Seiten

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lancome. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lancome. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 stycznia 2016

Pare miesiecy minelo... czas pozbyc sie pustych opakowan ;)


Obiecalam... wiec zeby nie bylo, ze sie obijam. Choc prawde mowiac ta pogoda obala mnie na ryjek (w przenosni i doslownie), to spielam sie jak agrafka ;)

  1. Rossmann WellnessBeauty Duschgel wanilia i kwiat jablka. Nie tyle to zel co pianka. Przyjemnie pachnie i jest wydajna... najchetniej siegam latem pod prysznicem. 
  2. Balea Duschgel Vanille&Cocos bardzo fajnie pachnie ale zel jak to zel... te sa niedrogie i myja, wiec nie mam im nic do zarzucenia.
  3. Kneipp zel do kapieli, to akurat byla letnia limitowana edycja. Wiele razy pojawialy sie w moich denkach, bardzo lubie a slubny po prostu uwielbia, wiec na pewno nie raz sie u mnie pojawia w postach a w szafce kilka czeka na swoja kolej.
  4. Le Petit Marseillais framboise pivoine zel do kapieli (o ile dobrze pamietam, dostalam od Mami), bardzo przyjemny produkt. Nie kojarze, zeby u mnie byl w drogeriach ale online mozna na pewno kupic.
  5. Joanna zel pod prysznic waniliowy, bardzo lubie... uzywam od lat. Wydajny i ten zapach.
  6. Organique pianka do mycia grecka o niesamowitym zapachu, taki gadzet dla odmiany. Myje ale srednio wydajny a cena jak wiadomo...
  1. Green Pharmacy szampon z lopianem zapobiegajacy wypadaniu wlosow. Bardzo przyjemny i skuteczny produkt. Wlosy po myciu byly bardzo przyjemne w dotyku i nie potrzebowalam zadnej odzywki zeby rozczesac. 
  2. Phenome Rebalance szampon bardzo mi podszedl i na pewno kupie ponownie, jak tylko bede miala okazje. Zapach kojarzyl mi sie z dziecinstwem... ziolowy ale bardzo przyjemny. Delikatnie oczyszcza wlosy i pozostawia je miekkie i blyszczace.
  3. Alterna Daily Detoxifying Shampoo to aktualnie moj ulubiony szampon oczyszczajacy a przy okazji dbajacy o stan mojej skory glowy i stan wlosow. Troche mi te opakowania dzialaj na nerwy, szczegolnie w przypadku serii Caviar ale produkty same w sobie sa dla mnie rewelacyjne.
  4. Alterna dwa szampony z serii Bamboo... ten do wlosow farbowanych jest dobry ale ten nadajacy polysk jest prawde mowiac takim przecietniakiem i jak do tej pory najslabszym produktem tej firmy. Oczywiscie to moje subiektywne wrazenie.
  1. Lee Stafford Dry Shampoo moj ukochany suchy szampon do ciemnych wlosow. Najlepszy jaki do tej pory uzywalam i pozostanie ze mna na dlugo.
  2. Green Pharmacy eliksir przeciw wypadaniu wlosow z lopianem, bardzo chetnie po niego siegalam. Trudno mi powiedziec, czy naprawde cos daje... uzywam pare roznych produktow w tym samym czasie. 
  3. Bumble und Bumble serum pogrubiajace wlosy, prodkut ktory niestety zostal wycofany a szkoda, bo u mnie sie calkiem dobrze sprawdzal.
  1. Skinoren z tego co pamietam pojawil sie tez w ostatnim denku, dalej bardzo dobrze mi sluzy i mam zapas na wiele miesiecy. 
  2. Shiseido Ibuki Softening Concentrate to niestety kolejny kosmetyk z tej serii, ktory mnie rozczarowal. Ogolnie mam wrazenie, ze nie robia kompletnie nic a kosztuja sporo. 
  3. La Roche - Posay Effaclar plyn micelarny moj ulubiony, tez juz sie pare razy pojawial i dalej chetnie go uzywam.
  4. Mixa to takze plyn micelarny (kolejny produkt od Mami). Niesamowicie wydajny, myslalam ze sie nie skonczy. Calkiem przyjemny. Ja nie zmywam calego makijazu micelami, u mnie to jeden z "krokow", do demakijazu oczu uzywam dwufazowki, wiec pod tym katem nie moge ocenic.
  5. Chanel Lotion Confort tonik do skory mieszanej. Bardzo lubie takie produkty uzywac rano.
  6. Chanel dwufazowka do demakijazu oczu to moj faworyt od dawna i poniewaz nie ma lepszego, to dalej bedzie mi towarzyszyl.
  7. La Roche - Posay peeling oczyszczajacy, mechaniczny... taki troche zdzierak jak dla mnie juz calkiem konkretny ale wiadomo to zalezy od osobistych preferencji. Zuzylam choc troche to trwalo ale specjalnego wrazenia na mnie nie zrobil.
  8. Estee Lauder Perfectly Clean krem do mycia twarzy. Ja osobiscie bardzo takie produkty lubie, choc w przypadku tego bardzo trzeba uwazac, zeby nie dostal sie do oka... piecze ale pozatym bardzo fajnie oczyszcza. Pewnie bym do niego wrocila ale znalazlam podobny produkt, ktory mi sie jeszcze bardziej spodobal ale o nim innym razem.
  1.  Glamglow Super-Mud Clearing Treatment Maske to jedna z moich ulubionych maseczek, swietnie oczyszcza, moja skora bardzo ja lubi. Opisalam ja juz w osobnym poscie, wiec nie bede sie rozpisywac. Calkiem mozliwe, ze kupie ponownie... na razie mam inne do zuzycia. 
  2. Biotherm Blue Therapy Serum in Oil na noc... jak juz pisalam, nic szczegolnego.
  3. Guerlain Meteorites serum rozswietlajace kocham za sam zapach... kulkowy. Do tego naprawde dobrze sobie radzi, tylko z wydajnoscia mogloby byc troche lepiej. Pewnie gdybym nie trafila na cos co mi lepiej sluzy, to bym przy nim pozostala. 
  4. Biotherm Blue Therapy krem na dzien. Idealny na zime dobrze odzywia i nawilza, pozostawia skore gladka i przyjemna w dotyku. Ja badzo lubie tego typu kremy. Ogolnie wole takie bardziej tresciwe, moja skora tego potrzebuje.
  1. Lancome Renergie Yeux Multi Lift to jeden z moich ulubinych kremow. Uzywam glownie na noc ale i na dzien tez mozna. Dobrze odzywia ale szybko sie wchlania i nie pozostawia filmu. Co jakis czas do niego wracam. To typowy krem przeciwzmarszczkowy do cery dojrzalej. Wiadomo istniejacych zmarszczek nic nie cofnie (oprocz skalpela) ale mozna zapobiegac i uzywac kremy, ktore na tyle dobrze dbaja o delikatna skore pod slepiami, zeby istniejace juz zmarszczki nie byly tak widoczne. 
  2. Nip&Fab Bee Sting Fix Eye to krem pod oczy z woskiem pszczelim. O nim tez juz pisalam. Dosc dziwny produkt ale o dziwo skuteczny. Jedyny minus to to, ze po jakims czasie twardnieje, wiec trzeba go dosc szybko zuzyc.
  1. Organique dwa peelingi do ciala, oba cukrowe... i oba swietne. Uwielbiam peelingi tej firmy, swietne zdzieraki a do tego cudnie pachna, sama przyjemnosc uzywania.
  1. Dior Addict It-Lash tusz do rzes. Na poczatku nie bylam pewna co to z tego bedzie. Ta gumowa maczuga, latwo sie taka dziabnac w oko ale jednak bardzo go polubilam i chetnie po niego siegalam.
  2. Max Factor 2000 Calorie wodoodporny. Calkiem w porzadku, malowal rzesy na czarno i eoda mu nie straszna ale to bylo wszystko. Moja dwufazowka potrafi sobie z nim poradzic.
  3. Diorshow baza pod tusz. Jak dla mnie rewelacja, sprawdza sie z roznymi tuszamia przy okazji pielegnuje.
  4. RevitaLash pisalam juz o niej wiele razy. Lubie ale nie jest moim faworytem.
  5. Xlash sluzy mi o wiele lepiej. Co prawda poczatki nie byly optymistyczne, mialam wrazenie, ze nic sie nie rusza ale kiedys skonczyla mi sie RevitaLash wiec siegnelam po ta... i efekt mnie zachwycil. Uzywam obie zamiennie ale ta lubie bardziej.
  6. NARS baza pod cienie. W sumie nie wiem co o niej myslec. Fajnie podbija kolor i ogolnie jest dobra ale z czasem przestala dzialac. Nie wiem dlaczego ale robi mi sie tak z wiekszoscia baz.
  7. Anastasia Beverly Hills zel do brwi, to tez juz moje kolejne opakowanie. Lubie i bede dalej uzywac... aktualnie kolejne opakowanie w trakcie zuzywania.
  8. Dior Lip Gloss bardzo lubie, swietnie pielegnuja usta i ladnie na nich wygladaja.
  9. Lancome Fever Gloss wycofany ze sprzedazy... zuzywam moje ostatnie i bardzo smuteczek, bo to byly rewelacyjne blyszczydla.
  10. Loreal Color Riche Blam to taki odpowiednik balsamu z Dior, tylko o nizszej cenie. Bardzo przyjemny produkt i niektore kolory sa naprawde ladne. Balsam robi to co powienien... pielegnuje usta.
  1. Hourglass Veil to mineralna baza pod makijaz. U mnie sie sprawdzila, wspolpracuje z roznymi podkladami. Tylko cena pelnowymiarowego opakowania odstrasza.
  2. Giorgio Armani Maestro Fundation to jeden z moich ulubionych podkladow. Lekki, trwaly, wydajny, ma idealny kolor. Na pewno do niego wroce.
  3. Guerlain Parure Extreme to byl jeden z moich ulubionych podkladow... szczegolnie na zime. Niestety zostal wycofany i zastapiony innym.
  4. Shiseido korektor w pedzelku... glownie pod slepia. Calkiem dobry produkt, z tym ze ja nie mam cieni, wiec trudno mi powiedziec, jak sobie radzi w takich przypadkach.
  5. Dior Hydra Life to kolejny korektor pod oczy, w tym przypadku z pacynka. Ja go uzywalam na rozne niespodzianki i przebarwienia... z wiadomego powodu. Lubilam ale mam sporo innych, wiec nie wiem czy jeszcze do niego wroce.
  6. Shiseido UV Protective Compact Foundation SPF30 to moj ulubiony podklad na lato, jest po prostu idealny. Wodoodporny i nie do zdarcia. 
  7. Giorgio Armani Lasting Silk UV Compact to tez bardzo fajny podklad w kompakcie. W tym przypadku tez moge dobrac idealny odcien. Teraz mam puderniczke, wiec moge dokupic sam wklad. 
  1. Dior Addict bardzo bardzo lubilam... i jak to przewaznie bywa z produktami, ktore lubie... zostal wycofany.
  2. Boss MaVie uzywalam do pracy, przyjemne ale wiadomo parfumy to indywidualna sprawa.
  1. Beliance mydelko do mycia pedzli... moje ulubione. Wydajne i skuteczne.

piątek, 1 stycznia 2016

look... imprezowe fiolety :)


 W zeszlym roku jakos przegapilam i nie wstawilam sylwestrowo - imprezowego makijazu ale jakby nie bylo dalej raz w roku sprawdzam, czy nie wyszlam z wprawy i czy potrafie jeszcze machnac cos mocniejszego. I oczywiscie siegnelam po perlowe cienie, bo te po prostu kocham i na kazdym dobrze wygladaja, jak sie oczywiscie nie przesadzi ;)


 Ja lubie mocne makijaze, nawet jak od jakiegos czasu nie robi ich zbyt czesto ale ten nadaje sie zarowno na impreze jak i na wieczor, wiadomo na zdjeciach staralam sie zeby bylo go porzadnie widac, na zywo byl po prostu idealny. Wlasnie zauwazylam, ze na zdjeciu nie ma podkladu. W dalszym ciagu namietnie uzywam D&G, o ktorym pisalam jakis czas temu. Moj niekonczacy sie Cristalline Chanel i kulki Guerlain daly mi efekt idealnej cery. I niech ktos powie, ze nie widac kulkowego efektu ha! Kolejnym produktem, ktory aktualnie katuje i nie potrafie skonczyc jest roz Chanel Rose Dust, ktory mam juz wiecznosc... dlatego tez staram sie go skonczyc ale nie jst to takie proste. Paletka korektorow z Mac, blyszczydlo Lancome (tez juz wycofane ehhh) i rewelacyjny tusz wodoodporny Chanel. Jak chce mocno podkreslic rzesy, to siegam wlasnie po niego. Calosc dopelnila Illamasqua Freak... kocham te perfumy niezmiennie.


 Dobre pare minut siedzialam i zastanawialam sie jakie cienie uzyc. Poczatkowo siegnelam po UD ale moje oko zatrzymalo sie na tej paletce Inglota i wiedzialam, ze te cienie beda idealne. Uwielbiam... za jakosc, kolory, nasycenie ktore nie ginie przy rozcieraniu. Ten zestaw juz pokazywalam, numery cieni mozna znalezc w poscie... w etykietach pod "inglot" na pewno nie bedzie problemu ze znalezieniem, jezeli kogos zainteresuja. Dla przypomnienia zrobilam swatch... i jak tak na niego patrze, to nabieram ochoty na jakies inglotowe cienie ;). Uzylam ich na bazie z Zoeva, od dluzszego czasu sprawdza sie u mnie najlepiej.


Nigdy nie zrozumiem dlaczego firmy wycofuja swoje kultowe produtky. Fever Gloss byl takim kosmetykiem i zaden z nowych blyszczykow Lancome jakos mu nie dorownuje. 


 Uzylam wszystkich cieni z paletki, wspolgraja ze soba rewelacyjnie. Szkoda tylko, ze nie tak latwo zrobic im zdjecie przy sztucznym oswietleniu. Lampa pierscieniowa ciagle mi nie po drodze. Perla na zdjeciach czesto nie wychodzi tak intensywnie jak w rzeczywistosci.


 Wiadomo... mozna by zrobic kreske linerem w zelu i przykleic rzesy wtedy byloby jeszcze bardziej imprezowo. Mozna taki makijaz podrasowac jakims pylkiem, zeby bylo wiecej blink blink. Wszystko zalezy od tego co potrzebujemy.


 Bonusik... bo jakze inaczej ;)


A przy okazji, zycze Wam dobrego i zdrowego Nowego Roku :*


sobota, 18 kwietnia 2015

Lancome Teint Miracle Cushion... no coz do cudu to mu daleko...

Mialam go wrzucic do kolejnego denkowego posta ale oczywiscie to znowu bedzie post tasiemiec i zeby lancomowy "cud" nie zginal w tlumie, to postanowilam poswiecic mu osoby post.


Pisalam o nim dwa miesiace temu, poczytac mozna tutaj, jezeli ktos przegapil. Kupilam z ciekawosci i mialam tez nadzieje, ogolnie lubie sie z podkladami Lancome... to i w tym przypadku nie powinno byc problemu. Hmmm... moje pierwsze wrazenia nie zmienily sie zbytnio w trakcie uzywania. Wygladal dobrze ale trwalosc jak dla mnie zbyt slaba. Im mniej go bylo w opakowaniu tym bardziej trzeba bylo sie namachac, zeby go z tej gabki uwolnic. A i tak na koniec troche podkladu w niej zostaje.

Z tym, ze w sumie nie o tym chcialam. Bo jak pewnie wiekszosc z was zauwazyla, zdenkowalam go w dwa miesiace... i wcale nie uzywalam codziennie. Wystarczyl mi moze na 20 razy... no moze 25 ale na pewno nie wiecej. WTF?! No dobrze... 14g to ogolnie nie powala. Pomijajac, ze jestem przyzwyczajona do produktow w ml. Te gramy sa takie dosc mocno mylace i nijak to mozna oszacowac. Ale jakby nie bylo to wydajnosc tego podkladu to jakis kiepski zart i jak sobie pomysle, ze wystarczyloby wycisnac gabeczke i to co z niej wyleci to cala zawartosc ughhh... szczegolnie przy tej cenie. Jakby mi tylek urwalo z wrazenia, to moze uronilabym lezke, ze sie skonczyl ale tak to pozostal glownie lekki niesmak. Cena takiej sztuki to ponad 40€ ... sam wklad to 30€

Ja podziekuje.


piątek, 6 lutego 2015

Lancome Teint Miracle Cushion... czyli dalszy ciag gabkowego szalenstwa ;)

 Zanim wam napisze co mysle o podkladzie z Lancome, to chcialabym napisac jeszcze pare slow ogolnie... na temat tej nowosci. Pokazujac Etude House nie zaglebialam sie wlasciwie w rekamowe opisy tego cuda, bo wiadomo wszystko w krzaczkach. Teraz sobie poczytalam co pisza o Lancome i tak sobie pomyslalam, ze fachowcy od reklamy przechodza sami siebie. 

Owszem forma jest nowa, bo przeciez trzeba cos nowego wprowadzic. Podkladu w gabce jeszcze nie bylo a skoro jest to mozliwe, to dlaczego nie. Jak widac wziecie maja i to spore (bez wzgledu na firme). Ale naprawde nie oczekujmy nie wiadomo czego. Zaden to osmy cud swiata ani tez nic specjalnie nowego jezeli chodzi o sam podklad. I te achy i ochy nad lekkoscia i swiezoscia. Moge z biegu wyliczyc pare zwyklych (choc jakby nie bylo wysokopolkowych) podkladow, ktore daja mi dokladnie ten sam efekt. Ten podklad to takie skrzyzowanie kremow BB, ktore dla wielu osob mimo wszystko byly za ciezkie w swojej formule, z podkladami typu Armani Maestro czy chocby wlasnie Lancome Miracle Air de Teint... aktualnie Dior tez ma cos takiego w swojej stajni. I ta oto mieszanka w pudeleczku z gabka i aaaa... wlasnie dochodzimy do kolejnego ach i och. Aplikator... "przelomowy" ... no po prostu spadlam z krzesla. Poliuretanowa gabeczka, ktora owszem do tego typu podkladu swietnie sie nadaje o ile sie ja oswoi, bo nie kazdemu moze pasowac tak od pierszego razu ale naprawde nie jest to odkrycie stulecia, ktore by czynilo te podklady jakas niesamowita innowacja i odkryciem na rynku kosmetycznym. I im wczesniej sobie to uswiadomimy, tym lepiej dla nas... zaoszczedzi to na pewno wielu osobom rozczarowania.

To tyle bylo by slowem wstepu. Czas przejsc do wlasciwiego tematu...


... czyli podkladu w gabce Lancome Teint Miracle Cushion. Dostepny jest u nas w 4 kolorach. Ja ogolnie z podkladami tej firmy bardzo sie lubie. Sluzyly mi wszystkie oprocz dziwactwa Teint Visionnaire, bo to jak juz kiedys pisalam... jest jakas kompletna pomylka. Ja wybralam kolor 02, ktory jest odpowiednikiem odcienia odkladu TM 02.


 Miracle Cushion nie jest produktem laboratorium Lancome, tylko jak doniosly azjatyckie ptaszki... robiony jest na zlecenie Lancome w Azji, przez jedna z lokalnych firm. Z jednej strony nie mam nic przeciwko azjatyckim firmom, bo w wielu przypadkach cenie ich produkty ale nie podoba mi sie fakt, ze place tu glownie za nazwe. No tak... mozna by powiedziec, ze w przypadku wysokiej polki nie jest to nic nowego ale tu cena w stosunku do samego produktu... to kiepski dowcip.


 Zacznijmy od tego, ze mamy tu 14 g za jedyne 43,00€ (sam wklad kosztuje 30,00€). IOPE ktory jest jednym z lepszych na azjatyckim rynku kosztowal 33,00€ ale mam dodatkowo wklad, czyli 2 x 15 g co daje 30g. Moze jest ktos biegly w przeliczaniu gramow na mililitry i moglby napisac ale by kosztowal podklad Lancome jakby z tego zrobic typowe 30ml. Podejrzewam, ze cena wyszla by zabojcza.


 Chcialam wyciagnac wklad z opakowania ale mi sie to niestety nie udalo, jeszcze chwila a zakonczyloby sie to polamanym plastikiem i dzika furia. Jakby nie bylo sama gabka jest zabezpieczona naklejka, wiec mamy pewnosc, ze nikt w nim paluchow nie maczal.


Wyglada to w sumie dokladnie tak jak azjatycka wersja ale w sumie wiadomo dlaczego. Fachowcy od reklamy rozplywaja sie tez nad struktura samej gabki. To co czytalam w sieci heh... naprawde fantazyjne ale gabka to gabka, mozna jej rozne struktury nadac, wieksze lub mniejsze dziurki. 

Jezeli chodzi o sam podklad, to ten z Lancome jest troche lzejszy i bardziej plynny jak ten z ET. Do innych na razie nie moge porownac. Zapach ma delikatny i calkiem przyjemny. SPF 23/PA++ tez tylka nie urywa... azjatyckie produkty maja przewaznie SPF 50/PA+++


 Moj kolor to bez z rozowymi podtonami. Mnie rozowe nie swinkuje a wrecz przeciwnie dodaje wlasnie swiezosci i tu akurat kazdy produkt, ktory ma taki kolor... odpowiada to azjatyckim odcienion 21. 

Na poczatku tez troche walczylam jezeli chodzi o aplikacje, nie za bardzo mi to wychodzilo w okolicy oczu ale teraz idzie mi to juz calkiem dobrze. Lancome ma lekkie krycie, jedna "warstwa" wyglada bardzo naturalnie. Wlasnie tak bardzie bebikowato ale mozna krycie stopniowac i faktycznie wychodzi to calkiem dobrze o ile nie ma sie problemow z cera. Ja w sumie takich nie mam... ale jak widac moich przebarwien tez do konca nie pokryl. Z tym, ze powtorze po raz kolejny, ja tego od podkladu nie wymagam. Od tego sa korektory.


 Bonusik ;)



Pomijajac cene i pare innych szczegolow, ktore niestety wypadaja na minus w porownaniu do azjatyckiego oryginalu, to ja osobicie mam problem z tym podkladem. Jak wiadomo mam cere mieszana... raz mniej, raz bardziej wymagajaca. Ten podklad z czasem znika mi z twarzy. A to bardzo nieladnie z jego strony, bo nie po to go nakladam, zeby go po paru godzinach nie bylo. Znika co prawda rownomiernie ale w koncu nie o to chodzi. 

Ogolnie po nalozeniu wyglada ladnie ale tez nie oczekiwalam niczego innego. Choc wydaje mi sie, ze nawet ET bardziej "odmladzal" optycznie. Ten po prostu wyglada swiezo ale nic w tym specjalnego. NIE ZA TA CENE! Dlatego pewnie bedzie to pierwsze i ostanie moje opakowanie Miracle Cushion Lancome. Zdecydowanie wole sie skupic na azjatyckich i nawet jezeli oznacza to sciaganie z drugiego konca swiata.

I tak jeszcze podsumowujac podklady gabkowe. Nie jest to cos co jest nam niezbedne do zycia. Naprawde taki efekt mozna uzyskac wieloma podkladami. Podoba mi sie to jako opcja na urlop albo do torebki, bo faktycznie mozna go tez uzywac do poprawek. Ja chcialam wyprobowac, no bo jak mogloby byc inaczej. Jezeli mi IOPE podejdzie, to pewnie zostanie ze mna na dluzej... ale to sie okaze za jakis czas. Podklad dzis przyszedl ale teraz bedzie musial poczekac na swoja kolej.


wtorek, 14 stycznia 2014

kolejna porcja pustych opakowan ;)


 Zabieralam sie do tego posta od praktycznie dwoch miesiecy i nie moglam... no po prostu nie moglam ale sie spielam i stwierdzilam, ze jak juz zrobilam zdjecia, to je opisze... bo tak to nie wiem, czy w koncu sie ten post pojawi :P

A troche sie tego zebralo :]

  • Mokre chusteczki Uriage... o dosc specyficznym zapachu ale calkiem przyjemne w uzyciu. Chusteczki jak chusteczki calkiem dobrze mi sluzyly ale rownie dobre sa te z firmy Penaten albo Hipp. 
  • Chanel dwufazowka chyba juz nic nie musze pisac... najlepszy produkt do demakijazu oka
  • Skin79 White Vita C Serum calkiem przyjemne serum z witamina C uzywalam razem z kremami, wiec trudno mi cos powiedziec o samym serum. 
  • LRP Effaclar tonik zwezajacy pory i zapobiegajacy ich zapychaniu. Zawiera LHA o dzialaniu mikrozluszczajacym. Bardzo lubie, dobrze robi mojej mieszanej skorze. Porzadnie oczyszcza.
  • LRP micel tez kolejna butelka... swietny produkt, do ktorego chetnie wracam.
  • Biotherm Biosource micelowa pianka do mycia twarzy. Bardzo delikatny produkt a przy tym calkiem dobrze sobie radzi. 
  • Lancome Creme Radiance to produkt do mycia twarzy. Dostalam go jakis czas temu od xbebe i bardzo sie z nim polubilam. Z tym, ze typowo dla takich produktow trzeba uwazac zeby nie dostalo sie do oka ale pozatym swietnie oczyszcza. Swietnie sie spisywal rano. 
  • SeSDerma azelac lotion to produkt, ktory bardzo lubie. Stezenie kwasu to 5% ... niestety chyba zostal wycofany, bo nigdzie go nie moge dostac.
  • LRP Mela - D to krem na dzien majacy zapobiegac powstawaniu przebarwien. Specjalnego wrazenia na mnie nie zrobil ale przynajmniej nie zaszkodzil. Nadaje sie dobrze pod makijaz. Taki lekki kremik jakich wiele...
  • LRP Effaclar Duo i Effaclar A.I. staly zestaw, ktory tez bardzo czesto pojawia sie w moich denkowych postach. 
 
  •  Givenchy Eclat Matissime podklad matujacy, ktory bardzo lubie i calkiem mozliwe, ze jeszcze do niego wroce. Lekki o srednim kryciu dajacy satynowe wykonczenie... dla mnie swietny.
  • Missha Technical up mascara to po prostu katastrofa, myslalam ze jak dojrzeje to bedzie lepiej... nie bylo. Sklejal i rzesy wygladaly tragicznie. Prawde mowiac w ogole nie dojrzal... caly czas byl tak samo mokro klejacy i te wloski ktore zawieral dawaly efekt odwrotny do zamierzonego. 
  • Benefit BADgal lash swietny tusz jak dla mnie. Wiem, ze ma swoje zwolenniczki i przeciwniczki... mi bardzo pasuje, robi mi bajke na rzesach i pewnie zakupie pelnowymiarowke. 
  • Rouge Bunny Rouge korektor w pisaku. Pisalam o nim wiele razy, koloejny czeka na swoja kolej. Jak dla mnie najlepszy, bardzo uniwersalny.
  • Giorgio Armani korektor... kolejny ulubieniec. Jedyny minus to opakowanie, pewnie sporo go pozostalo na sciankach ale niestety nie potrafie sie do tego dostac. Trwaly, dobrze kryjacy.
  • Skin79 Line Cover BB Crem plus to kolejny korektor. Na poczatku roku zaliczal sie do moich ulubionych ale wtedy tez czesciej siegalam po bb kremy. Bardzo bylam zadowolona, jak dla mnie swietny produkt. Idealne uzupelnienie bb kremow.
  • Carmex Moisture Plus to dobry produkt ale ja sie nigdy tak do konca nie polubie kosmetykow do ust z kamfora czy mieta. Uzywalam na noc jako pielegnacje i w tej roli sprawowal sie swietnie. Gdyby nie ten zapach/posmak :]
  • Rapid Brow czyli odzywka do brwi... cos tam bylo widac ale efekt tylka nie urwal, wiec watpie zebym zrobila powtorke. Wydaje mi sie, ze po prostu nie warto. 
  • RevitaLash (napisy mi sie poscieraly) 3,5ml ... kocham, uwielbiam... dzieki tej odzywce znowu mam rzesy. Nie robi mi krzywdy, nie podraznia i pomimo uzywania prawie dwa lata dalej mam efekty, wiec (odpukac) nie ma efektu przyzwyczajenia. 
  • Urban Decay Primer Potion to byla moja ukochana baza pod cienie, dopoki nie zmienili formuly... teraz to jakas porazka ehhh...
  • Sensai baza pod cienie Kanebo. Dno i babelki... kolor troche podciaga ale to wszystko. O przedluzeniu trwalosci cieni mozna zapomniec a cene ma calkiem konkretna :/
 
  •  Guerlain Midnight Butterfly Meteorites Voyage Radiant Butterfly Compact czyli moje kochane prasowane motyle. Wielki smuteczek... co prawda mam jeszcze kulki i tego kolosalnego opakowania w zyciu nie wykoncze ale prasowane meteorki sa o wiele lepsze. Ten puder uwielbialam, genialnie wygladal na skorze, co najlepiej bylo widac na zdjeciach. Teraz pozostalo mi lusterko, ktore sobie zrobilam z puderniczki ;)
 
  •  Alverde mydlo do rak migdal z karmelem. Zapach moze i fajny ale mydlo za rzadkie i ogolnie takie sobie. Ja cudow po mydle nie oczekuje ale te mnie kompletnie nie przekonalo. Ciesze sie, ze sie skonczylo i watpie zebym do niego wrocila.
  • Kneipp plyny do kapieli. Najlepsze na swiecie, moje ukochane... tutaj akurat kakao i maracuja/grejpfrut. Boskie zapachy i swietna piana. Sama przyjemnosc z taplania sie w wannie.
  • Kneipp olejek do kapieli z Arnika (miesnie i stawy) ... jest calkiem w porzadku ale butelczyna malutka 100 ml dosc szybko mi sie skonczyla. Zdecydowanie wole sol do kapieli.
  • Joanna Sweet Fantasy zel pod prysznic wanilia oraz Joanna Naturia olejek do kapieli wanilia i smietanka. Uwielbiam oba produkty najlepsza wanilia pod prysznic jaka spotkalam. Z tym, ze olejek nie jest najprostszy w uzyciu. W gre wchodzi tylko gabka lub rekawica bo jest to na tyle plynny produkt, ze przecieknie przez palce zanim nalozymy na skore. Niemniej kocham oba i mam jeszcze zapas :)
 
  •  Hair Advanced by Revitalash "odzywka" wspomagajaca porost wlosow o zabojczej cenie i malej wydajnosci... owszem skuteczna ale tylko wtedy jak sie jak ciagle stosuje. Niestety...
  • Lee Stafford Dry Shampoo po raz kolejny moj ukochany suchy szampon do ciemnych wlosow
  • Aussie Volume Shampoo bardzo lubie, swietnie mi sluzyl i na pewno kupie ponownie... na razie mam pare innych produktow, w tym jeszcze jeden z Aussie. Ta firma zagoscila na stale w mojej lazience.
  • Schwarzkopf BC Amino cell rebuild ogolnie calkiem przyjemny szampon. Ma zmniejszac wypadanie wlosow, zawiera specjalne serum... przy regularnym stosowaniu ma zwiekszac gestosc/ilosc. Czy tak faktycznie jest nie wiem, nie udalo mi sie go tak regularnie stosowac jak zaleca producent. Z tym, ze ogolnie lubie szampony z tej serii. Dobrze mi sluza.
  • Schwarzkopf BC Fibreforce Shampoo z keratyna ma delikatnie ale skutecznie oczyszczac i wzmacniac. Swietnie sie sprawdzil na urlopie gdzie wlosy wystawiane byly na mocne slonce i mialy czesto kontakt ze slona woda.  
 
  •  Gillete Satin Care (Avocado Twist) jedyny zel tej firmy jaki lubie. I chyba nie tylko ja bo nie tak latwo go trafic w sklepach, wszystkie inne sa... ten oczywiscie nie. Kupuje online w trzypaku i wtedy jeszem na dluzszy czas zaopatrzona. Ja wiem, ze do odklaczania mozna uzywac wszystko co sie pieni ale moja skora najbadziej lubi ten zel.
  • Mythos After Sun Body Milk dobrze sobie radzil z pielegnowaniem mojej pourlopowej skory. Dzieki niemu nie oblazilam jak waz a nadwyrezona sloncem skora z ulga przyjmowala porzadne nawilzenie. Potem uzywalam go po to zeby skonczyc, bo przeciez do nastepnego lata nie bede trzymac i jako zwykly basam do ciala tez sie sprawdzal. Choc zdecydowanie nie jest to produkt "na szybko", bo troche potrzebuje zeby wchlonal.
  • Vichy Destock z kofeina majacy nadac skorze sprezystosci. To akurat na okolice brzucha. Fajnie napina skore i ogolnie przyjemnie sie go uzywalo, aczkolwiek wiadomo ze cudow nie zdziala i jak sie ma talie wypukla to taka tez pozostanie ;)
  • Vaseline Aloe Fresh to nawilzajace mleczko do ciala ktore kupilam na Teneryfie, u mnie produkty tej firmy nie sa dostepne... a szkoda, z tym produktem bardzo sie polubilam.
  • Neutrogena Bodybalsam z malina nordycka... przeznaczony do skory suchej ale nie wiem czy z taka by sobie poradzil. Przy mojej normalnej bylo ok, aczkolwiek zapach moza z czasem stac sie meczacy.
  • Farmona Sweet Secret scrub do mycia ciala wanilia i indyjskie daktyle. Produkt ktory uwielbiam i nastepny czeka na swoja kolej (Mami :*). Specyficzny zapach, porzadne zdzieranie i calkiem wydajny.
 
  • Hansaplast Soft Feeling krem do stop. Slabiutki... nigdy wiecej. Slabo nawilza, zle sie wchlania... takie byle co.
  • Scholl Fuss Balsam to dla odmiany moje KWC uzywam od lat i ciagle do niego wracam. Po prostu najlepszy krem do stop.
  • Neutrogena krem do rak z malina nordycka. Taki sredniak, szalu nie robi... wiecej nie kupie.
  • SyNeo5 to moj ukochany Antitranspirant. Tu wersja w spryskiwaczu, ktora dosc szybko zeszla... teraz mam kulke i jest o wiele lepiej. Swietny dezodorant dzieki ktoremu nie musze martwic sie o plamy pod pachami. Nie podraznia i jest skuteczny. Do tego faktycznie spokojnie moge go uzywac raz na 5 dni. Tak jak zaleca producent. 
  • Garnier mineral Ultra Dry to dezodorant, ktory u mnie tez sie bardzo czesto pojawia. Bardzo lubie zarowno ten jak i kulke. Uzywam odkad sie pojawily i bede dalej po nie siegac :)

sobota, 4 stycznia 2014

co w trawie piszczy... czyli zapowiedzi Spring 2014

 Nowy rok juz mamy... przed nami nowe wiosenne (na razie) kolekcje. Przejrzalam sobie dzis co tam rozne firmy proponuja i pare rzeczy wpadlo w oko. Wiadomo testy na zywo pokaza czy cos z tego jest warte blizszego poznania ale chcialam wam pokazac, co mnie zaciekawilo.


 W pierwszym momencie jak zobaczylam zapowiedzi Dior Trianon Collection, to sie lekko zalamalam. Paletki, blyszczyki i roze to kompletnie nie moja bajka... kolory nedzne i jakos mi to kiczowato wyglada ale po blizszym przyjrzeniu sie, znalazlam pare rzeczy, ktore mnie zaciekawily i na pewno przyjrze im sie blizej. 


 Diorshow Fusion Mono Matte w czterech kolorach.


 Backstage Eye Prime

 Lip Glow - Coral

Dior Glow Maximizer Light Boosting Primer i 
Dior Pore Minimizer Skin Refining Matte Primer 

***


NARS Final Cut - Edge of Pink Collection, z wyjatkowo interesujacymi odcieniami rozy. Chetnie bym sie im przyjrzala ale niestety NARS jest u nie niedostepny stacjonarnie, wiec pozostana mi swatche w necie i ewentualnie zakup w ciemno. 

***
 

 Guerlain Meteorites Blossom Collection to przede wszystkim kolejne wcielenie meteorow w kulkach. Z tego co widze zdjecia oddaja realne kulki a nie ich wersje reklamowa hmmm... prawde mowiac obecne wydanie, ktore oczywiscie zniknie ze sklepow bardziej mi sie podoba. Szczegolnie jezeli chodzi o dwa ostatnie... bo pierwsze sa w miare podobne do obecnych. Ciekawa jestem jak bedzie z waga, czy tez schudly... bo tak sie przewaznie dzieje z kazda kolejna edycja.




Dostepne kolory to Clair, Medium i Doré. 
 

Kolejna ciekawostka sa roze Météorites Bubble . Oba mi sie bardzo podobaja, choc w pierwszym momencie myslalam, ze to blyszczyki. 



Tusz Maxi Lash tym razem w kolorze brazowym. 




 Gloss d’Enfer i Le Vernis oba w odcieniu Star Dust... niesamowicie mi sie podobaja.

***


Lancome UV Expert XL Shield to jak widac filtry ale z calej wiosennej propozycji Lancome to wlasnie one wpadly mi w oko. Ja lubie sie z ta firma zaowno jezeli chodzi o pielegnacje jak i o podklady. Ja nie wiem czy w ogole do tej pory mozna bylo u nas dostac filtry ale tym trzem chetnie bym sie blizej przyjrzala. Do wyboru mamy albo bezbarwny (bialy) typowy filtr, BB krem z typowym wydaje mi sie bebikowym dopasowaniem sie do skory i lekkim kryciem i BB krem w odcieniu naturalny bezowy.

***


W Giorgio Armani Effetto Nudo Collection zwrocilam uwage na dwa produkty. Oba to rozswietlacze z tym, ze jeden typowy prasowany a drugi to plynna baza. 

  Effetto Nudo Highlighter


Fluid Sheer Radiant Pigment

***


 MAC Mineralize Eyeshadow Quads wyjatkowo mnie oczarowaly. Moze dlatego, ze kojarza mi sie z czworkami Chanel, ktore bardzo lubie i nie mam zadnego problemu z ich wypiekana forma.


***

Pozostale firmy nie ruszyly sroczego serduszka... ani Chanel ani YSL czy Givenchy. Nie znalazlam tam nic dla siebie ale moze i tak lepiej, bo wystarczajaco duzo produktow wzbudzilo moje zainteresowanie a to bywa niebezpieczne dla portfela :]