poniedziałek, 3 października 2011

arbuzem po ustach ;)

Ogolnie omijalam te sztyfty, choc jakis czas temu byl na nie prawdziwy szal. Moze dlatego, ze dosc juz mialam wszelkich balsamow w sztyftach, ktore maja czesto to do siebie, ze przy dluzszym uzytkowaniu daja efekt odwrotny od zamierzonego, czyli wysuszaja usta.



Ten znalazl sie we wrzesniowym Box of Beauty. I tak sobie pomyslalam, ze jak juz jest to go otworze i mu sie przyjrze. Jak otworzylam to powachalam... i przepadlam. "Smak" ktory dostalam to watermelon.



W opakowaniu mamy 4 g sztyftu, ktory zreszta nie grzeszy uroda. Ja w sumie fanka arbuza nie jestem, bo ten sam w sobie jest dosc wodnisty i czasami bezsmakowy. Ten sztyft to jest wlasciwie jak koncentrat arbuzowy i pewnie moze tez wydac sie za mocny. Mi sie mimo wszystko podoba. I moge go wachac do upadlego. Jak padne to znaczy, ze przedawkowalam ;)



Jezeli chodzi o nawilzenie to trudno mi powiedziec. Z dwoch powodow: po pierwsze moje usta sa w dosc dobrym stanie i specjalnego nawilzania nie potrzebuja, po drugie sztyft jest do tego lekko slodki, wiec zjadam go dosc szybko. Ale ogolnie to calkiem dobry sztyft do pielegnacji ust, nie ma sie co po nim cudow spodziewac, ewentualnie doznan organoleptycznych :D

28 komentarzy:

  1. Kiedyś miałam taki o smaku coca-coli, ale jakoś nie podszedł mi... :)
    Nie jest ten arbuzowy smak zbyt sztuczny...? Tamten był...

    OdpowiedzUsuń
  2. ja mam te sztyfty wszędzie - w aucie, w torebce, na nocnym stoliku. na moich ustach, z którymi mam wieczne problemu działają lepiej niz carmex i pachną zdecydowanie bardziej zachęcająco. wciąż zbieram się do napisania recenzji i jakoś ciągle mi to umyka :)a za arbuzowym muszę się rozejrzeć, pytane tylko czy ma podobną formułę do tych owocowych 100% natural...

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam ten arbuzowy sztyft właśnie - uwielbiam! Usta pięknie się po nim błyszczą, przyzwoicie nawilża, a ten smak... mmm!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam jeszcze żadnego Smackera, ale jakoś mnie nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. haha to się uśmiałam :) Maus lepiej nie padaj nam tu ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. jakoś nie przepadam za smackersami, rolowały mi się na ustach - ale może od tamtego czasu (bo było to kilka lat temu) zmienili jakoś formułe :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam dotąd żadnego, ale pewnie się w końcu skuszę :)

    Z mojej osobistej obserwacji wynika, że wszystkie pyszne balsamy do ust powodują ich przesuszenie. Dlaczego? Bo ciągle oblizuję wtedy usta :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też mam Lip Smacera. Mój jest o smaku truskawkowej Fanty, opakowanie troszkę bardziej kolorowe niż Twojego.
    Strasznie go lubie, za smak i zapach ;).
    Niedawno widziałam kilka w Rossmanie, w większym centrum, to mnie bardzo zaskoczyło. Ja swój dostała w prezencie z zagranicy, a więc fajnie, że zaczynają się pojawiać u nas :).

    OdpowiedzUsuń
  9. Również kiedyś miałem arbuzowego i dla mnie był tragiczny. Pozostawiał okropny, chemiczny posmak na ustach od którego chciało mi się wymiotować. Zapach miał ładny, ale po jakimś czasie zaczął wietrzeć i zrobił się taki kwaśnawy (data ważności była ciągle odległa). Ostatnio dostałem od kogoś w prezencie watę cukrową i zrobiła na mnie dużo lepsze wrażenie od arbuza, aczkolwiek tutaj też czasem wyczuwam ten chemiczny posmak...

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedyś smackers rozpłynął mi się w samochodzie i od tego czasu nie kupuję :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Też mam arbuzowy i jest cudowny. Tylko ja mam w tubce, płynny :)

    OdpowiedzUsuń
  12. heheh .... Moje dziecię kiedys miało na te błysczyki taką fazę ;)
    Wygląda calkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zapach obiecujący, jednak ja czaję się na balsam w pudełeczku Organic. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. chciałabym poczuć arbuzowy smak na ustach :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam arbuzy, ale nie mogę znieść ich zapachu w kosmetyce. Nigdy nie oddają prawdziwego uroku mego ulubionego owocu.
    Ostatnio, przy zakupach odzieżowych w KappAhl zauważyłam duże pudełeczko ze smackersami. O ile się nie mylę było ich 5 w różnych smakach. Kosztowały niewiele, ale jakoś nie mogłam się zdecydować. :)

    Na moim blogu KWC - zapraszam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  16. i love lip snakers!!!
    A Arbuzy też lubię

    OdpowiedzUsuń
  17. bardzo lubie Smackersy, ale tego jeszcze nie miałam:)

    OdpowiedzUsuń
  18. A ja jeszcze nie mam żadnego smackersa. Chyba muszę się skusić ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Może sama pokuszę się o ten sztyft. Dodałam do obserwowanych, zapraszam do siebie i byłoby mi miło gdybyś także dodała mnie do obserwowanych. Zamierzam wpadać tu częściej. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Uwieeeelbiam te balsamy... Jeszcze żadne tak dobrze nie nawilżały i odżywiały moich ust - a mam z tym odwieczny problem, ciągle spierzchnięte, suche... A tu znalazłam Lip Smacker'sy i moje wargi są w znacznie lepszym stanie. :) Miałam tych pomadek trochę - Fanta truskawkowa, Fanta pomarańczowa, Coca-Cola zwykła, Coca-Cola wiśniowa, Coca-Cola waniliowa, wata cukrowa, guma balonowa, truskawka i melon w połączeniu z maliną. Tylko teraz coś ciężko dorwać mi jakieś nowe smaki, a jest ich sporo.

    OdpowiedzUsuń
  21. Uwielbiam wszystko o zapachu arbuza, więc myślę, że byłby dla mnie idealny ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja uwielbiam arbuza :) Chyba sobie go zafunduję :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Mialam arbuzowego Smackersa i bylam z niego zadowolona:-)

    OdpowiedzUsuń
  24. William Rhinestone,
    ja tak przewaznie mam z blyszczykami/balsamami w tubkach, psuja mi sie z predkoscia swiatla, bez wzgledu na firme :] ... a smacersowy arbuz intensywny, wiec moze sie wydac sztuczny...

    Aguteńka,
    to ja mam odwrotnie :) nie przepadam za arbuzem jako owocem ale w kosmetykach lubie ;D

    OdpowiedzUsuń