Seiten

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Missha. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Missha. Pokaż wszystkie posty

sobota, 22 lutego 2014

update moich azjatyckich kosmetykow :)

 To fakt... od jakiegos czasu na blogu pojawia sie o wiele mniej azjatyckich produktow. Wynika to z dwoch powodow. Piereszym jest fakt, ze moja skora stala sie jakis czas temu skora z fanaberiami i postawilam na kosmetyki apteczne a po drugie, znalazlam wsrod azjatyckich kosmetykow swoich ulubiencow i jezeli kupuje, to sa to wlasciwie po raz kolejny te same produkty. O wiekszosci z nich juz pisalam, wiec nie ma sensu sie powtarzac. Ale jak widac ponizej to wcale nie znaczy, ze azjatyckie kosmetyki zniknely z mojej lazienki. Nie nie... to im akurat nie grozi. Mam pare perelek do ktorych caly czas wracam. W paru przypadkach jest to juz ktores tam opakowanie :)


 Najczesciej przewijaja sie te kosmetyki w postach denkowych ale postanowilam zrobic taki maly update. I pozbieralam wszystko co aktualnie posiadam. Jak juz wspomnialam wyzej, wiekszosc tych produktow ma swoje posty, wiec wystarczy poszukac albo przegladnac zakladke "azjatyckie kosmetyki".


  • Skin79 The Oriental Double Perfection Eye Healer Plus pojawil sie juz w moich zeszlorocznych ulubiencach ale ogolnie ten krem jest juz ze mna dluzej i kolejny jest juz w drodze. Uwazam, ze jest to rewelacyjny, dzialajacy i lekki krem na dzien. Wyglad mojej skory pod slepiami mowi sam za siebie. Koszt to okolo 11€ i naprawde sporo kremow przetestowalam ale ten sprawdza sie u mnie najlepiej.


  •  Kolejny faworyt i nawet nie wiem ile butelek juz zuzylam. Liese Smooth Hair Coctail to fenomenalny produkt, ktory ulatwia rozczesywanie wlosow i sprawia, ze sa miekkie i gladkie w dotyku. Uwielbiam go za to, ze nie obciaza moich wlosow i rewelacyjnie dziala. Cena to niecale 9€, produkt jest wydajny i wystarcza na dosc dlugo mimo czestego uzywania.


  •  Missha Signature Wrinkle BB Cream to tez moj ulubieniec od dawna i odkad go mam, to przestalam szukac. Dlatego przestaly sie na blogu pojawiac bebiki. Po prostu nie mam juz potrzeby szukania, bo na nic lepszego nie trafie. Ten krem pasuje mi idealnie i bardzo go lubie... przy nim tez zostane :)


  • TheFaceShop Natural Sun AQ Power Long Lasting Sun Cream SPF 45/PA +++ jeden z moich ulubionych filrtow, ja mam jeszcze w starym opakowaniu, teraz wyglada troche inaczej. Bardzo go lubie i czesto siegam po niego latem. Swietnie nadaje sie pod makijaz. 
 

  •  Innisfree Aple Juicy Brightening Peeling Gel to enzymatyczny peeling myjacy do twarzy. Lubie tego typu produkty a azjaci maja najwiekszy wybor. Firma Innisfree ma eco kosmetyki. Ten zel nalezy do serii jablkowej.


  • Skin79 A.C Clinic Skin Renewal Vita Crem to cos w rodzaju LRP Duo w azjatyckim wydaniu. Do cer problematyczych. Bardzo go sobie cenie, to jest moje drugie opakowanie. Z tej serii jest wiecej produktow ale innych nie mialam okazji uzywac.


  •  Missha Sugar Lip Scrub to jak sama nazwa wskazuje cukrowy peeling do ust. Bardzo lubie :)

  •  Skin79 Super Defence Moisturizing Gel to przede wszystkim porzadny nawilzacz. Taka bardziej maseczka albo jak to azjaci nazywaja "sleeping pack". Kosmetyk ktory potrzebuje sporo czasu na to zeby sie wchlonac ale tez zupelnie inaczej nawilza. Mi to akurat nie przeszkadza i od czasu do czasu lubie po cos takiego siegnac.

  •  Skin79 Repair Amino-Acid Serum to czesc zestawu New Turn Therapy Special Set, z ktorego serum w witamina C zuzylam juz jakis czas temu i pojawilo sie ono w denkowym poscie a serum z kolagenem polecialo do Urbi, ktora je szalenczo pokochala. Aminokwasy zawarte w serum wspomagaja odbudowe kolagenu i elastyny, zwiekszajac jedrnosc i elastycznosc skory.
  •  Liese Hair Coctail to produkt dosc zblizony do mojej kochanej mgielki, z tym, ze ten produkt odpowiedzialny jest za to, zeby utrzymac pod kontrola wlosy, ktore maja tendencje do puszenia sie... ma nadac im blasku. Lubie ale uzywam rzadziej i tu musze uwazac, zeby nie nalozyc zbyt blisko skory glowy, najlepiej sprawdza sie tak od polowy dlugosci. To tak samo jest dwufazowy produkt ale ma czesc oleista, wiec trzeba sobie potestowac ile tego na wlosy nalozyc, zeby nie przesadzic.

  •  Maseczki Kolagenowe Bird's Nest uzywam do tej pory. Jedyny minus tych wszystkich azjatyckich maseczek jest to, ze robione sa glownie na male, szczuple azjatyckie buzie i czesto mam wrazenie, ze tak troche nie pasuja ale jak sie ponaciaga to jest ok ;)
 ***

Dwa produkt czekaja w szufladzie na swoja kolej, wiec zbat wiele na ich temat nie moge powiedziec.

  •  Skin79 Serum rozjasniajace skore.
  • IOPE enzymatyczny zel peelingujacy
 ***

I to byloby na tyle jezeli chodzi o aktualny stan posiadania. Calkiem mozliwe, ze z czasem cos przybedzie. Musze kupic olejek do mycia twarzy bo mi sie skonczyl i jak mi cos kiedys jeszcze w oko wpadnie i tam utknie, to pewnie tez z ciekawosci nabede ale wtedy na pewno opisze w kolejnym poscie :)
 

środa, 21 sierpnia 2013

kolejna porcja...

 ... pustych opakowan :)


Jak zawsze podzielilam na kategorie zeby bylo latwiej i przyjemniej. Duzo tego nie ma ale walalo mi sie po szufladzie, wiec stwierdzilam, ze posta mozna machnac :)


Na pierwszy rzut cos z kolorowki.
  •  Lancome Teint Idole Silky Mat czy podklad, ktory bardzo polubilami moze kiedys do niego wroce. Jest to typowy lejacy sie podklad ale nakladalo sie go bardzo wygodnie zarowno palcami jak i pedzlem. Dawal satynowe wykonczenie i calkiem ladnie kryl... do tego jest to jeden z tych podkladow, ktore bosko wygladaja na zdjeciach. 
  • Skin79 Oriental Gold BB Cream Plus to jeden z moich ulubionych bebikow, przewyzsza go tylko moja Missha ale o tym juz wiele razy bylo. Nie zuzylam tego czegos w wieczku ale prawde mowiac nie wiedzialam nawet na co... bo na lico wole co innego a na usta tez nie za bardzo. Za to krem sam w sobie bardzo lubie. Trwaly, kryjacy i dobrze pasujacy do mojej mieszanej skory zasluzyl sobie na wysoka pozycje na mojej liscie. 
  • Helena Rubinstein Mascara tzw. pytonek... bardzo lubie i jak to u mnie przewaznie bywa najlepiej sluzyl mi teraz na koncu jak byl podeschniety. Trwaly, swietnie podkresla i rozdziela rzesy. Jedyny minus to jak to przewaznie bywa... cena. Helenka nie ma litosci ;)
  • YSL Singulier... tusz, ktory bardzo lubie. Zawsze swietnie u mnie wygladal ale musze przyznac, ze znalazlam teraz inne, ktore sprawdzaja sie rownie dobrze albo i lepiej. Pozatym nie podoba mi sie to co YSL odstawilo z pojemnoscia i nie wiem, czy kiedys nie trafi to wszystkie tusze i przy niezmienionej cenie nie spadnie im pojemnosc z 7,5 ma na 5 ml tak jak to sie stalo z Babydoll. Nie lubie takich akcji.
  • Dior Lip Polish ... blyszczyk ktory zapewnie mial jakis numer ale opakowanie juz wyrzucilam i nie wiem. Tak mi cos swita, ze byla to 002. Niewazne... w koncu zuzyte. Kocham te blyszczyki. To juz jest moj drugi zuzyty a z trzeciego zostala mi polowa. Kocham na rowni z feverkami Lancome, ktore chyba juz tez w ogole nie sa produkowane (foch). Bosko wygladaja na ustach... ta tafla ach i och, nie kleja sie i na 100% jak kiedys dorwe to nabede droga kupna.

  •  Bvlgari Mon Jasmin Noir. Woda perfumowana, ktora uwielbiam dozgonnie. Choc moglabym jej zarzucic, ze ma ta sama przyadlosc co Daisy... znika w zastraszajacym tempie. Niemniej zapach kocham i na pewno kiedys do niego wroce.
  •  Tzw. kosmetyk kuchenny ;) ... bo nie wiem ile wysmarowalam na siebie a ile zezarlam. Zakupilam teraz 400 ml i w dalszym ciagu uzywam namietnie. W zyiu nie widzialam czego tak natualnego i wszestronnego. Jakbym miala zabrac jeden kosmetyk pielegnacyjny na bezludna wyspe, to bylyby to wlasnie olej kokosowy. Uzywam do twarzy, wlosow, rzes, ciala. Awww... chyba zaraz machne sobie nalesniki...

A jak juz jestesmy przy pielegnacji twarzy.
  • Missha Super Aqua to taki typowy azjatycki pilindzek [ for D ;) ] a wlasciwie zel peelingujacy, lubilam, nie byl za mocny ale ladnie oczyszczal. Tesknic za nim nie bede bo mam rozne inne.
  • LRP Effaclar micelek... nie wiem ktore to juz opakowanie ale uwielbiam, wiec bedzie sie pojawial
  • LRP Effaclar Duo krem do twarzy podobnie jak micel, jak sie konczy to kupuje kolejny. Dla mnie jest on w sumie delikatny, spokojnie moge go uzywac, krzywdy mi nie robi.
  • Skin79 Oriental Double Perfection Eye Healer jak dla mnie najlepszy krem pod slepia na dzien. Rozjasnia, wygladza, napina i szybko sie wchlania co czyni go idealnym kremem pod makijaz. 
  • plyn dwufazowy do demakijazu Helena Rubinstein. Bardzo lubie i byl to przez dlugi czas moj najlepszy plyn. Jak wiecie zdradzilam z Chanel i tak na razie pozostanie, bo chanelkowy lubie jeszcze bardziej ;)
  •  Penaten Gesicht & Hände najlepsze drogeryjne chusteczki. Tez zreszta ktores kolejne opakowanie. To nie sa takie po calosci czyli do tylka... tosa chusteki do twarzy i rak, bardzo delikatne, swietnie oczyszczaja i moja skora je lubi.

Reszta kadlubka
  • zel po prysznic Kneipp. O ile bardzo lubie ta firme i ma na prawde fajne produkty, to ten zel zalicza sie do bubelkow. Ani to fajnie nie pachnie ani sie nie pieni i do tego malo wydajny. O dziwo inne z tej serii np. z maracuja, z nim jest dokladnie odwrotnie, tamten uwielbiam... o tym lepiej zapomniec.
  • Joanna Naturia olejek pod prysznic. Ja nie wiem czemu to sie nazywa olejek. Pewnie przez to, ze jest dwufazowy. Konsystencja glupawa i mycie najlepiej wychodzi przy pomocy gabki ale lece na ten zapach jak mucha na lep. Za kazdym razem sie slinie i jestem mu w stanie wszystko wybaczyc... po prostu uwielbiam. Jedyne co regularnie sciagam z pl.
  • Ziaja kozie mleko basam do ciala. Hmmm... o ile w przypadku kremu do rak ten zapach mi dzialal na nerwy, tak to mleczko pachnace dokladnie tak samo bardzo lubie i przyjemnie sie je uzywalo.
  • Garnier mineralny dezodorant spray... moj ulubiony. Porzucilam dla niego dezodoranty z Vichy, ktore bardzo lubilam. Ten daje mi to samo a jest o wiele tanszy.
  • Scholl krem do stop. Tez kolejne opakowanie. Jak dla mnie najlepszy krem. Szybko sie wchlania, nie pozostawia filmu i swietnie nawilza. Wiecej nie potrzebuje.
  • Balea mini kremik do rak. Taki torebkowy, przyjemny ale nic specjalnego.

Kudelki
  • Phytocidre ocet do wlosow. Produkt fajny, robi to co tego typu octy maja robic ale jakos specjalnie mnie nie porwal. Czy kupie ponownie to nie wiem... moze.
  • i poraz setny Liese spray ulatwiajacy rozczesywanie i Lee Stafford suchy szampon dla ciemnowlosych. To u mnie produkty, ktore tak jak LRP beda sie pojawiac dosc czesto. Kocham i namietnie uzywam, jak dla mnie najlepsze ale o tym juz wiele razy pisalam

 ***

To byloby na tyle.

Do nastepnego denka :)


sobota, 8 czerwca 2013

z pamietnika testera... Missha Signature Complexion Coordinating BB Cream


Nowosc z Missha, czyli w sumie mojej ulubionej firmy jezeli chodzi o BB kremy. Wlasciwie jest to CC krem -> "Complexion Coordinating" ale poniewaz wiadomo, ze to w sumie glownie chwyt marketingowy i idea jest taka sama jak przy bebikach, zreszta producent tez nazwal ten krem mimo wszystko BB. Jakby nie bylo mamy dwa rodzaje. W czarnym opakowaniu typowy bez, w bialym mamy bialy krem, ktory dopasowuje sie do naszej skory.
 Jak tylko zobaczylam ta probke w mojej paczce, to radosnie zabralam sie za testowanie.


 Nakladalam i rozcieralam palcami i tu trzeba ostroznie nakladac, bo przy bialym produkcie, ktory dosc szybko zmienia farbe, to lepiej nie przesadzic. Krem wydal mi sie troche tepy w nakladaniu ale ogolnie dalo sie go bez problemu wklepac w cala buzie.
 Fajnie wyrownal kolor, wygladalo to bardzo naturalnie... jak wiadomo ja lubie sie w jasnej wersji ale nie wiem czy to zludzenie optyczne, czy on faktycznie "wybiela". Wykonczenie bylo praktycznie matowe. Krycie srednie, nawet ja bym tu potrzebowala korektora, nawet jezeli tego tak na zdjeciu nie widac, to w rzeczywistosci przy bliskim spotkaniu z lusterkiem stwierdzilam, ze byloby to jak najbardziej wskazane :)


Sklad obu kremow mozecie zobaczyc tutaj.

Wszystko fajnie... chetnie bym sie z nim poznala troche lepiej. Niestety zrobil mi duze kuku. Duze do tego stopnia, ze tu nie bede sie wdawac w szczegoly operacji... skonczylo sie na hydrokoloidowym plasterku, ktory musialam sobie na nos przykleic na dwa dni, w celu przyspieszenia gojenia sie. Krotko i zwiezle zapchal mi pory na nosie tak, ze czegos takiego jeszcze nie widzialam. Mialam podskorne wulkany, nie moglam nosem ruszyc, bo po jakims czasie zaczela mnie od tego bolec glowa. Brzmi troche komicznie ale mimika twarzy wymaga tez udzialu miesni, ktore znajduja sie kolo nosa. W tym momnecie dziekowalam, ze to byla tylko mala probka a nie cale opakowanie, bo chyba bym je zezarla ze zlosci.

I w ten sposob krem ten zostal skreslony z mojej listy, bede omijac szerokim lukiem. Nic innego w tym czasie nie zmienialam w mojej pielegnacji... i po tym jak go raz uzylam i reszte wywalilam... nos w koncu wyleczylam to mam spokoj.

Wiadomo to, ze mi nie podszedl (delikatnie mowiac) nie znaczy, ze komus nie bedzie pasowal ale jak juz to polecam zaczac od probki i moze miejscowo a nie po calosci, bo jest to dosc ryzykowne :]


czwartek, 11 kwietnia 2013

Missha Signature Technical-Up Mascara... pierwsze wrazenia

Jak wiadomo moim ulubionym kremem BB jest Missha Signature i jak jakis czas temu znalazlam na ebayu inne produkty z tej serii, to bardzo mnie zaciekawily. Zdecydowalam sie na tusz. Ogolnie dostepne sa dwa rozne i baza. Ja wzielam Curl Up Lash.


W opakowaniu mamy 10g tuszu i jak widac jest ono podobne do bebikowego, co nie da sie ukryc cieszy srocze oko. Nie sa to tanie tusze, bo kosztuja kolo 15,00 - 18,00 € ale oprocz "spektakularnych" efektow tusze te dodatkowo pielegnuja rzesy.


Tak prezentuje sie szczoteczka i mozemy na niej zauwazyc cos na co nie bylam przygotowana. Czyli w sumie typowe dla tuszy wydluzajacych wloski, ktore mnie raczej nie ucieszyly... ogolnie nie przepadam za tego typu tuszami. Szczoteczka sama w sobie jest z wlosia  ale przycieta w taki sposob, ze mozna nia (wg producenta) uzyskac dwa efekty.

Jak widac jej wlosie jest nierowne. Malujac rzesy ta przednia krotka czescia (B) uzyskamy objetosc, ta tylnia dluzsza (A) mozemy uzyskac wydluzenie rzes. Podobno ma byc to mozliwe, ze uzyskujemy oba efekty w jednym malowaniu. 


Moje wrazenia: hmmm... ogolnie jak popatrze w necie, to ta maskara nie ma zbyt dobrych opinii. I z jednej strony potrafie zrozumiec. Tusz nalezy do tych rzadszych, przez co mam juz na wstepie utrudnienie, bo moje rzesy sie z takimi nie lubia i tu firma nie ma znaczenia. Wiekszosc rzadkich tuszy wyglada u mnie tragicznie. Moze nie byloby zle gdyby nie fakt, ze otwor w opakowaniu jest za duzy, przez co dodatkowo mamy za duzo tuszu na raz na szczoteczce, co dodatkowo utrudnia dobre operowanie i nakladanie. I to bez roznicy czy uzywamy krotka czy dluga czesc szczotki. Zeby uzyskac podwiniecie to trzeba uzyc zalotki, wiec nie wiem po co reklamowac tusz jako podkrecajacy, sam z siebie robi to tak srednio, choc ja akurat na ponizszych zdjeciach zalotki nie uzywalam. Ale nie jest to podkrecenie jakiego oczekuje po tuszu tego typu. Z objetoscia jest tak sobie, choc prawde mowiac nie probowalam z tym krotkim wlosiem, obawialam sie, ze przy tej konsystencji tuszu to zrobie sobie tylko kuku. Dobrze radzi sobie z wydluzeniem i jest to calkiem ladne wydluzenie... na pewno o wiele lepsze jak to co pozostawil mi na rzesach testowany jakis czas temu wydluzajacy tusz helenki.  


Efekt ogolnie jest calkiem ok ale to nie jest tak do konca to co ja lubie. Trwalosc jest w porzadku, trzyma mi sie na oku tak samo jak helenki. Wiadomo to nie jest recenzja... bo na ta to trzeba poczekac az tusz zuzyje. Teraz musi polezakowac i dojrzec a wtedy sie okaze co z tego bedzie. Zaden swiezo otwarty tusz mi nie sluzy, wiec nie mam sie tez co nastawiac negatywnie. Aczkolwiek nie powiedzialabym, ze tusz jest warty tej ceny... chyba, ze potrafi nadrobic wlasciwosciami pielegnacyjnymi ale to ogolnie dosc trudno stwierdzic :P


 Ingredients : Hydra, Trehalose, Ceramide, Hyaluronic acid, Panthenol, Inca omega oil, Pitot Collagen, Silk Protein, Black food extract

piątek, 15 marca 2013

look... matowy :o

Czyli cos co u mnie ogolnie dosc rzadko sie pojawia :P 


 Ale cos mnie naszlo i zachcialo mi sie matowego nudka.


 Jak widac na pierwszym zdjeciu, wykorzystalam moja nudkowa inglotowa paletke. 
Ot taki zwyklaczek na szybko, coby cos na tym oku bylo ale w miare neutralnie.


 Bonusik :P


W tam makijazu uzylam tez mojego nowego podkladu w kompakcie Armaniego Lasting Silk UV a polozylam go tym razem na korektor MAC.  Bardzo jestem zadowolona, daje satynowy efekt i optycznie odswieza. Na lato bedzie idealny, bo wiadomo jak jest cieplo to nie ma sie zbytnio ochoty pakowac wielu produktow na twarz. On wg producenta sam w sobie ma filtry ale ciekawa jestem jak sie bedzie na kremowych filtrach sprawowal. 

A pozatym uzylam
  •  Dior Skinflash Primer
  • Shiseido Laquer Rouge 203
  • Artdeco kredka do brwi
  • Isadora na lini wodnej
  • tusz Missha Signature
  • MAC Flower Fantasy
  • Clinique Bottom Lash Mascara

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Nose Pore Clear Brush... moje wrazenia :)

 Ten dosc dziwny pedzek z Missha pokazywalam wam jakis czas temu jak przyszla ebayowa paczuszka. Uzywam go od tego czasu i tak sobie pomyslalam, ze wypadaloby w koncu o nim napisac.


 To naprawde malenstwo... dlugi ca. 12 cm a sama czuprynka ma niecaly centymetr. Ten sznurek na koncu jest calkiem praktyczny, po uzyciu pedzelek wieszam zeby sobie wysechl i przez to, ze wisi glowa na dol, kurz sie na nim nie zbiera ;)


 Raczka wykonana jest z drewna, wlosie to sztuczna welna.


 Uzywanie jest calkiem proste. Przy myciu buzi tym czym tam akurat uzywam... nos, jego okolice i brode myje pedzlem, robiac okrezne ruchy. Z tym, ze trzeba uwazac. Pedzelek mimo, ze wyglada na delikatny calkiem dobrze sprzata, wiec moze podraznic przy zbyt intensywnym pucowaniu. Najlepiej zaczac delikatnie i zobaczyc ile nasz nos jest w stanie zniesc :)


 To nie jest oczywiscie 8 cud swiata i lekarstwo na cale zlo... ale musze przyznac, ze przy regularnym stosowaniu calkiem dobrze sobie radzi. Przede wszystkim trzyma pory pod kontrola i nie pozwala zarazie sie rozprzestrzeniac ;) ... no zdjeciu u gory jest nos golasek po mniej wiecej regularnym stosowaniu, bo jak wiadomo najmocniejsza w tym nie jestem. Na zdjeciu ponizej mam juz nalozony ktorys z moich bebikow albo podkladow. Prawde mowiac nie ma roznicy, jedne i drugie prezentuja sie rownie dobrze.


Uwazam, ze warto bylo wydac te 10€. Pedzel radzi sobie calkiem dobrze i przy wsparciu ze strony maseczki ze Skinfood Egg White, ktora uzywam od czasu do czasu aktualny stan mi sie podoba i jestem zadowolona.


poniedziałek, 14 stycznia 2013

Missha Suger Lip Scrub... moje wrazenia :)




Ja do tej pory nie uzywalam zadnych peelingow do ust. Od czasu do czasu pomasowalam sobie elektryczna szczoteczka po tym jak umylam siekacze ale pozatym jakos mi bylo nie po drodze z tego typu produktami. 
 


 Ostatnio jak kupowalam pare misshowych rzeczy, to wpadl mi w oko ten peeling. Ja lubie cukrowe cudaki, wiec go przygarnelam... kosztowal pare euro. I nawet jezeli cos takiego mozna sobie samej skrecic, to ja jestem wygodna i wole gotowe :P


W sloiczku mamy 9g produktu. Peeling zawiera: 40% cukru plus oliwe z oliwek, olej z orzeszków macadamia, olej arganowy, olej z awokado, masło z mango i masło shea. Opakowanie jest zabezpieczone przykryciem ale peeling sam w sobie jest tak gesty, ze w sumie nie ma potrzeby.


Przyjemnie pachnie... bardzo lekko i chyba na cukier. Delikatnie sciera i pozostawia usta miekkie i gladkie, czyli takie jak oczekuje po takim produkcie. Nie ma co pisac elaboratow, dzialanie tego typu produktow jest wszystkim znane, ja jestem zadowolona z zakupu i mysle, ze jak mi sie skonczy, to bede do niego wracac.


:)

wtorek, 8 stycznia 2013

ulubione kolorowe w 2012



Uprzedzam z gory, ze bedzie sporo zdjec ale co zrobic... inaczej sie nie dalo. 
W kazdym badz razie pielegnacja wyglada spokojniej i tez sie skrotce pojawi. 

 

 W kategorii podklady niezmiennie i od dlugiego czasu kroluje Guerlain. Brakuje w sumie jeszcze zwyklego parurka, ktorego tez bardzo lubie ale te dwa sa swietne i zdecydowanie najczesciej po nie siegalam gdy chcialam uzyc podklad. Oba... Parure de Lumiere i Lingerie de Peau to podklady rozswietlajace, o srednim kryciu... dla mnie mieszanca idealne. Dla rownowagi mam matujacy podklad Eclat Matissime Givenchy, ktory odkrylam i pokochalam w tym roku. Pewnie tez zostanie ze mna na dluzej, choc jak dla mnie to on bardziej dalej satyne jak mat, co mi akurat nie przeszkadza, bo ja wszystko rozswietlam ;)

Na codzien uzywam BB kremow i tu moj faworyt, najlepszy bebik jaki mialam... 
po prostu ideal, czyli Missha Signature Wrinkle Filler BB Cream #23.
 

W sumie nie mam faworyta jezeli chodzi o puder... ani o roz, bronzer czy rozswietlacz. Z tym, ze wszystko to znajduje w moich kulkach... Guerlain Météorites Perles. Uwielbiam i to nie od roku ale od wielu, wielu lat. Uzywam praktycznie w kazdym makijazu i oprocz takich co fotoszopuja... mam rozswietlajace (choc w sumie wszystkie LE takie sa) ... mam bronzujace czyli BC 03 po tunningu i roz czyli PF 02 po tunningu i nowe 01 i 02, ktore swietnie sprawuja sie jako puder wykonczeniowy.


 Jezeli mialabym wybrac te jedne jedyne... po ktore najczesciej siegalam, to bylyby to bezapelacyjnie Pastel White 04. Po prostu uwielbiam.


 Paletki... czyli cienie... to po nie siegalam najczesciej jak chcialam sobie zrobic mocniejsze oko. Tak... jak widac po raz pierwszy znalazla sie w moim podsumowaniu paletka matowa i do tego Sleek'a. Ultra Matts V2 jest genialna paletka i jedyna tej firmy, ktora mnie zauroczyla. Na zdjeciu tego nie widac ale niektore cienie maja juz spore wglebienia. Kolejna paletka jest moj nudkowy skladak z Inglota. I dwie palety Urban Decay... obie uwielbiam tak samo... 15th Anniversary Eyeshadow Palette i Smoked Palette.


 Do dziennego makijazu uzywalam najczesciej ktorejs z paletek Dior ale najbardziej uzywane w tym roku byly 844 Misty Mauve i 743 Coquette.


 Ulubiony zestaw do brwi to dwa matowe cienie Inglot i kredka Artdeco.


 Korektory... na niespodzianki kryjacy z Illamasqua CC210, na wyrownanie koloru Giorgio Armani High Precision Retouch Concealer, pod slepia i w ramach rozswietlenia bezdrobinkowego Rouge Bunny Rouge Luminos Skin Wand. Wszystkie trzy genialne i kazdy na co innego skuteczny :)


Cienie w kremie z Maybelline Color Tattoo... jak dla mnie bajka, glownie jako kolorowe bazy w makijazu. Swietnie wspolpracuja z innymi cieniami i poprawiaja trwalosc. W przypadku zelowych linerow to najchetniej siegalam po Maybelline Leasting Drama w kolorze brown 02 i black 01... oraz po liner YSL EFC Noir Jade 6.


 Kredki... do ust NYX i Zoeva... do oka Illamasqua i p2 chrome kajal.


 W przypadku lakierow moim sercem zawladnela firma Essie i tak pewnie pozostanie :)


 Perfumy... latem namietnie uzywalam (co zreszta widac)  Bvlgari Mon Jasmin Noir L’Eau Exquise, zima w koncu dorwalam sie do mojego cudownego Freak Illamasqua.


 Pedzle do twarzy... czyli wszystkiego po troche. Zaczynajac od prawej: Sephora 44 Bronzer/Poudre ja go uzywam do kulek, ulubieniec do pudrow to Sigma F20, potem mamy dwa z Real Techniques... czyli blush brush i moje big love do podkladow czyli stippling brush, kolejny to jajko Sigma F86, maly skunks do korektora MAC 130 i RT setting brush.


 Pedzle do oczu... to tez radosna zbieranina ale po te siegalam najczesciej. I jedziemy od prawej: RT shading brush, Sigma F70, MAC 239 i 217 (dwie sztuki), Hakuro H79, o ile dobrze pamietam pedzel z zestawu z Tchibo... mam go juz ca. 9 lat i caly czas swietnie sie spisuje, Zoeva 235, Hakuro H85 i pedzelek do eyelinera z Maybelline.


 Nie moglam pominac kochanych rzesisk Ardell i kleju Duo.


I innych przydatnych sprzetow bez ktorych to juz sie nie da ;)

***

Jak widac nie mam ulubienca ani w przypadku  tuszu ani blyszczyka czy pomadki. Tak samo bazy pod cienie/makijaz i jak juz napisalam wyzej pudru sypkiego/w kamieniu czy rozu i bronzera. Glownie dlatego, ze staram sie zmieniac to co uzywam i co jakis czas siegam za po cos innego.