Seiten

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Estee Lauder. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Estee Lauder. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 sierpnia 2014

denko... bo juz czas najwyzszy ;)


Nie ma co zwlekac... samo sie nie napisze a od ostatniego denka minelo sporo czasu i jak widac troche sie tego nazbieralo.


Solgar tabletki na wlosy, skora i paznokcie... pisalam juz o nich, dalej lubie i wydyje mi sie, ze jest to jeden z lepszych suplementow. Z tym, ze dzialaja u mnie tylko na wlosy... dzialania na skore i paznokcie nie stwierdzilam.


Wykonczylam takze dwa podklady Guerlain... no moze nie cale dwa, parurka dostalam ale w kazdym razie dobilam dna. Parure Extreme to moja wielka milosc, szkoda ze tak pozno odkryta... podklad juz wycofano. Na szczescie mam jeszcze cala nowiutka butelke, na jakis czas mi wystarczy. Lingerie de Peau tez mi calkiem dobrze sluzyl. Z tym, ze ja sie lubie z podkladami tej firmy i wiekszosc dobrze wspolpracuje z moja skora.


Zacznijmy moze od gory. 
  • Wodoodporny tusz Misslyn mialam ze soba na urlopie i co prawda skoczyl sie dosc dawno ale musial czekac na kolejne denko. Na tegoroczny urlop kupilam dokladnie ten sam tusz. Tym bardziej, ze kosztowal polowe ceny czyli kolo 4,00€. Ja prawde mowiac nie widze roznicy miedzy wodoodpornymi wysokopolkowymi i tanszymi, ogolnie wszystkie sa beznadziejne (hehe...), chyba ze sie takie tusze lubi. Ja nie przepadam ale ten daje calkiem przyzwoity efekt na rzesach. 
  • Guerlain Cils d'Enfer to jeden z moich ulubionych tuszy. Ladnie podkresla rzesy, daje jak wiekszosc wysokopolkowych bardzo naturalny efekt. Calkiem mozliwe, ze kiedys do niego wroce... chyba, ze kupie wklad do trumienki, to bedzie musial poczekac ;)
  • YSL Babydoll to tusz, ktory mnie zaskoczyl. Zarowno pozytywnie jak i negatywnie. Minusem jest zdecydowanie uszczuplona objetosc, ktora skoczyla z 7,5 na 5ml. Cena oczywiscie pozostala bez zmian. Na poczatku mialam obawy co do tej miekkiej silikonowej szczoteczki ale o dziwo jak tusz troche dojrzal, to bardzo go polubilam. Szczoteczka swietnie rozdzielala rzesy. 
  • Burberry Effortless Mascara to kolejny tusz dajacy naturalny efekt na oku ale ja po prostu takie lubie. Z tuszem mozna tak samo przesadzic jak z wszystkim innym. Ten jest bardzo zblizony do mascary Givenchy, ktora mialam jakis czas temu i pewnie jakbym sie miala zdecydowac ponownie, to wzielabym ta z Givenchy, chocby dlatego, ze jest latwiej dostepna... bo efekt daja ten sam. I pewnie cena tej z G. tez jest przyjemniejsza.
Oczywiscie kazdy z tych tuszy ma juz osobnego posta, wiec jak cos to zapraszam, wystarczy pogrzebac w archiwum albo wpisac nazwe w blogowa wyszukiwarke :)


W przypadku produktow do ust nie ma tego duzo ale aktualnie uzywam tyle mazidel w tym samym czasie, ze tego zuzycia nie widac ;)
  • Dior Lip Polish to jedne z moich ulubionych blyszczykow tej firmy i zaluje, ze tak rzadko sie pojawiaja. Uwielbiam i mialam chyba wszystkie jakie byly dostepne... ten jest ostatni.
  • Kolejny to Fever Lip Gloss Lancome jedne z lepszych blyszczydel do ust, niestety juz wycofane... ja ciagle zuzywam moje zapasy, bo mam ich calkiem sporo. Te nowe blyszczyki Lancome jakos mnie nie przekonuja ale zobaczymy, moze kiedys to sie zmieni.
  • Dior Lip Balsam to moja wielka milosc. Odkad sie po raz pierwszy pokazaly, to do tej pory ciagle goszcza w moim kuferku. Jak dla mnie sa to najlepsze balsamy pielegnacyjne i cos w tym musi byc, bo nie pamietam kiedy ostatnio mialam jakiekolwiek problemy z ustami. 
  • na koniec kredka do ust Zoeva... aktualnie tych kredek nie widze. Calkiem mozliwe, ze wypuszcza nowe i mam taka nadzieje, bo bardzo je lubie i chetnie po nie siegam.


Wykonczylam ukochane perfumy Daisy Marc Jacobs i Bvlgari Omnia Cristalline. Oba zapachy bardzo lubie. Lekkie, swieze, dzienne... nie mialabym nic przeciwko temu, zeby ponownie u mnie zagoscily ale jak to przewaznie bywa, potem kupuje cos nowego i zapominam o tym, ze chcialam powtorke ;) 


Zaczynamy pielegnacje... na poczatek ida mazidla do twarzy.
  • TheFaceShop Natural Sun SPF 45/PA +++ to azjatycki filtr do twarzy, ktory bardzo lubilam i chetnie po niego siegalam. Nie wiem czy ponownie u mnie zagosci, bo w miedzyczasie znalazlam inne filtry, ktore sie swietnie u mnie sprawuja.
  • Skin79 The Oriental Lifting Eye Controller to mozna powiedziec brat mojego ukochanego kremu pod oczy ze Skin79. Dzialanie ma podobne ale tamten mimo wszystko jest lepszy. To byl taki maly skok w bok, ktory raczej sie juz nie powtorzy. Aczkolwiek krem tez jest calkiem w porzadku. 
  • Lierac Dwufazowy koncentrat na wszelkiego rodzaju wypryski. Uwielbiam... mam kolejne opakowanie i jak juz pisalam w ulubiencach, zdetronizowal LRP Effaclar A.I.
  • Skin79 Crystal C Mist Toner to taka mgielka z witamina C... prawde mowiac nie mam pojecia czy cos mi dala, uzywalam jako tonera... kupilam kiedys z ciekawosci ale nie jest to cos co trzeba posiadac ;)
  • Vichy Idealia Life Serum to pierwszy od dawna produkt pielegnacyjny z Vichy, ktory szalenie polubilam. Swietnie sprawdza sie na dzien pod makijaz a do tego faktycznie robi skorze dobrze. Na razie mam inne serum z serii Idealia ale do tego na pewno wroce ponownie :)
  • Liz Earle Skin Repair Moisturiser czyli krem z naturalnymi skladnikami. O ile produkt do mycia twarzy lubilam, tonik nie za bardzo... tak ten krem meczylam dlugo, choc w sumie nie jest zlym produktem ale jakos nie moglam sie do niego przekonac. Pomijajac ziolowy zapach, ktory mnie draznil... to raczej nie jest produkt dla mnie. 
  • La Roche Posay Redermic C czyli krem z witamina c. Ja mam wersje do skory mieszanej i bez filtra. Krem bardzo przyjemny i razem z Redermic R stanowia swietny duet. Calkiem mozliwe, ze zima do nich powroce. 
  • Estee Lauder seria Revitalizing Supreme zalicza sie do wiekszych rozczarowan w tym roku. O ile krem pod oczy jeszcze byl calkiem do rzeczy, tak krem do twarzy kompletnie nie chcial ze mna wspolpracowac. Dobrze, ze sa to miniatury. Zaluje bo jak ta seria wchodzila, to sie bardzo na nia napalilam. No coz...
  • Lavera krem pod oczy z biala herbata i olejkiem karanja. Jeden z lepszych kremow za niewielkie pieniadze. Bardzo lubie... to juz jest moje kolejne opakowanie i nastepne mam w szufladzie. Uzywalam go na noc i swietnie sobie radzil.
  • Lierac Diopticreme to dokladnie przeciwienstwo Lavery. Slabiutki krem i cieszylam sie jak sie skonczyl, nie kupie ponownie.


Czas na oczyszczanie
  • La Roche Posey Effaclar H pianka do mycia twarzy. Niby miala byc nawilzajaca a byla calkiem przecietna. Uzywalam ale jak sie skonczyla to odetchnelam z ulga. Ani nie dawala mi tego uczucia, ze moja twarz jest porzadnie oczyszczona ani specjalnie jej nie pielegnowala. 
  • La Roche Posey Effaclar plyn micelarny... nie mam pojecia, ktory to butelka. Uwielbiam i ciagle kupuje kolejne. Z tym, ze tym razem kupilam zwykly micel a nie z serii Effaclar. Ciekawa jestem czy tez bedzie sobie tak dobrze radzil. 
  • La Roche Posey Rosalic zel micelarny do mycia twarzy. To chyba jak do tej pory najwieksze moje rozczarowanie jezeli chodzi o produkty LRP. Straszne dziwadlo. Jak zmywalam wacikiem to pozostawial na skorze lepiaca sie warstwe... jak zmywalam z woda, to nie radzil sobie z usunieciem makijazu. Koszmarek jdnym slowem. 
  • Shiseido Aqualabel olejek do mycia twarzy. Absolutnie uwielbiam. Jest to wersja azjatyka ale potrafil sobie poradzic z kazdym rodzajem makijazu. Na razie mam olejek Lierac ale w przyszlosci na pewno wroce do azjatyckiego, tylko jeszcze nie wiem jakiej firmy. 
  • Khadi woda rozna... smierdziel strszliwy ale swietnie nadawala sie do mieszania z maseczkami Khadi, do samodzielnego uzytku w zadnym wypadku. 
  • Dwufazowka Chanel po prostu genialna... bede to powtarzac za kazdym razem.
  • Estee Lauder Perfectly Clean w wersji mini... polubilam tak bardzo, ze kupilam duze opakowanie, ktore aktualnie uzywam i bardzo sobie chwale. 
  • Jedne z ulubionych mokrych chusteczek Hipp z wyciagiem z migdalow. Chociaz moim numerem 1 sa w dalszym ciagu chusteczki Penaten do twarzy i rak.


Pare produktow do wlosow tez sie znalazlo ;)
  • Liese Smooth Hair Coctail czyli do zanudzenia po raz kolejny moj ulubieniec pomagajacy rozczesywac wlosy, ktory przy tym nie obciaza moich piorek
  • olejek Khadi wspomagajacy porpst wlosow... hmmm... ja w sumie efektow nie widzialam specjalnych, wiec dalam sobie spokoj z olejowaniem
  • Lee Stafford suchy szampon do wlosow ciemnych... kolejny ulubieniec od bardzo dawna, jak dla mnie nie ma lepszego szamponu
  • PhytoKeratine genialny produkt na koncowki, bez silikonow... na pewno ponownie u mnie zagosci
  • Shiseido Adenogene to wcierka dla osob z problemem gdzie wlosy nie tyle wypadaja, co nie odrastaja i z wiekiem ich coraz mniej. Jak dla mnie rewelacyjny preparat, opisalam go juz szczegolowo w osobnym poscie. Pomogl mi, jest bardzo wydajny i zostanie ze mna na dluzej. Teraz uzywam wersji specjalnie dla kobiet, wzbogaconej o dodatkowe skladniki. Jak na razie radzi sobie rownie dobrze. 
  • SeSeDerma azelac to tonik do skory glowy z kwasem azelainowym... bardzo go sobie chwalilam, niestety nie mozna go u mnie juz kupic, ogolnie nigdzie go juz nie widze (w sieci)


Jezeli chodzi o pielegnacje wlosow, to jest tego nieduzo
  • Aussie szampon do wlosow delikatnych i odzywka do farbowanych. Oba produkty dobrze mi sluzyly, aczkolwiek przestawilam sie na pielegnacje firmy Alterna, wiec na razie nie kupuje nic innego. Dla przypomnienia... niemieckie produkty Aussie maja troche inny sklad jak te brytyjskie czy polskie, wiec to moze tez miec wplyw na zadowolenie lub i niezadowolenie przy uzywaniu ;)
  • Alterna Bamboo Volume to szampon, ktory uwielbiam. Ogolnie produkty tej firmy mi sluza... moja fanaberyjna skora glowy je lubi, wiec czego chciec wiecej ;)
  • Lee Stafford maska do dlugich wlosow. Nawilzajaca, stylumujaca porost, chroniaca i odzywiajaca. No coz... na pewno pieknie pachnie ale zeby cos specjalnego mi dala to nie powiem. Pozegnalam sie z nia bez zalu. 


Dwa ulubione peelingi do ciala
  • Organique peeling czekoladowy, ktory zuzylam z wielka przyjemnoscia. Odpowiada mi zarowno konsystencja jak i zapach... plus efekt jaki pozostaje na skorze
  • B&BW Sensual Sensuelle peeling z czarna porzeczka i wanilia. To jest moj absolutny faworyt jak do tej pory. Ten peeling ma tak genialy zapach, ze to jest cos niesamowitego. Do tego tak trwaly, ze cala lazienka mi pachnie a na recznikach zapach utrzymuje sie mimo tego, ze je wypralam. Swietnie zdziera, dobrze nawilza i pielegnuje... i wszystko byloby cacy, gdyby oczywiscie nie to, ze nie mam do niego dostepu :]


Maselka
  • Joanna Naturia maselko waniliowe... uwielbiam za zapach, dzialanie tez w porzadku, choc nie jest to jakis szalony nawilzacz ale w tym przypadku zapach to dla mnie podstawa ;)
  • Alverde maselko o zapachu melona miodowego, co prawda przeznaczone jest do bardzo suchej skory ale watpie zeby sobie z taka poradzilo. Przyjemne... z tego co kojarze to byla LE
  • Mythos maselko oliwka z wanilia i kokosem to bardzo przyjemny produkt, co prawda zapach ma troche inny jak sie spodziewalam ale zuzylam z przyjemnoscia


Rozne takie cudaki ;)
  • CD plyn do higieny intymnej z aloesem... jak wiadomo niemiecki rynek jest ubogi w tego typu produkty, choc teraz jest przynajmniej pare do wyboru. Wspominam milo, dobrze mi sluzyl.
  • B&BW gruszkowy zel do mycia rak z peelingujacymi drobinkami... zapach boski, niestety ja sie zaliczam do osob, ktorym wysusza skore... smuteczek
  • Balea pianka pod prysznic truskawkowa... ogolnie swietny bajer, zapach mi sie podobal ale sama w sobie przy myciu w ogole sie nie chciala pienic i tak po prostu sie myziala
  • Joanna maly peeling myjacy z wanilia, calkiem przyjemny ale wole zwykle peelingi niz takie 2w1 oraz ukochany olejek pod prysznic, tu w wydaniu kawowym. Kocham dozgonnie zarowno ten jak i waniliowy.
  • Soap&Glory Clean on me czyli zel i balsam do ciala w jednym. To jest oczywiscie miniaturka... zuzylam ale jakos specjalnie nie utknal mi w pamieci, znaczy sie nic specjalnego jak dla mnie


I reszta, ktora nigdzie nie pasowala :)
  • La Roche Posay dezodorant w sprayu ktory bardzo polubilam i czesto po niego siegam
  • ukochany od lat zmywacz Astor
  • MAC plyn do pedzli... na razie bede testowac plyn z Zoeva ale jak sie nie sprawdzi, to pewnie pokornie wroce do tego
  • Joanna krem do rak o zapachu wanili... zapach swietny, dzialanie ok
  • Scholl Sensitiv Balsam ulubiony od lat krem do stop
  • Neutrogena Hand&Nagel to krem do rak, ktory tez od lat jest moim faworytem i ciagle do niego wracam... idealny na zime

 ***

Uffff... to byloby na tyle. Dawno tak dlugo nie produkowalam jednego posta ale to naprawde nie bylo latwe hehe... Zanim sie ktos zlapie za glowe to chcialabym tylko przypomniec, ze to nie jest denko miesiaca tylko o ile dobrze pamietam ostatniego polrocza.

sobota, 26 lipca 2014

aktualizacja mojej pielegnacji

Poniewaz moja pielegnacja ulegla calkowitej zmianie, to dzis taki maly update, wiekszosc tych produktow i tak dokladnie opisze w osobynch postach. Ogolnie doprowadzilam moja skore do takiego stanu, ze jestem zadowolona. Pozbylam sie problemow, ktore mnie meczy przez kilka miesiecy. Produkty z Lierac i Skinoren zrobily swoje, teraz przy prazacym sloncu odstawilam wszystkie atrakcje kwasowe i tym podobne a skupiam sie na odzywianiu i nawilzaniu... o ochronie przed sloncem juz pisalam ;)
 

Ze znanych produktow, ktore uzywam juz od kilku lat mamy tu krem Skin79 The Oriental Double Perfection Eye Healer Plus. Uwielbiam ten krem, jest moim idealem na dzien i tak pewnie jeszcze jakis czas pozostanie. Jezeli juz jestesmy przy kremach pod slepia, to od paru tygodni uzywam Biotherm Blue Therapy Eye. Od tego kremu zaczal sie moj powrot do produktow Biotherm. Swietnie sie sprawdza na noc, dobrze odzywia i wygladza. Radzi sobie z moimi suchymi zewnetrznymi kacikami, dzieki niemu nie sa suche. Do niego dolaczyl krem na noc Biotherm Skin Best Night. Nasza przygoda dopiero sie zaczela ale jak na razie jestem zadowolona. Czesto siegam po Shiseido Ibuki  Softening Concentrate. Jak na razie to mnie ta seria nie oczarowala ale ten produkt jest calkiem przyjemny. Latem lubie sie dodatkowo nawilzac. Moje serum Idealia z Vichy zastapilam teraz innym probuktem na dzien czyli Vichy Idealia Pro . Wg tego co firma pisze o tym lekkim kremie, to 11 lat zajelo im stworzenie kosmetyku, ktory ma sobie radzic z piecioma roznymi rodzajami przebarwien. Zobaczymy czy faktycznie sobie radzi. Uzywam juz pare dni, krzywdy mi nie robi a czy beda jakies efekty, to sie okaze... za bardzo w to nie wierze ale krem jest lekki i przyjemny, na lato sie nadaje, bo calkiem dobrze sprawuje sie pod makijazem :)


Ograniczylam ten kosmetyki myjaco, zdzierajace. Demakijaz oka robie niezmienie dwufazowka Chanel Demaquillant Yeux Intense, w dalszym ciagu uwazam, ze jest to najlepszy plyn do zmywania oka. Calosc myje kremem do mycia Estee Lauder Perfectly Clean. Nie uzywalam tego nigdy jako maseczki ale do mycia uwielbiam. Wydajne jak diabli... jedyne na co trzeba uwazac, to zeby nie dostalo sie do oka. Na koniec idzie woda micelarna LRP Effaclar. Jezeli chodzi o peelingi to aktualnie uzywam dwoch. Jak chce lagodnie to siegam po enzymatyczny Organique peeling & herbal a jak mam ochote na delikatnego ale skutecznego w moim przypadku zdzieraka to uzywam LRP Gommage Surfin Physiologique. Jest ze mna od paru miesiecy i bardzo sie polubilismy.

***

I to byloby na tyle. Do pierwszej grupy dolaczy teraz serum Blue Therapy z Biotherm ale o nim bedzie nastepnym razem.


niedziela, 13 kwietnia 2014

pare nowosci... i glamourowe szalenstwo zakupowe :)

 Dawno nie bylo takiego posta a wiem, ze wiele z was lubi i prawde mowiac sa one w jakis tam sposob przydatne, bo fakt zdaza mi sie cos przegapic i w ogole o tym nie napisac. Bo kupie... potem laduje w szafce, w ktoryms tam momencie po to siegam, uzywam i w ogole nie pojawia sie na blogu.


 Zeszly tydzien byl tygodniem z obnizkami Glamour, czyli cos co bardzo lubie, mniej lubi moj portfel a slubny to juz w ogole cierpi okrutnie ;) ... no coz, w tym miesiacu sie lekko rozbrykalam ale to tez nic nowego. Jakies zboczenie trzeba miec... raz sie zyje.


 Dwufazowki Chanel nie musze chyba przedstawiac. Najlepsza na swiecie i zawsze staram sie ja kupic z jakims rabatem, bo cene ma jaka ma ale nie wyobrazam sobie bez niej demakijazu slepi.


 UV Essentiel SPF 50+ chodzil po mnie od jakiegos czasu. Probek oczywiscie u mnie nie uswiadczysz i przez dlugi czas nie bylam pewna... nie wiem czy widzialyscie kiedys te opakowanie, jest takie malusie. Potem wytlumaczylam sobie, ze jakby nie bylo zawiera 30 ml jak wiekszosc podkladow, wiec nie jest zle. No i przestalam sie czaic, tylko wrzucilam do koszyka i bardzo jestem ciekawa. Chcialam naprawde lekki filtr pod makijaz i ten taki jest a jak sie u mnie sprawdzi to sie okaze.


 Este Lauder Perfectly Clean to taki ni pies ni wydra... czyli produkt, ktorym mozemy myc twarz ale mozna rowniez nakladac jako maseczke. Tego drugiego sposobu nie probowalam, wiec nic na ten temat nie powiem. Uzywam jako normalny zel/krem do mycia i uwielbiam. Wiem, ze tego typu produkty maja swoich przeciwnikow i w sumie nieduzo zwolennikow. Ja jestem zdecydowanie w tej drugiej grupie. Nic mi tak dobrze nie zmywa twarzy jak tego typu produkty. Kiedys mialam cos podobnego z Lancome, dostalam od xbebe, ktorej ten produkt w ogole nie podszedl a ja pokochalam od piereszego uzycia i wycisnelam do ostatniej kropelki. W przypadku EL moje mini opakowanie, ktore uzywalam do tej pory bylo czescia zestawu, kremy mi srednio podeszly... tzn. pod slepia owszem, do twarzy nie. Na koniec siegnelam po Perfectly Clean i jakze wielka byla moja radosc, jak widac zaowocowala pelnowymiarowka.


Niach niach... zeby mojej chanelowej gabrysce nie bylo smutno tak samej (tak jakby byla sama heh... ale nie wnikajmy) ... wzielam jej do towarzystwa 228 Tisse Cambon. Prawde mowiac to chyba bedzie ostatnia z nowych paletek, bo bardzo wnikliwym przeanalizowaniu tego co jeszcze jest dostepne oraz zawartosci mojej szuflady, doszlam do wniosku, ze owszem formula nowa ale kolorystyka stara i cienie sie powtarzaja.


 Nie moglam sobie darowac i w tym roku takze kliknelo mi sie male co nieco od Beka&Bell. Moja bezowa skorke pokazywalam w zeszlym roku a takze pojawiaja sie ostatnio na zdjeciach na insta. Tym razem padlo na model Glory.


 Tak tak... nie moglo tez zabraknac Pandory. Tym razem sa to dwa drobiazgi ale o nich bedzie innym razem.

***

I to byloby na tylke jezeli chodzi o glamourowe szalenstwa. Reszte kosmetykow kupilam w ostatnim czasie i z tego co kojarze, nie pokazywalam jeszcze w ogole na blogu.


 Ostatnio bardzo polubilam produkty do wlosow Alterna. Do mojego szamponu dajacego objetosc dolaczyly Bamboo Style czyli gleboko oczyszczajacy i Bamboo ColorHold+ czyli szampon do wlosow farbowanych. Z serii Caviar SeaSilk Oil Gel czyli tzw. kuracja do stylizacji i Clinical Daily Root & Scalp Stimulator Spray wzmacniajacy skore glowy i wlosy.


 Poniewaz skonczyl mi sie moj olejek do mycia twarzy z Shiseido zdecydowalam sie tym razem na cos aptecznego czyli Lierac. Bardzo jestem ciekawa jak bedzie sobie radzil.


 Kolejny produkt Lierac czyli krem pod oczy Diopticreme. Jest to typowy krem przeciw zmarszczkowy. Uzywam go juz od jakiegos czasu, wiec pewni bede konczyc opakowanie, to wam napisze co o nim mysle.


Ostatnie produkty pochodza z firmy GlySkinCare. Oczywiscie u mnie niedostepnej, wiec musialam je sciagnac z pl ale bardzo bylam ciekawa tego mleczka peelingujacego. W zdobyciu pomogla mi Candykiller za co bardzo dziekuje :*. Ogolnie glownie chodzilo mi wlasnie o mleczko, bo ma dobre opinie i taka forma zdzieraka mnie zainteresowala. Krem byl w zestawie ale prawde mowiac mam troche watpliwosci, bo sklad ma hmmm... mizerny zeby nie powiedziec, ze przerazajacy :P ... ja sie rzadko zaglebiam w sklady (szczegolnie te dlugie) i czasami nie zwracam na nie uwagi jak mi cos dobrze sluzy ale tu rzucilam okiem z ciekawosci (sklad ogolnie krotki) i kopara mi opadla, ewentulanie bede uzywac go na piety ;)

wtorek, 5 listopada 2013

moje wrazenia... Revitalizing Supreme od Estee Lauder :)

 Czailam sie na ten krem odkad tylko uslyszalam, ze takie sie pojawi. Ogolnie lubie pielegnacje Estee Lauder, niektore produkty sluza mi lepiej inne gorzej jak to przewaznie bywa ale krzywdy mi nie robia i przewaznie cudnie pachna. I jak mial sie ten krem pojawic to pomyslalam sobie... o cos dokladnie dla mnie.


 Z tym, ze ciagle mialam inne produkty do zuzycia i tak mi jakos nie bylo po drodze. Dopiero przed wyjazdem na urlop kupilam sobie mini zestaw w ktorego sklad wchodzil krem do twarzy i krem po oczy. Czas na pare slow o obu produktach.


 Revitalizing Supreme Globale Crème w pelnowymiarowym opakowaniu mamy 30ml (50ml i 75ml) ja w moim mialam 15ml. Kocham za zapach ale ogolnie mam bardzo mieszane uczucia.

Wg producenta: Revitalizing Supreme to krem, który przywraca skórze jej zdolność do zachowania pięknego i młodego wyglądu. Jest to możliwe dzięki wyciągowi z czarnego bambusa, wspomagającemu naturalną zdolność skóry do aktywacji białka Nrf2, które uruchamia mechanizmy zapobiegające jej starzeniu. Nrf2 aktywuje m.in. enzymy oczyszczające, antystresowe, przeciwzapalne i antyoksydacyjne. Krem wchłania się niesamowicie szybko i pozostawia skórę natychmiast gładszą i bardziej miękką. Dyskretny, kwiatowo-orientalny zapach z delikatnymi akordami cytrusów i nutami jaśminu, fiołka oraz róży herbacianej działa dodatkowo wygładzająco i łagodząco.



Jest bardzo wydajny, jak widac zuzylam moze polowe opakowania ale  to pewnie i dlatego, ze ciagle nie jestem do niego przekonana. Krzywdy mi co prawda nie robi i calkiem mile uczucie mamy po nalozeniu ale to pewnie i tak zasluga silikonu.


 I wlasnie ta konsystencja jest taka zelowo silikonowa... gesta i tresciwa. Mam tak troche wrazenie, ze oblepia mi to twarz. I o ile jest przyjemna w dotyku to jest w nim cos co mi przeszkadza, nie mam tej lekkosci, swiezosci na twarzy. A ja nie za bardzo lubie takie lepiace sie kremy. moze i cos w tym jest... jakis "patent" i pewnie zuzyje to opakowanie do konca ale czy kupie ponownie to nie wiem.

 
Tu mamy rozsmarowany krem i troszcze potrzebuje zeby sie wchlonal. To tez na pewno kwestia przyzwyczajenia i preferencji. Ja lubie lekkie produkty, ktore sie szybko wchlaniaja. Ten jest tresciwy, bo i w sumie powienien taki byc jako produkt przeciwzmarszczkowy ale... no wlasnie jak mamy ale to trudniej sie zdecydowac i kupic. Czy dziala to nie powiem bo na to, to uzywalam go zdecydowanie za krotko i ogolnie to dla mnie jest krem na noc... nie wyobrazam go sobie nakladac na dzien albo pod makijaz.


Drugim produktem jest krem pod oczy z tej samej serii.  Revitalizing Supreme Eye Balm to ta sama "technologia" ale w przeciwienistwie do kremu do twarzy ten po prostu uwielbiam, ubostwiam i pewnie kupie pelnowymiarowe opakowanie. Standardowo pojemnosc to 15 ml moje opakowanie ma 5 ml.

Wg producenta: Nowy jedwabiście miękki oraz niezwykle skuteczny balsam pod oczy odpowiada na zmieniające się potrzeby skóry i redukuje główne oznaki starzenia takie jak odwodnienie, linie i zmarszczki oraz utratę jędrności. Dzięki niemu skóra wokół oczu staje się bardziej napięta, rozjaśniona i wygląda piękniej.


Lekki, przyjemny i swietnie wchlaniajacy sie krem, ktory przynosi ulge moim slepiom. Daje mi wszystko czego oczekuje od porzadnego kremu przeciwzmarszczkowego i moge go uzywac rano jak i wieczorem, nadaje sie pod makijaz. Jest rownie wydajny i ma o wiele bardziej przyjemna konsystencje. 


Dlatego skorzystalam z okazji i kupilam sobie kolejny mini zestaw za niecale 10€. Glownie chodzilo mi o krem, bo przy tej wydajnosci to spokojnie bede miala na kolejne dwa miesiace. A do tego przetestuje sobie tusz Sumptomus Extreme, bo jak wiadomo dobrych tuszy nigdy za duzo ;)


Znacie te produkty ?? Ciekawa jestem waszych wrazen. 
Szczegolnie jezeli ktoras uzywala krem do twarzy regularnie i przez dluzszy czas :)

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

wakacyjna kosmetyczka :)

 Moj urlop bedzie co prawda we wrzesniu ale wtedy to bedzie tez troche za pozno na prezentowanie wakacyjnej kosmetyczki. A wiadomo przed kazdym wyjazdem stoimy przed dylematem co zabrac, zeby miec wszystko co potrzeba a nie targac ze soba kufra z kosmetykami. Im wiecej ich sie ma tym trudniej sie na mimi zestaw zdecydowac. Dlatego dzis bedzie to co ja ze soba zabieram. Mozna nalezaloby ograniczyc, ze bedzie slonecznie, goraco, sucho, slono... bo wiadomo, jakbym sie wybierala na spotkanie z pingwinami, to kosmetyczna wygladalaby inaczej ;)


Na pierwszy rzut kosmetyki kolorowe. Tu naprawde im mniej tym lepiej, bo potem nie ma sie ani czasu ani ochoty robic sie na bostwo w pelnym malunku bojowym ale tez im czlowiek starszy tym chetniej sie podrasowuje. Tym bardziej, ze ja nie jestem zwierze plazowe... smazenie ograniczam do minimum ale na pewno bede sporo w drodze, no i chcialoby sie jakos wygladac.


O obu produktach Shiseido niedawo pisalam, wiec nie ma sie co powtarzac. Zabieram oba bo nie wiem, ktory bedzie mi bardziej pasowal. Bede mogla przeprowadzic testy ekstremalne. Oba podklady sa wodoodporne i zaiweraja filtry. 


Wodoodporny tusz do rzes. Ja akurat zdecydowalam sie na Misslyn i jestem z niego bardzo zadowolona. Tani i dobry... idelny na urlop, zeby zaznaczyc, ze posiada sie rzesy. Bo latem nie potrzebuje drama look. Cien w kredce Chanel. Co tu duzo mowic... uwielbiam go, jest genialny i nie mogloby go zabraknac. Na wszelki wypadek korektor. Tu jak widac mam z Collection (byle 2000) lasting perfection nr 3. O tych produktach jeszcze nie pisalam ale moze wkrotce sie cos pojawi. Nastepnie mamy kredki. Obowiazkowo... ten produkt to dla mnie podstawa. Tu akurat Clinique i Catrice. Na wypady sa lepsze jak moje kochane blyszczyki. Nic sie do nich nie klei, swietnie pielegnuja i nadaja ustom ladny kolor.


Ewentualnie do podkreslenia policzkow mini bronzer Hoola. I na slepia jeszcze dwa inne cienie w kremie tym razem Color Tattoo... nie wiem czy wezme oba ale ten jasny roz na 100%. 


Jedyna paletka na jakis wyjsciowy (kolacyjny makijaz) ... kokietka Dior. Uniwersalna, niezawodna... wieoczorowy makijaz tez nia machne. 


MUFE Auqa Brow... tego produktu nie moze zabraknac. I moj zestaw podroznych pedzelkow MAC. Tu mam w sumie wszystko co potrzebuje i bardzo fajnie sie ten zestaw sprawdza na takie typowe letnie urlopy. 

***

I to byloby na tyle jezeli chodzi o kosmetyki kolorowe. 

W przypadku pielegnacji tez stawiam na minimalizm i miniaturki.


Od lewej mamy: micelarny zel do mycia buzi Biotherm, micela Effaclar z LRP, krem LRP Hydraphase Intense Legere (na skore spragniona nawilzenia), wode termalna Uriage. Ponizej mimi zestaw Estee Lauder... serum ANR, krem do twarzy Revitalizing Supreme i z tej samej serii kremik pod slepia. Na wszelki wypadek opakowanie chusteczek... tu akurat mam Hipp. I dwa mini produkty do wlosow... moj ukochany suchy szampon Lee Stafford i Alterna Bamboo Kendi Oil Mist, ktory sie swietnie sprawdza w przypadku koncowek.


Cos co jest podstawa i czego nie moze zabraknac to filtry. W tym roku tez stawiam na moje ulubione od dluzszego czasu filtry Vichy. Zarowno ten maly do twarzy, jak i duzy do ciala spisuja sie rewelacyjnie. W tym roku dokupilam jeszcze spray Ladival LSF 30 firmy Stada. Firma ta ma w ofercie przerozne produkty przeciwsloneczne i ogolnie zbieraja one bardzo dobre oceny w testach i bardzo dobre opinie uzytkownikow. Ten spray na filtr 30 i jest glownie przeznaczony dla osob aktywnych (uprawiajacych sport na plazy) oraz dla kudlatych, bo jest to produkt ktory mozna uzywac na owlosione partie ciala i o to wlasnie mi chodzi, bo czesto przysmazam sobie sklapik. Co jest nieprzyjemne i niewskazane. Spray ten nie tlusci, nie klei i jest przezroczysty. Wystarczy spryskac, nie trzeba wsmarowywac. Nie zawiera zadnych konserwantow, perfum, silikonow i olejow mineralnych. I ostatnim produktem jest Ladival Apres Pflege Akut czyli mleczko po opalaniu. Zawiera enzym z algi niebieskiej wspomaga regeneracje zestresowanej i nadwyrezonej skory.

Ladival Apres Pflege Akut Beruhigungsfluid: Aqua, Panthenol, Glycerine, Phenoxyethanol, Plankton Extrakt and Lecithin, Tocopherol, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer Sodium, Disodium EDTA.

***

I to na tyle. Pomiajam oczywiscie odstawowe rzeczy jak dezodorant, zel pod prysznic czy szampon/odzywke. Bo to jest akurat mniej istotne i zapakuje, to co tam akurat uzywam.

niedziela, 31 marca 2013

z pamietnika testera... Estee Lauder Invisible Fluid Make - up

 Jak wiadomo lubie dla was czasami pokroliczyc. Ostatnio dostalam probke podkladu Estee Lauder Invisible fluid make - up, ja co prawda z podkladami tej firmy nie za bardzo sie lubie ale nie przeszkadza mi to wyprobowac, krzywdy mi nie robia a ja jestem ciekawskie stworzenie. No i zawsze mozna sie pozytwynie zaskoczyc...


 Wg producenta: Podkład, którego nie dostrzegasz i nie czujesz na swojej skórze.  Po raz pierwszy technologia IntuiTone™ zapewnia doskonale dopasowany odcień, aby skóra wyglądała świeżo, nieskazitelnie i promiennie w każdym świetle.  Ultralekki i beztłuszczowy podkład. W długotrwałych odcieniach dopasowujących się do każdego koloru skóry.  Lekkie, umożliwiające stopniowanie krycie. Każde potrząśnięcie nasyca go cząsteczkami powietrza.  Zapewnia wygląd i uczucie nagiej skóry – tylko piękniejszej. Utrzymuje się na skórze cały dzień. Kontroluje nadmierne wydzielanie sebum. Nie zatyka porów. Wstrząśnij przed każdą aplikacją, by uzyskać świeży, idealnie wymieszany podkład.  


U mnie dostepny jest w 12 odcieniach, wsrod tego jest sporo jasnych.


 Pozytywnie zaskoczylo mnie, ze kolor z probki byl dosc jasny, ogolnie jak patrze na te odcienie, to zapowiadaja sie calkiem ciekawie. Moj kolor to 2WN1 i jest to zdecydowanie bezowy zoltek. Odcien jak dla mnie odrobine hmmm... nie powiedzialabym za ciemny ale moze za zolty. Ja zolkne latem i wtedy bardziej mi taki pasuje, na razie w zwiazku z ciaglym brakiem slonca, lepiej wygladam w lekko rozowych bezach.


Podklad zaliczylabym do tych lejacych i nie nalezy zapominac o dobrym wymieszaniu przed aplikacja. Ogolnie latwo i przyjemnie rozprowadza sie po skorze, uzylam do tego mojego pedzla z RT. Wystarczyla niewielka ilosc zeby pokryc cala twarz. Ladnie stopil sie ze skora i wyrownal jej kolor ale faktycznie krycie ma nieduze i to dla mnie... a wiadomo, ze ja ogolnie nie lubie mocno kryjacych podkladow. Producent obiecuje, ze krycie mozna stopniowac i moze faktycznie wtedy uzyska sie bardziej zadowalajacy efekt. Faktem jest, ze jest to jeden z nielicznych podkladow, ktorego faktycznie na skorze nie czuc... i nie widac. I nie zeby nie bylo widac koloru ale po prostu nie widac, ze mamy cos na twarzy. To mi sie bardzo spodobalo. Aleeee... mimo tego, ze mam mieszana skore, to potrzebowalabym przy nim dobrego nawilzenia, bo tego niestety nie daje, wiec ciekawa jestem jakby sie zachowal na sucharku. Ja czulam lekkie sciagniecie... co akurat nie jest zbyt przyjemne. 


Trzyma sie na mnie dobre pare godzin bez poprawek i podoba mi sie to, ze to rozswietlenie sie utrzymuje, wiec wyglada sie swiezo. Jest to zdecydowanie lekki, letni podklad dla osob nie majacych za wiele do ukrycia. Chetnie bym go potestowala dluzej, bo jest to jedyny podklad EL, z ktorym moze moglabym sie polubic.  Podklady te nie maja zadnego filtra ale z drugiej strony latem moge go nakladac na nawilzajacy filrt i tak sobie mysle, ze to bylby na niego dobry sposob.


piątek, 16 listopada 2012

Estee Lauder & Michael Kors Holiday 2012 Sets

Jak w sumie co roku, tak i tym razem... Estee Lauder i Michael Kors polaczyli swoje sily i wypuscili swiateczne zestawy, gdzie oprocz kosmetykow mamy tez urocza kosmetyczke "MK".  Cale szczescie, ze to nie moje kolory i chwilowo jestem zapokojona kosmetyczkowo... ale zestawy ogolnie prezentuja sie calkiem przyjemnie :)




czwartek, 15 listopada 2012

Estee Lauder... baza matujaca, pierwsze wrazenia :]


Ta baze kupilam juz jakis czas temu... lezala sobie i spokonie czekala na swoja kolej. To ogolnie rzadkosc w moim kuferku, bo jak wiadomo ja ogolnie lubie rozswietlenie i nie tylko podklady ale takze moje bazy sa przewaznie rozswietlajace. Tym razem zachcialo mi sie kroliczyc.

Wg producenta: Matte Perfecting Primer to baza matująca, przeznaczona dla skóry normalnej, mieszanej i tłustej. Rozprasza światło, daje aksamitne wykończenie i ładnie wyrównuje koloryt. Ma kremowo-żelową formułę, która pochłania nadmiar sebum i kontroluje jego wydzielanie, łagodząc, wygładzając i kojąc skórę, dzięki czemu makijaż jest nieskazitelny i wygląda świeżo przez cały dzień. Substancje optyczne soft-vision minimalizują widoczność porów, drobnych linii i niedoskonałości, tworząc równe podłoże. Kojąca skórę zielona herbata i witamina E pomagają przywrócić skórze równowagę i zapewnić nieskazitelną fakturę. Formuła beztłuszczowa.


W praktycznej tubce mamy 30 ml produktu, ktory faktycznie ma bardziej kremowa jak zelowa konsystencje. Bardzo przyjemny w uzyciu, szybko sie wchlania.


I z gory wam powiem, ze w zadnym wpadku nie jest to produkt dla skory tlustej, bo niestety z mieszana tez sobie do konca nie radzi. Owszem swietnie wyrownuje, optycznie zmniejsza pory... cera wyglada swietnie i mat, ktory daje jest taki dosc naturalny. Problem wlasnie jest w utrzymaniu tego matu. Ja nie wiem czy moze zalezy to tez od pozostalych kosmetykow, ktore sie uzyje. Niestety u mnie dosc szybko nos zaczyna robic za latarke. Co mnie troszke zmartwilo, bo ogolnie swiecenie mam pod kontrola i wydywalo mi sie, ze z matujaca baza to bedzie cacy... a tu cos takiego. Z tego co czytalam na necie, to wiele osob wlasnie na to sie skarzy, ze niestety to co powinno byc jego mocna strona jest niestety najwiekszym minusem. Bo nie jest to taki naturalny blask, to idzie juz w kierunku latarnianego a tego bardzo nie lubie. Tym bardziej, ze baza kosztuje ca. 35,00 €.

I tak musze stwierdzic, ze wstepne testy wypadly tak sobie... poprobuje jeszcze z innymi pudrami, moze to pryzmy nie radza sobie za bardzo albo z podkladem sie nie polubil. Dam mu jeszcze szanse, bo poza tym minusem, to naprawde ladnie sie sprawdza ale kto ma ochote paradowac z nosem Rudolfa, bo teraz jak jest zimno do do blasku szybko potrafi dolaczyc intensywna czerwien ;)