czwartek, 9 grudnia 2010

Clinique Anti Blemish Solutions Concealer


Czyli moj korektor do zadan specjalnych ;)

Normalnie wystarczaja mi moje ulubione Lancôme Maquicomplet ale czasami zdaza sie, ze potrzebuje troche lepszego krycia i nie tylko punktowo ale na wiekszej powierzchni :] . Szukalam dosc dlugo az w koncu zdecydowalam sie na Clinique Anti Blemish Solutions. Dostepny jest w 4 kolorach... 3 beze i zielony. Ja mam 01 shade... bardzo jasniutki bez w tubce o pojemnosci 10 ml (cena: 18 €) .
Wg producenta korektor ma pomagac w gojeniu sie wypryskow i zapobiegac powstawaniu nowych... tego nie zauwazylam ale ja go w sumie sporadycznie uzywam... moze przy systematycznym nakladaniu taki efekt osiagniemy. Korektor jest kremowy i latwo sie go rozprowadza z tym, ze to wtapianie sie w skore tez moze roznie wygladac... i wydaje mi sie, ze na bardziej suchej skorze by sobie nie poradzil (moglby podkreslac skorki i wlazic w zalamania skory). Trwalosc zadowalajaca... choc mogloby byc lepiej.


Ogolnie go lubie choc nie wiem, czy nie kupie diorowego jak mi sie ten skonczy... jak nie bede zadowolona to zawsze moge do tego wrocic ;)

Jedyne czego nie polecam to shade green... czyli zielona odmiana... raz go przetestowalam w sklepie... na dworze byl mroz... moj nos od ciaglych zmian temperatury zrobil sie jakby czerwony... wygladalam jak renifer Rudolf... i pomyslalam sobie, ze jest to dobry moment zeby przetestowac jak sobie zielony poradzi. No i nie radzi sobie wcale :/ ... katastrofa... w ogole nie chcial sie wtopic w skore... nos zrobil sie czerwono - zielony bo korektor bylo widac, nie chcial sie porzadnie rozsmarowac... musialam zetrzec i isc szukac jakiegos pudru ;) ... wiec podziekowalam za ta przyjemnosc... pozostane przy Chanel Estompe Eclat... bo z tego jestem zadowolona.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz