sobota, 14 lipca 2012

niekosmetycznie... z zycia wziete cz. II :)

 Dzis mam dla was kolejny post z garunku "z zycia wziete", czyli dotyczace zycia w Niemczech. Skoro was takie tematy tez interesuja, to dlaczego nie. Przynajmniej mozna w ten sposob dowiedziec, jak to jest w innych krajach. Ja takie posty i filmiki na YT tez bardzo lubie. Jakby was jeszcze jakies tego typu tematy "cenowe" interesowaly to pozostawcie mi info w komentarzu. 

Oprocz platnosci za mieszkanie i benzyny calkiem sporo wydaje sie miesiecznie na jedzenie. To gdzie robi sie zakupy to indywidualna sprawa. Ja i tak zawsze musze jechac do ktoregos z okolicznych miast, chyba ze pracuje, to zakupy moge odstawic przy okazji po pracy. Ale prawde mowiac wole je zalatwic razem ze slubnym, przynajmniej nie musze z tym walczyc sama. 

Ja zakupy robie przewaznie w marketach Real i Globus, czasami w Kauflandzie. Tylko mieso kupuje w moim miasteczku u rzeznika, bo przynajmniej wiem, ze pochodzi od szczesliwych krow i troche mniej szczesliwych indykow z okolicy. To sa przewaznie "rodzinne" prywatne sklepy, przewaznie na szyldzie jest nazwisko wlasciciela i wiele wyrobow jest produkowana na miejscu. Wiadomo ceny sa troche wyzsze jak w marketach ale przynajmniej wiem, ze mieso nie pochodzi z masowych hodowli.


Tym razem bylam w Realu. W ogole na terenie Niemiec mamy tylko niemieckie markety, wiadomo chodzi o to, zeby pieniadze zostaly w kraju... tu sie nie spotka francuzow jak Geant czy Auchan.

Na spozywke mam 7% podatku, na rozne inne produkty, ktore mozna w takim sklepie kupic jest 19%. Takie zakupy jak zrobilam, wystarczaja na 7 do 10 dni. Jak widac zaplacilam ca. 142 € i jak pomyslec, ze w miesiacu jeszcze dwa razy odwiedze market i powiedzmy zostawie tam w sumie ca. 200 € to zaokraglajac na takie zwykle (bezmiesne) zakupy wychodzi miesiecznie 300 - 350 € ... i oczywiscie nie ma sensu przeliczac tego na zlotowki bo w koncu nie o to chodzi. Powiedzmy, ze przecietna jednostka ma na reke (w zaleznosci od klasy podatkowej) miedzy 1.000 a 2.000 €. Wiadomo zakupy mozna robic takze w dyskontach typu Netto, Aldi, Lidl, Plus ktore maja troche nizsze ceny ale tez mniejszy wybor, z tym ze jakosciowo sa rownie dobre. Ja akurat w poblizu mam jedno Netto ale kupuje tam tylko drobiazgi, bo wiekszosci z tego co bym chciala, po prostu tam nie dostane.


To moze i wyglada na pelny kosz ale w sumie produkty leza na jedgo dnie i tak sobie pomyslalam, ze moge wam przyblizyc cenowo pare produktow. 

  • bio pieczaki 250g - 1,99
  • bio ogorek - 1,49
  • trzy czerwone cebule - 1,99
  • mloda cebulka - 0,69
  • FIX Knorr - 0,79
  • serek Bonbel 180g - 2,59
  • male pomidorki - 1,99
  • serek do smarowania Miree - 1,19
  • Danone "wiesniaczek" - 1,19
  • Starbucks Coffee - 1,69
  • pocieta mieszanka z salata lodowa 250g - 1,69
  • twarozek 20% - 1,65
  • zmywacz do paznokci Astor - 2,79
  • maszynka do golenia match3 - 7,99
  • emmentaler w plasterkach ca. 240g - 1,40
  • waciki do demakijazu Duo - 1,59
  • korniszony w sloiku - 1,29
  • puszka dla kota Sheba (okragla) - 0,89
  • woda Volvic 0,5x6 - 3,30 (+ kaucja 1,50)
  • rolki kuchenne Zewa 4 szt - 1,99
  • makaron Barilla - 2,18
  • parowki Knackis 6 szt - 1,59
  • chleb tostowy zytni - 1,39
  • batoniki YES 3 szt - 1,69
  • dwa mini serniczki - 1,99

 Na wiekszosc butelek mamy kaucje, takie butelki maja specjalne oznaczenie. Trzeba je zbierac i w kazdym sklepie spozywczym jest automat gdzie mozna je oddac, dostajemy kwitek i pieniadze mozemy odebrac przy kasie. Wcale nie musimy nic kupowac.  Tak samo mamy kaucje na puszki... w obu przypadkach jest to 25 centow.

I tak mi sie jeszcze przypomnialo, kupujac zolte sery w marketach... lepiej kupic pakowane na miejscu, ja nawet nie przypuszczalam, ze jest tak duza roznica w smaku pomiedzy takim samym serem paczkowanym stojacym w regale. 

 Praktycznie w kazym wiekszym miasteczku sa tez BIO markety... ja zagladam do BioMarkt a do tego w wielu mozna spotkac Reformhaus, czyli sklep ktory istnieje w Niemczech od 125 lat a od jakiegos czasu maja tez sklep online... i jest to sklep, ktory jest mozna powiedziec przodkiem wszystkich "eco" sklepow. Wiadomo ceny czesto sa wyzsze, ja lubie co jakis czas do takiego wpasc, zwlaszcza jezeli chodzi o warzywa i owoce. Musze kiedys zrobic dla porownania takie wieksze zakupy w takim sklepie i zobaczymy jaka bedzie roznica. W kazdym badz razie wyrastaja takie BIO markety jak grzyby po deszczu i mimo wszystko trzeba tez uwazac, bo niestety nie wiedzie gdzie jest napisane, ze to BIO jest ono faktycznie w srodku. Czlowiek to istota... hmmm... brakuje mi jednego slowa na te wszystkie negatywne okreslenia co mi po glowie lataja... w sumie wiecie jak jest.

To byloby na tyle... nastepnym razem bedzie wg zyczenia o rynku kosmetycznym :)


95 komentarzy:

  1. bardzo ciekawy post, lubię czytać takie rzeczy. może powinnaś zmienić nazwę na 'co Sroce do koszyka wpadnie' :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tez lubie... a przy nazwie pozostaniemy :P ... bo czasami tylko w oko wpada a do koszyka juz nie ;D

      Usuń
    2. Nie. To powinien być stały cykl programów na sroczym blogu^^

      Usuń
    3. no bedzie bedzie... przeciez obiecalam :P

      Usuń
    4. mnie tez się podobaaaaaa!:D

      Usuń
  2. ja chcę już wrócić do niemieckich cen, francuskie mnie wykończą ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo ciekawie. wiadomo, że jest drożej, ale sam fakt, że to Niemcy to wszelakie produkty są lepsze 'gatunkowo' od tych ze wschodu.
    pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w przypadku wszystkich tych "chemicznych" produktow to fakt... szampony, plyny do naczyc i plukania, proszki, pasty do zebow i tego typu produkty to dwa rozne swiaty :]

      Usuń
    2. ale np. nutella i cola też jakoś lepiej smakują

      Usuń
    3. o tego nie wiedzialam :D

      Usuń
    4. oj smakują lepiej. tak samo ja wolę kupować alkohole w Schwedt, bo niekiedy są tańsze niż w Pl, i lepsze gatunkowo. :)

      Usuń
    5. pamiętam, jak parę lat temu znajomi przywieźli mi niebieskiego Bollsa z Dojczlandii. niebo w gębie. ostatnio (?) pojawił się w Polszy & to już, niestety, nie jest ten sam smak. a musicie uwierzyć, że mam podniebienie na alkohol mocno wyczulone :P

      Usuń
    6. Digg flaszek nie bede wysylac, bo na bank ukradna albo wychleja i dalej puszcza pusta ;D

      Usuń
    7. spoko, mam jedną panią na targu, która mi będzie od przyszłego tygodnia dostarczać :D

      Usuń
    8. Czekolada ..Milka kupiona gdzieś na wolnocłówce , z oryginalnym adresem producenta smakuje jak niebo w gębie !:D

      Usuń
    9. hehe... wlasnie sobie wyobrazilam kupowanie Milki na wolnoclowce heh... nawet pewnie w ogole bym nie zwrocila uwagi, ze tam jest :P

      Usuń
  4. Moja ciocia od paru lat mieszka w Niemczech, wyjechała tam do pracy i już tak została. Jej syn ze swoją rodziną tez tam wyjechał, a córki powędrowały do UK. Jak widać wszyscy uciekają z PL. Ja też za rok planuje. Ceny myślę, że są dosyć przystępne jak na tamtejsze zarobki. Wiadomo u każdego różnie z nimi bywa. Będąc na wczasach w Niemczech byłam pozytywnie zaskoczona sklepami i obsługą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co do obslugi to wszystko zalezy od sklepu ale przewaznie nie mozna nic zarzucic... pomijajac niektore Douglasy i domy towarowe, gdzie pracuja sepy ;D

      Usuń
  5. Fajna notka :) Ja widzę, że na pełne zakupy z mięsem i różnymi smakołykami idzie ok. 350 funtów miesięcznie. Niby można by to zminimalizować gdyby kupować gdzie indziej i taniej ale lubię warzywa prosto z farm, które mam niedaleko. Z mięsem jest różnie ale w mojej dzielnicy jest świetny sklep mięsny prowadzony od lat przez tę samą rodzinę i faktycznie czuje się różnicę w jakości.
    Ogólnie wiele typowo brytyjskich smakołyków bardzo mi smakuje i w większym lub mniejszym stopniu przenoszę to na domowy grunt :)
    O dziwo nie brakuje mi polskich smakołyków a nawet jeżeli to pod nosem mam polski sklep lub w wielu miejscach są tzw. polskie półki :)

    Czasami zaglądam do Lidla bo... mają dużo niemieckich produktów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pamiętam, że w Anglii biegałam po poslki chleb, bo nie mogłam z tym ich tostowym :D

      Usuń
    2. Wiesz zależy jaki chleb ;) bo ja choć tostowy bardzo lubię to wiele firma ma znaczenie...My od pewnego czasu mamy maszynę do chleba i jest to rewelacyjny pomysł :D ale mają świetne pieczywo własnego wyrobu po drugiej stronie ulicy i często tam też kupuję np. chleb czy bagietki z kamiennego pieca:)

      Usuń
    3. Hexx wiadomo jak sie chce lepsze to trzeba zaplacic i ja tez nie mam nic przeciwko :) ... u mnie polskie sklepy to ogolnie rzadkosc, jest jeden objazdowy co przyjezdza w srody... tam robie zakupy glownie przed swietami, wtedy jakos mam zawsze ochote na polska wedline i rozne inne rzeczy... no i majonez kielecki, bo niemieckie sa bez smaku ale ogolnie wiekszosc produktow, ktore sa w niemieckich sklepach mi pasuja, wiec jakos specjalnie nie cierpie ;D

      Usuń
    4. No patrz :) a ja nigdy za kieleckim nie przepadałam :D
      Żeby było śmiesznej oferta W UK np. Sokołowa jest jakościowo DUŻO lepsza niż ta dostępna w Polsce...

      Usuń
    5. a powiem Ci, ze kielecki polski i kielecki na Niemcy roznia sie smakiem :D ... polski jest bardziej lagodny

      Usuń
    6. Ja bardzo lubie angielskie smakołyki:) Buszuje zawsze w Asdzie jakoś znajduje tam duzo rarytasków.

      Usuń
    7. Mówta co chceta, ale DojczeSłodyczen są über-najlepsze na całym kurde świecie.
      Howgh!

      Usuń
    8. aż mi ślinka cieknie na myśl o niemieckiej czekoladzie [*]

      Usuń
    9. z tym masz racje ..ostatnio myslalam ze nam sie kielecki popsol bo taki ostro kwasnawy nam sie wydawal ....
      ja bardzo nie tesknie do polskiego jedzenia - wedliny tutaj w Niemczech mi bardzo smakuja (no fakt kielbasy nie ma takiej jak u nas ale jakos sie przyzwyczailam )...
      jedyne co kupuje w polskich sklepach to majonez kielecki , barszcz bialy no i czasami kielbase ...

      Usuń
    10. Digg moge Ci wyslac :D ale pewnie jak jej nie ukradna to dojdzie w kawalkach ;D

      Zajac... szwajcarskie tez sa niczego sobie :D

      Usuń
    11. haha, skorzystam w przyszłości, na razie jestem na etapie intensywnego odtłuszczania :D

      Usuń
    12. Zajęczaku a z tym to bym polemizowała :)))

      Majonez lubię bardziej wyrazisty w smaku :)

      Tak w ogóle to uwielbiam angielską musztardę, jest wybornie MOCNA :D

      Usuń
    13. Hexi, ja wręcz chciałabym, żeby ktoś temu zaprzeczył, tak nie może być! :D :*

      Usuń
    14. A, właśnie, szwajc też dobre!

      Usuń
    15. Ank,
      a gdzie sa w München polskie sklepy ?? Ja sie tez kiedys zdziwilam, bo mialam polski kielecki i byl delikatny a potem kupilam ten z niemieckimi napisami i sie zdziwilam, ze on taki ostry :]

      Usuń
    16. ja kupuje na Stachusie ... Karlsplatz 4 ...(wejscie w bramie)..
      ale wiem ze jeszcze jest przynajmniej jeden polski sklep ale nie bylam...
      mamy tez polska pierogarnie i tam mozna zjesc typowe polskie dania ...

      Usuń
    17. aaaaa... adresik pierogarni poprosze :D

      Usuń
    18. Fürstenrieder Str. 8 München Laim..
      ale ja osobiscie raz tam bylam i troche taka "mordownia " jak dla mnie ..ale moze to tylko takie moje wrazenie...
      ale pierozki dobre i zawsze na wynos mozna zabrac he he
      moj szwagier za to przesiaduje tam dzien w dzien bo to takie jedno z niewielu miejsc spotkan poloni...

      Usuń
    19. ja i tak na wynos bym wziela :D ... pierozki mniam mniam...

      dziekuje :* ... zapisze sobie oba adresy, tak na wszelki wypadek :P tym bardziej, ze ten sklep w centrum :D

      Usuń
    20. pierogi mozna tez kupic w tym polskim sklepie - co prawda w hermetycznych opakowaniach ale bardzo dobre i wiele rodzajow (z miesem , kapusta, ruskie itp.) ....pare minut do wrzatku i mniam mniam ...
      jak jest swieza dostawa to kolejki jak "po cukier" hi hi ..

      Usuń
    21. do mnie przyjezdza "Essen auf Rädern" ;D ... ale czasami zanim do mnie dojedzie, to polowy towaru juz nie ma :] ... za to zlokalizowalam wlasnie dwa sklepy w Norymberdze, bede musiala je odwiedzic... kiedys byl taki, gdzie babki robily pierogi na miejscu ale potem sklep zniknal :/ ... a w ogole to musze odwiedzic w koncu polska restauracje bo tez tam jest i to taka porzadna :) ale jakos nigdy nie bylo mi po drodze albo po prostu zapominalam...

      Usuń
    22. to daj adresik tej restauracji w Norymberdze ...

      Usuń
    23. http://www.restauration-kopernikus.de <- tu masz strone, mozesz sobie zobaczyc jak wyglada i co maja w ofercie... adres tez tam jest :)

      Usuń
  6. Podoba mi się polityka zwrotów butelek, któer nie zawsze chcemy żeby nam leżały w domu i własnych marketów:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tu w ogole jest duzy nacisk na segregacje surowcow wtornych :D i oplata za wywoz smieci jest na tyle wysoka, ze kazdy segreguje... bo placi sie od pojemnosci smietnika :] ... na wsi wywozi sie do specjalnych miejsc, gdzie sie potem dzieli wg materialu z jakiego jest wykonane a w miastach kupuje sie specjalne worki i tez trzeba dzielic albo samemu wywozic :)

      Usuń
    2. oj, do tego strasznie ciężko mi się było przyzwyczaić, zwłaszcza jak mieszkałam sama i ciężko było równo nazbierać :D

      Usuń
  7. W ogole na terenie Niemiec mamy tylko niemieckie markety, wiadomo chodzi o to, zeby pieniadze zostaly w kraju...

    O, my w Polszy też mamy tylko niemieckie markety :D

    Niestety, dawno przestałam się łudzić, że wśród elyty rządzącej będą ludzie z głową, nie d... na karku. Likwidują np polskie cukrownie, a cukier sprowadzają z Unii - no w końcu Unia z nas, nie? ;]

    Odnośnie równych i równiejszych,
    paliecam Wam, tawariyszki i tawariysze, artykulik, na któren 'em się natknęła czas temu jakiś,^^
    co następuje:
    Jak robią nas w balona...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajac ja jestem zachod wiec mam te wieksze paczki hyhy... a ciastek i tak nie jem ;D

      co do tych marketow, to pewnie tez zalezy gdzie... ja szczecinianka i choc moglo sie to pozmieniac to kiedys krolowaly francuzy... tylko real sie zachowal ;D ... ale powiem Ci, ze i u mnie czasami witki czlowiekowi opadaja jak cos wymysla ale takiej perfecji jak w pl to jeszcze nie opanowali :)

      Usuń
    2. O, tak - w Szczecinie francuskiego całkiem sporo było :)
      Lat temu dychę i jedno [o, równiusieńko, bo też na początku lypca :) ] molestowałam szczecińskiego Geant'a^^

      Usuń
    3. 10 lat temu w lipcu to tez sie jeszcze po Szczecinie blakalam ;D

      Usuń
    4. u mnie w duzym miescie - pełen przekrój .. Lidl,Tesco,Geant,Auchan ... do wyboru ludu do koloru !!! Kowalski to może mieć budę na placu na jarzyną ...:/

      Usuń
    5. czasami cieplo wspominam budy z jarzyna... przynajmniej byla taka jak powinna czyli brzydka i krzywa... niedopasowana do unijnych wymogow ale za to smakowalo ;D

      Usuń
  8. Niemiecka chemia jest bez dwóch zdan lepsza, jesli chodzi o jedzenie nie mam porównania.Ale nie wydaje sie zbyt tanie niestety

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawda z tą chemią. zresztą, wystarczy kupić niemiecki proszek do prania ;-)

      Usuń
    2. nie... tanie nie jest, w ostatnich latach wszystko podrozalo a najwiekszy przekret to zrobili wprowadzajac euro... bo ogolnie wg przelicznika to wszystko powinno byc o polowe tansze w koncu marka nizej stala a oni po prostu zmienili symbol z DM na € a jakby nie bylo wyplaty przeliczyli, wiec nagle jak ktos mial przykladowo i zaokraglajac 2 tys DM to ma 1 tys €... ale przykladowy jogurt jak kosztowal 0.50 DM to kosztuje 0,50 € i to wg mnie jest najwieksze chamstwo :/

      Usuń
    3. wielkie chamstwo:( Taki eurowski szwindel:/

      Usuń
    4. Podobnie było w Hiszpanii:P Chociaż pod Sevillą nie jest aż tak drogo, bo ceny są tylko trochę wyższe od tych w PL.

      Usuń
  9. w Polsce i tak jest drożej patrząc na zarobki przeciętnego polaka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to fakt... i to nie tylko w przypadku jedzenia ale ogolnie zarobki i ceny to jakas pomylka...

      Usuń
  10. lubie takie posty :) musze taki zrobic!

    OdpowiedzUsuń
  11. ja takie posty uwielbiam :)

    zawsze jednak jak je czytam to mnie nieco zal w serduchu sciska, bo jak bywalam gdzies w europie to ten wybor i jakos w sklepach sa jednak nieporownywalne z tym co mozemy spotkac w polsce... ani w szkocji ani w belgii to bylo nie do pomyslenia aby na dziale owocowym byly brazowe banany albo fermentujace pomarancze... tam czulam sie w sklepach troszke jak w bajce ;-)

    no i dostep do produktow organicznych tez jest bardzo kiepski, jakby czlowiek chcial sie tak zywic to chyba umarl by z glodu.

    OdpowiedzUsuń
  12. jak sobie teraz szybko przeliczam, na jedzenie wydaję około 350-400 funtów miesięcznie, więc chyba porównywalnie :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tzn. wydajemy, bo sama tego nie jem ;)

      Usuń
    2. to zalezy od zarobkow i innych wydatkow :D ...

      Usuń
  13. z niemieckiego jedzenia najbardziej lubię słodycze :) byłam kiedyś z rodzicami na wakacjach w Konstanz (nad jeziorem Bodeńskim) - przywiozłam ogromne ilości słodyczy, które były przepyszne i wcale nie droższe niż w PL. z kolei moi rodzice nakupowali mnóstwo wina, bo tam na południu Niemiec jest sporo winnic i pyszne, niedrogie wina :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja w sumie slodyczy malo teraz jem ale kiedys pamietam tata mi przywozil i zawsze to byla slodka uczta :D ... a z drugiej strony jestem juz przyzwyczajona do tego co tu mam, ze w sumie nie czuje roznicy :P

      Usuń
    2. Właśnie, właśnie - mi kiedyś przywożono słodycze z Austrii [oj cicho, były niemieckie ;P]. Najbardziej zapaiętałam czekolady w pięknych pudełkach we wszystkich odcieniach pomiędzy białym a ciemnobrązowym, czekoladki w kształcie... trumny :DD z - uwaga - klasycznymi postaciami Disney'a na pazłotkach o smaku kawowym <3 i owocowe cukierki multiwitaminowe.

      Usuń
  14. Moim marzeniem (takim jednym z wielu) jest mieszkanie w Niemczech i takie posty są mi przydatne. :))

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja to bym tam umarła, uwielbiam wszystkie wyroby kinder, haribo itd a tam taaaaki wybór... Oo jak zrobimy wymianę to ja poproszę słodycze LOL

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe... nie ma sprawy :D poprosze liste ulubionych Swirruskowych slodyczy ;D

      Usuń
  16. jedzonko mnim, mian, dobrze że nas oszczędziłaś i nie zrobiłaś zdjęć jak to przechadzasz się wśród półek niemieckich wyrobów cukierniczych :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...zjadłabym pieroga :S

      Usuń
    2. Obsession,
      to zawsze mozna nadrobic ;D

      Zajac,
      mam ruskie oraz z kapucha i grzybami ;P

      Usuń
    3. @Obsession
      Nie wywołuj, bo zaraz będziemy miały ;)

      Usuń
    4. hehe... moze nie tak zaraz ale przy okazji ;D

      Usuń
  17. Świetna notka. :) Ja też lubię czytać takie posty, bo wiele się z nich dowiaduje. Czekam na więcej. Buziaki. :*

    OdpowiedzUsuń
  18. Ale mi narobilyscie ochoty na jakieś niemieckie slodycze;-)mam niedaleko taki sklepik gdzie są takie specjały,więc chyba popedze tam w pnd:-) a na marginesie to dużo osób ze Szczecina jeździ do Niemiec na zakupy:-)Spozywka,chemia itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja bym chetnie dla odmiany przyjechala do Szczecina ;)

      Usuń
  19. Tak blisko ,a tak daleko .. chodzi mi o podejście .O świadomość społeczną , o dbanie o środowisko , o zdrowie ...
    Pewnie , ze nie ma co porównywać .. tylko pomyśleć , ze to to państwo , które przegrało wojne ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawde mowiac Niemcy i tak zeszli na psy... dobilo ich polaczenie ze wschodem i wprowadzenie euro. I prawde mowiac czasami mnie to mimo wszystko dziwi, ze tacy Niemcy, ktorzy sa strasznie jednokierunkowi i brak im naszej fantazji i umiejetnosci dopasowywania sie do sytuacji tak dobrze sobie radza... widocznie potrafia znalezc priorytety a nie robic cyrk jak w Polsce. Ja juz nawet nie ogladam wiadomosci, bo to czesto jest po prostu zenujace, te rzadowe afery i przepychanki :/

      wojne przegral hilter i jego spolka, panstwo mialo niewiele do powiedzenia... panstwo w znaczeniu zwyklych szarych ludzi, ktorych nikt o zdanie nie pytal :]

      Usuń
  20. uwielbiam czytac tego typu posty!no jedzenie wypada troche taniej niz u mnie a i waciki uzywamy taki same heh:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to sa najlepsze waciki... zarowno te zwykle okragle jak i te duze :D

      Usuń
  21. Podoba mi się ten fakt z butelkami i puszkami :)

    Ja ostatnio chciałam kupić piwo w butelce, miałam butelkę pustą, to mi już nie przyjęli, bo nie od tego piwa. No kurde mole... W ogóle jest problem ze sprzedażą butelek.

    OdpowiedzUsuń
  22. Fajny post, ciekawe "wieśniaczek" hehhe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. troche to trwalo zanim znalazlam godne zastepstwo wiesniaczka ;D

      ps. paczuszka jutro poleci poczta do Ciebie :)

      Usuń
  23. Nie wiem, czy u Ciebie tak jest, ale u mnie w Lidlu Niemca nie spotkasz. Sami obcokrajowcy i bezdomni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawde mowiac jeszcze nie bylam tu w Lidlu, bo zadnego nie mam w poblizu :)

      Usuń
    2. No to szkoda, bo jak przejrzałam ceny tego, co kupiłaś to większość 2-3 razy tańsza (o ile oczywiście jest w sklepie). Ale przyjemność zakupów wątpliwa :)

      Usuń
    3. Watpie zeby u mnie tak bylo bo nie ma bezdomnych a obcokrajowcy sie od Niemcow nie roznia... i zdaje sobie sprawy, ze ceny sa nizsze ale mnie to po prostu nie interesuje, w Realu czy Globusie mam lepszy wybor i robie tam zakupy bo chce :)

      Usuń
  24. Bardzo fajny post. Właśnie takie coś chciałam poczytać. Fajnie jest zobaczyć jak codzienne życie wygląda u sąsiadów. I miło, że podałaś ceny, wiadomo tego się nie przelicza (tak jak napisałaś), ale zawsze dobrze mieć jakiś punkt odniesienia, jeśli się na przykład człowiek wybiera na wakacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. postaram sie co jakis czas post o takiej tematyce stworzyc :)

      Usuń
  25. super post!!!
    ja chcę niemieckie słodycze te u nas nie sa takie dobre...

    i jeszcze tylko mnie zastanawia czym się rozni pieczarka od bio pieczarki? troche si eboję takich bio....tożto chyba modyfkowane?

    OdpowiedzUsuń