poniedziałek, 16 stycznia 2012

MAC Vintage Grape Blush... pierwsze wrazenia :)



I tak oto mamy sprawce a wlasciwie przyczyne mojej ostatniej wycieczki do Norymbergi, roz ktory wpadl mi w oko, jak tylko zobaczylam go na zdjeciach reklamowych. Chodzi oczywiscie o MAC Vintage Grape Blush z Daphne Guiness LE. Choc wtedy jeszcze nie bylam do konca przekonana czy bardziej podoba mi sie jasna wersja czy ciemna.



Jednak po malym macanku wiedzialam, ze na pewno ta ciemniejsza. Jasnych tego typu co Azalea Blossom mam juz pare a ciemny Vintage Grape mnie urzekl niesamowicie... ostatnio mam faze na ciemniejsze ocienie, ktora ujawnila sie po ujarzmieniu sleekowego rozu, ktory ma lekko hardcorowy kolorek... bo w porownaniu z tymi dwoma to macowa Amazon Princess wypada blado ;)



Mamy tu polaczenie rozu ze sliwka i choc wydawaloby sie, ze nie bedzie on az tak ciemny, bo jednak rozowy kolor przewaza. To jednak ta sliwka jest mocna i dobrze widoczna.



Tak wygladaja oba pojedynczo, w ten sposob tez mozna uzywac...



mi jednak o wiele bardziej podoba sie ten roz w wersji wymieszanej :)



Zdjecia robilam bez flasza w blasku mojego slonka na stojaku, wiec kolor jest dobrze oddany. Roz jest porzadnie nasycony i mimo wszystko mocny, choc efekt mozna stopniowac. Daje sliczny chlodny kolor i jest dla mnie praktycznie idealny. I po wymieszaniu daje juz cos w rodzaju fioletu.



W opakowaniu mamy 9 g i kosztowal 28 €. Roz sie bardzo przyjemnie naklada ale mala ostroznosc mimo wszystko wskazana, bo duzo produktu laduje nam na pedzlu. I mam tylko nadzieje, ze nie skamienieje jak to sie stalo z jednym z moich maczkow, ktory mimo prob reanimacji musialam wyrzucic a moze to juz byly zaawansowane lata ;) ... bo inne roze trzymaja sie bardzo dobrze i nic im sie nie dzieje.

48 komentarzy:

  1. ciągle się bije ze sobą, czy coś wpadającego w śliwkę to coś, czego się boję (blada cera + kocie oczy + ciemne włosy + śliwka...trochę jak upiór? :D), czy raczej pożądam. chyba w końcu ulegnę, kiedyś wypatrzyłam takie małe cudeńko z L'oreala & ten fiolet mocno zapadł mi w pamięć.

    anyway, ostatnio namiętnie używam pizdoróżowego Inglota & na zimę (tak, tak, zasypało nas...) jest idealny. latem chętniej sięgam po brzoskwinki :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze .Nie chce kija w mrowisko wkładać ,ale pleas ... może spasuj nico ze słownictwem ... :) cyt"Pizdoróżowy" to juz nieco przejechane . Nie chcę Cię atakowac broń boże ...i nie wiem jak reszte ,ale mnie tak ciutę razi . Wiem , ze masz taki styl bo czytam Twoje komentarze na innych blogach ,ale czasem co za dużo to ...
      Pozdrawiam .

      Usuń
    2. whoa, zabrzmiało faktycznie źle, źle & jeszcze raz źle, a co najlepsze dopiero teraz po pięciokrotnym przeczytaniu tego samego słowa zdałam sobie sprawę, z czym to się może kojarzyć :D mogę komuś wyjaśnić genezę tego pojęcia, bo faktycznie teraz brzmi to OBRZYDLIWIE, a tak kolor, gwoli ścisłości, wygląda naprawdę :P http://www.markbriggs.co.uk/picture/upload/Image/Material/IMG_2884_a.jpg


      geeeeeeeeeeeeeeeeeez, przepraszam :-)

      Usuń
  2. A ja caly czas dumam nad tym jasniejszym... ale boje sie, ze bedzie dla mnie za chlodny... a jesli mowisz, ze amazon princess przy tym to maly pikus, to ten na pewno jest nie dla mnie :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten jasny powinien byc dla Ciebie dobry, bo dla mnie byl za jasny :) ... ja o tym ciemnym napisalam, ze mocniejszy jest od amazon princess... i owszem ten jasny jest chlodny ale nie zimny, wiec clakiem mozliwe, ze By Ci sie spodobal :D

      Usuń
    2. Prosze przestac. Natychmiast. To boli :P

      Usuń
    3. Urbi - ten jasny wcale nie jest taki zimny, też sie tego bałam, ale różowa część jest dość ciepła jak na takie połączenie...

      Usuń
  3. A tak zupelnie poza tym to ja jestem na odwyku, wiec prosze mnie tu przestac kusic :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Ładnie wygląda :) za mną chodziła Azalea, ale niestety "wyszła" zanim się na nią zdecydowałam :/

    OdpowiedzUsuń
  5. boję się takich odcieni bo jestem blada jak trup! :O

    OdpowiedzUsuń
  6. Jest piękny.. ale limit zakupów na ten miesiąc już dawno minął...

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam jaśniejszą wersję - śliczny, chłodny, ale nie zimny, efekt można stopniować.
    Jedyny problem to taki, ze nie z każdym pędzlem chce współpracować.

    Cała kolekcja moim zdaniem jest udana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten jasny tez mi sie podobal, przez chwile sie zastanawialam czy przytulic oba ale rozsadek zwyciezyl ;D

      Usuń
  8. Chciałabym znajeźć jego tańszy odpowiednik.

    OdpowiedzUsuń
  9. ta sliwka mi sie strasznie podoba!

    OdpowiedzUsuń
  10. świetny ten kolor!:) Od dawna mam ochotę na jakiś róż z MAC, ale na razie mam 3 z inglota i wypadałoby je zużyć :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Dla mnie zdecydowanie za ciemny, ale i tak mi się podoba :)))

    OdpowiedzUsuń
  12. świetny kolor - myślę iż też mi by pasował

    OdpowiedzUsuń
  13. Sroczko, widziałWaś BB od Kiko? ;)
    http://hope-inablog.com/kiko/kiko-releases-their-bb-cream/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=kiko-releases-their-bb-cream

    OdpowiedzUsuń
  14. Vila,
    widzialam :) ale jak juz wielokrotnie pisalam, nie wierze w te wszystkie bb kremy, ktore wyrastaja teraz jak grzyby po deszczu, tylko dlatego ze staly sie polularne. I wole azjatyckie kremy, ktore faktycznie sa bb kremami a nie wilkiem w owczej skorze, czyli zwyklym podkladem ;)

    ewentualnie niemieckie oryginaly ale te w sumie niedostepne i drogie :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja nie miałam jeszcze okazji próbować tych nowych bb, na razie same azjatyckie specjały. :)
      Spodobał mi się jeno jeden odcień i się zaczęłam zastanawiać. ;)

      Usuń
  15. Świetny kolor tego różu! Dość oryginalny!

    OdpowiedzUsuń
  16. Ooo bardzo fajny kolorek ;) Jednak nie jestem na aż tak zaawansowanym poziomie, żeby się mazać takimi odcieniami :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo ładny kolor, lubię takie ciemniejsze chłodne róże :) Clinique kiedyś miał coś podobnego, Iced lotus czy smoldering plum i kolory wyglądały na takiej "chłodnej" skórze rewelacyjnie. Swatches please Sroczko! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czego swatche ?? bo rozu przeciez sa :D

      Usuń
    2. Tak tak, ale na twarzy :)) źle precyzuję, wybacz :) I dzięki za info o carmexie :)

      Usuń
  18. Droga Sroko,
    Informuję iż kolor jest tak cudowny, że albo go oddasz dobrowolnie, albo Cię napadnę i Ci go zabiorę :D:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha ha... nie oddam i bede bronic jak lwica :D

      Usuń
  19. marzy mi się macowy róż. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. świetny ten róż.. ;) co ja bym dała za to, żeby mieć MACa gdzieś bliżej niż 200km od domu ;P

    OdpowiedzUsuń
  21. Piękny kolor! Trudny, ale piękny. Piszę "trudny", bo miałam kiedyś podobny odcień i trzeba było używac go ostrożnie, bo inaczej wyglądał dośc upiornie. A jednak najładniej wygląda chyba na bladych dziewczynach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak... latwy to on nie jest, taki bardziej dla "zaawansowanych" ;)

      Usuń
  22. hmmmm... ten też jest rewelacyjny.... ale z tego, co zauważyłam w ogóle go w PL nie było

    OdpowiedzUsuń
  23. ładny jest, ale bałam się go zawsze :) dlatego kupiłam Azaleę i Ripe Peach.. ale to jeszcze w zeszłorocznej kolekcji Springowej :) niech Ci dobrze służy !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Azalea tez cudna ale dwoch nie moglam kupic ;)

      Usuń
  24. Ładny, ale nie mój odcień :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo on nie jest latwy w obsludze ale ten drugi jest jasniejszy i bardziej rozowy :)

      Usuń