Seiten

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sleek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sleek. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 listopada 2013

look... sleekowo wieczorowo ;)


 Makijaz, ktory zrobilam juz pare dni temu i pokazywalam na insta ale oczywiscie nie moglo go zabraknac na blogu. Tym razem troche mocniejszy, dla mnie imprezowo-wieczorowy makijaz.


Jako bazy uzylam cienia w kredce Clinique Chubby Stick w kolorze 11 portly plum. Co prawda jeszcze tej kredki wam nie pokazywalam ale tu w sumie nie ma znaczenia jej kolor, chodzilo mi glownie o ciemna baze, ktora bylaby zblizona kolorystycznie do tego co zamierzalam wykonac. 


 A pozatym uzylam:
  • Guerlain Parure Extreme 02
  • Guerlain Meteorites Voyage Radiant Butterfly
  • Chanel Joues Contraste 54 Rose Dust
  • MUFE Aqua Brow 35
  •  Burberry Effortless Mascara No.01
  • L'oreal Indefectible lipstick - Invincible Sable 113


Moge sie tylko powtorzyc, ze uwielbiam ta paletke... rewelacyjna pigmentacja i swietna trwalosc 
a do tego cudne kolory z ktorych mozna wyczarowac wiele makijazy. 


piątek, 25 października 2013

Vintage Romance... paletka w akcji :)

 Obiecalam juz dawno ale jakos malowanie nie bylo mi po drodze. W poniedzialek stwierdzilam, ze do kina moge sobie zrobic twarz i oczywiscie siegnelam po sleekowa paletke. Pokazywalam wam ja tutaj.
 Taki zwyklaczek... polaczylam granat ze zlotem. Cienie sa faktycznie swietne. Pigmentacja bajka i bardzo przyjemnie sie nimi maluje. To byl zdecydowanie dobry zakup i naprawde warto ja miec w swojej kolekcji. Na bazie NARS trzymaly sie ponad 8 godzin bez zadnej zmiany, co bardzo mi sie podoba.


Bonusik ;)


Milego i slonecznego weekendu zycze 
:*

czwartek, 12 września 2013

Vintage Romance w obrazkach ;)


 Tak jak obiecalam... mam dzis dla was swatche jesiennej sleekowej paletki. Nie ma sie co rozpisywac, wiekszosc z was zna te palety. Niektore sa dobre, inne slabe ale w sumie kazda cos dla siebie znajdzie.


 Typowe czarne opakowanie, w srodku lusterko, pacynka i 12 cieni.


 Uwazam, ze jest to wyjatkowo udana paletka, ktora ma da nam wiele mozliwosci. Swietne i typowo jesienne kolory czyli fiolety, sliwki i rozne odcienie zlota.


Podoba mi sie to, ze mamy rozne wykonczenia. I wiadomo w zaleznosci od tego zmienia sie tez intensywnosc, nasycenie koloru danego cienia. Te miekkie, pudrowe... dajace taki troche metaliczny efekt sa mocno nasycone. Te idace w maty... lub pol maty z drobinkami nie maja juz takiej mocy ale po matowej paletce Sleek wiem, ze z ich matami daje sie dobrze pracowac. 


 Tak sie prezentuja na skorze :)


A nie mowilam, ze ona srocza... idealnie moje kolory ;)


środa, 4 września 2013

Antique... roz Sleek z jesiennej LE Vintage Romance :)


 Na pierwszy rzut poszedl roz. Na to zeby blizej przyjrzec sie paletce, potrzebuje wiecej wolnego ;) ... no i nie ukrywam, bardzo bylam ciekawa jak bedzie sie prezentowal.


Opakowanie standardowe, chociaz nie wiem dlaczego moje oba egzemplarze strasznie ciezko sie otwiera. Niezbyt przyjazne dla paznokci. W czarnej kasetce z lusterkiem mamy 8g produktu.


Jak chyba kazdy roz tej firmy Antique tez ma porzadna pigmentacje i zanim sie go oswoi, lepiej uwazac zeby nie przesadzic. Z tym, ze spokojnie mozna poprawiac az uzyskamy efekt, ktory nas zadowoli. Latwo i rownomiernie sie daje rozetrzec.


Jak widac jest to brudny, ciemny roz z drobinkami. 
Dla mnie po prostu bajka... uwielbiam takie odcienie. 


Na swatchu ponizej nalozylam na reke to co mialam na palcu, tu widac tez lepiej drobinki ale po prawej stronie mamy w wersji roztartej i wtedy wyglada o wiele subtelniej a drobinki nie sa widoczne. 


 Bonusik ;)

na oku diorowe piateczki Constellation :)


Po dzisiejszym dniu moge stwierdzic, ze roz jest trwaly i po wielu godzinach dalej calkiem ladnie sie prezentuje. Ladnie stopil sie ze skora i na szczescie te drobinki nie sa za bardzo widoczne, bo w pierwszym momencie mialam obawy. One sa bardzo drobno zmielone i w sumie niewyczualne. Ja lubie roze tez firmy... sa tanie i dobre, choc wymagaja wprawnej reki, bo mocnymi kolorami mozna sobie kuku zrobic.


wtorek, 3 września 2013

vintage romance...


 Po prostu nie moglam sobie darowac... to takie moje kolory Ö.Ö


Wkrotce na blogu...

niedziela, 7 lipca 2013

ulubiency czerwca

 Jak nie urok to... to alergia, ktora jednak sie pojawila z miesiecznym opoznieniem i obalila mnie na ryjek. I jak nie jestem w pracy to spie i czasami zalegam na kanapie, bo na nic innego nie mam sily. Samopoczucie mam takie jak przy grypie, tylko bez goraczki, wiec ogolnie wiadomo O.o

Dzis sie jednak spielam, bo post ten czeka wlasciwie od paru dni zebym go w koncu wrzucila na blog... a poniewaz post z gatunku latwych i przyjemnych to idzie tez latwiej ;)


Jak widac na obrazku... ulubiency. Z tym, ze od jakiegos czasu nie sa to tylko ulubiency po ktorych najczesciej siegam ale staram sie co miesiac wybierac celowo cos innego, tak zeby nic w sroczmy kuferku nie poczulo sie zaniedbane.


Dwa podklady, ktore namietnie uzywam. Nie ukrywajac w celu wykonczenia ale przez przypadek wyszlo, ze oba wymieszane daja mi aktualnie idealny efekt... dokladnie taki jak chce uzyskac. Oba podklady sa "matujace" czyli daja delikatna satyne. Swietnie wspolpracuja i dobrze sie trzymaja pomimo ciepla na dworze. Lancome TI Silky Mat 02 ma rozowe tony... Givenchy Eclat Matissime 5 Mat Honey jest zdecydowanie zolty. Nie wiem ktory z nich kupi ponownie ale glownie dlatego, ze oba bardzo lubie i chetnie uzywam. Lancome pieknie sie prezentuje na zdjeciach, Givenchy jest trwaly i ma calkiem dobre krycie pomimo tego, ze jest lekki. 


Lancome Fever Gloss 385 to jest blyszczydlo z LE, smierdzacy na lawende ale powiedzmy, ze sie z czasem do niego przyzwyczailam. Kocham efekt jak daja feverki na ustach i musze jeszcze tylko napisac, ze mam dziwne wrazenie, ze je powoli wycofuja bo w sklepach widze smetne resztki. Smuteczek. Z tym, ze pojawily sie nowe blyszczydla... pierwesze testy wypadly obiecujaco. Moze cos z tego bedzie.Naprawde nigdy nie myslalam, ze napisze cos takiego o tego typu produkcie ale baslamy w kredce Astor Soft Sensation Lipcolor Butter sa tak genialne, ze trudno je ignorowac. Daja to co obiecuja czyli kolor, nawilzenie i blysk. Bardzo lubie uzywac, na razie uzywam kolorek 002 i swietnie wyglada na ustach.


 Po raz kolejny mam w ulubiencach motyle Guerlain i jak widac dno w nich przeswituje. Prasowane meteoryty lepiej widac na skorze ale to czegos nie lubie to to, ze ten puder z czasem staje sie dosc twardy i miekkim pedzlem nic nie nabierzemy. To musi byc conajmniej taki jak kabukowa kulka z Sephory nr 44 do bronzera. Tak... ta swietlistosc, swiezosc i promiennosc cery na zdjeciach daje mi wlasnie ten produkt (... lub inne z G). MAC Vintage Grape spodobal mi sie od pierwszego spojrzenia ale jak go dorwalam to intensywnosc koloru troche mnie przerazila. O dziwo tekie kolory bardzo dobrze sie u mnie prezentuja (w tym macowa Amazon Princess), tylko wiadomo lekka reka dosc wazna przy nakladaniu :)


Jak dla mnie jedyna naprawde dobra paletka Sleek i warto ja miec. Ultra Matts V2 to rewelacjyne maty w niektorych cieniach mam juz wglebienia. Mocno napigmentowane, trwale i calkiem przyjemne w nakladaniu, czego nie mozna powiedziec o wielu matach. Szczegolnie dla kogos kto z matami srednio sie lubi i ogolnie nie potrafi ich za bardzo obslugiwac. Lubie do tego stopnia, ze jakis czas temu dokupilam druga na zapas :P

***

I to byloby na tyle :) 

Ja zabieram sie za trobienie sobie twarzy
 i reszte tego upalnego dnia spedze w kinie na Despicable Me 2. 


;)

niedziela, 30 czerwca 2013

look... w ktorym mozna utonac ;)

Cztery dni wolnego nastrajaja pozytywnie i zadna tam wscieklizna jajnikow czy deszcz siapiacy za oknem tego nie zmienia. Dzis mam dla was imprezowo wakacyjna propozycje.


Siegnelam po trzecia i ostatnia z moich kredek Chanel.


Tym razem jest to niebieska 47 blue bay. A zeby jej nie bylo smutno to dolaczyly dwa cienie z Inglot i ciemny granat z matowej paletki Sleek oraz kredka fantastic chrome z p2 040 metallic lapis. Uzylam tez rzesiska Eylure, ktore pokazalam wam ostatnio ale tym razem przymocowalam na Duo, nie bawilam sie w jakies gotowe paski z klejem, tak sie o wiele lepiej trzymaly.


Tak sie prezentuje calosc, bardziej niebiesko juz sie nie da ;)


Bonusik ;)


Milej niedzieli robaczki :*

wtorek, 8 stycznia 2013

ulubione kolorowe w 2012



Uprzedzam z gory, ze bedzie sporo zdjec ale co zrobic... inaczej sie nie dalo. 
W kazdym badz razie pielegnacja wyglada spokojniej i tez sie skrotce pojawi. 

 

 W kategorii podklady niezmiennie i od dlugiego czasu kroluje Guerlain. Brakuje w sumie jeszcze zwyklego parurka, ktorego tez bardzo lubie ale te dwa sa swietne i zdecydowanie najczesciej po nie siegalam gdy chcialam uzyc podklad. Oba... Parure de Lumiere i Lingerie de Peau to podklady rozswietlajace, o srednim kryciu... dla mnie mieszanca idealne. Dla rownowagi mam matujacy podklad Eclat Matissime Givenchy, ktory odkrylam i pokochalam w tym roku. Pewnie tez zostanie ze mna na dluzej, choc jak dla mnie to on bardziej dalej satyne jak mat, co mi akurat nie przeszkadza, bo ja wszystko rozswietlam ;)

Na codzien uzywam BB kremow i tu moj faworyt, najlepszy bebik jaki mialam... 
po prostu ideal, czyli Missha Signature Wrinkle Filler BB Cream #23.
 

W sumie nie mam faworyta jezeli chodzi o puder... ani o roz, bronzer czy rozswietlacz. Z tym, ze wszystko to znajduje w moich kulkach... Guerlain Météorites Perles. Uwielbiam i to nie od roku ale od wielu, wielu lat. Uzywam praktycznie w kazdym makijazu i oprocz takich co fotoszopuja... mam rozswietlajace (choc w sumie wszystkie LE takie sa) ... mam bronzujace czyli BC 03 po tunningu i roz czyli PF 02 po tunningu i nowe 01 i 02, ktore swietnie sprawuja sie jako puder wykonczeniowy.


 Jezeli mialabym wybrac te jedne jedyne... po ktore najczesciej siegalam, to bylyby to bezapelacyjnie Pastel White 04. Po prostu uwielbiam.


 Paletki... czyli cienie... to po nie siegalam najczesciej jak chcialam sobie zrobic mocniejsze oko. Tak... jak widac po raz pierwszy znalazla sie w moim podsumowaniu paletka matowa i do tego Sleek'a. Ultra Matts V2 jest genialna paletka i jedyna tej firmy, ktora mnie zauroczyla. Na zdjeciu tego nie widac ale niektore cienie maja juz spore wglebienia. Kolejna paletka jest moj nudkowy skladak z Inglota. I dwie palety Urban Decay... obie uwielbiam tak samo... 15th Anniversary Eyeshadow Palette i Smoked Palette.


 Do dziennego makijazu uzywalam najczesciej ktorejs z paletek Dior ale najbardziej uzywane w tym roku byly 844 Misty Mauve i 743 Coquette.


 Ulubiony zestaw do brwi to dwa matowe cienie Inglot i kredka Artdeco.


 Korektory... na niespodzianki kryjacy z Illamasqua CC210, na wyrownanie koloru Giorgio Armani High Precision Retouch Concealer, pod slepia i w ramach rozswietlenia bezdrobinkowego Rouge Bunny Rouge Luminos Skin Wand. Wszystkie trzy genialne i kazdy na co innego skuteczny :)


Cienie w kremie z Maybelline Color Tattoo... jak dla mnie bajka, glownie jako kolorowe bazy w makijazu. Swietnie wspolpracuja z innymi cieniami i poprawiaja trwalosc. W przypadku zelowych linerow to najchetniej siegalam po Maybelline Leasting Drama w kolorze brown 02 i black 01... oraz po liner YSL EFC Noir Jade 6.


 Kredki... do ust NYX i Zoeva... do oka Illamasqua i p2 chrome kajal.


 W przypadku lakierow moim sercem zawladnela firma Essie i tak pewnie pozostanie :)


 Perfumy... latem namietnie uzywalam (co zreszta widac)  Bvlgari Mon Jasmin Noir L’Eau Exquise, zima w koncu dorwalam sie do mojego cudownego Freak Illamasqua.


 Pedzle do twarzy... czyli wszystkiego po troche. Zaczynajac od prawej: Sephora 44 Bronzer/Poudre ja go uzywam do kulek, ulubieniec do pudrow to Sigma F20, potem mamy dwa z Real Techniques... czyli blush brush i moje big love do podkladow czyli stippling brush, kolejny to jajko Sigma F86, maly skunks do korektora MAC 130 i RT setting brush.


 Pedzle do oczu... to tez radosna zbieranina ale po te siegalam najczesciej. I jedziemy od prawej: RT shading brush, Sigma F70, MAC 239 i 217 (dwie sztuki), Hakuro H79, o ile dobrze pamietam pedzel z zestawu z Tchibo... mam go juz ca. 9 lat i caly czas swietnie sie spisuje, Zoeva 235, Hakuro H85 i pedzelek do eyelinera z Maybelline.


 Nie moglam pominac kochanych rzesisk Ardell i kleju Duo.


I innych przydatnych sprzetow bez ktorych to juz sie nie da ;)

***

Jak widac nie mam ulubienca ani w przypadku  tuszu ani blyszczyka czy pomadki. Tak samo bazy pod cienie/makijaz i jak juz napisalam wyzej pudru sypkiego/w kamieniu czy rozu i bronzera. Glownie dlatego, ze staram sie zmieniac to co uzywam i co jakis czas siegam za po cos innego.