Seiten

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą innisfree. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą innisfree. Pokaż wszystkie posty

sobota, 22 lutego 2014

update moich azjatyckich kosmetykow :)

 To fakt... od jakiegos czasu na blogu pojawia sie o wiele mniej azjatyckich produktow. Wynika to z dwoch powodow. Piereszym jest fakt, ze moja skora stala sie jakis czas temu skora z fanaberiami i postawilam na kosmetyki apteczne a po drugie, znalazlam wsrod azjatyckich kosmetykow swoich ulubiencow i jezeli kupuje, to sa to wlasciwie po raz kolejny te same produkty. O wiekszosci z nich juz pisalam, wiec nie ma sensu sie powtarzac. Ale jak widac ponizej to wcale nie znaczy, ze azjatyckie kosmetyki zniknely z mojej lazienki. Nie nie... to im akurat nie grozi. Mam pare perelek do ktorych caly czas wracam. W paru przypadkach jest to juz ktores tam opakowanie :)


 Najczesciej przewijaja sie te kosmetyki w postach denkowych ale postanowilam zrobic taki maly update. I pozbieralam wszystko co aktualnie posiadam. Jak juz wspomnialam wyzej, wiekszosc tych produktow ma swoje posty, wiec wystarczy poszukac albo przegladnac zakladke "azjatyckie kosmetyki".


  • Skin79 The Oriental Double Perfection Eye Healer Plus pojawil sie juz w moich zeszlorocznych ulubiencach ale ogolnie ten krem jest juz ze mna dluzej i kolejny jest juz w drodze. Uwazam, ze jest to rewelacyjny, dzialajacy i lekki krem na dzien. Wyglad mojej skory pod slepiami mowi sam za siebie. Koszt to okolo 11€ i naprawde sporo kremow przetestowalam ale ten sprawdza sie u mnie najlepiej.


  •  Kolejny faworyt i nawet nie wiem ile butelek juz zuzylam. Liese Smooth Hair Coctail to fenomenalny produkt, ktory ulatwia rozczesywanie wlosow i sprawia, ze sa miekkie i gladkie w dotyku. Uwielbiam go za to, ze nie obciaza moich wlosow i rewelacyjnie dziala. Cena to niecale 9€, produkt jest wydajny i wystarcza na dosc dlugo mimo czestego uzywania.


  •  Missha Signature Wrinkle BB Cream to tez moj ulubieniec od dawna i odkad go mam, to przestalam szukac. Dlatego przestaly sie na blogu pojawiac bebiki. Po prostu nie mam juz potrzeby szukania, bo na nic lepszego nie trafie. Ten krem pasuje mi idealnie i bardzo go lubie... przy nim tez zostane :)


  • TheFaceShop Natural Sun AQ Power Long Lasting Sun Cream SPF 45/PA +++ jeden z moich ulubionych filrtow, ja mam jeszcze w starym opakowaniu, teraz wyglada troche inaczej. Bardzo go lubie i czesto siegam po niego latem. Swietnie nadaje sie pod makijaz. 
 

  •  Innisfree Aple Juicy Brightening Peeling Gel to enzymatyczny peeling myjacy do twarzy. Lubie tego typu produkty a azjaci maja najwiekszy wybor. Firma Innisfree ma eco kosmetyki. Ten zel nalezy do serii jablkowej.


  • Skin79 A.C Clinic Skin Renewal Vita Crem to cos w rodzaju LRP Duo w azjatyckim wydaniu. Do cer problematyczych. Bardzo go sobie cenie, to jest moje drugie opakowanie. Z tej serii jest wiecej produktow ale innych nie mialam okazji uzywac.


  •  Missha Sugar Lip Scrub to jak sama nazwa wskazuje cukrowy peeling do ust. Bardzo lubie :)

  •  Skin79 Super Defence Moisturizing Gel to przede wszystkim porzadny nawilzacz. Taka bardziej maseczka albo jak to azjaci nazywaja "sleeping pack". Kosmetyk ktory potrzebuje sporo czasu na to zeby sie wchlonac ale tez zupelnie inaczej nawilza. Mi to akurat nie przeszkadza i od czasu do czasu lubie po cos takiego siegnac.

  •  Skin79 Repair Amino-Acid Serum to czesc zestawu New Turn Therapy Special Set, z ktorego serum w witamina C zuzylam juz jakis czas temu i pojawilo sie ono w denkowym poscie a serum z kolagenem polecialo do Urbi, ktora je szalenczo pokochala. Aminokwasy zawarte w serum wspomagaja odbudowe kolagenu i elastyny, zwiekszajac jedrnosc i elastycznosc skory.
  •  Liese Hair Coctail to produkt dosc zblizony do mojej kochanej mgielki, z tym, ze ten produkt odpowiedzialny jest za to, zeby utrzymac pod kontrola wlosy, ktore maja tendencje do puszenia sie... ma nadac im blasku. Lubie ale uzywam rzadziej i tu musze uwazac, zeby nie nalozyc zbyt blisko skory glowy, najlepiej sprawdza sie tak od polowy dlugosci. To tak samo jest dwufazowy produkt ale ma czesc oleista, wiec trzeba sobie potestowac ile tego na wlosy nalozyc, zeby nie przesadzic.

  •  Maseczki Kolagenowe Bird's Nest uzywam do tej pory. Jedyny minus tych wszystkich azjatyckich maseczek jest to, ze robione sa glownie na male, szczuple azjatyckie buzie i czesto mam wrazenie, ze tak troche nie pasuja ale jak sie ponaciaga to jest ok ;)
 ***

Dwa produkt czekaja w szufladzie na swoja kolej, wiec zbat wiele na ich temat nie moge powiedziec.

  •  Skin79 Serum rozjasniajace skore.
  • IOPE enzymatyczny zel peelingujacy
 ***

I to byloby na tyle jezeli chodzi o aktualny stan posiadania. Calkiem mozliwe, ze z czasem cos przybedzie. Musze kupic olejek do mycia twarzy bo mi sie skonczyl i jak mi cos kiedys jeszcze w oko wpadnie i tam utknie, to pewnie tez z ciekawosci nabede ale wtedy na pewno opisze w kolejnym poscie :)
 

czwartek, 12 lipca 2012

kolejna porcja zuzyc...


Poprzednie zuzycia wstawialam w kwietniu i od tego czasu pare rzeczy zakonczylo swoj zywot. Wlasciwie zbieram sie do tego posta juz od ponad tygodnia i jakos mi to nie idzie... wiec dziesiaj sie lekko przycisnelam ;) ... i tak oto mamy. 

  •   Estee Lauder Time Zone Cream to krem z zalozenia anti - aging. Ja mialam taka dosc sporo minaturke, ktora byla dolaczona do mojego zestawu EL. I o ile Day Wear Plus bardzo polubilam tak ten mnie nie przekonal. Owszem przyjemny ale nie dawal mi kompletnie nic, nawet tego uczucia, ze cos dla siebie robie mi nie dawal, wiec na pewno nie kupie pelnowymiarowki za ponad 50€
  • Estee Lauder Advanced Night Repair Eye to krem pod slepia. Swietny zreszta i ten spelnia moje oczekiwania. Dba i nawilza moje suche zewnetrze kaciki i zapobiega zmarchom. Calkiem mozliwe, ze do niego wroce... chyba ze trafie na cos lepszego ale znajduje sie na liscie produktow, ktore lubie i do ktorych chetnie wroce :)
  •  Innisfree Apple Juicy lip&eye Remover ... nie wiem ile razy juz o tej dwufazowce pisalam. Jak widac kocham ja w dalszym ciagu. Byla w kwietniu w moich zuzyciach, w tych jest kolejne opakowanie a w szafce te co aktualnie uzywam. Czy musze cos jeszcze pisac na temat zadowolenia z produktu ;)
  • Skinfood Ancient Rice Serum uzywalo sie calkiem przyjmnie i zdecydowanie latwiej jak puder do mycia twarzy, aczkolwiek jak na serum to dawalo mi za malo. Ono jest lekkie i przyjemne, moze jakbym byla 15 lat mlodsza ale teraz srednio mi sie przydaje... wiec ponownego zakpu nie bedzie.
  •  Lancome Hydra Intense to maseczka, ktora intensywnie nawilza jak sama nazwa mowi i mozna ja zostawic na skorze do powiedzmy prawie calkowitego wchloniecia, wiec nie ma przymusu albo zalecenia zmyc ja po jakims czasie. Ja czasami szlam z nia spac i faktycznie nawilza fajnie ale ta cena :P
  • BeBeauty micelarny zel do mycia i demakijazu, produkt tani i bardzo przyjemny... nie mam mu nic do zarzucenia. Jest delikatny i wydajny, naprawde calkiem w porzadku. Tylko u mnie niedostepny, wiec raczej sie juz u mnie nie pojawi.
  •  Phytokeratine to zdecydowanie moj ulubiony szampon tej firmy. Co prawda nie ma SLS a co za tym idzie srednio sie pieni... a te akurat mi w szapomnach nie przeszkadzaja ale nauczylam sie go uzywac i moje wlosy go kochaja. Tylko wiadomo wymagaja tez przy tym odzywki albo czegos co mi je potem pomaga rozczesac,  nie ma co od szamponu cudow wymagac... wystarczy, ze swoja role spelnia swietnie.
  • Phytocyane to szampon do wlosow, ktory mi dosc trudno ocenic. Ogolnie nalezy go stosowac przy wypadajacych wlosach, ma je wzmacniach... wlasciwie ma wzmacniac cebulki i ogolnie skore glowy. Dziala anti - aging i wszystko bylo by fajnie gdyby nie ta konsystencja. W ogole przy pierwszym uzyciu sporo mi sie rozlalo, bo nie bylam przygotowana na to, ze bedzie to szampon w tak plynnej formie. Przez co jest dosc trudny w uzyciu. Ta miniaturka przekonala mnie tylko, ze krzywdy mi nie zrobi ale tez bylo to za malo, zebym mogla stwierdzic, czy on w ogole cos daje. No i jestem w kropce...
  •  Kerastase Bain Divalent z tego co pamietam byl to szampon do przetluszczajacej sie skory glowy i suchych koncowek. Ten zmeczylam bo tak do konca to sie z nim nie lubilam i wiecej nie kupie. W ogole pisalam juz, ze sie z firma Kerastase pozegnalam, nie wiem co kombinuja ale po prostu nowe wersje produktow przestaly mi odpowiadac.
  • Kerastase Age Recharge to maska do wlosow i ja akurat lubilam, szalenie wydajny produkt, myslalam, ze jej nigdy nie zuzyje ale w koncu sie udalo. Z tym, ze tez nie mam zamiaru do niej wracac.
  •  Dwa produkty z The Body Shop to byla akurat limitowana edycja, ktora pojawia sie co jakis czas. Poniewaz uwielbiam wanilie to musialam miec. Peeling do ciala lubilam, fajnie scieral ale nie byl za mocny. Zel jak to zel... myl i ladnie pachnial.
  •  Dwa produkty Lavera, czyli nieliczne kosmetyki naturalne w moim posiadaniu. Tu mamy zel pod prysznic i Bodylotion... oba produkty moze sa srednio wydajne ale za ten zapach to kocham je dozgonnie :D ... o obu pisalam, wiec nie ma sensu sie powtarzac.
  •  po raz kolejny Scholl Fuss Pflege Balsam Sensitiv, jak na razie moj ulubiony balsam do stop z 5% mocznikiem aleeee... calkiem mozliwe, ze ten z Hansaplast o ktorym ostatnio pisalam, jednak go przebije.
  • tu tez mamy nieszczesny zmywacz do paznokci z p2, pierwsza i ostatnia zuzyta butelke... druga poleciala do kosza, z wiadomego powodu. Zmywacz robil mi kuku o czym pisalam ostatnio, wiec sie z nim pozegnalam.
  • LRP Effaclar A.I. czyli dorazna pomoc na wypryski. Do nakladania punktowo. Produkt, ktory bardzo lubie. Jest skuteczny i to jest najwazniejsze. A pozatym nie wysusza przesadnie skory dookola i jest dosc szybki w dzialaniu. O nim tez juz pisalam. Pozostanie ze mna na dluzej, w szafce w lazience mam juz kolejna tubke.
  • i na koniec kolejny blyszczyk Lancome Fever Gloss 206 Precious Beige, bardzo lubilam... mial sliczny delikatny bezowy kolor ale watpie zebym kupila ponownie, bo zanim zuzyje to co mam, to jeszcze potrwa ;)
 ***

I to by bylo tym razem na tyle. Dalej jestem w ciagu intensywnego zuzywania. 
 

wtorek, 26 czerwca 2012

Innisfree Mineral Sun Waterproof BB Cream


Zainteresowal mnie ten produkt z wielu powodow. Po pierwsze ma byc wodoodporny do 12 godzin ale jak wytrzyma 6 to tez bede zadowolona, wiadomo te wszystkie obietnice producentow lepiej zanizyc, zeby sie potem ewentualnie przyjemnie zdziwic a nie zawiesc. Ma tez kontrolowac wydzielanie sebum i byc odpornym na pot i wode. Do tego Innisfree obiecuje, ze jej kosmetyki sa ECO... ten kremik jest mineralny. Zawiera wyciag z zielonej herbaty i skladniki mineralne z wulkanicznej wyspy Jeju. Jest to krem z dosc wysokiem filterm i bardzo mnie interesuje z jakim wlasciwie, bo oczywiscie na opakowaniu krzaczki i nie udalo mi sie znalezc skladu. Na opakowaniu mamy podane, ze krem ma SPF 50+/PA+++ co mi sie bardzo spodobalo, pomyslalam sobie, ze bede miala dwa w jednym... krycie i ochrone, czyli nie musze uzywac dwoch produktow, wystarczy ten jeden. Krem ten wg producenta a z braku skladu musze mu wierzyc... nie zawiera olejow mineralnych, alkoholu, ftalanu, acrylamidu, dioxyny ale za to zawiera silikony, co chyba nikogo nie zdziwi, bo zawieraja go praktycznie wszystkie kremy. Calosc prezentuje sie calkiem ciekawie, dlatego tez kliknelam na ebayu i dzis dostalam paczuszke, wiec beda to wstepne przemyslenia.


Krem zapakowany jest w tubke o pojemnosci 50 ml. 


 Dostepny jest w dwoch kolorach #1. Light Beige i #2. Natural Beige. Ja profilaktycznie wybralam 2, bo w zoltym mi w lecie bardziej do twarzy jak w rozach a w koncu teraz mam go zamiar uzywac a nie zima.


Konsystencja przyjemna... nie jest za rzadki ale tez nie jest gesty, w sumie bezzapachowy. I cale szczescie, bo mialam male obawy, ze bedzie smierdzial lawedna. Troche sie na poczatku zdziwilam i mialam tez lekkie obawy. Bo krem nie jest tak do konca zolty. Przyzwyczailam sie, ze kremy ktore maja podzial na dwa kolory przewaznie roznia sie tym, ze jeden idzie w roz a drugi w zolc. Ten jest bezowy ale ma tez w sobie cos rozowego. Mi to akurat az tak strasznie nie przeszkadza ale osoby, ktore rozowe swinkuje moga miec problemy. 


Podeszlam do niego jak pies do jeza. Na poczatu zaczelam nakladac sunksowym pedzlem RT ale jednak o wiele lepiej funkcjonuje nakadanie palcami. W pierwszym momencie wygladalam jak corka mlynarza, krem wyglada zaraz po nalozeniu bardzo jasno ale przynajmniej mozna go dokladnie nalozyc. I chwile po nalozeniu wydawalo mi sie, ze podkresla wszystko co tylko moze ale po chwili, jak to dobre bb kremy potrafia zaczal sie dopasowywac. Nie tyle, ze sciemnial ale dopadowal sie do mojej skory, zrobi sie bardziej zolty i ta bladosc tez zniknela. Naprawde odetchnelam z ulga, tym bardziej, ze po tych 5 minutach mialam wszystko... no dobrze prawie wszystko ladnie przykryte, ten poczatkowe podkreslenie tez zniknelo, tu nastapilo wielkie uffff... z mojej strony. Do tego krem calkowicie stopil sie ze skora, jest niewyczuwalny i nie ma tego mokrego "glow" efektu jaki bb kremy potrafia pozostawic. Mamy naturalny lekki mat na twarzy. Tu nastapilo wooowww... bo to w koncu rzadkosc w przypadku bebikow. Nie zebym ja mat lubila ale to co mam na twarzy wyglada naprawde fajnie.

Jak widac u mnie musial glownie sobie poradzic z nierownym kolorytem i plamkami... i to mu sie w 90% udalo ale tez nie wymagam od niego calkowitego krycia, bo w koncu nie takie jest jego zadanie. Skora jest bardzo mila w dotyku i jak juz pisalam wyzej w ogole nie mam wrazenia, ze cos mam na twarzy. W tym momencie jak pisze posta, to mam go na twarzy od prawie 4 godzin i wyglada tak jak po nalozeniu... jestem naprawde pozytywnie zaskoczona.


Wiadomo zeby wyrobic sobie zdanie na temat tego kremu, musze go dluzej pouzywac ale jezeli nic sie nie zmieni i dalej bede zadowolona, to bedzie to idealny produkt na lato. 

Edit: mamy godzine 18.00 krem wyglada jak wygladal... nic sie nie ruszylo, wiec jestem bardzo zadowolona. U mnie dzis swiecilo slonce, temeratura ca. 25 stopni, bylam na zakupach wiec sie troche zmachalam. Oby tak dalej :)

Dziekuje za sklad :* ... tak jak myslalam ma tylko fizczne filtry ale na poczatku skladu. Prawde mowiac ciagle trudno mi uwiezyc, zeby te dwa daly tak wysoka ochrone ale ja mimo wszystko jestem z gatunku niedowiarkow :)

Sklad: Water, Cyclopentasiloxane, Titanium Dioxide, Dimethicone, Zinc Oxide, Butylene Glycol, Cyclohexasiloxane, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Sodium Chloride, Orbignya Oleifera Seed Oil, PEG-8, Hydrogenated Polydecene, Arbutin, Butylene Glycol Dicaprylate, Polyglyceryl-4 Isostearate, Talc, Hexyl Laurate, Aluminum Hydroxide, Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Stearic Acid, Sorbitan Isostearate, Sorbitan Olivate, Disteardimonium Hectorite, Calcium Stearate, Triethoxycaprylylsilane, Beeswax, Propylene Carbonate, Magnesium Aluminum Silicate, Mother of Pearl, Mineral Salts, Citrus Unshiu Peel Extract, Opuntia Coccinellifera Fruit Extract, Camellia Japonica Leaf Extract, Orchid Extract, Camellia Sinensis Leaf Extract, Natto Gum, Adenosine, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Ethylhexylglycerin, 1,2-Hexanediol, Ferric Oxide, Hydrated Ferric Oxide , OxideIron Oxides

wtorek, 17 stycznia 2012

Innisfree Jeju Volcanic Nose Pack

Plasteki zobaczylam kiedys na blogu Mllou i poniewaz wlasnie czegos takiego wtedy szukalam a firme Innisfree lubie, to zdecydowalam, ze kupie wlasnie te... Innisfree Jeju Volcanic Nose Pack.



Przychodza zapakowane w kartonik a w srodku mamy 6 plasterkow. Koszt na ebayu to ca. 5 - 6 €, wiec nawet sie dlugo nie zastanawialam. Moj nos raczej pancerny, wiec sie nie obawialam, ze zrobia mi kuku.



Jak wyglada taki plasterek wie chyba kazdy... do czego sluzy takze. W koncu nie jest to nic nowego. Kszatl to ma uniwersalny, uzywam mozna takze na czolo i brode. Ja jak na razie probowalam tyylko na nos i faktycznie jak pisala Mllou, srednio sie do niego dopasowuje.



Ogolnie jakos nie widze efektu, instrukcja obslugi prosta jak budowa cepa a mi obie proby jakos nie wyszly i tak sie zastanawiam gdzie zrobilam blad, bo w sumie uzylam tak jak pisza. Na umyty nos i lekko wilgotny nalozylam plasterek i czekalam az wyschnie (10 - 15 min). I nic... WTF ??

:]

wtorek, 1 listopada 2011

pazdziernikowi ulubiency

Ostatnio do mnie dotarlo, ze strasznie zaniedbalam ulubiencow miesiaca i wieki juz nie bylo tego typu posta (postu ?!) u mnie na blogu. I tak dzis w zwiazku z ta szarowka za oknem, zniechecajaca do wystawienia nosa z domu, stworzylam epopeje podsumowujaca pazdziernik :)


  • Laura Geller Balance 'n' Brighten Face Powder, puder ktory dostalam od Urbi i po ktory bardzo czesto siegam, co widac zreszta po stopniu zuzycia. I pomijajac zapach, ktory bardzo lubie to puder daje fajne matowe wykonczenie, jest wlasciwie pol transparetny na twarzy i dobrze sie trzyma. Wiecej na jego temat i swatche mozecie zobaczyc tutaj.
  • Missha 4D Mascara, o tym tuszu pisalam juz tyle razy, ze naprawde nie ma co sie powtarzac. Jak dla mnie swietny tusz na codzien, uzywam go od paru miesiecy i powoli zblizam sie do konca, na pewno kupie kolejne opakowanie, bo daje mi to co chce, czyli naturalny wyglad i dobra trwalosc.
  • Sleek Blush, ktory tez znalazlam w ktorejs Urbankowej paczuszcze i na poczatku mialam wielkie obawy, ze jak nic zrobie sobie nim krzywde i matrioszka bedzie sie mogla przy mnie schowac. Po oswojeniu rozu okazalo sie, ze bardzo sie lubimy, cudnie sie prezentuje na policzkach i ma dobra trwalosc, wiec roz jk najbardziej pozostanie w sroczym kuferku. Swatche i pare slow o nim znajdziecie tutaj.
  • Diorshow Maximizer Lash Plumping Serum, ktore zdetronizowalo moja ulubiona odzywke z EL. Swietne serum, ktore ja uzywam glownie jako odzywke na noc. Wzmocnilo mi rzesy i doprowadzilo do porzadku. Sa dluzsze i mam wrazenie troche bardziej geste. Uwielbiam je i na 100% kupie kolejne opaowanie, bo watpie zebym znalazla lepsze. Pisalam o nim tutaj.
  • Kiko Extra Volume Lipgloss, to moja milosc od pierwszego mazniecia. Jak dla mnie ten blyszczyk bije wiekszosc i moge go postawic na rowni z wysokopolkowymi jak moje ulubione z Dior czy Lancome. Nie ma sie co rozwodzic, zdjecia mowia same za siebie a znajdziecie je tutaj.
  • Kiko Silky Touch Powder, to kolejny produkt tej firmy, ktory mnie niesamowicie zauroczyl. Jak dla mnie idealny rozswietlacz. I mam nadzieje, ze bedzie wydajny, bo jest to produkt z LE i jak mi sie skonczy to sie chyba zaplacze. Swatche i dokladny opis jest tutaj.



Pielegnacyjnie to od jakiegos czasu ruch u mnie jak na dworcu. Moglabym tu spokojnie dorzucic jeszcze pare rzeczy ale stwierdzilam, ze ogranicze sie do tych, ktore napprawde uzylam juz od jakiegos czasu, ktore bardzo lubie i o ktorych w ostatnim czasie nie pisalam.



Znalazlam tez w miedzyczasie pare KWC i te zostana ze mna pewnie na dluzej ale ciagle jestem w fazie poszukiwan i testowania... tylko ciekawych rzeczy czeka jeszcze na swoja kolej, ze uzywanie ciagle tego samego byloby doprawdy niezbyt madre ;)



W dalszym ciagu kroluja u mnie azjatyckie produkty, glownie w pielegnacji twarzy.
  • Innisfree Apple Juicy Lip & Eye Remover, dwufazowy plyn do demakijazu, ktory po prostu uwielbiam i drugi juz do mnie leci. Ten produkt jest jednym z KWC i na pewno pozostanie ze mna dluzej. Swietnie zmywa makijaz, jest naturalny, nie podraznia slepi i nie jest drogi. Nie ma nic co moglabym mu zarzucic a do tego cudnie pachnie na jabluszka. Dokladny opis i zdjecia mozecie znalezc tutaj, bo juz go kiedys wam przedstawialam.
  • Shiseido Deep Clear Cleansing Oil, po tym jak zaczelam uzywac ten olejek do mycia twarzy, zastanawialam sie pare razy jak ja wlasciwie moglam zyc bez niego, tu moze nie do konca firma ale produkt sam w sobie jest moim KWC. Bardzo lubie, swietnie mi sluzy i na pewno jak mi sie skonczy, kupie kolejny i moze z innej firmy ale do tego na pewno kiedys wroce, bo nie wyobrazam sobie wieczorem mycia twarzy bez uzycia olejku. O tym z Shiseido mozecie poczytac tutaj.
  • Tony Moly Tomatox Brightening Mask, o tej maseczce jakis czas temu pisalam ale znalazla sie w ulubiencach dlatego, ze najczesciej po nia siegam. Zaskoczyla mnie tym, ze jest tak niesamowicie wydajna, bo jak pierwszy raz ja otworzylam, to mialam troche inne wrazenie. I zeby sie nie powtarzec odsylam was do ostatniego postu, w ktorym o niej posalam a znajduje sie on tutaj.


  • Vichy Purete Thermale (Płyn micelarny), jak dla mnie jest to najlepszy micel i watpie zebym kiedykolwiek miala wrocic do Biodermy, bo w sumie nie mam po co. W tym micelu mam wszystko czego po nim oczekuje i do tego nie ma tego paskudnego smaku jaki ma Bioderma, bo niby to dobnostka ale mnie dosc draznila. Wiecej na temat micela Vichy znajdziecie tutaj.
  • Kerastase Bain Chroma Riche, czyli szampon do wlosow farobwanych. Nie jest to nic nowego, ze ja jestem milosniczka produktow Kerastase ale ten szampon uzywam z przerwami od okolo 8 lat... i ciagle do niego wracam, bo jest to jak dla mnie najlepszy produkt do wlosow farbowanych.
  • Balea balsam Cell Energy, o ktorym w sumie jeszcze nie pisalam. Uzywam go dosc regularnie i bardzo lubie ale mam male "ale" ... i dlatego jeszcze czekam z recenzja. Balsam sam w sobie jest bardzo przyjemny w uzyciu, tylko nie wiem czy sie tak do konca z moja skora lubi.
  • Balea balsam po odklaczaniu, jest dalej moja wielka miloscia i namietnie go uzywam. Najlepszy ballsam lagodzacy po depilacji jaki mi sie trafil, moje absolutne KWC, na pewno zostanie ze mna na dluzej. Pare slow napisalam o nim tutaj.

piątek, 23 września 2011

Innisfree Apple Juicy Lip & Eye Remover

Apple Juicy Lip & Eye Remover przyszedl do mnie z pozostalymi produktami Innisfree, ktore pokazalam wam tutaj. W tamtym poscie napisalam tez pare slow o firmie. Jakis czas temu pokazalam wam dwufazowke Alverde ale niestety jej nie polubilam i moglam szybciej siegnac po ta a musze przyznac, ze bardzo bylam ciekawa, jak sobie bedzie radzic.



W opakowaniu mamy 100 ml i jest to dwufazowy plyn do demakijazu oczu i ust. Przychodzi do nas zabezpieczony folia, co zawdze jest mile widziane.



Wg producenta: Wzbogacony w organiczny kwas jabłkowy i witaminy, które wnikaja do komórek skóry i skutecznie oczyszczaja pory. Zawiera także wyciag z oczaru i lawendy, ktore pozostawiaja skore nawilżona, zdrowa i promienna. A orzeźwiający zapach jabłek zmniejsza napięcie i stres.



Moje wrazenia: Jestem bardzo zadowolona z dzialania tej dwufazowki. W sumie spelnia moje wszelkie oczekiwania, jest delikatna dla oczu i bardzo dobrze radzi sobie z makijazem a do tego firma robi naturalne kosmetyki o przystepnych cenach. Plyn kosztowal mnie ca. 10 € i jest bardzo wydajny a do tego cudnie jablkowo pachnie.

Do testu wzielam kredki i linery Zoevy, ktore dosc mocne sie trzymaja na skorze, oraz tusz, pomadke, cienie... jak widac plyn bardzo dobrze sobie poradzil, po jednokrotnym "przejechaniu" wacikiem. Nawet nie musialam przycisnac do skory. Wiadomo w przypadku makijazu na oku (kreski i tuszu) nie jest tak prosto ale plyn i tak dobrze i dokladnie usuwa makijaz, oka nie trzeba przy tym pocierac.



:)

piątek, 2 września 2011

paczka z Korei... czyli pielegnacja Innisfree

Juz pare razy przygladalam sie produktom tej firmy. Innisfree jest czescia koreanskiego koncernu Amore Pacific. To bedzie moja kolejna proba w kierunku bardziej naturalnych produktow.

Innisfree jest znana z kosmetyków, które zawierają składniki odżywcze pochodzące z organicznych roślin i ziół, które pomagają pomoc w leczeniu różnych chorób skóry. W rzeczywistości większość produktow zawieraja lawende, mięte, rumiank i zioła, które znajduja się w firmowym logo. Produkty te to dobry wybor dla osób w każdym wieku. Innisfree stworzył szereg naturalnych i organicznych produktow do pielęgnacji skóry, ciała i włosów. Wszystkie produkty są testowane dermatologicznie.

Oficjalna strona firmy

Tym razem wzielam dwa produkty z serii "apple juicy". Jak sie beda dobrze spisywac, to pewnie skusze sie na kolejne :) ... a do tego wzielam puder mineralny kontrolujacy wydzielanie sebum.




  • Apple Juicy Lip & Eye Remover (100ml)
  • Apple Juicy Brightening Peeling Gel (120ml)
  • No Sebum Mineral Powder (5g)

do tego dostalam pare ciekawych probek :)