Seiten

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dior. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dior. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 stycznia 2016

Pare miesiecy minelo... czas pozbyc sie pustych opakowan ;)


Obiecalam... wiec zeby nie bylo, ze sie obijam. Choc prawde mowiac ta pogoda obala mnie na ryjek (w przenosni i doslownie), to spielam sie jak agrafka ;)

  1. Rossmann WellnessBeauty Duschgel wanilia i kwiat jablka. Nie tyle to zel co pianka. Przyjemnie pachnie i jest wydajna... najchetniej siegam latem pod prysznicem. 
  2. Balea Duschgel Vanille&Cocos bardzo fajnie pachnie ale zel jak to zel... te sa niedrogie i myja, wiec nie mam im nic do zarzucenia.
  3. Kneipp zel do kapieli, to akurat byla letnia limitowana edycja. Wiele razy pojawialy sie w moich denkach, bardzo lubie a slubny po prostu uwielbia, wiec na pewno nie raz sie u mnie pojawia w postach a w szafce kilka czeka na swoja kolej.
  4. Le Petit Marseillais framboise pivoine zel do kapieli (o ile dobrze pamietam, dostalam od Mami), bardzo przyjemny produkt. Nie kojarze, zeby u mnie byl w drogeriach ale online mozna na pewno kupic.
  5. Joanna zel pod prysznic waniliowy, bardzo lubie... uzywam od lat. Wydajny i ten zapach.
  6. Organique pianka do mycia grecka o niesamowitym zapachu, taki gadzet dla odmiany. Myje ale srednio wydajny a cena jak wiadomo...
  1. Green Pharmacy szampon z lopianem zapobiegajacy wypadaniu wlosow. Bardzo przyjemny i skuteczny produkt. Wlosy po myciu byly bardzo przyjemne w dotyku i nie potrzebowalam zadnej odzywki zeby rozczesac. 
  2. Phenome Rebalance szampon bardzo mi podszedl i na pewno kupie ponownie, jak tylko bede miala okazje. Zapach kojarzyl mi sie z dziecinstwem... ziolowy ale bardzo przyjemny. Delikatnie oczyszcza wlosy i pozostawia je miekkie i blyszczace.
  3. Alterna Daily Detoxifying Shampoo to aktualnie moj ulubiony szampon oczyszczajacy a przy okazji dbajacy o stan mojej skory glowy i stan wlosow. Troche mi te opakowania dzialaj na nerwy, szczegolnie w przypadku serii Caviar ale produkty same w sobie sa dla mnie rewelacyjne.
  4. Alterna dwa szampony z serii Bamboo... ten do wlosow farbowanych jest dobry ale ten nadajacy polysk jest prawde mowiac takim przecietniakiem i jak do tej pory najslabszym produktem tej firmy. Oczywiscie to moje subiektywne wrazenie.
  1. Lee Stafford Dry Shampoo moj ukochany suchy szampon do ciemnych wlosow. Najlepszy jaki do tej pory uzywalam i pozostanie ze mna na dlugo.
  2. Green Pharmacy eliksir przeciw wypadaniu wlosow z lopianem, bardzo chetnie po niego siegalam. Trudno mi powiedziec, czy naprawde cos daje... uzywam pare roznych produktow w tym samym czasie. 
  3. Bumble und Bumble serum pogrubiajace wlosy, prodkut ktory niestety zostal wycofany a szkoda, bo u mnie sie calkiem dobrze sprawdzal.
  1. Skinoren z tego co pamietam pojawil sie tez w ostatnim denku, dalej bardzo dobrze mi sluzy i mam zapas na wiele miesiecy. 
  2. Shiseido Ibuki Softening Concentrate to niestety kolejny kosmetyk z tej serii, ktory mnie rozczarowal. Ogolnie mam wrazenie, ze nie robia kompletnie nic a kosztuja sporo. 
  3. La Roche - Posay Effaclar plyn micelarny moj ulubiony, tez juz sie pare razy pojawial i dalej chetnie go uzywam.
  4. Mixa to takze plyn micelarny (kolejny produkt od Mami). Niesamowicie wydajny, myslalam ze sie nie skonczy. Calkiem przyjemny. Ja nie zmywam calego makijazu micelami, u mnie to jeden z "krokow", do demakijazu oczu uzywam dwufazowki, wiec pod tym katem nie moge ocenic.
  5. Chanel Lotion Confort tonik do skory mieszanej. Bardzo lubie takie produkty uzywac rano.
  6. Chanel dwufazowka do demakijazu oczu to moj faworyt od dawna i poniewaz nie ma lepszego, to dalej bedzie mi towarzyszyl.
  7. La Roche - Posay peeling oczyszczajacy, mechaniczny... taki troche zdzierak jak dla mnie juz calkiem konkretny ale wiadomo to zalezy od osobistych preferencji. Zuzylam choc troche to trwalo ale specjalnego wrazenia na mnie nie zrobil.
  8. Estee Lauder Perfectly Clean krem do mycia twarzy. Ja osobiscie bardzo takie produkty lubie, choc w przypadku tego bardzo trzeba uwazac, zeby nie dostal sie do oka... piecze ale pozatym bardzo fajnie oczyszcza. Pewnie bym do niego wrocila ale znalazlam podobny produkt, ktory mi sie jeszcze bardziej spodobal ale o nim innym razem.
  1.  Glamglow Super-Mud Clearing Treatment Maske to jedna z moich ulubionych maseczek, swietnie oczyszcza, moja skora bardzo ja lubi. Opisalam ja juz w osobnym poscie, wiec nie bede sie rozpisywac. Calkiem mozliwe, ze kupie ponownie... na razie mam inne do zuzycia. 
  2. Biotherm Blue Therapy Serum in Oil na noc... jak juz pisalam, nic szczegolnego.
  3. Guerlain Meteorites serum rozswietlajace kocham za sam zapach... kulkowy. Do tego naprawde dobrze sobie radzi, tylko z wydajnoscia mogloby byc troche lepiej. Pewnie gdybym nie trafila na cos co mi lepiej sluzy, to bym przy nim pozostala. 
  4. Biotherm Blue Therapy krem na dzien. Idealny na zime dobrze odzywia i nawilza, pozostawia skore gladka i przyjemna w dotyku. Ja badzo lubie tego typu kremy. Ogolnie wole takie bardziej tresciwe, moja skora tego potrzebuje.
  1. Lancome Renergie Yeux Multi Lift to jeden z moich ulubinych kremow. Uzywam glownie na noc ale i na dzien tez mozna. Dobrze odzywia ale szybko sie wchlania i nie pozostawia filmu. Co jakis czas do niego wracam. To typowy krem przeciwzmarszczkowy do cery dojrzalej. Wiadomo istniejacych zmarszczek nic nie cofnie (oprocz skalpela) ale mozna zapobiegac i uzywac kremy, ktore na tyle dobrze dbaja o delikatna skore pod slepiami, zeby istniejace juz zmarszczki nie byly tak widoczne. 
  2. Nip&Fab Bee Sting Fix Eye to krem pod oczy z woskiem pszczelim. O nim tez juz pisalam. Dosc dziwny produkt ale o dziwo skuteczny. Jedyny minus to to, ze po jakims czasie twardnieje, wiec trzeba go dosc szybko zuzyc.
  1. Organique dwa peelingi do ciala, oba cukrowe... i oba swietne. Uwielbiam peelingi tej firmy, swietne zdzieraki a do tego cudnie pachna, sama przyjemnosc uzywania.
  1. Dior Addict It-Lash tusz do rzes. Na poczatku nie bylam pewna co to z tego bedzie. Ta gumowa maczuga, latwo sie taka dziabnac w oko ale jednak bardzo go polubilam i chetnie po niego siegalam.
  2. Max Factor 2000 Calorie wodoodporny. Calkiem w porzadku, malowal rzesy na czarno i eoda mu nie straszna ale to bylo wszystko. Moja dwufazowka potrafi sobie z nim poradzic.
  3. Diorshow baza pod tusz. Jak dla mnie rewelacja, sprawdza sie z roznymi tuszamia przy okazji pielegnuje.
  4. RevitaLash pisalam juz o niej wiele razy. Lubie ale nie jest moim faworytem.
  5. Xlash sluzy mi o wiele lepiej. Co prawda poczatki nie byly optymistyczne, mialam wrazenie, ze nic sie nie rusza ale kiedys skonczyla mi sie RevitaLash wiec siegnelam po ta... i efekt mnie zachwycil. Uzywam obie zamiennie ale ta lubie bardziej.
  6. NARS baza pod cienie. W sumie nie wiem co o niej myslec. Fajnie podbija kolor i ogolnie jest dobra ale z czasem przestala dzialac. Nie wiem dlaczego ale robi mi sie tak z wiekszoscia baz.
  7. Anastasia Beverly Hills zel do brwi, to tez juz moje kolejne opakowanie. Lubie i bede dalej uzywac... aktualnie kolejne opakowanie w trakcie zuzywania.
  8. Dior Lip Gloss bardzo lubie, swietnie pielegnuja usta i ladnie na nich wygladaja.
  9. Lancome Fever Gloss wycofany ze sprzedazy... zuzywam moje ostatnie i bardzo smuteczek, bo to byly rewelacyjne blyszczydla.
  10. Loreal Color Riche Blam to taki odpowiednik balsamu z Dior, tylko o nizszej cenie. Bardzo przyjemny produkt i niektore kolory sa naprawde ladne. Balsam robi to co powienien... pielegnuje usta.
  1. Hourglass Veil to mineralna baza pod makijaz. U mnie sie sprawdzila, wspolpracuje z roznymi podkladami. Tylko cena pelnowymiarowego opakowania odstrasza.
  2. Giorgio Armani Maestro Fundation to jeden z moich ulubionych podkladow. Lekki, trwaly, wydajny, ma idealny kolor. Na pewno do niego wroce.
  3. Guerlain Parure Extreme to byl jeden z moich ulubionych podkladow... szczegolnie na zime. Niestety zostal wycofany i zastapiony innym.
  4. Shiseido korektor w pedzelku... glownie pod slepia. Calkiem dobry produkt, z tym ze ja nie mam cieni, wiec trudno mi powiedziec, jak sobie radzi w takich przypadkach.
  5. Dior Hydra Life to kolejny korektor pod oczy, w tym przypadku z pacynka. Ja go uzywalam na rozne niespodzianki i przebarwienia... z wiadomego powodu. Lubilam ale mam sporo innych, wiec nie wiem czy jeszcze do niego wroce.
  6. Shiseido UV Protective Compact Foundation SPF30 to moj ulubiony podklad na lato, jest po prostu idealny. Wodoodporny i nie do zdarcia. 
  7. Giorgio Armani Lasting Silk UV Compact to tez bardzo fajny podklad w kompakcie. W tym przypadku tez moge dobrac idealny odcien. Teraz mam puderniczke, wiec moge dokupic sam wklad. 
  1. Dior Addict bardzo bardzo lubilam... i jak to przewaznie bywa z produktami, ktore lubie... zostal wycofany.
  2. Boss MaVie uzywalam do pracy, przyjemne ale wiadomo parfumy to indywidualna sprawa.
  1. Beliance mydelko do mycia pedzli... moje ulubione. Wydajne i skuteczne.

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Ulubiency i odkrycia.. oraz jeden bubelek w 2015 :)

 Poki jeszcze mamy styczen to wypadaloby zrobic male podsumowanie zeszlego roku. 
Jak bede to odkladac, to obudze sie ponownie w polowie roku ;)


Jezeli chodzi o perfumy to praktycznie caly rok nalezal do zdecydowanie Hermesa. Wiosna, lato i jesien... co zreszta widac po stopniu zuzycia. Jour d'Hermes to moj absolutny ulubieniec. Un Jardin sur le Toit uzylam pare razy, czeka na swoja kolej :)


Kolejnym strzalem w 10 okazal sie podklad, ktory kupilam online na wyprzedazy. Niestety D&G nie jest dostepny w stacjonarnych sklepach (tzn. moze i jest ale nie u mnie w okolicy). Wzielam Perfekt Matte Liquid Fundation i byla to milosc od pierwszego uzycia. Nie jest to plaski mat, tylko taki normalny... naturalny, dokladnie taki jak lubie. O tym produkcie juz pisalam w osobnym poscie ale jak na razie zdania nie zmienilam, dalej bardzo lubie i chetnie po niego siegam. Bardzo polubilam tez puder Guerlain Terracotta Joli Teint. Podoba mi sie efekt na twarzy, choc jest to dosc delikatny produkt ale jak na moje wymagania calkowicie wystarczajacy.


Co prawda pozostalam wierna blyszczykom ale to nie znaczy, ze nie mam szminek w moich zbiorach. Rouge d'Armani jest moja ulubiona i chetnie ja nosze. Blyszczykow kupilam oczywiscie wiecej ale tegorocznym odkryciem jest Smashbox Be Legendary Lip Gloss. Wsrod odcieni, ktore maja w ofercie, znalazlam taki idealny dla mnie.


W zeszlym roku praktycznie nie kupowalam cieni w paletach ale za to skusilam sie na dwa plynne. Bardzo wygodne w uzyciu produkty, o ile potrafi sie je oswoic... rozcieranie tego typu cieni czasami sprawia problemy. Moje ulunione to Dior Addict Fluid Shadow i Armani Eye Tint.


Tym razem zabraklo w zestawieniu diorowego tuszu, ktory tak bardzo lubilam ale najzwyczajniej w swiecie przestal mi sluzyc. I opakowanie ktore mam lezy i rzadko po niego siegam. Bez wzgledu czy na diorowej bazie, czy bez... efekt koncowy w zadnym wypadku nie byl zadowalajacy. Za to mam dwa inne produkty, kompletnie nowe w moim kuferku i oba bardzo mocno kocham. D&G w ciemnym brazie idealnie rozczesuje i podkresla rzesy, dajac im podkrecenie. To tez byl wyprzedazowy zakup ale zarowno tusz jak i szczoteczka sa dokladnie takie jak lubie. Tusz Chanel kupilam przez pomylke. Co prawda mial byc wodoodporny ale nie chcialam Le Volume tylko Sublime (testowalam mini i calkiem dobrze sie sprawowal) ... slepa chyba bylam i wylowilam nie to opakowanie. Na szczescie dla mnie, bo ten tusz jest fenomenalny. Nigdy nie lubilam tuszy wodoodpornych z wielu wzgledow. Sklejaly, tusz byl za mokry, szczoteczka fatalna i za duzo tusz na niej... jeszcze bym tak mogla wyliczac. Ten jest przeciwienstwem. To zdecydowanie moj wodoodporny ideal.


Jakis czas temu pisalam, ze robie ostatnie podejscie do pielegnacji wysokopolkowej. Tym razem siegnelam po Chanel. Zawsze lubilam te proste i klasyczne opakowania. Wrazenia z uzywania pojawia sie na blogu ale ogolnie to jestem bardzo zadowolona. Zadnej z produktow nie okazal sie osobistym bubelkiem... ale za to wszystkie sluza mi rewelacyjnie. Dwufazowke kocham od lat a reszta doczekala sie juz czesciowo kolejnych opakowan. Nie chce sie tu zaglebiac w szczegoly, bo w tym przypadku ulubiencem i odkryciem sa produkty Chanel. Zdaje sobie sprawe, ze nie wszystkich podchodzi... tak to juz jest z kosmetykami. Nie probuje tu nikogo przekonac, pisze o tym co mi sluzy i przy tym pozostanmy.



***

 Co prawda post jest o ulubiencach ale nie bede o nim pisac osobnego posta. W 2015 trafil mi sie jeden bubelek, moj osobisty. I jest nim lakier Essie... az dziwne, bo ogolnie wszystkie lakiery bardzo lubie. Pozostale produkt tez... ten niestety mnie zawiodl i to bardzo. Kolor ma piekny i przez to smuteczek jest spory ale co zrobic. Jest to lakier o wykonczeniu matowym. Juz podczas malowania nie bylam do konca przekonana ale pomyslalam, poczekamy... zobaczymy...

No coz nie musialam dlugo czekac. Normalny lakier po ponad godzinie jest twardy i nic sie z nim nie dzieje. Tego pomalowalam jedna warstwe, bo byly to testy. I cale szczescie, bo w przeciwnym wypadku to by mnie cos trafilo. Poniewaz lakiem po kontakcie z woda, umylam takerzyk i pare kubkow... po prostu brutalnie poodlazil. Cale platy odeszly. WTF ?! Odeszla mi ochota na uzywanie, nie dosc ze mialam drobne zarzuty pod katem krycia i wygladu na paznokciach, to potem jeszcze cos takiego. Nie... dziekuje...


Nie sa to moze jakies powalajace odkrycia ale jak widac troche sie uspokoilam i nie kupuje juz tak duzo, stawiam na bardziej przemyslane zakupy a kolorowki mam tyle, ze brak miejsca w szufladzie. W koncu mam jedna twarz, wiec nie ma co przesadzac. Zobaczymy co nam ten rok przyniesie.

środa, 26 sierpnia 2015

Dior Addict Fluid Shadow... z bliska :)


To byl wlasciwie zupelnie nieplanowany zakup. Jakos ostatnio nie jestem na biezaco ze wszystkimi nowosciami i jak mi cos faktycznie wpadnie pod nogi, to moze przystane popatrzec ale ogolnie to zylam sobie w blogiej nieswiadomosci. W kierunku tych cieni, o ktorych istnieniu tez nie mialam pojecia, popchnela mnie pani w perfumerii. Pomacalam, zainteresowaly mnie, przygarnelam jeden.


Dior Addict Fluid Shadow jest czescia Dior Cosmopolite Collection ale na szczescie zostana one w stalej sprzedazy, wiec nie trzeba sie spieszyc. Zdecydowalam sie na jeden z szesciu odcieni.


Typowe blyszczykowe opakowanie. Kiedys nawet blyszczyki zamiast srebrnego mialy wlasnie takie ciemne elementy. Zawartoswc to 6 ml. Aplikator w formie dosc cienkiego pedzelka. Kolor ktory wybralam 655 Univers, to chlodny brudny roz, ktory po roztarciu ujawnia zlotawe refleksy.


Cienie te daja efekt plynnego metalu, co bardzo dobrze widac na swatchu. Nizej mamy cien nalozony pedzelkiem i tak pozostawiony, powiedzmy w skoncentrowanej formie, wyzej po roztarciu. Rozcierac nalezy jak cien jest mokry, gdy podeschnie mozemy zrobic sobie plamy ale poniewaz chwile potrzebuje na wyschniecie to mozna spokojnie rozetrzec. Cieniem mozna tez namalowac kreski, wtedy kolor bedzie intensywny, aczkolwiek podejrzewam, ze tu trzeba miec wprawde w malowaniu kresek.


Przy okazji sie dzis spielam i machnelam makijaz uzywajac tylko i wylacznie tego cienia. nie sa one wodoodporne ale jak zasna na powiece to nic ich nie rusza. Moje oko wyglada dokladnie tak samo jak w momencie malowania. Jestem bardzo zadowolona i narobilam sobie sama ochoty na wiecej. Bez bazy nie trzyma sie u mnie na oku nic... ani prasowane cienie ani kremowe. Ten za to bez zacznego problemu.



Cien nalozylam pedzelkiem Zoeva 227 Soft Definer (vegan). Wydaje mi sie, ze pedzle ze sztucznego wlosia beda sobie dobrze radzic. Cien zebralam pedzlem z trzonka do ktorego przymocowany jest diorowy pedzelek. To w zupelnosci wystarczylo. On jest dosc mocno napigmentowany, wiec na poczatku ostroznosc nie zaszkodzi. Naprawde myslalam, ze to nie bedzie takie latwe... poradzic sobie z tym cieniem ale zostalam mile zaskoczona. Czasami cienie w kremie gorzej mi bylo ladnie rozprowadzic na powiece. Ciekawa jestem jak by to wygladalo jakbym sprobowala nalozyc dwa kolory. Moze kiedys jak jakis jeszcze dokupie to sprobuje. 



wtorek, 26 maja 2015

post o pustych opakowaniach ;)

 Ostatnio zajrzalam do szuflady i doszlam do wniosku, ze nie ma juz w niej miejsca a to oznacza, ze czas najwyzszy na post o pustych opakowaniach ;)

Tym razem jest to niesamowita zbieranina ale przy tym sporo kosmetykow kolorowych. Praktycznie wszystkie kosmetyki opisalam w postach, wiec nie bede zaglebiac sie w szczegoly.

  •  La Roche Posay woda micalarna - do tej pory kupowalam micela z serii Effaclar, skusilam sie na zwykla wersje bo byla jeszcze raz tak duza ale niestety tez sporo slabsza. Zmeczylam do konca ale wiecej nie kupie. Wrocilam do micelka LPR Effaclar.
  • La Roche Posay Effaclar lotion oczyszczajacy pory. Dosc mocny produkt, swietnie oczyszcza ale nie moglam go uzywac zbyt dlugo... potrafi przesuszyc skore. Uzywany od czasu do czasu porzadnie oczyszcza. 
  • Vichy Normaderm to oczyszczajacy micel... polaczenie dwoch powyzszych produktow z LRP. Radzil sobie ale apecjalnego wrazenia nie zrobil i po wykonczeniu trzech powyzszych produktow, powrocilam do mojego ulubionego micela. 
  • Lierac matujacy fluid dla "doroslej" skory z problemami - bardzo fajny lekki krem - zel, ktory mozna uzywac na dzien pod makijaz a ktory dzieki dobremu skladowi, pomaga zwalczac niedoskonalosci.
  • Skin79 The Oriental Double Perfection Eye Healer Plus - jeden z moich ulubionych kremow pod oczy, bardzo go lubie... niestety cena na ebayu skoczyla do gory a dostepnosc spadla. O tym kremie pisalam wiele razy, wiec nie ma co sie powtarzac.
  • Dwufazowka Chanel - po raz kolejny... juz nawet nie wiem ktory. Kocham niezmiennie.
  • Biotherm Blue Therapy Serum - uzywalam glownie na noc... czasami pod krem a czasem samodzielnie. Bardzo przyjemny kosmetyk, odpreza i odzywia skore.
  • Vichy Idealia Pro - moj ukochany lekki krem pod makijaz, uzywam codziennie rano. I jak juz pisalam w poscie, bylam bardzo pozytywnie zaskoczona jak jest skuteczny. Kolejne opakowanie mam aktualnie w uzyciu i pewnie jeszcze nie raz wroce do tego kremu i do serum.
  • Biotherm Skin Best Night to odzywczy krem na noc. Co prawda wole serie Blue Therapy ale ta tez jest dobra. Z tym, ze nie dawala mi tak do konca tego co chcialam, wiec na razie sobie daruje. Jak juz to skusze sie na Blue Therapy.
  • Lierac dwufazowy koncentrat na niespodzianki. Bardzo lubie. To tez juz ktorys kolejny i jak sie konczy, to kupuje kolejny.
  • Biotherm Blue Therapy Eye - to kolejny produkt z tej serii. Bardzo sie z nim polubilam... dobry krem pod oczy, ktory nawilza i odzywia. Nadaje sie na noc ale takze na dzien pod makijaz. Ja go uzywalam na noc ale mimo, ze radzil sobie dobrze i nie mam mu w sumie nic do zarzucenia, to wrocilam do mojego Lancome a jak mi sie skonczy, to kolejny krem czeka w kolejce. Z tym, ze calkiem mozliwe jest, ze do tego kiedys wroce. 

  • Farmona Sweet Secret - peeling do mycia o zapachu tiramisu. Hmmm... zapach w opakowaniu bardzo apetyczny ale w uzyciu taki bardzo przecietny. Szkoda bo zapowiadal sie ciekawie. 
  • syNeo5 antyperspirant - moj ulubiony i skuteczny
  • La Roche Posay antyperspirant - bez aluminium. Zima sobie radzil ale na lato jest za slaby.
  • Vichy antyperspirant czyli dosc znana kulka tylko, ze w innej formie. Bardzo lubie i chetnie po nie siegam.
  • Alterna Caviar Volume Shampoo - uwielbiam praktycznie wszystkie produkty lini Caviar. Swietnie mi sluzy a moj fanaberyjny sklap je kocha. Kosztuja sporo ale sa bardzo wydajne i jak dla mnie mimo wszystko warte swojej ceny. 
  • Balea Bodycreme czyli cos pomiedzy maselkiem a lotionem do ciala o bardzo przyjemnym zapachu. Jest to lekki produkt, wiec spokojnie mozna uzywac zarowno zima jak i latem. Nawilzenie nie jest jakies szalone ale daje sobie rade. 
  • Phemone cukrowy peeling do ciala. Tak jak juz pisalam w poscie, bylam z niego zadowolona i gdyby nie to przyciezkie szkalne opakowanie, ktore oczywiscie przy koncu tez rypnelo w wanne to byloby cacy. Jedyne co mnie zastanawia, dlaczego polska firma... sprzedajaca swoje produkty w Polsce, ma na opakowaniu same opisy po angielsku. Bo co... lepiej to wyglada ??
  • Biotherm Firm Corrector - odzywiajacy i napinajacy skore... jeden z moich ulubionych produktow do ciala. Ogolnie bardzo lubie wszystkie te kremy i zele"modelujace sylwetke"... i nie z powodu tego modelowania ale po prostu pozostawiaja skore w swietnym stanie. 
  • Lirene krem do mycia ciala pachnacy wanilia... to produkt, ktory dostalam od Mamiszonka. Jakie to bylo wydajne O.o ... myslalam, ze nigdy mi sie nie skonczy. Na szczescie zapach byl jak najbardziej moj, wiec uzywalam i uzywalam az w koncu dobilam dna. 
  • Uriage woda termalna... moja ulubiona. Kolejna flacha juz rozpoczeta. 

  • Burberry Sheer Luminous Foundation podklad jak widac po nazwie rozswietlajacy aczkolwiek ja tam specjalnego rozswietlenia nie widzialam. Z tym, ze uzywalo mi sie calkiem przyjemnie. Opakowanie z pompka... niestety nie udalo sie wycisnac wszystkiego, cos tam na sciankach pozostalo. Podklad jak podklad... zarzucic mu nic nie moge ale tez nie wyroznial sie czym szczegolnym, tak zebym miala ochote go ponownie kupic. 
  •  Lancome Teint Miracle Cushion a wlasciwie sama kasetka po podkladzie. Napisalam o nim juz wystarczajaco. Nie taka ilosc... za ta cene...
  • MUFE Aqua Brow kupiona w czasach gdzie panowal szal na ten produkt. Lubie i po tym jak opanowalam to chetnie po nia siegalam. Idealnie sprawdzila sie na urlopie. Mam co prawda kolejne opakowanie ale ciagle zamkniete, bo na codzien wole cos co jest latwiejsze w uzyciu. 
  • Clinique Chubby Stick dwa kolory... melon i bezowy. Hmmm... owszem lubie ale prawde mowiac w tym przypadku rownie dobrze sluza mi kredki z IsaDora albo Catrice, wiec na ta na pewno sie wiecej nie skusze. 
  • Catrice Pure Shine to jedne z moich ulubionych kredek do ust. Swietna jakosc i kolory. Za ta cene to naprawde swietny kosmetyk.  
  • Dior Iconic Overcurl - to najlepszy z tuszy Dior. Idealna konsystencja, kolor i szczoteczka. Czego chciec wiecej. Oczywiscie kolejny zakonczyl dojrzewanie i moge go teraz uzywac :)
  • Benefit BADgal lash mascara - ja akurat zaliczam sie do osob, ktore ten tusz bardzo lubia. I nie przeszkadza mi nawet ta mega szczota. Swietnie rozczesuje rzesy i pozostawia na nich dokladnie taka ilosc tuszu co chce. 
  • Clinique Bottom Lash Mascara czyli mini tusz z mini szczotczka. Glownie do lichych rzes na dolnej powiece. Przez dlugi czas bardzo go sobie cenilam ale moje rzesy wyhodowane na RL nie potrzebuja juz takiech specjalnych tuszy. 
  • Chanel Lipgloss... jak kiedys nie przepadalam, tak teraz bardzo lubie blyszczydla tej firmy a jak do tego nie maja drobinek, to po prostu idealy.
  • Volumizing Primer Revita Lash - to w sumie produkt, ktorego swiat nie potrzebuje. Ja nie widzialam kompletnie zadnego dzialania. Ani mi to ie wzmacnialo rzes ani nie poprawialo ich wygladu, gdy nakladalam pod tusz. W koncu wyladowal gdzies na dnie szuflady, gdzie z zalu mu sie wyschlo. 
  • Kiko baza pod cienie - no coz... slabiutka i moje powieki za bardzo jej nie lubily.
  • Dior Lipbalm - moj ukochany balsam do ust. Kolejny lezy sobie oczywiscie w szufladce i czeka na swoja kolej. 

  • Bvlgari Mon Jasmin Noir - jedna z wariacji na temat Jasmin Noir. Uwielbiam wszystkie. To byla lekka wiosenna albo i letnia wersja. Wracam do nich co jakis czas.
***

Jest tego chyba troche mniej jak myslalam ale i tak przyznam sie bez bicia, ze strasznie ciezko mi sie zawsze zabrac za denkowe posty i tego dziergam juz od ponad dwoch dni. 

Teraz jestem na etapie zuzywania wszelkiej pielegnacji, bo zrobilam kolejna rewolucje i postawilam na kolejna firme. Glownie tak z ciekawosci... zobaczymy co z tego wyjdzie. Jak nic dobrego to przynajmniej wiem do czego wroce, bo jak na razie to do moich faworytow moge zaliczyc Biotherm Blue Therapy i Vichy Idealia. 

niedziela, 11 stycznia 2015

co mnie urzeklo i co odkrylam w 2014 roku... podsumowanie :)


Czas na post o ulubionych produktach, ktore uzywalam w 2014. Mamy juz polowe stycznia i jak sie tak dalej bede grzebac, to nic z tego nie bedzie. To w sumie nie tylko ulubione produkty, po ktore najczejsciej siegalam ale takie ktore w zeszlym roku odkrylam.


Zaczne od kolorowki. Kolo tych paletek chodzilam dosc dlugo. Zoeve kocham za pedzle, ktore aktualnie naleza dla mnie do najlepszych za przystepna cene i zupelnie zaspokajaja moje potrzeby aleee... nie o nich mialo byc. Tylko o paletkach. Pierwsza trafila do mnie Naturally Yours, pokazywalam ja jakis czas temu. Cudne dzienne kolory, swietnie napigmentowane i przyjemne w uzyciu. Ostatnio siegam po nia dosc czesto. Na bazie Zoevy trzymaja sie calkiem porzadnie. Ostatnio pojawila sie paletka Smoky i oczywiscie nie moglam sobie darowac. Podoba mi sie zestawienie kolorow. Na blogu jeszcze jej nie pokazywalam ale to dlatego, ze musze sie nia pobawic i dokladniej przyjrzec. Jedno co wiem, to ze na pewno nie sa moje ostatnie paletki z tej firmy.


Opakowania maja kartonowe ale bardzo porzadnie wykonane, zamykane na magnes. 10 cieni po 1,5g. Bez obawy mozna je zabrac ze soba w podroz a do tego taka jedna paletka calkowicie pokrywa zapotrzebowanie, mozna wykonanc nimi zarowno dzienne jak i mocne wieczorowe makijaze. Paletka jest dosc lekka co tez jest plusem gdy chcemy ja wrzucic do bagazu.


Tusze do rzes. No tak... w ostatnich czasach sporo sie tego u mnie przewinelo. I choc bylo pare takich, ktore wspominam milo, to jakos nie ciagnelo mnie aby kupic je ponownie. Do momentu az Marti przekonala mnie do wyprobowania (wtedy) nowych tuszy Dior. Przez dlugi czas mialam do mascar tej firmy mieszane uczucia. Dawno temu wycofano moj ukochany tusz... wlasnie tej firmy a pozniejsze proby zaprzyjaznienia sie z tym co bylo w ofercie, nie przynosilo oczekiwanych efektow. Natomiast Diorshow Iconic Overcurl i Dior Addict It-lash to aktualnie i od dluzszgo czasu moje ulubience. Kolejne opakowania czekaja na swoja kolej. I pewnie pozostanie przy nich dopoki ich nie wycofaja.


Kolejnym ulubiencem, ktorego mozna powiedziec odkrylam ponownie to serum do rzes Diorshow Maximizer. Poprzednia wersja dawala mi efekt odwrotny od zamierzonego. A nowa sprawdza sie zarowno w wersji serum jak i bazy pod tusz. Jak dla mnie rewelacja i na pewno pozostanie ze mna na dluzej :)


W zeszlym roku po raz pierwszy skusilam sie na wysokopolkowy filtr do twarzy Chanel UV Essentiel SPF 50+. Pare razy do niego podchodzilam az w koncu kupilam i byl to strzal w 10. Ideal na lato pod makijaz, bo tak go glownie uzywam. Jako baze z filtrem. Nie bieli i swietnie wspolpracuje z podkladami lub kremami BB. Wydajny i wg mnie godny polecenia.


Jezeli chodzi o typowe bazy pod makijaz to od dlugiego czasu siegam po dwie. W zaleznosci od potrzeb. Jezeli moja skora potrzebuje kopniaczka i wsparcia to biore Hourglass No.28. jest to bardziej serum jak baza, w skladzie ma 28 roznych ziol i robi ze skora cuda. W pozostale dni gdy wystarcza mi rozswietlenie to bardzo chetnie uzywam Le Blanc de Chanel. Slyszalam, ze poprzednia wersja nie byla zbyt dobra ale tej nie mam nic do zarzucenia. Swietny produkt i wygodna aplikacja dzieki pompce. Ta baza pozostanie ze mna na dluzej.


Rozswietlajace pudry sluzace do wykonczenia makijazu to moja kolejna milosc. Nie ma sensu zebym tu po raz kolejny wstawiala meteoryty, bo to ze je kocham dozgonnie i namietnie uzywam, to chyba juz wszyscy wiedza. W zeszlym roku zafascynowal mnie inny produkt, ktory uzywam z rownie wielka miloscia. Hourglass Ambient Ethereal Light puder rozswietlajacy. Niesamowity produkty, ktory daje ten specyficzny efekt "rozswietlenia od wewnatrz".


Anastasia Beverly Hills Clear Brow Gel jak dla mnie najlepszy zel do brwi.


Maybelline Color Elixir to jeden z najlepszych drogeryjnych produktow zeszlego roku. Naprawde nie mozna im nic zarzucic, przyjemnie sie je nosi, rewelacyjnie wygladaja na ustach i dostepne w tylu odcieniach, ze kazda cos dla siebie znajdzie.

***

Pielegnacji bedzie o wiele mniej, wlasciwie chcialam tylko wspomniec o firmach, ktore zawladnely moim sercem ale nie bede sie rozwodzic nad poszczegolnymi produktami, glownie z tego powodu, ze kazdy z nich ma juz swojego posta na blogu i zaden problem wyszucac i poczytac.


Po paru latach powrocilam do produktow Biotherm. Mialam dosc poszukiwan nie wiadomo czego i stwierdzilam, ze rownie dobrze moge uzywac tego co mi juz kiedys dobrze sluzylo. I to byla dobra decyzja... odkrylam Biotherm na nowo. Nowe serie, ktore mi bardzo pasuja. Oby mi jak najdluzej sluzyly.


Vichy Idealia Pro to moj ukochany krem na dzien. Ogolnie ta seria mnie zachwycila a moze nie tyle seria co efekty jakie uzyskalam. Serum, ktore kiedys uzywalam bardzo milo wspominam ale dopiero ten krem sprawil, ze pokochalam i aktualnie trzecie opakowanie czeka na swoja kolej. W koncu moja skora ma jednolity kolor i wyglada bardzo dobrze.


Jezeli chodzi o pielegnacje wlosow, to calkowicie przerzucilam sie na produkty Alterna. Nie sa to tanie produkty, szczegolnie te z serii Caviar ale moje wlosy i moja fanaberyjna skora glowy po prostu je kochaja, wiec nic mi innego nie pozostalo. Lubie zarowno serie Bamboo jak i Caviar.


Ostatni kosmetyk jest rowniez produktem do wlosow. Jest to spray firmy Bumble and bumble, ktory przy regularnym uzywaniu nadaje wlosom objetosci. Zuzylam tez miniaturki szamponu i odzywki z tej serii a pelnowymiarowe opakowania czekaja w szafce. Z tym, ze wlasnie ten spray a wlasciwie serum jak je okresla producent, skradlo moje serce. Oczywiscie o tym serum pogrubiajacym tez juz pisalam, wiec jak ktos jest zainteresowany, to wiadomo... albo po firmie albo przez wyszukiwarke, znelezienie nie powinno byc problemem :)

***

I to byloby na tyle. Oczywiscie ogolnie swietnych kosmetykow bylo o wiele wiecej ale nie ma co tworzyc elaboratow. Te produkty wpadly mi natychmiast do glowy jak pomyslalam o napisaniu takiego posta, dlatego tez te wlasnie sie w nim znalazly :)


piątek, 31 października 2014

pan kotek byl chory...

 ... i lezal w lozeczku. 

Ughh... to juz prawie dwa tygodnie i juz mi bokiem wychodzi. Nie pamietam kiedy ostatnio mnie na tyle rozlozylo ale juz jakis czas temu podjelam decyzje, ze w przypadku choroby dam sobie tak duzo czasu ile moj organizm bedzie potrzebowal. Nie ma nic gorszego jak przechodzone przeziebienia... szkodzimy sobie same i nikt nam za to poswiecenie nawet nie podziekuje. Zdrowy egoizm jest w tym przypadku jak najbardziej wskazany.


Choroby maja to do siebie, ze rujnuja nasz wyglad. Wlosy, rzesy, skora i paznokcie... wszystko cierpi razem z nami. A gdy do tego stajemy sie pociagajace i z nosa leci jak z kranu, to wiadomo jak biedny nos po paru dniach wyglada. Uzywanie kosmetykow (tych co zawsze) tez staje sie wtedy troche problematyczne... przynajmniej dla mnie. Bo moja skora protesuje i malo co wtedy akceptuje. 

Ograniczylam to co uzywalam do minimum i wyszlo mi to na dobre. Te pare kosmetykow, banalnie prosty zestaw pomog mi przetrwac te dni i zapobiec spustoszeniu. 


 Wszelkie kremy zastapilam olejem kokosowym. Mam to szczescie, ze moja skora kocha ten produkt. Stosowalam rano i wieczorem na umyta twarz i to w zupelnosci wystarczylo. O tym produkcie napisalam osobnego posta jakis czas temu i wiekszosc z was wie, ze kocham... wiec nie ma sensu zebym sie powtarzala.


 Na poczatku nie wiedzialam czym umyc skore. Byla podrazniona, sucha miejscami a kolo nosa mialam katastrofe. Moj krem do mycia z EL wydal mi sie za mocny, nie potrzebowalam szalonego oczyszczenia. I tak mi sie przypomnialo, ze mam miniaturke Biotherm Biosource dla skory mieszanej i normalnej. Nie mialam wczesniej z nia do czynienia ale ogolnie lubie produkty tej firmy, wiec postanowilam sprobowac i byl to strzal w 10. Podejrzewam, ze kupie pelnowymiarowe opakowanie. Zelowa konsystencja, ktora zamienia sie w lekka pianke... bardzo przyjemna w uzyciu. Zawiera kompleks 70 mineralow i wyciag z planktonu termalnego. Delikatnie oczyszcza i nie przesusza a to bylo w tym momencie dla mnie bardzo wazne.


 Moj ukochany od lat balsam do ust Dior Lip Balm tu akurat w odcieniu 003. Jak dla mnie nie ma lepszego produktu do pielegnacji ust. W sumie nie pamietam kiedy mialam jakikolwiek problem z ustami.


Na ratunek mocno nadwyrezonej skorze przy nosie... dla mnie wtedy w gre wchodzi tylko jeden produkt. Masc Bepanthen do oczu i nosa z 5% Dexpanthenolem. Zadnych zbedynch dodatkowych skladnikow, masc jest bardzo delikatna i przede wszystki skuteczna.

***

Bonusik ;)


Jak widac wszystko pod kontrola. Wracam do swiata zywych hehe... piatek to ostatni dzien mojego zwolenienia, weekend spedze w pracy a potem juz szara zwykla... listopadowa codziennosc ;)

Dziekuje wszystkim za zyczenia szybkiego powrotu do zdrowia :*

Co nas nie zabije, to nas wzmocni. 

Milego weekendu :)