sobota, 16 lipca 2011

Catrice zelowe eyelinery... LE "Out of space"

O cieniach pisalam ostatnio, poczytac i poogladac mozna tutaj. Dzis chcialam wam napisac o zelowych/kremowych eyelinerach. Jak dla mnie najwiekszej porazce tej kolekcji.

Ogolnie chyba wiekszosc z was spotkala sie juz z linerami tej firmy, ktore sa w stalej ofercie. Kremowe i bardzo miekkie, co prawda nie wszystkim odpowiada ta forma ale jak dla mnie taki eyeliner jest najlatwiejszy do nalozenia. Do tego te standardowe zaskoczyly mnie calkiem dobra jakoscia a co za tym idzie, dobra trwaloscia. Czego niestety nie moge powiedziec o linerach z kolekcji "Out of space".



W ofercie byly trzy kolory, ja na poczatku kupilam tylko te dwa, nazwy widac na zdjeciach. Wlasnie zauwazylam, ze o ile wiekszosc produktow tej firmy produkowana jest w Europie (Niemcy, Wlochy, Polska) to te linery zostaly wyprodukowane w Chinach :]




Pierwszy to cudny ciemny granat. Tak przynajmniej wyglada w opakowaniu. W swietle widac delikatne drobinki.



Drugi to bez z odrobina jasnego zlota i zdecydowanie wieksza iloscia drobinek.



Co mi podpadlo:
  • przede wszystkim to, ze malo nie zlamalam pedzelka usilujac nabrac produkt ;) Eyelinery sa tak twarde, ze musialam je podziubac zeby cos nabrac na pedzelek. Co prawda do swatchy mam roboczy pedzelek ale do tej pory sobie bez problemu radzil. A tu taki zonk. Liner kleil sie do wlosia i nalozenie go na skore wcale nie bylo proste.
  • po drugie nasycenie koloru... zeby tu chociaz szal byl ale niestety nie ma. Popatrzcie same. Ogolnie to rzucaja sie w oczy drobinki ale o rownym kryciu mozna zapomniec. Prawde mowiac nie potrafilam namalowac nim sensownej lini.



  • na koniec dobila mnie trwalosc albo wlasciwie jej brak... zrobilam porownawcze zdjecia z linerem Zoeva, po chwili przejechalam palcami po obu. Efekty na zdjeciach :/ ... po lewej eyeliner Zoevy, wybralam podobny kolor. Po prawej Catrice.



Kreski malowane tym samym pedzelkiem. A po przetarciu reka... liner Catrice po prostu zniknal, nie pozostawiajac po sobie sladu. Co prawda ten z Zoevy tez nie zdazyl do konca wyschnac ale nalozylam obu troche wiecej, zeby dobrze bylo widac kolor.



Zupelnie tego nie rozumiem i tak sie zastanawiam gdzie sa produkowane te standardowe linery, czy tez w Chinach. Moj polecial do Urbi, wiec nie moge sprawdzic. Zawiodlam sie, bo spodziewalam sie linerow o mocnym kolorze, polysku i calkiem dobrej jakosci. Ja wiem, ze nie jestem mistrzem kreski ale zeby nie mozna bylo zrobic porzadnego swatcha, przeciez jakbym go chciala uzyc na oku to predzej bym je sobie wydlubala jak stworzyla cos sensownego. Bo od zelowego linera oczekuje wlasnie tej gladkosci w nakladaniu, tego poslizgu... i oczywiscie trwalosci.

26 komentarzy:

  1. 020 It's Mambo nr. 2 wyprodukowany został we Włoszech :D - wszystko jasne :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Marta,
    ha! ... czyli teraz bedzie trzeba patrzec i omijac rzeczy wyprodukowane w Chnach :]

    OdpowiedzUsuń
  3. O kurka :/ Nie zapowiada sie to najciekawiej... a ja myslalam, ze przesadzasz :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Urbi,
    ja Ci je wysle to sobie pomacasz :] moze bedzie na zasadzie, ze skoro mi nie podeszlo to Tobie bedzie pasowac ;) ... choc do nadkladania lepsze byloby dluto jak pedzel ;))

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda bo kolory są piękne :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Sprawdzanka,
    :( ... moze one mnie tak nie lubia... moze znajdzie sie ktos, kto powie, ze da sie nimi dobrze malowac...

    OdpowiedzUsuń
  7. Faktycznie porażka :( Pewnie jest to związane z krajem produkcji.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale że co we Włoszech? Że niby nie powinien się nazywać Mambo, tylko Bunga-bunga? :P
    Dziwny ten liner, nawet wysuszone z Essence były nie do zdarcia..

    OdpowiedzUsuń
  9. buuu :( a kolorek taki piekny ..
    Już trzeba było skiepścić .. ,a ja tak lubię Bambo .

    OdpowiedzUsuń
  10. Faktycznie dziwne, mam nadzieję że już wiecej takich chińskich wyskoków nie mają w planach, bo od razu widać jak to się odbija na jakości...

    OdpowiedzUsuń
  11. Rzeczywiście masakra... A szkoda, bo piękne kolory...

    OdpowiedzUsuń
  12. DobraDusza,
    jak zobaczylam gdzie zoszaly wyprodukowane to tez tak pomyslalam

    Miau Kot,
    ze to, ze jest roznica w jakosci miedzy standardowym produkowanym we Wloszech a tym z LE, ktory jak sie okazalo jest wyprodukowany w Chinach :]

    Mami,
    buuu... ja na szczescie i tak wole linery Zoeva ;P

    Lady,
    tez mam taka nadzieje...

    Zzielona,
    dokladnie... zepsuli linery, ktore naprawde mogly byc swietne...

    OdpowiedzUsuń
  13. Zostałaś nominowana u mnie na blogu - więcej szczegółów - http://catchinlucky.blogspot.com/2011/07/one-lovely-blog-awards.html
    Gratuluję i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Uuuu... Szkoda, że taki nie wypał... Zapowiadały się tak dobrze tymi kolorami, a tu taki psikus...

    OdpowiedzUsuń
  15. Zostałaś nominowana w tagu One Lovelt Blog Award

    http://zakupowe-szalenstwa.blogspot.com/2011/07/one-lovely-blog-award-tag.html

    OdpowiedzUsuń
  16. Hej, zostałaś nominowana do One Lovely Blog Award szczegóły u mnie: http://innaa93.blogspot.com/ powodzenia :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja nie lubię takich =] Dla mnie eyeliner to tubeczka z pędzelkiem/pisakiem i tyle =]

    OdpowiedzUsuń
  18. dziewczyny dziekuje za wroznienie :)

    Anikowa101,
    ano szkoda...

    Natasza,
    ja ogolnie lubie zelowe, sa dla mnie najlepsze. Ale tego sie nie da uzywac :]

    OdpowiedzUsuń
  19. Wielka szkoda, bo kolory (zwłaszcza ten złoty) naprawdę śliczne.

    OdpowiedzUsuń
  20. szkoda, ze sa takie kiepskie :( bylam chetna na granatowy, ale po Twojej recenzji raczej zrezygnuje

    zostałaś oTAGowana :D http://nietylkokosmetycznie.blogspot.com/2011/07/tag-moje-letnie-pereki.html

    OdpowiedzUsuń
  21. No co Ty.... kurcze ale poszli po bandzie ://

    OdpowiedzUsuń
  22. o matko.... aż taka kiepścizna? a myslałam, że któryś kupię ale chyba sobie daruję jednak :(

    OdpowiedzUsuń
  23. Opos,
    no wlasnie zloty mi sie od razu spodobal

    Pierniczkowa,
    lepiej przetestowac ale dla mnie to katastrofa...

    Agnieszka,
    ja bylam w szoku, bo nie ma ten liner nic wspolnego z tymi standardowymi :/

    Hazel Eyed,
    to juz naprawde lepiej kupic Essence, bo sa w sumie podobne ale do tych do lepiej ostroznie podjesc... mam nadzieje, ze wiecej takich zonkow nie bedzie...

    OdpowiedzUsuń
  24. ja się skusiłam na ten liner i jestem wściekła... specem w kwestii malowania kreski nie jestem, a z tym szitem jest to zwyczajnie dla mnie niewykonalne...

    OdpowiedzUsuń
  25. a do tego w ogóle u mnie nie zasycha. chyba z desperacji będę używać suszarki.

    OdpowiedzUsuń
  26. Adrianna,
    bo te linery wyprodukowane w chinach sa faktycznie koszmarne i ja nie wiem jak sobie radza te co pisza na wizazu, ze liner jest ok... bo dla mnie to tez byla katastrofa :/

    OdpowiedzUsuń