sobota, 14 kwietnia 2012

zeby nie bylo... ja tez zuzywam :P

 Tylko do posta zabieram sie jak pies do jeza :] ... i tak zbieralam i zbieralam a w miedzyczasie zapominalam i wiele rzeczy od razu wyladowalo w smieciach ale w koncu postanowilam sie zebrac i pare slow napisac o ostatnich zuzyciach, oczywiscie nie miesiecznych... powiedzmy kwartalnych ;)


 Tak to sie prezentowalo po wysypaniu z koszczyka, ruszylam tylek tez dlatego, ze nic mi sie w nim juz nie miescilo. Ach... mina slubnego byla bezcenna jak potem dostal to wszystko do utylizacji. Bo w Niemczech nie mozna jakich rzeczy wyrzucic do kosza na smieci... tu sie segreguje, czy sie chce czy nie :D


Udalo mi sie skonczyc nie tylko sporo pielegnacji ale tez pare kolorowkowych rzeczy. 
  •  Missha M Perfect Cover BB Cream jeden z moich pierwszych bebikow, dosc dlugo u mnie wytrzymal ale to glownie dlatego, ze w miedzyczasie ciagle cos nowego testowalam i ten stal sobie na polce. Przez ostatni miesiac uzywalam go codziennie do pracy i w ten sposob, w koncu udalo mi sie zuzyc. Nie da sie ukryc szalenie wydajny produkt i pomimo innych bb kremow, ktore uzywam do tego pozostanie mi sentyment i nie jest powiedziane, ze kiedys do niego nie wroce.
  • Dr.Jart + Detox Healing BB Cream (Black Label) to kremik, ktory uzywalam przed Missha, do mojego codziennego pracowego makijazu. Ma troche slabsza trwalosc jak Missha ale do pracy byl ok. Nie zapychal mnie, ladnie sie dopasowywal do skory. Pewnie nie kupie go ponownie, bo mam juz swoje ulubience a do tego co jakis czas wpadnie cos nowego do testowania.
  • Dior Lip Glow Balm to jeden z ulubionych balsamow do ust. Jedynym minusem jest cena a pozatym to kocham go szalenie i ciekawia mnie nowe odcienie, ktore maja sie pojawic z letnia limitowanka. To tez jest jeden z szalenie wydajnych produktow, ktore bardzo dobrze robily moim ustom, wiec calkiem mozliwe, ze skusze sie na kolejne opakowanie. To dla mnie najlepszy balsam w pomadce.
  •  pomadka Shiseido Perfect Rouge... jedna z moich pierwszych. Dostalam ja z jakiejs wizazowej wymianki. Bardzo lubilam, nawet jak przy dluzszym uzywaniu mialam wrazenie, ze troche wysusza mi usta, bo byl to idealny dzienny nudziak. Nie kupie ponownie, bo chwilowo mam tyle pomadek, ze moglabym zaopatrzc cale stado zab Monik w nudkowe usta.
  • Shiseido INTEGRATE Makeup Pressed Powder na poczatku byl moim ulubiencem. Bezbarwny, lekki... laczyl sie z podkladem i dawal mi to czego od pudru oczekuje. Niestety im blizej bylo konca tym oporniej szla mu nasza wspolpraca. Mam wrazenie, ze mu sie troche stwardnialo i na twarzy tez juz nie chcial tak ladnie wygladac. A szkoda... naprawde wielka szkoda, bo myslalam, ze to bedzie prasowaniec prawie idealny.
  • Kiko 30 Days Extension - Daily Treatment Mascara. Hmmm... o ile lubie kosmetyki Kiko i ich tusz/top podwijajacy rzesy, tak ich tusze do rzes to raczej pomylka. Ten chcialam uzwac jako dzienny ale nie dosc, ze go w ogole nie bylo widac, to strasznie szybko sie skonczyl, nie wspominajac, ze nic dobrego dla moich rzes nie zrobil. A z zalozenia mial je wzmacniac z kazdym kolejnym uzyciem. No coz... na nim zakonczymy przygode z kikowymi tuszami.
  • perfumy Dior Addict 2 EdT, ktore tez mialam z wymianki. Bardzo je lubie i chetnie bym kupila ponownie, gdyby nie te wszystkie zapachy, ktore jeszcze czekaja w dlugiej i zawilej kolejce.


Dalej mamy juz tylko pielegnacje wszelkiego rodzaju. 
  • serum Estee Lauder Advanced Night Repair, o ktorym tez juz pisalam. Jest swietne... naprawde, pomimo tej zabojczej ceny bylabym w stanie je kupic ponownie, gdyby nie to, ze trafilam na serum Kiehl's, ktore robi mi o wiele lepiej jak to. Moze kiedys jak sie trafi okazja, to kupie ponownie ale za regularna cene niekoniecznie.
  • pianka micelarna do mycia twarzy Biotherm Biosource, kolejna jest juz w drodze. Mialam miniaturke na wyprobowanie i przekonalam sie do niej po kilku pierwszych uzyciach. Swietnie myje, nie podraznia... jak dla mnie ideal.
  • Artdeco krem pod oczy Caviar Performance, to krem w ktorym pokladalam spore nadzieje i niestety sie zawiodlam. Nie jest to tani krem, kosztowal ponad 30€ i nie tyle, zeby mi kuku robil ale po prostu nie robi nic. Uzywalam go jako dzienny krem i nawet wtedy nie radzil sobie z nawilzeniem, wiec to bylo nasze pierwsze i ostatnie spotkanie.


  •  Missha Time Revolution - Wrinkle Creme, calkiem niezly krem na dzien ale niestety nie dla mnie. Po pierwsze o ile w sloiczku zapach byl ok, to na mojej skorze zawsze sie zmienial i prawde mowiac nie przepadalam za nim. Krem nawilzal ale szalu nie robil, zuzylam bez wiekszych problemow ale kolejnego opakowania nie chce.
  • Missha Naer Skin - Nano Age krem pod oczy to bardzo fajny kremik, uzywalam zarowno na dzien i na noc, swietnie nawilza, nie podraznial oczu, trzymal moje zmarszczki pod kontrola i radzil sobie z moimi suchymi zewnetrznymi kacikami. Niestety rzadko mozna go dorwac na ebayu, wiec nie wiem czy nabede kolejne opakowanie.
  • Berrisom serum z Vit. C ... tu tez szalu nie bylo, pomijajac ze serum nakladane na noc brudzilo posciel i pizame a do tego wszedzie potem czulam ten specyficzny zapach. Na poczatku reakcja skory na nie byla wieksza, pozniej nie bylo praktycznie zadnej. Jakis specjalnych efektow nie zauwazylam, wiec sobie daruje. Tym bardziej, ze dostepnosc jeszcze gorsza jak kremu Misshy, produkty Berrisom ma tylko Bello - girl a ja od niej nic wiecej nie kupie, wiec nawet jakbym chciala cos przetestowac, bo podobaly mi sie inne produkty tej firmy, to doopa blada :]
  • Skinfood Peach Sake Pore Serum moje ulubione serum dzienne na lato, bardzo lubie i pewnie kupie ponownie. Ladnie mi wyrownywalo skore, w sumie uzywalam jako bazy pod makijaz.
  • Skinfood Ancient Rice Powder Foam to dosc ciekawy produkt ale pod koniec doprowadzal mnie do szalu. Ma dosc ciekawa forme, bo jest to sypki produkt do mycia twarzy. Radzil sobie swietnie, bardzo dobrze oczyszczal i nawet nie przeszkadzal mi jego dosc specyficzny ale nie denerwujacy zapach. Z tym, ze jego glowna wada jest to, ze jak kazdy produkt w proszku, nie za bardzo lubi wilgoc, czyli cos czeg w lazience mamy pod dostatkiem. I tak jak przekroczylam polowe opakowania, to coraz czesciej robily sie klumpy, zatykala sie cala dziura... caly ten "ryjek" do aplikacji. Musialam co chwila myc, reszte zabezpieczac zeby calosc nie stwardniala, po jakims czasie zaczelo mnie to denerwowac :] ... i powiedzialam sobie nigdy wiecej. Aczkolwiek chetnie bym kupila w innej formie. 
  •   Innisfree Apple Juicy Lip & Eye Remover moj ukochany dwufazowy plyn do demakijazu oka. Naturalny, pachnacy jablkami i dobrze radzacy sobie z makijazem oka. To juz kolejna butelka i na pewno przy nim pozostane, bo daje mi to co potrzebuje a do tego nie podraznia w zaden sposob i jest niedrogi.


  •  Neutrogena Hand&Nagel Creme uwielbiam.... to chyba jakas setna albo tysieczna tubka. W szafie czekaja kolejne. Jak dla mnie jest to najlepszy krem do rak i nawet jak w ramach urozmaicania co jakis czas kupie cos innego, to Neutrogene mam zawsze w domu i namietnie uzywam.
  • Scholl Fuss Balsam Sensitiv to samo co wyzej, tylko do stop. Kremy Scholl sa najlepsze, nawilzaja i dbaja o moje stopy.
  • Essence krem do rak Winter LE to byla taka odskocznia, przyjemny bo ciekawie pachnial i calkiem dobrze pielegnowal ale jakas specjalna milosc to tez to nie byla.


  •  Dezodoranty Garnier Mineral (Ultra Dry) to tez ktores kolejne opakowania. Uzywam obu namietnie i na przemian. Te Ultra Dry lubie najbardziej, najlepiej mi sluza. Choc niestety latem bede musiala sie wspomagac czyms mocniejszym ale te i tak bardzo dobrze sobie radza :)


  • Balea zel do golenia z wyciagiem z brzoskwini, do wrazliwej skory. Zelom Balea pozostane jakis czas wierna, mam teraz kolejny tylko o innym zapachu. Sa tanie i dobre wiec czego chciec wiecej.
  • Lee Stafford Dry Shampoo to jak dla mnie najlepsze suche szampony. Tu akurat wersja normalna ale przewaznie uzywam do wlosow ciemnych. Nie pozostawiaja zadnego nieporzadanego efektu szarosci, nie kleja ani nie obciazaja wlosow. Maja delikatny zapach i przede wszystkim swietnie odswizaja moje wlosy.

  •  Garnier Body Intensiv 7 Tage Bodylotion ... mialam wersje Cacao Butter i pewnie na zime wroce do niego. Swietny zapach, szybko sie wchlanial i dobrze pielegnowal.
  • Balea Bodylotion z olejkiem migdalowym produkt bosko pachnacy aczkolwiek srednio wydajny i ostatnio go nie widze. Lekki bodylotion, ktory dobrze nawilza, nie pozostawia filmu na skorze i zapach ma po prostu nieziemski. Jak dorwe to na pewno kupie :)
  • Greenland Body Butter Cocoa - Vanilia, maselko kupione okazyjne. Nieduze ale wydajne, uzywalam go dosc dlugo. Maslo samo w sobie mocno zbite i dopiero pod wplywem naszego ciepla latwo je bylo rozproadzic i wystarczala mniejsza ilosc niz mogloby sie wydawac. Zapach ma sliczny ale watpie zebym ponownie kupila, glownie dlatego, ze jest tyle innych ciekawych produktow.


  • Dabur Vatika Egg Protein Shampoo to szampon, ktory mnie troche zawiodl. Wersja z kaktusem odpowiadala mi o wiele lepiej. Ten nie robil u mnie kompletnie nic. Tyle dobrze, ze mnie nie uczulil ale pozatym to moge go sobie darowac, tym bardziej ze dostepnosc tez mocno ograniczona.
  • Kerastase Chroma Sensitive Shampoo to wlasciwie szapon o duzej zawartosci odzywki i malej szamponu. Do farbowanych wlosow ok ale tylka nie urywa, wiec moge uzywac zwykly Kerastase do farbowanych wlosow, ktory daje ten sam efekt a jest tanszy.
  • Kerastase UV Défense Active maska do wlosow to calkiem dobra maska, bardzo ja lubilam latem, szczegolnie w przypadku kontaktu wlosow ze slona woda i sloncem. Bo zreszta takie jest jej zadanie, chronic przed UV i roznymi innymi czynnikami zewnetrznymi.


To byloby na tyle. Staralam sie nie rozpisywac... i tak post wyjdzie dosc dlugi. Wszystkie produkty pojawily sie raz lub wiecej razy na moim blogu, wiec zawsze mozna poczytac, co jeszcze o nich napisalam.

43 komentarze:

  1. wow sporo tego faktycznie, szkoda, że ja wyrzucam na bieżąco, ciekawe ile tego bym nazbierała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no wlasnie ja tak z ciekawosci w ktoryms momencie zaczelam zbierac, tylko ze w miedzyczasie zapominalam i pare rzeczy polecialo do kosza ;D

      Usuń
  2. Sporo tego:)
    Serum Estee Lauder polubiłam bo ładnie napina skórę, rozjaśnia i generalnie super ale po jakimś czasie zauważyłam, że mnie zapycha. Wkurzyłam się bo ogólnie jest super. Odstawiałam go i problem znikł, teraz używam raz na jakiś czas bo stałe stosowanie odpada. Żałuję, bo stale bym go kupowała:( No ale ma tyle w sobie chemii, że w sumie nie dziwie się, że tak mnie zapchało:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi ono nic nie robilo... w sensie zapychania ale Kiehl's jest po prostu lepsze a do tego wlasnie bardziej naturalne :)

      Usuń
  3. To sie nazywa zuzycie:)
    U mnie we Wloszech tez sergegacja jest na wysokim poziome - sasiedzi wrecz patrza, czy dobrze sie smieci wyrzuca. Moj nieslubny tez mial niezla mine jak te wszystkie plasiki wyrzucalam.

    Kiko tusze do rzes - sie nie bede powtarzac.
    Dior Addict - moj najukochanszy na swiecie to Shine Addict, juz go nie produkuja niestety :(

    Zazdroszcze zuzycia kolorowkek u mnie z tym opornie, bo nabywam co chwile nowe

    OdpowiedzUsuń
  4. no sporo tego zużyłaś! ja w tym m-cu cieniutko...

    OdpowiedzUsuń
  5. Przypomniałaś mi,jak bardzo lubię Addict 2.Muszę do nich wrócić.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakie zacne zużycie, no, no!
    Mam jakies dziwne wrażenie, że ta Balea to to samo co nasza Alterra. ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie do konca... Alterra to bardziej "naturalne" kosmetyki, wiec beda jak dm-owskie Alverde, choc te sa lepsze jakosciowo jak te rossmannowskie. Balea to bedzie bardziej jak Isana, czy jak sie tam ta marka rossmanna nazywa :)

      Usuń
  7. Ładnie, lubię takie gigant zużycia :D od siebie dodam, że serum kiehl'sa to będzie mój must have a piance micelarnej również z przyjemnością się przyjrzę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a mój must have już jest :D muszę go szybciutko kupić, skoro Sroka chwali.. :)

      Usuń
  8. Kochana, ale u Ciebie tego dużo! :)
    U mnie w marcu denko było prawie zerowe dlatego połączyłam z kwietniowym i też całkiem sporo rzeczy chyba mi się nazbiera! :))

    Pozdrawiam i zapraszam na nowego posta! :D
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  9. powiem Ci Sroczko,że zużycie jest konretne brawoo!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. A tak z ciekawości zapytam, nie można wyrzucać, ale naprawdę nikt tak nie robi? Bo chyba wam w śmieciach nie grzebią w poszukiwaniu szamponu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok, powiem ci jak jest u mnie - w małym budynku wszyscy sie znaja. I ogolnie np siatki ze zlymi smieciami zostaja wyrzucone przez panow smieciarzy przed brame, jesli akurat taka znajdzie na widoku. Poza tym wszyscy wszystko widza (sasiedzi) i troche wsytd cos robic na opak. Plus segregowanie jest dobre dla srodowiska, raz sie przyzwyczaisz i potem bardzo latwo idzie

      Usuń
    2. Pilar,
      powiedzmy tak... jak cos jest zapakowane w czarny worek to nie widac co jest w srodku i nikt w tym nie grzebie ale w przezroczystym jak bylby na wierzchu i cos zobacza to zostawia... ale glownie chodzi o to, ze smieci w Niemczech sporo kosztuja i placi sie od wielkosci smietnika, ogolnie sa trzy rozmiary i przy tej czestotliwosci odbierania smieci nie mozna sobie pozwolic na wrzucanie wszystkiego do smietnika, bo najzwyczajniej w swiecie zabraknie miejsca. Tu kazdy (kazda rodzina)ma swoj pojemnik na smieci i jest na nim naklejka z urzedu i tylko takie sa uznawane. Jak sie ma "nadbagaz" to tez trzeba na to kupic osobny worek, ktory jest co prawda niebieski ale polprzezroczysty, wiec trzeba uwazac co sie wrzuca :P

      Troche inaczej jest w miastach ale dzielic oni tez musza, bo tam sie jest po czujnym okiem sasiada ;D

      Usuń
  11. Sroko! chciałabym tak utylizować ;-)
    serio serio :-D

    OdpowiedzUsuń
  12. Sporo produktów i naprawdę ciekawe! Chętnie bym się zaprzyjazniła z balsamem Greenland, nie dość, że lubię takie zbite konsystencje to jeszcze wyobrażam sobie, że zapach musie być mega przyjemny!
    Sama zużywam peach sake serum, rzeczywiście pod makijaż daje radę!

    OdpowiedzUsuń
  13. Brawo, brawo! To się nazużywałaś! Mi to jakoś wolno idzie, ale na szczęście też tak nie kupuje namiętnie, staram się trzymać, no może nie licząc lakierów... :D

    OdpowiedzUsuń
  14. denko pierwsza klasa :-) fajnie. Przeczytam sobie jeszcze raz.

    OdpowiedzUsuń
  15. hohoooo ale denko!!

    podoba mi sie ten pomysl z przymusem sortowania smieci, powinno tak byc rowniez u nas. niektorzy wyrzucaja do smieci co popadnie..

    u mnie w domu sortuje sie smieci wrecz obsesyjnie. papiery, puszki, szklo, plastiki i kompost. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moi sąsiedzi potrafią wyrzucać śmieci komunalne do pojemnika na plastik... To już jest chyba szczyt. Ale optymistycznie wierzę, że to się zmieni :)

      Usuń
  16. No no spore zużycia:)sama nie pamiętam kiedy ostatnio coś zużyłam:)widze ze sporo masz tych produktów ze Skinfood:)pogratulować tylu zużyć:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Niezłe zużycia :D Chyba też muszę pozbierać trochę zużytych opakowań, żeby wiedzieć, ile udało mi się wykończyć :D

    OdpowiedzUsuń
  18. łał nieźle Ci to denkowanie poszło, winszuję ;))

    OdpowiedzUsuń
  19. o tym jak cudownym krem do rąk jest Neutrogena Hand dowiedziałam się dopiero tej zimy, ale lepiej teraz niż poźniej (czy jakoś tak ;-))))

    a bodylotion z garniera wciagam na 'chciejliste' ;)))

    OdpowiedzUsuń
  20. napisalabym cos...ale nie moge :D :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no i teraz dopiero jestem ciekawa :P

      Usuń
    2. hehe :* wszystko w swoim czasie :D

      Usuń
  21. no calkiem sporo tego:) jejku zapach Diora jest przepiekny tylko drogi, ale co tam kiedys w koncu sobie kupie;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Sporo tego, ale pewnie u każdej z nas się zbierze jeśli się na bieżąco do kosza nie wyrzuci. Ja nawet bardzo bym chciała segregować śmieci ale u nas i tak przyjeżdża jedna śmierciarka :( Maus z chęcią Ci odstąpie serum ze SkinFooda bo u mnie się nie sprawdziło, za bardzo mnie wysusza a zużyłam może 1/5 :)

    OdpowiedzUsuń
  23. interesuje mnie serum Skin Food, gdzie dostanę? w PL pewnie niekoniecznie?:(

    Pozdrawiam i obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tego to nie wiem czy w pl w jakims sklepie internetowym jest ale najbardziej i tak sie oplaca kupic na ebayu :)

      Usuń
  24. dwufazówka jabłkowa tez mi sie skończyła ale juz do mnie leci
    serum skinfood też szalenie lubię (mam jedno opakowanie jeszcze w zapasie - podczas transportu pierwsze mi rozmarzło i buteleczka pękła ale sprzedajacy przysłał mi drugie a nawet sie nie dopominałam bo z zawartością pierwszego nic sie nie stalo)
    świetnie Ci poszło akcja denko udana :-))

    OdpowiedzUsuń
  25. zacne zużycie. robi wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń