sobota, 19 marca 2011

fotostory... czyli sroka w wielkim miescie :)

Z gory uprzedzam, ze zdjecia w zadnym wypadku artystyczne bo zrobione iphonem :D ... jak zwykle pojechalismy do Norymbergi w zupelnie innym celu ale jak juz tam bylam to musialam zaliczyc pare sklepow... bez tego by nie przeszlo.
Pogoda jak widac dopisala.

To jeden z obowiazkowych punktow programu... sklep Pandora. Dzis na szczescie nie bylo dzikiego tlumu, spokonie moglam poogladac koraliki... oczywiscie nie wyszlam z pustymi rekami ;P

Do TBS poszlam powachac te nowe cuda Earth Lovers. Oczywiscie wyszlam z trzema zelami bo byla promocja za dwa sie placilo, trzeci byl za darmo. A jak juz tam bylam to jeszcze cos mi tam wpadlo do koszyczka ale o tym bedzie nastepnym razem...

To jest moj ulubiony trzy pietrowy Douglas :) ... tylko sepow w nim duzo a ja nie lubie jak mi ktos wisi na plecach, nawet jak jest mily i w sumie chcialby pomoc ;)

Nowe pomadki Diora sa calkiem fajne i pewnie sie kiedys na jakas skusze, na szczescie sa w stalym asortymencie wiec nie trzeba sie spieszyc ;P

Te z Chanel za to mnie zawiodly. Zaden kolor mi nie podszedl i efekt na ustach tez mniej mi sie podobal jak tych Diora.

Pomacalam dokladniej brazery Gueraina bo ciagle sie ludze, ze moze jakis mi podjedzie. Tiaaa... nawet ten jasny jest na mnie ciemny i leci w cegielke pfff...

Przy okazji przelecialam przez drogerie Müller. Tu mam stoisko MAC i mozna sobie spokojnie macac, panie nie sa zbyt nachalne. Z tym, ze ta ilosc i tak mnie na tyle oglusza, ze nic nie kupilam... za to pare rzeczy sobie zapamietalam i jak cos kupie online :D A przy okazji LE Wonder Woman dostepna bez problemow, widac nie bylo za duzego zainteresowania.

Tu dostalam oczoplasu i stwierdzilam, ze to nie na moje nerwy ;)

A tak wyglada aktualna szafa Essence, troche sie jej uroslo.

Po trzech godzinach latania zglodnialam. Mhmmm... uwielbiam azjatycka kuchnie :)

Starbucks tez musialam zaliczyc... jest ich w centrum 4 lub 5 i nie ma sily, zeby na koniec szalenstwa nie wpasc na pyszna kawe i moje ulubione ciastko cynamonowe.

Do domu wrocilam happy :)
Mazidlowo nic co prawda nie przybylo ale za to nabylam jeszcze torebke i buty ha!

Zmeczona jestem jak kon po westernie... nie moglabym juz mieszkac w tak duzym miescie ale raz na jakis czas jestem w stanie to przezyc hehe.

Mam nadzieje, ze wam dzien uplynal rownie milo :)

33 komentarze:

  1. Ładnie robi zdjęcia. Mój iPhone do robienia zdjęc potrzebuje bardzo dobrzego światła, a ostatnio nie wiem czemu robi te zdjęcia okropne ;/
    Miasto ładne ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Najbardziej zazdroszczę... azjatyckiego jedzenia :D kocham!

    OdpowiedzUsuń
  3. Lady,
    miasto jest cudne, szczegolnie cale stare miasto otoczone murem obronnym. Moj phone robie ok zdjecia na zewnatrz ale w klepach to roznie mu to wychodzi :] szczegolnie z ostroscia...

    Viollet,
    hihi... ja tez :) kaczusia byla pyszna, ja bym sie w sumie mogla zywic u azjatow :)

    Kosodrzewina,
    jutro :) zrobie zdjecia w swietle dziennym...

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie, pokaż koraliki! :DDD

    OdpowiedzUsuń
  5. W Norymberdze byłam na Weihnachtsmarkcie, bosh jak tam było ciasno;) Bardzo jestem ciekawa nowego/ych koralika/ów;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bylam pare razy w Norymberdze i przyznam sie,ze mam ochote na wiecej:D Bardzo podoba mi sie to miasto i mam ogromny sentyment z pewnych wzgledow;)))
    Buzka!

    OdpowiedzUsuń
  7. Cammie,
    beda :)) ... ale one tym razem dosc specyficzne. Jedne wybral moj maz, bo ten mu sie najbardziej podobal. Oczywiscie padlam jak zobaczylam ale przynejmniej bedzie pasowac do zlowia ;) a drugi jest taki bawarski ;D

    MizzVintage,
    wtedy zawsze jest ciasno. Pomijajac tubylcow to sa setki turystow ale ja uwielbiam ten Weihnachtsmarkt i co roku tam jestem :) Koraliki sa dwa i beda jutro ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. ciekawe jakie koraliki upolowałaś ;)

    tusz jest nawet nawet.. w tym przypadku cena = jakość ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kaczka :slina-cieknie-po-brodzie: :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też bym nie mogła żyć w wielkim mieście, chyba bym zginęła z nadmiaru sklepów i wyboru, skończyło by się na terapii u psychiatry :D

    OdpowiedzUsuń
  11. wariatka ;) pokazuj co kupiłaś, a nie w torbach trzymasz ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. jak koralik bawarski to stawiam, że w kształcie kiełbaski albo kufla piwa :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale narobiłaś ciekawości ;-) Pokaż co kupiłaś!
    A ja nie chciałabym mieszkać w aż tak wielkim mieście, wolę kontakt z naturą i takie tam. :))

    OdpowiedzUsuń
  14. Hexx,
    jakbys sie wybierala w tym kierunku to daj znac :))

    Kasiek,
    dosc specyficzne ;)

    Maja,
    pyszna byla :)) na ostro :D

    Anka,
    dokladnie :D

    Estella,
    musi byc troche napiecia hehe...

    Kosodrzewina,
    a nie ;P ... powiedzmy, ze to bardziej alpejski i tyrolski symbol ale mi sie ogolnie kojarzy z bawaria :))

    OdpowiedzUsuń
  15. Czarodzielnica,
    ja na codzien tez wole cisze, spokoj i moje pagorki dookola :))

    OdpowiedzUsuń
  16. szafa essence jest kuszaca...
    powiedz na jakie earth loversy sie skusilas?
    buzi!

    OdpowiedzUsuń
  17. Blondeshead,
    wzielam ogorek z mieta, gruszke z trawa cytrynowa i morele z bazylia :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wow szafa Essence imponująca. Ja nie mogę oglądać takich rzeczy... :(

    OdpowiedzUsuń
  19. Woow essence faktycznie się rozrosła ;D
    Pokażesz nam buty i torebkę? ;>

    OdpowiedzUsuń
  20. Następnym razem czekam na zdjęcia z wnętrza katedry. ;p

    OdpowiedzUsuń
  21. a to już tę nową kolekcję Guerlain'a oglądałaś? te ich pudry wcale nie są takie ciemne jak to się wydaje :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Forever-Young,
    jest w sumie dwa razy taka jak kiedys :)

    Parfait,
    pokaze :)

    Dezemka,
    hehe...

    Osa,
    nie ma sprawy ale to pewnie bym potrzebowala moj aparat, iphone z tym sobie raczej nie poradzi :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Malwina,
    poczekam na brazer Inka :) ... a nowa kolekcja widzialam przelotnie... akurat w poblizu staly dwa sepy wiec sobie darowalam bo by mnie zywcem nie wypuscily ;)))

    OdpowiedzUsuń
  24. jestem to w stanie zrozumieć :D pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  25. przy okazji pewnie pomacam... wiesz ja ciagle mam nadzieje, ze trafie na pasujacy a wlasnie widzialam, ze nowe maja wiecej odcieni :))

    OdpowiedzUsuń
  26. Obawiam się, że mnie brakłoby czasu na choć jeden, jedyny sklep. W Londynie nawet Harrodsa przegalopowałam w trzy minuty szczerze obrażona, że w ogóle musiałam tam wejść... Ale ja mam daleko posuniętą sklepofobię. Nie wiem, czy istnieje coś, czego nienawidzę bardziej, niż zakupów.
    Katedra na pierwszym zdjęciu piękna. Zazdroszczę wycieczki. Nigdy nie byłam w Norymberdze. Jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja w sklepach przede wszystkim nie lubie sprzedawczyn, bez nich byloby o wiele lepiej ;) ogolnie zakupy srednio lubie, niecierpie przymierzania dlatego praktycznie wszystkie cuchy kupuje na oko albo w necie :] Czasami musze sie przelecic po miescie zeby zobaczyc co nowego ale meczy mnie to straszliwie ;P z tym, ze wlasnie bardzo lubie Norymberge i raz w miesciacu jedziemy polazic po starym miescie i ciagle odkrywam nowe uliczki :)

    OdpowiedzUsuń
  28. No, jeśli jesteś tam raz w miesiącu, to nie dziwię się, że masz czas też na zakupy, nie tylko zwiedzanie.
    Co do sprzedawczyń w sklepach: lubię i cenię ich obecność. Wchodzę, proszę o znalezienie tego, czego potrzebuję, dostaję towar plus serię dobrych rad, jeśli zechcę ich wysłuchać i zwykle wychodzę zadowolona. Nie rozumiem narzekań. Nawet w Polsce dostaję próbki wedle życzenia.

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja przewaznie wiem co chce i nie potrzebuje pomocy :) O ile w wszelkich sklepach jest ok... tak w tym Douglasie sa dosc namolne. Ja lubie sobie mazidla w spokoju pomacac i denerwuje mnie gdy conajmniej trzy stoja w poblizu i ze skupieniem sledza kazdy ruch. Do tego tyle razy spotkalam sie z niekompetencja i niewiedza, ze nawet nie chce mi sie cokolwiek pytac :] ale tez spotkalam sie z milymi paniami :)

    OdpowiedzUsuń
  30. No, ja jestem w tej sytuacji, ze moja kosmetyczna ignorancja jest większa, niż niekompetencja pań w Douglasie. ;)
    Ale w perfumach grzebię sama, więc chyba mamy podobnie - jesli się na czymś znamy, to dajemy radę. :)

    OdpowiedzUsuń
  31. przy perfumach to ja moge stac jak baranek ;) z tym, ze tu latwiej bo albo sie podoba albo nie :]

    OdpowiedzUsuń