piątek, 4 lipca 2014

ulubiency ostatnich miesiecy :)

 Pomyslalam sobie, ze zanim to wszystko ogarne, to wrzuce wam kosmetyki, ktore towarzyszyly mi przez ten czas. Smialo mozna nazwac je ulubiencami, bo siegalam po nie wyjatkowo czesto ale w sumie dlatego, ze sa po prostu swietne i wyjatkowo sie u mnie sprawdzaja. Mam tym razem oprocz kosmetykow kolorowych takze cos z pielegnacji.


 Od czego zaczne to w sumie wiadomo. Bo tez kolorowki mam wiecej i czesciowo sa to produkty, ktore juz pokazywalam ale sa tez tu takie, o ktorych nie zdazylam napisac przed przerwa.


 Na pierwszy rzut ida pedzle Zoeva. Coraz wiecej ich w mojej kolekcji ale nie da sie ukryc te nowe sa naprawde rewelacyjne. Tu akurat mam caly zestaw Rose Golden, ktory jest dla mnie idealny na wyjazd i to, ze skuwki sie roznia pomaga mi w rozdzieleniu tych co uzywam na codzien z tymi wyjazdowymi. Bardzo praktyczna sprawa... nie musze sie juz martwic czy mam wszystkie potrzebne pedzle ze soba, teraz wiem, ze mam. Tych jeszcze nie zdazylam umyc po powrocie ze Szczecina... wybaczcie.


 Cremesheen Mac w przecudnym pastelowo - cukierkowym rozu. To byla LE i dlugo szkoda mi bylo sie za niego zabrac, bo pieknie wyglada na ustach i na pewno bedzie smuteczek jak sie skonczy. Bezdrobinkowy, kremowy, nieklejacy sie i do tego ten zapach. Kolor sam w sobie nie jest mocny ale daje to co lubie, czyli cudna tafle.


 Hourglass Serum No.28 czyli produkt, ktory pokochalam od pierwszego uzycia i pewnie bede dalej kupowac nie patrzac na to, ze ma koszmarna cene. Ni to serum ni baza... ma najlepsze wlasciwosci obu produktow i jest po prostu genialne. O tym serum bylo juz na blogu.


 Ten zel do brwi znalazlam w Urbankowej paczce na dlugo zanim sie ten caly szal na produkty Anastasia Beverly Hills zaczal. Kiedys po niego siegnelam i coz moge powiedziec. Najlepszy zel jaki kiedykolwiek mialam. Niby zel to zel ale ten jest moim zdecydowanym faworytem i jak sie skoczny to zakupie ponownie.


 Covergirl Clump Crusher to dla mnie bylo zaskoczenie roku. Juz dawno przestalam liczyc na to, ze jakis tusz drogeryjny urwie mi tylek, jedyny z BeYu ktory lubilam wycofano. To tez Urbankowe dary losu... kiedys na nia spojrzalam i stwierdzilam a co mi szkodzi. I prawie, ze wyskoczylam z kapci. Ja wiem, ze rzesy mam wyhodowane na roznych specyfikach, wiec nie wszystko to zasluga tuszu ale uwazam, ze jest po prostu rewelacyjny. Nowka po otwarciu od rzu poszla w ruch... nie musial dojrzewac. Na szczoteczce, ktora ma idealny ksztalt jest dokladnie tyle tuszu ile potrzeba. Nie skleja i nie robi klumpow. Swietnie rozdziela i podkresla rzesy. Dla mnie po prostu ideal. i juz mialam gorzko zalkac jak uswiadomiono mnie, ze u nas jest ta sama maskara tylko pod inna nazwa i owszem znalazlam ja u MaxFactor.


 Kolejny tusz, ktory uwielbiam to oczywiscie Diorshow Iconic Overcurl. Po tak dlugim czasie udalo sie firmie Dior wypuscic naprawde swietny tusz do rzes i mam nadzieje, ze pozostanie z nami na dluzej. Jak by sie tak przyjrzec, to maja podobne szczoteczki ten z Covergirl i z Diora. Ten drugi ma zamiast plastikowej tradycyjna ale ksztal jest ten sam.


 Moj ukochany i genialny podklad Hourglass Immaculante. Jak dla mnie warty swojej ceny, nawet jezeli jest ona po prostu niehumanitarna. Swietnie mi sluzy i bardzo chetnie po niego siegam, pisalam juz o nim, wiec nie bede sie powtarzac.


 Kolejna milosc o rownie wariackiej cenie to bebik od Guerlain BB Hydra+, ktory swietnie nawilza i idealnie sprawdza sie na dni gdzie wystarcza mi lekki makijaz. Mimo wszystko trzyma sie swietnie i ma SPF 25. Post o nim tez juz sie pojawil.


 Puder wykonczeniowy przez ktory moje kochane kulki poszly tak troche w odstawke. Genialny i mam ochote na wiecej, kiedys pewnie dokupie inne odcienie. Hourglass Ambient to produkt dla tych, ktore lubia fotoszopowy efekt i delikatne rozswietlenie z klasa. Prawde mowiac nie mozna sobie tym produktem zrobic krzywdy.


 Moj ukochany i najstarszy roz Chanel - Rose Dust. To juz chyba klasyk. Dla mnie roze Chanel sa najlepsze, do tego maja cudny zapach i noszenie ich to sama przyjemnosc.


Pielegnacji na grupowym zdjeciu, wydaje mi sie ze tak wystarczy... w koncu to kilka produktow. 
  • Biotherm Blue Therapy Eye to swietny i dobrze odzywiajacy krem pod oczy. Bardzo jestem zadowolona, daje mi dokladnie to czego od kremu oczekuje. Swietnie radzi sobie z moimi suchymi kacikami zewnetrznymi.
  • Dry24 to naturalny antyprespirant (bez alu) i o dziwo swietnie sie sprawdza. W polaczeniu z duetem LRP jestem dobrze zabezpieczona i lato mi nie jest straszne.
  • Lierac Dwufazowy koncentrat na niedoskonalosci to moj ulubieniec z calej tej serii. Swietnie sobie radzi z wszelkimi wypryskami i dla niego porzucilam moj do tej pory ulubiony LRP Effaclar A.I.
  • Green Pharmacy Jedwab w plynie znalazlam w paczuszcze od Mamiszona i jest to najlepszy jedwab jaki kiedykolwiek mialam.
  • Glamglow maseczka oczyszczajaca... genialny produkt.
  • Xlash odzywka do rzes, ktora pomogla mi po tym jak odstawilam Revitalash i obylo sie to bez szkod i zgrzytania zebami. Na pewno zostanie ze mna na dlugo.
  • Balea platki pod slepia z kwasem  hialuronowym. Kosztuja grosze i swietnie sobie radza.

To byloby na tyle. Produkty o ktorych jeszcze nie pisalam na pewno pojawia sie wczesniej czy pozniej na blogu a juz na pewno, jezeli zaliczam je do ulubiencow. 

53 komentarze:

  1. Same cuda cudeńka! :)
    Tusz Diorkowy kocham! Zużyłam jedno opakowanie, drugie czeka w kolejce :)
    GlamGlowki kupiłam teraz na promocji w Douglasie - białą i czarną. Lecą do mnie z PL (oczywiście nie dałam rady się z nimi zabrać ;)) i biorę się za myzianie :)
    Pędzlaki wyglądają super! Ale nie chcę, nie potrzebuję ;)
    No i kocham i wielbię róże Chanel! Mam póki co tylko 7 odcieni, ale wielką chęć na drugie tyle (albo i więcej :D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 7 to ja mam może wszystkich różyków do kupy Martuś :D

      Usuń
    2. Mamiś, czyli nie kochasz ich tak mocno jak ja :D

      Usuń
    3. Marti,
      mnie ciekawi ta niebieska... i ta pod slepia ale u mnie oczywiscie nie ma. W kazdym badz razie biala uwielbiam i pewnie kupie kolejna :D
      Ja mam tylko trzy chanelowe roze... jestem twarda i nie kupuje wiecej, choc wielbie dozgonnie ale skubance sa nie do zdarcia i dopoki choc jednego nie zdenkuje to nie kupie ;))
      diorkowy tusz jest boski :D

      Usuń
    4. Mnie niebieska też, ale najpierw zapoznam się czarnulkiem i białaskiem. Każda była tańsza o 50 zł, do tego jeszcze kolejne 10% mniej, więc grzechem by było ich nie kliknąć :)
      Matulu, chcesz róż zdenkować? A to możliwe? :D hihi
      Cieszę się bardzo, że tak mocno jak ja polubiłaś się z Diorkowym tuszem :)

      Usuń
    5. Skleroza nie boli... ;)
      Zapomniałam się pochwalić, że kupiłam sobie w końcę szczotę Clarisonic :D hihi

      Usuń
    6. Oooo... i jak ?? Ja chyba sobie daruje, bo i tak nie bede uzywac :P zreszta bardziej po nie chodzi ten inny cudak Foreo :)

      No zaparlam sie ale chyba nic z tego nie wyjdzie, bo skubanca w ogole nie ubywa hehe

      Usuń
    7. Nie wiem jeszcze, leci do mnie z PL :) ale dam znać :)
      A co to to Foreo?

      Hmmmm... Powodzenia :P

      Usuń
    8. O matko, wibrator :D

      Usuń
  2. Te pędzle są takie piękne ♡♡<3<<<<<3
    Diorkowy tusz i ja uwielbiam , choć ostatnio pobił go u mnie Yves Rocher.Kolejne opakowanie już czeka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pozostane przy diorkowym i naszej europejskiej wersji tego z Covergirl o ile okaze sie rownie dobry :D
      Pyndzelki sa po prostu mrrrr... uwielbiam na nie patrzec :D

      Usuń
    2. Ja też ...u ciebie :D :D

      Usuń
    3. hehe... ale je trzeba pomacac... pouzywac a nie tylko tak na obrazku :P

      Usuń
  3. Glamglow nawilżajcą uwielbiam.Ładna ta Twoja gromadka, ale niestety nic więcej z niej nie miałam, kiedyś na pewno skuszę się na jakiś róż marki Chanel. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie u mnie nie ma niebieskiej z Glamglow... moze kiedys sie pojawi a jak nie, to sciagne gdzies z innego konca swiata ;)

      Usuń
    2. Jeśli potrzebujesz nawilżenia serdecznie polecam :)

      Usuń
  4. O mamuniu jak te pędzle pięknie się prezentują ;) muszę się im bliżej przyjrzeć - bo szukam czegoś do kulasków i do różu. S te nie mają chyba za długich trzonków ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One maja idealna dlugosc trzonkow, aczkolwiek jezeli moge podpowiedziec to do kulaskow polecalabym inny pedzel... najlepiej sprawuja sie mocno zbite kabuki na dlugich trzonkach... np. sephorowy 44 do bronzera albo cos innego w tym stylu :) one radza sobie najlepiej z kulkami :D

      Usuń
    2. dziękuję Ci pięknie za radę :) zajrzę do sephory w takim razie
      zakochałam się w kulaskach, ale mój pędzel zdecydowanie sobie z nimi nie radzi tak jak chciałabym
      a pytam o trzonki, ponieważ tymczasowo maluję się w łazience z twarzą prawie w lustrze :D i zaczęłam odczuwać różnicę ;p

      Usuń
    3. te najnowsze kulaski sa juz bardziej miekkie i z tym swietnie sobie radzi np. Sigma F20 ale do tych starszych trzeba cos mocniejszego ;))

      Usuń
  5. Haha prawie wszytsko niedługo mi przyśle ciocia z Ameryki:) brakuje mi tylko tuszu dior:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciocia z Ameryki wie co dobre ;))

      Usuń
  6. Pędzle Zoeva to moje odkrycie tego roku! Mam dwa do twarzy ale po lekturze Twoich postów na ich temat, jeszcze parę mam na oku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mialam nie kupowac wiecej ale nie moge... one po prostu sa swietne :)

      Usuń
  7. Ale cudeńka :) Pędzle, marzenie. Mam nadzieję, że w przyszłości się takich dorobię :) Chętnie wypróbuję z Twojej listy Lierac i Xlash

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coz... moge tylko polecic :)))

      Usuń
  8. Uwielbiam pędzelki Zoevy (zresztą wypatrzone u Ciebie na blogu), reszta delikatesów też jest wspaniała :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak samo... musze moje umyc i zrobic im porzadny post :)

      Usuń
  9. Mmmm! A ta szczoteczka z tuszu Covergirl Clump Crusher przypomina mi maskarę Kardashian Beauty Out to There.
    Gdyby nie ty to nigdy nie spojrzałabym w stronę pędzli Zoeva, a są świetne. Dzięki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co ;)
      Ta szczoteczka jest swietna... dochodze do wniosku, ze to moj ulubiony ksztalt :)

      Usuń
  10. Zoevę dostałam ostatnio od mojego chłopaka i jestem oczarowana! Najlepsze pędzle pod słońcem.. Kocham i ubóstwiam *.* Wspaniali ulubieńcy, świetny post :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczatki nie byly tak rozowe ale musze przyznac, ze niesamowicie sie poprawili i aktualnie sa to jak dla mnie najlepsze pedzle w takim przedziale cenowym :)

      Usuń
  11. Jak dobrze, że trafiłam na Twój blog. Co prawda jestem wierna naturalnym kosmetykom ale perfumy i kolorówkę uwielbiam wysokopółkową. Jeszcze odrobina luksusu nikomu nie zaszkodziła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie :)) ... i serdecznie zapraszam :)

      Usuń
  12. To pędzelki dobrze się sprawdzają?? Komplecik fajnie wygląda ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrze :) to byl pierwszy raz jak mialam je ze soba i calkowicie mi wystarczyly :)

      Usuń
  13. Kiedyś chorowałam na róże z Chanel, jednak doszłam do wniosku, że nie będę ich używać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kupuje zeby uzywac ;) ... wiec po moje namietnie siegam ale mam wrazenie, ze nie maja zamiaru sie skonczyc, bo nic nie ubywa :D

      Usuń
  14. Zestaw pędzli jest bardzo kuszący :)

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja teraz kocham róż MAC Well Dressed, idealny dla kogoś, kto ma dwie lewe ręce, nawet ja nie zrobię sobie nim krzywdy, a wygląda pięknie i naturalnie :) Muszę kiedyś wypróbować też Chanelkowy róż.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja je uwielbiam ale trzymam moja milosc w ryzach i posiadam tylko trzy ;) ... na moje szczescie lub tez nieszczescie Chanel przewaznie wypuszcza cieple odcienie a ja wole te chlodne :)

      Usuń
  16. Co mnie ciekawi to ma cenę taka ze przez 4 miesiące nie mogłabym grosza wydać nawet na jedzenie. Spadlam z łóżka : (

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co Cie w tym tak ciekawi ?? Bo nie za bardzo rozumiem :) ... kazdy kupuje kosmetyki wg wlasnych potrzeb i mozliwosci :) ... w Twoim wieku tez mialam zupelnie inne zapotrzebowania i mozliwosci a zycie studenta rzadko kiedy jest proste i beztroskie finansowo ;)

      Usuń
    2. Uwielbiam takie oceny i komentarze

      Usuń
    3. Mami,
      ja tam nie wnikam i nawet rozumiem... swiat studenta wyglada troche inaczej ;) ... my to juz rozpuszczone jak dziadowski bicz ale cos trzeba miec z tego zycia hehe...

      Usuń
  17. Ciekawa jestem podkladu z hourglass, udalo mi sie go wygrac na ebayu za mniej niz polowe ceny i teraz doczekac sie przesylki nie moge :)))
    I mam wielka ochote na bb od Guerlain!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja go uwielbiam ale wiem, ze jest roznie... on wymaga idealnego nawilzenia skory, bo w przeciwnym razie potrafi byc zlosliwy i uwidacznia suche skorki tam gdzie ich normalnie nie ma ;)

      Usuń
  18. Chyba jestem jedyną, która nie zachwyca się pudrem Hourglass ;) Jest fajny, ma przyjemne wykończenie itd, ale tego obiecanego photoshopa nie robi u mnie ;) hehehe Po prostu przyzwoity z niego puder, ale moim zdaniem nie wart takiej ceny, niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pewnie podobnie jest jak z kulkami... u jednych widac u innych nie :)) ... moze to zalezy tez od koloru, nie uzywalam innych ale ten odcien co mam jest swietny :D

      Usuń
  19. Same perełki widzę :D W najbliższej przyszłości planuję zakup pędzli Zoeva, ale chcę zacząć od zestawu do oczu ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie ich pedzelki sa swietne :D ... te do oczu tez bardzo lubie :)

      Usuń