wtorek, 22 marca 2011

zero zachwytu ;)

Mowa dzis bedzie o dosc znanej kredce do oczu a mianowicie Urban Decay 24/7 Eye Pencil. Kredce z ktora walcze juz od dluzszego czasu i prawde mowiac juz sie poddalam i mam serdecznie dosyc :] Mam ja w odcieniu Zero, i byla dolaczona do mojej paletki. I cale szczescie, bo byl czas gdzie zastanawialam sie nad zakupem tych kredek bo ciagle trafialam na ochy i achy. Pfff...

Zero to czarny kolor. Kredka jest miekka i dosc szybko sie zuzywa. I prawde mowiac mi sie nia nawet niewygodnie maluje. Nie wiem co w tym jest... po prostu mi nie pasuje.

Co do koloru to nie mam nic do zarzucenia. Ot ladny czarny, w sumie takich jest wiele... wiec tez nic specjalnego.

Co co mnie dobija to brak trwalosci u mnie (przede wszystki na oku) ... ale zrobilam maly tescik i potralam rece po 20 min. Wcale nie musialam mocno trzec, po prostu przejechalam palcami. Efekt jak ponizej, kredka praktycznie zniknela.

Na oku u mnie tez wyglada mizernie :] ... i to swiezo po nalozeniu a wyglada jakby juz pare godzin spedzila na powiece.

Jedno wiem. Ja na pewno nie skusze sie na zadna kredke tej firmy. Pomijajac ograniczony dostep to kredki te maja tez calkiem niezla cene, ktora jak dla mnie jest zupelnie nieadwkeatna do jakosci produktu.

15 komentarzy:

  1. haha, tak czułam,że szału nie ma z tą kredką. dobrze, że jej nie kupiłam!

    OdpowiedzUsuń
  2. jak tam drugi dzień nowego odżywiania się?;)

    OdpowiedzUsuń
  3. mam dwie kredki UD i o ile brązowa w kolorze Bourbon jest świetna, o tyle szara Gunmetal jest po prostu tragiczna, myślę, że dużo zależy od danego odcienia...

    OdpowiedzUsuń
  4. Lady,
    sa osoby, ktore te kredki uwielbiaja ;)

    Strī-linga,
    z kupowaniem bylabym ostrozna, najlepiej przetestowac zanim sie zdecyduje :]

    Kosodrzewina,
    walcze ze soba zeby nie podjadac ;P ... bo lekki glodek mi towarzyszy, choc zjadalam dzis wystarczajaco male sniadanko i obiad... plus jablko i banana. Ale trzymam sie dzielnie ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. MizzVintage,
    pewnie tez ale ja sie zniechecilam, tym bardziej, ze nie mam okazji pomacania przed zakupem a w ciemno nie chce.

    OdpowiedzUsuń
  6. no właśnie jak to jest? ochom i achom nie ma końca w internecie. UD jest uwielbiany, również te kredki. mi się marzy paleta Naked, zawiera najczęściej używane przeze mnie odcienie. Ach mieć ją dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ooo, a ja mam kilka kredek UD i wszytkie kocham :) a Zero to jak na razie jedyna czarna kredka, którą nie robię sobie krzywdy. Mnie idealnie pasuje to, jak bardzo miękka jest i z jaką łątwością nanosi się ją na powiekę. I u mnie trwa w stanie niezmienionym przez cały dzień. Jedyny minus dla mnie: bardzo mało wydajne.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja *kocham* te kredki :P Sa na mnie cudownie napigmentowane i trwale, od switu do switu dnia nastepnego. Uwielbiam, dla mnie cudo :D

    OdpowiedzUsuń
  9. no nareszcie jakas recenzja, dzieki ktorej nie chce czegos miec!:D

    OdpowiedzUsuń
  10. Aberracja,
    ja lubie cienie UD, z kredkami sie niestety nie polubilam :] ale wychodzi na to, ze jestem w mniejszosci.

    Kolorowy Kot,
    nanosi sie latwo to fakt, z tym ze u mnie sie nie trzyma i ogolnie mi sie efekt nie podoba :]

    Urbi,
    pfff... wrzucialm ja do paczuszki dla Ciebie, bo patrzec na nia nie moge ;)))

    Dimiti,
    hehe...

    OdpowiedzUsuń
  11. HA!!! Sama jestem w trakcie przygotowywania postu w którym obsmaruje kredkę UD, dobrze wiedzieć ze nie jestem jedyna niezadowolona :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Hmm, a ja mam i bardzo lubię :P Hehe, jednak co osoba to opinia :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Agnieszka,
    to fakt... po tych wyszystkich zachwytach dobrze poczytac, ze nie jest sie jedyna osoba, ktorej one zupelnie nie pasuja :)

    Greatdee,
    i niech Ci dobrze sluzy :))) a z opiniami tak jest, dlatego najlepiej samemu potestowac jak sie ma okazje.

    OdpowiedzUsuń