Seiten

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Benefit. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Benefit. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 lutego 2015

Tusz Benefit... ktory towarzyszy mi juz od dosc dlugiego czasu :)


 Pierwszy raz wspomnialam o tym tuszu dwa lata temu tutaj . I juz wtedy bylam zadowolona, choc pisalam wtedy o miniaturce a wiadomo miedzy miniaturkami i pelnowymiarowymi opakowaniami sa czesto spore roznice. Nawet jezeli w sumie nie powinno tak byc ale sama sie z tym spotkalam, chocby w przypadku jednego z tuszy Chanel. Miniaturka byla swietna, pelnowymiarowka beznadziejnie prezentowala sie na moich rzesach.

BADgal o niesamowicie wielkiej szczocie to tusz, ktory albo sie kocha albo nienawidzi.


Dla mnie to idealny tusz na dzien... do pracy. Wiem, ze moge na nim polegac i zawsze wyciagnie z moich rzes to co mozna z nich w danym momencie wyciagnac. Lubie go za szybkosc uzywania, rano nie mam czasu na zabawe i poprawianie. Mimo tej wielkiej szczotki nie zdazylo mi sie zrobic sobie kuku a po tym jak sie z nia oswoilo, to wielkosc wcale nie przeszkadza. Ten tusz ma swietna trwalosc i trzyma sie caly dzien porzadnie, nie musze go kontrolowac czy aby przypadkiem nie wygladam jak panda po przejsciach.  8,5g to calkiem przyzwoita zawartosc. 

 
I tak towarzyszy mi ten tusz juz dwa lata i calkiem mozliwe, ze pozostanie na kolejne. Aktualne opakowanie zbliza sie do konca i czeka mnie zakup nowego tuszu. Wiadomo nowosci zawsze kusza ale czasami lepiej postawic na cos sprawdzonego :)


czwartek, 21 sierpnia 2014

srocze blyskotki... bronzery :)

 Czyli drugi z postow z tej serii i jak widac po tytule tym razem sa to bronzery. W tym przypadku post bedzie dosc krotki, jak widac ta grupa kosmetykow nie jest zbyt liczna... w porownaniu do rozy ale o nich bedzie innym razem.


 Niewielka ilosc wynika pewnie z tego, ze ja ogolnie lubie sie w bladej wersji, wiec bronzer nie za bardzo w ten koncept pasuje. Aczkolwiek latem czasami zlapie troche slonca i wtedy nie mam nic przeciwko podkreslenia opalenizny bronzerem.


 Choc prawde mowiac taki "sloneczny" jest tylko jeden... pozostale dwa na zdjeciu plus Inglotowy, ktorego tu nie pokazalam ale za to znalazl sie na swatchu, uzywam glownie do konturowania.


Tego spodka chyba nie trzeba przedstawiac. Jest to oczywiscie Terra Soleia Guerlain... czyli mega puder o wadze 27g. Nie wiem czy kiedys uda mi sie go zuzyc. Produkt ten ma dosc specyficzny "babciny" zapach ale mi on specjalnie nie przeszkadza, nie wszystko moze pachniec jak meteoryty ;). Zlota warstwa dawno sie starla i bronzer sam w sobie nie ma zbyt mocnej pigmentacji. Jest to wlasnie kosmetyk, ktory wspomaga optycznie opalona skore. W sumie jest to jedyny bronzer tej firmy, ktory moge uzywac. Wszystkie inne sa dla mnie zbyt pomaranczowe. 


To jest jeden z moich ukochanych kosmetykow i moj ulubiony brozner, jak widac po niego siegam najczesciej. I podejrzewam, ze jak sie skonczy to bedzie duzy smuteczek.Na szczescie jest szalenie wydajny, wiec jeszcze jakis czas ze mna zostanie. Mowa tu o limitowanej wersji bronzera z firmy MAC Gold-Go-Lightly. Zawartosc to 9g. Bardzo chetnie po niego siegam... pasuje mi zarowno latem jak i zima.


 Ostatni to znany wszystkim Hoola firmy Benefit. Idealny do konturowania i wydajny jak diabli. Tu nie widac zuzycia a to tylko dlatego, ze ciagle uzywam moja miniaturke, ktora chyba nie ma dna. Tu mamy 8g i jest to bardzo drobno zmielony bezdrobinkowy bronzer, warto go miec w swoich zbiorach.

Guerlain,                                   MAC,                                 Benefit,                             Inglot

Bronzer Inglot HD w kolorze 505 pokazywalam wam tutaj. Jest to najpiekniejszy chlodny odcien do konturowania jaki do tej pory spotkalam. Genialny produkt, bardzo przyjemny w uzyciu a przy tym w porownaniu do reszty gromadki ma bardzo brzyjemna cene i jest dla osob mieszkajacych w Polsce bez problemu dostepny. Moge tylko polecic... na pewno jak go kiedys zuzyje to kupie kolejny.


czwartek, 20 marca 2014

look... Gabi ;)

 Nie moglam czekac i korzystajac z tego, ze mialam dzis wolne to siegnelam po najnowszy nabytek, czyli paletke Chanel ktora pokazywalam wam wczoraj.
Nakladalam cienie na sucho, wiec efekt jest bardziej delikatny. Zeby uzyskac ta metaliczna poswiate nalezy nalozyc je na mokro ale to bylby typowy makijaz na wyjscie a ja chcialam cos bardziej dziennego.

 208 Tisse Gabrielle bardzo przypadla mi do gustu. Na zdjeciach niestety troche zjadlo kolory i jak nie probowalam to nic z tego nie wychodzilo. Cienie nalozylam na baze NARS i rewelacyjnie sie na niej trzymaja. Minelo ponad 7 godzin a oko wyglada caly czas tak samo.

Cienie sa bardzo przyjemne w uzyciu, dobrze sie lacza i latwo rozcieraja. Nie traca na oku intensywnosci. Na pewno osoby, ktorym przeszkadzalo to, ze poprzednie czworki byly bardzo suche i sie sypaly, teraz beda zadowolone.


Bonusik ;)


Pozatym uzylam
  • Rouge Bunny Rouge Highlighting Liquid 010
  • Guerlain Parure Extreme 02
  • Guerlian Meteorites Bubble Blush 01
  • Chanel Christalline Powder
  • Guerlain Meteorites Teint Beige 02
  • Artdeco Brow Pencil 4
  • Benefit gimmeBrow medium
  • Burberry Effortless Mascara
  • IsaDora inliner kajal 56
  • IsaDora Twist-up gloss Stick 10


czwartek, 6 marca 2014

ulubiency lutego


 Przez ostatnie dwa miesiace nie bylo ulubiencow ale w lutym znalazlo sie pare produktow, ktore wyjatkowo mi sie spodobaly i dlatego postanowilam wam pokazac :)

  •  Zoeva Blush w kolorze Gentle Touch, moj chwilowo absolutny ulubieniec. Odkad go pierwszy raz uzylam to ciagle po niego siegam. Cudny kolor... jak dla mnie idealny i jestem coraz bardziej ciekawa jak wypadaja pozostale odcienie.
  •  Diorshow Fusion Mono Matte... ogolnie wszystkie z wiosennej kolekcji ale oczywiscie moim wybrancem jest nie takie znowu matowy Nocturne ale za to jak najbardziej wyjatkowy.
  •  Na poczatku nie bylam pewna czy sie polubimy, pewnie dlatego, ze nie bylo to dokladnie to co chcialam ale po tym jak oswoilam, to praktycznie sie nie rozstajemy. Benefit gimmeBrow i kredka do brwi Artdeco nr 4 to teraz moj podstawowy zestaw do podkreslania brwi.
  •  Hourglass Veil Mineral Primer to baza pod makijaz... o tym produkcie dopiero wam napisze, jakby nie bylo swietnie sie u mnie sprawdza i bardzo lubie.
  •  YSL Baby Doll Mascara dojrzala i sprawuje sie swietnie. Tak samo jak starszy brat Singulier rewelacyjnie wyglada na rzesach. I nawet polubilam sie z ta gumowa i miekka szczoteczka. Jedyne co w dalszym ciagu mnie irytuje to ta nieszczesna zmniejszona pojemnosc, bo nie wiem czy ponownie zaplace za 5 ml cene jaka mialy 7,5 ml tusze :]
  • IsaDora Twist Up Gloss Stick to moj absolutny faworyt. Odkryty dzieki Marti i namietnie uzywany a po komentarzach widze, ze wam tez sie bardzo podoba. Ostatnio pojawia sie prawie w kazdym makijazu i zdjeciach na insta. 

***

I to byloby na tyle. 
:)

środa, 26 lutego 2014

look... maczkowy :)


W konentarzach pod wczorajszym postem padlo pytanie co mam na slepiach. Oczywiscie bylam na to przygotowana i dzis mam dla was prosty makijaz wykonany moja ulubiona macowa czworka.


Swache i nazwy cieni mozecie zobaczyc tutaj.


Bonusik ;)


A pozatym uzylam
  • Hourglass Veil mineral primer
  • Guerlain Parure Extreme 02
  • Chanel Cristalline
  • Chanel Joues Contraste 54 Rose Dust
  • Artdeco Eye Brow Pencil 4
  • Benefit gimme BROW
  • Isadora Twist-up Gloss Stick 10
  • Guerlain Meteorites Perles 04 pastel white
  • NARS eyeshadow base
  • Guerlain Clis d'enfer mascara
  • Isadora Inliner kajal 56

wtorek, 25 lutego 2014

gimme BROW... z bliska :)

Ostatnio co chwila pojawia sie jakis produkt do brwi a z nim oczywiscie glosy, ze to ten jedyny i najlepszy. Raz, dwa i brwi beda gotowe a Brezniew zzielenieje z zazdrosci (tzn. zzielenialby gdyby mogl). Jakis czas temu furore robila farbka MUFE, pisalam o niej tutaj. Teraz wszedzie potykam sie o produkty Anastasia Beverly Hills, niestety nic wam na ich temat nie powiem... bo nie mam :P 

W miedzyczasie przemknal taki troche niezauwazony kosmetyk firmy Benefit gimme BROW.


Spodobala mi sie opcja ze szczoteczka, myslalam sobie ze to taka troche inna wersja mufkowej farbki. I ktoregos pieknego dnia bedac w sklepie wykorzystalam kupon ktory mi sie paletal po torebce i kupilam to benefitowe cudo. 


Zdecydowalam sie na ten ciemniejszy odcien medium/deep, ktrory jak sie okazalo wcale taki ciemny nie jest. Ogolnie mialam zamiar uzywac go jako zamiennika do MUFE, czyli nosic na brwiach solo. Niestety nie za bardzo sie w takim wydaniu sprawdza, przynajmniej u mnie. Bo ja potrzebuje czegos co by tez wypelnialo a nie tylko podkreslalo. A tak wlasnie jest. Benefit bardzo fajnie podkresla brwi, nadaje im wyrazu ale ja musze uzywac go razem z kredka. Brwi mam rownie mizerne jak reszte kudelkow, wiec musze sie dodatkowo wspomagac i dorysowywac. 


 Z tym, ze w polaczeniu z kredka daje rewelacyjny efekt, ktory mi sie bardzo podoba. Gdyby nie to, ze gimme BROW ma u nas koszmarne ceny to moze zostalby ze mna na dluzej ale na razie to nie jestem w 100% pewna. W opakowaniu jest 3 g i zobaczymy na ile mi to wystarczy. Wtedy pomysle co dalej.


Na razie na pewno pozostanie ze mna Aqua Brow MUFE, w dalszym ciagu uwielbiam i mam zapasy, ktore mi na dlugo wystarcza, wiec nic mnie nie cisnie i nie gniecie... benefitowy zel fajna sprawa ale nie jest to cos co trzeba kupic, bo bez tego sie nie da. Na pewno zostawie sobie ta szczoteczke jak sie skonczy, bo swietnie nada sie do czesania brwi :P


poniedziałek, 12 sierpnia 2013

wakacyjna kosmetyczka :)

 Moj urlop bedzie co prawda we wrzesniu ale wtedy to bedzie tez troche za pozno na prezentowanie wakacyjnej kosmetyczki. A wiadomo przed kazdym wyjazdem stoimy przed dylematem co zabrac, zeby miec wszystko co potrzeba a nie targac ze soba kufra z kosmetykami. Im wiecej ich sie ma tym trudniej sie na mimi zestaw zdecydowac. Dlatego dzis bedzie to co ja ze soba zabieram. Mozna nalezaloby ograniczyc, ze bedzie slonecznie, goraco, sucho, slono... bo wiadomo, jakbym sie wybierala na spotkanie z pingwinami, to kosmetyczna wygladalaby inaczej ;)


Na pierwszy rzut kosmetyki kolorowe. Tu naprawde im mniej tym lepiej, bo potem nie ma sie ani czasu ani ochoty robic sie na bostwo w pelnym malunku bojowym ale tez im czlowiek starszy tym chetniej sie podrasowuje. Tym bardziej, ze ja nie jestem zwierze plazowe... smazenie ograniczam do minimum ale na pewno bede sporo w drodze, no i chcialoby sie jakos wygladac.


O obu produktach Shiseido niedawo pisalam, wiec nie ma sie co powtarzac. Zabieram oba bo nie wiem, ktory bedzie mi bardziej pasowal. Bede mogla przeprowadzic testy ekstremalne. Oba podklady sa wodoodporne i zaiweraja filtry. 


Wodoodporny tusz do rzes. Ja akurat zdecydowalam sie na Misslyn i jestem z niego bardzo zadowolona. Tani i dobry... idelny na urlop, zeby zaznaczyc, ze posiada sie rzesy. Bo latem nie potrzebuje drama look. Cien w kredce Chanel. Co tu duzo mowic... uwielbiam go, jest genialny i nie mogloby go zabraknac. Na wszelki wypadek korektor. Tu jak widac mam z Collection (byle 2000) lasting perfection nr 3. O tych produktach jeszcze nie pisalam ale moze wkrotce sie cos pojawi. Nastepnie mamy kredki. Obowiazkowo... ten produkt to dla mnie podstawa. Tu akurat Clinique i Catrice. Na wypady sa lepsze jak moje kochane blyszczyki. Nic sie do nich nie klei, swietnie pielegnuja i nadaja ustom ladny kolor.


Ewentualnie do podkreslenia policzkow mini bronzer Hoola. I na slepia jeszcze dwa inne cienie w kremie tym razem Color Tattoo... nie wiem czy wezme oba ale ten jasny roz na 100%. 


Jedyna paletka na jakis wyjsciowy (kolacyjny makijaz) ... kokietka Dior. Uniwersalna, niezawodna... wieoczorowy makijaz tez nia machne. 


MUFE Auqa Brow... tego produktu nie moze zabraknac. I moj zestaw podroznych pedzelkow MAC. Tu mam w sumie wszystko co potrzebuje i bardzo fajnie sie ten zestaw sprawdza na takie typowe letnie urlopy. 

***

I to byloby na tyle jezeli chodzi o kosmetyki kolorowe. 

W przypadku pielegnacji tez stawiam na minimalizm i miniaturki.


Od lewej mamy: micelarny zel do mycia buzi Biotherm, micela Effaclar z LRP, krem LRP Hydraphase Intense Legere (na skore spragniona nawilzenia), wode termalna Uriage. Ponizej mimi zestaw Estee Lauder... serum ANR, krem do twarzy Revitalizing Supreme i z tej samej serii kremik pod slepia. Na wszelki wypadek opakowanie chusteczek... tu akurat mam Hipp. I dwa mini produkty do wlosow... moj ukochany suchy szampon Lee Stafford i Alterna Bamboo Kendi Oil Mist, ktory sie swietnie sprawdza w przypadku koncowek.


Cos co jest podstawa i czego nie moze zabraknac to filtry. W tym roku tez stawiam na moje ulubione od dluzszego czasu filtry Vichy. Zarowno ten maly do twarzy, jak i duzy do ciala spisuja sie rewelacyjnie. W tym roku dokupilam jeszcze spray Ladival LSF 30 firmy Stada. Firma ta ma w ofercie przerozne produkty przeciwsloneczne i ogolnie zbieraja one bardzo dobre oceny w testach i bardzo dobre opinie uzytkownikow. Ten spray na filtr 30 i jest glownie przeznaczony dla osob aktywnych (uprawiajacych sport na plazy) oraz dla kudlatych, bo jest to produkt ktory mozna uzywac na owlosione partie ciala i o to wlasnie mi chodzi, bo czesto przysmazam sobie sklapik. Co jest nieprzyjemne i niewskazane. Spray ten nie tlusci, nie klei i jest przezroczysty. Wystarczy spryskac, nie trzeba wsmarowywac. Nie zawiera zadnych konserwantow, perfum, silikonow i olejow mineralnych. I ostatnim produktem jest Ladival Apres Pflege Akut czyli mleczko po opalaniu. Zawiera enzym z algi niebieskiej wspomaga regeneracje zestresowanej i nadwyrezonej skory.

Ladival Apres Pflege Akut Beruhigungsfluid: Aqua, Panthenol, Glycerine, Phenoxyethanol, Plankton Extrakt and Lecithin, Tocopherol, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer Sodium, Disodium EDTA.

***

I to na tyle. Pomiajam oczywiscie odstawowe rzeczy jak dezodorant, zel pod prysznic czy szampon/odzywke. Bo to jest akurat mniej istotne i zapakuje, to co tam akurat uzywam.

sobota, 22 czerwca 2013

Chanel Stylo Eyeshadow w akcji... plus pare innych atrakcji ;)

 Ostatnio troszke sie obijam... nie powiem lenistwo i upaly :P ... ale to nie znaczy, ze nic sie nie dzieje na sroczym podworku. Terstuje pare roznych rzeczy i na pewno w miedzy czasie pojawia sie wrazenia z uzywania. A dzis mialam natchnienie i wlasnie wykorzystujac pare nowosci, zrobilam na szybko czarne slepie... bo w koncu obiecalam, ze taki makijaz tez sie pojawi.


 Moge sie tylko powtorzyc, ze uwielbiam te kredki i chetnie dokupilabym inne kolory jakby wyprodukowali. Na przyklad miedziany albo cudna butelkowa zielen. No coz... pomarzyc zawsze mozna a przy okazji przedstawiam kolor 57 Black Stream. Boskie jest to chlodzace uczucie jakie mamy nakladajac ta kredke na powieke. Kolor jest sam w sobie dosc intensywny, jak widac zreszta na swatchu i mozna intensywnosc stopniowac nakladajac kolejna warstwe. Trwalosc zabojcza. Kredka sama w sobie tez ma drobinki ale nie sa one specjalnie widoczne. To znaczy, ze nie mamy wrazenia, ze to czarny brokat a faktycznie czarny cien z odrobina blink blink.

 Z tym, ze dla mnie sama kredka mimo wszystko wygladala tak jakby jej czegos brakowalo. Makijaz sam w sobie jest mocny, wiec jak juz to niech ma kopa ;) ... dlatego siegnelam po kochane piatunie 029 Moonlight. Na dolna powieke uzylam troszke cienia, ktory znajduje sie w lewym gornym rogu.


Przy takim oku to nie ma litosci, wlasnie rzesy zgina chocby juz calkiem w porzadku byly i trzeba siegnac po firanki... jak szalec to szalec. Ja przytestowalam samoprzylepne rzesy Eylure nr 116. Co o tym wynalazku sadze napisze wam pozniej.


 Tak prezentuje sie caloksztalt.


Podoba mi sie ta intensywnosc :)


I pare slow na temat rzesisk. Delikatnie mowiac uwazam, ze do dupy z takim wynalazkiem. Owszem wydaje sie kuszace, nie trzeba sie meczyc z klejem i czekac az wyschnie... plus te wszystkie inne trudnosci jakie ma czesc z nas zakladajac sztuczne rzesy. Tu jest to moze proste, bo odklejamy z opakowania i przyklejamy na linie rzes. ALE... bo oczywiscie jest duze ale. Trzeba to zrobic bardzo precyzyjnie, bo jak sie je raz poprawi, to juz sie tak dobrze potem nie chca trzymac. Do tego na tym makijazu bardzo szybko zaczal mi odchodzic wewnetrzny kacik, pozatym czulam te mimo wszystko delikatne rzesy na oku. Ten pasek kleju jest dosc gruby i obkleil sie dokladnie cieniem, co pewnie zmniejszylo tez jego przyczepnosc. Do tego trudno go "polaczyc" z naszymi rzesami, bo klei sie do mojego sprzetu. Jak widac na zdjeciach ponizej, po zdjeciu rzes... sciagnelam tez klej i w opakowaniu mamy jeszcze jedna porcje. Z tym, ze ja sobie darowalam. Rzesy same w sobie sa fajnie i calkiem dobrze mozna uzyc je w tradycyjny sposob, przyklejajac na klej, ktory tam nam dobrze sluzy. Ogolnie nie ryzykowalabym od razu zakladania na jakies wyjscie, bo mozna sie nieprzyjemnie zdziwic. Lepiej przetestowac w domu i wtedy stwierdzic czy to cos dla nas. Ja w kazdym badz razie pozostane przy tradycyjnym klejeniu, bo wtedy wiem, ze rzesy trzymaja sie porzadnie.


 Bonusik ;)


Benefitowe produkty, ktore uzylam w makijazu doczekaja sie osobnego posta lub dwoch... 
wiec tu na razie nic na ich temat nie bedzie. Na ustach feverek z Lancome 383.

Zapomnialo mi sie :P ... na policzkach oczywiscie Dior Rosy Glow i calosc omiotlam prasowanymi motylami Guerlain. Brewki kredka Chanel 30.
 

czwartek, 9 maja 2013

ulubiency kwietnia

 Dawno nie bylo takiego wpisu, wiec w tym miesiacu postanowilam pokazac produkty, 
po ktore najczesciej siegalam w zeszlym miesiacu :)


Nie ma tego specjalnie duzo ale jakos w kwietniu krolowal minimalizm i z tego co widze, o jednym produkcie zapomnialam. Bardzo czesto w zeszlym miesiacu siegalam tez po Powder Fundation Illamasqua ale z drugiej strony ten produkt juz tak czesto sie u mnie pojawial... pomijajac, ze za jakis czas pojawi sie pewnie w denku, bo jest ono widoczne w opakowaniu ;)


Tak... po diorowego bebika siegalam bardzo czesto. W sumie w kwietniu praktycznie nie uzywalam podkladu. Bardzo sie polubilam z Diorskin Nude BB Cream i jak juz wam pisalam w poscie o tym kremie, ze bardzo pozytywnie mnie zaskoczyl. Wiecej na jego temat plus swatche macie tutaj. 


 Kolejnym ulubiencem wlasciwie nie tylko kwietnia ale ogolnie ostatnich miesiecy jest tusz Benefit BADgal lash. I na 100% w przyszlosci zakupie pelnowymiarowe opakowanie, bo jest po prostu genialna i jak sie nauczylam obslugiwac ta mega szczote i malowanie nim rzes jest czysta przyjemnoscia. Wiecej na jesto temat jest tutaj.


  High Precision Retouch Concealer od Armanka to kolejny moj faworyt. Jest lekki, trwaly i dobrze kryje. Choc obawiam sie, ze pewnie sporo produktu zostanie w opakowaniu i nie bedzie tak latwo tego wyciagnac ale korektor sam w sobie jest rewelacyjny i bardzo dobrze mi sie go uzywa. Moj odcien to 3,5 aczkolwiek na zime przydalby sie jasniejszy.


 Blyszczyki Dior naleza do jednym z moich ulubionych. Dior Addict Ultra Gloss - 247 Rose Coquette mam juz od jakiegos czasu, to byla wtedy tez akcja odswiezania blyszczykow przez firme i prawde mowiac jak sie przygladam tym tegorocznym, to za wielkiej roznicy nie ma. Jest to kremowy, bezdrobinkowy jasny roz. Jak dla mnie ideal. W ogole blyszczyki ten firmy sa o wiele bardziej wydajne jak Lancome. Uzywam ich na zmiane, ktore mi tam akurat pasuje i feverki schodza mi zdecydowanie szybciej jak addicty.


Obie nudkowe kredki Isadora. Pisalam i nich calkiem niedawno, poczytac mozna tutaj.  Jedna to kredka do ust, druga na linie wodna. Sa swietne i bardzo lubie je uzywac.


 MAC Careblend Pressed Powder to juz prawie jak weteran. Ten bronzer byl czescie letniej kolekcji w 2011 jak dla mnie jest to najlepszy macowy puder bronzujacy. Jest to Gold-Go-Lightly. Matowy, bezdrobinkowy, po niego ostatnio siegam najchesciej. Nie ma sie co wiecej rozpisywac, wiadomo to byla LE i dorwanie tego produktu pewnie aktualnie graniczy z cudem.



Ogolnie w kwietniu dosc czesto siegalam po cienie w kremie Color Tattoo Maybelline. Z tym, ze po ten kolor chyba najczesciej. Jest to amerykanska wersja. Kolor 25 Bad to the Bronze. Pokazywalam te cieniue tutaj. I uzywam je dosc czesto, zarowno te nasze jak i te amikowe. Calkiem dobre cienie w kremie za niewielka cene :)

***

I to by bylo tym razem na tyle. Buziam.

:*