piątek, 12 sierpnia 2011

Essence eye souffle (LE Ballerina Backstage)

Co prawda nie mialam czasu na bardzo dokladne testy ale tak ostatnio poprobowalam w koncu kremowych cieni Essence z limitowanki Ballerina Backstage.



Mam dwa kolory: 01 dance the swan lake i 03 grand - plie in black




Jak widac na zdjeciu jeden to jasny a wlasciwie bardzo jasny bez ale jest to faktycznie bez, bez zolci albo rozu. Drugi to matowa gelboka czern. W opakowaniu mamy 2,8 g cienia... bezzapachowego.



Cienie te sa bardzo miekkie ale jakby nie bylo maja byc kremowe. Na pierwszych swatchach kolory wygladaja na mocne ale roztarte traca na intensywnosci.



I o ile ten jasny calkiem dobrze sobie radzi, to czarny troche znika i tak do konca jeszcze nie wiem, jako co moge go uzywac. Pewnie sprobuje jako baze w jakims mocniejszym makijazu, bo sam na oku wyglada dosc niemrawo i nie chce sie na tyle "gladko" rozetrzec, zeby to sensownie wygladalo, chyba ze go z jakimis szarosciami polacze ale na to to musze miec wiecej czasu. A tego na razie nie posiadam ;)

Bardzo fajnie za to radzi sobie jasny cien, ktorego uzywam ostatnio w celu oswiezenia i rozjasnienia moich zmeczonych slepi.



Wklepane i roztarte palcem trzymaja sie calkiem niezle ale jako baza to musze jeszcze poprowowac, w pierwszej probie cien mi sie zebral w zalamaniu powieki. Ale z drugiej strony mam wystarczajaco baz pod cienie, wiec ten bede dalej uzywac w moim minimalistycznym makijazu :)

Ogolnie szalu nie ma ale tez sie go nie spodziewalam, do must have napewno sie nie zaliczaja. Choc to akurat nie tylko dlatego, ze to Essence... kremowe cienie ogolnie sa trudne i czesto nie za dobrze sobie radza. Tu za przystepna cene mozna sobie zobaczyc jak sie sprawuja tego typu cienie na oku.

20 komentarzy:

  1. Hmmm... Perełką jest cień numer 02 Pas de copper.
    Porównują go nawet do paint potów Maca :)U mnie na oczach trzyma się idealnie przez cały dzień, a wszystkie cienie zawsze zbierały mi się w załamaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Łoo... bardzo mi się podoba ciemny! Jest świetny:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam wszystkie trzy i po prostu je uwielbiam. Trwałością ustępują miminalnie MACowym paint potom, ale jakość rewelacyjna jak na tę cenę.

    OdpowiedzUsuń
  4. jaśniutki jest cudowny do delikatnego dzienniaka ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. ooo tak pigmentacja robi wrażenie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana, spróbuj używać jako eyelinera. Widziałam na jednym blogu, szczególnie biały wygląda oszałamiająco :))

    OdpowiedzUsuń
  7. ja z tej serii mam tylko roz, bo cieni juz nie bylo, a chcialam kupic sobie ten zloty :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja uwielbiam kremowe cienie i roze ostatnio ;) tej serii nie mam ale zaopatrzylabym sie w jasny!!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. te cienie świetnie wyglądają na zdjęciach, ale u mnie ich wciąż nie ma :(

    OdpowiedzUsuń
  10. kupiłam dziś 02 , cudo ;D jutro chyba lecę bo białego ;p

    OdpowiedzUsuń
  11. Wczoraj robiłam notkę o tej kolekcji ,ja mam ten cień którego tu nie wymieniłaś i róż.

    OdpowiedzUsuń
  12. muszę przyjrzeć się kolorom następnym razem podczas zakupów w Naturze.. :-)

    dodaję Cię do obserwowanych, i skromnie zapraszam do siebie. :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zielonoszare, Atqa Beauty,
    musze jeszcze poprobowac bo jak na razie to jako baza srednio sie sprawdzily...

    OdpowiedzUsuń
  14. mam ten jasny i jeszcze 02 ten perłowy brąz - też jest śliczny

    OdpowiedzUsuń
  15. Hazel Eyed,
    mnie w sumie najbardziej interesowal ten jasny :) czarny wzielam z ciekawosci ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. jakoś nie przepadam za takimi cieniami

    OdpowiedzUsuń
  17. Cat Girl,
    ja w sumie tez nie, bo do samodzielnego uzycia to sie srednio nadaja :]

    OdpowiedzUsuń