Seiten

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tony Moly. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tony Moly. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 czerwca 2012

Tony Moly Cat's Wink Mascara

 Co jakis czas najdzie mnie ochota na przetestowanie kolejnej azjatyckiej mascary. One przewaznie nie sa drogie, kosztuja po pare euro a jak wiadomo jestem ciekawska jednostka i jak mi jakas w oko wpadnie, to ja dorzucam do faktycznego zamowienia, ktore akurat robie. Tak tez bylo z tuszem TonyMoly, ktory mnie rozbawil kocim lepkiem ale zainteresowal glownie mala i wygieta szczoteczka. Czegos takiego szukalam do dolnych rzes. Czasami trudno uchwycic rzesy w kacikach a duze szczoteczki tez nie ulatwiaja sprawy.


 Ten tusz jak widac po opakowaniu ma glownie za zadanie wydluzac i podkrecac. Ma tez typowa dla takich tuszy szczoteczke i jak juz pisalam jest ona stosunkowo mala i waska... bardzo wygodna w uzyciu. Moge nia chwycic kazda rzese. Tusz ma ladny gleboki czarny kolor. I jest oczywiscie za rzadki, wiec musze znowu poczekac az dojrzeje.


 Jedna warstwa sie tez za duzo nie osiagnie. A juz na pewno nie wydluzenie na ktorkch rzesach ale troche mi podkrecilo, choc do porzadnego efektu na pewno potrzeba dwoch warstw ale na to to musze poczekac, bo teraz to wyszlaby z tego katastrofa. W kazdym razie szczoteczka ladnie rozdziela rzesy, rowno pokrywajac je tuszem.


W opakowaniu jest 6,5g koszt to bylo jakies 7€. Zobaczymy jak sie bedzie sprawowac dalej, mam nadzieje, ze jak zgestnieje to bede mogla z niej troche wiecej wyciagnac :)

czwartek, 24 maja 2012

Tony Moly Expert Hyaluronic Acid BB Cream

Krem ten kupilam dosc dawno temu, jak tak pomysle... to dobre pare miesiecy temu ale mialam jeszcze pare innych w uzyciu, to sobie lezal i czekal. W koncu nie zajac.


Znalezc w sieci jakies informacje na temat tego kremu to graniczy z cudem :] ... oprocz tego co i tak wiadomo ze opakowania, czyli tego, ze zawiera kwas hialuronowy wiec jest to typowo nawilzajacy krem a do tego ma SPF 37/PA+++. Sklad niestety pozostal ukryty w krzaczkach. 

Opakowanie wygodne z pompka ale to tez nic nowego. Kolor po wycisnieciu z opakowania to jasny bez ale po roztarciu jasnieje.



 Ladnie wyrownuje koloryt ale krycie ma male... i jezeli ja to mowie, ze ma male to naprawde jest ono niewielkie, bo jak wiecie ja i tak nie mam tu za duzych wymagan. I uzywajac tego podkladu, zeby wszystko ukryc to musialabym uzyc korektora. Do tego jak widac lekko optycznie rozjasnia, nie bieli ale nadaje ekhmmm... czegos w rodzaju blasku ;) ... na szczescie tego niegroznego i swiezego a nie z gatunku latarni morskiej.


Wlasciwie nie wiem co na jego temat myslec. Nie jest zly, choc milosci z tego nie bedzie... choby z tego powodu, ze smierdzi na lawende (why ???) ehhh... 


Na razie testuje te jego wlasciwosci nawilzajace i uzywam go jako kremu na dni praktycznie bezmakijazowe. Jakby nie bylo nawet jak nie robie makijazu to nie musze z naga (plamiasta) twarza latac :)

wtorek, 10 stycznia 2012

TonyMoly Fruits Princess Mini Lip Gloss

Razem z moim bb kremem Tony Moly wzielam mini blyszczyk tej samej firmy. Glownie urzeklo mnie obakowanie. Wiadomo to taki bardziej gadzet ale jakby nie bylo uroczy. A do tego na tyle mini, ze zmiesci sie do kazdej kieszonki.



TonyMoly Fruits Princess Mini Lip Gloss dostepne sa w 7 kolorach:
  • Apple
  • Pear
  • Peach
  • Cherry
  • Mango
  • Pomegranate
  • Strawberry

Ja zdecydowalam sie na truskawke, bo truskawka jest u mnie zawsze na pierwszym miejscu ale ciekawi mnie jeszcze brzoskwinka. Zapach ma bardzo delikanty ale faktycznie czuc swieze truskawki.



Blyszczyk w calosci to jakies 5 cm i to wliczajac ogonek od truskawki, wiec jak widac jest to naprawde malenstwo ale jakby nie bylo miesci w sobie 7 ml produktu, wiec nie jest tak zle. Nakladamy go pacynka, ktora choc tez jest mala to calkiem dobrze sobie radzi.



Blyszczyk jest bezdrobinkowy i ma dosc mocne krycie, co mnie zaskoczylo.
#01 Strawberry to wlasciwie taka truskawka ze smietana :)



Bardzo mi sie podoba na ustach. I co musze mu przyznac, trzyma sie chyba najlepiej z tych wszystkich blyszczykow co mam a przy tym daje bardzo naturalny wyglad. Nie jest klejuchem i rownomiernie pokrywa usta kolorem, mimo ze jest troche gesty ale moze pod wplywem ciepla ust latwo go rozprowadzic i efekt jest naprawde fajny.



W pierwszym momencie jak go zobaczylam to troche zwatpilam ale z kazdym uzyciem lubie go coraz bardziej i moze faktycznie w przyszlosci skusze sie na jakis jeszcze.

ps. tym razem zdjecie ust i swatch zrobione wieczorem z zarowka ale bez flesza...
moge sie tylko powtorzyc, jestem bardzo zadowolona z zakupu :)

wtorek, 1 listopada 2011

pazdziernikowi ulubiency

Ostatnio do mnie dotarlo, ze strasznie zaniedbalam ulubiencow miesiaca i wieki juz nie bylo tego typu posta (postu ?!) u mnie na blogu. I tak dzis w zwiazku z ta szarowka za oknem, zniechecajaca do wystawienia nosa z domu, stworzylam epopeje podsumowujaca pazdziernik :)


  • Laura Geller Balance 'n' Brighten Face Powder, puder ktory dostalam od Urbi i po ktory bardzo czesto siegam, co widac zreszta po stopniu zuzycia. I pomijajac zapach, ktory bardzo lubie to puder daje fajne matowe wykonczenie, jest wlasciwie pol transparetny na twarzy i dobrze sie trzyma. Wiecej na jego temat i swatche mozecie zobaczyc tutaj.
  • Missha 4D Mascara, o tym tuszu pisalam juz tyle razy, ze naprawde nie ma co sie powtarzac. Jak dla mnie swietny tusz na codzien, uzywam go od paru miesiecy i powoli zblizam sie do konca, na pewno kupie kolejne opakowanie, bo daje mi to co chce, czyli naturalny wyglad i dobra trwalosc.
  • Sleek Blush, ktory tez znalazlam w ktorejs Urbankowej paczuszcze i na poczatku mialam wielkie obawy, ze jak nic zrobie sobie nim krzywde i matrioszka bedzie sie mogla przy mnie schowac. Po oswojeniu rozu okazalo sie, ze bardzo sie lubimy, cudnie sie prezentuje na policzkach i ma dobra trwalosc, wiec roz jk najbardziej pozostanie w sroczym kuferku. Swatche i pare slow o nim znajdziecie tutaj.
  • Diorshow Maximizer Lash Plumping Serum, ktore zdetronizowalo moja ulubiona odzywke z EL. Swietne serum, ktore ja uzywam glownie jako odzywke na noc. Wzmocnilo mi rzesy i doprowadzilo do porzadku. Sa dluzsze i mam wrazenie troche bardziej geste. Uwielbiam je i na 100% kupie kolejne opaowanie, bo watpie zebym znalazla lepsze. Pisalam o nim tutaj.
  • Kiko Extra Volume Lipgloss, to moja milosc od pierwszego mazniecia. Jak dla mnie ten blyszczyk bije wiekszosc i moge go postawic na rowni z wysokopolkowymi jak moje ulubione z Dior czy Lancome. Nie ma sie co rozwodzic, zdjecia mowia same za siebie a znajdziecie je tutaj.
  • Kiko Silky Touch Powder, to kolejny produkt tej firmy, ktory mnie niesamowicie zauroczyl. Jak dla mnie idealny rozswietlacz. I mam nadzieje, ze bedzie wydajny, bo jest to produkt z LE i jak mi sie skonczy to sie chyba zaplacze. Swatche i dokladny opis jest tutaj.



Pielegnacyjnie to od jakiegos czasu ruch u mnie jak na dworcu. Moglabym tu spokojnie dorzucic jeszcze pare rzeczy ale stwierdzilam, ze ogranicze sie do tych, ktore napprawde uzylam juz od jakiegos czasu, ktore bardzo lubie i o ktorych w ostatnim czasie nie pisalam.



Znalazlam tez w miedzyczasie pare KWC i te zostana ze mna pewnie na dluzej ale ciagle jestem w fazie poszukiwan i testowania... tylko ciekawych rzeczy czeka jeszcze na swoja kolej, ze uzywanie ciagle tego samego byloby doprawdy niezbyt madre ;)



W dalszym ciagu kroluja u mnie azjatyckie produkty, glownie w pielegnacji twarzy.
  • Innisfree Apple Juicy Lip & Eye Remover, dwufazowy plyn do demakijazu, ktory po prostu uwielbiam i drugi juz do mnie leci. Ten produkt jest jednym z KWC i na pewno pozostanie ze mna dluzej. Swietnie zmywa makijaz, jest naturalny, nie podraznia slepi i nie jest drogi. Nie ma nic co moglabym mu zarzucic a do tego cudnie pachnie na jabluszka. Dokladny opis i zdjecia mozecie znalezc tutaj, bo juz go kiedys wam przedstawialam.
  • Shiseido Deep Clear Cleansing Oil, po tym jak zaczelam uzywac ten olejek do mycia twarzy, zastanawialam sie pare razy jak ja wlasciwie moglam zyc bez niego, tu moze nie do konca firma ale produkt sam w sobie jest moim KWC. Bardzo lubie, swietnie mi sluzy i na pewno jak mi sie skonczy, kupie kolejny i moze z innej firmy ale do tego na pewno kiedys wroce, bo nie wyobrazam sobie wieczorem mycia twarzy bez uzycia olejku. O tym z Shiseido mozecie poczytac tutaj.
  • Tony Moly Tomatox Brightening Mask, o tej maseczce jakis czas temu pisalam ale znalazla sie w ulubiencach dlatego, ze najczesciej po nia siegam. Zaskoczyla mnie tym, ze jest tak niesamowicie wydajna, bo jak pierwszy raz ja otworzylam, to mialam troche inne wrazenie. I zeby sie nie powtarzec odsylam was do ostatniego postu, w ktorym o niej posalam a znajduje sie on tutaj.


  • Vichy Purete Thermale (Płyn micelarny), jak dla mnie jest to najlepszy micel i watpie zebym kiedykolwiek miala wrocic do Biodermy, bo w sumie nie mam po co. W tym micelu mam wszystko czego po nim oczekuje i do tego nie ma tego paskudnego smaku jaki ma Bioderma, bo niby to dobnostka ale mnie dosc draznila. Wiecej na temat micela Vichy znajdziecie tutaj.
  • Kerastase Bain Chroma Riche, czyli szampon do wlosow farobwanych. Nie jest to nic nowego, ze ja jestem milosniczka produktow Kerastase ale ten szampon uzywam z przerwami od okolo 8 lat... i ciagle do niego wracam, bo jest to jak dla mnie najlepszy produkt do wlosow farbowanych.
  • Balea balsam Cell Energy, o ktorym w sumie jeszcze nie pisalam. Uzywam go dosc regularnie i bardzo lubie ale mam male "ale" ... i dlatego jeszcze czekam z recenzja. Balsam sam w sobie jest bardzo przyjemny w uzyciu, tylko nie wiem czy sie tak do konca z moja skora lubi.
  • Balea balsam po odklaczaniu, jest dalej moja wielka miloscia i namietnie go uzywam. Najlepszy ballsam lagodzacy po depilacji jaki mi sie trafil, moje absolutne KWC, na pewno zostanie ze mna na dluzej. Pare slow napisalam o nim tutaj.

piątek, 7 października 2011

postanowienie tygodnia... nadal aktualne :)

Jakis czas temu a dokladnie pod koniec czerwca napisalam posta (klik) o tym, ze musze byc troche bardziej systematyczna w uzywaniu tych wszystkich pielegnujacych cudakow, bo w koncu maseczka, ktorej sie nie uzywa, to nie pomaga.

Trzy miesiace pozniej moge stwierdzic, ze akcja jak najbardziej kwitnie i owocuje. Wtorki, czwartki i niedziele w miare mozliwosci sa dniem maseczki. A poniewaz jeszcze troche tego mam, to nie musze sie martwic, ze mi "materialu" zabraknie. Czesto uzywam ZAMIAN Pore minimizing GOLD CACAO PACK ale teraz na zmiane z innymi maseczkami.



Aktualnie moim hitem jest maseczka, ktora przedstawilam juz dosc dawno tutaj. Mowa oczywiscie o dosc znanym juz pomidorku, czyli Tony Moly Tomatox Brightening Mask.



Lubie ja za zapach, za to ze wystarczy ja miec 5 minuta na twarzy, wiec dobra jest na wieczory gdzie nie mam zbyt duzo czasu. I przede wszystki za efekt jaki daje. Moze nie zauwazylam jakiegos zawrotnego wybielenia ale skora jest bardzo miekka i gladka w dotyku... i wyglada o wiele swiezej. Maseczka jest bardzo wydajna, pomimo dosc czestego stosowania, ciagle jest jej sporo w opakowaniu.



I faktycznie ta systematycznosc daje efekty. Moja skora jest w dobrym stanie, bez zaczernienien i wypryskow. Odzywiona i z wyrownanym kolorytem. W miedzyczasie uzywam moje peelingi enzymatyczne, choc tu jeszcze musze popracowac na regularnoscia stosowania. Moj "grafik" powoli sie zapelnia. Wychodzi na to, ze najlepszym sposobem jest wyznaczenie stalego dnia... tak wiec dniem peelingu bedzie sroda ;)

A jak tam u was z maseczkami, zmienilo sie cos,
czy dalej leza sobie w szafkach i szufladkach, czekajac na lepsze jutro :P

poniedziałek, 2 maja 2011

Tony Moly Tomatox Brightening Mask

Dzis przyszla maseczka rozjasniajaca Tony Moly
i bardzo ale to bardzo jestem ciekawa jej dzialania :)



Glownym skladnikiem jest wyciag z pomidora (oraz inne wyciagi roslinne), kotry jest bogaty w minetaly i witaminy. Pomaga pozbyc sie toksyn ze skory, ma dzialanie antyoksydacyjne. Oczyszcza skore, a nastepnie dostarcza jej duza ilosc tlenu... pozostawiajac skore gladka. Nadaje sie takze do skory wrazliwej. Zawiera Vit. A i likopen (silny przeciwutleniacz). W opakowaniu mamy 70 g maseczki. Zabezpieczone bylo z boku naklejka, dajaca nam gwarancje, ze produkt nie byl otwierany.



Sposob uzycia: po umyciu nalozyc maseczke na twarz, pomijajac jak to przewaznie bywa okolice oczu i ust. Po 2 - 5 minutach zmyc letnia woda.



Takie i rozne inne zdjecia przed i po mozna znalezc w necie na koreanskich blogach. Nie wiem czy zalezy to tez od nalozonej ilosci maski ale roznica jest dosc duza :]



Pierwsze wrazenia: Ja na pierwszy raz wzielam mniejsza ilosc, tak na wszelki wypadek ;) Maseczka jest pardzo przyjemna w uzyciu, ma ladny delikatny zapach. Podoba mi sie to, ze wystarczy ja trzymac na twarzy pare minut. Wiadomo po pierwszym uzyciu nie bedzie nie wiadomo jakiego efektu, w koncu to maseczka do twarzy a nie srodek do wybielania plam. Ale po zmyciu skora jest gladka i oczyszczona, zaczerwienienia zbladly wiec troche uspokaja skore. I tak sobie mysle, ze przy regularnym stosowaniu moze wyrownac kolor skory i mam nadzieje, ze moze wplynie tez na przebarwienia. Bede ja stosowac co drugi dzien, do skonczenia opakowania i wtedy napisze co mysle o skutecznosci tego produktu.



Kupilam ja na ebayu, cena wyszla okolo 8 euro.