poniedziałek, 2 stycznia 2012

srocza pogadanka... o tuszach do rzes ;)

Chyba wiekszosc z nas jest na odwiecznym poszukiwaniu tuszu idealnego. Ja tak samo jak ten Don Kichot walcze z wiatrakami i czasami to mnie naprawde dopada czarna rozpacz.

Moze na poczatku jeszcze w ramach wyjasnienia. Ja wiem, ze ilosc tuszy na rynku jest przeogromna ale ogolnie tusze drogeryjne odpadaja u mnie w przedbiegach. Jak komus sluza, jak znajduje takie tusze to moge tylko pozazdroscic, dla mnie wiekszosc to totalna porazka, katastrofa... po prostu dno i babelki. Naprawde sporo przetestowalam i jeszcze wiekszej ilosci sie przygladalam w sklepach ale to jest dla mnie jakies nieprorozumienie. Pomijajac te paskudne opakowania, ktore mnie na wstepie zniechecaja... to te mega szczoty, co tusz to grubsze i praktycznie wszystkie oblepione straszliwie tym tuszem. Ja nie potrafie z czegos takiego korzystac. Nienawidze jak mi tusz robi trzy grube rzesy, jak skleja, naklada sie nierowno, odbija wszedzie dookola i po krotkim czasie robi ze mnie pande po przejsciach.

I dlatego z malymi wyjatkami skupilam sie na tuszach wysokopolkowych, ktore w wielu przypadkach tez wcale orlami nie sa i trafic na dobry, to dluga droga przez meke (finansowa tez) ale tu szybciej znajde cos dla siebie i nikt ale to absolutnie nikt mnie aktualnie nie przekona, ze drogeryjne tym wyskokopolkowym dorownuja. Owszem czasami mozna uzyskac praktycznie ten sam efekt ale trwalosc w przypadku drogeryjnych to jakis kiepski zart. Na moich rzesach sie nie trzymaja i to doprawdy przesada, zeby tusz po paru godzinach znajdowal sie w zalamaniu powieki. To ze sie sypie na dol to nic nowego ale jak on migruje na gore to doprawdy nie wiem.

Aktualnie uzywam 4 tusze ale zaden nie powala, choc ogolnie to je lubie. Nie ma tu mojego ukochanego YSL Singulier, poniewaz mi sie skonczyl to czekam z zakupem nowego, bo moze znajde cos nowego co mnie zaskoczy. Uwielbiam Singuliera bo daje mi wszystko to czego od tuszu oczekuje i wiem, ze moge na nim polegac, zawsze wyglada rewelacyjnie.



Aktualnie testuje niebieskiego YSL Effet Faux Cils i wkrotce pojawi sie recenzja, natomiast nie polubilam sie z YSL Shocking... do szalu mnie doprowadzal. Owszem jezeli chodzi o jakosc i trwalosc nie moge nic powiedziec ale malowanie nim rzes jak dla mnie to byla meczarnia a ja takich tuszy nie lubie, polecial w swiat. Dalam mu sznase, probowalam ale poleglam.

Drugim, ktory mam juz od jakiegos czasu i dosc czesto uzywam to Givenchy Eye Fly. Tusz dobry, trwlay i ladnie wygladajacy na rzesach a do tego przyjemny w uzyciu. Z tym, ze nie da sie nim osiagnac drama look ;) ... do wszelkiego typu dziennych makijazy super ale gdy chce mocniej podkreslic rzesy to tym raczej mi sie to nie uda.

Chwilowo takim tuszem do zadan specjalnych jest BeYu Unlimited Lashes Mascara, ktora dostalam w formie mini a ktora mnie na tyle przekonala, ze zakupilam pelnowymiarowe opakowanie. I tu wlasnie mam tez fenomen tuszu sredniopolkowego. W makijazu trzyma sie super, nalozony rano na rzesy, gdy ogolnie nie mam pomalowanego oka niestety po paru godzinach zaczyna sie sypac. I gdyby nie ten efekt jaki daje, to dawno bym sie go pozbyla. Choc juz sie nie raz zastanawialam dlaczego uzyty w mocniejszym makjazu trzyma sie o wiele lepiej.

Ostatnim tuszem jest tuszo - odzywka z Kiko 30 Days Extension, ktorej wam jeszcze nie pokazywalam. Tusz daje bardzo ale to bardzo naturalny efekt, w sumie tylko tyle, ze moje do polowy przezroczyste rzesy staja sie widoczne ale ogolnie ani nie pogrubia ani nie wydluza. Podobno ma wzmacniac w 30 dni. Maja byc dluzsze i grubsze... co prawda nie do konca w to wierze ale zobaczymy. Do pracy jest ok, przyjamniej sie nie sypie.

***

Mam tez pare tuszy, ktore chetnie bym blizej poznala, niestety nie moge znalezc miniaturek. Od biedy moge Diora i Helenke pomacac w sklepie ale Armaniego nie za bardzo a po ostatnim spotkaniu z ta firma, to jakos nie mam ochoty na zakup w ciemno. Z tym, ze interesuja mnie wszystkie trzy.



  • Dior - Diorshow Extase Mascara (30,95 €)
  • HR - Lash Queen Feline Blacks Mascara (27,95 €)
  • Giorgio Armani - Eyes to Kill Stretch Mascara(29,95 €)

Ceny wszystkie maja kosmiczne ale juz sie powoli pogodzilam z faktem, ze jak chce miec to co chce (heh...) , to niestety musze zaplacic. Jedyne co mi sie nie podoba, to to... ze nawet jak zaplace to czasami okazuje sie, ze tusz wcale nie jest taki dobry albo moze nie tyle, ze nie jest dobry, co po prostu mi nie pasuje. Bo o tym tez trzeba pamietac, ze jest to bardzo indywidualna sprawa.

A jak jest u was ?? Macie swoje ulubione, niezawodne tusze ?? Czy tez jestescie na poszukiwaniu tego najlepszego ?? Czego szukacie w tuszach: trwalosci, pogrubienia, wydluznia... czy wszystkiego na raz ?? :)

35 komentarzy:

  1. eh ciekawe, kiedy ja wydam bez żalu na tusz więcej niż 50 zł ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja lubię tylko i wyłącznie tusze dające wyraźny efekt. Moim ulubionym na chwilę obecną jest False Lash Effect Max Factora choć swoje wady ma ale przynajmniej podoba mi się, że da się nim mocno podkreślić moje krótkie i jasne rzęsiska.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja akurat mam naturalnie piękne (nie ma to jak skromność ^^) rzęsy, więc Essence mi wystarcza :D

    OdpowiedzUsuń
  4. mój Shocking po kilku użyciach poleciał do mojej siostry, która o dziwo radzi sobie z nim świetnie i uwielbiam ten tusz :) Mnie również doprowadzał do szału - nie mogłam sobie w ogóle z nim poradzić, niby szczotka ok, ale 5 minut musiałam później rozczesywać rzęsy :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Z wysokopółkowych tuszy lubię Lash Queen Heleny Rubinstein (klasyczna wersja), Hypnose Lancôme i klasyczną wersję DiorShow. A poza tym nic specjalnie nie przypadło mi do gustu. Teraz używam tuszu Bourjois z obracającą się szczoteczką i jest naprawdę świetny.

    OdpowiedzUsuń
  6. ja się odnajduję bardzo dobrze w tuszach drogeryjnych. Zdarzyło mi się używać tuszy z wyższej półki, ale jeśli mam być szczera to nie zauważyłam aby były jakoś strasznie lepsze od swoich 3razy tańszych braci z SuperPharm ;-) Rzęsy mam dość długie, za to nie chcą się podkręcać. Teraz dobrze służy mi maskara obracająca się z Bourjois. Opakowania mają faktycznie delikatnie mówiąc - średnie, no ale coś za coś,prawda?

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też należę do tych, których rzęsy wolą tusze wysokopółkowe. Moje rzęsy kochają Diora :) Ah kochają. Uwielbiam DiorShow'a BlackOut , Extase tez mialam i bardzo lubilam ,wiec polecam. Z innych sprawdzal sie u mnie Lancome- Hypnose, bardzo milo go wspominam :)
    No i Tusze Clinique :)



    YSL Shocking to totalna katastrofa jak dla mnie- juz o tym pisalam u siebie nawet...

    teraz natomiast mam NYX'a ktorego kupilaam bardzo tanio i jest super. z Tanszych lubilam tez LOREALA telescopic :)

    ale wywód ci zrobilam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Z tuszami jest ciężko... Ja testowałam trochę z wyższej półki - Dior, Lancome i Benefit. Z niższej Max Factor, Maybelline, Avon, Oriflame, Miss Sporty, Essence, Rimmel.

    Dla mnie wniosek jest taki, że nie warto wydawać tyle kasy, ponieważ często drogie tusze są bublami. Wśród tych tanich też są buble, ale łatwiej znaleźć perełkę :) I ja właśnie mam swojego ulubieńca z Essence :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też ciągle szukam ideału. Teraz najbliższy mu jest Benefit BadGal, świetnie rozdziela i ładnie pogrubia, a na tym najbardziej mi zależy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Obecnie używam tuszy z niższej półki, ale moim pierwszym w życiu tuszem był Lancome Amplicils, którego używałam namiętnie kilka lat, ale niestety już go nie robią (jak mniemam zastąpił go Hypnose, z którym się lubiłam, ale jakoś nie mogłam odżałować braku Amplicils). Helenka jest bardzo dobra. Swego czasu miałam również tusz Shisheido i na początku nie byłam z niego zbyt zadowolona - potem go polubiłam - wymagał precyzyjnej aplikacji, wprawnej ręki i cierpliwości. Wysokopółkowe tusze mają dla mnie jedną zaletę, która sprawia, że jestem w stanie wydać na nie pieniądze bez żalu - oprócz zalet oczywistych, mam większą pewność, że nie były macane. Niestety w drogerii takiej pewności nie mam i do szewskiej pasji doprowadzają mnie dziewczęcia, które bez krępowania się otwierają tusze nie będące testerami, a nawet się nimi malują o_o w sklepie. W drogerii luksusowej taka sytuacja zdarzyła mi się tylko raz, gdy jakaś nierozgarnięta sprzedawczyni chcąc pokazać klientce szczoteczkę wyciągnęła po prostu z szuflady świeży tusz i odłożyła (ale to była na statku, więc zunaję to za niechlubny wyjątek). Co do tuszy jeszcze - prawie zawsze kupuję brązowe. Nie rozumiem tego szału na poszukiwanie maskary najczarniejszej z czarnych. Uff, rozpisałam się ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. mój nr 1 to zdecydowanie Colossal z Maybelline. mam już trzecie opakowanie i nie będę więcej szukać bo ten jest idealny:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Maus jetsem tego samego zdania co Ty, jakos massmarketowe mnie nie kręca i nigdy mnie nie zachwycały a jesli sie skusiłam żałowałam, więc wolę jeden porządny a droższy.
    Singulier kiedys też był moja miłością, zaraz jak wyszedł ale szybko spadł z półki ulubieńców, Lancome Eyes doll też.
    Teraz odkrywam na nowo zalety Chanel inimitable intense:)
    No i Armani eyes to kill super:)
    A czemu jestes zrazona do Armaniego?

    OdpowiedzUsuń
  13. Z tuszami jak z perfumami - każdy pochwali co innego .Wysokopółkowych nie kupuję z tej tylko racji , ze z tych ze średniej łatwiej wyłuszczyć cos co się dobrze sprawdza ,a średnio trwałośc w opakowaniu tego produktu to około 3 mce ...a potem ? różnie ..wysychają , sypią się itp ... i te droższe i te tańsze -poza tym mają styczność z naszymi oczkami więc czym świeższy produkt tym lepiej ...
    Miłości jakiś nie mam ,ale Max Factor Masterpiece Max nie mial dla mnie wad ;)
    Obecnie mam dwa z Art Deco ,ale żeby to miłośc była nie powiem ..
    Czeka jeszcze Benefit na próby ,ale jak tak dalej to pewnie na Factorze sie znów skończy ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. a używałaś może clinique high impact mascara ? :)
    ja go bardzo lubię :) i są dostępne miniaturki :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Z wyższej półki mogę spokojnie polecić Lancome Hypnose. z drogeryjnych ostatnio bardzo lubię I love maxx, czy jakoś tak z Essence. Ciężko mi trafić ma maskarę, która spełnia moje oczekiwania. Taki efekt volume jet u mnie bardzo pożądany. Polecam też Revlon 3D. Pamiętam, że bardzo go lubiłam.

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja ku mojemu zdumieniu odkryłam, że bardzo mi odpowiada tusz Mary Kay Lash Love :)

    OdpowiedzUsuń
  17. U mnie z tuszami roznie bywa ale niezmiennie od late wierna jestem YSL FC, a od kiedy na rynku pojawil sie MF FLE to dolaczyl do tego zestawu.
    Bardzo chwale maskare Grashka :-)

    Lubie testowac rozne marki bez wzgledu na cene bo bardzo mile zaskoczyla mnie maskara Eveline Celebrites ale np.Essence jakos specjalnie mnie nie zachwycilo.

    Jezeli mam dokonac wyboru to przede wszystkim zwracam uwage na kondycje moich rzes i tego na czym zalezy mi najbardziej tzn.pogrubienie/zageszczenie i delikatne wydluzenie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Oj Sroczko, jeszcze nie trafiłam na tusz, który by mi się osypywał, zbierał w załamaniu powieki (!), robił ze mnie pandę, czy też sklejał na trzy rzęsy. ;D Jestem z tego powodu megaszczęsliwa, jednak nie znalazłam w sumie jeszcze ideału, chociaż zadowala mnie Maybelline. ;) Mimo to będę szukać jakiegoś tuszu o mocniejszym podkreśleniu. Kiedyś Lash Architect z L'oreala był moim ideałem, wyglądałam bajecznie z tymi rzęsami, ale po trzecim opakowaniu się to zmieniło. ;( Muszę sprawdzić Max Factor ostatnio bodajże Idalia polecała i zobaczym co się będzie działo. Nie powiem, ze nei wolałabym wrócić do wodoodpornych tuszy - czuję się z nimi bardziej bezpiecznie, ale z wodoodpornych w zwykłej drogerii słaby wybór. :) A nie stać mnie (jeszcze ;p) na tusze wysokopółkowe. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Masz straszliwie wyrafinowane rzęsy ;) ja jestem wierną fanką Collossala, ale chyba przerzucę się na Scandaleyes, bo to naprawdę dobry tusz. Ale ja jestem również zwolenniczką jak najgrubszych szczotek i operuję nimi bez problemu, więc i tutaj rozmijają się nasze opinie :)

    PS I zbieram na Diorshow ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja również wolę raczej z wyższej półki tusze. Jakoś te tańsze zdarzało się, że mnie uczulały. Masz ciekawą kolekcję. Szkoda, że Shocking tak się źle sprawuje :)

    OdpowiedzUsuń
  21. czarny YSL Faux Cils rządzi ;]

    OdpowiedzUsuń
  22. Masterpiece Max i już :) Porównywalny efektem "rozczesu" z Sublime Chanel a nieporównywalnie milszy dla kieszeni :)

    OdpowiedzUsuń
  23. też nie cierpię drogeryjnych tuszy.. mam traumę z wczesnej młodości, gdy na tusze wysokopółkowe zwyczajnie mnie stać nie było.. i trochę nawet czasem zazdroszczę dziewczynom, które sobie je chwalą.. ja niestety, podobnie jak Ty, w tusz muszę zainwestować.. kocham YSL Faux Cils.. ostatnio do tego grona dołączył Lancome Doll Eyes i całkiem dobry okazał się Benefit BadGal Lash.. YSL Shockinga też nie lubię.. Diorshow Extase miałam kiedyś i był całkiem ok po kilkunastu użyciach jak dostał trochę powietrza.. i marzę też o Feline Blacks HR i Armanim..

    OdpowiedzUsuń
  24. jeszcze nie szaleję z takimi tuszami, ale z tym HR to się czaję, bo myślę że dostanę go w prezencie :))

    póki co wybieram drogeryjne tusze. bardzo lubię rimmela i volume milion lashes l'oreala :)

    OdpowiedzUsuń
  25. jeszcze nie znalazłam, ale po drodze trafiłam na kilka bubli niestety :(

    bardzo fajny post :) takie porównania są bardzo pomocne

    OdpowiedzUsuń
  26. ja mam wlasnie ten z koko i tez go lubie, nie widze jakos specjalnie wzmocnioenia rzes ale fajnie sie nakłada i nie skleja rzes

    OdpowiedzUsuń
  27. Znam doskonale problem szukania ideału
    W sumie udało mi się znaleźć fajny, drogeryjny tusz - double extension L'Oreala ale za dużo z nim było zabawy - najpierw baza, czekanie aż wyschnie, potem druga warstwa.
    Obecnie mam trzech ulubieńców, którym blisko do ideału - E. Arden w kwadratowym opakowaniu, który dostałam i już się zastanawiam gdzie ja go znajdę jak mi się skończy, bo nie widziałam go w polskich sklepach. Temu jest zdecydowanie najbliżej ideału, zarzucić mu można jedynie niezbyt piękne opakowanie i słabą dostępność.
    Do tego dwa Clinique - high impact i high lengh, które uwielbiałam zanim Arden wpadł w moje łapki ;D
    Ostatecznie na razie pewnie zostanę przy Arden - i kolejny kosmetyk do sprowadzania z zagranicy ^^

    OdpowiedzUsuń
  28. TheRedRibbon,
    na na codzine nie potrzebuje mocnego tuszu ale jak juz robie makijaz to tez lubie miec porzadnie podkreslone rzesy :D

    Seraphase,
    w takim razie zazdroszcze :D

    smoky evening eyes,
    no wlasnie to jest fenomenalne, ze co jednej nie sluzy to innej wrecz przeciwnie :]

    Atqa Beauty,
    no wlasnie nie wiem czy lepsza by byla helenka w panterke, czy zwykla zlota... wiele osob chwali ta pierwsza...

    Abscysynka,
    mi te drogeryjne nie sluza ale wsrod wysokiej polki tez wcale nie jest tak latwo ;)

    Agi,
    mi niestety tusze Clinique nie podchodza a z Lancome to juz w ogole katastrofa :D

    Bella,
    o jasne ze mozna ale mimo wszystko latwiej mi znalesc wsrod wysokiej polki cos lepszego, bo drogeryjne w ogole mi nie odpowiadaja :)

    majtkirambo,
    z Shiseido mialam jakas miniaturke i to nie bylo to :] ... Lancome odpada, nie lubimy sie od dawna ale ta helenka to mnie jednak szarpie i gniecie :D

    4premiere,
    bo Armani ten zwykly czarny eyes to kill, to byla kompletna porazka, ktora zreszta opisalam na blogu... tusz polecial do Urbi, ktora go uwielbia :]

    Mami,
    ja mialam milosc ale dawno temu mi ja wycofali i od tego czasu sie blakam w poszukiwaniu nastepcy ;D

    Kasiek,
    mialam probke, niestety nie podszedl mi...

    hurija,
    z Lancome sie nie lubie ;) ... juz od wielu lat mi ich tusze kompletnie nie podchodza...

    Hexx,
    no ja chyba wierna pozostane Singulierowi ale wiesz jak to jest, na ciaglych poszukiwaniach, bo moze jesc cos lepszego :P

    Vila,
    ja bylam rownie zaskoczona jak spojrzalam w lustro, myslalam ze to cos nie tak... ale jak juz po kolejnym uzyciu znowu znalazlam tusz w zalamaniu powieki... no nie tyle tusz co czarna linie mialam :/ ... to bylam w szoku...

    farfaraway,
    i fanaberyjne ;) naprawde byloby mi latwiej, gdybym mogla sobie spokojnie uzywac jakiegos sredniopolkowego :D

    Marti,
    ja chyba po prostu przetestuje po kolei te trzy, ktore pokazalam, bo inaczej to sie nigdy nie zdecyduje ale musze jeszcze im sie przyjrzec z bliska... szczoteczkom :P

    violet,
    mi niestety tusze Clinique nie za bardzo pasuja...

    OdpowiedzUsuń
  29. Z tego co widać to część jest za tańszymi drogeryjnymi tuszami, a część za tymi wysoko półkowymi ;) Taki ''spór'' chyba będzie trwał wiecznie, bo jednak każdemu pasuje coś innego. Ale byłam ciekawa jak się rozwinie dyskusja :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Bella,
    najwazniesze to znalezc ten dobry dla siebie i wtedy to naprawde niewazne z jakiej polki, bo ja bym nie miala nic przyciwko zaopatrywaniu sie w dobry tusz w drogerii ale niestety nic z tego, co nie znaczy, ze na innych polkach latwiej ;) ... bo jak widac ciagle szukam :]

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja dziś pierwszy raz użyłam śliwkowego Singuliera i chyba muszę inną metodą go nakładać.
    A ideału wciąż szukam- ostatnio polubiłam się z Loreal Lash Architekt 4d
    A na Helenę też mam ochotę, ale nie będę płacić 150 zł za tusz, który nie wiem czy przypadnie mi do gustu

    OdpowiedzUsuń
  32. Wszystko co mnie zachwyca,
    no wlasnie dlatego czekam az bede w sklepie gdzie jest helenka, bo w ciemno nie kupie :]

    OdpowiedzUsuń
  33. Maus, chyba wlasnie na tym caly myk polega, ze...ciagle szukamy czegos nowego/innego i nuz lepszego:-) Mysle, ze to nie jest zle a poza tym zawsze istnieje szansa na spotkanie idealu.

    Jestem juz coraz blizej tzw. "ogarniecia sie" i napisze na priva.Sciskam:*

    OdpowiedzUsuń
  34. Hexx,
    hehe... ok :)

    no tak... tylko, ze w trakcie tych poszukiwan, czesto trafiamy na zonki :] ... czasami kosztowne zonki ;D

    OdpowiedzUsuń
  35. Kosztowne zonki ;D to juz inna sprawa i....nie sposob dokonac wyboru w ciemno...I tak zle i tak niedobrze...;)

    OdpowiedzUsuń