Tak wiem ostatnio mnie troche malo na moim blogu... i na waszych tez. Z przyczyn roznych ale ogolnie drobnych, czasami zycie i lenistwo wygrywa. Udzielam sie jak zawsze pozablogowo, tam gdzie latwiej... ale to juz dobrze wiecie gdzie mozna mnie znalezc :)
Dzis kolejny post z gatunku o wszystkim i o niczym,
czyli opowiesci z leniwej, wolnej (deszczowej ehhh...) soboty.
W makijazu kroluje u mnie znowu minimalizm, choc taki troche bardziej dopieszczony ale jak juz mam wolne to co tam. Ostatnio namietnie siegam po paletke UD Smoked i podejrzewam, ze po raz kolejny zostanie ulubiencem miesiaca.
Jak juz poszalalam z wiosennymi makijazami, to teraz przyszedl czas na nudkowe dzienniaki, do tego mam faze na malowanie kresek cieniami. Najbardziej prosty sposob na ladna i w miare delikatna kreske, ktora mozna bardzo szybko namalowac. Uwielbiam do takich kresek moje pedzelki z sigmowego zestawu, ktory wam miedys pokazywalam. Najczesciej siegam po E21 i E17.
Uzylam Kinky, Freestyle i Backdoor, ktorym tez namalowalam kreseczke. U mnie taka kreska (oczywiscie cienie nalozylam na baze UD) trzyma sie spokojnie caly dzien. I wyglada o wiele delikatniej jak taka namalowana linerem, czy chocby kredka.
A co tam... bonusik ;) ... a przy okazji zaczelam uzywac nowy BB krem i to wcale nie azjatyki i wstepne wrazenia jak najbardziej pozytywne ale o tym bedzie innym razem.
Dodatki na dzis i wiosenny essiak na paznokciach ;)
Pogoda nie zachecala dzis do spacerow na swiezym powietrzu, chyba ze ma sie nature wodnika szuwarka i duza wilgotnosc plus niskie temperatury sprawiaja przyjemnosc. Ja tym typem nie jestem, wiec wybralam sie w miejsce cieple i suche... odwiedzilam Ikee. W poszukiwaniu nowych inspiracji a wiadomo jak juz sie tam jest, to zawsze cos w rece wpadnie.
Ogolnie to od jakiegos czasu choruje na narozna kanape (Tidafors) i za kazdym kazem musze sobie troche posiedziec. Na 100% jak bedziemy wymieniac nasza, to bedzie to ta. Cos tak niesamowicie wygodnego, ze chyba w ogole nie bede jej opuszczac ;)
Niesamowicie mi sie podobaja aranzacje ikeowskie, moglabym w tym sklepie zamieszkac. I naprawde jestem w stanie czasami wybaczyc, ze maja drobne choroby... zdazyc sie zawsze moze. Kuchnie podobaja mi sie bardzo, ta jest w moim stylu ale zwatpilam. Moze kiedys ;)
Jak juz pisalam na instagramie, kazda wizyta w Ikei wyzwala we mnie ochote na natychmiastowy remont i przemeblowywanie, no coz... pomarzyc mozna.
W lapki wpado mi pare drobiazgow, w koncu kupilam sobie wieszak na moje chusty, co zaowocowalo wolna szuflada, w ktorej do tej pory lezaly.
Wiosenna swieczka w uroczym szklanym opakowaniu. W zwiazku z jesienna pogoda, tworze sobie nastroj... zeby przyciagnac wiosne, ktora gdzies sie znowi zgubila ;)
Jak juz bylam w Regensburgu to wieksze zakupy tez sie przy okazji zrobilo. I jakie bylo moje zdziwienie gdy w Realu znalazlam polski regal. Prawie 10 lat na to czekalam, zeby wsrod tych wszystkich wlosko-francusko-azjatyckich-ruskich itd. pojawil sie w koncu z polskimi wyrobami. I jak juz widzicie znalazlam tam moje ukochne krowki. Pelnia szczescia :)))
Zycze milego wieczoru i reszty weekendu.
Ja wracam na kanape i bede ogladac Intouchables, bo sobie wczoraj nagralam. Pluszowy kocyk i truskawkowa herbata od Mami (:*) juz na mnie czakaja.
Buziam :)