Seiten

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Balea. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Balea. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 stycznia 2016

Pare miesiecy minelo... czas pozbyc sie pustych opakowan ;)


Obiecalam... wiec zeby nie bylo, ze sie obijam. Choc prawde mowiac ta pogoda obala mnie na ryjek (w przenosni i doslownie), to spielam sie jak agrafka ;)

  1. Rossmann WellnessBeauty Duschgel wanilia i kwiat jablka. Nie tyle to zel co pianka. Przyjemnie pachnie i jest wydajna... najchetniej siegam latem pod prysznicem. 
  2. Balea Duschgel Vanille&Cocos bardzo fajnie pachnie ale zel jak to zel... te sa niedrogie i myja, wiec nie mam im nic do zarzucenia.
  3. Kneipp zel do kapieli, to akurat byla letnia limitowana edycja. Wiele razy pojawialy sie w moich denkach, bardzo lubie a slubny po prostu uwielbia, wiec na pewno nie raz sie u mnie pojawia w postach a w szafce kilka czeka na swoja kolej.
  4. Le Petit Marseillais framboise pivoine zel do kapieli (o ile dobrze pamietam, dostalam od Mami), bardzo przyjemny produkt. Nie kojarze, zeby u mnie byl w drogeriach ale online mozna na pewno kupic.
  5. Joanna zel pod prysznic waniliowy, bardzo lubie... uzywam od lat. Wydajny i ten zapach.
  6. Organique pianka do mycia grecka o niesamowitym zapachu, taki gadzet dla odmiany. Myje ale srednio wydajny a cena jak wiadomo...
  1. Green Pharmacy szampon z lopianem zapobiegajacy wypadaniu wlosow. Bardzo przyjemny i skuteczny produkt. Wlosy po myciu byly bardzo przyjemne w dotyku i nie potrzebowalam zadnej odzywki zeby rozczesac. 
  2. Phenome Rebalance szampon bardzo mi podszedl i na pewno kupie ponownie, jak tylko bede miala okazje. Zapach kojarzyl mi sie z dziecinstwem... ziolowy ale bardzo przyjemny. Delikatnie oczyszcza wlosy i pozostawia je miekkie i blyszczace.
  3. Alterna Daily Detoxifying Shampoo to aktualnie moj ulubiony szampon oczyszczajacy a przy okazji dbajacy o stan mojej skory glowy i stan wlosow. Troche mi te opakowania dzialaj na nerwy, szczegolnie w przypadku serii Caviar ale produkty same w sobie sa dla mnie rewelacyjne.
  4. Alterna dwa szampony z serii Bamboo... ten do wlosow farbowanych jest dobry ale ten nadajacy polysk jest prawde mowiac takim przecietniakiem i jak do tej pory najslabszym produktem tej firmy. Oczywiscie to moje subiektywne wrazenie.
  1. Lee Stafford Dry Shampoo moj ukochany suchy szampon do ciemnych wlosow. Najlepszy jaki do tej pory uzywalam i pozostanie ze mna na dlugo.
  2. Green Pharmacy eliksir przeciw wypadaniu wlosow z lopianem, bardzo chetnie po niego siegalam. Trudno mi powiedziec, czy naprawde cos daje... uzywam pare roznych produktow w tym samym czasie. 
  3. Bumble und Bumble serum pogrubiajace wlosy, prodkut ktory niestety zostal wycofany a szkoda, bo u mnie sie calkiem dobrze sprawdzal.
  1. Skinoren z tego co pamietam pojawil sie tez w ostatnim denku, dalej bardzo dobrze mi sluzy i mam zapas na wiele miesiecy. 
  2. Shiseido Ibuki Softening Concentrate to niestety kolejny kosmetyk z tej serii, ktory mnie rozczarowal. Ogolnie mam wrazenie, ze nie robia kompletnie nic a kosztuja sporo. 
  3. La Roche - Posay Effaclar plyn micelarny moj ulubiony, tez juz sie pare razy pojawial i dalej chetnie go uzywam.
  4. Mixa to takze plyn micelarny (kolejny produkt od Mami). Niesamowicie wydajny, myslalam ze sie nie skonczy. Calkiem przyjemny. Ja nie zmywam calego makijazu micelami, u mnie to jeden z "krokow", do demakijazu oczu uzywam dwufazowki, wiec pod tym katem nie moge ocenic.
  5. Chanel Lotion Confort tonik do skory mieszanej. Bardzo lubie takie produkty uzywac rano.
  6. Chanel dwufazowka do demakijazu oczu to moj faworyt od dawna i poniewaz nie ma lepszego, to dalej bedzie mi towarzyszyl.
  7. La Roche - Posay peeling oczyszczajacy, mechaniczny... taki troche zdzierak jak dla mnie juz calkiem konkretny ale wiadomo to zalezy od osobistych preferencji. Zuzylam choc troche to trwalo ale specjalnego wrazenia na mnie nie zrobil.
  8. Estee Lauder Perfectly Clean krem do mycia twarzy. Ja osobiscie bardzo takie produkty lubie, choc w przypadku tego bardzo trzeba uwazac, zeby nie dostal sie do oka... piecze ale pozatym bardzo fajnie oczyszcza. Pewnie bym do niego wrocila ale znalazlam podobny produkt, ktory mi sie jeszcze bardziej spodobal ale o nim innym razem.
  1.  Glamglow Super-Mud Clearing Treatment Maske to jedna z moich ulubionych maseczek, swietnie oczyszcza, moja skora bardzo ja lubi. Opisalam ja juz w osobnym poscie, wiec nie bede sie rozpisywac. Calkiem mozliwe, ze kupie ponownie... na razie mam inne do zuzycia. 
  2. Biotherm Blue Therapy Serum in Oil na noc... jak juz pisalam, nic szczegolnego.
  3. Guerlain Meteorites serum rozswietlajace kocham za sam zapach... kulkowy. Do tego naprawde dobrze sobie radzi, tylko z wydajnoscia mogloby byc troche lepiej. Pewnie gdybym nie trafila na cos co mi lepiej sluzy, to bym przy nim pozostala. 
  4. Biotherm Blue Therapy krem na dzien. Idealny na zime dobrze odzywia i nawilza, pozostawia skore gladka i przyjemna w dotyku. Ja badzo lubie tego typu kremy. Ogolnie wole takie bardziej tresciwe, moja skora tego potrzebuje.
  1. Lancome Renergie Yeux Multi Lift to jeden z moich ulubinych kremow. Uzywam glownie na noc ale i na dzien tez mozna. Dobrze odzywia ale szybko sie wchlania i nie pozostawia filmu. Co jakis czas do niego wracam. To typowy krem przeciwzmarszczkowy do cery dojrzalej. Wiadomo istniejacych zmarszczek nic nie cofnie (oprocz skalpela) ale mozna zapobiegac i uzywac kremy, ktore na tyle dobrze dbaja o delikatna skore pod slepiami, zeby istniejace juz zmarszczki nie byly tak widoczne. 
  2. Nip&Fab Bee Sting Fix Eye to krem pod oczy z woskiem pszczelim. O nim tez juz pisalam. Dosc dziwny produkt ale o dziwo skuteczny. Jedyny minus to to, ze po jakims czasie twardnieje, wiec trzeba go dosc szybko zuzyc.
  1. Organique dwa peelingi do ciala, oba cukrowe... i oba swietne. Uwielbiam peelingi tej firmy, swietne zdzieraki a do tego cudnie pachna, sama przyjemnosc uzywania.
  1. Dior Addict It-Lash tusz do rzes. Na poczatku nie bylam pewna co to z tego bedzie. Ta gumowa maczuga, latwo sie taka dziabnac w oko ale jednak bardzo go polubilam i chetnie po niego siegalam.
  2. Max Factor 2000 Calorie wodoodporny. Calkiem w porzadku, malowal rzesy na czarno i eoda mu nie straszna ale to bylo wszystko. Moja dwufazowka potrafi sobie z nim poradzic.
  3. Diorshow baza pod tusz. Jak dla mnie rewelacja, sprawdza sie z roznymi tuszamia przy okazji pielegnuje.
  4. RevitaLash pisalam juz o niej wiele razy. Lubie ale nie jest moim faworytem.
  5. Xlash sluzy mi o wiele lepiej. Co prawda poczatki nie byly optymistyczne, mialam wrazenie, ze nic sie nie rusza ale kiedys skonczyla mi sie RevitaLash wiec siegnelam po ta... i efekt mnie zachwycil. Uzywam obie zamiennie ale ta lubie bardziej.
  6. NARS baza pod cienie. W sumie nie wiem co o niej myslec. Fajnie podbija kolor i ogolnie jest dobra ale z czasem przestala dzialac. Nie wiem dlaczego ale robi mi sie tak z wiekszoscia baz.
  7. Anastasia Beverly Hills zel do brwi, to tez juz moje kolejne opakowanie. Lubie i bede dalej uzywac... aktualnie kolejne opakowanie w trakcie zuzywania.
  8. Dior Lip Gloss bardzo lubie, swietnie pielegnuja usta i ladnie na nich wygladaja.
  9. Lancome Fever Gloss wycofany ze sprzedazy... zuzywam moje ostatnie i bardzo smuteczek, bo to byly rewelacyjne blyszczydla.
  10. Loreal Color Riche Blam to taki odpowiednik balsamu z Dior, tylko o nizszej cenie. Bardzo przyjemny produkt i niektore kolory sa naprawde ladne. Balsam robi to co powienien... pielegnuje usta.
  1. Hourglass Veil to mineralna baza pod makijaz. U mnie sie sprawdzila, wspolpracuje z roznymi podkladami. Tylko cena pelnowymiarowego opakowania odstrasza.
  2. Giorgio Armani Maestro Fundation to jeden z moich ulubionych podkladow. Lekki, trwaly, wydajny, ma idealny kolor. Na pewno do niego wroce.
  3. Guerlain Parure Extreme to byl jeden z moich ulubionych podkladow... szczegolnie na zime. Niestety zostal wycofany i zastapiony innym.
  4. Shiseido korektor w pedzelku... glownie pod slepia. Calkiem dobry produkt, z tym ze ja nie mam cieni, wiec trudno mi powiedziec, jak sobie radzi w takich przypadkach.
  5. Dior Hydra Life to kolejny korektor pod oczy, w tym przypadku z pacynka. Ja go uzywalam na rozne niespodzianki i przebarwienia... z wiadomego powodu. Lubilam ale mam sporo innych, wiec nie wiem czy jeszcze do niego wroce.
  6. Shiseido UV Protective Compact Foundation SPF30 to moj ulubiony podklad na lato, jest po prostu idealny. Wodoodporny i nie do zdarcia. 
  7. Giorgio Armani Lasting Silk UV Compact to tez bardzo fajny podklad w kompakcie. W tym przypadku tez moge dobrac idealny odcien. Teraz mam puderniczke, wiec moge dokupic sam wklad. 
  1. Dior Addict bardzo bardzo lubilam... i jak to przewaznie bywa z produktami, ktore lubie... zostal wycofany.
  2. Boss MaVie uzywalam do pracy, przyjemne ale wiadomo parfumy to indywidualna sprawa.
  1. Beliance mydelko do mycia pedzli... moje ulubione. Wydajne i skuteczne.

piątek, 31 maja 2013

ulubiency maja

 Blehhh... ta jesienna pogoda po prostu rozwalila mi system i to juz nawet nie jest niemoc, ja mam wrazenie jakbym miala zapasc w sen zimowy. I nawet jak usiade przed monitorem, to sie troche na niego pojopie, jak widac bezproduktywnie... i ruchem posuwistym wracam z powrotem na kanape. Tak ulubiencem maja byla zdecydowanie pozycja horyzontalna i moj pluszowy kocyk.


Ale wracajac do kosmetykow, bo ile mozna marudzic... powoli zaczyna to byc rownie draziace co sama pogoda ;).  Tym razem nie bedzie tego duzo, bo w sumie uzywalam w maja to samo co w kwietniu ale dolaczyly do tego trzy produkty, wiec postanowilam o nich wspomniec.


 Dior Hydra Life BB Eye Cream... wszystko na temat napisalam calkiem niedawno w poscie. Uwielbiam i jestem bardzo zadowolona, choc wiadomo tu glownym odstraszaczem bedzie dla wielu cena. Lubie go za to, ze pielegnuje... swietnie rozjasnia okolice wokol slepi i nie zbiera sie w zmarszczkach. Stapia sie ze skora i jest trwaly. Nie mam mu nic do zarzucenia.


Lancome Fever Gloss nr 324... ostatnio mnie Baby Jane Hudson pytala o blyszczyk, ktory mialam w makijazu z chanelowa kredka i to byl wlasnie ten. Jeden z ladniejszych feverkow ale niestety bardzo trudno go dostac. O ile w ogole jest to jeszcze mozliwe. Jak dorwe to zawsze kupuje, w moim widze juz przeswity co mnie strasznie smuci ale co zrobic :]


 Guerlain Meteorites Voyage Radiant Butterfly czyli prasowane motyle. Uwielbiam ostatnio jako puder wykonczeniowy i siegam po niego bardzo czesto. Droche denerwujace jest to, ze bardziej miekkie motylki szybciej sie zuzywaja ale ogolnie efekt jest cudny. I moze ja lajkonic jestem :P ... i sie nie znam ale nie trafilam jak na razie na produkt, ktory by dawal chocby podobny efekt. U mnie funkcjonuje tak jak obiecuje, co jeszcze lepiej widac na zdjeciach ale przekonywac nikogo nie mam zamiaru... meteory albo sie kocha albo nie. A swoja droga, prasowane meteoryty ogolnie sa lepsze i daja bardziej widoczny efekt.


 Aussie i tu nie mam na mysli jednego konkretnego produktu, czy chocby tych 4 ale ogolnie wszystkie. Jak dla mnie sa genialne... bardzo lubie niemiecka formule i mimo tego, ze silikony mi nie przeszkadzaja, to skladowo mi bardziej pasuja jak angielskie. Kocham je za to, ze swietnie sie sprawuja, sa wydajne i cos co jest dla mnie najwazniejsze... moja francowata skora glowy je lubi.


Balea zel pielegnacyjny to moj nieodlaczny przyjeciel po odklaczaniu. Kiedys wam pokazywalam krem w takiej rozowej tubce. I tez go w dlaszym ciagu lubie ale ten zel a wlascwie mleczko jest jak dla mnie genialne i najlepsze do zadan specjalnych. Glownie dlatego, ze radzi sobie z ekhmm... odklaczonym szerokopojetym rejonem bikini. Zapobiega powstawaniu krostek. Z tym, ze trzeba systematycznie i codziennie smarowac. Nadaje sie do poraznionej skory, niweluje zaczerwienienia. Zawiera panthenol, alantoine i olejek z orzechow Shea. W opakowaniu mamy 100 ml ale produkt jest wydajny a do tego kosztuje grosze. Dostepny oczywiscie w drogeriach DM.


środa, 13 marca 2013

mini zakupy... czyli przelotem po DM-ie ;)


 Wlasciwie to pojechalam po maslo. Mieszkanie na zadupiu wiaze sie z tym, ze po wiekszsc rzeczy musze jechac do sklepu 12 km. I tak wczoraj skonczylo sie maslo pfff... ale nie o tym chcialam. Jak juz sie wybralam na zakupy, to oczywiscie nie moglam sobie odmowic wstapienia do swiatni zla :) ... to jest jeden z moich ulubionych DM-ow, nie ma problemow z dorwaniem jakichkolwiek limitowanek, wiec nawet jak sie troche spoznie, to tam przewaznie wszystko jeszcze stoi na polkach.


 Pojawila sie nowa "magnetyczna" kolekcja Essie ale jakos mnie nie przekonala.


 Postalam za to dluzsza chwile przy zelach do kapieli. Jak widac jest w czym wybierac i nie wiadomo za co zlapac. Na gorze mamy Alverde, na najnizszej polce standardowy asortyment Balea plus polke wyzej rozne limitowane wydania.


 Taki sam rozkoszny widok przedstawia soba regal z balsamami i maselkami do ciala. Do wyboru... do koloru. W zaleznosci kto co lubi ale prawde mowiac, tu kazdy znajdzie cos dla siebie.


 Najbardziej zainteresowaly mnie nowe letnie zapachy. Ten po prawej stronie "Summer Glam" oprocz boskiego i bardzo apetycznego zapachu ma w sobie blink blink, ktory latem na opalonej skorze swietnie sie prezentuje. Pozatym mamy owocowa orgie zapachow... ananas z kokosem i mango z grejfrutem.


Prawde mowiac glownym moim celem byla ta 500ml butla "My coconut island" ... wachalam juz wiele kokosow i naprawde trudno o naturalny zapach w chemicznych produktach. Ostatnio kupilam miniaturke tego zelu/kremu pod prysznic i pokochalam od pierwszego uzycia. Po prostu bajka :)) ... bardzo przyjemnie pachnie tez ten po lewej "the raspberry kiss" ... jest taki swiezy owocowy. Ostatnio zapach to nie moja bajka ale na pewno tez by sie wielu osobom podobal.


 Kneipp ma zdecydowanie najlepsze plyny do kapieli. Zadne inne nie daja takiej piany a do tego maja boskie zapachy... z tego co widze to brakuje tylko czekolady. Jest to fima, ktorej kosmetyki mozna zaliczyc do naturalnych. I bardzo mnie to cieszy, ze powiekszaja asortyment. Do tego pojawily sie zele pod prysznic, ktore sa bardzo wydajne i niesamowite. Produkty powinny zadowolic nawet te dosc wybredne osoby. Nie zawieraja parafiny, silikonow, olejow mineralnych, mydla alkaicznego i parabenow. Naprawde polecam. Zreszta ogolnie wszystkie produkty tej firmy sa swietne i pare razy juz o nich pisalam.


 Na koniec chcialam wam pokazac moje skromne zakupy :)



  • Jak widac do koszyczka wpaldy mi dwa produkty Kneipp. Jest to nowy zapach "Sinnliche Verführung" i pachnie figami a do tego zawiera olej arganowy i pare innych olejkow. Zel pod prysznic 3,75€, plyn do kapieli 3,95€
  • Oczywiscie przygarnelam coconuta, ktory mi na dlugo wystarczy... tym bardziej przy tej zawartosci. Mozna go tez uzywac jako plyn do kapieli ale ja zdecydowanie wole w wersji pod prysznic. Ten zapach... mruuu... 3,95€
  • Z Balea wzielam dwa owocowe balsamy do ciala... i kiedys pewnie dokupie ten z drobinkami ale na razie pouzywam sobie te. Nie zanosi sie na to, zeby zrobilo sie az tak cieplo, tym bardziej jak sie popatrzy przez okno. Oba swietnie pachna, swiezo i owocowo... nie da sie ukryc bardzo apetycznie.  Ciekawa jestem jak sobie beda radzic na skorze. Wiele od nich nie wymagam ale chcialabym zeby ladnie skora ladnie pachniala i zeby nawilzaly. 1,25€

sobota, 1 grudnia 2012

zakupowo :)

 Troszke sie tu zaniedbalam, musze dzis poodpowiadac na komentarze i jeszcze jakis post przygotowac ale naprawde ipad to "zlooooo..." i straszliwy pozeracz czasu :D 


Teraz bedzie zakupowo... bo przez te wojaze norymbersko - regensbursko - monachijskie cos tam mi w lapki wpadlo a do tego przyszly trzy paczuszki i jeszcze troche a sie pogubie ;)


W Norymberdze dorwalam krem do rak Essence z tegorocznej zimowej edycji i jest to jedyny, ktory mi sie z tych trzech podoba czyli Apple Cinnamon Punch... i dokladnie tak pachnie, jak dla mnie bajka. Trafilam tez na nowosci Lavera... Creme-öl Dusche Macadamia Passion, czyli kremowy BIO zel pod prysznic z olejkiemi z orzechow macadamia i ekstraktem z kwiatow passiflory. Szkoda, ze nie bylo balsamu do ciala ale moze sie jeszcze pojawi. Kolejnym produktem jest Apfel Haarspülung, czyli odzywka do wlosow (normalnych) z wyciagiem z jablka... ma wzmacniac, poprawiac strukture wlosa oraz nawilzac. Do tego bosko pachnie na jablka. Oczywiscie nie zawiera parafiny, olejow mineralnych, silikonow i konserwantow... bo to tez wiele osob interesuje :) ... z tej samej serii wzielam tez maseczke z wyciagiem z winogron.


W Regensburgu odebralam ostatnio paczke z celnego, wiec przy okazji wpadlam do centrum handlowego. Wychodzi na to, ze u mnie Douglasy tez w koncu maja szafy NYX co mnie ucieszylo, bo bardzo lubie ich kredki do ust. Kupilam dwie... obie to brudny roz, tylko ze jedna jest ciemniejsza (cena 4,95€). W Müller dorwalam zimowa kolekcje Essie ale przygarnelam tylko jeden kolor, bo takiego nie posiadam w mojej kolekcji. I jest to "Where's my chauffeur?" (cena 7,95€) ... i na koniec przygarnelam tusz helenki, ktory mnie meczy juz od dosc dawna. Mialam ochote na tusz typowo wydluzajacy, bo jak wiadomo moje rzesy do dlugich nie naleza i tak bylam ciekawa, bo wieki takiego tuszu nie mialam. I padlo na HR Spectacular Extension Mascara w czarnym kolorze (cena 32,00€)


Oczywiscie zahaczylam tez o DM bo inaczej sie nie da. Zreszta ja za kazdym razem jak jestem, to cos zapomne. Tym razem dokupilam moja ulubiona sol do kapieli Kneipp z arnika na zmeczone stawy i miesnie... i o ile oczywiscie nie lubie jej zapachu, bo to typowe olejki eteryczne, tak jest po prostu boska i zadna kapiel nie jest tak relaksujaca jak wlasnie w tej soli. To juz moje 3 opakowanie, ceny nie pamietam... to byla jakas promocja. Z Balea wzielam kolejny krem po odklaczaniu, dalej je bardzo lubie i namietnie uzywam oraz balsam do ciala z olejkiem migdalowym, ktory tez bosko pachnie. Gabki do zmywania maseczek Ebelin i mokre chusteki Hipp z wyciagiem z bio-migdalow na probe... bo do tej pory mialam Penaten Gesicht & Hände, ktore sa po prostu najlepsze ale nie zawsze moge je znalezc, wiec szukam zamiennika... tak na wszelki wypadek.


W miedzaczasie przyszla paczuszka z Illamasqua, wykorzystalam urodzinowy rabat, ktory od nich dostalam i wzielam sobie sypanca ale tym razem bezbarwnego, lakier i paletke cieni.


Awww... nie moglam sobie odmowic. Chodza te perfumy za mna tez juz cala wiecznosc a ostatnio skorzystalam z okazji i nabylam droga kupna Bvlgari Jasmin Noir EdP 30ml za ca. 30€... gdzie cena w dougim to ca. 56,00€ ogolnie przestalam kupowac perfumy w sklepach, bo ceny sa zdecydowanie malo humanitarne a przerzucialm sie na sklep online parfümsclub, ktory oprocz perfum ma takie pielegnacje oraz kolorowke wysokopolkowa o wiele przyjemniejszych cenach. Wiem, ze wysylaja do Niemiec i Austrii... firma i sklepy stacjonarne znajduja sie na Majorce ale zawsze mozna zadzwonic i sie spytac, czy wysylaja gdzies jeszcze czy tylko do tych dwoch krajow.


I oczywiscie paczuszka z Azji z produktami Mizon, za ktora grzecznie zaplacilam podatek (ehhh...) ... zachecona do slimaczych kremow postanowilam sprobowac tego najbardziej znanego i chwalonego a zeby bylo prosciej to wzielam zestaw, w ktorego sklad wchodza krem do twarzy i pod oczy All in one, Recovery gel cream i bebik Repair BB. Zestaw kosztowal cos kolo 40,00€ ... i juz sie nie moge doczekac az zaczne uzywac ale na razie musze pokonczyc to co mam.


Dwie mizonowe maseczki (z placenta i peptydami) dostalam gratis :) ... lubie te chusteczkowe maski, aczkolwiek mam czesto wrazenie, ze te azjatyckie sa ciut za male na moj duzy dziob ;)


I na koniec dwa drobiazgi przywleczone z Monachium. Po wielu... wielu miesiacach przerwy kupilam ponownie moj najlepszy tusz i nawet jak helenke lubie, to ten jest po prostu moim numer 1... i tak tez pozostanie. Bo jako jedyny potrafi z moich rzesy wyciagnac wiecej niz jest tam w rzeczywistosci ;) ... mowa oczywiscie o kochanym YSL Singulier, o ktorym juz wystarczajaco czesto pisalam. Wzielam sobie tez korektor w pisaczku Touche Eclat. W zwiazku z tym, ze moj ulubiony RBR, ktory namietnie uzywam w koncu sie zuzyje a jak wiadomo dorwanie tej firmy u mnie jest niemozliwe (ewentualnie online) ... to postanowilam dac jeszcze raz szanse YSL. Wzielam odcien 2,5 ktory mi idealnie pasuje i zobaczymy co to tym razem wyjdzie.

I to byloby na tyle :P

Milego weekendu zycze

:*


niedziela, 25 listopada 2012

i po raz kolejny... porcja pustych opakowan ;)

 Bedzie post gigant ale w przypadku denka to nic nowego ;)

 

Kolejna porcja, ktora juz powoli nie miescila mi sie  szufladzie... wiec spielam sie jak agrafka i obfocilam towarzystwo a potem wszystko dosc szybko polecialo do smieci. Tym razem tez mam cos z kolorowki co mnie cieszy ale z drugiej strony kto lubi jak mu sie konczy ulubiony produkt :]




  Na poczatek kolorowkowe drobiazgi.

  •  puder Chanel Cristalline, ktory kocham... uwielbiam i jest to dla mnie najlepszy puder transparentny jaki uzywalam ale niestety przestali go produkowac, co mnie strasznie zmartwilo. Puder daje wyjatkowy efekt na twarzy "wewnetrznego rozswietlenia" i bylam bardzo szczesliwa, jak udalo mi sie dorwac na ebayu krysztalka, ktory pojawil sie w limitowance Le Blanc (pisalam o tym tutaj)
  • kolejny produkt, ktory jest moim ulubionym od wielu miesiecy... jak dla mnie najlepszy bebik jaki do tej pory uzywalam i oczywiscie kolejne opakowanie jest juz w drodze. Mowa oczywiscie o BB kremie Missha Signature Wrinkle Filler. Moje wrazenia opisalam tutaj i jak widze post pisalam ponad rok temu i do dzis nic sie nie zmienilo, dalej uwazam go za najlepszy.
  • 8 maja wstawilam post (klik), w ktorym postanowilam zuzyc do konca moje dwa Kiss Kiss'y Guerlain. Jest to wersja Kiss Kiss Baby, wiec ta lzejsza ale prawde mowiac szalenie wydajny produkt i myslalam, ze nigdy mi sie nie skonczy. A jednak... doszlam do plastiku na koncu. Wygrzebywanie resztki sobie darowalam i prawde mowiac po tym dosc intensywnym uzywaniu mam ich obu dosc ;) ... choc bardzo je lubilam, dobrze pielegnuja usta i daja naturalny ladny kolor. 
  • ostatnie dwa produkty to kredki firmy Artdeco, jeszcze troche je pomecze ale postanowilam je wrzucic w ten post, bo nie wiem czy dozyja do nastepnego. Jest to kredka do ust i druga do brwi... obie bardzo lubie, ta druga bardzo czesto przewijala sie w moich makijazowych postach. A inne kolory obu kredek mam i w dalszym ciagu uzywam.
 Pielegnacja... a jest tego troche :)

  •  Skin Food Acai Berry Facial Mask - maseczka, choc wlasciwie byl to bardzo drobny peeling... zuzylam ale jakos mnie do siebie nie przekonala, wiec bez zalu sie z nia pozegnalam
  • Kiehl's Midnight Recovery Eye - czyli uzupelnienie do mojego serum na noc. Wlasnie do mnie dotarlo, ze nigdy nie napisalam recenzji tego kremu. Moze dlatego, ze mimo przyjemnego uzywania to nie zrobil na mnie wiekszego wrazenia. Owszem robil to co mial robic, dobrze pielegnowal okolice oka i nie mam mu nic do zarzucenia ale kremowi Estee Lauder albo temu co teraz mam z Lancome to w moim przypadku nie dorownuje. 
  • Biotherm Biosource Eau Auto Moussante - to juz moje druga butelka i pewnie nie ostatnia. Uwielbiam ta micelarna pianke, swietnie oczyszcza twarz a przy tym jest delikatna i wydajna. Kiedys do niej na pewno wroce.
  • La Roche Posay Effaclar plyn micelarny - o nim tez nie bylo osobnego posta a jest to obok Vichy moj ulubiony micel do twarzy i jak skoncze Vichy, to mam juz w szafce kolejnego LRP. Dla mnie rewelacja, szczegolnie wlasnie ta wersja Effaclar. 
  • dwufazowka Heleny Rubinstein, o ktorej tez juz pisalam... zdecydowanie najlepszy plyn do demakijazu oka, jaki w ostatnim czasie uzywalam. 
  • Missha Night Revolution Serum - uzywalam dosc dlugo i moje uczucia sa prawde mowiac mieszane... w sumie nie jest zle ale tez nie odznaczylo sie niczym szczegolnym a przy tym nie jest tanie i trzeba je sciagac z Azji... wiec mozna sobie darowac i znalezc na naszym rynku lepsze produkty.
  • Skin79 White Reviving Skin Radiance Eye Serum - calkiem przyjemny krem pod slepia, ja go uzywalam na dzien. Aczkolwiek o wiele lepsza jest wersja "The Oriental" ... ma swietny sklad i efekty sa widoczne, wiec z tym sie pozegnalam i kupilam ponownie orientala :)
  • Purebess Snail School Gel - krem o zelowej konsystencji. To przyklad typowej "Hassliebe" ... z jednej strony uwielbiam, bo naprawde jest skuteczny, dzieki niemu moja lwia zmarszczka sie splycila ale z drugiej strony nienawidze bo robi mi kuku i nie moge go uzywac :/ ... przekonana do slimakowych produktow, zakupilam polecanego Mizona, zobaczymy co bedzie.
  •  po raz kolejny suchy szampon Lee Stafford, moj ulubieniec do wlosow ciemnych :)
  • Phytocitrus - rewelacyjny jak dla mnie szampon do wlosow farbowanych, kolejna butelka w szafie :) ... na poczatku mialam obawy co do zapachu ale to bardzo przyjemny i swiezy cytrusek
  • kolejny ulubieniec... czyli szampon gleboko oczyszczajacy Schwarzkopf BC Hair & Scalp Deep Cleansing (seria profesionalna). Co tu duzo mowic, swietnie oczyszcza i nie niszczy wlosow. Jest wydajny i przyjemny w uzyciu. Kolejne opakowanie bedzie kupione, bo juz nie wyobrazam sobie bez takiego szamponu. 
  •  Greenland - Milky - Yoghurt & Cucumber to bardzo przyjemny, drobnoziarnisty i delikanty peeling myjacy. Ladnie pachnie ale w sumie watpie zebym do niego wrocila, jak zdzierac skore to lepiej porzadnie a nie sie myziac ;)
  • Balea Creme-öl Dusche, czyli kremowy olejek pod prysznic... bardzo lubie ta serie ze wzgledu na zapach ale body lotion jest zdecydowanie lepszy
  • Kneipp Gute Laune Pflegedusche, produkt ktory uwielbiam... glownie za zapach marakuja i grejpfrut, pasujacy do plynu do kapieli, ktory tez mam. Zapach po prostu boski... swiezy i naturalny a do tego firma robi produkty pozbawione tych wszystkich chemicznych dodatkow, ktore wiekszosc z was nie lubi ;) ... wiec mozna powiedziec, ze jest firma naturalna. 
  • Nivea Intimo - calkiem przyjemny plyn do higieny intymnej. Myje... nie uczula, wiec co tu wiecej mowic ;)
  • krem do rak Ziaja z kozim mlekiem... nie jest zly ale tez nie jest dla mnie wart sprowadzania z pl lub przeplacania u mnie ;)
  • krem do rak Orly, ktory cudnie pachnial na wanilie... dostalam go w paczuszcze i bardzo przyjemnie mi sie go uzywalo.
  •  Yves Rocher moj absolutnie ulubiony waniliowy balsam do ciala... chyba jedyny produkt tej firmy, ktory naprawde lubie. Lekki i przyjemny... szybko sie wchlania, pielegnacja ok ale dla suchej skory moze byc za mala... i co dla mnie najwazniejsze, boski zapach dla ktorego kupie ten produkt po raz kolejny :)
  • Balea Cell Energy - balsam do ciala chroniacy skore, ktory ma poprawiac jej elastycznosc. Hmmm... kolejny produkt, gdzie nie jestem pewna czy go lubie, bo z jednej strony nie jest to zly balsam, ladnie pachnie ale zeby cos robil to nie zauwazylam :]
  • uzupelnienie do kulki, czyli ulubiony deo... Garnier Mineral Ultra Dry 48h, jak dla mnie jedne z lepszych deo i antyprespirantow dostepnych w drogeriach.
  • Balea krem po odklaczaniu... bardzo lubie, tani i skuteczny... uzywam namietnie
  • najlepsza na swiecie pasta Crest 3D white... i naprawde nie rozumiem, dlaczego jest w Europie niedostepna ale bede ja dalej sciagac ze stanow, po prostu zadna inna tak nie dba o zeby... likwiduje kamien i zapobiega osadzaniu sie nowego a do tego sciaga caly osad i rozjasnia zeby. Pisalam juz o niej... kupuje rozne odmiany i ze wszystkich jestem zadowolona... i nie tylko ja slubny tez sie po pierwszej tubce podlaczyl, bo przekonal go efekt jaki widzial u mnie. 
  • z tylu stoi sobie bubel z Balea, czyli zel do golenia. Nie dosc, ze ma strasznie slaby zapach a jest to LE Summer Time, do tego beznadziejnie sie pieni... w koncu ja sie wpienilam i odstawilam na bok, bo juz nie moglam. Wrocilam do Gillette z aloesem i w koncu jestem zadowolona. 
  • z tego co widze to zapomnialam o peelingu oliwkowym z TBS ale koty ukradly mi opakowanie, wiec na zdjeciu go nie ma... peeling tez wrazenia na mnie nie zorbil... zapach kojarzyl mi sie z biurowym klejem w tubkach, ktorego uzywalam w podstawowce na zajeciach z plastycznych :]

I to byloby na tyle. 

Do nastepnego (denkowego) razu :)

poniedziałek, 5 marca 2012

truskawkowa rozkosz pod prysznicem ;)

Gdybym wiedziala wtedy jak kupowalam ten produkt, ze tak go szalenczo polubie, to pewnie kupilabym pare opakowan. Niestety wzielam na probe i dosc dlugo czekal na swoja kolej... do tego byl to produkt limitowany, wiec niestety szans na ponowne spotkanie nie mam zbyt wielkich ale na pewno bede wypatrywac, czy moze pojawi sie znowu... w tym lub innym wydaniu.



Bardzo lubie truskawkowe produkty pielegnacyjne ale niestety w przypadku truskawki nie jest to takie proste, gdyz wiekszosc kosmetykow pachnie wyjatkowo paskudnie, chemicznie i z owocem nie ma to za wiele wspolnego. Siegnelam po nia jakis czas temu, jak zachcialo mi sie znowu szybkiego prysznica zamiast lezakowania w wannie. I po prysznic nadaje sie idealnie. Jest to Duschschaum z serii Balea Young... czyli pianka truskawkowa z wyciagiem z truskawki i jogurtowymi proteinami, cokolwiek to jest ;)



Opakowanie wyglada tak, ze mozna by sie spodziewac bitej smietany a nie produktu pod prysznic. I faktycznie jak widac na zdjeciu ponizej, po wycisnieciu produktu na reke, uzyskalam gesta pianke, ktora niesamowicie pachnie i naprawde po prysznic nadaje sie idealnie.



Pianka jest na tyle "zbita", ze roztarta na dloniach nie znika calkowicie, co zdecydowanie ulatwia uzywanie.



Jesto to kolejny produkt produkcji DM, ktory mi sie niesamowicie spodobal, gdzie za niewielka cene mam fajny produkt, ktory spelnia to co obiecuje a do tego cudnie pachnie.

niedziela, 12 lutego 2012

male drogeryjne zakupy... oczywiscie w DM :)

W zeszlym roku zima nas nie rozpieszczala ale tak zimno jak teraz jest to naprawde dawno nie bylo. Codziennie rano mam temperatury ponizej -20 stopni. Tyle dobrego, ze wtedy nie trzeba sie martwic tym, ze spadnie snieg i taka pogoda oprocz tego, ze lepsza jest dla naszego zdrowia, to jeszcze oferuje piekne wschody slonca :) ... i tak wyglada niedzielny poranek (7.30) w pracy. Droga, ktora normalnie zapchana jest ciezarowymi, w weekendy jest pusta.



Ale nie o tym chcialam, tylko o ostatnim napadzie na drogerie DM :)



Kupilam dwa produkty do pielegnacji paznokci z p2 "3in1 Nail Care + Gloss Pen", ktory pielegnuje plytke paznokcia, zapobiega jej wysychaniu i nadaje polysk a do tego pachnie na owoc granatu oraz "Apricot Nail Care Pen" z podobnym zadaniem czyli pielegnacja paznokcia i skorek... i jak mamy w nazwie tym razem z morelowym zapachem. Do tego wzielam taze z p2 sztyft do usuwania lakieru i do poprawek. Jesto to bezapelycyjnie moj ulubieniec wsrod tego typu sztyftow.



Przy okazji wzielam zmywacz bez acetonu, bo moj mi sie skonczyl i te co kupilam w miedzaczasie nadawaly sie tylko do utylizacji, bo byly tragiczne. Ten jest bardzo fajny i bardzo dobrze zmywa lakier, nawet te dosc oprone top coaty roznego rodzaju. Podoba mi sie ten sposob "dozowania", choc widzialam, ze coraz wiecej firm ma cos takiego w ofercie.



Oczywiscie nie obeszlo sie bez przygarniecia pachnacych plynow pod prysznic. Ten z Kneipp o zapachu mango i grajfruta pasuje mi, bo mam plyn do kapieli z tej serii. Drugi produkt to Balea Creme - öl Dusche tez bedzie swietnie pasowala do Body Lotion, o tym samym zapachu. Pisalam juz o nim kiedys. Trzeci to nowosc z Balea Young... tym razem czekolada z pomarancza. Na szczescie produkty DM sa tanie i zuzywanie tez mi dobrze idzie... wiec co jakis czas mozna zakupic cos nowego pachnacego :)