sobota, 5 lipca 2014

niekosmetycznie w obrazkach... krotki urlop w rodzinnych stronach ;)

 W pierwszym momnecie chcialam sobie odpuscic ale potem pomyslalam, ze jak juz reaktywowalam bloga i do tej pory pokazywalam wam wszystkie wyprawy, to dlaczego mialabym ta pominac. Tym bardziej, ze nie wszyscy chca lub moga sledzic mnie na insta. 

To bylo tylko kilka dni ale za to bardzo intensywne i bogate w przezycia.


Dawno nie bylam w rodzinnym miescie sama. Jak jestem ze slubnym to wszystko jakos tak mi przemyka, ze w ogole nie mam czasu przystanac i podumac. A nie da sie ukryc, kazda wizyta w Szczecinie to powrot wspomnien, szalonej mlodosci hehe... co poszalalam to moje ;)


Spedzilam troche czasu z 15-letnim Guciem, jest to kot mojej mamy. Od 5 lat ma zdiagnozowana cukrzyce, wiec nie wiadomo czy przyjdzie nam sie jeszcze kiedys spotkac. 


 Pokazywalam wam tez po kim mam zamilowanie do wnetrz i ciagla potrzebe zmian... musze przyznac, ze co przyjezdzam to rodzinne katy wygladaja zupelnie inaczej ale mam z moja mama mniej wiecej ten sam styl i to samo nam sie podoba, wiec zawsze czuje sie tam jak u siebie.


 Wiadomo, ze wszystko dookola sie zmienia ale szalony uplyw czasu widze najbardziej po drzewach. Zawsze sie powtarzalo, ze drzewa tak dlugo potrzebuja zeby urosnac. Te przed domem, juz dawno go przerosly.


 Dogadzalam sobie nie powiem ;) ... domowe drozdzowe buleczki bez zbednych dodatkow i swieze soki z owocow... do tego znalazlam w markecie fajne "zarcie dla ptakow"a ja koncu sroka. Takich fajnych musli to u mnie ze swieczka mozna szukac.


Pierwsze zakupy hehe... te najwazniejsze i tu zrozumie mnie tylko kazda inna emigrantka ;)


Jednym z moich celow bylo odwiedzenie salonu Lilou, bo chcialam te wszystkie cudenka zobaczyc na wlasne oczy... i tak jak myslalam, dostalam oczoplasu i nie wiedzialam co wybrac, bo chciec to wiele bym chciala... jak to sroka. Zdecydowalam sie na zlota duza nieskonczonosc na sznureczkach. I jestem bardzo zadowolona z zakupu. 


Ogolnie jakos sporo ciuchow kupilam ale wszystkiemu winne byly te szalone wyprzedaze co sie zaczely. W koncu udalo mi sie dorwac baleriny Kazar ze zlotymi dodatkami. Dokladnie takie jakie chcialam i do tego szalenie wygodne. 


 Kosmetykow nie kupuje za duzo ale to glownie z tego powodu, ze w pl jest drozej jak u mnie. Wynika to pewnie tez po czesci z roznej wysokosci podatku ale ogolnie ceny nie sa zbyt zachecajace. Mowie tu oczywiscie o perfumeriach. Znalazlam za to perfumy, ktore mi sie spodobaly a juz mialam obawy... bo od dawna kompletnie nic mi nie podchodzilo. A teraz wpadlam po uszy i natychmiast po przyjezdzie zamowilam. Dzis przyszla paczka ale o nich bedzie innym razem.

Jedyne na co sie skusilam do dwa produkty Organique (bo tych nigdy za duzo). Kupilam peeling kawowy i maselko do ciala czekoladowe. Odwiedzilam tez Hebe i musze przyznac, ze bardzo mi sie ta drogeria spodobala i zalowalam, ze bylam krotko przed zamknieciem, wiec tylko przelecialam miedzy polkami. Zainteresowaly mnie produkry Organix, ktore co jakis czas migaja mi w sieci na roznych blogach/kanalach yt. Zlapalam serum Brazilian Keratin Therapy... i uwielbiam za sam zapach a czy sprawdzi sie w uzyciu to sie okaze :)

 
Uwielbiam moje miasto noca...


 ... a ze pogoda dopisywala, to zaliczylam pare spacerow.


Sporo czasu spedzilam w Starbucku korzystajac z darmowego internetu :P


 Srocze oko na wyjezdzie ;)


 O podrozy do Polski i z powrotem moglabym stworzyc osobny post. Kiedys latalam z Norymbergi do Berlina z AirBerlin ale niestety wycofali sie z tej trasy i pozostalo mi tylko podrozowanie z Germanwings... a poniewaz to nalezy do Lufthansa, to nic dobrego sie nie spodziewalam. Tanie to te przeloty nie sa, wyszlo srednio 50€ wiecej jak w przypadku AirBerlin, wiec tak troche smuteczek. Bo oprocz tego, ze kosztuja wiecej... to niestety sa koszmarnie niepunktualni. I malo mnie obchodzi, ze w turystyce tak jest, ze sie spozniaja. Za darmo nie lataja a przy godzinnym locie 50 minut opoznienia to lekka przesada. Jedynym plusem bylo, ze mila pani (polka zreszta) dala mi miejsce przy oknie tak, ze mialam piekne widoki i mialam dla siebie wszystkie trzy siedzenia, wiec moglam wyciagnac kopytka, za co moje kolano bylo mi bardzo wdzieczne.


 W kazdym razie te pare dni minelo w straszliwym tempie ale bylo tez jak najbardziej wystarczajace i bylam szczesliwa jak znalazlam sie znowu w domu. Futra tez byly szczesliwe. Piniata natychmiast ulokowala sie w walizce z mina... nigdzie wiecej nie jedziesz.


 Ostatnie dwa dni urlopu przede mna... a od poniedzialku do pracy.

Milego weekendu zycze :*


45 komentarzy:

  1. Mieszkam w Szczecinie już prawie 25 lat i mimo, że go uwielbiam to czasem go nie lubię. Chociaż pewnie jakbym miała tak co jakiś czas przyjeżdżać to bym go kochała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aGwer,
      ja nie twierdze, ze go kocham... bo przewaznie nazywalam go wsia z tramwajami ;)) ... ale mam na pewno duzy sentyment, bo mam tam zawsze przed oczami wspomnienia szalonych lat ;))

      Usuń
  2. Przepiekne wnetrze domu,macie obie swietny gust,z jedzeniem mam to samo,sa standardy bez ktorych nie przezyje bedac w Polsce !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak juz sie jest w pl to trzeba wykorzystac ;)))

      Usuń
  3. Nawet nie wiedziałam, że Hebe wkroczyło na naszą ziemię:)
    W Orqanique byłam raz w Kaskadzie ale babki mnie zirytowały i wyszła z niczym. Czekam na posta o perfumach bo widziałam na Insta zapowiedź!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe... tak jest ale tylko na Struga ;) ... a mnie tam ta pani w Organique nie przeszkadzala, jak jej powiedzialam, ze sama musze sobie powachac i popatrzec to dala mi spokoj i nie byla nachalna ani nie wisiala mi wzrokiem na plecach :)

      Usuń
  4. Szczecin jest pierwszym z miast, które bardzo chce odwiedzić...:) Nie wiedziałam, że kotki też chorują na ludzie choroby :( Przecież są takie miłe i ładne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, ze choruja... choroby to nie tylko ludzka przypadlosc ;)

      Usuń
  5. Piękne te nocne zdjęcia. Kociaki mnie rozbroiły :)
    Zazdroszczę łupów z Organique.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z Organique to chetnie bym cos jeszcze przygarnela ale mam juz spore zapasy i musze pozuzywac :P

      Usuń
  6. Nawet nie wiedziałam że Hebe jest w Szczecinie ale chyba tylko na prawobrzeżu... a szkoda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak... z tego co wiem to jest tylko na prawobrzezu :) ... ja akurat daleko nie mialam :]

      Usuń
  7. Wnętrze domu przepiękne, podobnie jak u ciebie :) Chciałabym kiedyś mieć własne mieszkanie lub dom, który mogłabym urządzić po swojemu.
    W Szczecinie nigdy nie byłam, kiedyś (tak, znowu odkładanie na później...) trzeba się wybrać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja bym ogolnie mogla urzadzac wnetrza... nieswoje tez ;))

      Usuń
  8. Aż zatęskniłam za naszym "nadmorskim" ;) miastem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak sie gdzies widzi, to tesknota wzrasta ;)

      Usuń
  9. Zakupy - lista obowiązkowa, ta sama ;) U mnie rośnie jednak jeszcze o ptasie mleczko Wedla.
    Pozdrawiam z Wiednia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ptasie kupuje od czasu do czasu u mnie, wiec dlatego tym razem sie nie znalazlo w zakupach aleeee... to nie znaczy, ze nie wciagnelam malego opakowania... tylko nie dozylo sesji zdjeciowej ;D

      Usuń
  10. Kooooocham Szczecin!!! Dziękuję Ci za fotografie tego miasta [nawet, jeśli są nieliczne ;P] ♥

    Widzę, że mamy zamiłowanie
    do podobnych produktów spożywczych - sądząc po zawartości elementów jednej z fotografii - np serek wiejski z Piątnicy i krem fromage czosnkowy, mmmmmmmmmmmmmm!

    PS. CIESZĘ SIĘ ŻE JUŻ JESTEŚ :*
    [przepraszam, że tak krzyczę ;P]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. serek fromage to moj ulubieniec z lat szczeniecych ;) ... jeszcze czasami takie zwykle prymitywne serki topione w kostkach hehe...

      Usuń
  11. Ależ mnie połechtałaś tym postem :) Uwielbiam wnętrza, na meble (zwłaszcza część jadalną) wpatrywałam się minutami zanim przeczytałam posta! Piękne, piękne, piękne! Ja też non stop bym coś zmieniała, niestety realnie dzieje się to najczęściej tylko w głowie, ale mam tę samą potrzebę zmian, choćby drobnymi dekoracjami. Miasto jawi się kapitalnie, niestety nigdy nie byłam w nim. Sama mieszkam na już nie tak szarym Śląsku ;). Bardzo cieszą mnie posty przybliżające różne miejsca. Życie po prostu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez przewaznie w glowie remontuje... wnetrza ;))

      Usuń
  12. Piękne miasto. Dotychczas byłam w Szczecinie jedynie przejazdami, więc nie miałam okazji poznać go lepiej.
    Co do zakupów z Polski, to doskonale się rozumiem. Też zawsze lecą ze mną kabanosy i krówki (spróbuj kiedyś jeszcze tych z firmy "Solidarność"). Tylko serków wiejskich z Piątnicy nigdy nie biorę, bo boję się, że zostaną strzaskane w bagażu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pare rzeczy kupuje w sklepach online a czesc jak mi sie udaje dorwac sklep na kolkach... a pozatym to okazyjnie jak mi sie cos uda dorwac ;))

      Usuń
  13. Przepraszam, że to napisze ale nie lubię tego miasta. Mieszkam godzinę jazdy samochodem od Szczecina, bywam tam może ze dwa razy do roku (zakupy albo jakiś koncert) i i za każdym razem jest jakiś remont. Chyba mam jakiegoś pecha!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdzie nie jest powiedziane, ze musisz lubic ;) ... choc te wieczne budowy swiadcza o tym, ze miasto sie rozwija a i tak jest dosc daleko w tyle za innymi miastami ;) ... ale prawde mowiac w kazdym miescie ryja... musialabys tak pomieszkac w Warszawie O.o ... a i u mnie w tym niewielkim miescie gdzie pracuje, caly czas trwaja jakies roboty drogowe, ktore mnie doprowadzaja do szalu :]

      Usuń
  14. Nigdy nie byłam w Szczecinie :/ Cżęść fotek kojażę z Instagarma :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez nie bylam w wielu polskich miastach ;)

      Usuń
  15. A ja nie mogę się doczekać powrotu do Szczecina na stałe (chociaż niestety na razie się nie zanosi :-(). Osiem juz lat w Irlandii uświadomiło mi, że emigracja to nie dla mnie
    A co do zakupów - od kilku lat nic.nie musimy z Pl przywozic, bo sklepy polskie jak grzyby po deszczu tu wyrastają :-D i kabanosiki, jak i inne rarytasiki są ogólnie dostępne :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie niestety polskie sklepy to jak na lekarstwo :( ... co prawda w srody przyjezdza ale wtedy nie zawsze mam czas i potem miesiacami mi nie po drodze...
      Ja akurat nie wyobrazam sobie powrotu do pl... i watpie zeby to sie kiedykolwiek stalo ale wiem, ze nie wszyscy sie dobrze poza krajem czuja a wiadomo nie ma sie co meczyc :)

      Usuń
  16. Twoja mama ma uroczego kociaka:) Nie mogę oderwać oczu od jego pyszczka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma jeszcze biale skarpetki i zabocik ;)

      Usuń
  17. Nikt nie potrafi tak jak ty , pięknie opowiedzieć tych swoich podróży. Małych i dużych . Słowem i w obrazkach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamiszon... az sie wzruszylam... jak stary silnik :*

      Usuń
  18. Kocia mina - bezcenna. I jak takiego zostawić w domu i gdzieś pojechać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak... miny to one potrafia robic :]

      Usuń
  19. Nie bylam nigdy w Szczecinie, ale na Twoich zdjęciach wygląda pieknie!
    Zakupy jedzenione najlepsze :D hyhyhy
    No i Gutek piękny *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczecin jest dosc dziwnym miastem... z nowo wybudowana starowka ;) ... ale centra handlowe ma fajne ;)

      Usuń
    2. Centra handlowe wszędzie są fajne :P hłehłe

      Usuń
  20. W zeszłym roku leciałam Lufthansa z Berlina do Zadaru i tą samą linią wracałam i miałam bardzo pozytywne wrażenia.Ceny faktycznie niestety mają duże ;/

    OdpowiedzUsuń