niedziela, 6 lipca 2014

drogeryjny tusz, ktory podbil moje serce ;)

Pomijajac, ze oczywiscie moje rzesy wyhodowane na odzywkach sa po prostu takie jak powinny byc... a nawet wygladaja lepiej niz sie spodziewalam ale ten tusz przebil wszelkie moje oczekiwania. I z miejsca awansowal na mojego ulubienca jezeli chodzi o tusz na dzien. W ogole nie mialabym pojecia, ze cos takiego istnieje gdyby nie Urbi. Bo jak widzicie jest to amerykanska wersja firmy Covergirl ale dobre dusze mi doniosly, ze u nas ten tusz jest dostepny u MaxFactor i jest to Clump Defy. Szczoteczka jest taka sama i ksztalt opakowania, tylko nasze jest fioletowe.


Dzis jednak skupie sie na tym Covergirl Clump Crusher, bo ten uzywam juz od jakiegos czasu... namietnie i codziennie, wiec moge na jego temat cos powiedziec.


Cos co mi sie bardzo podoba w amerykanskich tuszach drogeryjnych to sposob w jaki sa zapakowany. Nie wiem dlaczego nasze europejskie firmy tego nie przejma, bo zdecydowanie ukrociloby to otwieranie produktow przeznaczonych do sprzedazy. U nas niestety ciagle jest ryzyko, ze w drogierii kupimy produkt, ktory juz jakis czas temu zostal otwarty. A tak to widzimy jak wyglada szczoteczka bez zagladania do srodka i mamy gwarancje, ze tusz jest swiezy.


Sama szczoteczka ma idealna wielkosc, jest silikonowa i dosc gesta ale dzieki temu swietnie podkresla rzesy i zostawia na nich dokladnie taka ilosc produktu jaka potrzebujemy. Wygiety ksztalt ma sprzyjac podkrecaniu rzes przy malowaniu.


Tak wyglada szczotka z tuszem. Jak widac moj jest ciemno brazowy ale na oku prezentuje sie swietnie i tak jak pisalam wyzej, idealnie nadaje sie na dzien. Tu tez widac, ze nie ma nadmiaru produktu na szczoteczce, przez co nie musimy sie martwic, ze poskleja nam rzesy. Wrecz przeciwnie... pieknie potrafi je rozczesac i ulozyc.


Bardzo mi sie podoba jak sie prezentuje na rzesach. Pieknie je podkresla a mimo wszystko wygladaja przy tym bardzo naturalnie. Na zdjeciach jedna warstwa. Efekt ten mozna wzmocnic i pewnie mocno czarny tusz tez by sie intensywniej prezentowal.




Ostatnio nawet nie robie zadnego makijazu, firanki jakie potrafi wyczarowac, stanowia wystarczajaca ozdobe i oprawe oka.


Naprawde nie przypuszczalam, ze tak mnie zachwyci tusz drogeryjny. Do tego swietnie sie trzyma, po calym dniu dalej jest na swoim miejscu w formie niezmienionej. Nie sypie sie, nie kruszy... nie skleja sie z czasem. Tak jak rano pomaluje rzesy... tak wygladaja jak wracam do domu. Na swoja kolej czeka oczywiscie czarny tusz MaxFactor. Bardzo jestem ciekawa czy to naprawde to samo, bo czasami wystarczy roznica jednego skladnika i mamy dwa zupelnie rozne produkty... gdyby tak bylo, to bede musiala sie zastanowic nad sciaganiem go ze stanow, bo na pewno zostanie ze mna na dluzej :)



58 komentarzy:

  1. Bardzo lubię Clump Defy, jeśli więc ten faktycznie jest tym samym tuszem, to nie dziwie się, że przypadł ci do gustu ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem czy bedzie widac roznice miedzy tym brazem a czarnym :)

      Usuń
  2. Lubię takie wygięte szczoteczki :)) Może się skuszę na ten tusz, skoro tak polecasz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez lubie... takimi najwygodniej sie maluje :)

      Usuń
  3. Pokusilas teraz koniecznie będę na niego polować :-)
    P.s. Super że te meteorki dotarły :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez sie ciesze... choc prawde mowiac nie mialam juz nadziei... teraz usiluje im wytlumaczyc, ze ja bym chciala za nie zaplacic, bo oni zwrocili mi pieniadze... ale jakos to do nich nie dociera ;)

      Usuń
  4. Mam go (tzn mam MF) i również bardzo lubię. Kwestia opakowań tuszów - jak najbardziej się zgadzam. Kiedyś kupiłam Bell w formie jak ten z Covergirl.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem dlaczego u nas tego nie wprowadza... taka nakretka nie kosztowalaby firme majatku ;)

      Usuń
  5. Pięknie podkreśla rzęsy! :))))

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękny efekt:) Ja od lat nie rozstaję się z MF False Lash Effect w czarnym opakowaniu, ale muszę przyznać, że chyba w końcu skuszę się na wersję Clumpy Defy, bo efekt naprawdę śliczny<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tak sie przygladalam tuszom MF to ogolnie wygladaly ciekawie :)

      Usuń
  7. fajnie się prezentuje i jest wart uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam tej marki, ale ja osobiscie nie lubie Max Factora tuszy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam zdania, bo do tej pory nie uzywalam ale znam za to wiele wysokopolkowych, ktore sa fatalne ;))

      Usuń
  9. Efekt mi się bardzo podoba i muszę się przyjrzeć MF bo akurat mi się kończą dwa tusze.
    Co do opakowania, to nie będę rozpoczynać dyskusji i otwieraniu tuszy, po prostu na szafach są często obrazki jak szczoteczka wygląda:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja prawde mowiac wole jak sa porzadne testery... bo sam widok szczotki to czasami nic nie mowi... tym bardziej o jakosci tuszu ;)

      Usuń
  10. Pierwsze słyszę o tym tuszu, jednak efekt rzeczywiście ładny :) Firmy kosmetyczne powinny zacząć pakować swoje produkty w blistry...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano powinny... z tym, ze jak widac jakos to je srednio interesuje :]

      Usuń
  11. Też słyszałam, że oba tusze są w zasadzie takie same, jedynie kolor i marka się różnią, ale to pewnie dlatego, że w stanach z tego co wiem MaxFactor funkcjonuje jako Covergirl. I też bym wolała, żeby u nas pakowano maskary w ten sposób. Wkurza mnie strasznie gdy jakaś durna baba psuje kosmetyki macając je w sklepie. Zwłaszcza gdy obok są testery.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otoz to... czesto tak jest, ze testery sa nieruszone a to co do sprzedazy macane :/

      Usuń
  12. chciałam go zamówić ostatnio, ale padło na sprawdzonego Colossala Smoky Eyes ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dostalam, wyprobowalam i pokochalam ;)

      Usuń
  13. Rzeczywiście efekt na rzęsach piękny :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi sie bardzo podoba :) ... tym bardziej, ze to tylko jedna warstwa :)

      Usuń
  14. miałam ten tusz z MF i niestety, musiał polecieć dalej w świat, bo najzwyczajniej podrażniał mi oczy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o kurcze to faktycznie niefajnie :/

      Usuń
  15. efekt super, zdecydowanie jest bliski miss sporty albo lovely :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego nie wiem, ja ogolnie nie uzywam drogeryjnych tuszy ale ten mi wyjatkowo podszedl :)

      Usuń
  16. Efekt bardzo naturalny, no i oczywiście jak dla mnie brąz odpada...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myslalam, ze ten braz bedzie jasny ale on na tyle ciemno wypada, ze chyba w koncu pomaluje jedno oko czarnym a drugie brazowym zeby zobaczyc jaka jest roznica ;)

      Usuń
  17. Oj tak, przydałyby się u nas takie opakowania...I tak mam wrażenie, że tusze w drogeriach w DE nie są tak namiętnie otwierane jak w Polsce, ale ryzyko i tak zostaje, nigdy do końca nie wiadomo....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otwieraja... niestety :/ czasami, choc mam wrazenie, ze to raczej mlode osoby... upackaja polowe tego co jest wystawione do sprzedazy, szczegolnie w drogeriach...w duzych miastach jest katastrofa...

      Usuń
    2. W Berlinie widuję zazwyczaj pozaklejane tusze, za to np. w Hannoverze jeszcze się z tym nie spotkałam, chyba mają większe zaufanie do klientek :P I powiem szczerze, że dotąd rzadko się spotykałam z otwieraniem, przynajmniej nie działo się to na moich oczach no i nie widziałam takich cudów, żeby sprzedawcy sami otwierali i dawali pomacać klientce :P No ale cudów nie ma, na pewno niektórzy tak robią...

      Usuń
    3. U mnie w drogeriach przewaznie nie sa zaklejone, to tez pewnie zalezy od firmy... z drugiej strony az tak dokladnie im sie nie przygladam hehe...

      Usuń
  18. Bardzo naturalny efekt. Ja wolę coś bardziej pogrubiającego i wydłużającego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez przesady bardziej sie nie da wydluzyc zeby nie wygladalo to tandetnie... jak czasami widze ile tuszu maja napakowane dziewczyny na oczy, to sie zastanawiam czemu sobie taka krzywde robia :]

      Usuń
  19. Genialne to opakowanie! Pierwsze widzę :)
    Szczota mi sie podoba, lubię takie! Efekt na rzęsach świetny!
    A rzęsiory wyhodowałaś piękne! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marti mam wrazenie, ze Xlash radzi sobie lepiej jak Revita... takich rzesiorkow to jeszcze nie mialam :D

      Usuń
  20. widziałam już ten tusz u nissiax83 :) trąbi o nim już od bardzo dawna, jednak ja go nie widziałam w żadnej drogerii i niestety jeszcze go nie próbowałam :)
    moje rzęsy na Xlashu też były mega!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego zielonego nie znajdziesz, bo to amerykanska firma i wersja ale tak jak napisalam ten MaxFactor mozna spokojnie kupic, wiec podejrzewam, ze u Ciebie tez jest :)

      Usuń
  21. Bardzo podoba mi się ten sposób pakowania i brakuje mi go w Polsce. Nie raz miałam okazję widzieć te otwieranie tuszy, lakierów, testowanie cieni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie... ja tego w ogole nie rozumiem :/ ... tym bardziej, ze czasami wystarczy rozejrzec sie za testerem

      Usuń
  22. Rzeczywiście daje bardzo fajny efekt :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie pozwala mi napisać komentarza w odpowiedzi na Twój :( więc piszę tutaj :)
    Jeszcze lepiej powiadasz? No to czas więc rozpocząć naszą znajomość :D hyhy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej :) i codziennie stosowanie nie robi krzywdy ;)

      Usuń
    2. Juhuuu juhhuuuu :D Jest więc nadzieja, że moje rzęsiory znów będą w pełnym rozkwicie :D

      Usuń
    3. Jestem na 90% pewna, ze bedziesz zadowlona :D

      Usuń
  24. Uwazam ze maskary w Nieczech sa dobrze zabezpieczone. Tusz jest zaklejony i widac jesli ktos go otworzyl. Na ale nigdy nie wiadomo.... Persnel mogl zakleic na nowo. W jakim sklepie kupilas ta maskare ? Gdzie sa one dostepne? Jaka cena?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisalam w poscie, ze to amerykanska mascara, wiec w de nie jest dostepna. Wiekszosc tuszy w drogeriach i nie tylko nie ma zadnych zabezpieczen, wiec nie wiedomo czy byly otwierane czy nie.

      Usuń
  25. Czekam na porównanie z Max Factorem ;) Ja z drogeryjnych pokochałam ostatnio tusze z Essence, nigdy nie pomyślałabym, że mogą być takie dobre ;) Co prawda podobnie jak u Ciebie, rzęsy mam ostatnio wyhodowane na odżywkach i tak czy tak wyglądają dobrze, ale tusz je ładnie podkręca i pogrubia :) A co do tych opakowań, to myślę tak samo... może kiedyś i u nas się takie pojawią, a wtedy macańci nie będą mieli jak macać o_O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi te z Essence nie sluza... wysuszaly mi rzesy i sie sypaly. Robilam do nich dwa podejscia ale stwierdzilam, ze to nic dla mnie :]

      Usuń
  26. Znów mi nie daje możliwości napisać w odpowiedzi i muszę osobno :/

    A dlaczego dlaczego tylko 90%? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A bo ja wiem... zawsze sie moze tak zdazyc, ze sie z tym preparatem nie polubisz, wiec nie moge powiedziec w 100% ... to bedziesz mogla Ty napisac jak bedzie dzialac :D :D

      Usuń