środa, 9 marca 2011

Guerlain Météorites Gold Temptation

Zeby nie bylo, ze mi sie nie zdazaja zonki albo inne tego typu atrakcje, postanowilam przedstawic dzis jedno z moich wiekszych rozczarowan. O ile z kulkami Guerlain sie lubie... tak z tymi niestety nie udalo mi sie zparzyjaznic :/



Slowem wstepu... sa to kulki z LE 2007 "Météorites Gold Temptation Pearls". Opakowanie zawieralo 33 g i pachnialy one rownie bosko jak inne kulki. Same w sobie cudne, naprawde trudno odmowic in urody.

Wg producenta: Kulki są mniejsze niż tradycyjne Meteoryty, ale dają bardziej intensywny efekt. Nadają twarzy złoty blask. Zawierają mikroskopijne drobinki. W ozdobnym pudełeczku znajdują się perły w 6 odcieniach: Gold i Silver rozświetlają i nabłyszczają, Rose Gold i Champagne dają naturalny blask, White Gold subtelnie rozświetla, a Apricot nadaje zdrowy, promienny wygląd.



I tak tez sobie mylslam, ze moge je uzywac jako rozswietlacza... zamiennie z motylami, o ktorych pisalam tutaj. Niestety... wyjatkowo nie bylo u mnie widac tych kulek kompletnie i chocbym zakwitla nie mialam zadnych szans. Niewdzieczne kulki puscilam swiat i z tego co wiem mojej nastepczyni calkiem dobrze sluza. Wychodzi na to, ze kosmetyki tez potafia byc zlosliwe ;)



I tak czasami sobie na nie popatrze... i szlag mnie trafia ;)



19 komentarzy:

  1. Oj potrafią być złośliwe.
    Prezentują się ładnie. Uroku im odmówić nie można :P

    OdpowiedzUsuń
  2. a no widzisz, niestety i takie rozczarowania sie zdarzaja, choc szczerze przyznac muze, ze na zdjeciu urocze :P:)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Lady,
    nie dosc, ze wredne to jeszcze ladne ;))

    Ooliskaa,
    taaa... w opakowaniu na zywo tez sie pieknie prezentowaly ;))

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie spodziewałam się, że jakiekolwiek Meteoryty mogą komukolwiek nie pasować ;)) a tu jednak niespodzianka. Dobrze, że moje dwa cudeńka mi służą :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja się przymierzałam do kupna i co teraz?! Poczytam Twoje recenzje o innych wersjach cudeńka :).


    http://aboutlillamy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Uroczo wyglądają na zdjęciach :) ja mam mythic i imperiale - te pierwsze lubię na co dzień, imperiale z racji większego błysku - raz na jakiś czas ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Viollet,
    na szczescie 9 pozostalych co mam mi sluzy i to rewelacyjnie ;D

    Lilla My,
    te akurat mi nie podeszly, wszystkie inne co mam kocham dozgonnie :D

    Greydotcom,
    mythic to ogolnie moje ulubience, wstarej wersji i w nowej... choc wiekszosc moich kulek i tak jest po tunningu, dopasowalam je do moich potrzeb... tu pare wyjelam, tam dodalam :D ... jedyne, ktore pozostawilam bez zmian to wlasnie nowe 01 i 02 bo sa perfekcyjne :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze wiedzieć, że limitowanki Meteorytów to niewypały, bo uwielbiam te w wesji standardowej i to jedyny przypadek, kiedy nie chcę, żeby mi się kosmetyk szybko zużył:-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Sayuri,
    nie wszystkie to niewypaly, tylko z LE trzba uwazac. One czesto maja wiecej prokatu i wlasnie nie zawsze wszystkim pasuja. Tak samo nie kupilam tegorocznych zimowych bo mi nie podeszly. Ale motyle czy imperiale bardzo lubie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Moje ulubione to Motyle i Winter Radiance,mialam ochote na odnowiona serie podstawowa ale patrzac na stan zuzycia starych Beige Chic odpuscilam;)

    Mnie najbardziej zawiodly Imperiale a GT bardzo ocieplaly na skorze:(

    OdpowiedzUsuń
  11. mausiku, jakbyś tak się chciała ich pozbyć to wiesz gdzie mnie znaleźć :)
    Mam ich odsypkę od koleżanki i bardzo się lubimy :)) także wiesz :)

    OdpowiedzUsuń
  12. aż nie można im się oprzeć ! :D ślicznie wyglądają

    OdpowiedzUsuń
  13. Hexx,
    ja uwielbiam moje przerobione pastele i mythic... pucki i winterki :D ... z bezykow zrobilam brazer (prawie mat)... a pinki mam jaki roz :D ... Imperiale tez przerobilam ;)
    w stanie nienaruszonym mam nowe 01 i 02 bo sa takie jak byc powinny :D

    Kasiu,
    one juz dawno maja nowy domek :)

    MissDood,
    to fakt :))

    OdpowiedzUsuń
  14. ojojojojojoj... no to szkoda ;)
    tzn dobrze że mają ciepły kochający domek... ale, no sama wiesz :))

    OdpowiedzUsuń
  15. Sabbath,
    sliczne ale wredne ;))

    Kasia,
    no wiem ;))

    OdpowiedzUsuń
  16. Oooo,czy to przypadkiem nie te, ktore zaadoptowalam? Mi tez nie podeszly :D

    OdpowiedzUsuń
  17. A wiesz, że rozważałam zakup... U mnie nie widać tych japońskich White. Heh... Zostają testy. W kżdym razie w ciemno nie strzelę. Dzięki Tobie. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Urbi,
    a nie wiem :D ... juz nie pamietam :D

    Sabbath,
    ja white nie mam ale bardzo lubie moje przerobione pastele :)

    OdpowiedzUsuń