Seiten

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kerastase. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kerastase. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 października 2014

a mialo byc tak fajnie...


Czesc z was moze pamieta, ze kiedys bardzo mocno lubilam produkty Kerastase. W sumie wiekszosc tego co firma miala w ofercie bardzo dobrze mi sluzylo i nic nie wskazywalo na to, ze mialo sie to zmienic. No coz... tym razem tez byla to akcja "odswiezania produktow", co czesto konczy sie tym, ze swietne kosmetyki traca swoje wlasciwosci i sa kompletnie do dupy. 

Cristalliste to byla nowa seria, zapowiadala sie calkiem ciekawie, wiec jak juz otarlam lzy po tym, ze musialam w sumie zrezygnowac z produktow tej firmy (bo albo zostaly wycofane albo zastapiaone koszmarkiem) ... to ta linia byla przez chwile swiatelkiem w tunelu.


Tym bardziej, ze jest ona przeznaczona dla wlosow cienkich, slabych... ma im przywrocic blask, dac lekkosc i przy tym delikatnie oczyszczac. No po prostu marzenie. Cale szczescie, ze siegnelam tylko po szampon ehhh...


Podchodzilam do niego pare razy... ciagle wmawiajac sobie, ze moze cos innego jest przyczyna tego oplakanego efektu na mojej glowie. Niestety... nie ma sie co oszukiwac, ten szampon kompletnie mi nie sluzy. A wydawaloby sie, ze to tylko szampon. On ma tylko myc. Taaa... u mnie nawet tego jakos porzadnie nie robi. Bardzo duzy smuteczek... i postanowilam, ze dam sobie spokoj. 

Po dosc dlugich poszukiwaniach znalazalm zastepce albo wlasciwie nastepce... i jestem bardzo zadowolona. Na szczescie na rynku mamy wiele firm i kiedys w koncu sie trafia na to co nam sluzy.

Dopoki ktos nawiedzony nie wpadnie na pomysl odswiezenia :P 


piątek, 29 marca 2013

takie tam rozne... i pare nowosci :)

W zwiazku z tym, ze mialam wczoraj wolne... do tego pogoda byla w miare znosna, wyciagnelam slubnego do Regensburga. U mnie na szczescie sniegu nie ma, czasami cos tam poproszy ale to dosc szybko znika. Z tym, ze jest dosc zimno i ogolnie dosc szaro... pogoda nie moze sie zdecydowac czego wlasciwie chce, co konczy sie u mnie przewaznie upierdliwymi bolami glowy. A ze spacer w sumie dobrze robi, nawet wtedy gdy w glowie mam techno party od dwoch dni... mimo wszystko postanowilam wykorzystac ten wolny dzien.


 Jak juz bylam w Regensburgu to przekosic wpadlismy do ulubionego wlocha. 
Tym razem nie wzielam pizzy ale za to byly inne pysznosci.


Koniecznie chcialam znalezc tez Cupcakery, czyli knajpke prowadzona przez dwoch braci... 
i jak sama nazwa wskazuje, glowna atrakcja sa recznie robione cupcakes :)


Musze przyznac, ze sa to male... i oczywiscie pyszne (kaloryczne) dziela sztuki.


 Przy okazji chcialam odwiedzic kolejny z moich ulubionych sklepow z pierdolami do domu... ale w tym akurat, sa tez ubrania i rozne smakolyki kulinarne. Z tym, ze oczywiscie dla mnie najwazniejsza jest czesc z deko. Strauss ma oczywiscie tez swoj sklep online, z o wiele wiekszym wyborem jak to co znajdziemy w sklepie. Taka cecha szczegolna jest, ze czesto tu mozna drobiazgi w stylu vintage dostac.


Tym razem zauroczyla klatka za ca. 13,00€


I oczywiscie musialam ja przygarnac, ku rozpaczy slubnego ;)


Juz dawno cos takiego po mnie lazilo. Zapakowalam w nia swieczki i stoi na komodzie w sypialni. Bardzo wygodnie mozemy wlozyc do tej klatki to co chcemy, bo otwiera sie cala gora... wiec nie ma problemu tez z wiekszymi przedmiotami.


Na koniec pare nowosci kosmetcznych.


Co prawda przestalam kupowac produkty Kerastase ale ten szampon do dlugich i cienkich wlosow mnie wyjatkowo zaciekawil. Zobaczymy co to za cudak. Kolejna dwufazowka HR... tak na zapas, bo ta co uzywam coraz bardziej zbliza sie do konca. No i nie moglam sobie odmowic i przygarnelam nowy blyszczyk Dior ale musze przyznac, ze troche sie rozczarowalam, bo niestety wiekszosc zawiera drobinki. Tym razem nie wzielam rozu, za to jasna brzoskwinke... tak dla odmiany :)


Przyszedl tez moj peelingujacy enzymatyczny zel myjacy IOPE.


I tak jak juz pisalam, po zakoneczniu pierwszego opakowania... wiosna zrobie powtorke z rozrywki. Kolejny miesiac z Matricium Biodermy, slubny juz zaciera lapki... z czego wnioskuje, ze znowu bede musiala sie z nim podzielic. Dla mieszkajacych na terenie Niemiec. Najwiekszy wybor produktow Bioderma jest tutaj. Tam tez zamowilam moje ampulki i dostalam je dosc szybko i z bezplatna wysylka, wiec jestem zadowolona.

***

I to byloby na tyle. Kolejne 3 dni beda pracowite, wiec pomijajac pogode to trudno powiedziec zebym ogolnie jakos te swieta czula.  Przewaznie przelatuja w takim tempie, ze znim sie ogladne to jest juz po. Optymistyczny jest fakt, ze przyszly tydzien mam wolny... od wtorku ha!

:)

czwartek, 12 lipca 2012

kolejna porcja zuzyc...


Poprzednie zuzycia wstawialam w kwietniu i od tego czasu pare rzeczy zakonczylo swoj zywot. Wlasciwie zbieram sie do tego posta juz od ponad tygodnia i jakos mi to nie idzie... wiec dziesiaj sie lekko przycisnelam ;) ... i tak oto mamy. 

  •   Estee Lauder Time Zone Cream to krem z zalozenia anti - aging. Ja mialam taka dosc sporo minaturke, ktora byla dolaczona do mojego zestawu EL. I o ile Day Wear Plus bardzo polubilam tak ten mnie nie przekonal. Owszem przyjemny ale nie dawal mi kompletnie nic, nawet tego uczucia, ze cos dla siebie robie mi nie dawal, wiec na pewno nie kupie pelnowymiarowki za ponad 50€
  • Estee Lauder Advanced Night Repair Eye to krem pod slepia. Swietny zreszta i ten spelnia moje oczekiwania. Dba i nawilza moje suche zewnetrze kaciki i zapobiega zmarchom. Calkiem mozliwe, ze do niego wroce... chyba ze trafie na cos lepszego ale znajduje sie na liscie produktow, ktore lubie i do ktorych chetnie wroce :)
  •  Innisfree Apple Juicy lip&eye Remover ... nie wiem ile razy juz o tej dwufazowce pisalam. Jak widac kocham ja w dalszym ciagu. Byla w kwietniu w moich zuzyciach, w tych jest kolejne opakowanie a w szafce te co aktualnie uzywam. Czy musze cos jeszcze pisac na temat zadowolenia z produktu ;)
  • Skinfood Ancient Rice Serum uzywalo sie calkiem przyjmnie i zdecydowanie latwiej jak puder do mycia twarzy, aczkolwiek jak na serum to dawalo mi za malo. Ono jest lekkie i przyjemne, moze jakbym byla 15 lat mlodsza ale teraz srednio mi sie przydaje... wiec ponownego zakpu nie bedzie.
  •  Lancome Hydra Intense to maseczka, ktora intensywnie nawilza jak sama nazwa mowi i mozna ja zostawic na skorze do powiedzmy prawie calkowitego wchloniecia, wiec nie ma przymusu albo zalecenia zmyc ja po jakims czasie. Ja czasami szlam z nia spac i faktycznie nawilza fajnie ale ta cena :P
  • BeBeauty micelarny zel do mycia i demakijazu, produkt tani i bardzo przyjemny... nie mam mu nic do zarzucenia. Jest delikatny i wydajny, naprawde calkiem w porzadku. Tylko u mnie niedostepny, wiec raczej sie juz u mnie nie pojawi.
  •  Phytokeratine to zdecydowanie moj ulubiony szampon tej firmy. Co prawda nie ma SLS a co za tym idzie srednio sie pieni... a te akurat mi w szapomnach nie przeszkadzaja ale nauczylam sie go uzywac i moje wlosy go kochaja. Tylko wiadomo wymagaja tez przy tym odzywki albo czegos co mi je potem pomaga rozczesac,  nie ma co od szamponu cudow wymagac... wystarczy, ze swoja role spelnia swietnie.
  • Phytocyane to szampon do wlosow, ktory mi dosc trudno ocenic. Ogolnie nalezy go stosowac przy wypadajacych wlosach, ma je wzmacniach... wlasciwie ma wzmacniac cebulki i ogolnie skore glowy. Dziala anti - aging i wszystko bylo by fajnie gdyby nie ta konsystencja. W ogole przy pierwszym uzyciu sporo mi sie rozlalo, bo nie bylam przygotowana na to, ze bedzie to szampon w tak plynnej formie. Przez co jest dosc trudny w uzyciu. Ta miniaturka przekonala mnie tylko, ze krzywdy mi nie zrobi ale tez bylo to za malo, zebym mogla stwierdzic, czy on w ogole cos daje. No i jestem w kropce...
  •  Kerastase Bain Divalent z tego co pamietam byl to szampon do przetluszczajacej sie skory glowy i suchych koncowek. Ten zmeczylam bo tak do konca to sie z nim nie lubilam i wiecej nie kupie. W ogole pisalam juz, ze sie z firma Kerastase pozegnalam, nie wiem co kombinuja ale po prostu nowe wersje produktow przestaly mi odpowiadac.
  • Kerastase Age Recharge to maska do wlosow i ja akurat lubilam, szalenie wydajny produkt, myslalam, ze jej nigdy nie zuzyje ale w koncu sie udalo. Z tym, ze tez nie mam zamiaru do niej wracac.
  •  Dwa produkty z The Body Shop to byla akurat limitowana edycja, ktora pojawia sie co jakis czas. Poniewaz uwielbiam wanilie to musialam miec. Peeling do ciala lubilam, fajnie scieral ale nie byl za mocny. Zel jak to zel... myl i ladnie pachnial.
  •  Dwa produkty Lavera, czyli nieliczne kosmetyki naturalne w moim posiadaniu. Tu mamy zel pod prysznic i Bodylotion... oba produkty moze sa srednio wydajne ale za ten zapach to kocham je dozgonnie :D ... o obu pisalam, wiec nie ma sensu sie powtarzac.
  •  po raz kolejny Scholl Fuss Pflege Balsam Sensitiv, jak na razie moj ulubiony balsam do stop z 5% mocznikiem aleeee... calkiem mozliwe, ze ten z Hansaplast o ktorym ostatnio pisalam, jednak go przebije.
  • tu tez mamy nieszczesny zmywacz do paznokci z p2, pierwsza i ostatnia zuzyta butelke... druga poleciala do kosza, z wiadomego powodu. Zmywacz robil mi kuku o czym pisalam ostatnio, wiec sie z nim pozegnalam.
  • LRP Effaclar A.I. czyli dorazna pomoc na wypryski. Do nakladania punktowo. Produkt, ktory bardzo lubie. Jest skuteczny i to jest najwazniejsze. A pozatym nie wysusza przesadnie skory dookola i jest dosc szybki w dzialaniu. O nim tez juz pisalam. Pozostanie ze mna na dluzej, w szafce w lazience mam juz kolejna tubke.
  • i na koniec kolejny blyszczyk Lancome Fever Gloss 206 Precious Beige, bardzo lubilam... mial sliczny delikatny bezowy kolor ale watpie zebym kupila ponownie, bo zanim zuzyje to co mam, to jeszcze potrwa ;)
 ***

I to by bylo tym razem na tyle. Dalej jestem w ciagu intensywnego zuzywania. 
 

wtorek, 1 listopada 2011

pazdziernikowi ulubiency

Ostatnio do mnie dotarlo, ze strasznie zaniedbalam ulubiencow miesiaca i wieki juz nie bylo tego typu posta (postu ?!) u mnie na blogu. I tak dzis w zwiazku z ta szarowka za oknem, zniechecajaca do wystawienia nosa z domu, stworzylam epopeje podsumowujaca pazdziernik :)


  • Laura Geller Balance 'n' Brighten Face Powder, puder ktory dostalam od Urbi i po ktory bardzo czesto siegam, co widac zreszta po stopniu zuzycia. I pomijajac zapach, ktory bardzo lubie to puder daje fajne matowe wykonczenie, jest wlasciwie pol transparetny na twarzy i dobrze sie trzyma. Wiecej na jego temat i swatche mozecie zobaczyc tutaj.
  • Missha 4D Mascara, o tym tuszu pisalam juz tyle razy, ze naprawde nie ma co sie powtarzac. Jak dla mnie swietny tusz na codzien, uzywam go od paru miesiecy i powoli zblizam sie do konca, na pewno kupie kolejne opakowanie, bo daje mi to co chce, czyli naturalny wyglad i dobra trwalosc.
  • Sleek Blush, ktory tez znalazlam w ktorejs Urbankowej paczuszcze i na poczatku mialam wielkie obawy, ze jak nic zrobie sobie nim krzywde i matrioszka bedzie sie mogla przy mnie schowac. Po oswojeniu rozu okazalo sie, ze bardzo sie lubimy, cudnie sie prezentuje na policzkach i ma dobra trwalosc, wiec roz jk najbardziej pozostanie w sroczym kuferku. Swatche i pare slow o nim znajdziecie tutaj.
  • Diorshow Maximizer Lash Plumping Serum, ktore zdetronizowalo moja ulubiona odzywke z EL. Swietne serum, ktore ja uzywam glownie jako odzywke na noc. Wzmocnilo mi rzesy i doprowadzilo do porzadku. Sa dluzsze i mam wrazenie troche bardziej geste. Uwielbiam je i na 100% kupie kolejne opaowanie, bo watpie zebym znalazla lepsze. Pisalam o nim tutaj.
  • Kiko Extra Volume Lipgloss, to moja milosc od pierwszego mazniecia. Jak dla mnie ten blyszczyk bije wiekszosc i moge go postawic na rowni z wysokopolkowymi jak moje ulubione z Dior czy Lancome. Nie ma sie co rozwodzic, zdjecia mowia same za siebie a znajdziecie je tutaj.
  • Kiko Silky Touch Powder, to kolejny produkt tej firmy, ktory mnie niesamowicie zauroczyl. Jak dla mnie idealny rozswietlacz. I mam nadzieje, ze bedzie wydajny, bo jest to produkt z LE i jak mi sie skonczy to sie chyba zaplacze. Swatche i dokladny opis jest tutaj.



Pielegnacyjnie to od jakiegos czasu ruch u mnie jak na dworcu. Moglabym tu spokojnie dorzucic jeszcze pare rzeczy ale stwierdzilam, ze ogranicze sie do tych, ktore napprawde uzylam juz od jakiegos czasu, ktore bardzo lubie i o ktorych w ostatnim czasie nie pisalam.



Znalazlam tez w miedzyczasie pare KWC i te zostana ze mna pewnie na dluzej ale ciagle jestem w fazie poszukiwan i testowania... tylko ciekawych rzeczy czeka jeszcze na swoja kolej, ze uzywanie ciagle tego samego byloby doprawdy niezbyt madre ;)



W dalszym ciagu kroluja u mnie azjatyckie produkty, glownie w pielegnacji twarzy.
  • Innisfree Apple Juicy Lip & Eye Remover, dwufazowy plyn do demakijazu, ktory po prostu uwielbiam i drugi juz do mnie leci. Ten produkt jest jednym z KWC i na pewno pozostanie ze mna dluzej. Swietnie zmywa makijaz, jest naturalny, nie podraznia slepi i nie jest drogi. Nie ma nic co moglabym mu zarzucic a do tego cudnie pachnie na jabluszka. Dokladny opis i zdjecia mozecie znalezc tutaj, bo juz go kiedys wam przedstawialam.
  • Shiseido Deep Clear Cleansing Oil, po tym jak zaczelam uzywac ten olejek do mycia twarzy, zastanawialam sie pare razy jak ja wlasciwie moglam zyc bez niego, tu moze nie do konca firma ale produkt sam w sobie jest moim KWC. Bardzo lubie, swietnie mi sluzy i na pewno jak mi sie skonczy, kupie kolejny i moze z innej firmy ale do tego na pewno kiedys wroce, bo nie wyobrazam sobie wieczorem mycia twarzy bez uzycia olejku. O tym z Shiseido mozecie poczytac tutaj.
  • Tony Moly Tomatox Brightening Mask, o tej maseczce jakis czas temu pisalam ale znalazla sie w ulubiencach dlatego, ze najczesciej po nia siegam. Zaskoczyla mnie tym, ze jest tak niesamowicie wydajna, bo jak pierwszy raz ja otworzylam, to mialam troche inne wrazenie. I zeby sie nie powtarzec odsylam was do ostatniego postu, w ktorym o niej posalam a znajduje sie on tutaj.


  • Vichy Purete Thermale (Płyn micelarny), jak dla mnie jest to najlepszy micel i watpie zebym kiedykolwiek miala wrocic do Biodermy, bo w sumie nie mam po co. W tym micelu mam wszystko czego po nim oczekuje i do tego nie ma tego paskudnego smaku jaki ma Bioderma, bo niby to dobnostka ale mnie dosc draznila. Wiecej na temat micela Vichy znajdziecie tutaj.
  • Kerastase Bain Chroma Riche, czyli szampon do wlosow farobwanych. Nie jest to nic nowego, ze ja jestem milosniczka produktow Kerastase ale ten szampon uzywam z przerwami od okolo 8 lat... i ciagle do niego wracam, bo jest to jak dla mnie najlepszy produkt do wlosow farbowanych.
  • Balea balsam Cell Energy, o ktorym w sumie jeszcze nie pisalam. Uzywam go dosc regularnie i bardzo lubie ale mam male "ale" ... i dlatego jeszcze czekam z recenzja. Balsam sam w sobie jest bardzo przyjemny w uzyciu, tylko nie wiem czy sie tak do konca z moja skora lubi.
  • Balea balsam po odklaczaniu, jest dalej moja wielka miloscia i namietnie go uzywam. Najlepszy ballsam lagodzacy po depilacji jaki mi sie trafil, moje absolutne KWC, na pewno zostanie ze mna na dluzej. Pare slow napisalam o nim tutaj.

piątek, 9 września 2011

Kérastase... szampon szamponowi nierowny ;]

Poniewaz wycofali moj ulubiony szampon, to bylam zmuszona poszukac innego. Oba zakupione w maju pokazywalam wam tutaj. I o ile ten drugi swietnie sobie radzi, tak Bain Vital Dermo - Calm to niestety dla mnie porazka.



Z tym, ze sam szampon mi krzywdy nie zrobil, bo na szczescie zaden z Kérastase mnie nie uczula. Faktycznie jest lagdony dla wrazliwej skory glowy ale mam z nim jeden problem, cos co mnie do szalu doprowadza i niestety szampon oddalam slubnemu.

Znane to moze byc posiadaczkom dlugich wlosow. Szampon niesamowicie mi placze wlosy zaraz przy skorze. I pozniej jak wloze reke we wlosy to zawisam na tych malych plataninach, co jest dosc bolesne i wyrywam sobie resztki moich kudelkow. I tak bylo za kazdym razem i takich "supelkow" mam zawsze kilka, w kazdym razie jest to wystarczajca ilosc zebym szapon odstawila i wiecej go nie kupie.

***

Za to kupilam sobie szampon, ktory mile wspominalam... swietny do wlosow farbowanych czyli Bain Chroma Riche, pisalam juz o nim tutaj.



Jak dla mnie to jeden z lepszych szamponow do farbowanych i chetnie do niego wracam :)

niedziela, 1 maja 2011

Kérastase Specifique... szampony do wlosow

Bardzo... naprawde bardzo nie lubie, gdy firmy nagle wycofuja jaki produkt. Cos co mi od paru lat swietnie sluzylo i mialam nadzieje pouzywac jeszcze troche. A tu nagle zonk. Tak aktualnie stalo sie z moim ulubionym szamponem Kerastase, po prostu jest niedostepny. Nigdzie !! Co moze oznaczac tylko jedno, znowu musze szukac szamponu pfff...

Oczywisacie przy firmie zostane bo jakby nie bylo jest dla mnie po prostu najlepsza i na szczescie udalo mi sie wybrac dwa inne produkty. Bardzo ciekawa jestem jak sie beda sprawowac. Oba produkty z serii Specifique w butelkach po 250 ml.



Pierwszy to szampon, ktory tak mi cos swita, kiedys juz mialam ale ulegl w miedzyczasie malej transformacji. Chodzi o Bain Vital Dermo - Calm czyli szampon hypoalergiczny do wrazliwej skory glowy dla wlosow normalnych i mieszanych.

Wg producenta: Kosmetyki Kerastase Dermo-Calm przywróca skórze zdrowie oraz zwiększa jej odporność na podrażnienia... przyniosząc ulgę, zadziałają kojąco. Dermo-Calm dba również o piękno włosów - są zadbane i tryskają witalnością. Zawiera kwasy AHA i oprócz kompleksu Hydra-Destress zawiera jeszcze witaminę B3 (PP), która delikatnie pobudza mikrocyrkulację krwi.

Drugim szaponem jest Bain Divalent (Balancing Shampoo). Szapom ma przywracac rownowage skorze glowy i wlosom. Przeznaczony jest do wlosow tlustych u nasady i suchych na koncach.

Wg producenta: Opóźnia przetłuszczanie się włosów, nadaje im puszystość i lekkość. Szampon nie podrażnia skóry głowy, opóźnia przemieszczanie się cząsteczek łoju wzdłuż włosów. Włosy stają się odżywione, niezwykle miękkie i elastyczne. Dłużej zachowują swoją czystość i świeżość.

No coz... z jednej strony jestem ciekawa a z drugiej i tak nie mam wyjscia :]

sobota, 22 stycznia 2011

Kérastase balsam do mycia wlosow po farbowaniu

Dzis listonosz przyniosl paczuszke... a w niej cos co wg pani w norymberskim Douglasie po prostu nie istnieje :] ... no coz... na szczescie pojawil sie juz w innych sklepach online... i nie musze czekac az kogos w dougim oswieci.

Moj wyczekiwany Kérastase Chroma Sensitive. Jest to balsam myjacy dla wymagajacych wlosow po koloryzacji. Glownym zadaniem jest pielegnacja i utrwalenie koloru. Tak jak juz pisalam w poprzednim poscie... balsam ten sklada sie w 25% ze srodka myjacego... w 75% z pielegnacyjnego z Vit.E i nie zawiera silikonow, sulfatow i parabenow.

Wydaje mi sie byc ciekawym rozwiazenim przede wszystkim dla osob farbujacych wlosy w domu. Uzyc go nalezy po farbowaniu... i potem jeszcze przez dwa nastepne mycia. 2 - 3 minuty odczekac i dokladnie splukac. Pozniej uzywac na zmiane z innymi produktami do mycia wlosow.

Butelka z wygodnym dozownikiem... gdzie mozemy w zaleznosci od dlugosci wlosow wycisnac odpowiednia ilosc balsamu... ciekawa jestem jak bedzie z wydajnoscia. Opakowanie zawiera 200 ml... zaplacilam za nie 20,44 €

I zaraz go przetestuje :D ... w koncu moge zafarbowac wlosy... bo juz patrzec na siebie nie moge i z kazdym dniem czekalam z utesknieniem na paczke.
No i sie doczekalam... ha!

środa, 5 stycznia 2011

Kérastase Chroma Sensitive & Chroma Cristal

W tym miesiacu maja sie pojawic w sprzedazy dwa nowe produkty do wlosow farbowanych mojej ulubionej formy firmy jezeli chodzi o pielegnacje wlosow :D

Pierwszy z nich to Chroma Sensitive: Blasam do mycia i pielegnacji wlosow chroniacy wlosy przed utrata koloru. 25% to substancje myjace a 75% to substancje pielegnujace z vit. E. Produkt ten nie zawiera silikonow, parabenow i sulfatow. Balsam nalezy uzyc przez pierwsze trzy mycia po farbowaniu... a pozniej na przemian z innymi produktami, ktore uzywamy do mycia wlosow :)

Drugim produktem jest Chroma Cristal: nieobciazajacy dwufazowy plyn nadajacy wlosow farbowanym polsyk i lekkosc, a takze chroniacy przed utrata koloru.

Chroma Sensitive, 200 ml ca. 25,00 Euro
Chroma Cristal, 125 ml ca. 23,50 Euro


Musze przyznac, ze oba produkty mnie zainteresowaly choc bardziej balsam do mycia wlosow... akurat moj szampon Chroma Riche sie skonczyl i mialam kupic nowy... teraz podejrzewam, ze skusze sie na ta nowosc... bo bardzo jestem ciekawa czy faktycznie bedzie tak dbal o kolor.

niedziela, 19 grudnia 2010

pielegnacja wlosow farbowanych - Kerastase

W zwiazku z tym, ze wlasnie sobie zafarbowalam kudelki... przypomnialo mi sie, ze jeszcze nie napisalam nic na temat moich produktow do wlosow farbowanych. Nie uzywam ich za wiele bo w sumie nie widze takiej potrzeby... te maja tylko chronic kolor... inne pielegnowac :)

Pierwszym z nich jest szampon Bain Chroma Riche
z serii Reflection firmy Kérastase.

Jesto to szampon do wlosow farbowanych... nawilza i chroni przed utrata wilgotnosci, przedluzajac nalozony kolor. Zawartosc butelki to 250 ml... szampon jest wydajny, ma ladny zapach... i dobrze pielegnuje, szczegolnie swiezo po farbowaniu... chroni tez przed wolnymi rodnikami (wg producenta).

Drugim produktem jest maska Crème Richesse
z serii Soleil (slonecznej) rowniez z Kérastase.

Lubie ta maseczke bo nie obciaza mi wlosow... zawiera ceramidy i vit. E. Mimo, ze to seria sloneczna (na lato) to uzywac mozna ja do wlosow farbowanych przez caly rok. Bo glownym zadaniem i tak jest ochrona przed utrata koloru i nawilzanie. Zawartosc opakowania to 200 ml kremu, ktory wystarcza mi na dosc dlugo... szczegolnie, ze nie uzywam go za kazdym razem ;)

niedziela, 21 listopada 2010

Kérastase Spécifique


Kérastase to ogolnie moja ulubiona firma jezeli chodzi o pielegnacje wlosow. Trafilam na nia pare lat temu poszukujac produktow, ktore w koncu uspokoilby moja skore glowy. Niestety od jakiegos czasu nie moge uzywac bardzo wielu produktow (uczulaja mnie) dostepnych w drogeriach... ale nie ogranicza sie to tylko do ogolnie znanych firm... z czasem przetestowalam tez wiele produktow "profesionalnych" min. Loreal Professionnel, Kadus, Tigi i pare innych. Moja skora na glowie jest jeszcze bardziej fanaberyjna jak ta na twarzy :] Czesto przetluszcza mi sie przy nasadzie, choc wlosy ogolnie mam suche... do tego wrazliwa jak diabli.

Systematycznie uzywam dwa szampony, te sluza mi najlepiej... od lewej:
- Bain Clarifiant Haarshampoo (szampon do wlosow delikatnych, przetluszczajacych sie u nasady i suchych na koncach oraz dla wrazliwej skory glowy... jego glowne zadanie to odbudowa, regulacja pracy gruczolow lojowych)
- Bain Prévention Haarshampoo (przywraca rownowage skorze glowy i zapobiega wypadaniu wlosow)

Oba bardzo dobrze sobie radza... przede wszystkim nie mam zadych podraznien, nie uczulaja... dobrze sluza moim cienkim wlosom... nie mam problemu z rozdwajaniem sie koncowek, wlosy sa blyszczace, nie lamia sie. Szampony te wraz z innymi produktami tej firmy... trzymaja mi wszystko pod kontrola ;)

wtorek, 2 listopada 2010

KÉRASTASE - Nectar Thermique


Nectar Thermique to odzywka bez splukiwania majaca zapewnic wlosom ochrone podczas suszenia i prostowania. Hmmm... nie wiem co robie nie tak ;) ... ale jakos zupelnie mi ta odzywka nie podeszla, choc ogolnie bardzo sobie cenie produkty tej firmy i do tej pory bylam ze wszystkiego zadowolona. Przy dlugich cienkich wlosach niestety potrafi obciazyc... a i przy suszeniu nie zauwazylam jakiegos dzilania... koncowki i tak sie pusza... a efekt koncowy raczej odwrotny od zamierzonego. I jakos ja zmecze do konca ale wiem, ze na pewno wiecej jej nie kupie :]

niedziela, 31 października 2010

KÉRASTASE - Elixir Ultime


Nowosc firmy KÉRASTASE... to preparat do pielegnacji wlosow,
wzbogacony o cztery olejki:

Maize - ma dac wlosom elastycznosci i miekkosc
Argan - ma reparowac uszkodzone wlosy i dawac im sile
Camellia - ma odzywiac i wygladzac dzieki zawartosci wit. E
Pracaxi - ma dac nawilzenie i polysk

Uzywac go mozna na rozne sposoby... przed myciem, przed suszeniem albo dodatkowo na same koncowki... i tak mnie ciekawi jak sprawdza sie te wszystkie olejki na cienkich wlosach... bo z tym roznie bywa :] ... a poniewaz lubie produkty tej firmy... to na pewno przetestuje i wtedy napisze jak sie sprawuje.