Seiten

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Helena Rubinstein. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Helena Rubinstein. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 sierpnia 2013

kolejna porcja...

 ... pustych opakowan :)


Jak zawsze podzielilam na kategorie zeby bylo latwiej i przyjemniej. Duzo tego nie ma ale walalo mi sie po szufladzie, wiec stwierdzilam, ze posta mozna machnac :)


Na pierwszy rzut cos z kolorowki.
  •  Lancome Teint Idole Silky Mat czy podklad, ktory bardzo polubilami moze kiedys do niego wroce. Jest to typowy lejacy sie podklad ale nakladalo sie go bardzo wygodnie zarowno palcami jak i pedzlem. Dawal satynowe wykonczenie i calkiem ladnie kryl... do tego jest to jeden z tych podkladow, ktore bosko wygladaja na zdjeciach. 
  • Skin79 Oriental Gold BB Cream Plus to jeden z moich ulubionych bebikow, przewyzsza go tylko moja Missha ale o tym juz wiele razy bylo. Nie zuzylam tego czegos w wieczku ale prawde mowiac nie wiedzialam nawet na co... bo na lico wole co innego a na usta tez nie za bardzo. Za to krem sam w sobie bardzo lubie. Trwaly, kryjacy i dobrze pasujacy do mojej mieszanej skory zasluzyl sobie na wysoka pozycje na mojej liscie. 
  • Helena Rubinstein Mascara tzw. pytonek... bardzo lubie i jak to u mnie przewaznie bywa najlepiej sluzyl mi teraz na koncu jak byl podeschniety. Trwaly, swietnie podkresla i rozdziela rzesy. Jedyny minus to jak to przewaznie bywa... cena. Helenka nie ma litosci ;)
  • YSL Singulier... tusz, ktory bardzo lubie. Zawsze swietnie u mnie wygladal ale musze przyznac, ze znalazlam teraz inne, ktore sprawdzaja sie rownie dobrze albo i lepiej. Pozatym nie podoba mi sie to co YSL odstawilo z pojemnoscia i nie wiem, czy kiedys nie trafi to wszystkie tusze i przy niezmienionej cenie nie spadnie im pojemnosc z 7,5 ma na 5 ml tak jak to sie stalo z Babydoll. Nie lubie takich akcji.
  • Dior Lip Polish ... blyszczyk ktory zapewnie mial jakis numer ale opakowanie juz wyrzucilam i nie wiem. Tak mi cos swita, ze byla to 002. Niewazne... w koncu zuzyte. Kocham te blyszczyki. To juz jest moj drugi zuzyty a z trzeciego zostala mi polowa. Kocham na rowni z feverkami Lancome, ktore chyba juz tez w ogole nie sa produkowane (foch). Bosko wygladaja na ustach... ta tafla ach i och, nie kleja sie i na 100% jak kiedys dorwe to nabede droga kupna.

  •  Bvlgari Mon Jasmin Noir. Woda perfumowana, ktora uwielbiam dozgonnie. Choc moglabym jej zarzucic, ze ma ta sama przyadlosc co Daisy... znika w zastraszajacym tempie. Niemniej zapach kocham i na pewno kiedys do niego wroce.
  •  Tzw. kosmetyk kuchenny ;) ... bo nie wiem ile wysmarowalam na siebie a ile zezarlam. Zakupilam teraz 400 ml i w dalszym ciagu uzywam namietnie. W zyiu nie widzialam czego tak natualnego i wszestronnego. Jakbym miala zabrac jeden kosmetyk pielegnacyjny na bezludna wyspe, to bylyby to wlasnie olej kokosowy. Uzywam do twarzy, wlosow, rzes, ciala. Awww... chyba zaraz machne sobie nalesniki...

A jak juz jestesmy przy pielegnacji twarzy.
  • Missha Super Aqua to taki typowy azjatycki pilindzek [ for D ;) ] a wlasciwie zel peelingujacy, lubilam, nie byl za mocny ale ladnie oczyszczal. Tesknic za nim nie bede bo mam rozne inne.
  • LRP Effaclar micelek... nie wiem ktore to juz opakowanie ale uwielbiam, wiec bedzie sie pojawial
  • LRP Effaclar Duo krem do twarzy podobnie jak micel, jak sie konczy to kupuje kolejny. Dla mnie jest on w sumie delikatny, spokojnie moge go uzywac, krzywdy mi nie robi.
  • Skin79 Oriental Double Perfection Eye Healer jak dla mnie najlepszy krem pod slepia na dzien. Rozjasnia, wygladza, napina i szybko sie wchlania co czyni go idealnym kremem pod makijaz. 
  • plyn dwufazowy do demakijazu Helena Rubinstein. Bardzo lubie i byl to przez dlugi czas moj najlepszy plyn. Jak wiecie zdradzilam z Chanel i tak na razie pozostanie, bo chanelkowy lubie jeszcze bardziej ;)
  •  Penaten Gesicht & Hände najlepsze drogeryjne chusteczki. Tez zreszta ktores kolejne opakowanie. To nie sa takie po calosci czyli do tylka... tosa chusteki do twarzy i rak, bardzo delikatne, swietnie oczyszczaja i moja skora je lubi.

Reszta kadlubka
  • zel po prysznic Kneipp. O ile bardzo lubie ta firme i ma na prawde fajne produkty, to ten zel zalicza sie do bubelkow. Ani to fajnie nie pachnie ani sie nie pieni i do tego malo wydajny. O dziwo inne z tej serii np. z maracuja, z nim jest dokladnie odwrotnie, tamten uwielbiam... o tym lepiej zapomniec.
  • Joanna Naturia olejek pod prysznic. Ja nie wiem czemu to sie nazywa olejek. Pewnie przez to, ze jest dwufazowy. Konsystencja glupawa i mycie najlepiej wychodzi przy pomocy gabki ale lece na ten zapach jak mucha na lep. Za kazdym razem sie slinie i jestem mu w stanie wszystko wybaczyc... po prostu uwielbiam. Jedyne co regularnie sciagam z pl.
  • Ziaja kozie mleko basam do ciala. Hmmm... o ile w przypadku kremu do rak ten zapach mi dzialal na nerwy, tak to mleczko pachnace dokladnie tak samo bardzo lubie i przyjemnie sie je uzywalo.
  • Garnier mineralny dezodorant spray... moj ulubiony. Porzucilam dla niego dezodoranty z Vichy, ktore bardzo lubilam. Ten daje mi to samo a jest o wiele tanszy.
  • Scholl krem do stop. Tez kolejne opakowanie. Jak dla mnie najlepszy krem. Szybko sie wchlania, nie pozostawia filmu i swietnie nawilza. Wiecej nie potrzebuje.
  • Balea mini kremik do rak. Taki torebkowy, przyjemny ale nic specjalnego.

Kudelki
  • Phytocidre ocet do wlosow. Produkt fajny, robi to co tego typu octy maja robic ale jakos specjalnie mnie nie porwal. Czy kupie ponownie to nie wiem... moze.
  • i poraz setny Liese spray ulatwiajacy rozczesywanie i Lee Stafford suchy szampon dla ciemnowlosych. To u mnie produkty, ktore tak jak LRP beda sie pojawiac dosc czesto. Kocham i namietnie uzywam, jak dla mnie najlepsze ale o tym juz wiele razy pisalam

 ***

To byloby na tyle.

Do nastepnego denka :)


piątek, 29 marca 2013

takie tam rozne... i pare nowosci :)

W zwiazku z tym, ze mialam wczoraj wolne... do tego pogoda byla w miare znosna, wyciagnelam slubnego do Regensburga. U mnie na szczescie sniegu nie ma, czasami cos tam poproszy ale to dosc szybko znika. Z tym, ze jest dosc zimno i ogolnie dosc szaro... pogoda nie moze sie zdecydowac czego wlasciwie chce, co konczy sie u mnie przewaznie upierdliwymi bolami glowy. A ze spacer w sumie dobrze robi, nawet wtedy gdy w glowie mam techno party od dwoch dni... mimo wszystko postanowilam wykorzystac ten wolny dzien.


 Jak juz bylam w Regensburgu to przekosic wpadlismy do ulubionego wlocha. 
Tym razem nie wzielam pizzy ale za to byly inne pysznosci.


Koniecznie chcialam znalezc tez Cupcakery, czyli knajpke prowadzona przez dwoch braci... 
i jak sama nazwa wskazuje, glowna atrakcja sa recznie robione cupcakes :)


Musze przyznac, ze sa to male... i oczywiscie pyszne (kaloryczne) dziela sztuki.


 Przy okazji chcialam odwiedzic kolejny z moich ulubionych sklepow z pierdolami do domu... ale w tym akurat, sa tez ubrania i rozne smakolyki kulinarne. Z tym, ze oczywiscie dla mnie najwazniejsza jest czesc z deko. Strauss ma oczywiscie tez swoj sklep online, z o wiele wiekszym wyborem jak to co znajdziemy w sklepie. Taka cecha szczegolna jest, ze czesto tu mozna drobiazgi w stylu vintage dostac.


Tym razem zauroczyla klatka za ca. 13,00€


I oczywiscie musialam ja przygarnac, ku rozpaczy slubnego ;)


Juz dawno cos takiego po mnie lazilo. Zapakowalam w nia swieczki i stoi na komodzie w sypialni. Bardzo wygodnie mozemy wlozyc do tej klatki to co chcemy, bo otwiera sie cala gora... wiec nie ma problemu tez z wiekszymi przedmiotami.


Na koniec pare nowosci kosmetcznych.


Co prawda przestalam kupowac produkty Kerastase ale ten szampon do dlugich i cienkich wlosow mnie wyjatkowo zaciekawil. Zobaczymy co to za cudak. Kolejna dwufazowka HR... tak na zapas, bo ta co uzywam coraz bardziej zbliza sie do konca. No i nie moglam sobie odmowic i przygarnelam nowy blyszczyk Dior ale musze przyznac, ze troche sie rozczarowalam, bo niestety wiekszosc zawiera drobinki. Tym razem nie wzielam rozu, za to jasna brzoskwinke... tak dla odmiany :)


Przyszedl tez moj peelingujacy enzymatyczny zel myjacy IOPE.


I tak jak juz pisalam, po zakoneczniu pierwszego opakowania... wiosna zrobie powtorke z rozrywki. Kolejny miesiac z Matricium Biodermy, slubny juz zaciera lapki... z czego wnioskuje, ze znowu bede musiala sie z nim podzielic. Dla mieszkajacych na terenie Niemiec. Najwiekszy wybor produktow Bioderma jest tutaj. Tam tez zamowilam moje ampulki i dostalam je dosc szybko i z bezplatna wysylka, wiec jestem zadowolona.

***

I to byloby na tyle. Kolejne 3 dni beda pracowite, wiec pomijajac pogode to trudno powiedziec zebym ogolnie jakos te swieta czula.  Przewaznie przelatuja w takim tempie, ze znim sie ogladne to jest juz po. Optymistyczny jest fakt, ze przyszly tydzien mam wolny... od wtorku ha!

:)

wtorek, 15 stycznia 2013

ulubione pielegnacyjne w 2012


Tak do mnie dzis dotarlo, ze nie wrzucilam jeszcze pielegnacyjnego podsumowania roku 2012 a w sumie czas najwyzszy, bo jak tak dalej pojdzie... to obudze sie w czerwcu. 


Na pierwszy rzut zmywanie malunkow wojennych i tu od conajmniej roku kroluje Shiseido Deep Clear Cleansing Oil, na zdjeciu tego nie widac bo butelka lezy ale zostalo mi tak moze z 2 - 3 cm, co na szczescie przy tym szalenie wydajnym produkcie jeszcze na dlugo mi wystarczy. Szczegolnie siegam po niego jak mam mocniejszy makijaz, bo nic nie likwiduje go tak dokladnie a przy tym delikatnie... i jak mi sie skonczy, to na 100% zakupie kolejny olejek, czy bedzie to Shiseido nie wiem... ale calkiem mozliwe. Drugim produktem jest dwufazowka, bez ktorej nie wyobrazam sobie demakijazu oka. Dla mnie to podstawa i tu oprocz tej lancomowej, najlepszym plynem tego typu jest Helena Rubinstein All Mascaras! ... tu na zdjeciu mam kolejne opakowanie ale w lazience wykanczam poprzednie.


La Roche Posey zagoscilo u mnie na stale. I choc nie wszystkie ich produkty lubie to mam swoje perelki i lubie LRP na tyle, ze ciagle testuje cos nowego. Ta trojca to dla mnie tez produkty podstawowe. Pisalam o nich wiele razy. Moj kochany micel Effaclar, rownie dobry jak Vichy ale latwiejszy do zdobycia. Effacalar Duo ktory mi swietnie sluzy (w przeciwienstwie do K) ... i to tez moje kolejne opakowanie, chwilowo szybciej mi schodzi bo slubny mi podbiera :P ... i na ratunek jak cos zaczyna wyrastac Effaclar A.I., ktory w tym przypadku jest niezawodny. Do tych trzech produktow bede wracac ale na zdjeciu z tylu widac dwa nowe... zobaczymy czy z nimi sie polubie. 


Najlepsze chusteczki do demakijazu Penaten. Delikatne bo przeznaczone dla niemowlecych buzi, uzywam ich praktycznie od dwoch lat i jestem bardzo zadowolona. Wole je jak te wszystkie typowo "twarzowe", ktore mnie przewaznie podrazniaja i lepiej je znosze jak te uniwersalne do niemowlecych kuperkow. 


W 2012 uzywalam wiele ciekawych produktow... min. Estee Lauder Advancet Night Repair, zarowno tez do twarzy jak i oczu. Oba produkty bardzo lubie jednak jakbym miala wybrac to zdecydowanie wolalabym Kiehl's Midnight Recovery Serum, pomijajac ze sklad ma bardzo naturalny i swietnie sobie radzi, to jest o polowe tansze. Na dzien moim faworytem jest Clinique Repairwear Laser Focus i mam wielka nadzieje, ze firmie nie przyjdzie do glowy je ulepszac, bo pewnie skoczyloby sie to tragedia jak w przypadku wszystkich ulepszonych produktow np. serum Even Better, ktore po poprawieniu stracilo swoje wlasciwosci :/  ... ostatnim produktem, ktory bardzo polubilam jest mgielka z witamina C z Skin79.


Jezeli chodzi o krem pod oczy, to wygrywa Lancome Renergie Yeux Multi-Lift. Juz pomijajac korektor zawarty w nakretce (jasny i lekki ale o tym kiedy indziej bedzie) ... jest to krem, ktory moja skora wokol slepi po prostu kocha. I mimo dosc wysokiej ceny na pewno do niego wroce bo warto. Idealny krem na zime, gdy skora potrzebuje troche wiecej ale o samym kremie tez powstanie post.


Kuracja Bioderma Matricium to produkt, na ktory pewnie nigdy bym sama nie wpadla i gdyby nie to, ze dostalam ja od Biodermy to dalej zylabym w blogiej nieswiadomosci. Jak dla mnie BOMBA i bede sobie robic dwa razy w roku taka kuracje, po zimie i po lecie. Wydaje mi sie, ze wystarczajaco napisalam w recenzji tego produktu... u mnie zagosci on na stale. Cena jest jak najbardziej przystepna i mam(y) ... bo slubny uzywa ze mna miesiac w ktorym wzmacniamy i odzywiamy nasza skore intensywnie... co widac i czuc a co najwazniejsze efekt sie jak na razie utrzymuje.


Nie moglabym nie wspomniec o ulubionych filtrach... w zaleznosci od pory roku i naslonecznienia uzywam te trzy produkty DHC Platinum, Vichy Capital Soleil, TFS Natural Sun.


Produkty do wlosow... te towarzysza mi dosc dlugo, wiele z nich to kolejne opakowania i cala ta piatka stoi sobie razem w koszyczku, bo sa to kosmetyki, ktore najbardziej lubie. Suchy szampon LeeStafford wersja dla ciemnowlosych, Liese Kao do rozczesywania... jedyny produkt, ktory niesamowicie ulatwia ten proces a przy tym nie obciaza moich cienkich kudelkow, dwa olejki z Khadi... oba uwielbiam i na koniec Phyto(keratine) serum naprawiajace, ktore powoduje ze wlosy sa tak niesamowicie miekkie i trzymaja puszace sie koncowki pod kontrola. Szalenie wydajny produkt, uzywam wiele miesiecy i ciagle jestem w trakcie pierwszego opakowania aczkolwiek juz przy koncu. Kolejne czeka grzecznie w szufladzie.


Jezeli chodzi o szampony to nie mam ulubionego, uzywalam glownie Phyto i jestem zadowolona. Szampony tej firmy mi sluza i nie podrazniaja fanaberyjnego sklapu. Jedynym powiedzmy odkryciem i cos co na stale u mnie zagoscilo to szampony glebloko oczyszczajace Schwarzkopf z serii profesionalnej. Uwielbiam zarowno ten jak i poprzednika, uzywam raz w tygodniu i tak pozostanie.


Na koniec ukochane umilacze kapieli. Naturalne plyny Kneipp o tak boskich i apetycznych zapachach, ze moglabym je zjesc. Do tego daja swietna piane, ktora dlugo sie utrzymuje. Jak dla mnie bajka. Plus sol z arnika na stawy i miesnie (ha ha... raczej na moj brak miesni), w kazdym razie ratunek na zbolale kosci, to juz trzecie opakowanie bo mocze sie w niej namietnie.

***

I to byloby na tyle... jakos tego mniej jak kolorowki ale coz, zrobienie porzadnego malunku wojennego wymaga odpowiednich zabawek ;) ... pielegnacji jest sie przez dluzszy czas wiernym :P

środa, 9 stycznia 2013

Spectacular od Helenki R... pierwsze wrazenia :)


Na tym tuszem sie dlugo zastanawialam, chodzilam kolo niego jak pies wokol jeza i nie wiedzialam ugryzc czy nie. W koncu sie skusilam, bo od samego lazenia tez nie bylam madrzejsza. Pomyslalam sobie, ze jak mi nie podejdzie, to mam za kaluza milosniczke Helenki, ktora ja pewnie chetnie przygarnie :) ... i zgodnie z zasada, powinna jej swietnie sluzyc.


Jak wiadomo moje rzesy sa krotkie... KROTKIE, wiec prosze nie oczekiwac efektow urywajacych tylki... bo jak to ktos kiedys powiedzial "kto sie wroblem urodzil, kanarkiem nie zdechnie".

Wracajac do tuszu... opakowanie proste i przyjemne dla oka. Szczoteczka tez z tych co sie dobrze uzywa. Nie za duza, nie za szeroka o standardowym ukladzie wloskow. Jak sie tuszowi przypatrzy z bliska, to widac tam te "wloski" ktore maja wydluzac, nasze liche z natury rzesiatka.  


Ja jako milosniczka tuszy bardziej suchych, tu zalkalam zalosnie... tusz nalezy do tych umiarkowanie rzadkich. Na szczoteczke mamy wystarczajaca ilosc tuszu, choc u mnie niestety taka konsystencja skleja (jw. lubie suche tusze) ale dzieki boskiemu grzebyczkowi Tweezerman potrafie sobie z nia poradzic. Z tym, ze troche mi sie gubia te wloski co maja wydluzac, wiadomo jak przeczesze, to czesc zbiore, co ogolnie mija sie troche z celem. Do tego jest to tusz wydluzajacy, wiec nie pogrubia ale za to troche podkreca. 


Efekt jest calkiem ok... rzesy sa widoczne, dluzsze i nie stercza prosto jak krowie i gdyby byl bardziej gesty to moglabym go pokochac. A tak to nie wiem... jestem lekko rozdarta wewnetrznie i dumam co zrobic. Moje oczekiwania wobec niego byly troche wieksze... juz pomjajac, ze drogi itd. ... ale taki efekt to ja potrafie tez moim Singulierem (ktory dojrzewa), ktory mi do tego daje jeszcze objatosc. Na pewno wiecej nie kupie, chyba jedynym tuszem wydluzajacym, ktory jest naprawde dobry to EL... ale jaki bedzie dlaszy los helenki to sie okaze.


piątek, 4 stycznia 2013

look... na Sylwestra w kapciach ;)


Ja za Sylwestrem nie przepadam, to znaczy nie mam parcia na wielka impreze, kreacje i inne pierdoly... calkiem dobrze bawie sie w malym gronie, chocby nawet ze slubnym na tzw. Sylwestrze kanapowym. W zwiazku z tym, ze czesto albo 31 albo 1 albo w oba te dni pracuje, to i tak nie ma co szalec. Z tym, ze nie przeszkadza mi to w zrobieniu sobie oka. Tak jak pokazalam w zeszlym roku moj makijaz sylwestrowo - imprezowy... tak tez pokazuje w tym.   
  

 Zalaczylam muzyczke i zabralam sie do roboty.


Tym razem zrobilam makijaz oka i pozniej dopiero zabralam sie za reszte twarzy. Plus z tego taki, ze kombinujac przy slepiach, nie scieram tego co juz nalozylam na twarz. Jedyne co na niej mialam to korektor, choc musze przyznac nakladanie podkladu przy pomalowanych oczach wymaga uwagi, bo jak sie rozpedzi... to pozamiatane ;)


 W tym roku postawilam na niebieski, na przekor twierdzeniom, ze nie powinno sie robic oka w kolorze teczowki. A przeciez w makijazu nie ma ograniczen i sztywnych regul :P

Rzesiska Ardell Demi Pixies, goraco polecam... sa po prostu boskie. Na lini wodnej kredka p2 fantastic chrome 040 i cien Kiko 225. Makijaz zrobilam na bazie Benefit Stay don't Stray. Na gornej powiece kroluje Urban Decay 15 Year Anniversary Palette. Z niej wybralam kolory (na swatchu od dolu) - Midnight 15, Ace, Evidence. Brewki jak zwykle podkreslilam moimi cieniami Inglot do brwi. Eyeliner MAC Blacktrack.


Usta jak zawsze jasne, tym razem jest to  Dior Ultra Gloss 247. Podklad Guerlain Parure de Lumiere 02, sypaniec Givenchy 05 Soft White, kulaski Guerlian Pastel White 04 po tunningu... to chyba moje ulubione kulki, po nie siegam najczesciej... daja taki "porcelanowy" efekt. Roz Chanel Rose Dust 54.


Tak to sie prezentowalo z bliska. Po raz pierwszy postawilam na taki dosc intensywny kolor na dolnej powiece ale w koncu to mimo wszystko imprezowy look mial byc :)


Rzesiska sa dosc delikatne a mimo wszystko daja makijazowi troche drapieznosci.


Bonusik


Look into my eyes ;)

***

sobota, 1 grudnia 2012

ulubiency listopada


W tam miesiacu dosc skromnie, pare podstawowych produktow 
ale po te pare siegalam najczesciej i chetnie, dlatego tez znalazly sie w tym poscie :)

  •  Guerlain Parure de Lumière Foundation - pomimo tego, ze start nie byl najlatwiejszy... ten podklad troche sie rozni od tych co do tej pory mialam, co zreszta opisalam w poscie, poczytac mozecie tutaj. To w koncu sie dotarlismy i bardzo go polubilam. Jest lekki ale jak dla mnie ma wystarczajace krycie i bardzo ladnie wyglada na buzi.
  •  Illamasqua Loose Powder w kolorze LP135, o ktorym pisalam pare dni temu tutaj. Po tym jak skonczyl mi sie chanelowy krysztalek, to siegnelam po Illamasqua i polubilam na tyle, ze uzywam go aktualnie w kazdym makijazu. Jest to szalenie drobno zmielony puder, wiec troche pyli, nie mozna zapomniec o strzepaniu pedzelka ale za to cudnie sie stapia ze skora i ladnie matuje. Trwalosc wiadomo zalezy od cery, ja po paru godzinach uzywam profilaktycznie bibulki :)
  •  Tusz Helena Rubinstein Lash Queen Celebration pokazywalam tutaj. Na poczatku mialam obawy czy te zlote drobinki nie beda ladowaly w oczach ale na szczescie byla to jednorazowa przygoda a tusz sam w sobie jest bardzi przyjemny w uzyciu i ma swietna szczotke, dlatego tez siegalam po niego bardzo czesto :)
  •  Cien Catrice Pure Chrome (Artfully Lustrous) z LE spectaculART uzywalam najczesciej. Makijaz w ktorym go uzylam, mozecie zobaczyc tutaj. Swietnie rozswietla i to nie tylko kaciki ale tez nalozony na ruchoma powieke i roztarty daje ladny efekt a oko wyglada swiezo.
  • Shiseido Lacquer Rouge w kolorze 203 - Potrait... po prostu uwielbiam ten lakier, kolor pasuje mi idealnie. Swietnie pielegnuje usta i dobrze sie trzyma. Jak dla mnie najlepszy wsrod lakierow. Pokazywalam go tutaj.
:)

 

zakupowo :)

 Troszke sie tu zaniedbalam, musze dzis poodpowiadac na komentarze i jeszcze jakis post przygotowac ale naprawde ipad to "zlooooo..." i straszliwy pozeracz czasu :D 


Teraz bedzie zakupowo... bo przez te wojaze norymbersko - regensbursko - monachijskie cos tam mi w lapki wpadlo a do tego przyszly trzy paczuszki i jeszcze troche a sie pogubie ;)


W Norymberdze dorwalam krem do rak Essence z tegorocznej zimowej edycji i jest to jedyny, ktory mi sie z tych trzech podoba czyli Apple Cinnamon Punch... i dokladnie tak pachnie, jak dla mnie bajka. Trafilam tez na nowosci Lavera... Creme-öl Dusche Macadamia Passion, czyli kremowy BIO zel pod prysznic z olejkiemi z orzechow macadamia i ekstraktem z kwiatow passiflory. Szkoda, ze nie bylo balsamu do ciala ale moze sie jeszcze pojawi. Kolejnym produktem jest Apfel Haarspülung, czyli odzywka do wlosow (normalnych) z wyciagiem z jablka... ma wzmacniac, poprawiac strukture wlosa oraz nawilzac. Do tego bosko pachnie na jablka. Oczywiscie nie zawiera parafiny, olejow mineralnych, silikonow i konserwantow... bo to tez wiele osob interesuje :) ... z tej samej serii wzielam tez maseczke z wyciagiem z winogron.


W Regensburgu odebralam ostatnio paczke z celnego, wiec przy okazji wpadlam do centrum handlowego. Wychodzi na to, ze u mnie Douglasy tez w koncu maja szafy NYX co mnie ucieszylo, bo bardzo lubie ich kredki do ust. Kupilam dwie... obie to brudny roz, tylko ze jedna jest ciemniejsza (cena 4,95€). W Müller dorwalam zimowa kolekcje Essie ale przygarnelam tylko jeden kolor, bo takiego nie posiadam w mojej kolekcji. I jest to "Where's my chauffeur?" (cena 7,95€) ... i na koniec przygarnelam tusz helenki, ktory mnie meczy juz od dosc dawna. Mialam ochote na tusz typowo wydluzajacy, bo jak wiadomo moje rzesy do dlugich nie naleza i tak bylam ciekawa, bo wieki takiego tuszu nie mialam. I padlo na HR Spectacular Extension Mascara w czarnym kolorze (cena 32,00€)


Oczywiscie zahaczylam tez o DM bo inaczej sie nie da. Zreszta ja za kazdym razem jak jestem, to cos zapomne. Tym razem dokupilam moja ulubiona sol do kapieli Kneipp z arnika na zmeczone stawy i miesnie... i o ile oczywiscie nie lubie jej zapachu, bo to typowe olejki eteryczne, tak jest po prostu boska i zadna kapiel nie jest tak relaksujaca jak wlasnie w tej soli. To juz moje 3 opakowanie, ceny nie pamietam... to byla jakas promocja. Z Balea wzielam kolejny krem po odklaczaniu, dalej je bardzo lubie i namietnie uzywam oraz balsam do ciala z olejkiem migdalowym, ktory tez bosko pachnie. Gabki do zmywania maseczek Ebelin i mokre chusteki Hipp z wyciagiem z bio-migdalow na probe... bo do tej pory mialam Penaten Gesicht & Hände, ktore sa po prostu najlepsze ale nie zawsze moge je znalezc, wiec szukam zamiennika... tak na wszelki wypadek.


W miedzaczasie przyszla paczuszka z Illamasqua, wykorzystalam urodzinowy rabat, ktory od nich dostalam i wzielam sobie sypanca ale tym razem bezbarwnego, lakier i paletke cieni.


Awww... nie moglam sobie odmowic. Chodza te perfumy za mna tez juz cala wiecznosc a ostatnio skorzystalam z okazji i nabylam droga kupna Bvlgari Jasmin Noir EdP 30ml za ca. 30€... gdzie cena w dougim to ca. 56,00€ ogolnie przestalam kupowac perfumy w sklepach, bo ceny sa zdecydowanie malo humanitarne a przerzucialm sie na sklep online parfümsclub, ktory oprocz perfum ma takie pielegnacje oraz kolorowke wysokopolkowa o wiele przyjemniejszych cenach. Wiem, ze wysylaja do Niemiec i Austrii... firma i sklepy stacjonarne znajduja sie na Majorce ale zawsze mozna zadzwonic i sie spytac, czy wysylaja gdzies jeszcze czy tylko do tych dwoch krajow.


I oczywiscie paczuszka z Azji z produktami Mizon, za ktora grzecznie zaplacilam podatek (ehhh...) ... zachecona do slimaczych kremow postanowilam sprobowac tego najbardziej znanego i chwalonego a zeby bylo prosciej to wzielam zestaw, w ktorego sklad wchodza krem do twarzy i pod oczy All in one, Recovery gel cream i bebik Repair BB. Zestaw kosztowal cos kolo 40,00€ ... i juz sie nie moge doczekac az zaczne uzywac ale na razie musze pokonczyc to co mam.


Dwie mizonowe maseczki (z placenta i peptydami) dostalam gratis :) ... lubie te chusteczkowe maski, aczkolwiek mam czesto wrazenie, ze te azjatyckie sa ciut za male na moj duzy dziob ;)


I na koniec dwa drobiazgi przywleczone z Monachium. Po wielu... wielu miesiacach przerwy kupilam ponownie moj najlepszy tusz i nawet jak helenke lubie, to ten jest po prostu moim numer 1... i tak tez pozostanie. Bo jako jedyny potrafi z moich rzesy wyciagnac wiecej niz jest tam w rzeczywistosci ;) ... mowa oczywiscie o kochanym YSL Singulier, o ktorym juz wystarczajaco czesto pisalam. Wzielam sobie tez korektor w pisaczku Touche Eclat. W zwiazku z tym, ze moj ulubiony RBR, ktory namietnie uzywam w koncu sie zuzyje a jak wiadomo dorwanie tej firmy u mnie jest niemozliwe (ewentualnie online) ... to postanowilam dac jeszcze raz szanse YSL. Wzielam odcien 2,5 ktory mi idealnie pasuje i zobaczymy co to tym razem wyjdzie.

I to byloby na tyle :P

Milego weekendu zycze

:*