Seiten

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Schwarzkopf. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Schwarzkopf. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 listopada 2014

moja nowa milosc... Igora Royal Metallics :)

  Tak tak... odwieczne poszukiwanie farby idealnej. To cos podobnego jak poszukiwanie idealnego podkladu... neverending story :P


 W kazdym razie jakis czas temu, wypatrzylam te farby na instagramie u jednej z dziewczyn. Moje cienkie kudelki od dawna nie moga sie zdecydowac czy chca byc proste czy moze jednak troche sie krecic, w zwiazku z tym wygladam jak owca po przejsciach. Nie mam czasu ani ochoty bawic sie w prostowanie prostownica, bo to by tylko je dodadkowo obciazalo, wiec zyja sobie wlasnym zyciem a ja przestalam sie przejmowac.

Z tym, ze oczywiscie farba ktora ma dawac metaliczny polysk od razu wywolala blysk w sroczych slepiach. Zdjecia reklamowe cudne, aczkolwiek swiadoma bylam tego, ze takiego efektu w zyciu nie uzyskam... chcialam tylko zeby sie blyszczaly, bo choc wiele firm to obiecuje, to jeszcze nie znalazlam takiej co by mi to dala.


 Schwarzkopf Igora Royal Metallics dostepna jest w 8 odcieniach. Nie jest to moze wiele ale (tu sie prawie wzruszylam) maja wsrod nich kolor, ktory dla mnie jest idealny. 5-26 chlodny braz czekoladowy. On ogolnie jest okreslany jako jasny ale wiadomo, tego nawet nie oczekiwalam... moglabym rozjasnic ale na szczescie nie trzeba.


 Typowo dla farb profesionalnych kupujemy osobno farbe i (ha! nie wiedzialam jak sie to nazywa) emulsje aktywujaca. Tubka farby zawiera 60ml i mieszamy ogolnie 1:1. Chyba, ze chcemy przy tym rozjasnic to 1:2, czyli dajemy wiecej emulsji. Do farby dolaczona jest ulotka w 150 jezykach pisanych jeden po drugim, wiec przebrniecie przez to wymaga czasu i cierpliwosci ;)


 Ja wymieszalam 1:1 dlatego tez moje i tak dosc ciemne wlosy na zdjeciu z fleszem (robionym okolo 1 w nocy, bo mnie jakos naszlo na nocne farbowanie). Wiadomo w swietle dzienym wlosy sa bardziej brazowe ale mimo wszystko jest to kolor gorzkiej czekolady lub jak ktos na insta napisal, swiezo zmielonej kawy. Co jest tez bardzo wazne, kolor wyszedl CHLODNY !! Mozecie sobie wyobrazic moja radosc.


Ja nie jestem specjalnie oblatana w stezeniach emulsji, wiec nie bede sie wymadrzac. Bardzlo fajnie i przystepnie jest to opisane tutaj, wiec jak ktos chce sie zaglebic w temat to wystarczy kliknac. Wiem, ze Schwarzkopf Igora tez ma 4 w ofercie. Ja poczytalam juz po pierwszym farbowaniu hehe... ale jak widze, trafilam intuicyjnie na wlasciwe stezenie. Postawilam na 6% 20Vol. Wielka 1000ml flacha wystarczy mi na dosc dlugo a poniewaz mam zamiar przy tej farbie zostac, to jest to jak najbardziej na plus.


 Bonusik ;)


Na zdjeciu (tez robionym w srodku nocy, wiec niestety swiatlo jest jakie jest) tez wyglada bardzo ciemno ale mimo, ze wlosy sa jeszcze wilgotne, to bardzo dobrze widac jak fajnie sie blyszcza. Teraz po kolejnym myciu, mam piekna czekolade, ktora przy tym wyglada bardzo naturalnie. Juz nie wygladam jak zrudzialy wyplosz :)


poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Schwarzkopf Essence Ultime... pierwsze wrazenia :)

 Jakis czas temu skusilam sie na nowosc firmy Schwarzkopf. Ogolnie omijam drogeryjne produkty do wlosow, przewaznie niestety konczy sie porazka i problemami ze skora glowy, o czym juz nie raz pisalam. Tym razem zaufalam mojej intuicji, ktora mnie popchnela w kierunku tych produktow ;)

Wiadomo firmy obiecuja cuda na kiju... w reklamach same achy i ochy ale czasami po prostu nie ma innego wyjscia jak zaryzykowac. Z firma sie lubie... z tym, ze do tej pory uzywalam glownie profesionalne kosmetyki ale poniewaz ciekawskie ze mnie stworzenie, to wzielam dwa produkty, drogie nie sa, wiec jakby sie nie sprawdzily, to wielkiego zalu tez nie bedzie. Teraz moge juz cos na ich temat powiedziec, choc wiadomo, ze na pelna recenzje to jeszcze za wczesnie.


 Essence Ultime została stworzona z myślą o kobietach, które chcą cieszyć się niezwykle silnymi i lśniącymi włosami. Uzyskanie takiego efektu jest możliwe za sprawą wysoce skutecznej formuły Ultime-4-Complex. Kompleks ten tworzą cztery składniki: esencja z perły, pantenol, wzbogacone proteiny i keratyna. Gęsta kremowa konsystencja produktów do pielęgnacji, otula każdy włos, zapewniając mu doskonałą pielęgnację.

 Działa na wszystkich poziomach struktury włosów. 
  • Na poziomie komórkowym: regeneruje włosy i przywraca im naturalną elastyczność. 
  • Na powierzchni włosów: uzupełnia zniszczenia i odbudowuje ochronny, lipidowy film, przywracając zdrowy wygląd i piękny połysk włosów.

 Produkty powstaly przy wspolpracy z Claudia Schiffer, co jak wiadomo nie daje nam gwarancji na to, ze produkty beda rewelacyjne ale zawsze jest taka mozliwosc. Claudii zawdzieczamy takze zapach produktow z tej serii. Z nutami swiezych owocow i delikatnych kwiatow, ktore dopelniaja zmyslowe aromaty bialego pizma, drzewa sandalowego i wanilii. Dosc dlugo utrzymuje sie na wlosach.


 Zdecydowalam sie na szampon wzmacniajacy. Choc tak sie jeszcze zastanawiam nad tym dodajacym objetosci i jak ten dalej bedzie sobie tak dobrze radzil, to moze faktycznie sie skusze. 

Wg producenta: Specjalna formuła linii Mineral Strength wypełnia i wzmacnia wewnętrzną strukturę włókien włosów sprawiając, że stają się odporne na uszkodzenia. Obecna w formule sól morska zawiera duże ilości mikroelementów dla odporności na uszkodzenia odpowiadającej sile minerałów. Linia składa się z szamponu i lekkiej odżywki w sprayu, która zapewnia odpowiednią pielęgnację i ułatwia rozczesywanie włosów.


 Szampon ma kremowa konsystencje, nie przelewa sie przez palce. Jak juz pisalam wyzej, mi osobiscie zapach bardzo sie podoba i uzywanie go to sama przyjemnosc. Szampon nie zrobil mi kuku. Uzylam go juz pare razy i gdyby mi szkodzil, to mialabym juz pproblemy ze skora... na szczescie nic takiego sie nie stalo. Wlosy po umyciu sa miekkie i przyjemne w dotyku a po wyschnieciu nie mam siana. Czy faktycznie jakos te moje nedzne kudelki wzmocni to wyjdzie w praniu ;)


 Odzywki z tej samej lini nie wzielam, mam inne produkty tego typu, ktore musze zuzyc. Skusilam sie za to na BB Beauty Balm 7 w 1 z lini Omega Repair. Nazwe i zbieznosc z bebikami pomijam, jak widac wszyscy chca zarobic na jej popularnosci.


 Wg producenta: Linia Omega Repair powstała z myślą o włosach zniszczonych i osłabionych. Niezwykle bogaty w składniki odżywcze olej omega odbudowuje zniszczone włosy na poziomie komórkowym i przeciwdziała rozdwajaniu się końcówek. Balsam ma dziananie odżywcze, regenerujące, upiększające, wygładzające.


 Mamy tu 100ml w buteleczce z wygodna pompka. Zapach ten sam, wiec mozna bez problemu uzywac produkty z roznych linii, bez obawy, ze orgia zapachow przyprawi nas o migrene. Balsam jest kremowy i dosc gesty. Ilosc jaka widac na zdjeciu spokojnie wystarcza na cale wlosy i oczywiscie nakladam od polowy wlosow. Glownie jak sa wilgotne, choc na suche tez mozna. Wiadomo z tego typu produktami latwo przesadzic i wtedy na pewno obciaza wlosy, szczegolnie te cienkie. To juz kazda osoba musi sobie poprobowac jaka ilosc bedzie jej odpowiadac.


U mnie sprawdza sie calkiem dobrze. Koncowki mi sie nie pusza i sa dobrze odzywione. Ostatnio siegam po ten balsam chetnie. Uzywam razem z szamponem i nie musze nawet siegac po Liese, wlosy daja sie bez problemu rozczesac. 

***

Wstepnie moge powiedziec, ze zostalam pozytywnie zaskoczona i mam ochote na dalsze testy. Wiadomo wielu osobom bedzie pasowac, innym nie bedzie... jak w przypadku kazdego innego kosmetyku. Jak bedzie nam sie dalej ukladac, to sie okaze... na pewno sie z wami podziele wrazeniami w denkowym poscie :)


wtorek, 14 stycznia 2014

kolejna porcja pustych opakowan ;)


 Zabieralam sie do tego posta od praktycznie dwoch miesiecy i nie moglam... no po prostu nie moglam ale sie spielam i stwierdzilam, ze jak juz zrobilam zdjecia, to je opisze... bo tak to nie wiem, czy w koncu sie ten post pojawi :P

A troche sie tego zebralo :]

  • Mokre chusteczki Uriage... o dosc specyficznym zapachu ale calkiem przyjemne w uzyciu. Chusteczki jak chusteczki calkiem dobrze mi sluzyly ale rownie dobre sa te z firmy Penaten albo Hipp. 
  • Chanel dwufazowka chyba juz nic nie musze pisac... najlepszy produkt do demakijazu oka
  • Skin79 White Vita C Serum calkiem przyjemne serum z witamina C uzywalam razem z kremami, wiec trudno mi cos powiedziec o samym serum. 
  • LRP Effaclar tonik zwezajacy pory i zapobiegajacy ich zapychaniu. Zawiera LHA o dzialaniu mikrozluszczajacym. Bardzo lubie, dobrze robi mojej mieszanej skorze. Porzadnie oczyszcza.
  • LRP micel tez kolejna butelka... swietny produkt, do ktorego chetnie wracam.
  • Biotherm Biosource micelowa pianka do mycia twarzy. Bardzo delikatny produkt a przy tym calkiem dobrze sobie radzi. 
  • Lancome Creme Radiance to produkt do mycia twarzy. Dostalam go jakis czas temu od xbebe i bardzo sie z nim polubilam. Z tym, ze typowo dla takich produktow trzeba uwazac zeby nie dostalo sie do oka ale pozatym swietnie oczyszcza. Swietnie sie spisywal rano. 
  • SeSDerma azelac lotion to produkt, ktory bardzo lubie. Stezenie kwasu to 5% ... niestety chyba zostal wycofany, bo nigdzie go nie moge dostac.
  • LRP Mela - D to krem na dzien majacy zapobiegac powstawaniu przebarwien. Specjalnego wrazenia na mnie nie zrobil ale przynajmniej nie zaszkodzil. Nadaje sie dobrze pod makijaz. Taki lekki kremik jakich wiele...
  • LRP Effaclar Duo i Effaclar A.I. staly zestaw, ktory tez bardzo czesto pojawia sie w moich denkowych postach. 
 
  •  Givenchy Eclat Matissime podklad matujacy, ktory bardzo lubie i calkiem mozliwe, ze jeszcze do niego wroce. Lekki o srednim kryciu dajacy satynowe wykonczenie... dla mnie swietny.
  • Missha Technical up mascara to po prostu katastrofa, myslalam ze jak dojrzeje to bedzie lepiej... nie bylo. Sklejal i rzesy wygladaly tragicznie. Prawde mowiac w ogole nie dojrzal... caly czas byl tak samo mokro klejacy i te wloski ktore zawieral dawaly efekt odwrotny do zamierzonego. 
  • Benefit BADgal lash swietny tusz jak dla mnie. Wiem, ze ma swoje zwolenniczki i przeciwniczki... mi bardzo pasuje, robi mi bajke na rzesach i pewnie zakupie pelnowymiarowke. 
  • Rouge Bunny Rouge korektor w pisaku. Pisalam o nim wiele razy, koloejny czeka na swoja kolej. Jak dla mnie najlepszy, bardzo uniwersalny.
  • Giorgio Armani korektor... kolejny ulubieniec. Jedyny minus to opakowanie, pewnie sporo go pozostalo na sciankach ale niestety nie potrafie sie do tego dostac. Trwaly, dobrze kryjacy.
  • Skin79 Line Cover BB Crem plus to kolejny korektor. Na poczatku roku zaliczal sie do moich ulubionych ale wtedy tez czesciej siegalam po bb kremy. Bardzo bylam zadowolona, jak dla mnie swietny produkt. Idealne uzupelnienie bb kremow.
  • Carmex Moisture Plus to dobry produkt ale ja sie nigdy tak do konca nie polubie kosmetykow do ust z kamfora czy mieta. Uzywalam na noc jako pielegnacje i w tej roli sprawowal sie swietnie. Gdyby nie ten zapach/posmak :]
  • Rapid Brow czyli odzywka do brwi... cos tam bylo widac ale efekt tylka nie urwal, wiec watpie zebym zrobila powtorke. Wydaje mi sie, ze po prostu nie warto. 
  • RevitaLash (napisy mi sie poscieraly) 3,5ml ... kocham, uwielbiam... dzieki tej odzywce znowu mam rzesy. Nie robi mi krzywdy, nie podraznia i pomimo uzywania prawie dwa lata dalej mam efekty, wiec (odpukac) nie ma efektu przyzwyczajenia. 
  • Urban Decay Primer Potion to byla moja ukochana baza pod cienie, dopoki nie zmienili formuly... teraz to jakas porazka ehhh...
  • Sensai baza pod cienie Kanebo. Dno i babelki... kolor troche podciaga ale to wszystko. O przedluzeniu trwalosci cieni mozna zapomniec a cene ma calkiem konkretna :/
 
  •  Guerlain Midnight Butterfly Meteorites Voyage Radiant Butterfly Compact czyli moje kochane prasowane motyle. Wielki smuteczek... co prawda mam jeszcze kulki i tego kolosalnego opakowania w zyciu nie wykoncze ale prasowane meteorki sa o wiele lepsze. Ten puder uwielbialam, genialnie wygladal na skorze, co najlepiej bylo widac na zdjeciach. Teraz pozostalo mi lusterko, ktore sobie zrobilam z puderniczki ;)
 
  •  Alverde mydlo do rak migdal z karmelem. Zapach moze i fajny ale mydlo za rzadkie i ogolnie takie sobie. Ja cudow po mydle nie oczekuje ale te mnie kompletnie nie przekonalo. Ciesze sie, ze sie skonczylo i watpie zebym do niego wrocila.
  • Kneipp plyny do kapieli. Najlepsze na swiecie, moje ukochane... tutaj akurat kakao i maracuja/grejpfrut. Boskie zapachy i swietna piana. Sama przyjemnosc z taplania sie w wannie.
  • Kneipp olejek do kapieli z Arnika (miesnie i stawy) ... jest calkiem w porzadku ale butelczyna malutka 100 ml dosc szybko mi sie skonczyla. Zdecydowanie wole sol do kapieli.
  • Joanna Sweet Fantasy zel pod prysznic wanilia oraz Joanna Naturia olejek do kapieli wanilia i smietanka. Uwielbiam oba produkty najlepsza wanilia pod prysznic jaka spotkalam. Z tym, ze olejek nie jest najprostszy w uzyciu. W gre wchodzi tylko gabka lub rekawica bo jest to na tyle plynny produkt, ze przecieknie przez palce zanim nalozymy na skore. Niemniej kocham oba i mam jeszcze zapas :)
 
  •  Hair Advanced by Revitalash "odzywka" wspomagajaca porost wlosow o zabojczej cenie i malej wydajnosci... owszem skuteczna ale tylko wtedy jak sie jak ciagle stosuje. Niestety...
  • Lee Stafford Dry Shampoo po raz kolejny moj ukochany suchy szampon do ciemnych wlosow
  • Aussie Volume Shampoo bardzo lubie, swietnie mi sluzyl i na pewno kupie ponownie... na razie mam pare innych produktow, w tym jeszcze jeden z Aussie. Ta firma zagoscila na stale w mojej lazience.
  • Schwarzkopf BC Amino cell rebuild ogolnie calkiem przyjemny szampon. Ma zmniejszac wypadanie wlosow, zawiera specjalne serum... przy regularnym stosowaniu ma zwiekszac gestosc/ilosc. Czy tak faktycznie jest nie wiem, nie udalo mi sie go tak regularnie stosowac jak zaleca producent. Z tym, ze ogolnie lubie szampony z tej serii. Dobrze mi sluza.
  • Schwarzkopf BC Fibreforce Shampoo z keratyna ma delikatnie ale skutecznie oczyszczac i wzmacniac. Swietnie sie sprawdzil na urlopie gdzie wlosy wystawiane byly na mocne slonce i mialy czesto kontakt ze slona woda.  
 
  •  Gillete Satin Care (Avocado Twist) jedyny zel tej firmy jaki lubie. I chyba nie tylko ja bo nie tak latwo go trafic w sklepach, wszystkie inne sa... ten oczywiscie nie. Kupuje online w trzypaku i wtedy jeszem na dluzszy czas zaopatrzona. Ja wiem, ze do odklaczania mozna uzywac wszystko co sie pieni ale moja skora najbadziej lubi ten zel.
  • Mythos After Sun Body Milk dobrze sobie radzil z pielegnowaniem mojej pourlopowej skory. Dzieki niemu nie oblazilam jak waz a nadwyrezona sloncem skora z ulga przyjmowala porzadne nawilzenie. Potem uzywalam go po to zeby skonczyc, bo przeciez do nastepnego lata nie bede trzymac i jako zwykly basam do ciala tez sie sprawdzal. Choc zdecydowanie nie jest to produkt "na szybko", bo troche potrzebuje zeby wchlonal.
  • Vichy Destock z kofeina majacy nadac skorze sprezystosci. To akurat na okolice brzucha. Fajnie napina skore i ogolnie przyjemnie sie go uzywalo, aczkolwiek wiadomo ze cudow nie zdziala i jak sie ma talie wypukla to taka tez pozostanie ;)
  • Vaseline Aloe Fresh to nawilzajace mleczko do ciala ktore kupilam na Teneryfie, u mnie produkty tej firmy nie sa dostepne... a szkoda, z tym produktem bardzo sie polubilam.
  • Neutrogena Bodybalsam z malina nordycka... przeznaczony do skory suchej ale nie wiem czy z taka by sobie poradzil. Przy mojej normalnej bylo ok, aczkolwiek zapach moza z czasem stac sie meczacy.
  • Farmona Sweet Secret scrub do mycia ciala wanilia i indyjskie daktyle. Produkt ktory uwielbiam i nastepny czeka na swoja kolej (Mami :*). Specyficzny zapach, porzadne zdzieranie i calkiem wydajny.
 
  • Hansaplast Soft Feeling krem do stop. Slabiutki... nigdy wiecej. Slabo nawilza, zle sie wchlania... takie byle co.
  • Scholl Fuss Balsam to dla odmiany moje KWC uzywam od lat i ciagle do niego wracam. Po prostu najlepszy krem do stop.
  • Neutrogena krem do rak z malina nordycka. Taki sredniak, szalu nie robi... wiecej nie kupie.
  • SyNeo5 to moj ukochany Antitranspirant. Tu wersja w spryskiwaczu, ktora dosc szybko zeszla... teraz mam kulke i jest o wiele lepiej. Swietny dezodorant dzieki ktoremu nie musze martwic sie o plamy pod pachami. Nie podraznia i jest skuteczny. Do tego faktycznie spokojnie moge go uzywac raz na 5 dni. Tak jak zaleca producent. 
  • Garnier mineral Ultra Dry to dezodorant, ktory u mnie tez sie bardzo czesto pojawia. Bardzo lubie zarowno ten jak i kulke. Uzywam odkad sie pojawily i bede dalej po nie siegac :)

sobota, 28 września 2013

Fibre Force z profesionalnej serii Schwarzkopf :)

Dzis chcialam napisac o dwoch produktach, ktore uzywalam na urlopie. Wiadomo slonce i slona woda to nie sa przyjeciele wlosow, wiec troche sie naglowilam co powinnam ze soba zabrac. Przypomnialo mi sie, ze te produkty czekaja w szufladzie na swoja kolej. Kupilam jej juz jakis czas temu na amazonie. Ogolnie lubie profesionalne szampony Schwarzkopf, o moim oczyszczajacym ulubiencu juz pare razy pisalam. Ta seria wpadla mi kiedys w oko.


Wg producenta:  BC FIBRE FORCE od Schwarzkopf Professional stworzono z myślą o bardzo zniszczonych włosach, które poddane zostały zbyt wielu zabiegom chemicznym i fizycznym. Potrzebują wyjątkowej opieki, która przywróci im zdrowy blask. Produkty z tej linii można wykorzystać również przygotowując delikatne włosy do zabiegów chemicznych, wykonywanych w salonie fryzjerskim, takich jak rozjaśnianie, dekoloryzacji czy trwała.

Tajemnicą skuteczności jest jej formuła, która przywraca optymalną kondycję i sprężystość nawet włosom o bardzo dużych ubytkach w strukturze. Jest to możliwe dzięki formule ze zmikronizowaną keratyną. Substancja ta jest identyczna z tą, która stanowi główny budulec włosów. Wnika głęboko w strukturę włosa, uruchomiając działanie Cell-Membrane-Complex, międzykomórkowego cementu, spoiwa odpowiedzialnego za mocne i sprężyste włókna włosów. 

***
Ja ze sobi wzielam tylko szampon i odzywke w sprayu, maski jeszcze nie uzywalam dlatego ja na razie pomine. Chwilowo uzywam innej maski, wiec ta jeszcze bedzie musiala poczekac na swoja kolej. Pomijajac to slonce i slona (chlorowana) wode... to moje wlosy jak wiadomo sa farbowane i choc ogolnie same w sobie sa w dobrym stanie, to wiem jak szybko potrafie sie to na wakacjach zmienic. 


Szampon zamkniety jest w praktycznej tubce. Zawiera ona 200 ml produktu i jest calkiem wydajny, nawet na moje dlugie wlosy nie potrzeba za wiele. A korzystalismy z niego we dwojke, myjac wlosy codziennie. Dobrze myje i nie obciaza moich cienkich wlosow, radzil sobie z filtrem w sprayu, ktory niestety troche tluscil. Jak na razie jestem bardzo zadowolona i mam nadzieje, ze tak zostanie... po porwrocie do domu w dalszym ciagu bede go uzywac. W polaczeniu z odzywka powoduje, ze wlosy sie ladnie blyszcza, nie pusza i zdrowo wygladaja a do tego moja fanaberyjna skora glowy go lubi i to jest w sumie najwazniejsze. 



Odzywka mnie bardzo pozytywnie zaskoczyla. Co prawda producent zaleza zeby przy cienkich wlosach zmyc ja po chwili, to ja stosuje tak jak moja ukochana Liese i sprawdza sie rownie dobrze. Pryskam pare pompek na rece i tak rozprowadzam po wlosach unikajac nalozenia zbat blisko skory glowy. Dzieki temu bez problemu moge wlosy rozczesac a nie sa one obciazone. 

Wg producenta: Wzmacnia, poprawia wygląd, sprężystość i objętość włosow.
 Zawiera innowacyjny kompleks odbudowujący:

  • Zmikronizowana keratyna, cementująca wewnętrzną strukturę włosa
  • Kationowy kompleks pielegnujący, który odbudowuje strukturę włosa
  • Olej z nasion Marula - wzmacnia błonę komórkową wlosa
  • Pantenol, dostarcza nawilżenia i różnoważy poziom wilgoci wewnątrz włosa
  • Gliceryna mająca właściwości wygładzajace włosy
Poziom pH 4.0-5.0
***
Ten zestaw pomogl mi pielegnowac moje wlosy przez ostatnie dwa tygodnie. Calkiem mozliwe, ze jak pozuzywam to wszystko co mam, to powroce do tej serii bo jestem bardzo zadowolona z efektow jakie mi daje. Ciekawa jestem jak bedzie sobie radzila maska :)

sobota, 29 czerwca 2013

kolejna porcja pustych opakowan :)


 Pare miesiecy minelo od ostatniego denkowego posta, szuflada zaczela pekac w szwach, wiec doszlam do tego, ze czas najwyzszy na nowa porcje pustych opakowan. Choc musze przyzac, ze do tego typu postow najtrudniej mi sie zabrac :P

  •  standardowo mam pusta butelke po micelu LRP Effaclar, wczoraj skonczylam kolejna i nastepna postawilam w szafce. Uwielbiam go i bede dalej z przyjemnoscia uzywac.
  • ogorkowy tonik Ziaja... kocham zapach ogorka w kosmetykach ale niestety ten tonik jest mocno przecietny oropcz tego, ze pachnie... to w ktoryms momencie przestal pachniec a zaczal smierdziec skiszona woda po ogorkach. Podziekowalam mu i poszedl w kanal. Nie bede za nim plakac.
  • Skin79 BB Cleanser to produkt, ktory bardzo lubilam. Swietnie oczyszczal i zmywal wszystko co bylo do zmycia. Wydajny i przyjemny dla skory. 
  • dwufazowka Helenki R. ... tez nie wiem ktora, bo uzywam namietnie alczkolwiek zdradzilam z Chanelem ale o tym bedzie kiedy indziej
  • Kiehl's Midnight Recovery Concentrate bardzo lubie i moja skora tez. Gdyby nie to, ze dostalam go kiedys w BoB to pewnie nigdy bym sie o niego nie potknela. Wydajny szalenie i zdecydowanie robi skorze dobrze. Ja go uzywalam solo bez zadnych dodatkowych kremow... zreszta pisalam juz o nim, wiec jak cos to mozna poczytac.
  • Baviphat Strawberry Toxifying Mask i Peach All in One Peeling Gel dwa azjatyckie produkty w uroczych opakowaniach. O ile bardzo lubilam maseczke pomidorowa maseczke TM, tak te dwie nie zrobily na mnie niestety szczegolnego wrazenia. Owszem uzywalam, krzywdy mi nie robily ale tylka nie urwalo i nie oplaca sie sciagac z Azji, mozna znalezc cos innego.
  •  Alverde Haut und Badeöl Vanille Chai to swietny olejek, ktory uzywam do kapieli. Ogolnie wszystkie olejki dodaje do kapieli, bo tam mi zdecydowanie lepiej sluza.
  • Joanna zel pod prysznic miniaturka, dosc dobrze wam znane... zel jak zel... myje ;)
  • ukochana sol do kapieli Kneipp z arnika, ulga dla moich zmeczonych kosci i miesni
  • Yves Rocher zel pod prysznic o zapachu kawy. Tak... zel kupuje dla tego zapachu, jest po prostu boski
  • Tolpa body pro - kreator jedrnej skory to produkt z ktorym musialam sie oswoic. Lubie to jak wygladza skore, czy powoduje ze staje sie bardziej jedrna hmmm...  wiadomo nie za bardzo, moze jak sie polaczy to ze sportem to bedzie dzialac wspomagajaco ale sam z siebie cudow nie zdziala. Mimo wszystko przyjemnie sie go uzywalo  a przyzwyczaic musialam sie do zapachu. Bardzo ale to bardzo specyficzny i na poczatku mi przeszkadzal, tym bardziej ze sie na mojej skorze jeszcze jakis czas utrzymywal. Pozniej jakos tak sam z siebie przestal mi przeszkadzac, wiec polubilam go jeszcze bardziej.
  • The Body Shop maselko i peeling do ciala z limitowanej swiatecznej edycji Cranberry. Mam jeszcze zel pod prysznic i pewnie kiedys go zmecze. Moj problem z produktami TBS polega na tym, ze o ile te zapachy w opakowaniach czasami do mnie przemawiaja, tak potem bardzoe szybko przestaja mi sie podobac. Ogolnie wiekszosc ich mazidel po prostu mi smierdzi. I czesto widzac zachwyty nad jakims produktem wacham go w sklepie i odstawiam na polke. Kompletnie mi nie podchodza i tak jest z 90% kosmetykow, wiec po prostu sobie darowalam co pewnie tez widac, bo TBS coraz rzadziej pojawia sie na blogu.
  • Coconut Island miniaturka zelu pod prysznic/planu do kapieli... boski kokos co tu duzo mowic ;)
  •  Lee Stafford suchy szampon dla ciemnowlosych... moj ukochany od dawna, to juz tez kolejne opakowanie. Jak dla mnie jest to najlepszy suchy szampon
  • dwa szampony Phyto... Phytoprogenium (do wlosow normalnych) i Phytorhum (do wlosow delikatnych). Ja lubie szampony tej firmy, oczywiscie nie wszystkie ale po prostu sluza mojej fanaberyjnej skorze na glowie i na pewno bede do nich wracac, bo sa wydajne i cene maja u mnie w porzadku, wiec jak mi skora zaczyna sie narowic, to wtedy do nich wracam.
  • Schwarzkopf Seah z serii profesionalnej, to szampon gleboko oczyszczajacy. Jest dobry ale ja zdecydowanie wole DC Bonacure o ktorym juz pisalam. Sa delikatne dla skory i wlosow a przy tym dobrze oczyszczaja. 
  • Dabur Vatika maseczka Virgin Olive miala byc taka dobra... same ochy i achy... no coz mi niestety nie podeszla. Glownie dlatego, ze nie widzialam jakis efektow, ktore by mnie sklonily do polubienia sie z tym produktem. Uzywalam glownie po szamponie oczyszczajacym, bo wiadomo maseczka jest wtedy wskazana ale pod koniec to juz naprawde walczylam ze sobia zeby ja uzywac i ciesze sie, ze sie skonczyla

  •  Essence krem do rak z zimowej limitowanki, przyjemnie pachnie ale dla mnie za slaby
  • MAC plyn do mycia pedzli, moze to nie jest tak do konca pielegnacja (moja) ale jak dla mnie najlepszy produkt do szybkiego czyszczenia pedzli i kolejna butelka jest juz w uzyciu
  • zmywacz do paznokci z Astora uzywam juz dobre 5 lat i jest to dla mnie najlepszy i przede wszystkim nieniszczacy mi paznokci pomimo zawartosci acetonu, bo wersja bez jest slabsza i za nia nie przepadam
  • ukochana pianka/zel do golenia Gillette Avocado Twist
  • rownie ulubiona pasta do zebow Crest, chociaz ta akurat dla mnie byla za mocna i zdecydowanie wole standardowa. Nic tak dobrze nie czysci mi siekaczy, likwidujac przy tym kamien i osad. Nawet jezeli musze ja sciagac z usa to dalej bede kupowac. Te olbrzymie tuby wystarczaja tez na dosc dlugo a uzywamy wspolnie ze slubnym.
  • Scholl krem do stop, ktory musi byc w mojej szafce nocnej, ja po prostu bez tego kremu nie moge ;) ... tak samo jak mam manie kremowania rak, tak na noc smaruje stopy.
  • Dior Skinflash Primer to baza, z ktora dosc dlugo nie potrafilam sie zaprzyjaznic ale jak w koncu nam sie udalo to pokochalam szalenczo i lepszej po prostu nie ma :P ... kolejna jest juz w sroczym kuferku
  • Guerlain Noir G czyli wklad do trumienki... na razie mam inny tusz od G, ktory czeka na swoja kolej ale do tego pewnie kiedys w wroce i to nie tylko dla tego boskiego zapachu brzoskwin. Po prostu jak dojrzal to swietnie wygladal na moich rzesach, noszenie go to czysta przyjemnosc. Jedyne co moglabym mu zarzucic to to nie do konca funkcjonujace opakowanie, plastik od wkladu jest za miekki i ze tak powiem gwint mu sie wyrabia przy zakrecaniu i potem sie rusza w trumience :D 
***

I do nastepnego denka :*

 

wtorek, 15 stycznia 2013

ulubione pielegnacyjne w 2012


Tak do mnie dzis dotarlo, ze nie wrzucilam jeszcze pielegnacyjnego podsumowania roku 2012 a w sumie czas najwyzszy, bo jak tak dalej pojdzie... to obudze sie w czerwcu. 


Na pierwszy rzut zmywanie malunkow wojennych i tu od conajmniej roku kroluje Shiseido Deep Clear Cleansing Oil, na zdjeciu tego nie widac bo butelka lezy ale zostalo mi tak moze z 2 - 3 cm, co na szczescie przy tym szalenie wydajnym produkcie jeszcze na dlugo mi wystarczy. Szczegolnie siegam po niego jak mam mocniejszy makijaz, bo nic nie likwiduje go tak dokladnie a przy tym delikatnie... i jak mi sie skonczy, to na 100% zakupie kolejny olejek, czy bedzie to Shiseido nie wiem... ale calkiem mozliwe. Drugim produktem jest dwufazowka, bez ktorej nie wyobrazam sobie demakijazu oka. Dla mnie to podstawa i tu oprocz tej lancomowej, najlepszym plynem tego typu jest Helena Rubinstein All Mascaras! ... tu na zdjeciu mam kolejne opakowanie ale w lazience wykanczam poprzednie.


La Roche Posey zagoscilo u mnie na stale. I choc nie wszystkie ich produkty lubie to mam swoje perelki i lubie LRP na tyle, ze ciagle testuje cos nowego. Ta trojca to dla mnie tez produkty podstawowe. Pisalam o nich wiele razy. Moj kochany micel Effaclar, rownie dobry jak Vichy ale latwiejszy do zdobycia. Effacalar Duo ktory mi swietnie sluzy (w przeciwienstwie do K) ... i to tez moje kolejne opakowanie, chwilowo szybciej mi schodzi bo slubny mi podbiera :P ... i na ratunek jak cos zaczyna wyrastac Effaclar A.I., ktory w tym przypadku jest niezawodny. Do tych trzech produktow bede wracac ale na zdjeciu z tylu widac dwa nowe... zobaczymy czy z nimi sie polubie. 


Najlepsze chusteczki do demakijazu Penaten. Delikatne bo przeznaczone dla niemowlecych buzi, uzywam ich praktycznie od dwoch lat i jestem bardzo zadowolona. Wole je jak te wszystkie typowo "twarzowe", ktore mnie przewaznie podrazniaja i lepiej je znosze jak te uniwersalne do niemowlecych kuperkow. 


W 2012 uzywalam wiele ciekawych produktow... min. Estee Lauder Advancet Night Repair, zarowno tez do twarzy jak i oczu. Oba produkty bardzo lubie jednak jakbym miala wybrac to zdecydowanie wolalabym Kiehl's Midnight Recovery Serum, pomijajac ze sklad ma bardzo naturalny i swietnie sobie radzi, to jest o polowe tansze. Na dzien moim faworytem jest Clinique Repairwear Laser Focus i mam wielka nadzieje, ze firmie nie przyjdzie do glowy je ulepszac, bo pewnie skoczyloby sie to tragedia jak w przypadku wszystkich ulepszonych produktow np. serum Even Better, ktore po poprawieniu stracilo swoje wlasciwosci :/  ... ostatnim produktem, ktory bardzo polubilam jest mgielka z witamina C z Skin79.


Jezeli chodzi o krem pod oczy, to wygrywa Lancome Renergie Yeux Multi-Lift. Juz pomijajac korektor zawarty w nakretce (jasny i lekki ale o tym kiedy indziej bedzie) ... jest to krem, ktory moja skora wokol slepi po prostu kocha. I mimo dosc wysokiej ceny na pewno do niego wroce bo warto. Idealny krem na zime, gdy skora potrzebuje troche wiecej ale o samym kremie tez powstanie post.


Kuracja Bioderma Matricium to produkt, na ktory pewnie nigdy bym sama nie wpadla i gdyby nie to, ze dostalam ja od Biodermy to dalej zylabym w blogiej nieswiadomosci. Jak dla mnie BOMBA i bede sobie robic dwa razy w roku taka kuracje, po zimie i po lecie. Wydaje mi sie, ze wystarczajaco napisalam w recenzji tego produktu... u mnie zagosci on na stale. Cena jest jak najbardziej przystepna i mam(y) ... bo slubny uzywa ze mna miesiac w ktorym wzmacniamy i odzywiamy nasza skore intensywnie... co widac i czuc a co najwazniejsze efekt sie jak na razie utrzymuje.


Nie moglabym nie wspomniec o ulubionych filtrach... w zaleznosci od pory roku i naslonecznienia uzywam te trzy produkty DHC Platinum, Vichy Capital Soleil, TFS Natural Sun.


Produkty do wlosow... te towarzysza mi dosc dlugo, wiele z nich to kolejne opakowania i cala ta piatka stoi sobie razem w koszyczku, bo sa to kosmetyki, ktore najbardziej lubie. Suchy szampon LeeStafford wersja dla ciemnowlosych, Liese Kao do rozczesywania... jedyny produkt, ktory niesamowicie ulatwia ten proces a przy tym nie obciaza moich cienkich kudelkow, dwa olejki z Khadi... oba uwielbiam i na koniec Phyto(keratine) serum naprawiajace, ktore powoduje ze wlosy sa tak niesamowicie miekkie i trzymaja puszace sie koncowki pod kontrola. Szalenie wydajny produkt, uzywam wiele miesiecy i ciagle jestem w trakcie pierwszego opakowania aczkolwiek juz przy koncu. Kolejne czeka grzecznie w szufladzie.


Jezeli chodzi o szampony to nie mam ulubionego, uzywalam glownie Phyto i jestem zadowolona. Szampony tej firmy mi sluza i nie podrazniaja fanaberyjnego sklapu. Jedynym powiedzmy odkryciem i cos co na stale u mnie zagoscilo to szampony glebloko oczyszczajace Schwarzkopf z serii profesionalnej. Uwielbiam zarowno ten jak i poprzednika, uzywam raz w tygodniu i tak pozostanie.


Na koniec ukochane umilacze kapieli. Naturalne plyny Kneipp o tak boskich i apetycznych zapachach, ze moglabym je zjesc. Do tego daja swietna piane, ktora dlugo sie utrzymuje. Jak dla mnie bajka. Plus sol z arnika na stawy i miesnie (ha ha... raczej na moj brak miesni), w kazdym razie ratunek na zbolale kosci, to juz trzecie opakowanie bo mocze sie w niej namietnie.

***

I to byloby na tyle... jakos tego mniej jak kolorowki ale coz, zrobienie porzadnego malunku wojennego wymaga odpowiednich zabawek ;) ... pielegnacji jest sie przez dluzszy czas wiernym :P

czwartek, 6 grudnia 2012

Schwarzkopf Professional Seah Detox Bath Shampoo



W ostatnim denkowym poscie, pojawil sie moj ulubiony szampon oczyszczajacy firmy Schwarzkopf. A poniewaz tamten sie skonczyl, to potrzebowalam cos nowego. Wiedzialam, ze pozostane przy profesionalnej serii Schwarzkopf ale wahalam sie miedzy tymi dwoma szamponami. Temten bardzo lubie i zawsze moge do niego wrocic, ten mnie zaciekawil... i w koncu tez na niego sie zdecydowalam.

 Seah Detox Bath Shampoo z olejem z amarantusa  (zawiera on wartościowe, łatwo przyswajalne białko, bogate w aminokwasy egzogenne: lizynę i metioninę, witaminy z grupy B oraz znaczną ilość wit. E i A. Jest to olej o wysokiej użyteczności kosmetycznej z uwagi na wysoką zawartość niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych,  które zwiększają aktywność podziałową warstwy rozrodczej naskórka, a więc biorą aktywny udział w regeneracji skóry i są niezbędne do jej prawidłowego funkcjonowania.). Jak kazdy tego typu szampon ma dokladnie oczyszczac skore glowy i wlosy, usuwajac silikony i wszystko inne co nakladany lub co osadza sie na naszych wlosach. Nadaje sie do wszystkich typow wlosow.


Z tego co zauwazylam firma ma zamilowanie do dlugich i waskich butelek ale skoro to produkty "profesionalne", to maja tez ladnie wygladac ;) ... mi sie podoba to, ze ma pompke... co ulatwia dozowanie. W opakowaniu mamy 200ml i razem z wysylka zaplacilam za niego na amazonie ca. 12,00€, wiec cene ma calkiem przyjemna. Jak bedzie rownie wydajny co poprzednik, to bede bardzo zadowololna. Pierwsze mycia za mna i jestem jak najbardziej na tak. Szampon robi co ma robic... swietnie oczyszcza ale jest przy tym bardzo delikatny dla wlosa. Wiadomo i tak uzywam maske/odzywke po myciu ale wazne jest dla mnie to zeby sam szampon nie platal mi wlosow i nie robil siana. Pachnie delikatnie, dobrze sie pieni i na moje wlosy potrzebuje ca. 3-4 pompki. Moge stwierdzic, ze to byl dobry wybor. Tak samo jak poprzednika, uzywam go raz w tygodniu.

:)


niedziela, 25 listopada 2012

i po raz kolejny... porcja pustych opakowan ;)

 Bedzie post gigant ale w przypadku denka to nic nowego ;)

 

Kolejna porcja, ktora juz powoli nie miescila mi sie  szufladzie... wiec spielam sie jak agrafka i obfocilam towarzystwo a potem wszystko dosc szybko polecialo do smieci. Tym razem tez mam cos z kolorowki co mnie cieszy ale z drugiej strony kto lubi jak mu sie konczy ulubiony produkt :]




  Na poczatek kolorowkowe drobiazgi.

  •  puder Chanel Cristalline, ktory kocham... uwielbiam i jest to dla mnie najlepszy puder transparentny jaki uzywalam ale niestety przestali go produkowac, co mnie strasznie zmartwilo. Puder daje wyjatkowy efekt na twarzy "wewnetrznego rozswietlenia" i bylam bardzo szczesliwa, jak udalo mi sie dorwac na ebayu krysztalka, ktory pojawil sie w limitowance Le Blanc (pisalam o tym tutaj)
  • kolejny produkt, ktory jest moim ulubionym od wielu miesiecy... jak dla mnie najlepszy bebik jaki do tej pory uzywalam i oczywiscie kolejne opakowanie jest juz w drodze. Mowa oczywiscie o BB kremie Missha Signature Wrinkle Filler. Moje wrazenia opisalam tutaj i jak widze post pisalam ponad rok temu i do dzis nic sie nie zmienilo, dalej uwazam go za najlepszy.
  • 8 maja wstawilam post (klik), w ktorym postanowilam zuzyc do konca moje dwa Kiss Kiss'y Guerlain. Jest to wersja Kiss Kiss Baby, wiec ta lzejsza ale prawde mowiac szalenie wydajny produkt i myslalam, ze nigdy mi sie nie skonczy. A jednak... doszlam do plastiku na koncu. Wygrzebywanie resztki sobie darowalam i prawde mowiac po tym dosc intensywnym uzywaniu mam ich obu dosc ;) ... choc bardzo je lubilam, dobrze pielegnuja usta i daja naturalny ladny kolor. 
  • ostatnie dwa produkty to kredki firmy Artdeco, jeszcze troche je pomecze ale postanowilam je wrzucic w ten post, bo nie wiem czy dozyja do nastepnego. Jest to kredka do ust i druga do brwi... obie bardzo lubie, ta druga bardzo czesto przewijala sie w moich makijazowych postach. A inne kolory obu kredek mam i w dalszym ciagu uzywam.
 Pielegnacja... a jest tego troche :)

  •  Skin Food Acai Berry Facial Mask - maseczka, choc wlasciwie byl to bardzo drobny peeling... zuzylam ale jakos mnie do siebie nie przekonala, wiec bez zalu sie z nia pozegnalam
  • Kiehl's Midnight Recovery Eye - czyli uzupelnienie do mojego serum na noc. Wlasnie do mnie dotarlo, ze nigdy nie napisalam recenzji tego kremu. Moze dlatego, ze mimo przyjemnego uzywania to nie zrobil na mnie wiekszego wrazenia. Owszem robil to co mial robic, dobrze pielegnowal okolice oka i nie mam mu nic do zarzucenia ale kremowi Estee Lauder albo temu co teraz mam z Lancome to w moim przypadku nie dorownuje. 
  • Biotherm Biosource Eau Auto Moussante - to juz moje druga butelka i pewnie nie ostatnia. Uwielbiam ta micelarna pianke, swietnie oczyszcza twarz a przy tym jest delikatna i wydajna. Kiedys do niej na pewno wroce.
  • La Roche Posay Effaclar plyn micelarny - o nim tez nie bylo osobnego posta a jest to obok Vichy moj ulubiony micel do twarzy i jak skoncze Vichy, to mam juz w szafce kolejnego LRP. Dla mnie rewelacja, szczegolnie wlasnie ta wersja Effaclar. 
  • dwufazowka Heleny Rubinstein, o ktorej tez juz pisalam... zdecydowanie najlepszy plyn do demakijazu oka, jaki w ostatnim czasie uzywalam. 
  • Missha Night Revolution Serum - uzywalam dosc dlugo i moje uczucia sa prawde mowiac mieszane... w sumie nie jest zle ale tez nie odznaczylo sie niczym szczegolnym a przy tym nie jest tanie i trzeba je sciagac z Azji... wiec mozna sobie darowac i znalezc na naszym rynku lepsze produkty.
  • Skin79 White Reviving Skin Radiance Eye Serum - calkiem przyjemny krem pod slepia, ja go uzywalam na dzien. Aczkolwiek o wiele lepsza jest wersja "The Oriental" ... ma swietny sklad i efekty sa widoczne, wiec z tym sie pozegnalam i kupilam ponownie orientala :)
  • Purebess Snail School Gel - krem o zelowej konsystencji. To przyklad typowej "Hassliebe" ... z jednej strony uwielbiam, bo naprawde jest skuteczny, dzieki niemu moja lwia zmarszczka sie splycila ale z drugiej strony nienawidze bo robi mi kuku i nie moge go uzywac :/ ... przekonana do slimakowych produktow, zakupilam polecanego Mizona, zobaczymy co bedzie.
  •  po raz kolejny suchy szampon Lee Stafford, moj ulubieniec do wlosow ciemnych :)
  • Phytocitrus - rewelacyjny jak dla mnie szampon do wlosow farbowanych, kolejna butelka w szafie :) ... na poczatku mialam obawy co do zapachu ale to bardzo przyjemny i swiezy cytrusek
  • kolejny ulubieniec... czyli szampon gleboko oczyszczajacy Schwarzkopf BC Hair & Scalp Deep Cleansing (seria profesionalna). Co tu duzo mowic, swietnie oczyszcza i nie niszczy wlosow. Jest wydajny i przyjemny w uzyciu. Kolejne opakowanie bedzie kupione, bo juz nie wyobrazam sobie bez takiego szamponu. 
  •  Greenland - Milky - Yoghurt & Cucumber to bardzo przyjemny, drobnoziarnisty i delikanty peeling myjacy. Ladnie pachnie ale w sumie watpie zebym do niego wrocila, jak zdzierac skore to lepiej porzadnie a nie sie myziac ;)
  • Balea Creme-öl Dusche, czyli kremowy olejek pod prysznic... bardzo lubie ta serie ze wzgledu na zapach ale body lotion jest zdecydowanie lepszy
  • Kneipp Gute Laune Pflegedusche, produkt ktory uwielbiam... glownie za zapach marakuja i grejpfrut, pasujacy do plynu do kapieli, ktory tez mam. Zapach po prostu boski... swiezy i naturalny a do tego firma robi produkty pozbawione tych wszystkich chemicznych dodatkow, ktore wiekszosc z was nie lubi ;) ... wiec mozna powiedziec, ze jest firma naturalna. 
  • Nivea Intimo - calkiem przyjemny plyn do higieny intymnej. Myje... nie uczula, wiec co tu wiecej mowic ;)
  • krem do rak Ziaja z kozim mlekiem... nie jest zly ale tez nie jest dla mnie wart sprowadzania z pl lub przeplacania u mnie ;)
  • krem do rak Orly, ktory cudnie pachnial na wanilie... dostalam go w paczuszcze i bardzo przyjemnie mi sie go uzywalo.
  •  Yves Rocher moj absolutnie ulubiony waniliowy balsam do ciala... chyba jedyny produkt tej firmy, ktory naprawde lubie. Lekki i przyjemny... szybko sie wchlania, pielegnacja ok ale dla suchej skory moze byc za mala... i co dla mnie najwazniejsze, boski zapach dla ktorego kupie ten produkt po raz kolejny :)
  • Balea Cell Energy - balsam do ciala chroniacy skore, ktory ma poprawiac jej elastycznosc. Hmmm... kolejny produkt, gdzie nie jestem pewna czy go lubie, bo z jednej strony nie jest to zly balsam, ladnie pachnie ale zeby cos robil to nie zauwazylam :]
  • uzupelnienie do kulki, czyli ulubiony deo... Garnier Mineral Ultra Dry 48h, jak dla mnie jedne z lepszych deo i antyprespirantow dostepnych w drogeriach.
  • Balea krem po odklaczaniu... bardzo lubie, tani i skuteczny... uzywam namietnie
  • najlepsza na swiecie pasta Crest 3D white... i naprawde nie rozumiem, dlaczego jest w Europie niedostepna ale bede ja dalej sciagac ze stanow, po prostu zadna inna tak nie dba o zeby... likwiduje kamien i zapobiega osadzaniu sie nowego a do tego sciaga caly osad i rozjasnia zeby. Pisalam juz o niej... kupuje rozne odmiany i ze wszystkich jestem zadowolona... i nie tylko ja slubny tez sie po pierwszej tubce podlaczyl, bo przekonal go efekt jaki widzial u mnie. 
  • z tylu stoi sobie bubel z Balea, czyli zel do golenia. Nie dosc, ze ma strasznie slaby zapach a jest to LE Summer Time, do tego beznadziejnie sie pieni... w koncu ja sie wpienilam i odstawilam na bok, bo juz nie moglam. Wrocilam do Gillette z aloesem i w koncu jestem zadowolona. 
  • z tego co widze to zapomnialam o peelingu oliwkowym z TBS ale koty ukradly mi opakowanie, wiec na zdjeciu go nie ma... peeling tez wrazenia na mnie nie zorbil... zapach kojarzyl mi sie z biurowym klejem w tubkach, ktorego uzywalam w podstawowce na zajeciach z plastycznych :]

I to byloby na tyle. 

Do nastepnego (denkowego) razu :)