środa, 22 grudnia 2010

Liese w akcji... czyli wlosy ujarzmione ;)

Chcialam jeszcze dzis pokazac efekt uzycia sprayu ulatwiajacego rozczesywanie Liese Smooth Hair Cocktail... o ktorym pisalam tutaj. Moje wlosy po umyciu to istna platanina... wlosy sa sztywne i stercza we wszystkich kierunkach. Po uzyciu Liese moge po minucie bez szarpania i bolu rozczesac mokre wlosy szczotka :) ... a uzyty na podsuszone wlosy potrafi ujarzmic koncowki tak zeby sie nie puszyly... wlosy sa gladkie i blyszczace a przy tym nieobciazone.


5 komentarzy:

  1. ooooo fajne to,takie cosik dla moich wloskow :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Maus, widziałam w poprzednich postach, że masz też Liese Designing Jelly i mam pytanie - jaką toto ma konsystencję (pianka, żel, płyn) i na ile użyć mniej więcej starczy? Czy to jednorazowa przyjemność czy można się tym trochę nacieszyć? Widziałam, że ma 75ml pojemności, ale nie wiem jak to się przekłada na wydajność... Bardzo Cię proszę o odpowiedź :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Agawcia,
    polecam bo naprawde fajne :)

    ps. plyny z Biodermywczoraj przyszly :D

    Siulka,
    Jelly ma konsystencje jak plynny zel :) ... i jest wydajny... na moje wlosy wystarcza ilosc po dwoch nacisnieciach na pompke :D ... rozsmarowuje to na rekach i wcieram we wlosy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Super, dziękuję bardzo! Chyba się zaopatrzę w to cudo :D

    OdpowiedzUsuń
  5. a ktores konkretne ?? ... ja sie jeszcze zastanawiam nad tym poprawiajacym objetosc :D

    OdpowiedzUsuń