Seiten

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Guerlain. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Guerlain. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 stycznia 2016

Pare miesiecy minelo... czas pozbyc sie pustych opakowan ;)


Obiecalam... wiec zeby nie bylo, ze sie obijam. Choc prawde mowiac ta pogoda obala mnie na ryjek (w przenosni i doslownie), to spielam sie jak agrafka ;)

  1. Rossmann WellnessBeauty Duschgel wanilia i kwiat jablka. Nie tyle to zel co pianka. Przyjemnie pachnie i jest wydajna... najchetniej siegam latem pod prysznicem. 
  2. Balea Duschgel Vanille&Cocos bardzo fajnie pachnie ale zel jak to zel... te sa niedrogie i myja, wiec nie mam im nic do zarzucenia.
  3. Kneipp zel do kapieli, to akurat byla letnia limitowana edycja. Wiele razy pojawialy sie w moich denkach, bardzo lubie a slubny po prostu uwielbia, wiec na pewno nie raz sie u mnie pojawia w postach a w szafce kilka czeka na swoja kolej.
  4. Le Petit Marseillais framboise pivoine zel do kapieli (o ile dobrze pamietam, dostalam od Mami), bardzo przyjemny produkt. Nie kojarze, zeby u mnie byl w drogeriach ale online mozna na pewno kupic.
  5. Joanna zel pod prysznic waniliowy, bardzo lubie... uzywam od lat. Wydajny i ten zapach.
  6. Organique pianka do mycia grecka o niesamowitym zapachu, taki gadzet dla odmiany. Myje ale srednio wydajny a cena jak wiadomo...
  1. Green Pharmacy szampon z lopianem zapobiegajacy wypadaniu wlosow. Bardzo przyjemny i skuteczny produkt. Wlosy po myciu byly bardzo przyjemne w dotyku i nie potrzebowalam zadnej odzywki zeby rozczesac. 
  2. Phenome Rebalance szampon bardzo mi podszedl i na pewno kupie ponownie, jak tylko bede miala okazje. Zapach kojarzyl mi sie z dziecinstwem... ziolowy ale bardzo przyjemny. Delikatnie oczyszcza wlosy i pozostawia je miekkie i blyszczace.
  3. Alterna Daily Detoxifying Shampoo to aktualnie moj ulubiony szampon oczyszczajacy a przy okazji dbajacy o stan mojej skory glowy i stan wlosow. Troche mi te opakowania dzialaj na nerwy, szczegolnie w przypadku serii Caviar ale produkty same w sobie sa dla mnie rewelacyjne.
  4. Alterna dwa szampony z serii Bamboo... ten do wlosow farbowanych jest dobry ale ten nadajacy polysk jest prawde mowiac takim przecietniakiem i jak do tej pory najslabszym produktem tej firmy. Oczywiscie to moje subiektywne wrazenie.
  1. Lee Stafford Dry Shampoo moj ukochany suchy szampon do ciemnych wlosow. Najlepszy jaki do tej pory uzywalam i pozostanie ze mna na dlugo.
  2. Green Pharmacy eliksir przeciw wypadaniu wlosow z lopianem, bardzo chetnie po niego siegalam. Trudno mi powiedziec, czy naprawde cos daje... uzywam pare roznych produktow w tym samym czasie. 
  3. Bumble und Bumble serum pogrubiajace wlosy, prodkut ktory niestety zostal wycofany a szkoda, bo u mnie sie calkiem dobrze sprawdzal.
  1. Skinoren z tego co pamietam pojawil sie tez w ostatnim denku, dalej bardzo dobrze mi sluzy i mam zapas na wiele miesiecy. 
  2. Shiseido Ibuki Softening Concentrate to niestety kolejny kosmetyk z tej serii, ktory mnie rozczarowal. Ogolnie mam wrazenie, ze nie robia kompletnie nic a kosztuja sporo. 
  3. La Roche - Posay Effaclar plyn micelarny moj ulubiony, tez juz sie pare razy pojawial i dalej chetnie go uzywam.
  4. Mixa to takze plyn micelarny (kolejny produkt od Mami). Niesamowicie wydajny, myslalam ze sie nie skonczy. Calkiem przyjemny. Ja nie zmywam calego makijazu micelami, u mnie to jeden z "krokow", do demakijazu oczu uzywam dwufazowki, wiec pod tym katem nie moge ocenic.
  5. Chanel Lotion Confort tonik do skory mieszanej. Bardzo lubie takie produkty uzywac rano.
  6. Chanel dwufazowka do demakijazu oczu to moj faworyt od dawna i poniewaz nie ma lepszego, to dalej bedzie mi towarzyszyl.
  7. La Roche - Posay peeling oczyszczajacy, mechaniczny... taki troche zdzierak jak dla mnie juz calkiem konkretny ale wiadomo to zalezy od osobistych preferencji. Zuzylam choc troche to trwalo ale specjalnego wrazenia na mnie nie zrobil.
  8. Estee Lauder Perfectly Clean krem do mycia twarzy. Ja osobiscie bardzo takie produkty lubie, choc w przypadku tego bardzo trzeba uwazac, zeby nie dostal sie do oka... piecze ale pozatym bardzo fajnie oczyszcza. Pewnie bym do niego wrocila ale znalazlam podobny produkt, ktory mi sie jeszcze bardziej spodobal ale o nim innym razem.
  1.  Glamglow Super-Mud Clearing Treatment Maske to jedna z moich ulubionych maseczek, swietnie oczyszcza, moja skora bardzo ja lubi. Opisalam ja juz w osobnym poscie, wiec nie bede sie rozpisywac. Calkiem mozliwe, ze kupie ponownie... na razie mam inne do zuzycia. 
  2. Biotherm Blue Therapy Serum in Oil na noc... jak juz pisalam, nic szczegolnego.
  3. Guerlain Meteorites serum rozswietlajace kocham za sam zapach... kulkowy. Do tego naprawde dobrze sobie radzi, tylko z wydajnoscia mogloby byc troche lepiej. Pewnie gdybym nie trafila na cos co mi lepiej sluzy, to bym przy nim pozostala. 
  4. Biotherm Blue Therapy krem na dzien. Idealny na zime dobrze odzywia i nawilza, pozostawia skore gladka i przyjemna w dotyku. Ja badzo lubie tego typu kremy. Ogolnie wole takie bardziej tresciwe, moja skora tego potrzebuje.
  1. Lancome Renergie Yeux Multi Lift to jeden z moich ulubinych kremow. Uzywam glownie na noc ale i na dzien tez mozna. Dobrze odzywia ale szybko sie wchlania i nie pozostawia filmu. Co jakis czas do niego wracam. To typowy krem przeciwzmarszczkowy do cery dojrzalej. Wiadomo istniejacych zmarszczek nic nie cofnie (oprocz skalpela) ale mozna zapobiegac i uzywac kremy, ktore na tyle dobrze dbaja o delikatna skore pod slepiami, zeby istniejace juz zmarszczki nie byly tak widoczne. 
  2. Nip&Fab Bee Sting Fix Eye to krem pod oczy z woskiem pszczelim. O nim tez juz pisalam. Dosc dziwny produkt ale o dziwo skuteczny. Jedyny minus to to, ze po jakims czasie twardnieje, wiec trzeba go dosc szybko zuzyc.
  1. Organique dwa peelingi do ciala, oba cukrowe... i oba swietne. Uwielbiam peelingi tej firmy, swietne zdzieraki a do tego cudnie pachna, sama przyjemnosc uzywania.
  1. Dior Addict It-Lash tusz do rzes. Na poczatku nie bylam pewna co to z tego bedzie. Ta gumowa maczuga, latwo sie taka dziabnac w oko ale jednak bardzo go polubilam i chetnie po niego siegalam.
  2. Max Factor 2000 Calorie wodoodporny. Calkiem w porzadku, malowal rzesy na czarno i eoda mu nie straszna ale to bylo wszystko. Moja dwufazowka potrafi sobie z nim poradzic.
  3. Diorshow baza pod tusz. Jak dla mnie rewelacja, sprawdza sie z roznymi tuszamia przy okazji pielegnuje.
  4. RevitaLash pisalam juz o niej wiele razy. Lubie ale nie jest moim faworytem.
  5. Xlash sluzy mi o wiele lepiej. Co prawda poczatki nie byly optymistyczne, mialam wrazenie, ze nic sie nie rusza ale kiedys skonczyla mi sie RevitaLash wiec siegnelam po ta... i efekt mnie zachwycil. Uzywam obie zamiennie ale ta lubie bardziej.
  6. NARS baza pod cienie. W sumie nie wiem co o niej myslec. Fajnie podbija kolor i ogolnie jest dobra ale z czasem przestala dzialac. Nie wiem dlaczego ale robi mi sie tak z wiekszoscia baz.
  7. Anastasia Beverly Hills zel do brwi, to tez juz moje kolejne opakowanie. Lubie i bede dalej uzywac... aktualnie kolejne opakowanie w trakcie zuzywania.
  8. Dior Lip Gloss bardzo lubie, swietnie pielegnuja usta i ladnie na nich wygladaja.
  9. Lancome Fever Gloss wycofany ze sprzedazy... zuzywam moje ostatnie i bardzo smuteczek, bo to byly rewelacyjne blyszczydla.
  10. Loreal Color Riche Blam to taki odpowiednik balsamu z Dior, tylko o nizszej cenie. Bardzo przyjemny produkt i niektore kolory sa naprawde ladne. Balsam robi to co powienien... pielegnuje usta.
  1. Hourglass Veil to mineralna baza pod makijaz. U mnie sie sprawdzila, wspolpracuje z roznymi podkladami. Tylko cena pelnowymiarowego opakowania odstrasza.
  2. Giorgio Armani Maestro Fundation to jeden z moich ulubionych podkladow. Lekki, trwaly, wydajny, ma idealny kolor. Na pewno do niego wroce.
  3. Guerlain Parure Extreme to byl jeden z moich ulubionych podkladow... szczegolnie na zime. Niestety zostal wycofany i zastapiony innym.
  4. Shiseido korektor w pedzelku... glownie pod slepia. Calkiem dobry produkt, z tym ze ja nie mam cieni, wiec trudno mi powiedziec, jak sobie radzi w takich przypadkach.
  5. Dior Hydra Life to kolejny korektor pod oczy, w tym przypadku z pacynka. Ja go uzywalam na rozne niespodzianki i przebarwienia... z wiadomego powodu. Lubilam ale mam sporo innych, wiec nie wiem czy jeszcze do niego wroce.
  6. Shiseido UV Protective Compact Foundation SPF30 to moj ulubiony podklad na lato, jest po prostu idealny. Wodoodporny i nie do zdarcia. 
  7. Giorgio Armani Lasting Silk UV Compact to tez bardzo fajny podklad w kompakcie. W tym przypadku tez moge dobrac idealny odcien. Teraz mam puderniczke, wiec moge dokupic sam wklad. 
  1. Dior Addict bardzo bardzo lubilam... i jak to przewaznie bywa z produktami, ktore lubie... zostal wycofany.
  2. Boss MaVie uzywalam do pracy, przyjemne ale wiadomo parfumy to indywidualna sprawa.
  1. Beliance mydelko do mycia pedzli... moje ulubione. Wydajne i skuteczne.

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Ulubiency i odkrycia.. oraz jeden bubelek w 2015 :)

 Poki jeszcze mamy styczen to wypadaloby zrobic male podsumowanie zeszlego roku. 
Jak bede to odkladac, to obudze sie ponownie w polowie roku ;)


Jezeli chodzi o perfumy to praktycznie caly rok nalezal do zdecydowanie Hermesa. Wiosna, lato i jesien... co zreszta widac po stopniu zuzycia. Jour d'Hermes to moj absolutny ulubieniec. Un Jardin sur le Toit uzylam pare razy, czeka na swoja kolej :)


Kolejnym strzalem w 10 okazal sie podklad, ktory kupilam online na wyprzedazy. Niestety D&G nie jest dostepny w stacjonarnych sklepach (tzn. moze i jest ale nie u mnie w okolicy). Wzielam Perfekt Matte Liquid Fundation i byla to milosc od pierwszego uzycia. Nie jest to plaski mat, tylko taki normalny... naturalny, dokladnie taki jak lubie. O tym produkcie juz pisalam w osobnym poscie ale jak na razie zdania nie zmienilam, dalej bardzo lubie i chetnie po niego siegam. Bardzo polubilam tez puder Guerlain Terracotta Joli Teint. Podoba mi sie efekt na twarzy, choc jest to dosc delikatny produkt ale jak na moje wymagania calkowicie wystarczajacy.


Co prawda pozostalam wierna blyszczykom ale to nie znaczy, ze nie mam szminek w moich zbiorach. Rouge d'Armani jest moja ulubiona i chetnie ja nosze. Blyszczykow kupilam oczywiscie wiecej ale tegorocznym odkryciem jest Smashbox Be Legendary Lip Gloss. Wsrod odcieni, ktore maja w ofercie, znalazlam taki idealny dla mnie.


W zeszlym roku praktycznie nie kupowalam cieni w paletach ale za to skusilam sie na dwa plynne. Bardzo wygodne w uzyciu produkty, o ile potrafi sie je oswoic... rozcieranie tego typu cieni czasami sprawia problemy. Moje ulunione to Dior Addict Fluid Shadow i Armani Eye Tint.


Tym razem zabraklo w zestawieniu diorowego tuszu, ktory tak bardzo lubilam ale najzwyczajniej w swiecie przestal mi sluzyc. I opakowanie ktore mam lezy i rzadko po niego siegam. Bez wzgledu czy na diorowej bazie, czy bez... efekt koncowy w zadnym wypadku nie byl zadowalajacy. Za to mam dwa inne produkty, kompletnie nowe w moim kuferku i oba bardzo mocno kocham. D&G w ciemnym brazie idealnie rozczesuje i podkresla rzesy, dajac im podkrecenie. To tez byl wyprzedazowy zakup ale zarowno tusz jak i szczoteczka sa dokladnie takie jak lubie. Tusz Chanel kupilam przez pomylke. Co prawda mial byc wodoodporny ale nie chcialam Le Volume tylko Sublime (testowalam mini i calkiem dobrze sie sprawowal) ... slepa chyba bylam i wylowilam nie to opakowanie. Na szczescie dla mnie, bo ten tusz jest fenomenalny. Nigdy nie lubilam tuszy wodoodpornych z wielu wzgledow. Sklejaly, tusz byl za mokry, szczoteczka fatalna i za duzo tusz na niej... jeszcze bym tak mogla wyliczac. Ten jest przeciwienstwem. To zdecydowanie moj wodoodporny ideal.


Jakis czas temu pisalam, ze robie ostatnie podejscie do pielegnacji wysokopolkowej. Tym razem siegnelam po Chanel. Zawsze lubilam te proste i klasyczne opakowania. Wrazenia z uzywania pojawia sie na blogu ale ogolnie to jestem bardzo zadowolona. Zadnej z produktow nie okazal sie osobistym bubelkiem... ale za to wszystkie sluza mi rewelacyjnie. Dwufazowke kocham od lat a reszta doczekala sie juz czesciowo kolejnych opakowan. Nie chce sie tu zaglebiac w szczegoly, bo w tym przypadku ulubiencem i odkryciem sa produkty Chanel. Zdaje sobie sprawe, ze nie wszystkich podchodzi... tak to juz jest z kosmetykami. Nie probuje tu nikogo przekonac, pisze o tym co mi sluzy i przy tym pozostanmy.



***

 Co prawda post jest o ulubiencach ale nie bede o nim pisac osobnego posta. W 2015 trafil mi sie jeden bubelek, moj osobisty. I jest nim lakier Essie... az dziwne, bo ogolnie wszystkie lakiery bardzo lubie. Pozostale produkt tez... ten niestety mnie zawiodl i to bardzo. Kolor ma piekny i przez to smuteczek jest spory ale co zrobic. Jest to lakier o wykonczeniu matowym. Juz podczas malowania nie bylam do konca przekonana ale pomyslalam, poczekamy... zobaczymy...

No coz nie musialam dlugo czekac. Normalny lakier po ponad godzinie jest twardy i nic sie z nim nie dzieje. Tego pomalowalam jedna warstwe, bo byly to testy. I cale szczescie, bo w przeciwnym wypadku to by mnie cos trafilo. Poniewaz lakiem po kontakcie z woda, umylam takerzyk i pare kubkow... po prostu brutalnie poodlazil. Cale platy odeszly. WTF ?! Odeszla mi ochota na uzywanie, nie dosc ze mialam drobne zarzuty pod katem krycia i wygladu na paznokciach, to potem jeszcze cos takiego. Nie... dziekuje...


Nie sa to moze jakies powalajace odkrycia ale jak widac troche sie uspokoilam i nie kupuje juz tak duzo, stawiam na bardziej przemyslane zakupy a kolorowki mam tyle, ze brak miejsca w szufladzie. W koncu mam jedna twarz, wiec nie ma co przesadzac. Zobaczymy co nam ten rok przyniesie.

piątek, 1 stycznia 2016

look... imprezowe fiolety :)


 W zeszlym roku jakos przegapilam i nie wstawilam sylwestrowo - imprezowego makijazu ale jakby nie bylo dalej raz w roku sprawdzam, czy nie wyszlam z wprawy i czy potrafie jeszcze machnac cos mocniejszego. I oczywiscie siegnelam po perlowe cienie, bo te po prostu kocham i na kazdym dobrze wygladaja, jak sie oczywiscie nie przesadzi ;)


 Ja lubie mocne makijaze, nawet jak od jakiegos czasu nie robi ich zbyt czesto ale ten nadaje sie zarowno na impreze jak i na wieczor, wiadomo na zdjeciach staralam sie zeby bylo go porzadnie widac, na zywo byl po prostu idealny. Wlasnie zauwazylam, ze na zdjeciu nie ma podkladu. W dalszym ciagu namietnie uzywam D&G, o ktorym pisalam jakis czas temu. Moj niekonczacy sie Cristalline Chanel i kulki Guerlain daly mi efekt idealnej cery. I niech ktos powie, ze nie widac kulkowego efektu ha! Kolejnym produktem, ktory aktualnie katuje i nie potrafie skonczyc jest roz Chanel Rose Dust, ktory mam juz wiecznosc... dlatego tez staram sie go skonczyc ale nie jst to takie proste. Paletka korektorow z Mac, blyszczydlo Lancome (tez juz wycofane ehhh) i rewelacyjny tusz wodoodporny Chanel. Jak chce mocno podkreslic rzesy, to siegam wlasnie po niego. Calosc dopelnila Illamasqua Freak... kocham te perfumy niezmiennie.


 Dobre pare minut siedzialam i zastanawialam sie jakie cienie uzyc. Poczatkowo siegnelam po UD ale moje oko zatrzymalo sie na tej paletce Inglota i wiedzialam, ze te cienie beda idealne. Uwielbiam... za jakosc, kolory, nasycenie ktore nie ginie przy rozcieraniu. Ten zestaw juz pokazywalam, numery cieni mozna znalezc w poscie... w etykietach pod "inglot" na pewno nie bedzie problemu ze znalezieniem, jezeli kogos zainteresuja. Dla przypomnienia zrobilam swatch... i jak tak na niego patrze, to nabieram ochoty na jakies inglotowe cienie ;). Uzylam ich na bazie z Zoeva, od dluzszego czasu sprawdza sie u mnie najlepiej.


Nigdy nie zrozumiem dlaczego firmy wycofuja swoje kultowe produtky. Fever Gloss byl takim kosmetykiem i zaden z nowych blyszczykow Lancome jakos mu nie dorownuje. 


 Uzylam wszystkich cieni z paletki, wspolgraja ze soba rewelacyjnie. Szkoda tylko, ze nie tak latwo zrobic im zdjecie przy sztucznym oswietleniu. Lampa pierscieniowa ciagle mi nie po drodze. Perla na zdjeciach czesto nie wychodzi tak intensywnie jak w rzeczywistosci.


 Wiadomo... mozna by zrobic kreske linerem w zelu i przykleic rzesy wtedy byloby jeszcze bardziej imprezowo. Mozna taki makijaz podrasowac jakims pylkiem, zeby bylo wiecej blink blink. Wszystko zalezy od tego co potrzebujemy.


 Bonusik... bo jakze inaczej ;)


A przy okazji, zycze Wam dobrego i zdrowego Nowego Roku :*


niedziela, 27 września 2015

urlopowa kosmetyczka :)

No coz... urlop zbliza sie wielkimi krokami, jestem na etapie przygotowywania wszystkiego co moze mi byc potrzebne. Ja akurat nie mam problemow z pakowaniem, nie jest to dla mnie ciezkim zadaniem. Wiekszosc rzeczy mam juz przygotowana, miedzy innymi kosmetyki kolorowe. Nie ma tego duzo... sa wsrod nich rzeczy sprawdzone nowosci.


Przewaznie nie chce mi sie robic makijazu oka ale jak juz machne cos na wyjscie, to wypada miec baze. Bez niej wszystko mi w takim klimacie splynie... zanim zdaze wyjsc z hotelu. Biore ze soba cos nowego czyli baze Smashbox Photo Finish. Druga ze Smashboxowych nowosci jest 24 Hour CC Spot Concealer. Moj przypadkowy zakup tez ze mna leci, tusz Le Volume De Chanel Waterproof. Blyszczydlo... bo brz nich sie nie obejdzie Chanel nr 206 i Smashbox Rosette.


MUFE Aqua Brow nr 25 oraz kredke do brwi Chanel Crayon Sourcils nr 30. Cielakowa kredke na linie wodna Chanel Clair. Kredke ust MAC Double-Time. I jakby mi sie jednak zachcialo zrobic makijaz mam mini paletke Smashbox FullExposure.


Podklad i w sumie puder w jednym... najwazniejsze, ze w pasujacym odcieniu i wodoodporny. Jest to kosmetyk, ktory towarzyszy mi juz na trzecim urlopie Shiseido UV Protective Compact Foundation (Medium Ivory) i zamiast rozu Guerlain Terracotta Joli Teint 00 Clair.


Cien w kremie Chanel Illusion D'Ombre Utopia i oczywiscie nie moglabym poleciec bez ukochanego filtra Chanel UV Essentiel SPF 50+. Z perfum zdecydowalam sie na Chanel Coco Mademoiselle.


Plus oczywiscie drobiazgi typu zalotka, bibulki, grzebyk do rzes i gumki do wlosow.


I to byloby na tyle. Ciekawa jestem jak sie niektore produkty sprawdza i mam nadzieje, ze mnie nie zawioda ale wiadomo jak to jest. Pozostale produkty, ktore zabiore opisze innym razem... moze znajde chwile czasu wieczorem a jak nie to po powrocie. Zabieram dwa nowe (swiezo zakupione) kosmetyki Chanel... oba kremy z serii Le Lift bylbyby zdecydowanie za ciezkie na upaly i wysoka wilgotnosc powietrza. Dlatego zaopatrzylam sie w cos lzejszego ale o tym innym razem...

Do zobaczenia robaczki :*


niedziela, 7 czerwca 2015

Guerlain Meteorites Oxygen Care... pierwsze wrazenia :)

 Jak juz nie od dzis wiadomo kulki kocham pod kazda postacia. I to nie tylko za efekt, ktory mi daja ale takze za ten cudowny i jedyny w swoim rodzaju zapach. Rozumiem, ze nie kazdemu musi on odpowiadac, ja uwielbiam i bylo to do przewidzenia, ze meteorkowy cudak przyciagnie moja uwage.

 Ogolnie nie jestem fanka pielegnacji tej firmy. Ceny maja jakie maja a produkty, ktore zdazylo mi sie testowac nie wywarly na mnie wiekszego wrazenia, do tego jakis krem mnie zapchal i zrobil kuku. 


Natomiast lekkie fluidy na lato... pod makijaz... dwa razy nie trzeba mi bylo mowic. Choc przeznaje sie bez bicia, ze w mojej przyszlej pielegnacji tez mam tego typu produkt ale nie ma mocnych... na fiolkowy zapach zawsze polece. A pachnie on nieziemsko i dla samego zapachu moge sie tym codziennie smarowac, bo to po prostu sama przyjemnosc ;)


 Biel, srebro, szklo... prostota i elegancja. Czasami nawet cos tak niepozornego potrafi wywolac szybsze bicie sroczego serduszka. 

Guerlain Meteorites Oxygen Care Moisturizer and Radiance Booster bo tak brzmi pelna nazwa... to fluid, ktory wg producenta jest aktywatorem blasku - kompleks o2 light. Ma zapewniac nawilzenie, pielegnacje i blask. Wiadomo te optyczne wygladzenie i zmniejszenie porow zawdzieczamy silikonom ale mi tam one akurat nie przeszkadzaja, moja skora je lubi a ja lubie efekt jaki daja. Producent zapewnia zwiekszenie poziomu nawilzenia powierzchniowej warstwy skory, formula zostala wzbogacona o nawilzajace glikole oraz kompozycje polimerow i kuleczek krzemowych, ktore wygladzaja jej powierzchnie.


 Dozowanie ulatwia nam pompka, firma pomyslala o wygodzie uzywania. 30 ml to w sumie standardowa pojemnosc tego typu produktow. Jak bedzie z wydajnoscia to sie okaze.


 Na ponizszym zdjeciu rozsmarowalam na powierzchni dloni odrobine fluidu i w sumie calkiem dobrze widac blask ale nie trzeba sie obawiac, nie swiecimy sie po nim jak bombka. Po tym jak sie produkt wchlonie i dopasuje do naszesz skory to efekt jest bardziej subtelny. Kropke zrobilam zeby bylo widac kolor... sam w sobie jest bialy ale na skorze staje sie calkowicie przezroczysty plus oczywiscie meteorkowa poswiata. W koncu jakby nie bylo to zalicza sie do meteorkowej rodziny.


 Sklad dla zainteresowanych. Choc ja tego nawet nie probowalam rozgryzac. Mialam obawy czy przypadkiem nie zrobi mi krzywdy ale odkad kupilam to namietenie uzywam i na szczescie nie ma problemow.


W zadnym wypadku nie jestem tu obiektywna. To niewytlumaczalna milosc i uwielbienie... plus otlumanienie zapachem powoduje, ze najcheniej kupilabym kolejne opakowania na zapas ;)

Wiadomo nie jest to tez recencja... tylko pierwsze wrazenia a te sa bardzo pozytywne. Uzywam tego fluidu rano pod makijaz. Przy takich upalach chetnie odstawiam krem i siegam po cos lekkiego. I ten produkt pasuje mi tu idealnie. Nadaje sie pod podklad, cudnie rozswietla i wyrownuje optycznie skore. Makijaz sie dobrze na nim trzyma i pewnie z nawilzeniem tez sobie radzi. Skora po calym dniu jest mila w dotyku... nie czuje zadnego napiecia, ktore mogloby byc skutkiem zbyt malego nawilzenia. Jak juz napisalam krzywdy mi nie robi a wrecz przeciwnie. Oczywiscie nie jest to kosmetyk ktory trzeba miec ale jak mozna sobie pozwolic, to na pewno warto mu sie przyjrzec. A dla milosniczek meteorytowego zapachu i efektu... to chyba nie musze nic pisac... po prostu trzeba miec :P

Razem z fluidem pojawily sie oczywiscie pasujace kulaski ale ja sobie darowalam, z wiadomych powodow. Mam ich pod dostatkiem i w sumie z tych co mam, moglabym sobie zlozyc takie jak te z LE. No i nie ukrywam... troche sie obrazilam za o ciagle zmniejszanie objetosci. 

poniedziałek, 23 marca 2015

Guerlain Terracotta Joli Teint Powder Duo... z bliska :)


Kazdego roku zachwycam sie kolejnymi wydaniami bronzerow Terracotta ale niestety sa one przewaznie tak nasycone pomaranczowym pigmentem, ze nawet wersja dla blondynek wyglada u mnie tragicznie. Nie wiem dlaczego ktos nie pomysli, ze nie wszystkie kobiety musza lubic cegielke i efekt jaki daja produkty z tej serii jest daleki od tego co widzimy na zdjeciach reklamowych.



Tym razem zamiast bronzerow Guerlain wypuscil pudry rozswietlajace. W czterech odcieniach... dwa dla blondynek i dwa dla brunetek. Na zdjeciach promo wygladaja bajkowo, w rzeczywistosci tez. Niestety pewna doze pomaranczy zawieraja ale na pewno jest to mniej niz na przyklad w bronzerach. 

Z zalozenia ma dawac efekt musniecia sloncem... z tym, ze nie jest to typowy rozswietlacz. Nie ma w sobie polysku, wykonczenie powiedzialabym jest bardziej satynowe. Wedlug producenta nalezy go uzywac do konturowania na 3, czyli skron, kosc policzkowa i zuchwa. Hmmm... ciemniejszym kolorem moze by mi sie udalo ale wtedy tez mialabym pomarancz i cieple odcienie. Jak to sobie G wymyslilo, mozna zobaczyc w zalaczonym filmiku. Na szczescie kosmetyki mozna dostosowac do swoich potrzeb i zachcianek. Tak tez zrobilam.



I zdecydowalam sie na zakup jasnego odcienia 00 clair/light przeznaczonego w sumie dla jasnych blondynek. Jest najbardziej chlodny z tej czworki i faktycznie przy tym dosc jasny.


Puder zamkniety jest w malej, porecznej puderniczce. Mnie jak zwykle urzekla prostota. 


Zawartosc to 10g wiec w sumie standardowa waga tego typu produktow. 
 

Choc prawde mowiac mialam w glowie i przed oczami moj spodek Terra Soleia z 27g i jak wyciagnelam to malenstwo z kartonika, to wydalo mi sie mikroskopijne. No coz... zobaczymy jak bedzie z wydajnoscia. 
 

W srodku oczywiscie lusterko. Nakladac powinni sie (duzym) pedzlem, wiec nic innego w puderniczce nie mamy. 
 

Na zdjeciach widac, ze puder ten niewiele ma wspolnego z bronzerami ale faktycznie moze to byc bardzo przyjemny produkt na wiosne i lato. Polaczenie pudru i rozu ma dac skorze swiezy i wypoczety wyglad... taki wlasnie urlopowy :)

Wzor na pudrze nie jest moze w tym roku jakis wyjatkowy ale nie mozna mu odmowic uroku. Do tego ma nowy zapach. Oczywiscie o nie meteoryty wiec zapach tez zupelnie inny. O ile Terra Soleia zalatuje babcinymi perfumami sprzed kilkudziesieciu lat i nigdy mi sie nie podobal jej zapach, tak ten uwielbiam. Pachnie frezjami i kwiatem pomarnaczy z dodatkiem bobu tonka.  
 

Drobno zmielony bardzo dobrze stapia sie ze skora i ten satynowy efekt utrzymuje sie u mnie przez wiele godzin. Z tym, ze oczywiscie nie moge uzywac tego pudru do konturowania. Jest na tyle jasny, ze jest to dla mnie bardziej puder wykonczeniowy... cos w stylu Hourglass Ambinet. Uzylam wczoraj Terracotte do wykonczenia i bardzo mi pasuje w tej roli.


Dostepny jest aktualnie (dla osob z Niemiec) na parfumdreams.de i kosztuje 42,95€ ... 
na stronie dougiego puder jest jeszcze niedostepny i jego cena jest tez wyzsza 47,99€.