Seiten

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kiko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kiko. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 sierpnia 2014

srocze blyskotki... rozswietlacze :)


 Przyznaje sie bez bicia... pomysl zgapilam od Marti (cmok cmok) ale przez te ostatnie lata tyle produktow przewinelo sie przez moje szuflady. Czesc puscilam w swiat, bo z jakiegos powodu mi nie odpowiadaly... czesc ze mna zostala. I tak sobie pomyslalam, ze wam pokaze moje ulubience. Podzielilam na trzy kategorie... bronzery, roze i wlasnie rozswietlacze. 


 Moje rozswietlacze moge podzielic na dwie grupy. Te ktore uzywam na cala twarz i te do rozswietlania miejscowego ;). Ja ogolnie lubie rozswietlacze. Celowo pominelam tu moje wszystkie kulki, bo o nich pisalam juz wiele razy a jakby nie bylo tez sa rozswietlaczami. Z tym, ze wszystkie uzywam po calosci. Nie ma w tym zestawieniu plynnego rozswietlacza z Rouge Bunny Rouge, ktory w dalszym ciagu bardzo lubie i uzywam. Jak widac nie jestem milosniczka matu... tak samo jak nie lubie produktow bardzo kryjacych. Uwazam, ze dobrze rozswietlona skora, wyglada o wiele ladniej i naturalniej jak mat.


Pomyslalam, ze opisze je w tej kolejnosci jaka mam na ostatnim zdjeciu ze swatchami. Tak bedzie najwygodniej a do tego wszystkie te produkty maja juz swoje posty na blogu, wiec jak cos kogos bardziej zainteresuje, to nie powinno byc problemu ze znalezieniem.

  • Jeden z moich ulubiencow, czyli Hourglass Ambient Lighting Powder - Ethereal Light. Ten puder dostepny jest w paru odcieniach i calkiem mozliwe, ze kiedys do tego co mam dolacza inne ale chwilowo mam ten i bardzo jestem zadowolona z wyboru. Ambient Lighting Powder nie jest typowym rozswietlaczem, nie ma w sobie zadnych drobinek. Nalezy do tych "fotoszopujacych" rozswietlaczy, czyli wygladza i rozswietla optycznie... sprawia, ze nasza skore otacza woal, co wyjatkowo dobrze prezentuje sie na zdjeciach. Swietnie stapia sie ze skora, staje sie niewidoczny a mimo wszystko daje efekt. Bardzo drobno zmielony, delikatnie polyskuje ale w sumie nie zawiera drobinek. 
  • Kolejnym produktem, ktory lubie jest Hourglass Ambient Lighting Blush w odcieniu Ethereal Glow. Z zalozenia a wlasciwie z nazwy jest to rozswietlajacy roz. Czasami udaje mi sie uzyskac efekt rozu na policzkach ale przewaznie daje efekt rozswietlenia z lekka rozowa poswiata. Jak widac w tym "marmurku" wiecej jest jasnych czesci jak rozowych. Co nie zmienia faktu, ze bardzo go lubie i podoba mi sie to co mozna nim wyczarowac, choc pewnie moze nie spelnic oczekiwan osob, ktore beda oczekiwaly, ze bedzie to typowy roz. Wtedy mozna siegnac po ciemniejsze odcienie. 
 
  • moje ukochane Meteorites Voyage Guerlian. Produkt w sumie juz kultowy, z pudernica, ktora moze sluzyc do samoobrony i ktora zdecydowanie cieszy oko kazdej sroki. Po prawej stronie mamy limitowana wersje Imperial, po lewej Mythic 01 z regularniej sprzedazy. Genialne sa oba, daja mocniejszy efekt jak kulki i sa zdecydowanie latwiejsze w obsludze. Cene maja co prawda zabojcza ale do Mythic mozna dokupic sam wklad i do tego sa bardzo wydajne. To tez typowy wykonczeniowy i fotoszopujacy  puder, oba spokojnie uzywam na cala twarz. 
 
  •  MAC Beauty Powder - Snowglobe zauroczyl mnie efektem delikatnej tafli. Nigdy nie nakladalam go na cala twarz, to juz dla mnie produkt do podkreslania kosci i innych miejsc, ktore chcemy podkreslic ale na cala twarz niekoniecznie. Minusem tego produktu (oprocz tego, ze jest to LE) niewatpliwie jest to, ze nalezy on do tych maczkow, ktore dosc szybko... dosc mocno twardnieja i trzeba sie namachac, zeby wydobyc nie tylko ich urok ale tez sam produkt z opakowania. Ja nie wiem co MAC takiego w nie pakuje, ze dosc szybko zamieniaja sie w skamienialiny. 
  • Kiko puder rozswietlajacy - 100 Silky Touch ... to tez oczywiscie produkt limitowany i bardzo ubolewam nad tym faktem, bo jest po prostu cudowny. Daje tak piekna satynowa tafle. Produkt na wyjscia, cos pieknego. To chyba najlepszy rozswietlacz jaki Kiko do tej pory wypuscilo. To jedyny produkt w mojej gromadce, ktory ma bardziej bezowy odcien. Pieknie sie prezentuje na opalonej skorze.

  •  Fleur Celestes de Chanel to dosc "naturalny" rozswietlacz. Zauroczyl mnie wzor, typowo chanelowa blyskotka. Korzystam z niego dosc czesto, dlatego tez po wytloczonych kwiatkach nie ma juz sladu. Jest to dosc lekki rozswietlacz na codzien, taki co nim sobie kuku nie zrobimy, malujac sie o 6 rano w kiepsko oswietlonej lazience. Oczywiscie to tyla LE, wiec watpie zeby byl jeszcze gdzies do dostania. 14 g to dosc sporo i pewnie tak szybko go nie zuzyje.
  • Givenchy Doctor White to tez taki poprawiacz wygladu. Praktycznie bez drobinek, mozna powiedziec, ze to odpowiedz Givenchy na kulki Guerlain. Na zdjeciu tego tak dobrze nie widac ale moje kwadraciki maja juz spore wglebienia, ciekawa jestem kiedy pojawi sie dno.


Dosc trudno uchwycic rozswietlacze na zdjeciu, staralam sie jak moglam i mam nadzieje, ze widac roznice miedzy nimi dosc dobrze a wiadomo wiecej swatchy znajduje sie w poscie dotyczacym danego pudru. 


piątek, 26 kwietnia 2013

trudne cienie... czyli kikowa paletka w akcji :]

 Blooming Eyeshadow Palette - 05 Ultimate violets pokazywalam wam juz dosc dawno temu, swatche mozna zobaczyc tutaj. Pare razy siegalam po nia w miedzyczasie ale jakos nigdy nie zrobilam zdjec. Co jakis czas pojawia sie na paletka na blogach, wiec postanowilam tez napisac o niej pare slow i pokazac na oku.


 Jedno co moge powiedziec to, ze to bardzo francowaty produkt. I tak jak pieknie sie prezentuje w opakowaniu, tak oporne sa straszliwie i ciezko z nich cos wyciagnac. Wykonczenie jest cos miedzy matem a satyna, niby gdzies tam przeblyskuja jakies minidrobinki ale ogolnie zachowuja sie jak typowe maty... czyli tragicznie sie rozcieraja i lacza a do tego kolor niknie na oku.


 Odcienie... te polaczenie fioletu i brazu oraz koloru miedzy czarnym a granatem... to zestawienie podoba mi sie bardzo i oczywiscie na to polecialam. Tym bardziej, ze jak sie je macalo w sklepie to nic nie wskazywalo na to, ze bedzie tak oporna jezeli chodzi o wspolprace.


Bonusik ;)


Dzienny makijaz da sie nia zrobic i ogolnie efekt mi sie podoba ale to tez dzieki chromowej kredce z p2 w fioletowym kolorze, ktora mam na lini wodnej. O ile uwielbiam kikowe water eyeshadow tak nigdy wiecej nie kupie tego typu paletki, bo mimo tego ze cena nie jest wygorowana... to po prostu uwazam, ze nie warto. 

piątek, 12 kwietnia 2013

look... miedzy niebem a oceanem ;)





Chwilowo postanowilam pozostac w wiosenno letnich klimatach... co oznacza troche bardziej kolorowe makijaze. Jak juz ta wiosna nie moze sie zdecydowac, to przynajmniej mozna ja intensywnie przywolywac. A poniewaz mialam troche wolnego, to moglam sie pobawic.



Ten look co prawda jest bardziej letni ale wcale sie nie zdziwie, jak lato pojawi sie niespodziewanie, makijaz bedzie jak znalazl.


:)

 Uzylam chyba wiekszosci niebieskich cieni jakie posiadam, zaczelam od tego jasnego blekitu na calej ruchomej powiece a potem dodawalam coraz ciemniejsze odcienie. Z niebieskim jest tak, ze czesto fajnie wyglada w opakowaniu albo na swatchach ale niestety na oku przy rozcieraniu troche niknie. Na koniec zeby bylo bardziej morsko dodalam troche morskiej zieleni.


Tak sie prezentuje efekt moich niebieskich eksperymentow. Jak widac korzystalam z cieni Inglot, Urban Decay i Kiko. Wszystkie te cienie pokazywalam juz na blogu.


Zrobilam lekka kreske czarnym matowym cieniem UD na lini rzes, 
na lini wodnej mam tym razem p2 fantastic chrome kajal 020 wild amethyst.


 Bonusik ;)


Pozatym uzylam
  • Armani High Precision Retouch Concealer 3.5
  • Illamasqua Powder Fundation PF210
  • Clarins Mosaique Summer Bronzing Compact
  • Dior Lip Polish 002
  • Artdeco Eye Brow Pencil 4
  • Benefit BADgal lash
  • Clinique Bottom Lash Mascara

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

look... tak jakby wiosenny ;)


Zeby nie bylo ciagle w fioletach, to tym razem siegnelam po moja kolorowa paletke. Ogolnie to pomysl mialam troche inny ale jak to u mnie bywa efekt koncowy zupelnie odbiega od zamierzonego. Myslalam, zeby cos zrobic z tym zoltym cieniem ale niestety o ile na swatchu wyglada fajnie, tak roztarty na powiece praktycznie znika, zostawiajac zolty cien, ktory nie wyglada zbyt zdrowo... i ten cien jest tez powiedzmy jako baza na ruchomej powiece a na niego poszly dwa inne inglotowe cienie i odrobina Kiko (ostatni cien na swatchu).

I tak oto wyszlo cos w rodzaju wiosennego makijazu w sroczym wydaniu ;) 


 Malowalam na bazie lemon drop z TF. Jak na razie brardzo sie z nia lubie i odpukac, nie wyglada na to, zeby mi miala zrobic kuku jak standardowa wersja.

Na lini wodnej cielakowa kredka Isadora Inliner Kajal 56 blonde.


Bonusik ;)


A pozatym:
  • Skin79 The Oriental BB Line Cover
  • Illamasqua Powder Fundation PF210
  • Mac Flower Fantasy
  • Clarins Mosaique Bronzing Compact
  • Artdeco Eye Brow Pencil nr 4
  •  na ustach Kiko 501 Light Rose
  • YSL Singulier

środa, 28 listopada 2012

kikowe water eyeshadow w akcji :)

 Wlasciwie to mialam juz dla was szaraka, bo przeciez Mamiszon gniecie mnie jak cytrynke, ze nic nie wstawiam ale pomyslalam sobie, ze jak mi sie juz dzis nic nie chce a za oknem i tak parszywie, to przynajmniej machne cos w kolorze. Zalaczylam stary dobry trance (z lat mlodosci ha ha), bo to mnie zawsze nastraja pozytywnie i prosze bardzo samo sie zmalowalo :)


Poniewaz jeszcze nie prezentowalam cieni Kiko (swatche i numery tutaj) w makijazu, to dzis sie wlasnie na nich skoncentrowalam. Uzylam na sucho, bo faktycznie efekt i tak mi sie spodobal. Cienie daja bardziej satynowe wkonczenie na oku i troche mnie to zdziwilo, bo myslalam, ze bedzie wiecej blink blink. Nie uzylam tez zadnej kolorowej bazy, nakladalam je na zwykla Too Faced.  Wybaczcie niedociagniecia ale wyszlam z wprawy :P


Pozatym uzylam podklad Lancome TI Silky Mat, ktory faktycznie stworzony jest do zdjec, smocze kulki Guerlain, na ustach fever gloss Lancome w kolorze 383. Kreska zrobiona linerem z p2 100% black. Rzesiska Red Cherry # DW. Brwi podkreslone cieniami Inglota, ktore juz pokazywalam. Puder sypki Illamasqua.


Bonusik... zeby nie bylo, ze nie ma z otwartymi okami :P


Soooo... a teraz ide cos zjesc, bo zaraz padne.
 
Milego wieczoru zycze.

:*

sobota, 11 sierpnia 2012

kikowe water eyeshadow...


Jak moze czesc z was wie, bylam dzis w kinie a co za tym idzie... oczywiscie przelecialam przez Kiko. Zahaczylam okiem o najnowsza kolekcje ale nic mi sie nie spodobalo, ewentualnie cienie czworki ale mnie przyciagnely inne cienie, wiec o tamtych natychmiast zaomnialam. Juz dwa razy pojawialy sie "water eyeshadow" w kikowych kolekcjach i zawsze cieszyly sie zainteresowaniem. Teraz zostaly wprowadzone do stalej sprzedazy... do tego sa dostepne w 32 kolorach. Dostalam tam oczoplasu polaczonego ze slinotokiem. Cena to 8,90€ za 3g cienia. 


Prawde powiac chetnie wzielabym jeszcze z 10 odcieni, choc i tak nie bylo u mnie wszystkich ale spielam sie jak agrafka i wybralam z bardzo ciezkim sercem 5 sztuk, z tym ze wiem... z czasem na pewno dokupie kolejne, bo jeszcze kila docieni zapadlo mi w pamieci. 


Tym razem cienie sa w standardowym czarnym opakowaniu. Mi sie podoba. Maja oczywiscie lusterko, ktore moim zdaniem w tego typu cieniach jest zupelnie zbedne ale ma ;)


 Cienie sa niesamowite. Mozna je nakladac na sucho i na mokro. Maja rewelacyjna pigmentacje i sa takie satynowo - kremowe. Niesamowicie lubie takie cienie, troche mi przypominaja te z UD. Cienie te maja w wielszosci perlowe albo satynowe wykonczenie.


 Ten wytloczony wzorek tez bardzo przyciaga oko. Teraz moge porownac te cienie do tych "zelowych" z Estee Lauder i musze stwierdzic, ze te mi sie o wiele bardziej podobaja.


A oto malenstwa, na ktore sie zdecydowalam. 


 200  Champagne


201  Taupe Rosato


 218 Pompelmo Rosa


219  Rosa Fenicottero


225  Blu Indigo

***

Tak sie prezentuja na swatchu... bez bazy i na sucho.

225, 200, 201, 218, 219

Cienie mozna na razie kupic w sklepach, w niemieckim online sa jeszcze niedostepne. Mi narobily ochoty na wiecej i tak jak na nie patrze, to chec na kolejne rosnie jak na drozdzach. Dostepne kolory mozna zobaczyc na kikowej (wloskiej) stronie -> klik

środa, 23 maja 2012

oko z kikowym pigmentem :)

 Jak juz obiecalam mam dla was makijaz w ktorym uzylam pigmentu Kiko, pokazywalam go pare dni temu. Nakladalam go na sucho, na paint pota z MAC'a... dlatego tez kolor wypadl delikatniej ale to wlasnie lubie w pigmentach, ze pomimo czasami dosc upierdliwej aplikacji, swietnie sa widoczne na ciemnych bazach.


 Pisalam tez ostatnio, ze tego typu produkty i to bez wzgledu czy to paint poty, cienie w kremie czy linery najlepiej nakladac pedzlem, bo wtedy uzyskamy lepszy a wlasciwie mocniejszy kolor. Nakladane palcami traca na intensywnosci a w przypadku tego PP jest to dosc istotne, bo go wtedy praktycznie nie widac i mamy tylko sporo blink blink.


Jest to odcien "for effect" z LE Glitter & Ice. I choc w opakowaniu wyglada na ciemny to w rzeczywistosci mamy duzo drobinek w grafitiwej bazie. Jak dla mnie najepszym pedzlem do nakladania kremowych produktow jest Sigma F70, ktory jest pedzlem ze sztucznego wlosia przeznaczonym do korektorow. 


I tak po lewej mamy PP nalozony pedzlem, po prawej spora ilosc nalozona palcem. Tego czego jeszcze nie lubie w przypadku aplikacji palcem produktu, ktory zawiera drobinki... to fakt, ze nie potrafie precyzyjnie nalozyc paluchem i pozniej mam te drobinki na polowie twarzy :]


Oprocz PP i pigmentu Kiko uzylam jeszcze dwustronnej kredki Kiko Creamy Touch Eyeshadow Duo, ktora pokazywalam tutaj. I mimo slicznego szarego koloru, ktory ciagle mi sie podoba, to musze stwierdzic, ze to najslabsza kredka jaka do tej pory trafilam z tej firmy. Te ciemna czesc ma duzo wspolnego z wyzej pokazanym macowym PP a szara jako na oku nie chce mi tak ladnie wygladac jak mi sie wydawalo, ze bedzie. No coz...

W kazdym razie efekt z rzesiskami Red Cherry prezetuje sie tak...




 :)