czwartek, 24 marca 2011

wiesci z lini frontu... czyli sroka walczy

Tiaaa... pare dni minelo. Jestem twarda.

Obiecalam, ze bede pisac jak postepy. To bedzie mnie tez motywowalo zeby sie trzymac mojego planu. I idzie calkiem dobrze. Akcja "mniej zrec" ruszyla pelna para i calkiem mi z tym dobrze. Choc nie powiem przejezdzajac w pracy kolo piekarni, spojrzy mi sie czasami tesknie ale nawet sie nie zatrzymuje. W plecaku zawsze jablko i banan do tego duzy jogurt Danone do picia, o moim ulubionym smaku truskawka - kiwi. Na szczescie w ogole nie ciagnie mnie do slodkiego, choc wkrotce moze byc gorzej. Zbliza mi sie wscieklizna macicy :]

Przyznam, ze najtrudniej to z niepodjadaniem, ciagle mnie rece swedza ;). I czasami cos mi piknie jak na kolacje biore tylko jedna kromeczke albo 4 suche (bo na to samo wychodzi) i do tego wiesniaczek na rozne sposoby albo parowka z indyka. Plus oczywiscie jakis ogorek, pomidor, papryka czy co tam ma w lodowce. Poniewaz ja bez chleba tak calkowicie nie dam rady a na te rozne suchotniki czasami po prostu nie mam ochoty, to zastepuje to kromka tego chleba co ponizej na zdjeciu. BIO wiec bez zadnych zbednych rzeczy i oczywiscie razowy bo na dluzej syci.

Moje "ulubione" suchotniki ;)

Z przepisami obiadowymi ciagle u mnie cienko, przede wszystkim z braku czasu ale to sie nie spieszy... gotowac dla dwojga musze dopiero od przyszlego tygodnia. A dzis na obiado - kolacje bedzie cos co mialam zrobic dwa dni temu, ryz z tunczykiem proponowany przez Katosu na jej YT kanale (klik).

Jak tam u was z wdrazaniem akcji w zycie :D
??

27 komentarzy:

  1. 3mam w kciuki ;) Na pewno dasz radę.
    Wścieklizna szybko mija.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lady,
    na szczescie, ze mija ;) ... a wytrwac musze, nie zeby moj maz przypadkiem byl lepszy ;)))

    OdpowiedzUsuń
  3. u mnie jest dobrze :) nie ciągnie mnie jeszcze do słodyczy, ale wiem, że to kwestia kilku dni ;) ogólnie czuję się sama w sobie lżej, ale nie wchodziłam na wagę jeszcze :P po ciuchach widzę, że dalej trzeszczą w szwach, ale jakoś tak ogólnie jest mi lepiej :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję :) Ja jeszcze nie ruszyłam pełną parą...

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję i trzymam kciuki:)
    Ja też się trzymam, chociaż u mnie również zbliża się trudny czas w miesiącu i strasznie mi się chce czekolady:P jak mnie napadnie, to wcinam jogurt naturalny z ciemnym kakao (no i ze słodzikiem, na który sobie pozwalam w niedużej ilości):)
    Tylko ten brak efektów zniechęca;/

    OdpowiedzUsuń
  6. dzisiaj zjadłam czekoladowego zająca, ale tak to trzymam eee... fason. jedyna rzecz, za którą tak naprawdę tęsknię to białe pieczywo.
    sukces już jest, bo weszłam w spodnie, w które od dwóch lat się nie mieściłam.
    pozdrawiam i trzymam mocno kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Powodzenia!

    Moja waga na szczęście stoi w miejscu od kilku lat i bardzo mi z nią dobrze, ale gdybym musiała przejść na dietę, to najtrudniej byłoby mi pozbyć się skłonności do podjadania :/ co chwilę mielę paszczą... Na szczęście idzie lato, kiedy to mielę głównie owoce, warzywa, koktajle, sorbety... :D

    z kolei walczę o kondycję i jędrne ciało - z systematycznością bywa niestety różnie... :/ Może Twoje dietowe sukcesy będą mnie motywować...?

    OdpowiedzUsuń
  8. Walcz dzielnie, kibicuję :)
    Ja mam dzisiaj 11 dzień bez słodyczy i na razie jest super :D

    OdpowiedzUsuń
  9. ja też obecnie dietkuję... w sumie już ponad tydzień...1,5 kg mniej... jak na razie, co tak sobie mi się podoba, bo męka jest niewyobrażalna, szczególnie, że mam urlop i jak jestem w domu, to częściej i chętniej odwiedzam kuchnię, w poszukiwaniu jakiegoś zapychacza:)

    Dziś na sniadanko był u mnie serek wiejski, a na obiadek rybka z warzywami z patelni....

    Moim uzależnieniem są chipsy.... narazie tydzien bez... to naprawde jak na mnie dużo..:(

    OdpowiedzUsuń
  10. zazdroszczę silnej woli. Ja za bardzo kocham jeść śmieci (słodycze,fast food) co by się tego pozbawiać :) w końcu tak mało jest przyjemności w życiu,że tej ostatniej nie będę sobie odbierać haha :D nie ma to jak dobre usprawiedliwienie :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja ostatnio przez samo to że większość czasu spędzam na uczelni przez miesiąc straciłam parę kilko i teraz już rozmiar o 1-2 mniejszy kupuje, sama nigdy jednak nie byłam na diecie i nie zamierzam, ale trzymam kciuki za ciebie! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Podziwiam! Życzę wytrwałości :)

    U mnie coś "mniej żreć" nie chce wypalić ;) za bardzo lubię smakołyki, a brzuszek rośnie i rośnie uh :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kosodrzewina,
    ja w ogole nie mam wagi i nie zamierzam miec :D moim celem jest zmieszczenie sie w rzeczy, ktore nosilam zanim rzucialm palenie... bo to bedzie akurat z 10 kg ;P

    Greatdee,
    kopniaczka na rozped ? ;)))

    Anonyme,
    slodzik to paskudztwo, slyszalas moze o stevii, to taka roslinka, mozna ja kupic w postaci tabletek albo proszku. Slodsza od cukru i bez kalorii :)

    Aki,
    gratuluje :))) mi na razie ciagle ciasno w aktualnych spodniach :] mnie na szczescie do bialego pieczywa nie ciagnie... na razie ;P

    Viollet,
    no wlasnie to podjadanie, ciagle mi cos tam po glowie krazy :]

    Dezemka,
    oby tak dalej :))

    Agi,
    to szybko u Ciebie poszlo... 1,5 kg; Chyba, ze Twoja dieta jest troche bardziej drastyczna jak moja akcja.

    Pilar,
    problem w tym, ze ja wlasnie silnej woli nie za duzo posiadam :) ale za to mam oslego uporu w nadmiarze wiec jakos to rownowarze ;))

    Lady,
    no tak... uczelnia tez jest dobra :))) kiedys tez nie musialam uwazac co jem, to sie niestety zmienilo :]

    Shpilka,
    ja tez lubie :) kocham jesc :) ale coz... kiedys trzeba powiedziec stop.

    OdpowiedzUsuń
  14. ja tez zamierzam zrobic to co proponowala Katosu. Dzis robilam golabki (tak na 4 obiady pewnie mi wyszlo;)) i oczywsicie za duzo kaszy i ryzu ugotowalam, wiec zrobie taka Katosowa mieszanke....

    Ja staram sie tez zrzucic.....ale bezskutecznie narazie:(

    OdpowiedzUsuń
  15. Neomedia,
    ja dzis zrobilam i wyszlo calkiem fajne, smaczne danie a do tego szybko do zrobienia :) ale podejrzewam, ze moj maz by sie tym nie najadl :D

    tak wyglada -> http://cosrocewokowpadnie.blogspot.com/p/srocze-eksperymenty-kuchenne.html

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  17. :))

    tam w tej zakladce beda sie pojawiac zdjecia (z krotkim komentarzem i ewentualnie linkiem) tego co przetestowalam z netowych przepisow :D

    OdpowiedzUsuń
  18. trzymam kciuki bo sama też walcze :D ja to już na odwyku fastfoodowym jestem od roku :( za to teraz narzuciłam sobie odwyk słodyczowy. Unikam tez białego pieczywa i makaronów. och jakaż to ciężka walka o zgrabne ciało! ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Słyszałam, ale to drogie cholerstwo:P
    Wiem, że słodzik to paskudztwo, ale w tak małej ilości mnie nie zabije;)
    Zresztą co teraz jest zdrowe, nawet owoce chemią napakowane;/

    OdpowiedzUsuń
  20. Maus, połączenie węglowodanów z białkami to najgorsze, co może być dla organizmu (jeśli chodzi o wagę), dlatego jak ryż to najlepiej z samymi warzywami, jak ryba to też z warzywami, ale nie ryż i ryba, bądź mięso i ziemniaki/ryż/makaron. Banany też są bardzo kaloryczne i zawierają dużo węglowodanów, więc powinno się ich unikać. Rady drobne, ale sprawdzone, bo pochodzą od bratowej dietetyczki:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Aberracja,
    z bialym pieczywem u mnie przejdzie ale z makaronami sie tak do konca nie rozstane :D

    Anonyme,
    ja za 300 tabletek (wole w tabletkach jak sypkie) zaplacilam 4 euro :)

    MizzVintage,
    ja nie mam zamieru sie katowac i w zadnym wypadku nie interesuja mnie diety. Wlasnie dokladnie z tego powodu. To wolno, tamtego nie wolno. Ja mam zamiar tylko i wylacznie zmienic troche to co jem i jesc o polowe mniej. W ten sposob zgubialm juz pare lat temu sporo kg i spokojnie to utrzymywalam. I naprawde nie ograniczajac sie... bo banan ma weglowodany a jablko cukier, a tego z tamtym nie wolno laczyc. Wiem jakie bledy robilam przez ostatnie lata i to musze skorygowac ale calkiem normalnie bo liczyc kalorii tez nie mam zamiaru :) Na tej samej zasadzie schudla Katosu i dokladnie jedzac to co pokazuje w filmikach.
    I zeby nie bylo Twoja bratowa ma jak najbardziej racje ale ja ani nie chce figury modelki ani nie mam duzej nadwagi. Ja po prostu chce znowu pasowac w moje ciuchy min. letnie, ktore sa niestety o rozmiar mniejsze ;P
    Wiesz ja potrafilam w pracy zjesc dwa precle z serem co ma spokojnie z 800 kal, poniewaz nie mam normalniej przerwy i to jest zgubne bo lapie w piekarni te dobre i niewskazane rzeczy, zeby szybko zjesc. A w miedzy czasie cos slodkiego a potem obiad u tesciowej i zamiast dwoch klusek to cztery i potem jeszcze kolacja (oczywiscie za pozno do tego)... i tu cos zlapie, tam cos podgryze. Gdyby nie to ze mam duzo ruchu w pracy to chyba bym pekla ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja Cię w żadnym wypadku nie chcę nawracać, tylko wiem, że dieta niełączenia potrafi naprawdę wiele zdziałać i można schudnąć sporo, nie chodząc głodnym, tylko tyle:)

    OdpowiedzUsuń
  23. A to wiem :)) i o wiele szybciej ma sie efekty. Z tym, ze to juz jest ponad moje mozliwosci ;))) Ja jeszcze musze zywic meza a on by pewnie mnie zjadl jakbym mu ryz tylko z warzywkami podala hehe...

    OdpowiedzUsuń
  24. Haha, skąd ja to znam, mój mężczyzna mógłby jeść tylko mięso i byłby najszczęśliwszym facetem na ziemi;) pal licho warzywka i inną zieleninę:D

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja wróciłam do rad Tombaka. Poza tym uczę się wytrzymywać bez słodyczy i chleba :)

    OdpowiedzUsuń
  26. MizzVintage,
    dokladnie :)

    Carolina,
    a co to za rady ?? mi latwiej bez slodyczy jak bez chleba :]

    OdpowiedzUsuń