Seiten

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BB Cream. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BB Cream. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 marca 2014

Guerlain Super Aqua-Serum BB Hydra+

 Od niedawna dostepny jest u mnie nowy bebik Guerlain BB Hydra+. O ile pierwszy krem tej firmy czyli Beauty-Booster kompletnie mnie nie pociagal, tak ten jak tylko zobaczylam... to natychmiast zamowilam.


 Dostepny jest w dwoch odcieniach. Ja wybralam Light choc calkiem mozliwe, ze latem bardziej bedzie mi pasowac medium ale czy kupie kolejny bedzie zalezalo od tego, jak wypadnie wspolpraca z tym.


 Ja lubie niebieski... wiec to intensywnie niebieskie opakowanie przyciagnelo moja uwage. Zwykla prosta tubka... ktora pozwoli wycisnac krem do ostatniej kropelki. Opakowanie zawiera 40ml produktu. SPF 25/PA++


 Na plus... tubka byla zabezpieczona, czyli mamy gwarancje swiezosci produktu.


Krem ma lekka konsystencje, delikatny zapach i bardzo latwo rozprowadza sie po skore. Ladnie sie z nia stapia i dopasowuje kolorem. Nie podkresla skorek. Kolor Light ma lekkie rozowe podtony, co wg mnie w tym przypadku dodaje tylko swiezosci. 


Krycie ma srednie, bez korektora sie nie obejdzie. Trwalosc za to rewelacyjna. Trzyma sie bez poprawek wiele godzin, swietnie wspolpracuje z innymi produktami. Twarz wyglada bardzo naturalnie, bez blysku ale tez bez plaskiego matu. To raczej taka cudna satyna... ten krem otula skore i jak sama nazwa wskazuje swietnie ja nawilza. Twarz jest gladka i przyjemna w dotyku. Producent zapewnia, ze krem ten daje dlugotrwale nawilzenie, wygladzenie drobnych lini.


 Sklad: AQUA (WATER) - GLYCERIN - BUTYLENE GLYCOL - SQUALANE - PROPANEDIOL - PHENYL TRIMETHICONE - ETHYLHEXYL ISONONANOATE - SILICA - GLYCERYL STEARATE SE - PEG-60 HYDROGENATED CASTOR OIL - PENTYLENE GLYCOL - PHENOXYETHANOL - AMMONIUM ACRYLOYLDIMETHYLTAURATE/VP COPOLYMER - STEARYL ALCOHOL - DICAPRYLYL ETHER - STEARIC ACID - PARFUM (FRAGRANCE) - HYDROXYETHYL ACRYLATE/SODIUM ACRYLOYLDIMETHYL TAURATE COPOLYMER - PHOSPHOLIPIDS - SODIUM HYALURONATE - TOCOPHERYL ACETATE - HYDROLYZED MILLET - ALUMINA - XYLOSE - SODIUM CITRATE - POLYGLYCERYL-10 STEARATE - DISODIUM EDTA - RUSCUS ACULEATUS ROOT EXTRACT - POLYSORBATE 50 - VIOLA TRICOLOR EXTRACT - CITRONELLOL - CITRIC ACID - BHT - GERANIOL - BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL - HEXYL CINNAMAL - BENZYL SALICYLATE - LINALOOL - ETHYLHEXYLGLYCERIN - TOCOPHEROL - [MAY CONTAIN: CI 77891 (TITANIUM DIOXIDE) - CI 77492, CI 77491, CI 77499 (IRON OXIDES)] (08038)

 Bonusik ;)


Wersja koncowa... czyli krem z korektorem, potraktowany krysztalkiem Chanel, Bubble Blush Guerlain i wykonczony kulkami Guerlain Teint Beige 02.

Wrazenia... jak najbardziej pozytywne. Jak dla mnie ten bebik jest lepszy jak Diorskin Nude BB Creme. W pierwszym momencie mialam obawy, ze nie bedzie kryl... ze bedzie to kolejny produkt, ktory bardzo by chcial byc prawdziwym bb kremem. Na szczescie ten krem jak najbardziej zasluguje na miano BB i odetchnelam z ulga, bo jakby nie bylo cena jest delikatnie mowiac kosmiczna (57,00€). Jedyne co go ratuje to fakt, ze ma 10 ml wiecej zawartosci jak np. diorowy krem. I przede wszystkim fakt, ze dziala tak jak powinien. Jezeli tak pozostanie to bedzie z tego wielka milosc. 


sobota, 8 czerwca 2013

z pamietnika testera... Missha Signature Complexion Coordinating BB Cream


Nowosc z Missha, czyli w sumie mojej ulubionej firmy jezeli chodzi o BB kremy. Wlasciwie jest to CC krem -> "Complexion Coordinating" ale poniewaz wiadomo, ze to w sumie glownie chwyt marketingowy i idea jest taka sama jak przy bebikach, zreszta producent tez nazwal ten krem mimo wszystko BB. Jakby nie bylo mamy dwa rodzaje. W czarnym opakowaniu typowy bez, w bialym mamy bialy krem, ktory dopasowuje sie do naszej skory.
 Jak tylko zobaczylam ta probke w mojej paczce, to radosnie zabralam sie za testowanie.


 Nakladalam i rozcieralam palcami i tu trzeba ostroznie nakladac, bo przy bialym produkcie, ktory dosc szybko zmienia farbe, to lepiej nie przesadzic. Krem wydal mi sie troche tepy w nakladaniu ale ogolnie dalo sie go bez problemu wklepac w cala buzie.
 Fajnie wyrownal kolor, wygladalo to bardzo naturalnie... jak wiadomo ja lubie sie w jasnej wersji ale nie wiem czy to zludzenie optyczne, czy on faktycznie "wybiela". Wykonczenie bylo praktycznie matowe. Krycie srednie, nawet ja bym tu potrzebowala korektora, nawet jezeli tego tak na zdjeciu nie widac, to w rzeczywistosci przy bliskim spotkaniu z lusterkiem stwierdzilam, ze byloby to jak najbardziej wskazane :)


Sklad obu kremow mozecie zobaczyc tutaj.

Wszystko fajnie... chetnie bym sie z nim poznala troche lepiej. Niestety zrobil mi duze kuku. Duze do tego stopnia, ze tu nie bede sie wdawac w szczegoly operacji... skonczylo sie na hydrokoloidowym plasterku, ktory musialam sobie na nos przykleic na dwa dni, w celu przyspieszenia gojenia sie. Krotko i zwiezle zapchal mi pory na nosie tak, ze czegos takiego jeszcze nie widzialam. Mialam podskorne wulkany, nie moglam nosem ruszyc, bo po jakims czasie zaczela mnie od tego bolec glowa. Brzmi troche komicznie ale mimika twarzy wymaga tez udzialu miesni, ktore znajduja sie kolo nosa. W tym momnecie dziekowalam, ze to byla tylko mala probka a nie cale opakowanie, bo chyba bym je zezarla ze zlosci.

I w ten sposob krem ten zostal skreslony z mojej listy, bede omijac szerokim lukiem. Nic innego w tym czasie nie zmienialam w mojej pielegnacji... i po tym jak go raz uzylam i reszte wywalilam... nos w koncu wyleczylam to mam spokoj.

Wiadomo to, ze mi nie podszedl (delikatnie mowiac) nie znaczy, ze komus nie bedzie pasowal ale jak juz to polecam zaczac od probki i moze miejscowo a nie po calosci, bo jest to dosc ryzykowne :]


poniedziałek, 13 maja 2013

Dior Hydra Life BB Eye Cream... czyli powazny kandydat na ulubienca maja i nie tylko :)

 Zainteresowal mnie jak tylko go zobaczylam po raz pierwszy u Pauli. A poniewaz byl juz u mnie dostepny w dougim to skorzystalam z rabatu 5€ i zaplacilam za niego niecale 37€ ... nie jest to mala kwota na malenstwo o pojemnosci 6 ml ale bebik jest na szczescie wydajny i duzo go nie potrzeba. Na ile wystarczy jedno opakowanie to sie okaze.


 Dostepny jest w dwoch odcieniach. Ja mam 01 i mimo bezu w nazwie, kremik oczywiscie wpada w roz. Co akurat wcale mi nie przeszkadza a wrecz przeciwnie, fajnie oko rozswietla i sprawia, ze skora wokol wyglada na swieza i wypoczeta. Plusem jest SPF 20/PA++


Wg producenta:  Kosmetyk nawilża i wzmacnia delikatne okolice oczu, zmniejszając cienie i opuchnięcia pod oczami. Oprócz tego wyrównuje koloryt i kryje niedoskonałości. Dzięki temu, skóra jest odświeżona i niezwykle pełna blasku. Dołączony do kremu delikatnie ukośny aplikator jest idealnie dopasowany do okolic oczu, pomagając dozować odpowiednią ilość produktu. 

Krem zawiera wodę malwową, która pochodzi z Francji. Ma ona działanie pobudzające odnowę komórek, dzięki czemu struktura skóry jest piękniejsza i dużo gładsza. Bazą każdej formuły preparatu z gamy Hydra Life jest koncentrat trzech wyciągów roślinnych, który chroni skórę przed pierwszymi oznakami starzenia się. 
  • Jisten z Uzbekistanu, jest znany ze swej silnie nawilżającej mocy
  • Centella z Madagaskaru odpowiada za odżywienie skóry w okolicach oczu
  • Czarna róża, prosto z Bretanii, pomaga wzmocnić naturalne mechanizmy obronne skóry w kontakcie ze szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi.


 Dla mnie to bajka jak ten produkt zachowuje sie pod okiem. Mozna go tez nalozyc na powieke ale w ten sposob jeszcze nie probowalam. Ja co prawda nie mam sincow ani workow ale posiadam tam juz mini zmarszczki i jak jestem zmeczona, to skora ma tendencje do zaczerwienien, przez co wygladam jak skacowany krolik. Ta ilosc na ponizszym zdjeciu wystarcza w zupelnosci. Krem nakladam aplikatorem a potem wklepuje palcami. Prawie natychmiast stapia sie ze skora, wyrownujac jej kolor i rozswietlajac ale po chwili w ogole nie widac, ze nakladalam tam cokolwiek. Z korektorami to roznie bywa, chyba wiekszosc z was o tym wie... ten jak dla mnie zdecydowanie jest warty swojej ceny. I na mojej dosc delikatnej i lekko suchej skorze (wokol slepi) sprawdza sie bardzo dobrze. Zdaza sie, ze mam przesuszona skore w wewnetrznym albo zewnetrznym kaciku... ten krem nawilza i ukrywa moje niedoskonalosci.


 W sumie spokojnie moge uzywac obu odcieni, wzilam ten zeby uzyskac rozswietlenie i musze przyznac, ze efekt mi sie bardzo podoba. Kremik swietnie sie trzyma i nawet po wielu godzinach nie mam problemow.

reszta twarzy to oczywiscie Diorskin Nude BB Cream

Uzywam od ponad tygodnia i zdazylam pokochac szalenczo. Zastepuje mi krem pod slepia... i korektor, daje mi to co chcialam uzyskac a jest przy tym lekki i bezproblemowy w uzyciu. Na 100% pozostanie ze mna na dluzej, jak dla mnie po prostu bajka :)

wtorek, 30 kwietnia 2013

Diorskin Nude BB Creme... moje wrazenia :)



W sumie sporo juz mozna poczytac na temat tego bebika. W moje rece trafil dosc pozno i glownie dlatego, ze ja nie przepadam za tymi wyrastajacymi jak grzyby po deszcczu kremami. Pomijajac niemiecki oryginal to prawdziwe BB kremy robia dla mnie firmy azjatyckie, ktore opracowaly to do perfekcji i ich produkty sa nie tylko kremami tonujacymi ale potrafia duzo wiecej. 

Niemniej konczyl mi sie moj primer z Diora (aktualnie juz sie skonczyl) ... i po tym jak blizej sie tym kremom przyjrzalam w drogerii, zdecydowalam sie na zakup.


 Wg producenta: Makijaż i pielęgnacja w jednym – magiczne połączenie dla piękna cery. Lekka i delikatna formuła kremu dostarcza skórze naturalnych składników odżywczych, optymalnie nawilża i gwarantuje niezawodną ochronę dzień po dniu. Krem idealnie stapia się z cerą, nadając jej jedwabistą miękkość, jednolity, naturalny koloryt i promienny blask.
Idealne, naturalne wykończenie.

Ciagle w sieci spotykam sie z blednym interpretowaniem kolorow wsrod bebikow. Porzadny BB krem ma tylko jeden odcien, ktory potrafi (lub i nie potrafi) dopasowac sie do kazdej cery. Pod warunkiem, ze sie wybierze odpowiedni dla siebie. Bo to nie osmy cud swiata i nie kazdy kazdemu bedzie pasowac. Niektore firmy maja dostepne dwa, rzadko kiedy trzy odcienie. Wiadomo azjatki daza do "bialosci" zoltej z natury skory. W przypadku wysokopoklowych bebikow na nasz rynek idzie to w troche innym kierunku i i ostatni kolor jest dla tych z ciemna kanacja, pomijajac stany gdzie jest odcien dla ciemnoskorych. Ogolnie... bo widze, ze mozna to powtarzac do znudzenia, odcienie 001 i 002 maja ten sam stopien jasnosci. Roznica jest w tym, ze 001 idzie w roz przez co wydaje sie jasniejszy a 002 w zolc, przez co wydaje sie byc bardziej ciemny. 


Ja wybralam 002 Fair, ktory jak widac jest jasnym bezowym kolorem.  Ja akurat czuje sie dobrze zarowno w rozach jak i w zolciach ale na lato zdecydowanie wole te drugie, bo mimo wszystko skora sie troche opala i zolte tony wtedy lepiej sie prezentuja. W opakowaniu mamy 30ml. Praktyczna tubka zakonczona pompka, ktora ulatwia aplikacje.


Moje wrazenia: ku mojemu zaskoczeniu bardzo pozytywne. Bardzo przyjemny w uzyciu, swietnie sie rozprowadza, dobrze sie stapia ze skora. Krycie ma niczego sobie ale ja tez wiele nie wymagam, od tego mam korektor. W kazdym razie ladnie wyrownuje koloryt i dobrze sie trzyma na mojej mieszanej skorze. Wyglada bardzo naturalnie i calkiem dobrze nawilza. Jak na bebik z wysokiej polki to naprawde dobry produkt ale z drugiej strony, mozna by pomyslec, ze firmy nie powinna miec problemu z polaczeniem peilegnacji z kremem tonujacym. Nie postawilabym go oczywiscie na rowni z kremami Misshy czy Skin79 ale uwazam, ze jest to calkiem dobry produkt. Mozna na niego uzyc albo podkladu w kompakcie w celu utrwalenia i uzyskania dodatkowego krycia. I tu swietnie sprawdza sie zarowno kompakt Illamasqua jak i ten od Armaniego. Mozna tez utrwalic sypancem bez koloru i uzyskamy wtedy deliaktny i naturalny efekt. Skora wyglada swiezo i jednolicie. Bardzo sie polubilam z tym kremem i mozliwe, ze zostanie ze mna na dluzej.
  
***
Jakie wrazenia w przypadku tego kremu ma posiadaczka cery tlustej 
mozecie poczytac na przyklad u Urbi. Tam tez mozecie zobaczyc sklad,
jezeli kogos interesuje :)


wtorek, 19 lutego 2013

bede sie slimaczyc... czyli rozpoczynam mizonowe testy :)

Na rozgrzewke, coby temat nie wydal sie za ciezki do strawienia ;)

Zalaczamy glosniczki i jedziemy... machanie lapkami dozwolone.


Mizonowy zestaw kupilam juz jakis czas temu ale lezal i czekal na swoja kolej. Chcialam pokonczyc rozne inne produkty, ktore mialam pootwierane tak abym mogla uzywac cala serie. Zestaw kupilam na ebayu i zastrzelcie mnie ale nie pamietam ile kosztowal... cos mi sie wydaje, ze kolo 40,00€


Moje pierwsze spotkanie z kremem a wlasciwie zelem tego typu mialo miejsce w zeszlym roku. Wtedy wtez opisalam w skrocie jakie sa wlasciwosci slimaczego sluzu i stwierdzilam naocznie, ze faktycznie dziala. Moja lwia zmarszczka sie splycila a inne tez wygladaja o wiele lepiej. Niestety jakis skladnik mi w tamtym produkcie nie pasowal i dlatego postanowilam szukac innych kosmetykow a Mizon ogolnie zbiera bardzo dobre opinie. Opakowania jak zawsze porzadne i dopracowane, za to cenie koreanskie marki.


All in one Snail Repair Cream z zawartoscia  92% sluzu. Potezny 75 ml sloiczek z kremem. Konsystencja kremowo-zelowa. Bezzapachowy. Ma wyrownywac koloryt i przywrocic zdrowy wyglad skory. Rozjasnia i odzywia.


Snail Repair Eye Cream jest takze w szklanym sloiczku i jak to przewaznie byla do kremu pod oczy mamy zalaczona "lyzke" do nakladania, w ramach zachowania czystosci produktu. Tu tez mamy wiecej kremu niz jak to przewaznie bywa. Opakowanie zawiera 25ml.


Zadania ma podobne jak krem do twarzy. Regenerowac, wzmacniac, odzywiac i wygladzac drobne zmarszczki. Zawiera 80% sluzu.Konsystencje ma bardziej kremowa ale delikatna. Rowniez bezzapachowy, bezparabenowy.



Snail Recovery Gel Cream zawiera 74% sluzu. W opakowaniu mamy 45ml. Konsystencja to lekki bezbarwny zel. O ile "All in one" krem bede uzywac na noc, tak sobie wymyslilam, ze ten bede uzywac na dzien. Ma on nawilzac i uelastyczniac skore. Lagodzic podraznienia.


Sklad: Snail Secretion Filtrate, Butylene Glycol, Cyclopentasiloxane, Glycerin, Bis-peg-18 Methyl Ether Dimethyl Silane, Polysorbate 20, Sodium Hyaluronate, Carbomer, Glycosyl Trehalose, Hydrogenated Starch Hydrolysate, Triethanolamine, Dimethicome/vinyl Dimethicone Crosspolymer, Dimethicone, Hydroxyethylcellulose, Caprylyl Glyocol, Ethylhexylalycerin, Sodium Polyacrylate, Centella Asiatica (Extract), Portulaca Oleracea (Ectract), Camellia Sinensis (Leaf Extract), Nelumbo Nucifera (Flower Extract), Betula Platyphylla Japonica Juice, Tropolone, Copper Tripeptide-1, Allantoin, Panthenol, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Palmitoyl Pentapeptide-4, Adenosine, Disodium Edta


Nie moglo oczywiscie zabraknac bebika... Snail Repair Blemish Balm. W praktyczniej tubce mamy 50ml. Krem ma SPF 32/PA++, zawiera 45% sluzu. Ma delikatny i przyjemny zapach. Jest to jasny i dosc neutralny bez, bo nie widze zeby szedl w roz albo zolc, wiec jest dosc uniwersalny. Bardzo przyjemnie sie rozprowadza pod skorze i szybko wchlania. Krycie w trakcie testow oceniam jako srednie ale calkiem dobre, ladnie wyrownuje kolor. I o ile na poczatku w trakcie wchlaniania mialam na rece typowy bebikowy polysk, to po chwili zniknal... i pozostal naturalny mat (co widac na swatchowych zdjeciach). Co bardzo mnie zdziwilo, bo matowe wykonczenie w kremach to rzadkosc. Jak tak tez bedzie na twarzy, to bedzie super. Skora jest przyjemna i gladka w dotyku. Bardzo jestem ciekawa jak bedzie sie nosil. Oczywiscie wrazeniami sie z wami podziele.

Sklad jest przydlugi ale jak kogos mocno interesuje to jest tutaj.


I zanim ponownie pojawi sie setka komentarzy w stylu bleee... slimak, to polecam chwile zadumy... w kosmetykach sa takie cuda i wianki, ze sluz slimaka to przy tym pikus. Nikt tych slimakow w mikserze nie preparuje a slimak to sympatyczne stworzonko i nie wiem czemu mialabym miec jakies dziwne odczucia w stosunku do sluzu, jakos sie biedak musi poruszac. Post glownie przeznaczony jest dla osob, ktore sa zainteresowane dzialaniem tego typu produktow, bo nie da sie ukryc, ze ogolnie sa swietne... a reszte pominmy milczeniem... ale na droge pozostawie wam skrocony opis powstawania oleju arganowego... bardzo lubianego ostatnio, ktory to uzyskujemy tylko dlatego, ze pewna koza odkryla zamilowanie do pewnych pestek, ktore to zjada i jak przeleca przez ta koze i w koncu z niej wypadna, to sa na tyle obrobione (pestki nie kozy), ze mozna z nich uzyskac olej, ktory notabene mozna uzywac tez do smazenia. 

Milego dnia zycze :)

niedziela, 4 listopada 2012

The Face Shop Quick & Clean BB Cream

W sumie odkad trafilam na moj krem idealny, to przestalam szukac i rzadko kiedy zdaza mi sie ostatnio kupic nowego bebika. Ten tez trafil do mnie w paczce od Bebe. Jak go dostalam, to robilam szybki test na rece, kolor mi sie spodobal... do tego krem ladnie pachnie na zielona herbate, co mnie urzeklo. Do tego stopnia, ze wyprobowalam na twarzy. 


 Krem wg producenta jest oil-free. Kolor zaraz po nalozeniu to bez z lekko szarawym zabarwieniem. Podobny troche do Skin79 The Oriental Glod. Z ta roznica, ze ten krem jest bardzo lekki. Szybko sie wchlania, wyrownuje kolor i dopasowuje do mojej skory. Krycie ma srednie ale mi z odrobina korektora jak najbardziej wystarcza.

 swatche robione jakis czas temu w sztucznym swietle lampy 
dajacej naturalne swiatlo hehe...
 Gdyby nie to, ze jego najwiekszym minusem jest brak dostepnosci, na ebayu nie widzialam i nie wiem czy go jeszcze produkuja, to pewnie bym kupila. Aczkolwiek zaciekawila mnie ta firma, bardzo lubie ich krem z filtrem, wiec moze kiedys sprobuje inne bebiki jakie maja w ofercie. 

Ten krem sie na mnie swietnie trzyma, co mni bardzo zdziwilo. Caly dzien bez poprawek a tylko go lekko przypruszylam pryzmami Givenchy nr 5 Soft White. Do tego skora bardzo ladnie wyglada, na zdrowa i wypoczeta. Dzis udalo mi sie zrobic zdjecie w swietle dziennym ale tez nie bylo ono optymalne. Niestety mamy ten czas, gdy jestem skazana na zarowke a mimo wszystko nie przepadam za robieniem zdjec przy niej... zdecydowanie wole naturalne swiatlo. I tak jak patrze na to zdjecie, to azjatki powinny byc zadowolone, bo on optycznie (na zdjeciu jeszcze bardziej) rozjasnia, daje ten typowy dla niektorych bb kremow "wewnetrzny blask", ktory sie dlugo utrzymuje. Dlatego tez podoba mi sie jak wyglada :)


Krem ten nie posiada zadnego filtra, wiec jest powiedzmy do uzywania w domu... i tak mi tez pasuje, bo nawet jak sie w domu nie maluje, to nie musze latac w wersji muchomor i fajnie jak mozna czmys lekkim wyrownac kolor. Do tego krem lekko nawilza i utrzymuje ten stan. Wcale nie mialabym nic przeciwko kolejnej tubce :)

wtorek, 26 czerwca 2012

Innisfree Mineral Sun Waterproof BB Cream


Zainteresowal mnie ten produkt z wielu powodow. Po pierwsze ma byc wodoodporny do 12 godzin ale jak wytrzyma 6 to tez bede zadowolona, wiadomo te wszystkie obietnice producentow lepiej zanizyc, zeby sie potem ewentualnie przyjemnie zdziwic a nie zawiesc. Ma tez kontrolowac wydzielanie sebum i byc odpornym na pot i wode. Do tego Innisfree obiecuje, ze jej kosmetyki sa ECO... ten kremik jest mineralny. Zawiera wyciag z zielonej herbaty i skladniki mineralne z wulkanicznej wyspy Jeju. Jest to krem z dosc wysokiem filterm i bardzo mnie interesuje z jakim wlasciwie, bo oczywiscie na opakowaniu krzaczki i nie udalo mi sie znalezc skladu. Na opakowaniu mamy podane, ze krem ma SPF 50+/PA+++ co mi sie bardzo spodobalo, pomyslalam sobie, ze bede miala dwa w jednym... krycie i ochrone, czyli nie musze uzywac dwoch produktow, wystarczy ten jeden. Krem ten wg producenta a z braku skladu musze mu wierzyc... nie zawiera olejow mineralnych, alkoholu, ftalanu, acrylamidu, dioxyny ale za to zawiera silikony, co chyba nikogo nie zdziwi, bo zawieraja go praktycznie wszystkie kremy. Calosc prezentuje sie calkiem ciekawie, dlatego tez kliknelam na ebayu i dzis dostalam paczuszke, wiec beda to wstepne przemyslenia.


Krem zapakowany jest w tubke o pojemnosci 50 ml. 


 Dostepny jest w dwoch kolorach #1. Light Beige i #2. Natural Beige. Ja profilaktycznie wybralam 2, bo w zoltym mi w lecie bardziej do twarzy jak w rozach a w koncu teraz mam go zamiar uzywac a nie zima.


Konsystencja przyjemna... nie jest za rzadki ale tez nie jest gesty, w sumie bezzapachowy. I cale szczescie, bo mialam male obawy, ze bedzie smierdzial lawedna. Troche sie na poczatku zdziwilam i mialam tez lekkie obawy. Bo krem nie jest tak do konca zolty. Przyzwyczailam sie, ze kremy ktore maja podzial na dwa kolory przewaznie roznia sie tym, ze jeden idzie w roz a drugi w zolc. Ten jest bezowy ale ma tez w sobie cos rozowego. Mi to akurat az tak strasznie nie przeszkadza ale osoby, ktore rozowe swinkuje moga miec problemy. 


Podeszlam do niego jak pies do jeza. Na poczatu zaczelam nakladac sunksowym pedzlem RT ale jednak o wiele lepiej funkcjonuje nakadanie palcami. W pierwszym momencie wygladalam jak corka mlynarza, krem wyglada zaraz po nalozeniu bardzo jasno ale przynajmniej mozna go dokladnie nalozyc. I chwile po nalozeniu wydawalo mi sie, ze podkresla wszystko co tylko moze ale po chwili, jak to dobre bb kremy potrafia zaczal sie dopasowywac. Nie tyle, ze sciemnial ale dopadowal sie do mojej skory, zrobi sie bardziej zolty i ta bladosc tez zniknela. Naprawde odetchnelam z ulga, tym bardziej, ze po tych 5 minutach mialam wszystko... no dobrze prawie wszystko ladnie przykryte, ten poczatkowe podkreslenie tez zniknelo, tu nastapilo wielkie uffff... z mojej strony. Do tego krem calkowicie stopil sie ze skora, jest niewyczuwalny i nie ma tego mokrego "glow" efektu jaki bb kremy potrafia pozostawic. Mamy naturalny lekki mat na twarzy. Tu nastapilo wooowww... bo to w koncu rzadkosc w przypadku bebikow. Nie zebym ja mat lubila ale to co mam na twarzy wyglada naprawde fajnie.

Jak widac u mnie musial glownie sobie poradzic z nierownym kolorytem i plamkami... i to mu sie w 90% udalo ale tez nie wymagam od niego calkowitego krycia, bo w koncu nie takie jest jego zadanie. Skora jest bardzo mila w dotyku i jak juz pisalam wyzej w ogole nie mam wrazenia, ze cos mam na twarzy. W tym momencie jak pisze posta, to mam go na twarzy od prawie 4 godzin i wyglada tak jak po nalozeniu... jestem naprawde pozytywnie zaskoczona.


Wiadomo zeby wyrobic sobie zdanie na temat tego kremu, musze go dluzej pouzywac ale jezeli nic sie nie zmieni i dalej bede zadowolona, to bedzie to idealny produkt na lato. 

Edit: mamy godzine 18.00 krem wyglada jak wygladal... nic sie nie ruszylo, wiec jestem bardzo zadowolona. U mnie dzis swiecilo slonce, temeratura ca. 25 stopni, bylam na zakupach wiec sie troche zmachalam. Oby tak dalej :)

Dziekuje za sklad :* ... tak jak myslalam ma tylko fizczne filtry ale na poczatku skladu. Prawde mowiac ciagle trudno mi uwiezyc, zeby te dwa daly tak wysoka ochrone ale ja mimo wszystko jestem z gatunku niedowiarkow :)

Sklad: Water, Cyclopentasiloxane, Titanium Dioxide, Dimethicone, Zinc Oxide, Butylene Glycol, Cyclohexasiloxane, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Sodium Chloride, Orbignya Oleifera Seed Oil, PEG-8, Hydrogenated Polydecene, Arbutin, Butylene Glycol Dicaprylate, Polyglyceryl-4 Isostearate, Talc, Hexyl Laurate, Aluminum Hydroxide, Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Stearic Acid, Sorbitan Isostearate, Sorbitan Olivate, Disteardimonium Hectorite, Calcium Stearate, Triethoxycaprylylsilane, Beeswax, Propylene Carbonate, Magnesium Aluminum Silicate, Mother of Pearl, Mineral Salts, Citrus Unshiu Peel Extract, Opuntia Coccinellifera Fruit Extract, Camellia Japonica Leaf Extract, Orchid Extract, Camellia Sinensis Leaf Extract, Natto Gum, Adenosine, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Ethylhexylglycerin, 1,2-Hexanediol, Ferric Oxide, Hydrated Ferric Oxide , OxideIron Oxides

niedziela, 17 czerwca 2012

z pamietnika testera... Smashbox Camera Ready BB Cream

 Jednym z produktow jaki wrzucilam sobie do douglasowego Box of Beauty, byla nowosc Smashbox'a... ktory oczywiscie tez chce skorzystac z popularnosci bebikow i wypuscil swoj pierwszy BB krem o nazwie Camera Ready BB Cream. Ogolnie dostepny jest u nas w 4 kolorach, w stanach w 5.


Probka jest calkiem spora, to 7,1 ml wiec spokojnie moge krem przetestowac. Wiadomo nie da sie po paru razach wydac ostatecznego werdyktu ale mozna stwierdzic, czy nam dany produkt podchodzi. 


Krem ten jak i wiekszosc bebikow ma rozne zadania do spelnienia. Ma chronic, nawilzac, kontrolowac swiecenie, wyrownywac kolor. Wg producenta ma on tez przy regularnym stosowaniu redukowac zmarszczki ale jak dla mnie to jest to troche naciagane, tym bardziej jak sie przypatrzy co krem ma w sobie. Ewentualnie skora moze sprawiac wrazenie wygladzonej optycznie, jakby nie bylo krem ma w sobie sporo silikonow ale w cuda nie ma co wierzyc.




Kolor ktory dostalam to "light". I faktycznie jest to przyjemny jasny bez z zoltym odcieniem. Konsystencja kremowa latwo sie rozprowadza, ja go nakladalam pedzlem do podkladow z RT.

Ogolnie to nie jest zly ale tylka nie urywa, moze byc uzywany jako baza i zamiast podkladu. Hmmm... jako baze to wole albo bezbarwna baze punktowo, zeby sie nie swiecic albo krem z wyzszym filtrem jak ten produkt. Jako samodzielny bebik zastepujacy podklad nie koniecznie mi pasuje, nie wyrownuje tak porzadnie jak moje inne bebiki, bo to ze krycie nie jest duze to nic nowego... malo ktory bb krem na duze krycie ale wiekszosc z nich potrafi sobie mimo wszystko poradzic z nierownym kolorytem. Ten niestety niekoniecznie. I troche sie po nim swiecilam ale to akurat moze nie byc wina kremu, tylko tego, ze sie nie polubil z filtrem. Krycie tak jak pisalam ma takie sobie, musiabym uzyc bb korektora zeby uzyskac efekt, ktory by mnie w pelni zadowolil.

Sklad: Water, Dimethicone, Butylene Glycol, Phenyl Trimethicone, Pentylene Glycol, Glyceryl Stearate, Behenyl Alcohol, Trioctyldodecyl Citrate, Polymethylsilsesquioxane, Octyldodecyl Stearoyl Stearate, Peg-40 Stearate, Polyglyceryl-10 Pentastearate, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Triticum Vulgare (Wheat) Germ Extract, Hordeum Vulgare (Barley) Extract (Extrait D'Orge), Cucumis Sativus (Cucumber) Fruit Extract, Laminaria Saccharina Extract, Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract, Scutellaria Baicalensis Root Extract, Polyquaternium-51, Acetyl Hexapeptide-8, Trehalose, Oryzanol, Octyldodecyl Neopentanoate, Urea, Polyglyceryl-6 Polyricinoleate, Propylene Glycol Laurate, Glycyrrhetinic Acid, Tocopheryl Acetate, Sucrose, Glycerin, Sodium Stearoyl Lacylate, Caffeine, Linoleic Acid, Cholesterol, Lecithin, Squalane, Sodium PCA, Isopropyl Titanium Triisostearate, Propylene Glycol Stearate, Stearic Acid, Polysorbate 20, Sorbitan Laurate, Xanthan Gum, Aluminum Hydroxide, Sodium Hyaluronate, Silica, Disodium EDTA, Pentaerythrityl Tetra-Di-T-Butyl Hydroxyhydrocinnamate, Sodium Dehydroacetate, Chlorphenesin, Phenoxyethanol [+/- Mica, Titanium Dioxide (CI 77891), Zinc Oxide (CI 77947), Iron Oxides (CI 77491, CI 77492, CI 77499)] .
 Krem co prawda ma SPF 35 ale jak popatrze na sklad i jedne z filtrow dosc daleko... dwa pozostale na samym koncu. To nie polegalabym na jego funkcji ochronnej.Nawilzajacego dzialania tez nie zauwazylam ale na to, to za malo go uzywalam a z drugiej strony nawilzam moja skore na inne sposoby, wiec trudno zeby tu taki kremik zablysnal.

U mnie kosztuje 33,00€ i za ta cene w zyciu bym go nie kupila. Zreszta po raz kolejny potwierdza sie, ze te wszystkie bb kremy, ktore teraz pojawiaja sie na rynku jak grzyby po deszczu... nie sa zbyt wiele warte. I o ile te sredniopolkowe niewiele kosztuja i nie ma wielkiej straty a zawsze sie moze zdazyc, ze komus bedzie pasowal. Tak te z wyzszej polki maja tylko wysoka cene... i naprawde lepiej kupic ktorys z azjatyckich sprawdzonych bebikow i to po nizszej cenie. 

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Skin79 Snail Nutrition BB Cream


  Skin79 Snail Nutrition BB Cream

Juz od jakiegos czasu zastanawialam sie nad slimaczym kremem. Nie wiedzialam czy kupic cos z pielegnacji czy moze bebika. I tak w koncu trafilam na bb krem ze Skin79 a poniewaz lubie bebiki tej firmy to stwierdzilam, ze powinno byc ok. Na zdjeciu powyzej mamy pelnowymiarowe opakowanie, ja kupilam mini wersje w ktorej jest 15 ml. Spodobalo mi sie to, ze mini krem ma dokladnie takie opakowanie z pompka jak duze. 


Jest to krem z filterm... SPF 45/PA++ wiec ma chronic przed promieniowaniem. Zawiera 45% wyciagu ze sluzu koreanskiego slimaka. Bo nie jest to sam slimak co w srodku mamy, tylko to co wydzielil... co brzmi rownie interesujaco hehe... aczkolwiek mi to nie przeszkadza, bo w naszych kosmetykach jest wiele substancji, ktorych pochodzenie moze przyprawic o lekki szok. Jakby nie bylo produkt naturalny i jak do tego skuteczny... to prosze bardzo. Ale nawet wrazliwe osoby nie maja sie czego obawiac, w koncu to co trafia do nas jest produktem czysto farmaceutycznym i przeszlo dluga i skomplikowana droge. 

Glownie chodzi o kryptozyne, ktora ma dzialanie nawilzajace i ochronne a do tego regenerujace i bakteriobojcze. Do tego sluz ten zawiera wiele dorboczynnych dla skory skladnikow, takich jak alantoina, kolagen, elastyna i kwas glikolowy a takze przeciwutleniacze, proteiny, witaminy, oligoelementy, antyproteazy i wiele innych elementow o skomplikowanych nazwach, ktorych znaczenie jest dla nas rozwnie malo zrozumiale co ich nazwy. Kosmetyki z zawartoscia sluzu ze slimaka da dobre dla cer naczynkowych i dla osob borykajacych sie z wszelkiego rodzaju wypryskami ale takze wskazane przy przebarwieniach i pojawiajacych sie zmarszczkach.


Krem sam w sobie jak to typowy bebik. Ten wpada w roz. Jest dosc lekki i ma delikatny zapach. Krycie jest srednie... i to dla mnie srednie a wiadomo, ze ja wielkich wymagan nie mam. Krem dobrze stapia sie ze skora i wyrownuje jej kolor. Dla mnie to idealny krem na dzien gdy siedze w domu i nie mam za duzo na twarzy. Ot tak zeby nie siedziec z naga paszcza, bo przychodzi czas kiedy nie jest to widok, ktory chce sie koniecznie ogladac ;)


Jak widac slimaczy sluz mamy na pierwszym miejscu w kremie, co mnie bardzo pozytywnie zaskoczylo. Przewaznie w tych kremach zaraz na poczatku znajduja sie silikony, tu sa troszke dalej a sklad typowy dla bebikow... dlugi i zawily ;)

lepiej widac jak sie powiekszy ;)

Jak bede z niego zadowolona to pomysle nad innymi slimaczymi produktami, bo pare firm ma w swojej ofercie typowo pielegnacyjne produkty... w tym tez Skin79.

Krem zakupiony oczywiscie na ebay, kosztowal ca. 10€