Seiten

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Phyto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Phyto. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 września 2013

kosmetyczni urlopowi ulubiency :)

  Przed wyjazdem pokazywalam wam moja wakacyjna kosmetyczke. Teraz po urlopie moge stwierdzic, ze mialam ze soba wszystko co potrzebowalam. No dobrze... zapomnialam balsamu do ciala ale to akurat byl drobiazg ;)


I tak sobie pomyslalam, ze we wrzesniu moi ulubiency miesiaca ogranicza sie do tych urlopowych a i tak jak widac na zdjeciu jest tego calkiem sporo :)


Na poczatek pielegnacja :)









Moj od lat ulubiony filtr do ciala. 50+ sprawdzilo sie idealnie i uchronilo dwa przerazliwie blade stworzenia od zweglenia. Bo dawno nie przebywalam tylke czasu na sloncu. I mimo tego, ze lato w sumie za nami ja bylam blada. Vichy Capital Soleil swietnie sobie radzilo, slona woda nie byla mu straszna.











 

 To mleczko Vaseline aloe fresh kupilam na wyspie, bo jednak musze sie czyms posmarowac. Inaczej wydaje mi sie, ze trzeszcze i pekam ;) ... to akurat wpadlo mi w reke w holelowym sklepie a ze zapach mialo przyjemny to wzielam i calkiem dobrze sobie radzilo.










 


Ladival Apres Pflege to rewelacyjny zel po opalaniu, szczegolnie jak sie ma wrazenie, ze slonce troche przypieklo. Ma swietny sklad, szybko sie wchlania... ma forme zelu, bardzo sobie go slubny chwalil a on nie lubi myziajacych sie produktow, wiec ten mu bardzo przypadl do gustu. Do tego niedrogu i wydajny, bo reszta wrocila z nami do domu. Mimo tego, ze codziennie go uzywalismy. 












 O tym filtrze Vichy do twarzy tez juz wiele razy pisalam, wiec i tym razem nie moglo go zabraknac :)






 O pozostalych dwoch produktach do wlosow pisalam wczoraj, wiec nie ma sensu zeby sie powtarzac ale ze soba mialam jeszcze jeden produkt, ktory robil dobrze moim wlosom. Phytokeratine to moje ulubione bezsilikonowe serum na suche koncowki... jest po prostu rewelacyjne :)

 Czas na kolorowke :)


 Oba produkty Shiseido swietnie sie sprawdzily, choc musze przyznac, ze czesciej siegalam po plynny podklad. Wydaje mi sie, ze lepiej sie dopasowuje i jest bardziej trwaly. Dobrze znosil kapiele basenowo-oceaniczne. Twarz mialam po lecie troszke ciemniejsza, wiec tu wystarczal SPF 30.  Po kompakt siegalam jak wiedzialam, ze nie bede miala kontaktu z woda albo po poludniu poniewaz nie mialam ze sobia zadnego innego pudru, wiedzialam, ze ten sobie poradzi. Matuje i jest twaly jedynym warunkiem zeby dobrze wygladal, jest dobrze nawilzona skora.
Tusz z Misslyn byl bardzo dobrym i niedrogim zakupem. Jak dla mnie swietny wodoodporny tusz, ktory mi ladnie podkreslal rzesy. Wygladaly dokladnie tak jak chcialam. Zastanawiam sie co z nim teraz zrobic, bo ogolnie nie uzywam wodoodpornych na codzien a poniewaz jest dobry, to szkoda mi go wyrzucic. 


 Zestaw do ust, ktory byl nie do pobicia. Dior Lip Balm 001 moj ukochany od dluzszego czasu i kredka Clinique, ktora wam pokazywalam przed wyjazdem.
 Aqua Brow MUFE tez nie moglo tu zabraknac. Co tu duzo mowic... rewelacja i teraz nakladanie jej idzie mi rownie szybko co zrobienie brwi kredka. Swietne kremowe cienie... kredka Chanel i sloiczkowy Dior. Uzywalam codziennie, zeby wieczorem troche podkreslic oko. Te cienie wystarczyly mi w zupelnosci.


Podrozny zestaw pedzlekow MAC. Dla mnie zupelnie wystarczajacy i bardzo lubie cala piatke. Wiadomo nie zawsze dorownuja te limitowane pedzle tym z regularnej sprzedazy ale mimo wszystko z tych jestem zadowolona :)

Oczywiscie byla tez ze mna woda termalna Uriage ale wykorzystalam ja do ostatniej kropelki i pustego opakowania ze sobia nie wiozlam ;)



środa, 21 sierpnia 2013

kolejna porcja...

 ... pustych opakowan :)


Jak zawsze podzielilam na kategorie zeby bylo latwiej i przyjemniej. Duzo tego nie ma ale walalo mi sie po szufladzie, wiec stwierdzilam, ze posta mozna machnac :)


Na pierwszy rzut cos z kolorowki.
  •  Lancome Teint Idole Silky Mat czy podklad, ktory bardzo polubilami moze kiedys do niego wroce. Jest to typowy lejacy sie podklad ale nakladalo sie go bardzo wygodnie zarowno palcami jak i pedzlem. Dawal satynowe wykonczenie i calkiem ladnie kryl... do tego jest to jeden z tych podkladow, ktore bosko wygladaja na zdjeciach. 
  • Skin79 Oriental Gold BB Cream Plus to jeden z moich ulubionych bebikow, przewyzsza go tylko moja Missha ale o tym juz wiele razy bylo. Nie zuzylam tego czegos w wieczku ale prawde mowiac nie wiedzialam nawet na co... bo na lico wole co innego a na usta tez nie za bardzo. Za to krem sam w sobie bardzo lubie. Trwaly, kryjacy i dobrze pasujacy do mojej mieszanej skory zasluzyl sobie na wysoka pozycje na mojej liscie. 
  • Helena Rubinstein Mascara tzw. pytonek... bardzo lubie i jak to u mnie przewaznie bywa najlepiej sluzyl mi teraz na koncu jak byl podeschniety. Trwaly, swietnie podkresla i rozdziela rzesy. Jedyny minus to jak to przewaznie bywa... cena. Helenka nie ma litosci ;)
  • YSL Singulier... tusz, ktory bardzo lubie. Zawsze swietnie u mnie wygladal ale musze przyznac, ze znalazlam teraz inne, ktore sprawdzaja sie rownie dobrze albo i lepiej. Pozatym nie podoba mi sie to co YSL odstawilo z pojemnoscia i nie wiem, czy kiedys nie trafi to wszystkie tusze i przy niezmienionej cenie nie spadnie im pojemnosc z 7,5 ma na 5 ml tak jak to sie stalo z Babydoll. Nie lubie takich akcji.
  • Dior Lip Polish ... blyszczyk ktory zapewnie mial jakis numer ale opakowanie juz wyrzucilam i nie wiem. Tak mi cos swita, ze byla to 002. Niewazne... w koncu zuzyte. Kocham te blyszczyki. To juz jest moj drugi zuzyty a z trzeciego zostala mi polowa. Kocham na rowni z feverkami Lancome, ktore chyba juz tez w ogole nie sa produkowane (foch). Bosko wygladaja na ustach... ta tafla ach i och, nie kleja sie i na 100% jak kiedys dorwe to nabede droga kupna.

  •  Bvlgari Mon Jasmin Noir. Woda perfumowana, ktora uwielbiam dozgonnie. Choc moglabym jej zarzucic, ze ma ta sama przyadlosc co Daisy... znika w zastraszajacym tempie. Niemniej zapach kocham i na pewno kiedys do niego wroce.
  •  Tzw. kosmetyk kuchenny ;) ... bo nie wiem ile wysmarowalam na siebie a ile zezarlam. Zakupilam teraz 400 ml i w dalszym ciagu uzywam namietnie. W zyiu nie widzialam czego tak natualnego i wszestronnego. Jakbym miala zabrac jeden kosmetyk pielegnacyjny na bezludna wyspe, to bylyby to wlasnie olej kokosowy. Uzywam do twarzy, wlosow, rzes, ciala. Awww... chyba zaraz machne sobie nalesniki...

A jak juz jestesmy przy pielegnacji twarzy.
  • Missha Super Aqua to taki typowy azjatycki pilindzek [ for D ;) ] a wlasciwie zel peelingujacy, lubilam, nie byl za mocny ale ladnie oczyszczal. Tesknic za nim nie bede bo mam rozne inne.
  • LRP Effaclar micelek... nie wiem ktore to juz opakowanie ale uwielbiam, wiec bedzie sie pojawial
  • LRP Effaclar Duo krem do twarzy podobnie jak micel, jak sie konczy to kupuje kolejny. Dla mnie jest on w sumie delikatny, spokojnie moge go uzywac, krzywdy mi nie robi.
  • Skin79 Oriental Double Perfection Eye Healer jak dla mnie najlepszy krem pod slepia na dzien. Rozjasnia, wygladza, napina i szybko sie wchlania co czyni go idealnym kremem pod makijaz. 
  • plyn dwufazowy do demakijazu Helena Rubinstein. Bardzo lubie i byl to przez dlugi czas moj najlepszy plyn. Jak wiecie zdradzilam z Chanel i tak na razie pozostanie, bo chanelkowy lubie jeszcze bardziej ;)
  •  Penaten Gesicht & Hände najlepsze drogeryjne chusteczki. Tez zreszta ktores kolejne opakowanie. To nie sa takie po calosci czyli do tylka... tosa chusteki do twarzy i rak, bardzo delikatne, swietnie oczyszczaja i moja skora je lubi.

Reszta kadlubka
  • zel po prysznic Kneipp. O ile bardzo lubie ta firme i ma na prawde fajne produkty, to ten zel zalicza sie do bubelkow. Ani to fajnie nie pachnie ani sie nie pieni i do tego malo wydajny. O dziwo inne z tej serii np. z maracuja, z nim jest dokladnie odwrotnie, tamten uwielbiam... o tym lepiej zapomniec.
  • Joanna Naturia olejek pod prysznic. Ja nie wiem czemu to sie nazywa olejek. Pewnie przez to, ze jest dwufazowy. Konsystencja glupawa i mycie najlepiej wychodzi przy pomocy gabki ale lece na ten zapach jak mucha na lep. Za kazdym razem sie slinie i jestem mu w stanie wszystko wybaczyc... po prostu uwielbiam. Jedyne co regularnie sciagam z pl.
  • Ziaja kozie mleko basam do ciala. Hmmm... o ile w przypadku kremu do rak ten zapach mi dzialal na nerwy, tak to mleczko pachnace dokladnie tak samo bardzo lubie i przyjemnie sie je uzywalo.
  • Garnier mineralny dezodorant spray... moj ulubiony. Porzucilam dla niego dezodoranty z Vichy, ktore bardzo lubilam. Ten daje mi to samo a jest o wiele tanszy.
  • Scholl krem do stop. Tez kolejne opakowanie. Jak dla mnie najlepszy krem. Szybko sie wchlania, nie pozostawia filmu i swietnie nawilza. Wiecej nie potrzebuje.
  • Balea mini kremik do rak. Taki torebkowy, przyjemny ale nic specjalnego.

Kudelki
  • Phytocidre ocet do wlosow. Produkt fajny, robi to co tego typu octy maja robic ale jakos specjalnie mnie nie porwal. Czy kupie ponownie to nie wiem... moze.
  • i poraz setny Liese spray ulatwiajacy rozczesywanie i Lee Stafford suchy szampon dla ciemnowlosych. To u mnie produkty, ktore tak jak LRP beda sie pojawiac dosc czesto. Kocham i namietnie uzywam, jak dla mnie najlepsze ale o tym juz wiele razy pisalam

 ***

To byloby na tyle.

Do nastepnego denka :)


wtorek, 23 lipca 2013

Phyto... kuracja przeciw wypadaniu wlosow dla kobiet :)

 Odwieczna walka wikszosci z nas zwana, choc u mnie to nie tyle problem z wypadaniem wlosow a ogolnym zmniejszaniem sie ilosci wlosow z wielkiem... i to nie tylko na glowie. I o ile w przypadku innych czesci ciala to zmniejszenie oklaczenia jest mile widziane, tak na glowie... i to dotyczy sie tez brwi i rzes niestety niekoniecznie.


Skonczylam moje pierwsze opakowanie i pewnie jeszcze do tego wroce, bo moja skora glowy bardzo sie z ta kuracja polubila. Nie mam problemow z wypadaniem, pomijajac oczywiscie to co wypada czy nam sie podoba czy nie, bo nie ma osoby, ktorej dziennie nie wypada ca. 100 wlosow :]

 PHYTOCYANE to kuracja ktora ma zapobiegac wypadaniu wlosow, przeznaczona dla kobiet zestresowanych, zmeczonych, na diecie i po ciazy. 

Regeneracja i ochrona cebulki
  • Miłorząb i kora kaliny - stymulacja procesów wymiany komórkowej oraz mikrocyrkulacji
  • Policyjanidy z winogron – ochrona przed wolnymi rodnikami
 Przyspieszenie wzrostu

Aminokwasy siarkowe, aktywatory peptydowe i polisacharydy zawierające siarkę - pobudzenie keranocytów do produkcji włókien włosa

Pielegnacja
  • Witaminy B5 i B6 – nawilżenie i zwiększenie objętości włosów
  • Proteiny jedwabiu – przywrócenie blasku

 Producent zaleca stosowanie przez 3 miesiace. W pierwszym miesiacu trzy razy w tygodniu na umyte wlosy a wlaqsciwie skore glowy, bo trzeba to wmasowac w skore. Pozostale dwa miesiace raz w tygodniu. Kuracje mozna stosowac czesciej w miare zapotrzbowania.



W opakowaniu mamy 12 ampulek po 7,5 ml ... i spokonie wystarcza to na cala glowe, nie trzeba jakos specjalnie uwazac przy nakladaniu.


Dla zainteresowanych sklad :)


Wiadomo producent zaleca uzywanie do tego innych produktow z serii ale nie jest to konieczne, choc ja nastepnym razem jak bede robic ta kuracje to pewnie dokupie sobie Phytopolleine eliksir odzywczy na bazie czystych olejkow eterycznych. Stymuluje on mikrocyrkulacje, przez co wzmacnia dzialanie kuracji.


sobota, 29 czerwca 2013

kolejna porcja pustych opakowan :)


 Pare miesiecy minelo od ostatniego denkowego posta, szuflada zaczela pekac w szwach, wiec doszlam do tego, ze czas najwyzszy na nowa porcje pustych opakowan. Choc musze przyzac, ze do tego typu postow najtrudniej mi sie zabrac :P

  •  standardowo mam pusta butelke po micelu LRP Effaclar, wczoraj skonczylam kolejna i nastepna postawilam w szafce. Uwielbiam go i bede dalej z przyjemnoscia uzywac.
  • ogorkowy tonik Ziaja... kocham zapach ogorka w kosmetykach ale niestety ten tonik jest mocno przecietny oropcz tego, ze pachnie... to w ktoryms momencie przestal pachniec a zaczal smierdziec skiszona woda po ogorkach. Podziekowalam mu i poszedl w kanal. Nie bede za nim plakac.
  • Skin79 BB Cleanser to produkt, ktory bardzo lubilam. Swietnie oczyszczal i zmywal wszystko co bylo do zmycia. Wydajny i przyjemny dla skory. 
  • dwufazowka Helenki R. ... tez nie wiem ktora, bo uzywam namietnie alczkolwiek zdradzilam z Chanelem ale o tym bedzie kiedy indziej
  • Kiehl's Midnight Recovery Concentrate bardzo lubie i moja skora tez. Gdyby nie to, ze dostalam go kiedys w BoB to pewnie nigdy bym sie o niego nie potknela. Wydajny szalenie i zdecydowanie robi skorze dobrze. Ja go uzywalam solo bez zadnych dodatkowych kremow... zreszta pisalam juz o nim, wiec jak cos to mozna poczytac.
  • Baviphat Strawberry Toxifying Mask i Peach All in One Peeling Gel dwa azjatyckie produkty w uroczych opakowaniach. O ile bardzo lubilam maseczke pomidorowa maseczke TM, tak te dwie nie zrobily na mnie niestety szczegolnego wrazenia. Owszem uzywalam, krzywdy mi nie robily ale tylka nie urwalo i nie oplaca sie sciagac z Azji, mozna znalezc cos innego.
  •  Alverde Haut und Badeöl Vanille Chai to swietny olejek, ktory uzywam do kapieli. Ogolnie wszystkie olejki dodaje do kapieli, bo tam mi zdecydowanie lepiej sluza.
  • Joanna zel pod prysznic miniaturka, dosc dobrze wam znane... zel jak zel... myje ;)
  • ukochana sol do kapieli Kneipp z arnika, ulga dla moich zmeczonych kosci i miesni
  • Yves Rocher zel pod prysznic o zapachu kawy. Tak... zel kupuje dla tego zapachu, jest po prostu boski
  • Tolpa body pro - kreator jedrnej skory to produkt z ktorym musialam sie oswoic. Lubie to jak wygladza skore, czy powoduje ze staje sie bardziej jedrna hmmm...  wiadomo nie za bardzo, moze jak sie polaczy to ze sportem to bedzie dzialac wspomagajaco ale sam z siebie cudow nie zdziala. Mimo wszystko przyjemnie sie go uzywalo  a przyzwyczaic musialam sie do zapachu. Bardzo ale to bardzo specyficzny i na poczatku mi przeszkadzal, tym bardziej ze sie na mojej skorze jeszcze jakis czas utrzymywal. Pozniej jakos tak sam z siebie przestal mi przeszkadzac, wiec polubilam go jeszcze bardziej.
  • The Body Shop maselko i peeling do ciala z limitowanej swiatecznej edycji Cranberry. Mam jeszcze zel pod prysznic i pewnie kiedys go zmecze. Moj problem z produktami TBS polega na tym, ze o ile te zapachy w opakowaniach czasami do mnie przemawiaja, tak potem bardzoe szybko przestaja mi sie podobac. Ogolnie wiekszosc ich mazidel po prostu mi smierdzi. I czesto widzac zachwyty nad jakims produktem wacham go w sklepie i odstawiam na polke. Kompletnie mi nie podchodza i tak jest z 90% kosmetykow, wiec po prostu sobie darowalam co pewnie tez widac, bo TBS coraz rzadziej pojawia sie na blogu.
  • Coconut Island miniaturka zelu pod prysznic/planu do kapieli... boski kokos co tu duzo mowic ;)
  •  Lee Stafford suchy szampon dla ciemnowlosych... moj ukochany od dawna, to juz tez kolejne opakowanie. Jak dla mnie jest to najlepszy suchy szampon
  • dwa szampony Phyto... Phytoprogenium (do wlosow normalnych) i Phytorhum (do wlosow delikatnych). Ja lubie szampony tej firmy, oczywiscie nie wszystkie ale po prostu sluza mojej fanaberyjnej skorze na glowie i na pewno bede do nich wracac, bo sa wydajne i cene maja u mnie w porzadku, wiec jak mi skora zaczyna sie narowic, to wtedy do nich wracam.
  • Schwarzkopf Seah z serii profesionalnej, to szampon gleboko oczyszczajacy. Jest dobry ale ja zdecydowanie wole DC Bonacure o ktorym juz pisalam. Sa delikatne dla skory i wlosow a przy tym dobrze oczyszczaja. 
  • Dabur Vatika maseczka Virgin Olive miala byc taka dobra... same ochy i achy... no coz mi niestety nie podeszla. Glownie dlatego, ze nie widzialam jakis efektow, ktore by mnie sklonily do polubienia sie z tym produktem. Uzywalam glownie po szamponie oczyszczajacym, bo wiadomo maseczka jest wtedy wskazana ale pod koniec to juz naprawde walczylam ze sobia zeby ja uzywac i ciesze sie, ze sie skonczyla

  •  Essence krem do rak z zimowej limitowanki, przyjemnie pachnie ale dla mnie za slaby
  • MAC plyn do mycia pedzli, moze to nie jest tak do konca pielegnacja (moja) ale jak dla mnie najlepszy produkt do szybkiego czyszczenia pedzli i kolejna butelka jest juz w uzyciu
  • zmywacz do paznokci z Astora uzywam juz dobre 5 lat i jest to dla mnie najlepszy i przede wszystkim nieniszczacy mi paznokci pomimo zawartosci acetonu, bo wersja bez jest slabsza i za nia nie przepadam
  • ukochana pianka/zel do golenia Gillette Avocado Twist
  • rownie ulubiona pasta do zebow Crest, chociaz ta akurat dla mnie byla za mocna i zdecydowanie wole standardowa. Nic tak dobrze nie czysci mi siekaczy, likwidujac przy tym kamien i osad. Nawet jezeli musze ja sciagac z usa to dalej bede kupowac. Te olbrzymie tuby wystarczaja tez na dosc dlugo a uzywamy wspolnie ze slubnym.
  • Scholl krem do stop, ktory musi byc w mojej szafce nocnej, ja po prostu bez tego kremu nie moge ;) ... tak samo jak mam manie kremowania rak, tak na noc smaruje stopy.
  • Dior Skinflash Primer to baza, z ktora dosc dlugo nie potrafilam sie zaprzyjaznic ale jak w koncu nam sie udalo to pokochalam szalenczo i lepszej po prostu nie ma :P ... kolejna jest juz w sroczym kuferku
  • Guerlain Noir G czyli wklad do trumienki... na razie mam inny tusz od G, ktory czeka na swoja kolej ale do tego pewnie kiedys w wroce i to nie tylko dla tego boskiego zapachu brzoskwin. Po prostu jak dojrzal to swietnie wygladal na moich rzesach, noszenie go to czysta przyjemnosc. Jedyne co moglabym mu zarzucic to to nie do konca funkcjonujace opakowanie, plastik od wkladu jest za miekki i ze tak powiem gwint mu sie wyrabia przy zakrecaniu i potem sie rusza w trumience :D 
***

I do nastepnego denka :*

 

wtorek, 15 stycznia 2013

ulubione pielegnacyjne w 2012


Tak do mnie dzis dotarlo, ze nie wrzucilam jeszcze pielegnacyjnego podsumowania roku 2012 a w sumie czas najwyzszy, bo jak tak dalej pojdzie... to obudze sie w czerwcu. 


Na pierwszy rzut zmywanie malunkow wojennych i tu od conajmniej roku kroluje Shiseido Deep Clear Cleansing Oil, na zdjeciu tego nie widac bo butelka lezy ale zostalo mi tak moze z 2 - 3 cm, co na szczescie przy tym szalenie wydajnym produkcie jeszcze na dlugo mi wystarczy. Szczegolnie siegam po niego jak mam mocniejszy makijaz, bo nic nie likwiduje go tak dokladnie a przy tym delikatnie... i jak mi sie skonczy, to na 100% zakupie kolejny olejek, czy bedzie to Shiseido nie wiem... ale calkiem mozliwe. Drugim produktem jest dwufazowka, bez ktorej nie wyobrazam sobie demakijazu oka. Dla mnie to podstawa i tu oprocz tej lancomowej, najlepszym plynem tego typu jest Helena Rubinstein All Mascaras! ... tu na zdjeciu mam kolejne opakowanie ale w lazience wykanczam poprzednie.


La Roche Posey zagoscilo u mnie na stale. I choc nie wszystkie ich produkty lubie to mam swoje perelki i lubie LRP na tyle, ze ciagle testuje cos nowego. Ta trojca to dla mnie tez produkty podstawowe. Pisalam o nich wiele razy. Moj kochany micel Effaclar, rownie dobry jak Vichy ale latwiejszy do zdobycia. Effacalar Duo ktory mi swietnie sluzy (w przeciwienstwie do K) ... i to tez moje kolejne opakowanie, chwilowo szybciej mi schodzi bo slubny mi podbiera :P ... i na ratunek jak cos zaczyna wyrastac Effaclar A.I., ktory w tym przypadku jest niezawodny. Do tych trzech produktow bede wracac ale na zdjeciu z tylu widac dwa nowe... zobaczymy czy z nimi sie polubie. 


Najlepsze chusteczki do demakijazu Penaten. Delikatne bo przeznaczone dla niemowlecych buzi, uzywam ich praktycznie od dwoch lat i jestem bardzo zadowolona. Wole je jak te wszystkie typowo "twarzowe", ktore mnie przewaznie podrazniaja i lepiej je znosze jak te uniwersalne do niemowlecych kuperkow. 


W 2012 uzywalam wiele ciekawych produktow... min. Estee Lauder Advancet Night Repair, zarowno tez do twarzy jak i oczu. Oba produkty bardzo lubie jednak jakbym miala wybrac to zdecydowanie wolalabym Kiehl's Midnight Recovery Serum, pomijajac ze sklad ma bardzo naturalny i swietnie sobie radzi, to jest o polowe tansze. Na dzien moim faworytem jest Clinique Repairwear Laser Focus i mam wielka nadzieje, ze firmie nie przyjdzie do glowy je ulepszac, bo pewnie skoczyloby sie to tragedia jak w przypadku wszystkich ulepszonych produktow np. serum Even Better, ktore po poprawieniu stracilo swoje wlasciwosci :/  ... ostatnim produktem, ktory bardzo polubilam jest mgielka z witamina C z Skin79.


Jezeli chodzi o krem pod oczy, to wygrywa Lancome Renergie Yeux Multi-Lift. Juz pomijajac korektor zawarty w nakretce (jasny i lekki ale o tym kiedy indziej bedzie) ... jest to krem, ktory moja skora wokol slepi po prostu kocha. I mimo dosc wysokiej ceny na pewno do niego wroce bo warto. Idealny krem na zime, gdy skora potrzebuje troche wiecej ale o samym kremie tez powstanie post.


Kuracja Bioderma Matricium to produkt, na ktory pewnie nigdy bym sama nie wpadla i gdyby nie to, ze dostalam ja od Biodermy to dalej zylabym w blogiej nieswiadomosci. Jak dla mnie BOMBA i bede sobie robic dwa razy w roku taka kuracje, po zimie i po lecie. Wydaje mi sie, ze wystarczajaco napisalam w recenzji tego produktu... u mnie zagosci on na stale. Cena jest jak najbardziej przystepna i mam(y) ... bo slubny uzywa ze mna miesiac w ktorym wzmacniamy i odzywiamy nasza skore intensywnie... co widac i czuc a co najwazniejsze efekt sie jak na razie utrzymuje.


Nie moglabym nie wspomniec o ulubionych filtrach... w zaleznosci od pory roku i naslonecznienia uzywam te trzy produkty DHC Platinum, Vichy Capital Soleil, TFS Natural Sun.


Produkty do wlosow... te towarzysza mi dosc dlugo, wiele z nich to kolejne opakowania i cala ta piatka stoi sobie razem w koszyczku, bo sa to kosmetyki, ktore najbardziej lubie. Suchy szampon LeeStafford wersja dla ciemnowlosych, Liese Kao do rozczesywania... jedyny produkt, ktory niesamowicie ulatwia ten proces a przy tym nie obciaza moich cienkich kudelkow, dwa olejki z Khadi... oba uwielbiam i na koniec Phyto(keratine) serum naprawiajace, ktore powoduje ze wlosy sa tak niesamowicie miekkie i trzymaja puszace sie koncowki pod kontrola. Szalenie wydajny produkt, uzywam wiele miesiecy i ciagle jestem w trakcie pierwszego opakowania aczkolwiek juz przy koncu. Kolejne czeka grzecznie w szufladzie.


Jezeli chodzi o szampony to nie mam ulubionego, uzywalam glownie Phyto i jestem zadowolona. Szampony tej firmy mi sluza i nie podrazniaja fanaberyjnego sklapu. Jedynym powiedzmy odkryciem i cos co na stale u mnie zagoscilo to szampony glebloko oczyszczajace Schwarzkopf z serii profesionalnej. Uwielbiam zarowno ten jak i poprzednika, uzywam raz w tygodniu i tak pozostanie.


Na koniec ukochane umilacze kapieli. Naturalne plyny Kneipp o tak boskich i apetycznych zapachach, ze moglabym je zjesc. Do tego daja swietna piane, ktora dlugo sie utrzymuje. Jak dla mnie bajka. Plus sol z arnika na stawy i miesnie (ha ha... raczej na moj brak miesni), w kazdym razie ratunek na zbolale kosci, to juz trzecie opakowanie bo mocze sie w niej namietnie.

***

I to byloby na tyle... jakos tego mniej jak kolorowki ale coz, zrobienie porzadnego malunku wojennego wymaga odpowiednich zabawek ;) ... pielegnacji jest sie przez dluzszy czas wiernym :P

niedziela, 25 listopada 2012

i po raz kolejny... porcja pustych opakowan ;)

 Bedzie post gigant ale w przypadku denka to nic nowego ;)

 

Kolejna porcja, ktora juz powoli nie miescila mi sie  szufladzie... wiec spielam sie jak agrafka i obfocilam towarzystwo a potem wszystko dosc szybko polecialo do smieci. Tym razem tez mam cos z kolorowki co mnie cieszy ale z drugiej strony kto lubi jak mu sie konczy ulubiony produkt :]




  Na poczatek kolorowkowe drobiazgi.

  •  puder Chanel Cristalline, ktory kocham... uwielbiam i jest to dla mnie najlepszy puder transparentny jaki uzywalam ale niestety przestali go produkowac, co mnie strasznie zmartwilo. Puder daje wyjatkowy efekt na twarzy "wewnetrznego rozswietlenia" i bylam bardzo szczesliwa, jak udalo mi sie dorwac na ebayu krysztalka, ktory pojawil sie w limitowance Le Blanc (pisalam o tym tutaj)
  • kolejny produkt, ktory jest moim ulubionym od wielu miesiecy... jak dla mnie najlepszy bebik jaki do tej pory uzywalam i oczywiscie kolejne opakowanie jest juz w drodze. Mowa oczywiscie o BB kremie Missha Signature Wrinkle Filler. Moje wrazenia opisalam tutaj i jak widze post pisalam ponad rok temu i do dzis nic sie nie zmienilo, dalej uwazam go za najlepszy.
  • 8 maja wstawilam post (klik), w ktorym postanowilam zuzyc do konca moje dwa Kiss Kiss'y Guerlain. Jest to wersja Kiss Kiss Baby, wiec ta lzejsza ale prawde mowiac szalenie wydajny produkt i myslalam, ze nigdy mi sie nie skonczy. A jednak... doszlam do plastiku na koncu. Wygrzebywanie resztki sobie darowalam i prawde mowiac po tym dosc intensywnym uzywaniu mam ich obu dosc ;) ... choc bardzo je lubilam, dobrze pielegnuja usta i daja naturalny ladny kolor. 
  • ostatnie dwa produkty to kredki firmy Artdeco, jeszcze troche je pomecze ale postanowilam je wrzucic w ten post, bo nie wiem czy dozyja do nastepnego. Jest to kredka do ust i druga do brwi... obie bardzo lubie, ta druga bardzo czesto przewijala sie w moich makijazowych postach. A inne kolory obu kredek mam i w dalszym ciagu uzywam.
 Pielegnacja... a jest tego troche :)

  •  Skin Food Acai Berry Facial Mask - maseczka, choc wlasciwie byl to bardzo drobny peeling... zuzylam ale jakos mnie do siebie nie przekonala, wiec bez zalu sie z nia pozegnalam
  • Kiehl's Midnight Recovery Eye - czyli uzupelnienie do mojego serum na noc. Wlasnie do mnie dotarlo, ze nigdy nie napisalam recenzji tego kremu. Moze dlatego, ze mimo przyjemnego uzywania to nie zrobil na mnie wiekszego wrazenia. Owszem robil to co mial robic, dobrze pielegnowal okolice oka i nie mam mu nic do zarzucenia ale kremowi Estee Lauder albo temu co teraz mam z Lancome to w moim przypadku nie dorownuje. 
  • Biotherm Biosource Eau Auto Moussante - to juz moje druga butelka i pewnie nie ostatnia. Uwielbiam ta micelarna pianke, swietnie oczyszcza twarz a przy tym jest delikatna i wydajna. Kiedys do niej na pewno wroce.
  • La Roche Posay Effaclar plyn micelarny - o nim tez nie bylo osobnego posta a jest to obok Vichy moj ulubiony micel do twarzy i jak skoncze Vichy, to mam juz w szafce kolejnego LRP. Dla mnie rewelacja, szczegolnie wlasnie ta wersja Effaclar. 
  • dwufazowka Heleny Rubinstein, o ktorej tez juz pisalam... zdecydowanie najlepszy plyn do demakijazu oka, jaki w ostatnim czasie uzywalam. 
  • Missha Night Revolution Serum - uzywalam dosc dlugo i moje uczucia sa prawde mowiac mieszane... w sumie nie jest zle ale tez nie odznaczylo sie niczym szczegolnym a przy tym nie jest tanie i trzeba je sciagac z Azji... wiec mozna sobie darowac i znalezc na naszym rynku lepsze produkty.
  • Skin79 White Reviving Skin Radiance Eye Serum - calkiem przyjemny krem pod slepia, ja go uzywalam na dzien. Aczkolwiek o wiele lepsza jest wersja "The Oriental" ... ma swietny sklad i efekty sa widoczne, wiec z tym sie pozegnalam i kupilam ponownie orientala :)
  • Purebess Snail School Gel - krem o zelowej konsystencji. To przyklad typowej "Hassliebe" ... z jednej strony uwielbiam, bo naprawde jest skuteczny, dzieki niemu moja lwia zmarszczka sie splycila ale z drugiej strony nienawidze bo robi mi kuku i nie moge go uzywac :/ ... przekonana do slimakowych produktow, zakupilam polecanego Mizona, zobaczymy co bedzie.
  •  po raz kolejny suchy szampon Lee Stafford, moj ulubieniec do wlosow ciemnych :)
  • Phytocitrus - rewelacyjny jak dla mnie szampon do wlosow farbowanych, kolejna butelka w szafie :) ... na poczatku mialam obawy co do zapachu ale to bardzo przyjemny i swiezy cytrusek
  • kolejny ulubieniec... czyli szampon gleboko oczyszczajacy Schwarzkopf BC Hair & Scalp Deep Cleansing (seria profesionalna). Co tu duzo mowic, swietnie oczyszcza i nie niszczy wlosow. Jest wydajny i przyjemny w uzyciu. Kolejne opakowanie bedzie kupione, bo juz nie wyobrazam sobie bez takiego szamponu. 
  •  Greenland - Milky - Yoghurt & Cucumber to bardzo przyjemny, drobnoziarnisty i delikanty peeling myjacy. Ladnie pachnie ale w sumie watpie zebym do niego wrocila, jak zdzierac skore to lepiej porzadnie a nie sie myziac ;)
  • Balea Creme-öl Dusche, czyli kremowy olejek pod prysznic... bardzo lubie ta serie ze wzgledu na zapach ale body lotion jest zdecydowanie lepszy
  • Kneipp Gute Laune Pflegedusche, produkt ktory uwielbiam... glownie za zapach marakuja i grejpfrut, pasujacy do plynu do kapieli, ktory tez mam. Zapach po prostu boski... swiezy i naturalny a do tego firma robi produkty pozbawione tych wszystkich chemicznych dodatkow, ktore wiekszosc z was nie lubi ;) ... wiec mozna powiedziec, ze jest firma naturalna. 
  • Nivea Intimo - calkiem przyjemny plyn do higieny intymnej. Myje... nie uczula, wiec co tu wiecej mowic ;)
  • krem do rak Ziaja z kozim mlekiem... nie jest zly ale tez nie jest dla mnie wart sprowadzania z pl lub przeplacania u mnie ;)
  • krem do rak Orly, ktory cudnie pachnial na wanilie... dostalam go w paczuszcze i bardzo przyjemnie mi sie go uzywalo.
  •  Yves Rocher moj absolutnie ulubiony waniliowy balsam do ciala... chyba jedyny produkt tej firmy, ktory naprawde lubie. Lekki i przyjemny... szybko sie wchlania, pielegnacja ok ale dla suchej skory moze byc za mala... i co dla mnie najwazniejsze, boski zapach dla ktorego kupie ten produkt po raz kolejny :)
  • Balea Cell Energy - balsam do ciala chroniacy skore, ktory ma poprawiac jej elastycznosc. Hmmm... kolejny produkt, gdzie nie jestem pewna czy go lubie, bo z jednej strony nie jest to zly balsam, ladnie pachnie ale zeby cos robil to nie zauwazylam :]
  • uzupelnienie do kulki, czyli ulubiony deo... Garnier Mineral Ultra Dry 48h, jak dla mnie jedne z lepszych deo i antyprespirantow dostepnych w drogeriach.
  • Balea krem po odklaczaniu... bardzo lubie, tani i skuteczny... uzywam namietnie
  • najlepsza na swiecie pasta Crest 3D white... i naprawde nie rozumiem, dlaczego jest w Europie niedostepna ale bede ja dalej sciagac ze stanow, po prostu zadna inna tak nie dba o zeby... likwiduje kamien i zapobiega osadzaniu sie nowego a do tego sciaga caly osad i rozjasnia zeby. Pisalam juz o niej... kupuje rozne odmiany i ze wszystkich jestem zadowolona... i nie tylko ja slubny tez sie po pierwszej tubce podlaczyl, bo przekonal go efekt jaki widzial u mnie. 
  • z tylu stoi sobie bubel z Balea, czyli zel do golenia. Nie dosc, ze ma strasznie slaby zapach a jest to LE Summer Time, do tego beznadziejnie sie pieni... w koncu ja sie wpienilam i odstawilam na bok, bo juz nie moglam. Wrocilam do Gillette z aloesem i w koncu jestem zadowolona. 
  • z tego co widze to zapomnialam o peelingu oliwkowym z TBS ale koty ukradly mi opakowanie, wiec na zdjeciu go nie ma... peeling tez wrazenia na mnie nie zorbil... zapach kojarzyl mi sie z biurowym klejem w tubkach, ktorego uzywalam w podstawowce na zajeciach z plastycznych :]

I to byloby na tyle. 

Do nastepnego (denkowego) razu :)

wtorek, 30 października 2012

nowosci w mojej pielegnacji wlosow... czyli Phyto po raz kolejny :)


 To ze lubie ta firme, nie jest chyba dla nikogo nowoscia. Jakis czas temu zmienilam calkowicie moja pielegnacje wlosow, glownie z tego powodu, ze moj sklapik jest dosc fanaberyjny i na wiekszosc produktow niezbyt dobrze reaguje, co troche mi utrudnia zycie, bo wszelkie drogeryjne produkty odpadaja ale zeby nie bylo, ze tylko te... ten sam problem mam tez z fryzjerskimi kosmetykami, wiec trafic na odpowiednie produkty nie jest latwo. Na szczescie z Phyto sie polubilam i od tej pory kroluja w mojej lazience. Oczywiscie nie wszystkie produkty sa fajne, tu tez zdazaja sie buble a do tego uwazam, ze Phyto ma kretynskie opakowania, ktore zmniejszaja wydajnosc, bo jak mi sie czasami chlupnie :P

W zeszlym tygodniu dostalam maila, ze u mnie pojawily sie dwa nowe kosmetyki i jak im sie przygladnelam to nie pozostalo mi nic innego jak zamowic, bo oba wygladaja bardzo zachecajaco.


 Phyto Gloss - Czekolada - to maska ekspresowa do włosów farbowanych. Jak widac mamy 5 roznych kolorow. Ja zdecydowalam sie na czekolade, choc kusil mnie jeszcze orzech. W opakowaniu z pompka mamy 145 ml.


 Seria masek ekspresowych Phyto Gloss przeznaczona jest dla włosów farbowanych (lub z pasemkami) - odświeża ich kolor już w zaledwie 5 minut, dodatkowo dogłębnie je pielęgnując i odbudowując. Maski nie zawierają amoniaku, silikonu ani parabenów. Zapewnia promienny blask i intensywnie odświeżony kolor włosów. Dzięki natychmiastowemu działaniu łączy się z kolorem włosów, upiększa je i nadaje im ekstremalny połysk. 

Maska zawiera w 95% naturalne składniki. Barwinki roślinne, specjalnie dobrane do poszczególnego koloru włosów, intensyfikują ich odcień nie obciążając włosów. Masło z mango zapewnia dogłębną odbudowę. Witamina E działa antyoksydacyjnie i ochrania kolor włosów. Olej rzepakowy pozostawia włosy miękkie i ułatwia ich rozczesywanie.

 Przed zastosowaniem należy zabezpieczyć skórę dłoni (rękawiczki) - następnie rozprowadzić na całej długości umytych, osuszonych ręcznikiem włosów 4-6 dawek produktu. Pozostawić na 5 minut i następnie dokładnie spłukać. Celem odświeżenia koloru i dodania włosom blasku - zaleca się stosowanie maski po umyciu włosów raz w tygodniu (lub po każdym umyciu włosów).


 Phyto Phytocidre to odżywka do włosów na bazie octu jabłkowego. W opakowaniu mamy 200 ml i na szczescie ma zapach bardzo delikatny, ktory pozwoli na uzywanie jej osobom takim jak jak, czyli niecierpiacym octu w zadnym wydaniu :]


Aromatyczne ekstrakty roślinne w połączeniu z octem jabłkowym, kwiatami hibiskusa oraz kwasami kwiatowymi wygładzają strukturę włosa. Odżywka usuwa wszelkie ewentualne pozostałości, przetłuszczenia, neutralizuje i zamyka łuski przywracając włosom naturalny, zdrowy połysk. Włosy są pełne witalności, puszyste i zadbane. Aminokwasy pszenicy zapewniają odpowiednią elastyczność i jedwabistą miękkość.

 Stosujemy ja po umyciu, na lekko osuszone ręcznikiem włosy. Rozprowadzić na ich całej długości i spłukać dokładnie bieżącą wodą. Dla maksymalnego blasku odżywkę należy spłukać zimną wodą. Dla wszystkich rodzajów włosów.

***

Jakie beda wrazenia z uzywania na pewno napisze. Dzis pierwszy raz  sprobowalam odzywke i jak na razie jestem bardzo zadowolona. Wlosy sa gladkie, lekkie i z poslizgiem. Nie pusza sie i pieknie sie blyszcza. Nastepnym razem sprobuje maske, ciekawa jestem jak sobie bedzie radzic z odswiezaniem koloru. Dobrze, ze mam jednorazowe rekawiczki w domu, bo do opakowania dolaczona jest jedna para i jak zwykle sa to te wielkie rekawice, ktore w sumie do niczego sie nie nadaja.