sie do rana. Nie wstaje pogniecona. Ten krem sprawia, ze moja skora lepiej odpoczywa... i latwiej odzywa. Przy tym krem tez swietnie nawilza... nawet jak nie do konca wierze w ta wode lodowcowa z kola polarnego ;)


Podsumowujac... pewnie wyprobuje inne kremy tej firmy na noc... ale na pewno wroce do Super Aqua... bardzo mi pasuje na letni krem na noc... choc teraz uzywam go zima i tez jestem zadowolona.

10 komentarzy:

  1. Jak zwykle w przypadku azjatyckich kosmetyków - świetne opakowanie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. a do jakiej skory jest ten krem? z jakiego kraju marka?

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak napisałaś "dawno nie trafilam na krem na noc, ktory by mnie rownie..." to już myślałam, że będzie rozczarował, a tu d... znowu zachwyty;) Wygląda ślicznie:) szkoda, że nie ma mniejszego opakowania, to bym od razu kliknęła, a tak to poczekam, bo leci do mnie serum Misshy i polecany przez Ciebie Hanskin na noc:) Mam nadzieję, że wytrzymam i najpierw zużyję tamte kremiki:)

    OdpowiedzUsuń
  4. A Ty znowu kusisz tymi azjatyckimi cudami... Chyba będę po prostu zmuszona zamówić coś...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ania,
    to fakt... opakowanie sliczne... nawet kartonik ;))

    Viki,
    to jest w sumie krem do wszystkich typow... firma jest koreanska...

    Norbit,
    ja ciagle w trakcie zuzywania Hanskina, ktorego tez lubie... ale ten jest o wiele lepszy :)

    Siulka,
    co zrobic skoro one takie kuszace ;))

    OdpowiedzUsuń
  6. i znowu przez Ciebie latam po stronach i sprawdzam ceny :P dla samego opakowania bym pewnie kupiła w jakiejś nieco bardziej przyzwoitej ;) A serio - dzięki za wklejenie składu; to pierwszy krem Missha, który mnie składem od razu nie zniechęca (czyli - nie jest od razu skreślany dla mnie przez kilka składników, których nie mogę mieć w składzie). Choć ten alkohol na samym szczycie listy mogli sobie darować ...

    OdpowiedzUsuń
  7. o nie, chcesz mnie dziś dobić chyba:D w takim razie będę czyhać na jakąś promocję:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kurcze za kazdym razem jak wchodze na twojego bloga to jakies azjatyckie cudenka widze :).
    Ach chcialoby sie chodziaz dla samego opakowania :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Missha lepsza od Biotherm ( a przy tym pewnie kilka razy tańsza), może też się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Cathy,
    jak spojrzalam pierwszy raz na ten alkohol to tez pomyslalam po co... ale na szczescie krzywdy mi nie robi... a dla caloksztaltu jaki krem daje jestem w stanie go zniesc ;)

    ps. tu moglam sklad wkleic bo byli na tyle mili i podali nie tylko w krzeczkach ;))

    Norbit,
    czyhaj :)) ... bo kremik fajny...

    Moodlishka,
    bo mnie mania na te azjatyckie cuda dopadla a do tego stwierdzilam,ze mi lepiej robia jak nasze produkty :)

    Klasyczna,
    o wiele lepsza... bo gdy Biotherm tylko nawilza ta robi wiele wiecej :)

    OdpowiedzUsuń